czwartek, 5 Sierpień, 2021
pluken
Home / polukr

polukr

USA wzywają Ukrainę do rzetelnego śledztwa ws. śmierci białoruskiego aktywisty

Share Button

Ciało obywatela Białorusi, Witalija Sziszowa, znaleziono w Kijowie, 3 sierpnia rano.

Zaginięcie W. Sziszowa, lidera organizacji „Dom Białoruski”, zgłoszone zostało 2 sierpnia. Dzień później, 3 sierpnia rano, jego wiszące na drzewie ciało zostało znalezione w jednym z parków w stolicy Ukrainy, w pobliżu jego miejsca zamieszkania. Ukraińska Policja prowadzi śledztwo z artykułu o zabójstwo (art. 115 KK Ukrainy) i zapowiada rozpatrzenie różnych wersji wydarzeń, w tym morderstwa upozorowanego na samobójstwo przez powieszenie.

„Ukraina zrobi wszystko co możliwe, by wyjaśnić tę sprawę: ważne, by ujawnić całą prawdę o tej tragicznej śmierci” – powiedział minister spraw zagranicznych Ukrainy, Dmytro Kuleba.

Z kolei ambasada USA w Kijowie opublikowała na swoim koncie na Twitterze apel o „pełne i rzetelne śledztwo w sprawie przyczyn i okoliczności tej tragicznej śmierci”.

Zdaniem osób bliskich zmarłego, jest nieprawdopodobne by jego śmierć mogła być skutkiem samobójstwa. Wiadomo, że W. Sziszow wyjechał z Białorusi na Ukrainę wobec prześladowań ze strony władz w Mińsku.

Na podstawie: ukrinform.ua,

Share Button

Zakończyły się ćwiczenia „Trzy Miecze 2021”

Share Button

Na poligonie w Jaworowie w obwodzie lwowskim na Ukrainie zakończyły się polsko-litewsko-ukraińskie ćwiczenia „Trzy Miecze 2021”.

W działaniach, trwających ponad dwa tygodnie wzięło udział 1200 żołnierzy i 200 pojazdów z Polski, Ukrainy, Litwy oraz USA. Działania były realizowane m.in. przez personel Brygady Litewsko-Polsko-Ukraińskiej LITPOLUKRBRIG.

„Podczas ćwiczeń zostały stworzone warunki dla żołnierzy Brygady Wielonarodowej aby współpracować, nauczyć się, dzielić się doświadczeniami, a podczas planowania praktycznych etapów działać zgodnie ze standardami NATO. Rezultaty ćwiczenia potwierdziły wysoki poziom przygotowania afiliowanych do działań w ramach LITPOLUKRBRIG jednostek i sztabu” – powiedział generał Oleksij Szandar.

Podczas ceremonii zamknięcia ćwiczeń podpisano także dokumenty dotyczące dalszego rozwoju współpracy wojskowej pomiędzy uczestniczącymi w manewrach państwami.

Na podstawie: armyinform.com.ua,

Share Button

Na Ukrainie rozpoczęły się ćwiczenia „Three Swords 21”

Share Button

W poniedziałek, 19 lipca 2021 roku, na poligonie w Jaworowie koło Lwowa odbyła się ceremonia otwarcia ćwiczeń „Three Swords 21” (pol. „Trzy miecze”). Wezmą w nich udział żołnierze z Polski, Ukrainy, Litwy oraz USA. Ćwiczeniem dowodzi sztab Brygady Litewsko-Polsko-Ukraińskiej LITPOLUKRBRIG.

Ćwiczenia potrwają do 31 lipca. Bierze w nich udział 1200 żołnierzy z czterech państw i 200 pojazdów różnych typów. W ciągu ostatnich kilku dni na Ukrainę dotarły ćwiczące pododdziały z Polski i Litwy, z jednostek afiliowanych do działań w ramach LITPOLUKRBRIG (jednostka ze strony ukraińskiej, 80 Brygada Powietrznodesantowa, stacjonuje we Lwowie; ze strony polskiej do działań w ramach LITPOLUKRBRIG afiliowana jest 19 Brygada Zmechanizowana, a z Litewskiej – batalion Ułanów im. Księżnej Biruty).

Faza poligonowa ćwiczeń będzie obejmować m.in. realizację zadań z wykorzystaniem pojazdów opancerzonych, śmigłowców i strzelania z różnych typów broni.

Docelowo, ćwiczenia mają odbywać się co dwa lata w celu sprawdzenia zdolności dowództwa LITPOLUKRBRIG do kierowania działaniami podległych, afiliowanych jednostek wojskowych.

Na podstawie: armyinform.ua, litpolukrbrig.wp.mil.pl,

Share Button

Spadochroniarze na Ukrainie: XVI zmiana w ramach JMTG-Ukraine

Share Button

Od 2015 roku w Międzynarodowym Centrum Budowania Pokoju w Jaworowie k. Lwowa jest realizowana misja szkoleniowa na rzecz Sił Zbrojnych Ukrainy. Biorą w niej udział także żołnierze Wojska Polskiego. Na przełomie maja i czerwca 2021 roku zakończyła się kolejna, już szesnasta zmiana Polskiej Grupy Zadaniowej, w tym wypadku z udziałem grupy instruktorów z 6 Brygady Powietrznodesantowej.

W działania realizowane w ramach międzynarodowej grupy szkoleniowej – funkcjonującej jako Joint Multinational Training Group – Ukraine (pol. Połączona Międzynarodowa Grupa Szkoleniowa – Ukraina) zaangażowani są żołnierze z USA, Kanady, Polski, Litwy, Danii, a także kilku innych państw. Polska deleguje do działań w ramach misji szkoleniowej żołnierzy z różnych jednostek wojskowych, w tym z Wielonarodowej Brygady Litewsko-Polsko-Ukraińskiej LITPOLUKRBRIG. XVI zmiana Polskiej Grupy Zadaniowej (PGZ) została wystawiona przez 6 Brygadę Powietrznodesantową.

„Polscy żołnierze uczestniczyli w codziennym szkoleniu pododdziałów i wymieniali się doświadczeniami związanymi z procesem szkolenia, szkoleniem taktycznym i specjalistycznym z dowódcami pododdziałów” – mówi major mjr Jan Rosiek, zastępca dowódcy batalionu i szef sztabu  6 batalionu powietrznodesantowego.

Z punktu widzenia udziału w tej misji polskiej armii, niezmiennie duże znaczenie ma możliwość zapoznawania się z doświadczeniami strony ukraińskiej z działań bojowych na wschodzie Ukrainy w czasie trwającego od ponad siedmiu lat konfliktu zbrojnego z Rosją. Należy pamiętać, że jest to pierwszy od 1945 roku de facto pełnoskalowy konflikt zbrojny toczący się na kontynencie europejskim. Co więcej, z punktu widzenia Ukrainy – jest to walka z przeciwnikiem posiadającym porównywalne lub lepsze uzbrojenie i wyposażenie, co wymusza stosowanie odpowiednich zabiegów na poziomie taktycznym i operacyjnym, pozwalających na zniwelowanie tej przewagi. „Doświadczenia żołnierzy ukraińskich przekazane polskim żołnierzom z całą pewnością zostaną wykorzystane podczas szkolenia w kraju i znacząco wzbogacą je” – mówi mjr Rosiek.

„Zaangażowanie, inicjatywa i zrozumienie problemów związanych z procesem szkolenia spotkało się z bardzo przyjaznym odbiorem przez kadrę dowódczą. Polscy żołnierze prezentując wysoki poziom wyszkolenia poparty doświadczeniem i chęcią podzielenia się tym, odbierani byli bardzo pozytywnie” – dodaje mjr Jan Rosiek. Udział w misji Polaków, podobnie jak pozostałych krajów jest pozytywnie oceniane przez stronę ukraińską. Z punktu widzenia zarówno ukraińskich władz jak i społeczeństwa, a także samych żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy taka obecność jest świadectwem wsparcia w toczącym się od 2014 roku konflikcie z Rosją.

W czasie pobytu na Ukrainie żołnierze 6 BPD odwiedzili także Iwanofrankiwsk (d. Stanisławów) i znajdujące się tam Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego. Ich wizyta była związana z 129 rocznicą urodzin gen. Stanisława Sosabowskiego, który urodził się w tym właśnie mieście. Żołnierze przekazali przedstawicielom Centrum obraz z podobizną generała Sosabowskiego, patrona 6 Brygady Powietrznodesantowej, która swoimi tradycjami nawiązuje do 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej, dowódcą której był Stanisław Sosabowski.

Zadania w ramach kolejnej, XVII zmiany PGZ przejęli żołnierze 1 Warszawskiej Brygady Pancernej.

Dariusz Materniak

Za pomoc w przygotowaniu artykułu polukr.net składa podziękowania na ręce kpt. Agaty Wilgi, oficera prasowego 6 Brygady Powietrznodesantowej.

Share Button

Ukraina: prawna wojna o język

Share Button

Prawo wydaje się być niematerialnym w swojej treści. Czy powinno ono raczej ustalać stan faktyczny, czy tworzyć może kazusy nakładające bezwzględne obowiązki na konkretne grupy osób? W niezależności od odpowiedzi na to pytanie, wydaje się jednak, że prawo nie może pomijać swojego głównego celu – utwierdzania sprawiedliwości i obrony słabszych podmiotów. Ze względu na liczne tragiczne wydarzenia w swojej historii, po wznowieniu swej państwowości Ukraina wprowadziła przepisy prawne ukierunkowane na doprowadzenie do przywrócenia naturalnego stanu rzeczy. Jednym z przejawów tej polityki było przyjęcie ustawy o zabezpieczeniu funkcjonowania języka ukraińskiego jako państwowego z dnia 25 kwietnia 2019 r. Po długiej prawnej (i politycznej) batalii, 14 lipca 2021 r. Sąd Konstytucyjny Ukrainy uznał konstytucyjność tej ustawy.

«Загроза українській мові рівносильно є загрозою національній безпеці України» („Zagrożenie dla języka ukraińskiego jest równocześnie zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego Ukrainy”) – fragment wyroku Sądu Konstytucyjnego Ukrainy uznający konstytucyjność ustawy o zabezpieczeniu funkcjonowania języka ukraińskiego jako państwowego z dnia 25 kwietnia 2019 r.

Po zmianie władzy w Kijowie w 2019 roku i nasileniu się prawnego oraz politycznego chaosu, ustawa ta została zaatakowana przez zgłoszenie skargi w sprawie jej niekonstytucyjności ze strony deputowanych Rady Najwyższej Ukrainy z prorosyjskiej partii „Opozycyjna Platforma – Za Życie”. Ponadto, wniesiono projekt ustawy o wprowadzenie zmian do niej przez deputowanego z rządzącej partii prezydenckiej „Sługa Narodu” Maksyma Bużańskiego.

W ciągu czterech stuleci Imperium Rosyjskie, a później jego kolejne wcielenie, tj. ZSRR, używało wszystkich możliwych narzędzi prawnych i represyjnych w celu narzucenia w Ukrainie języka rosyjskiego w każdej dziedzinie życia, tak zwaną „rosyjskojęzyczność”. Z kolei proces odzyskania należnego miejsca w sferze publicznej przez język ukraiński w Ukrainie rozpoczął się w 1989 r. wraz z uchwaleniem ustawy o językach w Ukraińskiej SRR. Jej normy zostały wzmocnione poprzez przyjęcie w 1996 r. Konstytucji Ukrainy, która w art. 10 definiuje język ukraiński jako państwowy (oficjalny). Jednak, jak to często bywa na przestrzeni poradzieckiej, na dane założenia prawne patrzyło się z przymrużeniem oka. Faktycznie strefa informacyjna była zdominowana przez rosyjskojęzyczny produkt do 2014 roku, czyli momentu zwycięstwa Rewolucji Godności. W okresie rządów prezydenta Wiktora Janukowycza została przyjęta ustawa o zasadach państwowej polityki językowej z dnia 5 czerwca 2012 r., która podważała pojęcie funkcjonowania języka ukraińskiego jako państwowego faktycznie podnosząc do tego statusu język rosyjski wbrew założeniom Konstytucji. Ten swoisty „trik” umożliwiła zmiana tytułu oficjalnego tłumaczenia Europejskiej Karty Języków Regionalnych lub Minorytarnych na Europejską Kartę Języków Regionalnych lub Języków Mniejszości, ratyfikowaną przez Ukrainę 15 maja 2003 r. (polskie tłumaczenie to Europejska Karta Języków Regionalnych lub Mniejszościowych). Pozwoliło to traktować jako zadanie tej ustawy ochronę praw językowych mniejszości „rosyjskojęzycznej”. 28 lutego 2018 r. Konstytucyjny Sąd Ukrainy uznał ustawę za niezgodną z Konstytucją z powodów formalnych naruszeń w trakcie jej przyjęcia, nie analizując treści.

21 czerwca 2019 r. została złożona skarga konstytucyjna przez 51 deputowanych do Rady Najwyższej, w której wskazuje się na niekonstytucyjność ustawy o zabezpieczeniu funkcjonowania języka ukraińskiego jako państwowego. Do posiedzenia części jawnej doszło 7 i 9 lipca 2021 roku. W skrócie, skarga ta odwołuje się do rzekomej dyskryminacji języka rosyjskiego i „rosyjskojęzycznych Ukraińców” (przy czym nie jest to termin prawny, ale sformułowanie stosowane przez propagandę rosyjską uzasadniając pretensje Moskwy do ingerowania w wewnętrzne sprawy Ukrainy – co nagłośnił w trakcie posiedzenia sędzia SKU, Ihor Slidenko). Przede wszystkim, skardze zostały poddane te postanowienia ustawy, które mieszczą wzmiankę o stosowaniu języków korzennych narodów i oficjalnych języków UE w sferze oświaty i administracji (w świetle norm Konstytucji o celach integracji Ukrainy z UE i NATO), poprzez twierdzenie, że stwarzają one warunki dyskryminujące wobec „rosyjskojęzycznych”. Nowość tej bitwy prawnej polegała jednak na tym, że jeśli wcześniej toczyła się ona pomiędzy językiem rosyjskim i ukraińskim, to obecnie została ona poszerzona na język krymskotatarski. To bowiem przede wszystkim dla niego omawiana ustawa przewidziała termin „języki narodów korzennych” (inaczej: tubylczych, rdzennych). Tym samym, ustawa o języku ukraińskim uderzyła w rosyjską narrację o Krymie jako terytorium „od wieków rosyjskim” – przypominając jednocześnie o prawach właściwego narodu rdzennego (Tatarów krymskich).

Z wymienionych powyżej powodów skarga konstytucyjna pokrywała się idealnie z kremlowską kampanią dezinformacyjną w ramach agresji hybrydowej w Ukrainie. Nie mniej istotne jest również tło polityczne całej sprawy. Skarga została złożona przez deputowanych partii „Opozycyjna Platforma – Za Życie”. Jej przewodniczącym jest Wiktor Medwedczuk – ojcem chrzestnym jego córki jest zaś prezydent Rosji Władimir Putin („kum Putina”) – reprezentant interesów Kremla w Ukrainie. Inicjatorem skargi był z kolei Wadym Nowinski – oligarcha, który otrzymał ukraińskie obywatelstwo 29 maja 2012 r. z rąk prezydenta Janukowycza, obecnie jest nieoficjalnym kuratorem działalności Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej w Ukrainie.

Ostateczne wejście w życie wszystkich przepisów ustawy o języku ukraińskim zostało rozciągnięte w ramach pewnego okresu przejściowego do 16 lipca 2021 roku. De facto do ostatniej chwili nie ustawały próby wprowadzenia zmian do ustawy – 16 lipca 2020 roku Rada Najwyższa Ukrainy miała głosować projekt ustawy o wprowadzenie zmian do niej, wniesiony przez deputowanego z rządzącej partii prezydenckiej „Sługa Narodu” Maksyma Bużańskiego. Miał on na celu zniwelować zobowiązanie skierowane wobec do państwowych szkół średnich z rosyjskim językiem nauczania do przejścia na język ukraiński od 1 września 2020 r., zrywając tym samym z poradzieckim dziedzictwem w oświacie. Ze względu jednak na silny opór społeczeństwa obywatelskiego („ulicy”) oraz opozycji parlamentarnej, Rada Najwyższa ostatecznie tego projektu nie poddała pod głosowanie. Nastąpiła próba jego przeniesienia na sesję jesienną parlamentu, prawdopodobnie w ramach rozgrywek natury politycznej przez partię rządzącą przed wyborami samorządowymi  w celu zdobycia poparcia wyborców nastawionych prorosyjsko, ale nie uzyskała jednak poparcia.

Ostatnia próba podważenia postanowień ustawy o języku ukraińskim była planowana na 15 lipca poprzez wniesienie do niej zmian niwelujących obowiązek używania języka ukraińskiego w sferze medialnej i kinematografii. Owe propozycje zostały uchylone jednak na posiedzeniu komitetu parlamentu 14 lipca.

W tym samym dniu Sąd Konstytucyjny Ukrainy (w wyroku z 14 lipca 2021 roku) orzekł o zgodności z konstytucją ustawy o zabezpieczeniu funkcjonowania języka ukraińskiego jako państwowego. Sędzią sprawozdawcą w tej sprawie był Serhij Hołowaty – znany ukraiński prawnik, były członek Komisji Weneckiej. Bez wątpienia, to zwycięstwo zdrowego rozsądku i krok na drodze do powrotu do naturalnego stanu rzeczy w Ukrainie, zakłóconego po okresach różnej formy dominacji państwa rosyjskiego/sowieckiego. Jednocześnie, to wielki prezent od Sądu Konstytucyjnego do zbliżającej się trzydziestej rocznicy wznowienia niepodległości, która będzie obchodzona w Ukrainie 24 sierpnia tego roku. Pamiętajmy jednak, że ze względu na trwającą agresję informacyjną ze strony Federacji Rosyjskiej, społeczeństwo ukraińskie czeka jeszcze nie jedna walka o język ojczysty. Dobrze, że zostało ono wreszcie uzbrojone w broń prawa.

Witalij Mazurenko – zastępca redaktora naczelnego portalu „Obserwator Międzynarodowy”, prawnik, dziennikarz, doktorant na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

Artykuł ukazał się na łamach portalu obserwatormiedzynarodowy.pl

Share Button

Ukraina i NATO: na wschodzie bez zmian

Share Button

Przebieg szczytu NATO w Brukseli (14 czerwca 2021 roku) oraz spotkania Biden-Putin w Genewie (16 czerwca 2021) potwierdził dotychczasowy status quo w relacjach nie tylko Rosji, ale także Ukrainy z Sojuszem Północnoatlantyckim.

Faktycznie jedynym wartym odnotowanie pozytywem z zeszłomiesięcznego spotkania liderów USA i Rosji jest usankcjonowanie rozmowami obu polityków swego rodzaju deeskalacji we wzajemnych relacjach. Obie strony zgodziły się co do konieczności współdziałania na rzecz kontroli zbrojeń nuklearnych oraz w kilku pomniejszych kwestiach. Cała reszta to faktycznie usankcjonowanie stanu trwającej od kilku lat co najmniej (przynajmniej od 2014 roku) kolejnej „zimnej wojny” pomiędzy USA (i szerzej NATO) a Rosją. Ów spadek napięcia można by uznać za dyplomatyczny sukces i „dobrą monetę” jednak na przeszkodzie takiemu podejściu stoją dwie zasadnicze kwestie. Pierwsza z nich to fakt, iż sam w sobie uścisk dłoni przed kamerami niczego nie oznacza: deeskalacja napięcia nie jest w żaden sposób usankcjonowana, a umowny podział wpływów opiera się na balansie sił i strachu przed konsekwencjami ich użycia. Drugą kwestia jaka wyklucza poprawę samopoczucia w najbliższym czasie jest fakt utrzymującej się rosyjskiej obecności wojskowej w pobliżu granic Ukrainy: znaczna część sprzętu wojskowego, jaki trafił na poligony zlokalizowane na Krymie i wzdłuż zachodniej granic FR pozostał na miejscu, a w ciągu najbliższych 6-8 tygodni należy oczekiwać kolejnej dużej koncentracji wojsk w związku z planowanymi na wrzesień tego roku ćwiczeniami Zapad-21, które odbędą się w Rosji i na Białorusi.

Odnosząc się do tej ostatniej kwestii, trudno oprzeć się wrażeniu, że strona rosyjska najpierw samodzielnie stworzyła problem (w postaci dużej koncentracji wojsk) tylko po to, by móc go potem (pozornie) rozwiązać w geście własnej „dobrej woli”. Niestety, w budowaniu atmosfery zagrożenia w sposób zasadniczy Moskwie pomogły zachodnie media i komentatorzy wskazujący na rychłą i nieuchronną ofensywę SZ FR przeciwko Ukrainie celem zajęcia kolejnych obwodów w pobliżu Krymu lub Donbasu – podczas gdy pobieżna nawet obserwacja sytuacji i działań rosyjskiej armii polegających na przerzucie wojsk wskazywała, że prawdopodobieństwo eskalacji napięcia do poziomu wybuchu otwartego konfliktu o dużej skali jest małe lub nie ma go w ogóle.

Bez alternatyw i iluzji

Równocześnie, trudno uznać za wielki sukces potwierdzenie przez szczyt NATO tego, że Ukraina stanie się kiedyś członkiem Paktu. To faktycznie powtórzenie tego, co zostało powiedziane i napisane po szczycie w Bukareszcie w 2008 roku. Z kolei wysuwanie argumentu o korupcji jako przeszkodzie we wstąpieniu do Sojuszu jest zwyczajnie śmieszne – gdyby faktycznie był to istotny czynnik, część państw praktycznie w ogóle nie miałaby szans się tam znaleźć.

Tym samym, niemal pewne jest, że Ukraina jeszcze wiele lat pozostanie poza NATO. To zła wiadomość nie tylko dla Ukrainy, ale także dla Polski i całego naszego regionu. Brak realnych gwarancji bezpieczeństwa to był, jest i będzie czynnik zachęcający Federację Rosyjską do działań takich jak w 2014 roku na Krymie i Donbasie. Równocześnie, nie widać szans, by udało się rozwiązać sytuację na Donbasie metodami rozmów i negocjacji z Rosją (która zresztą uparcie odżegnuje się od jakichkolwiek związków z DNR/LNR) – najbardziej realnym scenariuszem jest utrzymujący się długie lata (dziesięciolecia) status quo na tym obszarze. Tym samym, Ukraina pozostając w „szarej strefie” bezpieczeństwa pomiędzy NATO i UE a Rosją, formalnie zdana jedynie na własne siły – będzie pozostawać długo w stanie potencjalnego (i w określonych obszarach zupełnie realnego) zagrożenia i tym samym niestabilności – a wraz z nią cały region.

Polskie zaangażowanie na rzecz Ukrainy w Sojuszu

„Polska wiele robi dla członkostwa Ukrainy w NATO, jest także największym z krajów regionu Europy Środkowo-Wschodniej, które stały się członkami NATO. Krytycznie ważnym jest tworzenie koalicji krajów, które rozumieją jakim zagrożeniem jest Rosja. Uwagę należy zwrócić zwłaszcza na współpracę pomiędzy Ukrainą a Polską i Rumunią, a także w trójkącie Polska-Ukraina-Turcja” – mówi w komentarzu dla polukr.net Ostap Kryvdyk, dyrektor Centrum Analitycznego Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego. Warto w tym miejscu zauważyć, że polska aktywność w polu współpracy wojskowej z Ukrainą na płaszczyźnie szkoleniowej istotnie zasługuje na pozytywną ocenę – są to realizowane stale przedsięwzięcia takie jak LITPOLUKRBRIG, udział Polski w Joint International Training Group-Ukraine w Jaworowie czy współpraca szkoleniowa polskich i ukraińskich jednostek specjalnych. Większej aktywności należałoby  z pewnością oczekiwać jeśli chodzi o współpracę przedsiębiorstw zbrojeniowych i na poziomie politycznym – zwłaszcza międzyrządowym.

Przedsięwzięcia takie, jak trwające właśnie manewry „Sea Breeze-21” z udziałem przedstawicieli 32 państw (w tym Polski), jak również planowane na drugą połowę lipca na Ukrainie ćwiczenia „Three Swords” – z udziałem dowództwa LITPOLUKRBRIG, to aktualnie może nie jedyne, ale chyba jednak najskuteczniejsze narzędzia pozytywnego wpływania na politykę bezpieczeństwa Ukrainy. Takie i podobne działania pozwalają na budowanie z jednej strony interoperacyjności ukraińskiej armii z krajami członkowskimi Sojuszu Północnoatlantyckiego, z drugiej zaś na wymianę doświadczeń, a w ramach tego procesu – na pozyskanie wiedzy na temat doświadczeń, jakie Siły Zbrojne Ukrainy uzyskały (i nadal uzyskują) w trakcie konfliktu zbrojnego z Rosją. Biorąc pod uwagę skalę wyzwań jakie tworzy dla NATO, a zwłaszcza państw wschodniej flanki NATO rozwój zdolności wojskowych Federacji Rosyjskiej, taka wiedza jest praktycznie bezcenną. To także sygnał dla samej Rosji wskazujący, że państwa Paktu Północnoatlantyckiego mają zdolności do prowadzenia działań o takiej skali i w takich lokalizacjach oraz stale ją rozbudowują. Jest to czynnik w sposób istotny wpływający na ograniczenie i korektę zamiarów rosyjskiego kierownictwa co do prowadzenia agresywnej polityki nie tylko wobec Ukrainy ale i państw NATO położonych nad Morzem Czarnym.

Dariusz Materniak

Share Button

Sea Breeze-21: ćwiczenia polskich i ukraińskich specjalsów na Morzu Czarnym

Share Button

W ramach trwających nad Morzem Czarnym ćwiczeń Sea Breeze 2021 odbyły się wspólne ćwiczenia żołnierzy polskiej morskiej jednostki specjalnej „Formoza” oraz ukraińskiego 73 Centrum Morskich Operacji Specjalnych.

W czasie ćwiczeń zrealizowano m.in. działania szkoleniowe polegające na prowadzeniu działań abordażowych, szturmu i przeszukania jednostki pływającej. W roli jednostki, którą szturmowali morscy komandosi wystąpił ukraiński okręt „Gorłówka”.

W trwających od przełomu czerwca i lipca ćwiczeniach biorą udział przedstawiciele 32 krajów, w tym 18 zespołów sił specjalnych.

Na podstawie: mil.in.ua, facebook.com/JednostkaWojskowaFormoza

Fot. facebook.com/NavalSOFCenter

Share Button

Ukraina: o zszywaniu państwa i narodu w obliczu zewnętrznej agresji. Jak może w tym pomóc prawo międzynarodowe?

Share Button

Niedawna koncentracja na masową skalę rosyjskich wojsk u ukraińskich granic i realna groźba poważnego zaostrzenia sytuacji wokół Donbasu uświadomiła opinii publicznej już nieco zapomniany fakt, że ledwie tysiąc kilometrów od wschodnich rubieży Polski toczy się prawdziwa wojna. Wojna, która trwa już ponad siedem lat, a zatem dłużej niż II wojna światowa. Wojna, która zebrała śmiertelne żniwo kilkunastu tysięcy ofiar. Wojna, która w XXI w. w środku Europy doprowadziła do oderwania części suwerennego państwa i bezkarnego przyłączenia jej do innego. Wojna, którą rozpętała Rosja, a z którą musi mierzyć się przede wszystkim Ukraina. I to właśnie na państwie ukraińskim spoczywa największy ciężar skonstruowania skutecznego sposobu wyjścia z niej – i w sensie prawnym, politycznym, jak i czysto społecznym.

Od końca lutego 2014 r., tj. rozpoczęcia specjalnej operacji wojsk rosyjskich prowadzącej do oderwania Krymu od Ukrainy, a następnie bezprawnej aneksji Półwyspu poprzez włączenie go w skład Federacji Rosyjskiej, trwa nieprzerwanie akt agresji Rosji przeciwko Ukrainie w świetle prawa międzynarodowego. Decyzja Władimira Putina w przedmiocie użycia sił zbrojnych poza granicami Federacji Rosyjskiej była podyktowana zwycięstwem Rewolucji Godności – masowych protestów na kijowskim Majdanie z zimy 2013/2014 r. przeciwko Wiktorowi Janukowyczowi, poplecznikowi Moskwy – która zapoczątkowała marsz Ukrainy na Zachód. To właśnie w tę pamiętną zimę sprzed siedmiu lat zaczęły się ziszczać obawy Kremla przed wyrwaniem się państwa ukraińskiego z rosyjskiej strefy wpływów osadzonej na ideologicznej koncepcji „russkogo mira” (tj. „rosyjskiego świata” lub „rosyjskiego porządku”).

Kolejne wydarzenia, na czele z wybuchem działań zbrojnych na wschodzie Ukrainy wiosną 2014 r., w tym stworzeniem dwóch samozwańczych quasi-państw tzw. „Donieckiej Republiki Ludowej” i „Ługańskiej Republiki Ludowej” przez prorosyjskich bojowników, czy incydent z Cieśniny Kerczeńskiej z listopada 2018 r., w istocie pozostają „jedynie” odsłoną tego samego aktu agresji. Warto bowiem jednoznacznie podkreślić, że swoim zachowaniem Federacja Rosyjska pogwałciła najbardziej fundamentalne normy porządku prawnomiędzynarodowego, poczynając od zakazu użycia siły lub groźby jej użycia czy zakazu naruszania suwerenności oraz integralności terytorialnej państwa trzeciego, wpisanych w treść Karty Narodów Zjednoczonych (KNZ), poprzez umowy bilateralne rosyjsko-ukraińskie, a także Memorandum Budapesztańskie z 1994 r., które – zwłaszcza interpretowane w świetle KNZ – wskazywało na dodatkowe gwarancje dla ukraińskiej suwerenności w zamian za przekazanie strategicznej broni nuklearnej Rosji przez Ukrainę. Podobnie, ścisłe powiązanie prorosyjskich bojowników (często – niesłusznie – określanych mianem „separatystów”) z władzą na Kremlu, a także udokumentowana obecność regularnych sił zbrojnych i dowódców wojskowych z Rosji na Donbasie, powoduje, że na gruncie prawa międzynarodowego można przypisać akty wskazanych ugrupowań paramilitarnych państwu rosyjskiemu. Wreszcie, jak się wydaje, na płaszczyźnie międzynarodowego prawa humanitarnego wydarzenia w i wokół Ukrainy powinno się oceniać jako międzynarodowy konflikt zbrojny (z Rosją i Ukrainą jako jego stronami; Krym i część Donbasu pozostają zaś pod okupacją rosyjską), nie zaś „konflikt wewnętrzny” czy wręcz „wojnę domową” aktywnie promowaną w retoryce Moskwy.

W tym kontekście należy zauważyć, że podnoszone w wielu wypowiedziach prezentowanych dopiero co w światowych oraz polskich mediach sformułowanie wskazujące na zagrożenie „nowej inwazji” ze strony Rosji w istocie było pozbawione sensu. Inwazja wojskowa, wzmocniona szeregiem działań hybrydowych (przede wszystkim wspominanymi powyżej środkami wojny informacyjnej), cały czas trwa i jako naruszająca imperatywne normy światowego porządku powinna być równie jednoznaczna oceniona w świetle prawa międzynarodowego, ale i działań w płaszczyźnie politycznej.

Jak zatrzymać rosyjską agresję?

To krótkie i zwięzłe pytanie z pewnością nie należy do tych, na które można szybko znaleźć prostą odpowiedź. Działania władz ukraińskich podejmowane są w tej mierze na trzech równoległych płaszczyznach – militarnej, politycznej oraz stricte prawnej, w tym poprzez skorzystanie z instrumentarium prawa międzynarodowego.

Wymiar wojskowy

Nie ulega wątpliwości, że początek rosyjskiej napaści zastał ukraińską armię w prawdziwej zapaści. Trzeba jednoznacznie podkreślić, że infiltrowane przez rosyjskie służby wojsko nie utrzymałoby frontu bez istotnej pomocy tzw. oddziałów dobrowolczych (ochotniczych), które zwłaszcza latem 2014 r. uniemożliwiły odniesienie spektakularnego zwycięstwa stronie rosyjskiej.

W celu przeciwstawienia się trudnej sytuacji na wschodzie kraju, w kwietniu 2014 r. władze w Kijowie wdrożyły Operację Antyterrorystyczną (ATO), która jednak wbrew swojej nazwie nie mierzyła się z problemem wewnętrznego terroryzmu, a zewnętrzną agresją, co zresztą powodowało silne wzburzenie społeczeństwa. Przede wszystkim podnoszono, że władza boi się nazywać rzeczy „po imieniu”. Dopiero od 2018 r. ATO została zastąpiona przez inny format działań wojskowych koordynowanych przez Zjednoczony Sztab Sił Zbrojnych Ukrainy. Ponadto, trwająca ponad 7 lat wojna w sposób znaczący wzmocniła potencjał operacyjny wojska ukraińskiego, które oprócz „doświadczeniu w boju” zdobywa kolejne umiejętności poprzez szkolenia prowadzone przez państwa NATO, w tym uczestnictwo w brygadzie litewsko-polsko-ukraińskiej (LITPOLUKRBRIG), stacjonującej na stałe w Lublinie.

Wymiar polityczny

W tym kontekście należy wskazać przede wszystkim na tzw. format normandzki z udziałem Ukrainy, Rosji oraz Francji i Niemiec jako mediatorów, który doprowadził do uchwalenia dwóch porozumień mińskich – z 5 września 2014 r. (Mińsk-I) oraz 12 lutego 2015 r. (Mińsk-II). Porozumienia mińskie, zwłaszcza Mińsk-II, służą w chwili obecnej jako polityczna forma rozwiązania konfliktu zbrojnego na Donbasie, nie mając statusu wiążącego traktatu międzynarodowego. Rozmowy toczą się także w ramach tzw. Trójstronnej Grupy (uczestniczą w niej przedstawiciele Ukrainy, Rosji, OBWE oraz dwóch samozwańczych republik). Polityczny kontekst opisywanych wydarzeń w sposób zasadniczy wpływa na interpretację porozumień mińskich oraz pojawiające się od czasu do czasu różne pomysły (jak tzw. „formuła Steinmeiera”), które odpowiednio promowane przez stronę rosyjską dążą do zakończenia walk i uregulowania sytuacji na warunkach Moskwy, np. poprzez federalizację Ukrainy lub nadanie specjalnego statusu dla Donbasu (mającego po wsze czasy stać się bastionem rosyjskich wpływów na politykę centralnych władz ukraińskich).

W ostatnim czasie władze w Kijowie podjęły zakrojone na szerszą skalę działania dyplomatyczne – np. tworząc „platformę krymską” skupiającą państwa wspierające wysiłki Ukrainy w celu deokupacji Półwyspu Krymskiego (kwestia Krymu nie jest bowiem zawarta w rozmowach „normandzkiej czwórki”) czy też próbując włączyć do rozmów dyplomatycznych także inne państwa – na czele z USA. W tym względzie mówi się także potencjalnie o zwiększeniu aktywności Polski, do czego pomocne mogą być nowe platformy współpracy – np. niedawno stworzony przez Polskę, Litwę oraz Ukrainę Trójkąt Lubelski.

Wymiar prawny   

O ile na płaszczyźnie działań wojskowych i politycznych ukraińskie władze mogą pochwalić się raczej umiarkowanymi sukcesami (jeśli w ogóle tak można to określić), o tyle na swoistym „froncie sądowym” pozytywnych wiadomości nie brakuje. Warto bowiem podkreślić, że już od 2014 r. Ukraina umiejętnie korzysta z instrumentarium prawnomiędzynarodowego, inicjując postępowania sądowe przeciwko Rosji przed różnymi sądami międzynarodowymi. Do najważniejszych należą z pewnością te toczone przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości (MTS) w Hadze, Europejskim Trybunałem Praw Człowieka (ETPC) w Strasburgu czy zaproszenie Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK) – również z siedzibą w Hadze – do wspomożenia działań zmierzających do ukarania sprawców zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości popełnionych na Krymie lub Donbasie.

Jak na razie najistotniejszym orzeczeniem sądu międzynarodowego na poparcie tezy o agresji rosyjskiej oraz wzmocnienia wysiłków zmierzających do pełnej deokupacji i reintegracji Krymu oraz Donbasu w przyszłości, stała się decyzja Wielkiej Izby ETPC ogłoszona w styczniu 2021 r. (a datowana na grudzień 2020 r.) w przedmiocie dopuszczalności międzypaństwowej skargi Ukrainy przeciwko Rosji w sprawie Krymu. ETPC wskazał w niej na fakt sprawowania „efektywnej kontroli” przez Rosję nad Półwyspem Krymskim od 27 lutego 2014 r., a zatem jeszcze przed tzw. referendum z 16 marca 2014 r. (sfałszowanym) oraz „traktatem zjednoczeniowym” z 18 marca 2014 r., „na mocy” którego Krym wszedł w skład Federacji Rosyjskiej. Co prawda, ETPC nie wypowiedział się w przedmiocie „agresji” czy „okupacji”, jednak wskazanie na efektywną kontrolę Rosji nad Półwyspem od końca lutego 2014 r. w istocie potwierdza ukraińską interpretację wydarzeń sprzed siedmiu lat, burząc jednocześnie całkowicie narrację rosyjską o wyrażonej przez mieszkańców Krymu dobrowolnej chęci opuszczenia Ukrainy. Trudno bowiem mówić o innym scenariuszu dołączenia Krymu do Federacji Rosyjskiej niż poprzez pogwałcenie suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy, a co z kolei mogło nastąpić wyłącznie poprzez dokonanie napaści zbrojnej. Skargi dotyczące wydarzeń na Donbasie jeszcze czekają na rozpoznanie, podobnie jak ponad 7000 skarg indywidualnych odnoszących się do naruszeń praw człowieka tak na wschodzie Ukrainy, jak i na Półwyspie Krymskim.     

Bez wątpienia, takie „małe zwycięstwa” na ścieżce sądowej są jednym z czynników, które mogą ostatecznie wpłynąć na opuszczenie terytorium Ukrainy przez wojska rosyjskie oraz sformułowanie parametrów odpowiedzialności prawnej Federacji Rosyjskiej za poważne naruszenie prawa międzynarodowego. To również poważna broń w równie ważnej co działania wojskowe wojnie informacyjnej i możliwość skutecznego przeciwstawienia się polityce rosyjskiej dezinformacji oraz propagandy, kierowanej zwłaszcza do opinii publicznej państw zachodnich w celu dyskredytacji Ukrainy jako państwa upadłego (failed state), gdzie od kilku lat rzekomo toczy się „wojna domowa”.

Co po wojnie? Czy i jak (u)da się zszyć naród oraz państwo ukraińskie?

Pomocne w tym zakresie powinno być pojęcie „sprawiedliwość okresu przejściowego” (transitional justice). To zespół mechanizmów prawnych – sądowych, jak i pozasądowych – wykorzystywanych przez społeczeństwa post-totalitarne/post-autorytarne lub post-konfliktowe, w czasie „przejścia” od systemu niedemokratycznego do demokracji (dealing with the past) lub od wojny do pokoju (post-conflict justice) w celu rozliczenia dawnych zbrodni oraz osiągnięcia pojednania niejednokrotnie bardzo podzielonego społeczeństwa. Należą do nich przede wszystkim postępowania karne w zakresie osądzenia sprawców poważnych zbrodni i naruszeń praw człowieka, środki poszukiwania i opowiadania prawdy o trudnej przeszłości lub konflikcie zbrojnym (jak tzw. komisje prawdy i pojednania), programy reparacyjne dla ofiar, reformy instytucjonalne czy – znane szczególnie w post-komunistycznych państwach Europy Środkowo-Wschodniej – takie działania jak dekomunizacja bądź lustracja.

W 2014 r. Ukraina dołączyła do grupy państw, które starają się implementować pewne instrumenty z zakresu transitional justice, przy czym jej sytuacja jest o tyle unikalna (a zarazem trudna), że państwo ukraińskie zmuszone jest robić to w warunkach trwającego międzynarodowego konfliktu zbrojnego – toczonego przeciwko stałemu członkowi Rady Bezpieczeństwa, dysponującego szerokim arsenałem środków natury politycznej, wojskowej i hybrydowej. Zdecydowana większość dotychczasowych przypadków zastosowania mechanizmów post-conflict justice to albo przypadki stricte wewnętrzne (zmiana reżimu lub zakończenie konfliktu zbrojnego wewnętrznego), albo umiędzynarodowione jednak z inną sytuacją (geo)polityczną wokół – czego przykładem może być konflikt zbrojny w byłej Jugosławii z lat 90. XX w. W tego typu przypadkach możliwość instytucjonalnego zaangażowania społeczności międzynarodowej – np. w postaci misji pokojowej, stworzenia tymczasowej administracji przejściowej lub powołania odpowiedniego międzynarodowego sądu karnego czy komisji prawdy i pojednania – dla stworzenia lub współtworzenia podwalin transitional justice jest zdecydowanie prostsze, co gwarantuje tym samym większe powodzenie całości starań. Trudności związane z możliwością powołania misji pokojowej ONZ na Donbasie czy kreacji specjalnego trybunału karnego ad hoc do sprawy zestrzelenia samolotu pasażerskiego MH17 nad wschodnią Ukrainą w lecie 2014 r. są tego najlepszym potwierdzeniem.

Początkowo Ukraina dość „sceptycznie” podchodziła do wagi koncepcji sprawiedliwości okresu przejściowego, żeby nie użyć nieco bardziej dosadnego sformułowania. Dopiero 2019 r. przyniósł pewien przełom w tym względzie – na poziomie państwowym stworzono koncepcję post-conflict justice, a w chwili obecnej konsultowana jest ustawa o polityce państwa w okresie przejściowym co do deokupacji i reintegracji Krymu oraz Donbasu. Nie należy bowiem zapominać, że prawnomiędzynarodowa osnowa transitional justice może istotnie wspomóc akcentowane wcześniej wysiłki Ukraińców zwłaszcza na poziomie politycznym, wzmacniając pozycję Ukrainy np. w „formacie normandzkim”. Innymi słowy, prawo międzynarodowe wyznacza „czerwone linie”, których państwo ukraińskie przekraczać nie powinno, a które władzom w Kijowie wytycza dziś społeczeństwo obywatelskie obawiając się kapitulacji przed warunkami stawianymi przez Moskwę.

Do najważniejszych koniecznych działań, które Ukraina powinna wdrożyć, zaliczyć można:

Po pierwsze, pociągnięcie do odpowiedzialności karnej liderów samozwańczych parapaństw na Donbasie (a także innych sprawców zbrodni wojennych oraz zbrodni przeciwko ludzkości) i tym samym uniemożliwienie legalizacji samych quasi-państw w procesie reintegracji Donbasu.

Po drugie, warunkowa amnestia dla części walczących, którzy jednak nie popełnili poważnych zbrodni.

Po trzecie, lustracja osób pracujących dla okupacyjnych władz rosyjskich na Krymie i Donbasie.

Po czwarte, wdrożenie mechanizmów mających na celu pojednanie ukraińskiego społeczeństwa, być może poprzez kreację komisji prawdy i pojednania.

Mając na względzie zakreślony powyżej kontekst post-conflict justice, tj. trwającego międzynarodowego konfliktu zbrojnego wzmocnionego działaniami hybrydowymi ze strony Rosji, istotne jest również przemyślenie odpowiedniej kolejności wdrażanych mechanizmów. Takim przykładem mogłoby być choćby utworzenie komisji prawdy i pojednania dla zszycia okupowanych dziś części Ukrainy z resztą kraju. Powołanie jej jeszcze przed zakończeniem trwającego konfliktu zbrojnego może być użyte przez stronę rosyjską do pokazania, że w istocie kwestia powojennych rozliczeń i pojednania to wyłącznie wewnętrzna sprawa Ukrainy – a zatem trwająca wojna ma również wymiar domowy. Ponadto, należy zadać sobie pytanie, czy mechanizmy post-konfliktowe miałyby objąć tylko obywateli Ukrainy czy też obywateli innych państw (głównie Rosji) przebywających (zwłaszcza) na Krymie po 2014 r.? Drugi wariant jest o wiele trudniejszy i bardziej niebezpieczny w realizacji, a nieostrożne działania w tym względzie – np. masowe wysiedlenie Rosjan – może stanowić naruszenie przez Ukrainę zobowiązań na gruncie praw człowieka, znacznie podkopując normatywny rdzeń transitional justice.

Czy zakończenie wojny na warunkach Kijowa, rozliczenie zbrodni popełnionych w jej trakcie oraz zszycie porwanego działaniami zbrojnymi społeczeństwa jest zadaniem wykonalnym dla władz ukraińskich?

Jak się wydaje, po początkowej chyba zbyt wielkiej wierze w swój „polityczny fart” i balansowaniu po (zbyt) cienkiej linie w śmiertelnym uścisku z rosyjskim niedźwiedziem, coraz lepiej swoją rolę zaczyna rozumieć Wołodymyr Zełenski. Aktualny prezydent Ukrainy stara się bowiem w chwili obecnej pozyskać jak największe międzynarodowe poparcie dla sprawy ukraińskiej – czego przejawem była choćby wizyta w Warszawie z okazji obchodów 230. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja – oraz aktywnie przeciwstawia się prorosyjskim wpływom na ukraińskiej scenie politycznym. W tym kontekście warto wspomnieć niedawne zablokowanie możliwości nadawania przez trzy kanały telewizyjne Wiktora Medwedczuka, lidera prorosyjskiej „Opozycyjnej Partii – Za Życie” (ojcem chrzestnym córki Medwedczuka jest sam Władimir Putin).

Wreszcie, to wszak również dekret Zełenskiego spowodował przyspieszenie prac nad tworzeniem państwowej koncepcji strategii sprawiedliwości okresu przejściowego w celu przezwyciężenia następstw konfliktu zbrojnego. A jest to ten wymiar aktywności, którego wymęczone siedmioletnią wojną społeczeństwo ukraińskie potrzebuje najbardziej. Należy jednak bardzo wyraźnie stwierdzić, że nie wszystko od Ukrainy zależy w zakresie wdrożenia mechanizmów transitional justice w procesie deokupacji i reintegracji Krymu oraz Donbasu, który jest wypadkową relacji międzynarodowych i wsparcia świata zachodniego dla Kijowa w kontaktach z Kremlem. Objęcie urzędu 46. Prezydenta USA przez Joe Bidena wydawało się być dobrym prognostykiem dla Ukrainy w tym zakresie (choć jak pokazuje to rzeczywistość początkowy entuzjazm okazał się zbyt naiwnym), choć nie należy oczekiwać, że proces deokupacji i reintegracji tymczasowo okupowanych terytoriów wydarzy się szybko. Kijów musi być jednak do tego w pełni przygotowanym.

Dr Tomasz Lachowski – adiunkt w Katedrze Prawa Międzynarodowego i Stosunków Międzynarodowych Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego. Redaktor naczelny portalu „Obserwator Międzynarodowy”.

Artykuł ukazał się na stronie portalu obserwatormiedzynarodowy.pl

Share Button

3 Pułk SSO Ukrainy uzyskał certyfikację do działań w ramach NATO

Share Button

Dowództwo Sił Specjalnych Operacji (SSO) Ukrainy poinformowało, 26 czerwca 2021 roku że 3 Pułk Specjalny SSO pozytywnie przeszedł ocenę pierwszego etapu NATO Evaluation (NEL-1). To pierwszy etap procesu oceny, który ma umożliwić jednostce podejmowanie działań w ramach Sił Odpowiedzi NATO (ang. NRF – NATO Response Force).

W procesie szkolenia żołnierze ukraińskiej jednostki byli szkoleni i oceniani przez żołnierzy sił specjalnych krajów NATO, w tym przez żołnierzy polskich Wojsk Specjalnych. Grupa polskich instruktorów zakończyła swoją misję i działania w związku z certyfikacją 3 Pułku SSO w zeszłym tygodniu. W ramach pierwszego etapu certyfikacji pozytywnie oceniono m.in. zdolności jednostki ukraińskiej do realizacji zadań w zakresie przerzutu sił i wyposażenia, tworzenia bazy operacyjnej, planowania i przeprowadzenia pełnego spektrum operacji specjalnych.

W najbliższym czasie mają zacząć się przygotowania do kolejnego etapu certyfikacji (NEL-2), który pozwoli 3 Pułkowi, jako kolejnej ukraińskiej jednostce specjalnej podejmować działania w ramach sił NATO. Ma to nastąpić na początku 2022 roku. Status taki posiada od 2019 roku 140 Centrum Operacji Specjalnych SSO Ukrainy. Z kolei na lipiec tego roku planowane są międzynarodowe ćwiczenia sił specjalnych Silver Sabre-21, w którym wezmą udział żołnierze z jednostek specjalnych kilku państw, m.in. Ukrainy, Polski i USA.

Na podstawie: sof.mil.gov.ua, mil.in.ua,

Share Button

Rosja domaga się anulowania manewrów „Sea Breeze”

Share Button

Władze Federacji Rosyjskiej swój apel do USA uzasadniły „militarystycznymi nastrojami w Kijowie”.

„Skala i jawnie agresywny charakter ćwiczeń „Sea Breeze” w żaden sposób nie odpowiada realnym wyzwaniom związanym z bezpieczeństwem na Morzu Czarnym. Podwyższa ryzyko nieumyślnych incydentów, wzmaga militarystyczne nastroje w Kijowie” – napisano w oświadczeniu ambasady Rosji w Waszyngtonie. Jako alternatywę i mechanizm dla rozwiązywania kwestii związanych z bezpieczeństwem, strona rosyjska wskazuje formułę współpracy „BlackSeaFor”, w skład którego wchodzą Turcja, Ukraina, Bułgaria, Rumunia, Rosja i Gruzja – państwa położone wzdłuż wybrzeży Morza Czarnego.

Według strony rosyjskiej, 23 czerwca u wybrzeży Krymu miało dojść do incydenty z udziałem brytyjskiego niszczyciela HMS „Defender”. Brytyjska jednostka miała naruszyć wody terytorialne uznawane przez Rosję od 2014 roku za własne, co miało spowodować oddanie strzałów ostrzegawczych przez rosyjski okręt straży granicznej oraz samolot Su-24M. Brytyjskie Ministerstwo Obrony nie potwierdza, że doszło do otwarcia ognia, wskazując przy tym, że nie uznaje rosyjskiej aneksji, a brytyjska jednostka znajdowała się na obszarze ukraińskich wód terytorialnych.

W ćwiczeniach „Sea Breeze 2021” mają wziąć udział przedstawiciel 32 krajów (w tym m.in. USA, Turcji, Polski i Rumunii( – łącznie ok. 5 tys. żołnierzy, 32 okręty, ok. 40 samolotów oraz zespoły sił specjalnych z 18 państw.

Na podstawie: pravda.com.ua, mil.in.ua,

Share Button