środa, 17 czerwiec, 2026
pluken
Home / polukr (page 147)

polukr

Z terytorium Rosji ostrzelano funkcjonariuszy Służby Granicznej Ukrainy

Share Button

Do incydentu doszło w czwartek, 8 lutego, w godzinach popołudniowych w pobliżu graniczy rosyjsko-ukraińskiej na północy wschód od Ługańska, w pobliżu punktu granicznego Uszakowa.

Jak wynika z informacji Centrum Prasowego Sztabu ATO, z terytorium Federacji Rosyjskiej nieznane osoby otworzyły ogień w kierunku funkcjonariuszy Państwowej Służby Przygranicznej Ukrainy. Ostrzał nie spowodował strat, nie był też prowadzony ogień w odpowiedzi.

Ponadto, w ciągu ostatniej doby zanotowano cztery przypadki ostrzału sił ukraińskich na linii rozgraniczenia na Donbasie, w tym z wykorzystaniem moździerzy.

Na podstawie: www.facebook.com/ato.news/

Share Button

Grupa ds. dialogu polsko-ukraińskiego: Zmiany w ustawie o IPN mogą fatalnie wpłynąć na nasze relacje

Share Button

Uchwalona nowelizacja ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej w obecnej formie może mieć fatalny wpływ na relacje polsko-ukraińskie, co może prowadzić do eskalacji wrogości i pogłębienia konfliktu politycznego pomiędzy naszymi narodami – napisali członkowie Grupy ds. dialogu polsko-ukraińskiego.

„Ryzykujemy utratę dorobku dobrosąsiedzkich stosunków ostatniego ćwierćwiecza i sympatii do Polski w ukraińskim społeczeństwie. Ustawa może wpłynąć na zmniejszenie korzystnej i ważnej dla naszego kraju obecności ukraińskich pracowników i studentów z Ukrainy w Polsce, wywołuje także obawy co do ochrony praw mniejszości narodowych i etnicznych, w tym zwłaszcza wspólnoty ukraińskiej w Polsce. Nareszcie, grozi utratą solidarności naszych krajów i narodów wobec agresywnej polityki Rosji, co może postawić pod znakiem zapytania bezpieczeństwo Polski” – napisano w apelu.

Autorzy apelu zwracają uwagę, że zaniepokojenie wzbudzają niektóre zapisy ustawa, w tym „penalizacja wypowiedzi i działań, które zmniejszają odpowiedzialność realnych winowajców zbrodni przeciwko narodowi polskiemu” – co może doprowadzić do całkowitej blokady dialogu historycznego z Kijowem ws. zbrodni wołyńskiej, a także zapoczątkować prawne prześladowania ze strony państwa polskiego wobec przedstawicieli ukraińskich elit politycznych, historyków, dziennikarzy i naukowców – bez których żadna współpraca nie będzie możliwa. Powyższe może dotyczyć także polskich badaczy wspomnianych wydarzeń z lat 1939-47.

„Odniesienie w tym samym miejsce zbrodni ukraińskich nacjonalistów do działań ZSRR i III Rzeszy Niemieckiej jest niewłaściwym (…) radzieckie i niemieckie zbrodnie miały inny charakter prawny i międzynarodowy, jako realizowane przez państwa, będące instytucjami totalitaryzmów – nazizmu i komunizmu” – dodają autorzy listu, zwracając uwagę także na niewłaściwość użycia terminów takich jak „Małopolska Wschodnia”.

Apel zawiera także wezwanie do jak najszybszego usunięcia konfliktogennych sformułowań z ustawy o IPN, wskazując, że przyjazne, zbudowane na wzajemnym szacunku relacje polsko-ukraińskie mają kluczowe znaczenie dla Polski i jej obywateli.

Pod listem podpisali się Adam Balcer, Bogumiła Berdychowska, Andrzej Brzeziecki, Paweł Kowal, Joanna Konieczna-Sałamatin, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, Paweł Purski, Krzysztof Stanowski, Tomasz Stryjek i Piotr Tyma.

Na podstawie: facebook.com/konieczna.salamatin

Share Button

IPN Ukrainy: Polsko-Ukraińskie Forum Historyków nie może dalej działać w dotychczasowej formie

Share Button

W związku ze zmianami w ustawie o Instytucie Pamięci Narodowej RP dalsze kontynuowanie prac Polsko-Ukraińskiego Forum Historyków w dotychczasowej formie jest niemożliwe – napisano w oświadczeniu ukraińskiego IPN, zamieszczonym na stronie internetowej Instytutu. Członkowie ukraińskiego IPN zaprosili polskich naukowców do dalszych plan tylko na terytorium Ukrainy.

„Uchwalenie ustawy o IPN, która przewiduje między innymi odpowiedzialność karną za zaprzeczenia „zbrodniom ukraińskich nacjonalistów w latach 1925-50″ w znaczący sposób ogranicza możliwości dialogu. Ukraiński IPN nie widzi dalszych możliwości dla kontynuowania prac w dotychczasowym formacie. Nie możemy gwarantować, że ukraińscy badacze będą mieć zagwarantowaną wolność czy bezpieczeństwo na terytorium Polski. Dlatego, zwracamy się do polskich kolegów z propozycją, by dalsze prace realizowano na terytorium Ukrainy, gdzie nie ma jakichkolwiek ograniczeń czy politycznego dyktatu w związku z ocenami przeszłości” – napisano w oświadczeniu IPN Ukrainy.

„Dialog historyczny i badania są możliwością dla weryfikacji przeszłości, usuwają ze świadomości społecznej mity, stereotypy i uprzedzenia, które stoją na drodze do przyjaznych relacji w przyszłości” – piszą sygnatariusze listu.

Polsko-Ukraińskie Forum Historyków wznowiło swoją działalność w 2015 roku. Od tego czasu odbyło się pięć spotkań z udziałem badaczy z obu krajów. Dotąd odbywały się one dwukrotnie w ciągu roku, na przemian w Polsce i Ukrainie.

Na podstawie: memory.gov.ua

Share Button

LITPOLUKRBRIG szkoli się w planowaniu operacji defensywnych

Share Button

Litewsko-Polsko-Ukraińska Brygada im. Wielkiego Hetmana Konstantego Ostrogskiego rozpoczęła nowy cykl szkoleniowy w 2018 r. wraz z przeprowadzeniem treningu sztabowego BRAVE BAND.

Od dnia 29 stycznia do 2 lutego sztab liczący blisko 60 żołnierzy z trzech państw założycielskich rozwinął brygadowe stanowisko dowodzenia i przeprowadził trening. W międzyczasie, zgodnie z procedurami NATO, przeprowadzono wojskowy proces decyzyjny na potrzeby operacji o charakterze obronnym.

„Obecny trening sztabowy zainicjował nowy cykl szkoleniowy. W tym roku, wraz z wprowadzanymi poprawkami do Porozumienia Technicznego o utworzeniu i funkcjonowaniu LITPOLUKRBRIG, Brygada zaczęła intensyfikować szkolenie w obszarach operacji defensywnych i ofensywnych.” – powiedział pułkownik Volodymyr Yudanov, zastępca dowódcy.

Warto wspomnieć, że w trakcie pierwszego etapu treningu sztabowego BRAVE BAND, dowództwo połączonej Litewsko-Polsko-Ukraińskiej jednostki wydało rozkaz operacyjny. Będzie on stanowił podstawę dla kolejnego etapu treningu sztabowego dla jednostek afiliowanych pod koniec lutego.

DSC05704 DSC05715

Oleksandr Gain, LITPOLUKRBRIG

Share Button

Na Ukrainie odbyły się protesty pod polskimi przedstawicielstwami dyplomatycznymi

Share Button

W poniedziałek, 5 lutego, przedstawiciele partii politycznych „Swoboda” i „Korpus Narodowy” demonstrowali przed ambasadą RP w Kijowie oraz konsulatami w kilku miastach kraju. Protest odbył się w związku z uchwaleniem przez Sejm i Senat nowelizacji ustawy o IPN.

Akcje protestu odbyły się o 14.00 czasu kijowskiego w Kijowie oraz przed konsulatami we Lwowie, winnicy, Łucku, Odessie i Charkowie pod hasłem „niedopuszczenia do antyukraińskich zmian w ustawie o IPN”. Demonstrujący przekazali swój apel przedstawicielom polskich placówek dyplomatycznych.

„Chcemy wolnej Polski i wolnej Ukrainy, jako że to podstawa geopolitycznej stabilności Eurazji. Próba kolejnego porozumienia się Polaków z Rosją, jak to było w czasach Kozaków doprowadziłaby do podziału Ukrainy po linii Dniepru i zakończyłaby się upadkiem i okupacją Polski. Dlatego wzywamy ambasadora Polski, by przyszedł na „Banderiwskie czytania” (cykl spotkań edukacyjnych poświęconych ukraińskiemu nacjonalizmowi – przyp. polukr.net) i dowiedział się o postaci Stepana Bandery – ale nie z moskiewskich karykatur. Wzywamy do dyskusji z wykorzystaniem historycznych argumentów. Podpisanie ustawy doprowadzi do podkopania sojuszu, który ma szansę stać się podstawą stabilności Europy. Nie będziemy wbijać noża w plecy Polakom, jak robią to oni nam dzisiaj, ale wzywamy do odrzucenia tej ustawy” – powiedział Jurij Syrotjuk, lider frakcji partii „Swoboda” w radzie miejskiej Kijowa.

Dowódca „Legionu Swobody”, Oleg Kucin powiedział, że w razie porażki Ukrainy w wojnie z Rosją, kolejną ofiarą agresji stanie się Polska. „Nie będziemy zniżać się do poziomu tych Polaków, którzy niszczą ukraińskie groby (…) ale jeśli oni się nie zatrzymają – my możemy utracić nasze państwo, lecz Polska znajdzie się pod okupacją zaraz po nas (…) jesteśmy w stanie pokonać Moskwę, ale nie wbijajcie nam noża w plecy” – zaapelował Kucin.

Zdjęcia: polukr.net

Na podstawie: svoboda.org.ua

Share Button

Historia jako broń

Share Button

„Najlepsza wojna: zniszczyć plany przeciwnika, następnie – rozbić jego sojusze, na końcu – rozbić jego wojska” (Sun Tzu, chiński strateg, V w. p.n.e.).

Strategia

Stulecie bolszewizmu minęło niemal niezauważalnie w całej Europie Środkowej. Zapomniano o Berlinie 1953 i Murze z 1961 roku. Zapomniano o Budapeszcie 1965. Zapomniano o Pradze 1968. Zapomniano o Stanie Wojennym Jaruzelskiego. Zapomniano o zbrodniach komunistycznych w Bułgarii, Albanii, Serbii i Chorwacji. Zapomniano o Czerwonych Brygadach w Niemczech i Włoszech. Zapomniano Stasi, Sigurancę i UB.

Gdzie jest osądzenie i potępienie komunizmu, na równi z nazizmem na forum europejskim i światowym? Gdzie antykomunistyczna solidarność, która w swoim czasie zniszczyła radzieckie imperium, przyniosła pokój i wolność oraz pozwoliła przyjąć wiele uwolnionych narodów do UE i NATO?

Rosja dzisiaj jest państwem niekomunistycznym. Kult Stalina i Wielkiej Wojny Ojczyźnianej schizofrenicznie nakłada się na kult Imperium Rosyjskiego. Restalinizacja i reimperializacja Rosji zbiega się z zapominaniem o przeszłości.

Rosja podminowuje historię. I nie ma w tym nic dziwnego. Okres ZSRR był czasem, gdy historię za życia jednego pokolenia można było przepisywać trzy razy. Moralna siła Putina wyrasta z martwego milczenia o zbrodniach z przeszłości.

„Nowa” świadomość chce dać początek nowym bytom. Kreml wykorzystał najsilniejszą i najsłabszą część demokracji: to, że decyzje podejmują ludzie. Zmienia elity. Dlatego Kreml zmienia przekonania narodów. Tysiące ludzi-botów otrzymują zapłatę za pisanie komentarzy w sieciach społecznościowych – to podstawowy projekt działający na rzecz zmiany świadomości. Nie wiemy, jakie jeszcze instrumenty posiada Kreml. Jeśli miał możliwość dostępu za pośrednictwem Facebooka do 120 milionów Amerykanów w czasie wyborów prezydenckich w 2016 roku czy brał udział w Brexicie, korzystając z instrumentów psychometrii – to co robi teraz?

Przeszłość powinna pozostać przeszłością. Przeszłość, w której można tworzyć „strefy wpływów”. W jakiej można anektować ziemie czy ludność. I przeszłość, w jakiej można przegrywać dawno przegrane wojny.

Taktyka

Plan Rosji – to otoczyć Ukrainę kręgiem nieprzyjaznych jej państw. Węgry ogłaszają, że blokują ukraińskie plany wstąpienia do NATO? To zwycięstwo Rosji. Polska uzależnia kwestię pomocy Ukrainie od odejścia od Bandery? To zwycięstwo Rosji. Rumunia odwołuje wizytę swojego prezydenta na Ukrainie w związku z ustawa oświatową? To zwycięstwo Rosji. Czeski prezydent wzywa Ukrainę do rezygnacji z Krymu? To zwycięstwo Rosji.

Kluczową w tym kole zwycięstw Rosji ma stać się Polska. I tutaj historyczne demony stają się bardzo przydatnymi.

Przypomnijmy luty 2014 roku, czas ukraińskiego Majdanu. Jakimi były wówczas emocje w Polsce? Wsparcie, sympatia, chęć pomocy. Przypomnijmy, jak ranni od kul Berkutu byli leczeni w polskich szpitalach, gdy na Majdanie występowali polscy liderzy, gdy władza i opozycja w Polsce na forum europejskim i światowym domagały się powstrzymania krwawego dyktatora Janukowycza. Minęło prawie cztery lata. Jaką reakcję ma wywołać dziś pytanie o UPA, zadane Ukraińcowi przez Polaka? Czy nie taką, jak „Czy jest Krym?”, zadane Ukraińcowi przez Rosjanina?

Jest już dość nieprzyjaźni, odmów wsparcia czy uwagi. Sympatię ma zamienić antypatia, a potem apatia. Rosyjskim wojskom mają pomóc historyczni bohaterowie. Pokusa powrotu do lat 40-tych XX wieku i dobicia UPA połączona z polityczną grą, która tylko wzmacnia ten proces.

Jaką „wzajemnością” miała by odpowiedzieć strona ukraińska na polską ustawę o „kryminalizacji banderyzmu”? Kogo kryminalizować? Dmowskiego? Żołnierzy Wyklętych? Kresowiaków z Isakowiczem-Zaleskim na czele? Czy porównać „Orlęta Lwowskie”, wrogów Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej do UPA, wrogów państwa polskiego? Może to jest właśnie to, czego oczekuje Kreml – by ukraińska odpowiedź byłą symetryczną? Aby obie strony zaczęły zmagać się o to, czyja godność narodowa została obroniona i kto lepiej kontratakuje w „wojnie historycznej”?

Historyczna bomba została już podłożona pod datę 1 listopada 2018 roku. Polska okupacja, która niosła za sobą prześladowanie Ukraińców na tle narodowościowym i religijnym czy tymczasowe terytorium samoogłoszonej ZUNR, zgodnie z prawem zwrócone II RP? Starczy zaostrzyć oba stanowiska do maksimum, przyprowadzić rekonstruktorów historycznych, którzy już grali w rekonstrukcji Zbrodni Wołyńskiej, przeprowadzić teatralizowane triumfalne zdobycie Lwowa przez Orlęta… a równocześnie podpalić pod Lwowem autobus z polskimi turystami. Mówicie, że Girkin na Donbasie rekonstruował po prostu Wielką Wojnę Ojczyźnianą?

Co możemy zrobić już dziś, by nie podarować Rosji jeszcze jednego zwycięstwa? Nawet ślepy zauważyłby straszliwą symetrię wandalizmu na mogiłach UPA w Polsce i na polskich miejscach pamięci na Ukrainie. Działa tu systemowa maszyna prowokacji, w której informacja na początku ma zabić odczuwanie.

Co robić?

Uczyć języka polskiego na Ukrainie i ukraińskiego w Polsce. Rozmawiać między sobą – o świecie i o nas w nim. Zapoznawać ze sobą nasze dzieci – im także potrzebne jest doświadczenie przyjaźni, aby dały sobie radę z nieporozumieniami nowej epoki. Jeździć jeden do drugiego, bez wiz – na polskie groby na Ukrainie i na ukraińskie w Polsce. Nie pozwolić na tych grobach toczyć starych wojen. Okazać wrogowi szacunek dla jego śmierci – tak samo dla niemieckich czy radzieckich mogił. Szukać przebaczenia wzajemnych krzywd, a nie mścić się nad tymi, którzy są martwi od 80 lat.

Zgodzić się lub nie – nawet jeżeli uznanie naszych ówczesnych wrogów za bohaterów boli. Szanować prawo innych do błędów. Powstrzymywać tych, którzy próbują działać przy pomocy ultimatum – także w kwestii 1 listopada 2018 roku. Być razem w tych trudnych dniach i „rozminować” razem podłożone miny. Trzeba też żyć współczesną nam wojną – pomagać dzieciom w strefie przyfrontowej, uchodźcom, leczyć rannych w polskich szpitalach. Ujawniać działania informacyjnej i psychologicznej wojny. Chronić nasze mniejszości. Niech Polak z Żytomierszczyzny, który walczy w ATO i Ukrainiec-Łemko z Polski pomagają nam zrozumieć, kim jesteśmy. Budować polsko-ukraińską komunikację – na forum rządów, parlamentów, kościołów, mediów, w środowiskach akademickich. W szkole, Internecie, w pracy czy na ulicy.

Zawsze pozostaną pytania i kwestie, co do których nie będziemy w stanie się w pełni zgodzić. Państwa – to trudne struktury, gdzie mają miejsce niejednoznaczne procesy polityczne. To normalne. Minie czas, zmieni się władza i u nas i u was. Ale czy pozostawimy po sobie pokolenia wypalonych serc? Dla pracy z prawdą historyczną  mamy jeszcze setki lat przed sobą. Jeśli nie możemy porozumieć się my – niech porozumienie znajdą wnuki. Nie wymagamy tego, by ktokolwiek potępiał królową Jadwigę za aneksję Lwowa w 1387 roku, tak samo jak wy – by zburzyć pomnik Bohdana Chmielnickiego. Czas leczy rany.

Na koniec

Rosja szkoliła swoich pilotów by niszczyć syryjskie miasta i zabijać syryjskie dzieci nie tak po prostu. Każdy, kto jest w stanie myśleć, rozumie: Ukraina nie będzie ostatnim celem Putina. Warszawo, spójrz na Aleppo! Byłaś taką w 1944 roku. Popiół spalonych ukraińskich wsi na Donbasie stuka w nasze serca.

Ostap Kryvdyk, politolog, aktywista

 

Share Button

Anton Mikhenko: ustawa o reintegracji Donbasu to ważny krok

Share Button

Z Antonem Mikhenko, redaktorem naczelnym czasopisma „Ukrainian Defence Review” o sytuacji na Donbasie i perspektywach jej rozwoju rozmawia Dariusz Materniak.

Jakie są główne założenia przyjętej niedawno ustawy o reintegracji Donbasu?

Ten akt prawny przyjęty przez Radę Najwyższą Ukrainy zawiera szereg uregulowań prawnych, zmieniających dotąd obowiązujące zasady. Uważam, że to dość ważny krok. Przede wszystkim dlatego, że to pierwszy akt prawny, który uznaje Federację Rosyjską za kraj-agresora. Co prawda w 2015 roku Rada Najwyższa przyjęła uchwałę w tej sprawie, ale był to raczej apel do innych krajów i organizacji międzynarodowych, by uznały Rosję za agresora. Teraz już oficjalnie Ukraina używa w stosunku do Rosji takiego określenia – to pierwszy ważny element tej ustawy. Drugi – ustawa dokładnie wskazuje moment rozpoczęcia tej wojskowej agresji – to luty 2014 roku, gdy Rosja zajęła budynek Rady Najwyższej Autonomicznej Republiki Krymu. Dalej jest mowa o wydarzeniach na Krymie i Donbasie, co tworzy cały ciąg wydarzeń składających się na agresję Rosji. Trzecia sprawa to bezpośrednie nazwanie terytoriów, które pozostają poza kontrolą Ukrainy okupowanymi, co przerzuca w pełni odpowiedzialność za sytuację na miejscu na Rosję. Ma to wpływ na rozwiązanie kwestii humanitarnych i bezpieczeństwa oraz wielu innych sfer za które pełną odpowiedzialność ponosi teraz Moskwa. Faktycznie i bez tego zapisu ustawowego tak było, jednak jego pojawienie się jest podkreśleniem tego faktu. Kolejna kwestia: ustawa jest podstawą dla rozstrzygania spraw, które toczą się przed międzynarodowymi trybunałami przeciwko Rosji. Z tego punktu widzenia szczególnie istotnym jest uznanie Rosji za kraj-agresora. Następna, piąta już kwestia – to formalne zakończenie Operacji Antyterrorystycznej i zastąpienie jest przez operację wojskową, dowodzoną przez odrębny sztab, kierowany przez szefa sztabu, wyznaczanego przez prezydenta Ukrainy. To ważne, jako że logicznym jest, ze operacja antyterrorystyczna nie może trwać kilka lat – to po prostu wojna, o czym zresztą mowa jest w ustawie, wskazującej na reżim działań wojskowych, funkcje lokalnych administracji wojskowych i tak dalej. Kwestie te mają być regulowane już nie przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy, ale znaleźć się w kompetencji Sztabu Generalnego SZU. Inna ważna kwestia to wyznaczanie wojskowych przedstawicieli odpowiedzialnych za transport ładunków przez linię rozgraniczenia – podlegających Sztabowi Generalnemu SZU. To rozwiązanie ma ograniczyć korupcję i próby czerpania zysków z przemytu, choć nakłada bardzo dużą odpowiedzialność na władze i samego prezydenta Ukrainy jeśli chodzi o utrzymanie skuteczności tego reżimu kontroli – jako że to prezydent wyznacza osobę kierującą działaniami sztabu na miejscu. Ostatnia kwestia to zabezpieczenie praw obywateli na terytoriach okupowanych – wcześniej nie było możliwe uzyskiwanie przez nich podstawowych dokumentów, także tych związanych z narodzinami czy śmiercią, nie były też uznawane te, wydawane przez lokalne administracje na obszarach okupowanych. Z tą ustawą nadal związane są jednak pewne kontrowersje: pewne siły polityczne wskazują, że ponownie na mocy tej ustawy podejmowana jest próba nienazywania wojny wojną, lecz stosowania swego rodzaju hybrydowych rozwiązań. Ogólnie, oceniam zapisy tej ustawy pozytywnie, zwłaszcza, że ujmuje ona w ramy prawne zdecydowaną większość kwestii, które dotyczą sytuacji na Donbasie.

Czy te zmiany dotyczące kierowania działaniami sztabu, w tym wyznaczenie osoby kierującej jego pracami przez prezydenta pozwoli uprościć proces decyzyjny?

Tak, zwłaszcza że idzie to w parze z procesem stopniowego odchodzenia od procedur pochodzących jeszcze z czasów ZSRR. Wówczas wiadomo było, że żadne żołnierz, bez decyzji przełożonego nie był w stanie nic zrobić, podjąć jakiejkolwiek decyzji czy działania. W strefie ATO obecnie sytuacja jest zupełnie inna – dowódcy na poziomie taktycznym mają możliwości podejmowania własnych decyzji i reagowania na zmieniającą się sytuację. Zmiany dotyczące samego sztabu mają w tym kontekście stosunkowo niewielkie znaczenie, jako że nie wnoszą wiele nowego, może poza tym, że przyjęte rozwiązania będą wspierać podobną metodologię działań.

Jak w najbliższym czasie może zmieniać się sytuacja na Donbasie? Jaki wpływ na nią mogą mieć wydarzenia w samej Rosji, w tym wybory prezydenckie?

Faktycznie w Rosji ostatnie dwa miesiące przed wyborami mają upłynąć pod znakiem kampanii wyborczej. To nie zostawia Putinowi zbyt wiele czasu, by podjąć jakieś poważniejsze działania. Po drugie Rosja doskonale rozumie, że sankcje i inne ograniczania mają wpływ na jej funkcjonowanie: dotyczy to zwłaszcza gospodarki czy wyczerpujących się rezerw walutowych. Tym samym Rosja nie posiada środków dla realizowania dużych operacji wojskowych przeciwko Ukrainie. Poza tym zmieniła się sytuacja ukraińskiej armii – jest ona dużo lepiej przygotowana niż w 2014 roku, a każda próba masowej eskalacji pociągnęłaby za sobą znaczne straty, co nie pozostałoby bez wpływu na oceny prezydenta FR, Władimira Putina w oczach jego wyborców. Należy raczej oczekiwać, że rosyjski prezydent w tym czasie będzie formułował rożnego typu propozycje, które demonstrują jego gotowość do rozmów i rozwiązania kryzysu. Część z nich można było już zaobserwować, m.in. te dotyczące wprowadzania sił pokojowych na Donbas czy zwrotu okrętów Sił Morskich Ukrainy, które pozostały na Krymie. Podobne inicjatywy będą się pojawiać do wyborów prezydenckich w Rosji. Faktycznie jednak, nie oczekiwałbym, aby którakolwiek z tych propozycji była możliwą do realizacji. Jedyne, co najpewniej uda się kontynuować dalej to proces wymiany jeńców i więźniów, możliwe, że także np. ukraińskiego dziennikarza, Romana Suszenko. To jednak tylko gesty, by wyglądać bardziej „dobrotliwym”.

Można więc oczekiwać, że do wyborów czy nawet do Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej, które mają odbyć się w Rosji nic się nie wydarzy – jako że tego typu wydarzenia potrzebują spokoju. Co jednak może nastąpić po ich zakończeniu?

Myślę, że aktualnie Władimir Putin wycofał się z pomysł prowadzenia bardziej agresywnych działań zbrojnych na Ukrainie. Sprzyja temu szereg czynników, o których mowa była wyżej, ale także większe zaangażowanie USA, w tym choćby decyzja o przekazaniu Ukrainie pocisków „Javelin”. Są to czynniki, które oddalają od Ukrainy ryzyko wybuchu poważnego konfliktu zbrojnego z Rosją. Jestem jednak przekonany, że Putin nadal będzie działał metodami hybrydowymi, dążąc do destabilizacji sytuacji wewnętrznej Ukrainy. Ten kierunek działań będzie rozwijał się zapewne także po omawianych przez nas wydarzeniach. Oznaczać to będzie m.in. wsparcie dla prorosyjskich sił politycznych funkcjonujących na Ukrainie, głównie po to, by w kolejnym, 2019 roku mieć możliwości wpływania na wynik wyborów, jak również dążyć do destabilizowania sytuacji wewnątrzpolitycznej poprzez dyskredytację władz i instytucji państwowych, prezydenta czy dążenie do skompromitowania całości proeuropejskich ruchów na Ukrainie.

Czy z kolei Ukraina planuje podjęcie działań, które miałyby na celu siłowe odzyskanie kontroli nad okupowanymi terytoriami na Donbasie i Krymie?

W 2015 roku, gdy Rosja prowadziła rozmowy w ramach Mińska-2, doszło de facto do naruszenia postanowień wcześniejszego porozumienia Mińsk-1, na mocy którego niektóre tereny, w tym np. miasto Debalcewe powinny pozostawać pod kontrolą strony ukraińskiej. Obecnie pozostają one pod kontrolą sił separatystycznych. Zwrotu tych terenów domaga się strona ukraińska – dotąd bez rezultatu, dlatego realizowane są inne działania: zajmowanie kolejnych terenów, które zgodnie ze wspomnianymi porozumieniem Mińsk-1 powinny znajdować się pod kontrolą ukraińską. To nieraz niewielkie postępy, np. o 200 metrów. Dzięki temu jednak udało nam się uzyskać pozycje obronne, które są dla nas korzystnymi. Dobrym przykładem jest tu sytuacja wokół Awdijewki, gdzie mamy kontrolę nad ruchem drogowym w okolicach tego miasta. Podobnie jest w wypadku lotniska w Doniecku, gdzie pod kontrolą ogniową jest całe lotnisko, co uniemożliwia stronie rosyjskiej jego odbudowanie i wykorzystywanie. Żadnych poważniejszych działań ze strony ukraińskiej nie należy jednak oczekiwać, jako że byłoby to po pierwsze naruszenie zapisów porozumień z Mińska, po drugie – sprowokowałoby Rosję do podjęcia równie agresywnych działań. Obecna sytuacja pozwala na naciskanie na Moskwę, by wycofała swoich żołnierzy z terytorium Ukrainy.

Jak ocenia Pan możliwości wprowadzenia misji pokojowej na Donbas? Czy jest na to szansa mimo rozbieżności stanowisk Ukrainy i Rosji?

Szansa taka istnieje, ale jedynie w wypadku stałego nacisku na Rosję. Również ten temat będzie wykorzystywany w politycznej grze przeciwko Ukrainie. Rzecz jasna nie chce ona oddawać kontroli nad okupowanymi obszarami: Rosja doskonale wie, że gdyby pojawiła się na Donbasie realna misja pokojowa, oznaczałoby to utratę kontroli nad Donbasem. Można jednak oczekiwać pewnych ustępstw strony rosyjskiej w sytuacji, gdy naciski wspólnoty międzynarodowej będą kontynuowane. Mam jednak wielkie wątpliwości, by Władimir Putin zgodził się na jakieś realne ustępstwa.

Kwestia misji pokojowej jest omawiana także na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ. Teraz również Polska jest niestałym członkiem tej Rady Bezpieczeństwa. Czy ze strony ukraińskiej jest oczekiwanie wsparcia Polski, a jeśli tak to jakiego typu?

Rzecz jasna takie oczekiwanie jest. Chodzi przede wszystkim o wszelkie działania, które są formą nacisku na Rosję, by wpłynąć na jej stanowisko wobec sytuacji na Donbasie: skłonić do realizacji postanowień porozumień z Mińska czy kontynuowania wymiany jeńców. Z drugiej jednak strony rozumiemy doskonale, że Rosja ma prawo weta w Radzie Bezpieczeństwa i choć szanujemy wszelkie działania podejmowane przez stronę polską, to mamy świadomość ich ograniczonej skuteczności.

Cały czas mówimy o Donbasie, a jak wygląda kwestia Krymu z punktu widzenia Ukrainy?

Faktycznie, kwestia Krymu jest nieco bardzie marginalna. Co ważne, o Krymie mowa jest w ustawie o reintegracji Donbasu – wskazuje się tam wprost, że aktualny konflikt zaczął się właśnie na Krymie, o czym zresztą wspomnieliśmy na początku. Przyjęta ustawa stwarza także warunki rozwiązania kwestii spraw przeciwko Rosji w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości, także tych złożonych przez mieszkańców Krymu. Sytuacja związana z Krymem będzie zaostrzać się  z każdym rokiem. Wynika to m.in.  budowy Mostu Krymskiego i związanego z tym konfliktu rosyjskiego-ukraińskiego, ale także z wewnętrznych uwarunkowań samego Krymu. Nawet jeśli ów most powstanie, nie należy spodziewać się zmasowanego ruchu turystycznego – głównie ze względu na koszty. Kryzys na Półwyspie zapewne obejmie także sektor rolnictwa, głównie wobec odcięcia możliwości dostaw wody Kanałem Krymskim i coraz trudniejszych warunków prowadzenia działalności na tym obszarze.

Dziękuję za rozmowę.  

Share Button

Członkowie ukraińskiej części Polsko-Ukraińskiego Forum Partnerstwa wezwali prezydenta RP do zawetowania ustawy o IPN

Share Button

Delegaci do Polsko-Ukraińskiego Forum Partnerstwa reprezentujący Ukrainę „z wielkim rozczarowaniem i trwogą przyjęli uchwalenie przez obie izby polskiego parlamentu nowelizacji ustawy o IPN”.

„Takie działania nie sprzyjają dialogowi prawdy. Świadomie wykorzystują trudne chwile z naszej przeszłości aby sprowokować nowe nieszczęścia w przyszłości” – napisano w dokumencie.

Autorzy oświadczenia zaznaczają również, że uchwalenie ustawy na Ukrainie jest oceniane jako próba stworzenia atmosfery nacisku i zastraszania Ukraińców, którzy mieszkają w Polsce. „Taki krok jest złowrogim, jako że przywodzi na myśl działania, które nie raz doprowadziły do utraty państwowości przez oba nasze narody” – napisano w oświadczeniu.

Członkowie Forum Partnerstwa wezwali prezydenta Andrzeja Dudę do zawetowania ustawy, które może nadszarpnąć partnerstwo i zaufanie pomiędzy naszymi narodami, „tak, by nie stał się on symbolem porażki w naszych relacjach” – czytamy w apelu członków Forum.

Z kolei według Arlema Dezira, przedstawiciela OBWE ds. wolności środków masowego przekazu wyraził zaniepokojenie ustawą, która kryminalizuje wyrażenia dotyczące fałszywych oskarżeń narodu polskiego o udział w zbrodniach Holocaustu albo zaprzeczania zbrodniom popełnionym na Polakach.

„Jestem poważnie zaniepokojonym ustawą, która grozi karą za wyrażanie opinii w kwestiach historycznych (…) niezależnie od ocen wydarzeń historycznych, wolność wyrażania poglądów ma szczególne znaczenie dla historyków i naukowców. Historia – to przedmiot badań i wolnej dyskusji, a nie decyzji sądów. Ustawa nie powinna wejść w życie jako ograniczająca swobodę wyrażanie poglądów” – powiedział Dezir. Przypomniał, że według oceny ONZ, ustawy, które karzą za wyrażanie ocen faktów historycznych pozostają w sprzeczności z międzynarodowymi normami dotyczącymi wolności słowa. Zdaniem Dezira, prezydent RP powinien zawetować ustawę właśnie w obronie wolności słowa.

Zapisy nowelizacji negatywnie ocenił także szef Rady Europejskiej, Donald Tusk.

Na podstawie: ukr.lb.ua, osce.org, twitter.com/donaldtusk

Share Button

Nadzieja na zdrowy rozsądek

Share Button

Po tygodniu perturbacji związanych z nowelizacją ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej kluczową pozostaje decyzja prezydenta RP Andrzeja Dudy ws. dalszych losów tego aktu prawnego.

Niestety, na skutek położenie międzynarodowej Polski znacząco się pogorszyło – nie tylko w relacjach z Ukrainą czy Izraelem, krajami, które najostrzej zaprotestowały przeciwko zapisom ustawy, ale także w relacjach z kluczowym sojusznikiem, jak są Stany Zjednoczone.

Z punktu widzenia relacji polsko-ukraińskich obecny kryzys jest kolejną odsłoną ciągu niefortunnych i nieprzemyślanych działań polskich władz (w tym po raz kolejny – parlamentu), dotyczących sfery historycznej relacji pomiędzy oboma państwami. Zamiast dialogu na tematy trudne, związane głównie z historią II wojny światowej i popełnionymi wówczas zbrodniami (w tym zwłaszcza Zbrodnią Wołyńska) mamy szereg gestów ze strony polskiej, które na Ukrainie są uznawane za nieprzyjazne i spotykają się z żądaniami symetrycznej odpowiedzi. Ta spirala wzajemnych oskarżeń i obwiniania się o czyny popełnione w odległej przeszłości nie może doprowadzić do niczego dobrego, zwłaszcza w czasie utrzymujących się zagrożeń o charakterze militarnym w naszym regionie. Aktualny stan rzeczy powinien raczej skłaniać do podejmowania wspólnych inicjatyw na rzecz budowania wspólnego bezpieczeństwa – smutne, że podobne myślenie jest jednak obcym przedstawicielom części sił skrajnie prawicowych w Polsce, posługujących się na co dzień jawnie antyukraińską (i jednocześnie prorosyjską – co w sumie wiele wyjaśnia) retoryką…

Przy okazji toczącej się dyskusji nie brak niestety komentarzy wzywających do „bezkompromisowego” przyjęcia ustawy w przyjętej przez parlament formie. Głównym pojawiającym się przy tej okazji argumentem jest „obrona suwerenności Polski”. Podobne podejście może wynikać z błędnego pojmowania i niezrozumienia tego terminu, zakładającego, że suwerenność ma opierać się na możliwości podjęcia każdej decyzji i przyjęcia każdego bez wyjątku aktu prawnego. Teoretycznie rzecz jasna jest to możliwe, trzeba jednak pamiętać, że konsekwencje działań w polityce wewnętrznej mają swoje reperkusje międzynarodowe – zwłaszcza we współczesnym, coraz bardziej zglobalizowanym świecie, połączonym coraz gęstszą siecią współzależności. Ignorowanie tego faktu byłoby wielkim błędem.

Równie bezsensowne i szkodliwe jest twierdzenie, że ustawę można uchwalić, a następnie ponownie znowelizować. Pytanie tylko, jaki sens ma przyjmowanie z gruntu wadliwego i szkodliwego prawa? Chyba tylko w imię skrajnie fałszywie pojmowanej „dumy narodowej”. Takie podejście nie może przynieść Polsce żadnych korzyści międzynarodowych – może jedynie krótkoterminowe korzyści polityczne w sferze polityki wewnętrznej. Czy warto? Raczej nie.

Pozytywnym sygnałem w całym ciągu (delikatnie mówiąc) niefortunnych decyzji i wypowiedzi przedstawicieli polskiego parlamentu jest dzisiejsze wystąpienie premiera Mateusza Morawieckiego, który w Markowej na Podkarpaciu (gdzie znajduje się muzeum rodziny Ulmów, zamordowanych przez Niemców za ukrywanie Żydów) przyznał, że należało wybrać inny termin uchwalenia ustawy, bardziej precyzyjne sformułowania oraz że uzasadnionymi były konsultacje z Izraelem ws. zapisów ustawy. Podobne konsultacje – jak wynika z informacji po spotkaniu szefa polskiego MSZ Jacka Czaputowicza z ambasadorem Ukrainy w Polsce – mają być realizowane w połowie lutego także pomiędzy Polską a Ukrainą.

Pozostaje mieć nadzieję, że prezydent RP Andrzej Duda, na mocy Konstytucji współodpowiedzialny za realizowanie polityki międzynarodowej podejmie decyzję o zawetowaniu ustawy lub skieruje ją do ponownego rozpatrzenia przez Sejm i Senat – a kolejne zapisy i decyzje będą poprzedzone konsultacjami z przedstawicielami zainteresowanych krajów.

Dariusz Materniak

Share Button

Współprzewodniczący grupy ds. kontaktów parlamentarnych z Polską wezwali prezydenta RP do zawetowania ustawy o IPN

Share Button

Oksana Jurynets i Mykoła Kniażnycki, współprzewodniczący grupy ds. kontaktów międzyparlamentarnych z Polską wezwali prezydenta Andrzeja Dudę do zawetowania ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej – informuje Espreso.tv. Na stronie internetowej telewizji pojawił się apel w tej sprawie.

„Przyjęcie przez Sejm i Senat RP zmian do ustawy o IPN uważamy za radykalny, antyukraiński krok, który może zrujnować fundamenty dobrosąsiedzkich relacji pomiędzy naszymi narodami i państwami. To poniżenie godności narodu ukraińskiego oraz zaprzeczenie co najmniej 40-letniej pracy nad pojednaniem pomiędzy naszymi narodami” – napisano w oświadczeniu.

Autorzy dodają, że nie do przyjęcia jest zastosowanie w ustawie terminu „ukraińscy nacjonaliści” jako wskazanie tych, którzy są odpowiedzialni za zbrodnie na Polakach. „Wskazanie to pojawia się obok określenia zbrodni nazistowskich i komunistycznych. Oznacza to faktycznie, że polski parlament nazywa naród ukraiński narodem złoczyńców i kolaborantów z III Rzeszą” – czytamy w apelu.

Ponadto, autorzy zwracają uwagę, że przyjęcie podobnego dokumentu w czasie konfliktu pomiędzy Rosją a Ukrainą to cios w plecy. „Polscy parlamentarzyści uderzyli w godność i cześć narodu ukraińskiego, który w pierwszej połowie XX wieku zaznał bezprecedensowej tragedii ze strony komunistycznej Rosji i III Rzeszy (…) świadomie czy też nie, skopiowano dokładnie podstawy polityki komunistycznej Moskwy, która próbowała postawić znak równości pomiędzy narodem ukraińskim a „burżuazyjnym nacjonalizmem i kolaboracjonizmem”.

W apelu znalazło się także podziękowanie dla tych polskich parlamentarzystów i sił politycznych, które wystąpiły przeciwko uchwaleniu antyukraińskiej ustawy. Autorzy wzywają również prezydenta Andrzeja Dudę do zawetowania ustawy i kontynuowania działań na rzecz przezwyciężenia tragicznych skutków wspólnej przeszłości Ukraińców i Polaków.

Na podstawie: espreso.tv

Share Button