poniedziałek, 15 czerwiec, 2026
pluken
Home / polukr (page 108)

polukr

Ukraiński parlament uchwalił ustawę o impeachmencie prezydenta

Share Button

Rada Najwyższa Ukrainy uchwaliła ustawę „O szczególnej procedurze usunięcia prezydenta Ukrainy z urzędu”. Ustawę poparło 245 deputowanych, z czego 244 z partii „Sługa Narodu”.

Na posiedzeniu 10 września Rada Najwyższa uchwaliła ustawę w pierwszym czytaniu, zgodnie z rekomendacją Komitetu ds. organów władzy, samorządu terytorialnego, rozwoju regionalnego i miejskiego.

Ustawa wyznacza prawne i organizacyjne zasady pociągnięcia prezydenta do odpowiedzialności konstytucyjnej szlakiem usunięcia ze stanowiska. Reguluje między innymi:
– procedurę usunięcia z urzędu przez większość deputowanych Rady Najwyższej Ukrainy,
– w razie odjęcia procedury śledczej zakłada powołanie komisji śledczej, do składu której wchodzą deputowani do Rady Najwyższej Ukrainy (z uwzględnieniem proporcji wg frakcji i grup) oraz specjalny prokurator i śledczy,
– ochronę praw i interesów prezydenta realizują powołani obrońcy,
– specjalna komisja śledcza przygotowuje wnioski i propozycje co do realizowania śledztwa ws. popełnionych przez prezydenta przestępstw,
– obrady posiedzenia Rady najwyższej podczas której jest rozpatrywana sprawa ma być otwartym (poza wypadkami, gdy wnioski i informacje zawarte w materiałach zawierają informacje chronione tajemnicą państwową),
– decyzja o usnięciu prezydenta z urzędu jest podejmowana tylko w wypadku, gdy wnioski Sądu Konstytucyjnego i Sądy Najwyższego Ukrainy będą świadczyć dotrzymaniu zasad i przepisów prawa,
– decyzja o usunięciu prezydenta z urzędu musi zyskać akceptację nie mniej niż trzech czwartych deputowanych Rady Najwyższej Ukrainy,

„Ustawa tworzy zasady gwarantujące realizację przez deputowanych Rady Najwyższej Ukrainy, jako przedstawicieli narodu ukraińskiego, kontroli nad utrzymywaniem przez głowę państwa zasad i przepisów Konstytucji oraz ustaw” – napisano w uzasadnieniu projektu.

Głosowanie w Radzie Najwyższej Ukrainy wywołało oburzenie części deputowanych. Po uchwaleniu ustawy część deputowanych domagała się głosu, jednak przewodniczący Rady Dmytro Razumkow ogłosił 30-minutową przerwę. Część deputowanych proponowała także wniesienie poprawek i przyjęcie ustawy w kolejnym czytaniu, jednak przewodniczący zignorował także te wnioski. „Poważnie naruszono zasady. Poniżacie cały parlament, przekreśliliście prawo każdego deputowanego by wnosić poprawki. Jeśli dalej tak będą wyglądały głosowania, będzie to oznaczało, że parlament nie istnieje” – skomentowała deputowana do Rady Najwyższej Ukrainy z ramienia „Europejskiej Solidarności”, Iryna Heraszczenko.

Na podstawie: rada.gov.ua, pravda.com.ua

Share Button

Wadym Prystajko: Rosja nie wykonała żadnego ze zobowiązań w ciągu ostatnich 5 lat

Share Button

Zdaniem szefa MSZ, to Kijów i jego międzynarodowy partnerzy dokładają wszelkich starań dla rozwiązania konfliktu na Donbasie.

„Pięć lat temu Rosja poparła protokół miński. Od tego czasu straciliśmy 14 tysięcy obywateli, a Rosja nie wykonała żadnego ze swoich zobowiązań” – powiedział Wadym Prystajko.

5 września prezydent Rosji Władimir Putin poinformował, że Ukraina i Rosja zmierzają do finalizacji rozmów w sprawie wymiany więźniów. Strona ukraińska jak na razie powstrzymuje się od komentarzy w tej sprawie.

O wstępnym porozumienie ws. wymiany więźniów mowa była już 22 sierpnia. Do wymiany miało dojść pod koniec tego samego miesiąca, jednak wbrew informacjom części rosyjskich mediów, żaden z więźniów ukraińskich nie został zwolniony. Wymiana ma objąć m.in. 24 ukraińskich marynarzy zatrzymanych pod koniec listopada 2018 roku oraz 8 lub 9 więźniów politycznych.

Na podstawie: pravda.com.ua,

Share Button

Forum Ekonomiczne: proeuropejski kurs Ukrainy

Share Button

Podczas obrad XXIX Forum Ekonomicznego w Krynicy mowa jest m.in. o dążeniu Ukrainy do integracji z Unią Europejską i NATO.

To pytanie pozostaje o tyle istotnym, że na Ukrainie w ciągu ostatniego półrocza odbyły się wybory prezydenckie i parlamentarne. Podczas obrad w ramach „Forum Ukraińskiego” kwestia tego, czy kurs ten będzie kontynuowany, znalazła się w tytule jednego z paneli dyskusyjnych: czy proeuropejski kurs zostanie utrzymany?

Sławomir Dębski, dyrektor PISM powiedział w ramach tej dyskusji, że Polska ma świadomość trudnej sytuacji Ukrainy i jej władz. „Rosja nie chce budowy Europy od Lizbony do Władywostoku, opartej na wartościach demokratycznych, używa wojny jako instrumentu polityki. Z kolei wiele stolic UE nie chce Ukrainy jako że za ważniejsze uważa relacje z Rosją” – dodał dyrektor PISM. Mimo tego, w jego ocenie, Ukraina nie powinna podporządkowywać swoich dążeń i aspiracji wyobrażeniom innych państw.

Z kolei Paweł Kowal stwierdził, że Ukrainie w ciągu ostatnich trzech dziesięcioleci udało się utrzymać procedury demokracji w wyborach a na obszarze postradzieckim jest to duże osiągnięcie. Również proeuropejskie nastawienie społeczeństwa ukraińskiego jest stałym, a od 2014 roku widać też przesunięcie współpracy gospodarczej na zachód. Wielu Ukraińców wyjeżdża do pracy do krajów UE, i to oni są stałym elementem budującym kurs prozachodni. Są jednak i potencjalne zagrożenia: należy oczekiwać spadku popularności prezydenta i rozczarowania społecznego z tym związanego, które może przełożyć się także na osłabienie woli dążenia do UE. Część społeczeństwa jest także zmęczona obecną sytuacją, wobec czego może dojść do sytuacji stagnacji, z której trudno będzie znaleźć wyjście (podobna sytuacja ma miejsce w Gruzji).

Kwestia ta została poruszana także podczas panelu poświęconego programowi Partnerstwa Wschodniego, zainicjowanego przez Polskę i Szwecję 10 lat temu. W ocenie wiceministra spraw zagranicznych Polski, Marcina Przydacza, proces integracji europejskiej nie jest zakończony, choć na razie nie ma gotowości ani na zachodzie ani na wschodzie by nadal go realizować. Mimo tego, sukcesem programu PW jest fakt, iż trzy z sześciu objętych z nim krajów realizują aktywnie reformy wewnętrzne i spełniły warunki pozwalające na uruchomienie ruchu bezwizowego z UE. „Ukraina powinna być liderem procesu integracji jako największy kraj regionu, powinna przyspieszać reformy. Mamy nadzieję, że będzie to miało miejsce teraz, po zmianie władzy” – dodał wiceminister.

Z kolei b. minister SZ Ukrainy, Borys Tarasiuk stwierdził, że Partnerstwo Wschodnie było reakcją na agresję na Gruzję i próbą wzmocnienia wschodniego wymiaru UE. Ukraina nie chce jednak, by traktować ten program w kategorii substytutu członkostwa. „Mamy nadzieję że instytucje UE docenią zaangażowanie Ukrainy oraz Mołdawii i Gruzji na rzecz zbliżenie do UE” – powiedział Tarasiuk.

Na podstawie: polukr.net

Share Button

Forum Ekonomiczne: wymiar bezpieczeństwa w relacjach NATO-Ukraina

Share Button

Kwestia ukraińskich aspiracji dołączenia do NATO znalazła się wśród spraw będących tematem obrad podczas „Forum Ukraińskiego”, będącego częścią obrad XXIX Forum Ekonomicznego w Krynicy.

Jak zauważył prowadzący panel Anton Mikhenko, reprezentujący Centrum Badań nad Armią, Konwersją i Rozbrojeniem w Kijowie, współpraca Ukraina-NATO zyskała nowy impuls po agresji Rosji na Krym i Donbas. Także Europa musiała zrozumieć, że sytuacja sie zmieniła i konieczne jest poszukiwanie odpowiedni na nowe zagrożenia. Pokazują to zwiększone wydatki na obronność, przede wszystkim w Polsce i w krajach wschodniej flanki NATO w ogóle. Pomimo tego, wiele krajów UE i NATO nadal zajmuje niejednoznaczne stanowisko wobec działań Rosji.

Robert Brinkley z Chatham House odpowiadając na pytanie o perspektywę członkostwa dla Kijowa stwierdził, że Ukraina ma potencjał, pozwalający jej na dołączenie do Sojuszu, tak wobec ponoszonych na Donbasie ofiar, wyniesionych stamtąd doświadczeń i poziomu profesjonalizmu żołnierzy, jak również wysokiego poziomu wydatków na obronność. Jednak dla krajów NATO, kwestia członkostwa Ukrainy to pytanie wielkiej wagi: o ryzykowanie życia swoich obywateli w obronie Ukrainy, co w sytuacji konfliktu na Donbasie i okupacji Krymu jest dla wielu co najmniej problematyczne. „To jest możliwe, ale nie będzie to ani szybki, ani łatwy proces” – powiedział Brinkley.

Głos w dyskusji zabrała także Oksana Jurynets, deputowana do Rady Najwyższej Ukrainy VIII kadencji. „Wiele już udało się osiągnąć także na forum zgromadzenia parlamentarnego NATO. Istotnym jest wsparcie ze strony krajów członkowskich, zwłaszcza tych, które najlepiej rozumieją że od Ukrainy zależy także ich bezpieczeństwo: to przede wszystkim Polska i kraje bałtyckie” – powiedziała Oksana Jurynets, dodając, że widać, iż Ukraina i jej armia są ciekawym partnerem dla NATO, a niedawno pierwsza ukraińska jednostka wojskowa zakończyła certyfikację w ramach Sojuszu.

Jak stwierdził wicemarszałek Sejmu, Ryszard Terlecki, niestety, mimo doświadczeń ostatnich kilku lat, część Krajów zachodnich chciałaby dogadać się z Rosją. „Ustępowanie Rosji to błąd, tylko ją ośmiela. Sankcje są wybiórcze i po ewentualnej dalszej agresji pewnie by się to nie zmieniło” – powiedział wicemarszałek, zwracając przy tym uwagę, że budowanie współpracy w sferze bezpieczeństwa ma sens zwłaszcza w regionie Europy Środkowej, gdzie wspólną jest percepcja zagrożeń dla bezpieczeństwa.

Na podstawie: polukr.net

Share Button

Rada Najwyższa Ukrainy zniosła immunitet deputowanych

Share Button

Projekt ustawy, który wnosi zmiany do Konstytucji Ukrainy w tej sprawie poparło w głosowaniu 373 deputowanych, kilku wstrzymało się od głosu. W głosowaniu nie wzięli udziału przedstawiciele frakcji „Za życie”.

Przedstawiciel prezydenta Ukrainy w Sądzie Konstytucyjnym, Fedor Wenisławska przedstawiając założenia projektu stwierdziła, że „projekt ustawy pozostawia czynną normę prawną, zgodnie z jaką deputowanego nadal nie pociągnąć do odpowiedzialności za to co proponuje i mówi. Zatem pozbawienie immunitetu nie jest formą prześladowania politycznego”.

Zgodnie z wprowadzonymi zmianami, nowe brzmienie uzyskuje artykuł 80 Konstytucji: „Deputowani nie ponoszą prawnej odpowiedzialności za rezultaty swoich głosowań albo wyrażenia w parlamencie i jego organach, z wyjątkiem odpowiedzialności za obrazę”.

Nowa ustawa ma wejść w życie 1 stycznia 2020 roku.

Według eksperta Rady Reanimacyjnego Pakietu Reform, Tarasa Szewczenko, dla faktycznego wyłączenia działania immunitetu, należy jeszcze wprowadzić zmiany w odpowiednich ustawach i kodeksach.

Na podstawie: rada.gov.ua

Share Button

Wadym Prystajko: w ciągu pół roku należy osiągnąć postęp w rozwiązywaniu konfliktu na Donbasie

Share Button

Nowy minister spraw zagranicznych Ukrainy Wadym Prystajko jako jedno z głównych zadań wskazał osiągnięcie kardynalnego postępu w rozwiązywaniu konfliktu na Donbasie.

„Nie możemy i nie będzie prowadzić w nieskończoność rozmów w różnych formatach. Doceniam tą pracę, jaka była wykonana wcześniej, wierzę, że dzięki uporowi, ostrożności i sprytowi naszych poprzedników i bezsprzecznie dzięki wsparciu naszych partnerów udało nam się zapobiec wojnie z Rosją” – powiedział nowy minister podczas posiedzenia Rady Najwyższej Ukrainy.

„Chciałbym wierzyć, że podjęte przez nas kroki, przy wsparciu naszych międzynarodowych partnerów, dadzą możliwość otwarcia nowego etapu procesu pokojowego” – powiedział minister wskazując, iż w ciągu ostatnich miesięcy nowy prezydent Ukrainy zaproponował szereg kompromisowych działań, mających na celu wznowienie kontaktów z mieszkańcami terenów okupowanych, odbudowę infrastruktury i stworzenie systemu oporu informacyjnego.

Prystajko wspomniał także o planowanej wymianie więźniów; z kolei według informacji rosyjskich mediów, prezydent Rosji Władimir Putin może ułaskawić przetrzymywanych w Rosji obywateli Ukrainy m.in. zatrzymanych w Cieśninie Kerczeńskiej marynarzy i Olega Sencowa (który odmówił zwrócenia się z prośbą o ułaskawienie do Władimira Putina).

Na podstawie: eurointegration.com.ua,

Share Button

Zelensky podziękował Tuskowi za wsparcie Ukrainy na forum G7

Share Button

Prezydent Ukrainy podczas rozmowy telefonicznej z szefem Rady Europejskiej podziękował za wsparcie podczas szczytu G7, który w zeszłym tygodniu odbył się we Francji.

Wołodymyr Zelensky pozytywnie ocenił stanowisko uczestników spotkania w kwestii niemożności powrotu Rosji do Grupy G7, a także podziękował Donaldowi Tuskowi za jego osobiste, aktywne wsparcie podczas rozmów dotyczących Ukrainy prowadzonych podczas spotkania we Francji. Jak wiadomo, Tusk zaproponował zaproszenie Ukrainy na kolejny szczyt w USA, w 2020 roku. Z kolei Tusk zapewnił Zelenskiego, że UE nadal będzie wspierać suwerenność i integralność terytorialną Ukrainy.

Szczyt G7 odbył się we Francji w dniach 24-26 sierpnia br. Podczas obrad nie udało się osiągnąć porozumienia w ramach szeregu kwestii, głównie wobec rozbieżności pomiędzy prezydentem USA i pozostałymi uczestnikami. Donald Trump starał się m.in. przeforsować powrót Rosji do Grupy G7.

Na podstawie: president.gov.ua, dw.com/uk

Share Button

Rada Najwyższa Ukrainy wyłoniła nowy Gabinet Ministrów Ukrainy

Share Button

Nowym premierem Ukrainy został Oleksij Honczaruk. W rządzie pozostał m.in. dotychczasowy szef MSW, Arsen Awakow.

Nowy Gabinet Ministrów poparło 281 deputowanych, a 26 było przeciw.

Wicepremierem ds. integracji europejskiej w nowym rządzie został Dmytro Kuleba, dyplomata i specjalista ds. komunikacji, dotychczasowy przedstawiciel Ukrainy w Radzie Europy. Drugim wicepremierem i minister ds. transformacji cyfrowej został Mychajło Fedorow, dotychczasowy doradca prezydenta ds. cyfryzacji.

Na stanowisku ministra spraw wewnętrznych pozostał Arsen Awakow. Swoją posadę utrzymała także minister finansów, Oksana Markarowa. Z kolei ministrem ds. rozwoju, handlu i rolnictwa został mianowany Timofij Miłwanow, rektor Kijowskiej Szkoły Ekonomicznej.

Tekę ministra obrony objął Andrij Zahododniuk, dotychczas dorada Wołodymyra Zelenskiego, a wcześniej członek rady nadzorczej koncernu UKROBRONOPROM. Szefem MSZ został Wadym Prystajko, do niedawna szef przedstawicielstwa Ukrainyprzy NATO.

Na podstawie: pravda.com.ua,

Share Button

Iłowajsk to zbrodnia Rosji, która wymaga ukarania winnych

Share Button

W tym roku, po raz pierwszy w historii, 29 sierpnia odbywają się uroczystości z okazji Dnia Pamięci Obrońców Ukrainy poległych w walce o niepodległość kraju. Data została wybrana nieprzypadkowo, ponieważ 5 lat temu w tym dniu zginęło najwięcej ukraińskich żołnierzy w trwającej wtedy jeszcze Antyterrorystycznej Operacji (ATO) na wschodzie kraju. Powodem tego stało się rozstrzelanie ukraińskich wojskowych przez regularne wojska rosyjskie w tzw. kotle pod Iłowajskiem. O tych tragicznych wydarzeniach opowiada ich bezpośredni uczestnik, żołnierz batalionu „Dnipro-1” Roman Zinenko, który zebrał wspomnienia o Iłowajsku w swoich książkach: „Iłowajski dziennik” i „Iłowajsk. Wojna, której nie było”. Rozmawiał: Pawło Łodyn.

Panie Romanie, proszę powiedzieć kilka słów o sobie i swojej drodze do wydarzeń w Iłowajsku. Czy miał pan jakieś doświadczenie wojskowe przed napaścią Rosji na Ukrainę i rozpoczęciem wojny w 2014 roku?

Przed walkami na Ukrainie miałem doświadczenie w służbie wojskowej – w brygadzie piechoty morskiej. Po agresji Rosji, dołączyłem do batalionu ochotniczego „Dnipro-1”, który został utworzony pierwszego dnia ogłoszenia ATO w Dniepropietrowsku (miasto obecnie nazywa się Dniepr; ukr. Дніпро, Dnipro) przy wsparciu administracji obwodowej, a następnie zostałem włączony do pułku ochotniczego Obrony Narodowej obwodu dniepropietrowskiego, w skład którego weszli nieobojętni patrioci z Dniepropietrowska, jak i całego obwodu. Początkowo jednostka została utworzona w celu realizacji zadań w mieście i regionie, ale następnie zadania zostały rozszerzone na Donbas, w szczególności podjęto środki w celu kontroli połączeń kolejowych z obwodu donieckiego i ługańskiego oraz zapewnienia bezpieczeństwa podczas wyborów prezydenckich w 2014 r. Batalion otrzymał pierwszy chrzest bojowy podczas wyzwolenia miasta Mariupol (pozostającego w rękach nielegalnych sił zbrojnych) w nocy 12 czerwca 2014 r. wraz z Batalionem „Azow” i niektórymi przedstawicielami Sił Zbrojnych i Gwardii Narodowej Ukrainy.

Jak wyglądała chronologia wydarzeń do tragicznego „korytarza” w Iłowajsku? Prowadzi nas to także do kolejnego pytania: jak wielkie były problemy z uwolnieniem Iłowajska z rąk tzw. prorosyjskich separatystów, a w praktyce po prostu rosyjskiej armii?

Bardzo ciężko byłoby krótko opisać przebieg wydarzeń z sierpnia 2014 r., lecz spróbuję. W tamtym czasie były prowadzone wielkoformatowe operacje w celu uwolnienia ukraińskich miast z rąk nielegalnych grup zbrojnych. Planowano operacje otoczenia głównych ośrodków koncentracji bojowników – miast Ługańsk i Donieck. Operacja iłowajska była częścią ukraińskiego planu ramowego, dzięki któremu chciano zablokować ważne magistrale transportowe ciągnące się od rosyjskiej granicy do Doniecka. Pierwsze działania bojowe wokół miasta Iłowajsk zaczęły się jeszcze 5 sierpnia, potem, w ciągu następnych kilku dni wykorzystano środki zwiadowcze i przeprowadzono próbę wejścia do miasta. Według słów dowódcy sektora „B”, generała lejtnanta Rusłana Chomczaka (dziś szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy – przyp. red.), wówczas w armii było dość sprzętu, lecz brakowało odpowiednio umotywowanej piechoty, będącej w stanie wejść do miasta i uwolnić je od bojowników. Dlatego też, w akcję zaangażowane zostały jednostki ochotnicze Gwardii Narodowej i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, w szczególności bataliony „Donbas”, „Azow”, „Szachtarsk”, a także poszczególne grupy „Prawego sektora”. Podczas pierwszych prób wejścia do miasta 10 sierpnia 2014 roku ochotnicy ponieśli straty i byli zmuszeni się wycofać. 19 sierpnia 2014 roku stworzono plan, w ramach którego pododdziały w mieście powinny zacząć jego oswobodzenie i stopniowo wypierać (pro)rosyjskich bojowników do centrum. Jednocześnie, pododdziały „Dnipro-1”, „Azow”, „Szachtarsk” i inni ochotnicy powinny były wejść do miasta od wschodniej strony i zacząć jego uwalnianie, idąc na spotkanie dobrowolcom batalionu „Donbas”.

Rozpoczęły się walki uliczne, jednak po zaznaniu strat ukraińscy ochotnicy zostali zmuszeni do wycofania się ze wschodniej części miasta. Warto przy tym wspomnieć, że Iłowajsk to dość duży węzeł kolejowy. Liczne tory kolejowe dzielą miasto na dwie części – wschodnią i zachodnią. Pomimo faktu, że miasto jest stosunkowo małe, siły dostępne w batalionie „Donbas” i połączonej kompanii 93 OMBR nie wystarczały do skutecznego kontrolowania zachodniej części miasta, a nawet więcej, do przeprowadzenia operacji szturmowych na torach kolejowych. Potrzebne było wsparcie. Dlatego też, 21 sierpnia 2014 r. przez osadę Hrabskie grupa batalionu „Dnipro-1” wkroczyła do miasta, co wzmocniło jednostki ukraińskie w mieście i ostatecznie pomogło w uwolnieniu zachodniej części Iłowajska. Niemniej jednak, miasto nie było dość dokładnie otoczone, a bojownicy stale otrzymywali pomoc ze strony Troicko-Charcyska. Wydarzenia rozwijały się wtedy bardzo szybko i konieczne było natychmiastowe wzmocnienie sił ukraińskich. W tym czasie było również całkiem jasne, że Federacja Rosyjska przygotowuje ofensywę w celu wsparcia okrążonych nielegalnych sił zbrojnych. Dywizje w sektorze granicznym były narażone na ciężki ostrzał artyleryjski z Rosji. 22 sierpnia część kompanii „Świtaź”, grupy batalionów „Chersoń” i „Iwano-Frankiwsk”, które liczyły około 30 żołnierzy w każdej dywizji, dołączyło do wsparcia w Iłowajsku. 24 sierpnia 2014 r. część batalionu „Myrotworeć” wkroczyła do miasta w Dzień Niepodległości Ukrainy.

Na ile do tego typu działań były przygotowane ukraińskie jednostki bojowe?

69544152_627138758109798_6081553715519553536_n

Nie ulega wątpliwości, że stan ukraińskiego sprzętu wojskowego latem 2014 roku pozostawiał wiele do życzenia. Bardzo często sprzęt wywodził się z poprzedniego ustroju. W pewnych zaś wypadkach sprzęt nie miał w ogóle możliwości prowadzenia ognia, w istocie pozostając jedynie opancerzoną osłoną dla piechoty podczas natarć.

Kiedy, pana zdaniem, nastąpił punkt zwrotny, który pogorszył sytuację sił ukraińskich?

Punktem zwrotnym stała się noc z 23 na 24 sierpnia, kiedy rosyjskie wojska przekroczyły państwową granicę Ukrainy. To spotęgowało siły wroga i znacznie pogorszyło sytuację wokół Iłowajska. Rosjanie zaczęli przychwytywać tylne punkty wsparcia, które chroniły sektor „B” z tyłu i kierunków południowych. To był przełom. Przez wszystkie następne dni aż do samego wyjścia „krwawego korytarza” z 29 sierpnia 2014 roku, ukraińskie pododdziały przedłużały taktykę utrzymania pozycji, oczekując wzmocnienia. Z czasem otrzymano rozkaz wyjścia z miasta i punktów wsparcia wokół Iłowajska, ruch miał odbywać się po uzgodnionym korytarzu. Podczas wyjścia obie kolumny, które wychodziły spod Iłowajska, zostały faktycznie zniszczone.

„OTOCZENIE SIŁ UKRAIŃSKICH W LICZBIE BLISKO DWÓCH TYSIĘCY WOJSKOWYCH WYMAGAŁO UŻYCIA OGROMNEJ ILOŚCI ŻOŁNIERZY I SPRZĘTU. WŁAŚNIE DLATEGO KILKA BATALIONOWYCH GRUP TAKTYCZNYCH FEDERACJI ROSYJSKIEJ WDARŁO SIĘ NA NASZE TERYTORIUM”

Czy można uważać Iłowajsk za pierwsze unaocznienie prawdziwej inwazji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę?

Iłowajsk nie był pierwszym jawnym wypadkiem bezpośredniej inwazji rosyjskich wojsk. Poszczególne rosyjskie pododdziały działały na terytorium Ukrainy (w obwodach donieckim i Ługańskim) jeszcze na początku sierpnia, dowodem czego mogą być wypadki zniszczenia rosyjskiego uzbrojenia. Niemniej jednak, to właśnie podczas wydarzeń pod Iłowajskiem inwazja okazała się zdecydowanie największa. Otoczenie sił ukraińskich w liczbie blisko dwóch tysięcy wojskowych wymagało ogromnej ilość żołnierzy i sprzętu. Właśnie dlatego kilka batalionowych grup taktycznych sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej wdarło się na nasze terytorium. Podczas operacji iłowajskiej odnotowano najwięcej dowodów rosyjskiej inwazji. Zniszczono kilka jednostek wrogiej techniki wojskowej, zaś jedenastu rosyjskich desantowców trafiło do niewoli. Z czasem zniszczono jeszcze kilka jednostek okupacyjnego sprzętu wojskowego, a także wzięto do niewoli jeszcze blisko dziesięciu rosyjskich żołnierzy – czego poświadczeniem są dowody ze zdjęć i wideo.

Dlaczego Rosja nie respektowała gwarancji danych stronie ukraińskiej?

Jak wskazują oficerowie, którzy toczyli rokowania z Rosjanami, wymagano od nas od razu złożenia broni i pozostawienia całego sprzętu. Stało się to warunkiem wyjścia w ramach tzw. korytarza humanitarnego. Warto zaznaczyć, że wyjście gwarantowano tylko oficjalnym pododdziałom sił zbrojnych Ukrainy. Pododdziały batalionów ochotniczych powinny były natomiast pozostać w otoczeniu i zostać albo zniszczone, albo rozbrojone, i przekazane bezprawnym wojskowym ugrupowaniom do Doniecka. Dowódca sektora „B” (generał Rusłan Chomczak – przyp. red.) odmówił złożenia broni i, wykonując rozkaz kierownictwa, zaczął wyjście z miasta określonym wcześniej korytarzem. Kto i które porozumienia naruszył, pozostaje do dziś faktem nieznanym. Strona ukraińska nie wysuwała oficjalnych oskarżeń wobec władzy Federacji Rosyjskiej w przedmiocie naruszenia porozumień. Co więcej, na następny dzień po zniszczeniu kolumn w „krwawym korytarzu”, żołnierze rosyjscy, będący jeńcami, zostali przekazani stronie rosyjskiej, powracając tym samym do domu.

Ilu ukraińskich wojskowych zginęło ukraińskich w kotle iłowajskim, według pana? Czy liczba ta odpowiada oficjalnym danym? Wreszcie, jak odnosi się pan do śledztwa komisji parlamentarnej, kierowanej przez posła Andrija Senczenkę?

Ilość ogółu strat poniesionych podczas operacji iłowajskiej podliczyć tak naprawdę nie sposób. Są bowiem straty, które możemy z czasem zrekompensować, ale są również straty bezpowrotne. Te pierwsze – to jeńcy i ranni. Zgodnie z oficjalnie ogłoszonymi danymi, ponad 400 walczących i oficerów zostało rannych, a blisko 150 wojskowych, w tym oficerów, trafiło do niewoli. Straty bezpowrotnie nieodwołalne to zaś polegli i zaginieni, bez ustalonego miejsca pobytu. Nasze szacunki są jednak niedoskonałe, pamiętając o tym, że w opisywanym czasie panował pewny bezład w dokumentacji i ciężko jednoznacznie wskazać na obecność danego żołnierza w składzie sił ATO pod Iłowajskiem. Podobnie, nie wiadomo, ilu walczących umarło w wyniku doznanych obrażeń już w szpitalach.

Odnośnie prac komisji parlamentarnej komisji na czele z panem Senczenką, to, moim zdaniem, to jedyne śledztwo, które miało możliwości, a także jasno wskazany cel, aby ustalić prawdę co do Iłowajska. Przesłuchano kluczowych świadków ze składu dowództwa sił zbrojnych. Niestety, śledztwo zostało zawieszone, a materiały utajniono i przekazano do prowadzenia Głównej Prokuraturze Wojskowej. Jak zapewnia jej szef, Anatolij Matios, sprawa została już przeanalizowana. Pomimo tych zapewnień, nie ma jak dotąd żadnych informacji o jej przekazaniu do sądu.

„UWAŻAM, ŻE NASZA DYPLOMACJA ORAZ SPOŁECZNOŚĆ MIĘDZYNARODOWA MUSZĄ UDOWODNIĆ, ŻE WOJSKOWA AGRESJA I TERRORYZM ZE STRONY FEDERACJI ROSYJSKIEJ JEST ZAGROŻENIEM DLA CAŁEGO GLOBU. KOMPROMISÓW W TEJ KWESTII BYĆ NIE MOŻE: ROSJA POWINNA ODPOWIEDZIEĆ ZA SWOJE ZBRODNIE POPEŁNIONE NA TERYTORIUM UKRAINY”

Kto jest zatem głównym podmiotem odpowiedzialnym za to, co wydarzyło się pod Iłowajskiem: Rosja, czy może jednak w pewnej mierze także Ukraina? I jak powinna działać społeczność międzynarodowa w tej sprawie?

Ten, kto stawia pytanie : „Kto jest odpowiedzialny: Rosja, czy Ukraina”?, w ogóle nie rozumie sensu swojego pytania. Wydarzenia sierpnia 2014 roku – to nie była bójka między chłopakami w szkole, gdzie można szybko ustalić, kto rozpoczął i kto jest winny. Tragedię Iłowajska można prędzej porównać do sytuacji, kiedy do domu, który jest ochraniany, wdarli się złodzieje i go obrabowali. Wiadomo, że głównym sprawcą jest ten, kto popełnił przestępstwo, lecz rodzi się także pytanie o zachowanie ochroniarzy. Dlaczego nie użyto odpowiednich środków, żeby zapobiec grabieży? Należy to także wyjaśnić.

Mając zaś na względzie możliwą odpowiedź społeczności międzynarodowej, to należy wskazać, że to sprawa międzynarodowej polityki i dyplomacji. Nie mogę i chcę dawać żadnych porad, ponieważ każdy kraj świata broni przede wszystkim własnych interesów. Te państwa, które upatrują w działaniach Rosji zagrożenie, dobrze rozumieją, że agresji rosyjskiej należy przeciwdziałać. Te zaś, które otrzymują za współpracę z Federacją Rosyjską pewne bonusy, są kompletnie obojętne na możliwość naruszenia przez Kreml jakichkolwiek porozumień. Uważam, że nasza dyplomacja i społeczność międzynarodowa wspólnota muszą udowodnić, że wojskowa agresja i terroryzm ze strony Federacji Rosyjskiej jest zagrożeniem dla całego globu. Podobne działania Rosji zagrażają nie tylko Ukrainie, ale i wpływają na bezpieczeństwo międzynarodowe, co powinien sobie uświadomić świat. Kompromisów w tej kwestii być nie może: Rosja powinna odpowiedzieć za swoje zbrodnie popełnione na terytorium Ukrainy.

60667900_305585760390531_5467555305531375616_n

Kiedy pojawił się u pana pomysł, żeby upublicznić tragiczne doświadczenie Iłowajska w swoich książkach? Ciekawi mnie, czy wszyscy bezpośredni świadkowie zgodzili się dać panu swój komentarz, jak również fakt, czy zebranie tak pokaźnej liczby wspomnień zmieniło pana obraz tego co zdarzyło się pod Iłowajskiem w sierpniu 2014 r.?

Pierwsza książka była próbą pokazania moich własnych wspomnień, ale i upamiętnienia postaci mojego poległego dowódcy: lejtnanta Denysa Tomiłowycza. Potem, kiedy „Iłowajski dziennik” ukazał się drukiem i zaczęły nadchodzić inne opinie na ten temat, zrozumiałem, że Iłowajsk w moich oczach to tylko bardzo znikoma część całej historii. Właśnie wtedy pojawiła się u mnie idea, żeby upamiętnić wszystkich tych, którzy nie zdołali wrócić. Zacząłem zbierać wspomnienia walczących na temat ich poległych przyjaciół, kompanów z batalionu. Wraz z każdym świadectwem bezpośrednich uczestników, zaczynałem rozumieć, że Iłowajsk to nie tylko wydarzenia w samym mieście, ale i poza jego obszarem. Krok po kroku zdołałem zebrać wspomnienia przedstawicieli z 25 pododdziałów, które złożyły się na jeden obraz wydarzeń pod Iłowajskem, poczynając od 5 sierpnia, kończąc zaś ostatnimi tragicznymi chwilami.

Z pracy nad pierwszą książką, miałem dobre relacje z charkowskim wydawnictwem „Folio”, które wydało także moją drugą pracę. Chciałbym wskazać na kilka nieobojętnych osób, które dawały mi wielkie wsparcie przy pisaniu „Iłowajska. Wojna, której nie było”. W szczególności, to znany dziennikarz Jurij Butusow. Miał istotny wkład w stworzeniu kroniki iłowajskich wydarzeń, kontaktując mnie także z innymi uczestnikami. Jurij pomógł mi finansowo, wspierając moją rodzinę, co pozwoliło mi skupić się wyłącznie na pracy nad samą książką. Ponadto, Jurij znalazł innych nieobojętnych ludzi, którzy pomogli pokryć koszty zdjęć użytych jako ilustracje w książce. Również to on znalazł wspaniałego kartografa, który stworzył mapy-schematy do wspomnień uczestników wydarzeń. Na końcowym etapie, Jura pomógł mi zredagować tekst. Ogromnie pomocni okazali się sami uczestnicy, budując siatkę znajomych, którzy także znaleźli się pod Iłowajskiem. Oddzielne podziękowania chciałbym przekazać na ręce mojego druha z dzieciństwa, ojca chrzestnego mojej średniej córki, Serhija Nikitiuku, który pomógł mi finansowo w trakcie pracy nad książką.

Do kroniki weszły ostatecznie wspomnienia blisko 150 uczestników, lecz wysłuchałem znacznie większą ilość osób. Nie zawsze żołnierze chcieli jednak opowiadać o Iłowajsku – z różnych przyczyn i jest to zrozumiałe. Nie mogę jednak powiedzieć, że po odebraniu tylu świadectw, moje wyobrażenie kotła pod Iłowajskiem jakoś diametralnie zmieniło się. Nie szukałem jednak odpowiedzi na pytanie, kto jest winny, próbowałem zaś zebrać wspomnienia uczestników, żeby zachować pamięć o tym, co właściwie się stało. Pytaniem o winę powinien zająć się już odpowiedni sąd.

W przeddzień piątej rocznicy kotła iłowajskiego na ekrany kin wszedł film fabularny o Iłowajsku. Na zakończenie naszej rozmowy chciałbym w związku z tym zapytać, jak według pana powinna wyglądać polityka pamięci o wydarzeniach w Iłowajsku, jak i szerzej: rosyjsko-ukraińskiej wojnie, będącej konsekwencją agresji Kremla na Ukrainę?

Nie mogę doczekać się premiery filmu o Iłowajsku, ponieważ wspieram wszystkie inicjatywy, które rozpowszechniają informację i przyciągają uwagę społeczeństwa do wspomnianych tragicznych wydarzeń. Ukraińskie społeczeństwo niewiele wie o Iłowajsku, ponieważ przestrzeń informacyjną wypełniły przeważnie spekulacje, domysły, niesprawdzone fakty i wytwory wyobraźni. Przeglądając liczne materiały o Iłowajsku, często łapałem się na myśli, że dziennikarze, analitycy i fachowcy nie tylko nic nie rozumieją w kwestii tych wydarzeniach, ale nawet nie wiedzą, o co tak naprawdę pytają uczestników. Mój cel to położyć kres wielu wymysłom, manipulacjom i spekulacjom, które niestety już zagnieździły się w świadomości naszego społeczeństwa. Iłowajsk – to najbardziej krwawa karta naszej wciąż trwającej wojny o niepodległość. Dlatego też, powinna być należycie upubliczniona, a co za tym idzie, stanowić oddanie czci wszystkim naszym poległym pobratymcom, jak i tym, którym udało się wrócić żywym z kotła pod Iłowajskiem.

Roman Zinenko – żołnierz batalionu „Dnipro-1”, uczestnik wydarzeń w kotle pod Iłowajskiem w sierpniu 2014 r. w czasie rosyjsko-ukraińskiej wojny. Autor książek: „Iłowajski dziennik” i „Iłowajsk. Wojna, której nie było”.

Pawło Łodyn – ukraiński korespondent portalu „Obserwator Międzynarodowy”.

Artykuł ukazał się na stronie portalu internetowego obserwatormiedzynarodowy.pl

Share Button

Bolton: spotkanie Trumpa i Zelenskiego odbędzie się w Warszawie

Share Button

Przebywający z wizytą w Kijowie doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa John Bolton powiedział, że spotkanie prezydentów USA i Ukrainy odbędzie się na początku września w Warszawie.

„Prezydenci będą mieli możliwość porozmawiania w Warszawie, w ramach obchodów 80 rocznicy wybuchu II wojny światowej” – powiedział Bolton podczas spotkania z dziennikarzami w stolicy Ukrainy. Dodał, że choć spotkanie nie jest oficjalnie anonsowane, z pewnością do niego dojdzie.

Zarówno Donald Trump jak i Wołodymyr Zelensky przyjęli zaproszenie strony polskiej do udziału w uroczystościach, które odbędą się 1 września 2019 roku w Warszawie.

John Bolton przyznał również, że w czasie pobytu w Kijowie będzie starał się przekonywać stronę ukraińską do niepodejmowania współpracy z Chinami. Odmówił jednak ujawnienia szczegółów co do tego, czy chodzi konkretnie o sprzedaż produkującej silniki lotnicze firmy „Motor-Sicz”. „Ukraina będzie podejmować własne decyzje, jednak być może znajdzie inne rozwiązania, które będą przynosić większe korzyści gospodarcze jej obywatelom” – powiedział doradca prezydenta USA. „Technologie wojskowe i podwójnego zastosowania nie powinny trafiać do przeciwników i potencjalnych przeciwników” – dodał.

Na podstawie: pravda.com.ua,

Share Button