poniedziałek, 15 czerwiec, 2026
pluken
Home / polukr (page 110)

polukr

Na Zakarpaciu na 3 dni pojawi się piesze przejście graniczne

Share Button

W dniach 8-10 sierpnia na granicy polsko-ukraińskiej pojawi się tymczasowe piesze przejście graniczne Łubnia-Wołosate. Przejście powstanie na czas Dni Dobrosąsiedztwa Ukrainy i Polska na granicy obwodu zakarpackiego i województwa podkarpackiego.

Przejście będzie pracować w pobliżu wioski Łubnia w obwodzie zakarpackim w godzinach 10.00-19.00 czasu ukraińskiego (9.00-18.00 czasu polskiego). Przekroczenie granicy będzie możliwe na podstawie ważnego paszportu biometrycznego lub wizy uprawniającej do wjazdu do strefy Schengen. Z przejścia będą mogli korzystać także rowerzyści.

Poprzednio ten sam punkt graniczny funkcjonował w maju br., przez okres pięciu dni i cieszył się dużym zainteresowaniem podróżnych. Istnieją plany stworzenia w tym miejscu stałego przejścia granicznego wobec faktu, iż znajduje się on w pobliżu uczęszczanych szlaków turystycznych. O stworzeniu tego i kolejnych czterech przejść mowa była m.in. w 2017 roku podczas rozmów przedstawicieli parlamentów Polski i Ukrainy. Jest szansa, że przejścia powstaną do 2020 roku.

Na podstawie: carpathia.gov.ua

Share Button

Farbowany tankowiec czyli kij i marchewka między Kijowem a Moskwą

Share Button

Zatrzymanie w porcie Izmaił rosyjskiego tankowca „Neyma”, dokonane przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy, Prokuraturę Wojskową i Służbę Przygraniczną Ukrainy to najprawdopodobniej przemyślany gest nowych ukraińskich władz, obliczony na wysłanie czytelnych sygnałów zarówno odbiorcom wewnętrznym jak i zagranicznym.

Jak wiadomo, jednostka pod nazwą „Nika Spirit” po wejściu do portu Izmaił na Morzu Czarnym została zatrzymana przez ukraińskie służby graniczne i specjalne, co zostało uzasadnione jej zidentyfikowaniem jako tankowiec „Neyma”, który w listopadzie 2018 roku brał czynny udział w blokadzie Cieśniny Kerczeńskiej, skutkiem której był incydent i aresztowanie trzech ukraińskich okrętów oraz 24 członków ich załóg, do dzisiaj zresztą przebywających w rosyjskich więzieniach pod zarzutami naruszenia granicy Federacji Rosyjskiej. Oskarżenia te zostały odrzucone przez Ukrainę, a ocenę tą potwierdził Międzynarodowy Trybunał Prawa Morza, nakazując zwolnienie zatrzymanych marynarzy i okrętów, do którego to nakazu Rosja rzecz jasna nie zastosowała się.

Zatrzymanie rosyjskiej jednostki to nie tylko swego rodzaju rewanż za działania z 25 listopada 2018 roku. Można założyć, że decyzja o areszcie tankowca zapadła na wysokim szczeblu ukraińskich władz, z prezydenckim włącznie. Jeśli istotnie tak było, to działanie to ma na celu wysłanie szeregu sygnałów, zarówno w wymiarze wewnętrznym jak i zagranicznym. W tym pierwszym – chodzi zapewne o uspokojenie nastrojów społecznych po wyborach prezydenckich i parlamentarnych. Jedne i drugie zakończyły się miażdżącymi wręcz sukcesami Wołodymyra Zelenskiego i stworzonej wokół niego partii „Sługa Narodu”: zwycięstwem prezydenta w drugiej turze z przewagą ponad 70% oraz zwycięstwem jego formacji, która zdobyła 254 mandaty w Radzie Najwyższej Ukrainy. Zatrzymanie rosyjskiej jednostki w ukraińskim porcie może być próbą przekonania sceptycznych wobec Zelenskiego wyborców o tym, że dotychczasowy kierunek polityki krajowej i międzynarodowej zostanie utrzymany i że o żadnym powrocie wektora rosyjskiego nie ma mowy.

Tak samo można interpretować skutki akcji ukraińskich służb w wymiarze zagranicznym, przynajmniej w zakresie skierowanym w kierunku krajów zachodnich: Unii Europejskiej i USA. W tym obszarze gest ten ma wymiar bardziej praktyczny, niż tylko same słowne deklaracje Wołodymyra Zelenskiego, składane podczas wizyt w Brukseli czy w Kanadzie, mówiące o przywiązaniu do euroatlantyckiego kursu Ukrainy. Przekonanie zachodnich partnerów może mieć znaczenie niebagatelne, zwłaszcza w perspektywie planowanych rozmów ws. dalszej współpracy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym.

Adresatem omawianego działania są rzecz jasna nie tylko kraje zachodnie, ale również, a być może przede wszystkim Rosja. Dla części komentatorów, także w samej Federacji Rosyjskiej są one zaskoczeniem: mowa jest m.in. o tym, że „Ukraina straciła szansę na poprawę stosunków z Rosją”. Istotnie, może to tak wyglądać, jednak nie musi być do końca oczywistym. Działania władz w Kijowie mogą być dość zręcznym zagraniem z kategorii „kija i marchewki”. Już po wyborze i zaprzysiężeniu Wołodymyra Zelenskiego miało miejsce z jego strony kilka pozytywnych gestów skierowanych w kierunku Moskwy: zapowiedź rozmów na rzecz powstrzymania walk na Donbasie, wznowienie prac w ramach Trójstronnej Grupy Kontaktowej w Mińsku oraz rozmowa telefoniczna z Władimirem Putinem. W tym układzie swoistym „kijem” jest właśnie sprawa zatrzymanej w porcie Izmaił jednostki: ma pokazać stronie rosyjskiej, że szansa na poprawę relacji jest, ale nie za wszelką cenę i nie w sposób oznaczający całkowitą kapitulację Kijowa przez rosyjskimi żądaniami. I choć opisywany scenariusz jest tylko domniemaniem i może zostać uznany za życzeniowy, to jeśli przyjrzeć się głębiej nastrojom na Ukrainie – w dłuższym okresie czasu jest jedynym dającym realną szansę utrzymania się przy władzy nowo wyłonionej politycznej elity.

Dariusz Materniak

Share Button

SBU zatrzymała rosyjski tankowiec

Share Button

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy przy współpracy Prokuratury Wojskowej i Służby Przygranicznej Ukrainy zatrzymała rosyjski tankowiec „Neyma”, który brał udział w blokowaniu Cieśniny Kerczeńskiej w listopadzie 2018 roku.

24 lipca do portu Izmaił wszedł tankowiec „Nika Spirit” pływający pod banderą Federacji Rosyjskiej. Podczas inspekcji granicznej ustalono, że zgodnie z numerem identyfikacyjnym, faktycznie jest to jednostka nosząca nazwę „Neyma”. Statek ten, wspólnie z innymi jednostkami brał udział w blokowaniu Cieśniny Kerczeńskiej podczas próby przejścia jednostek Sił Morskich Ukrainy 25 listopada 2018. Wówczas trzy ukraińskie okręty zostały bezprawnie zajęte przez Rosję.

Po ustaleniu, iż jest to ta sama jednostka, która brała udział w blokadzie, na jej pokład weszli przedstawiciele Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i Prokuratury Wojskowej w celu przeprowadzenia czynności śledczych, w tym przeszukań, kontroli dokumentów (w tym dzienników pokładowych), które mogą mieć związek z incydentem z listopada 2018 roku. Statek uznano za dowód rzeczowy i wydano postanowienie o jego areszcie. Załoga tankowca została zwolniona i powróciła do Rosji.

Najprawdopodobniej w związku z zatrzymaniem tankowca, Służba Przygraniczna Ukrainy informuje o prowokacyjnych działaniach jednostek Straży Granicznej FSB na Morzu Azowskim, polegających m.in. na oświetlaniu ukraińskich okrętów laserem.

Na podstawie: ssu.gov.ua, dpsu.gov.ua

Share Button

Szczerski: wyborczy sukces prezydenta Zelenskiego to także wielka odpowiedzialność

Share Button

Strona polska ma nadzieję, że relacje polsko-ukraińskie staną się ważną częścią obszaru zainteresowań nowego ukraińskiego rządu – powiedział minister w Kancelarii Prezydenta RP, Krzyszof Szczerski.

Minister zauważył, że po niedzielnych wyborach otoczenie prezydenta Wołodymyra Zelenskiego wzięło na siebie pełną odpowiedzialność za przyszłość Ukrainy, jako że partia „Sługa Narodu” ma jako pierwsza w historii Ukrainy szansę stworzyć jednopartyjną większość parlamentarną.

„Jest to polityczny sukces prezydenta Zełenskiego, który potrafił zbudować w krótkim czasie nie tylko swoje osobiste poparcie, ale także stworzyć formację polityczną, która pewnie przejmie samodzielne rządy na Ukrainie” – powiedział szef Gabinetu Prezydenta RP.

„Oczekujemy, że sprawy polsko-ukraińskie będą ważną częścią agendy politycznej nowego ukraińskiego rządu” – dodał Krzysztof Szczerski, wskazując, że Polska oczekuje rozmów z nowym rządem na tematy ważne w relacjach dwustronnych.

Najbliższa wizyta prezydenta Ukrainy w Polsce odbędzie się 1 września w związku z obchodami rocznicy wybuchu II wojny światowej.

Na podstawie: prezydent.pl

Share Button

Wybory na Ukrainie: Sługa Narodu ze zdecydowaną przewagą

Share Button

Po podliczeniu blisko 60% głosów wiadomo, że pięć partii pokonało 5% próg wyborczy do Rady Najwyższej Ukrainy: „Sługa Narodu” z poparciem 42,5%, „Za życie” – 12,97%, Europejska Solidarność – 8,57%, „Batkiwszczyna” – 8,01% i „Hołos” – 6,34%.

Frekwencja w wyborach wyniosła 49,84% o czym poinformowała Centralna Komisja Wyborcza na bazie danych ze wszystkich 199 okręgów wyborczych.

Według aktualnych danych obejmujących wyniki z głosowań w okręgach według ordynacji proporcjonalnej i jednomandatowych, partia „Sługa Narodu” będzie miała 249 mandatów w nowym parlamencie. Oznacza to, że będzie w stanie samodzielnie sformować rząd. Lider partii, Dmytro Razumkow stwierdził, że chociaż rozmowy o współpracy i ewentualnej koalicji z innymi partiami będą realizowane po opublikowaniu oficjalnych wyników wyborów, to najprawdopodobniej partia będzie rządzić samodzielnie, na co pozwala jej liczba deputowanych.

W komisjach zorganizowanych poza granicami Ukrainy zwycięzcą okazała się „Europejska Solidarność” b. prezydenta Petra Poroszenko, która zdobyła 29,55% głosów, drugi wynik uzyskała „Sługa Narodu” – 28,13%.

Fot. cvk.com.ua
Fot. cvk.com.ua

Nа podstawie: cvk.gov.ua, ukrinform.ua

Share Button

Sondażowe wyniki wyborów na Ukrainie: 5 partii w nowym parlamencie

Share Button

Według sondażowych wyników, partia „Sługa Narodu” wygrała wybory do Rady Najwyższej Ukrainy zdobywając 43,9% głosów.

Drugie miejsce według sondażu zajęła formacja „Platforma Opozycyja – Za życie”, kierowana przez Wiktora Medwedczuka, zdobywając 11,5% głosów. Na trzecim miejscu uplasowała się „Europejska Solidarność” – formacja b. prezydenta Ukrainy Petra Poroszenko z wynikiem 8,9%. Do Rady Najwyższej wejdą także „Batkiwszczyna” Julii Tymoszenko z poparciem na poziomie 7,6% i „Hołos” Światosława Wakarczuka z wynikiem 6,3%.

Z kolei według danych z 22.00 czasu ukraińskiego, „Sługa Narodu” otrzymuje 44,2% głosów, „Za życie” – 11,4%, „Europejska Solidarność” – 8,8%, „Batkiwszczyna” – 7,4% i „Hołos” – 6,5%.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zelensky komentując wyniki wyborów stwierdził, że otwartym pozostaje „zaproszenie do rozmowy” dla Światosława Wakarczuka, lidera partii „Hołos”. Wcześniej Zelensky zwracał uwagę, że premierem powinna zostać osoba, która nie sprawowała jeszcze takiej funkcji.

Na podstawie: pravda.com.ua,

Share Button

Wybory na Ukrainie: frekwencja na godzinę 16.00 wyniosła 36,55%

Share Button

Zgodnie z danymi przekazanymi przez Centralną Komisję Wyborczą, frekwencja w wyborach parlamentarnych na Ukrainie o godzinie 16.00 wynosiła 36,55%.

Według wcześniejszych danych Centralnej Komisji Wyborczej, frekwencja na godzinę 12.00 (11.00 czasu polskiego) wyniosła 19,22%.

Dane z godziny 16.00 dotyczą 199 okręgów wyborczych. Wskazane dane z godziny 12.00 obejmują 194 ze 199 okręgów wyborczych. Najwyższa zanotowana frekwencja to 25,37% w obwodzie ługańskim, najniższa – 12,21% w obwodzie czerniowieckim. 27 komisji wyborczych rozpoczęło pracę z niewielkimi opóźnieniami, jednak poważniejszych incydentów jak dotąd nie zanotowano.

Na podstawie: pravda.com.ua

Share Button

Na Ukrainie rozpoczęło się głosowanie w wyborach parlamentarnych

Share Button

W niedzielę, 21 lipca o godzinie 8.00 rano (7.00 czasu polskiego) na Ukrainie rozpoczęły się przedterminowe wybory parlamentarne. Głosowanie potrwa do 20.00 czasu lokalnego.

Stanem na godzinę 10.00 (9.00 czasu polskiego) wybory przebiegają bez poważniejszych zakłóceń. Nie udało się otworzyć 8 komisji wyborczych, gdzie na czas nie dotarły niezbędne dokumenty lub pojawiły się inne problemy organizacyjne. Według MSW Ukrainy, incydentami w dniu wyborów zagrożonych jest 85 okręgów wyborczych.

Połowa deputowanych do Rady Najwyższej Ukrainy będzie wybrana według ordynacji proporcjonalnej, druga połowa – w okręgach jednomandatowych. Będzie to odpowiednio 225 i 199 deputowanych (w 26 pozostałych okręgach jednomandatowych wybory nie odbywają się, jako że tereny te pozostają pod rosyjską okupacją).

Według danych Centralnej Komisji Wyborczej ponad 280 tys. obywateli Ukrainy będzie głosować poza miejscem zamieszkania. W Warszawie, przed ambasadą Ukrainy, gdzie zorganizowano jedną z komisji wyborczych, od rana tworzy się kolejka głosujących. Pozostałe komisje wyborcze w Polsce działania w Gdańsku, Krakowie i Lublinie.

Na podstawie: pravda.com.ua,

Share Button

Powrót „szarej eminencji”

Share Button

Przez ostatnie ćwierć wieku postać Wiktora Medwedczuka jest stale obecna w ukraińskiej polityce. Bohater naszego artykułu nie lubi być w centrum uwagi. Do niedawna rzadko widywano go w telewizji, nie udzielał dużych wywiadów. Mimo tego, wpływ Medwedczuka na życie polityczne w Ukrainie zawsze był znaczący. W latach prezydentury Leonida Kuczmy nazywano go nawet „szarą eminencją” ukraińskiej polityki. Po zwycięstwie Wołodymyra Zełenskiego w wyborach prezydenckich 2019 r. Medwedczuk w końcu wyszedł z cienia i powrócił do „pierwszej ligi” ukraińskiej polityki.

Teraz Wiktor Wołodymyrowycz kieruje radą polityczną partii „Platforma opozycyjna – Za życie”. Ta siła polityczna powstała w wyniku rozłamu w szeregach „Partii Regionów”, gdy po ucieczce Wiktora Janukowycza konieczne było pilne przeformułowanie uciążliwego mechanizmu politycznego. Twarzą tej partii i jej numerem jeden jest były wicepremier Jurij Bojko.

Charyzmatyczny biznesmen Wadym Rabinowycz (numer 2 na liście partii) jest „językiem” partii „Za życie”. Jest właścicielem kilku popularnych kanałów informacyjnych, w których wykorzystuje nieograniczony czas antenowy. Znakomite zdolności oratorskie i przystępna forma prezentacji sprawiły, że Rabinowycz stał się ulubieńcem starszych wyborców. Wiktor Medwedczuk zamyka trójkąt partii „Platforma opozycyjna – Za życie”, jest także „mózgiem” partii. Jest do tej roli przyzwyczajony, i dzięki niej może nadal częściowo pozostać w cieniu.

Medwedczuk dołączył do partii całkiem niedawno, latem 2018 roku. Bardzo szybko postanowił wzmocnić swoją pozycję w sferze medialnej. To jego ludzie kontrolują popularne kanały informacyjne „ZIK”, „112 Ukraina” i „NewsOne”. Co ciekawe, Wiktor Medwedczuk jest jedynym liderem partii, który przekazuje duże sumy na jej działania. Z 768,5 tys. hrywien, które partia otrzymała w 2019 r. – 701,6 tys. hrywien to wkład Wiktora Medwedczuka.

Stosunki między prezydentem Zelenskim a Wiktorem Medwedczukiem są trudne do oceny, podobnie jak wszystko związane z osobowością byłego współpracownika Leonida Kuczmy. Medwedczuk twierdzi, że Zelenski z powodzeniem wykorzystał rozczarowanie dużej części Ukraińców polityką Petra Poroszenki. Dla wyborców nie miało znaczenia, na kogo głosować, ważne aby przeciwko Poroszence. Stwierdził to sam Wiktor Medwedczuk w wywiadzie dla „112 Ukraina” i diagnoza ta okazała się być celną.

Blok polityczny, na czele którego stoi Wiktor Medwedczuk, ma wszelkie szanse pokonania progu 5% pozwalającego na wejście do parlamentu. Ponadto, jeśli ufać danym z najnowszych sondaży, „Platforma opozycyjna – Za życie” zajmuje drugą linię rankingu partii, które wchodzą do parlamentu, z wynikiem około 11%. Wyżej notowana jest tylko prezydencka siła polityczna „Sługa narodu” z ponad poparciem rzędu 47-48%.

Wiktor Medwedczuk cieszy się wielkim zaufaniem, przede wszystkim wśród wyborców starszego pokolenia, emerytów ze wschodniej Ukrainy. Atutami jego programu politycznego są trzy tezy – pokój na Donbasie, niższe ceny gazu dzięki osobistym umowom z Putinem i przywrócenie współpracy gospodarczej z Rosją. Wszystko to stare i typowe hasła wszelkich prorosyjskich sił, które działały podczas niepodległości Ukrainy.

Równolegle, nikt nie wierzy w jak najszybsze rozwiązanie konfliktu na Donbasie. Zelenski był wspierany przez tych, którzy są rozczarowani Poroszenką. Większość zwykłych mieszkańców Ukrainy, a zwłaszcza Donbasu chce spokoju – bez względu na cenę.

Eugene Gorb, Mariupol

Share Button

MH-17 pięć lat i zero wniosków później

Share Button

Od zestrzelenia przez prorosyjskich separatystów malezyjskiego Boeinga 777 mija pięć lat. Niestety, kraje zachodnie, w tym także te, obywateli których ta tragedia dotknęła bezpośrednio, nie wyciągnęły żądnych wniosków w sferze ich polityki wobec Rosji.

Jak ustalono w toku kilku śledztw – zarówno tych prowadzonych przez ukraińską prokuraturę jak i przez portal śledczy Bellingcat, wyrzutnia systemu Buk-1M trafiła na terytorium Ukrainy, w pobliże miejscowości Sniżne z terytorium Federacji Rosyjskiej. Drogę pojazdu przewożącego załadowaną wyrzutnię, z pociskami na prowadnicach – a następnie opuszczającego terytorium Ukrainy już bez jednego z pocisków, udało się odtworzyć na bazie zdjęć i nagrań wideo. Tuż po strzale, przedstawiciele tzw. Donieckiej Republiki Ludowej byli przekonani, że strzelają do ukraińskiego samolotu transportowego An-26, faktycznym celem okazał się być jednak malezyjski samolot pasażerski MH-17. W wyniku trafienia pociskiem zginęło 298 osób – wszyscy pasażerowie i załoga Boeinga 777. Blisko 200 ofiar miało obywatelstwo Holandii.

Niemal natychmiast po ustaleniu faktycznego przebiegu wypadków Federacja Rosyjska podjęła działania mające na celu zrzucenie winy za ten incydent z siebie i ze wspieranych przez siebie sił ekstremistycznych. Większość z tych działań, włącznie z usunięciem z Internetu nagrania, w którym separatyści chwalą się swoim „sukcesem”, nie przyniosła oczekiwanych rezultatów.

Mimo tego, wielu nie dała do myślenia mnogość wersji, jakie przedstawiała Rosja dla rozmycia swojej odpowiedzialności: większość z nich koncentrowała się na próbie zrzucenia odpowiedzialności na stronę ukraińską, począwszy od zarzutów o niezamknięcie przestrzeni powietrznej wobec toczących się działań zbrojnych aż do informacji, że samolot lotu MH17 strącił ukraiński samolot wojskowy, według różnych wersji Su-25 lub Su-27 – w tym ostatnim wariancie jako „dowód” przedstawiono nawet będące fotomontażem zdjęcie satelitarne przestawiające samolot pasażerski oraz znajdujący się ok. 500 metrów od niego (!) „ukraiński” myśliwiec i odpaloną rakietę…

Niezmiennie problemem pozostaje percepcja zagrożenia ze strony Federacji Rosyjskiej. Dowodów na to nie trzeba szukać daleko – wystarczy włączyć telewizor i dowolny kanał informacyjny. 16 lipca 2019 roku miała miejsce debata w Parlamencie Europejskim, poświęcona kandydaturze Ursuli von der Leyen na stanowisko nowego szefa Komisji Europejskiej. Wśród licznych głosów krytycznych wobec tej kandydatury, w sposób szczególny wybił się jeden – przedstawicielki jednej z lewicowych frakcji Parlamentu Europejskiej, stwierdzającej, że kandydatura von der Leyen budzi obawy także dlatego, że była ona ministrem obrony Niemiec, a co za tym idzie, będzie zwolennikiem wydatków na obronność (!). Biorąc pod uwagę stan rzeczy i zagrożeń z jakimi mamy do czynienia w perspektywie ostatnich kilku lat, także, a może nawet przede wszystkim ze strony Rosji – taka postawa to już nie tylko krótkowzroczność, to przepis na pewną katastrofę. Tym bardziej, że podobne głosy nie są na zachód od Polski czy Niemiec wyjątkiem i to nie od dzisiaj.

Opisywany wyżej problem kraju zrozumienia dla niebezpieczeństw jakie wiążą się z polityką Federacji Rosyjskiej nie dotyczy zresztą tylko szczebla polityków – jest on o wiele poważniejszy na poziomie społecznym. Dowodem tego jest bezrefleksyjna popularność facebookowej aplikacji do „postarzania” zdjęć. Aplikacji, która została stworzona w Rosji i która przed jej zainstalowaniem i użyciem wymaga dostępu do danych konta użytkownika. Oficjalnie tylko do wybranych zdjęć, a nieoficjalnie? To ostatnie jest właśnie przedmiotem badań, jednak ilu użytkowników zdążyło już bez jakiegokolwiek sprawdzenia użyć tego narzędzia bezsensownej „rozrywki”? Miliony. Co więcej, wielu nie poczuło się zagrożonych nawet wówczas, gdy w przestrzeni publicznej stała się już dostępna informacja kto jest autorem aplikacji…

W powyższym wywodzie nie chodzi (wbrew pozorom) o budowanie atmosfery chorobliwego strachu przed Rosją. Jedynie o zdroworozsądkową ocenę faktycznego problemu z którym realnie mamy do czynienia: Federacja Rosyjska i jej aktualna polityka zagraniczna stanowi istotny problem z punktu widzenia bezpieczeństwa krajów obszaru euroatlantyckiego. W przypadku niektórych państw i w przypadku braku odpowiednich działań, problem ten może urosnąć do rangi egzystencjalnej: być albo nie być. W ostatnim czasie bezpośrednio doświadczyły tego Gruzja i Ukraina i oby na tym lista się zamknęła.

Nadal jednak jesteśmy daleko od momentu, w którym problem polityki Moskwy doczeka się takiej oceny: starczy tylko przypomnieć decyzję Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy sprzed niecałego miesiąca o bezwarunkowym przywróceniu jej w prawach członka tego organu. Wszystko to pomimo znajomości faktów dotyczących działań FR na Krymie i Donbasie, przy wsparciu przedstawicieli Holandii – co w świetle wydarzeń z 17 lipca 2014 roku jest w ogóle niezrozumiałym. O ile porównanie tego ostatniego kroku z konferencją w Monachium z 1938 roku jest nadal na wyrost, to jednak dobrze wpisuje się w ogólny klimat relacji Europa Zachodnia-Rosja. A to bardzo źle wróży na przyszłość, zwłaszcza wschodniej części naszego kontynentu.

Dariusz Materniak

Share Button