poniedziałek, 15 czerwiec, 2026
pluken
Home / polukr (page 65)

polukr

Spotkanie ministrów obrony w Rammstein: jest zgoda na kolejne dostawy broni dla Ukrainy

Share Button

Podczas rozmów ministrów obrony krajów NATO oraz innych krajów (łącznie ok. 40), z udziałem ministra obrony Ukrainy Oleksija Reznikova, ustalono przekazanie Siłom Zbrojnym Ukrainy kolejnego wsparcia wojskowego.

Według ministra obrony Ukrainy, gotowość partnerów Kijowa co do dostarczenia uzbrojenia o kalibrach i charakterystykach krajów NATO świadczy o tym, że Zachód jest przekonany o możliwości zwycięstwa Ukrainy w wojnie z Rosją. Aktualnie trwają dostawy m.in. haubic o kalibrze 155mm, których Ukraina powinna otrzymać ok. 200 lub więcej egzemplarzy różnych typów. Trwają już szkolenia ukraińskiego personelu wojskowego poświęcone obsłudze nowego uzbrojenia.

Jednak według szefa ukraińskiego Ministerstwa Obrony, przez Ukrainą nadal są trudne chwile. „Logistyka i szkolenia wymagają czasu. A Rosji już zgromadziła siły dla dużej ofensywy na wschodzie Ukrainy. Pomoc będzie coraz większa, ale w najbliższych dniach będzie potrzebna cała nasza jedność (…) niestety, zanim zwyciężymy poniesiemy jeszcze straty, będą zniszczenia i bolesne ofiary” – powiedział Oleksij Reznikov.

Prezydent Ukrainy został zaproszony na szczyt G20. Przewodniczący grupy G20 (jest nim aktualnie prezydent Indonezji) zaprosił prezydenta Wołodymyra Zelenskiego do udziału w najbliższym szczycie grupy.

Na podstawie: pravda.com.ua, mil.in.ua,

Share Button

Doradca prezydenta Ukrainy: możemy zająć Naddniestrze

Share Button

Oleksij Arestowycz odniósł się do wzrostu napięcia wokół nieuznawanej przez społeczność międzynarodową Republiki Naddniestrza.

„Jeśli Mołdawia zwróci się do Ukrainy, możemy przejąć kontrolę nad Nadniestrzem, mamy do tego odpowiednie siły w ramach SZ Ukrainy” – powiedział Oleksji Arestowycz.

We wtorek, 26 kwietnia, rosyjskie jednostki wojskowe w Naddniestrzu, stacjonujące tam od 1991 roku jako siły pokojowe zostały podstawione w stan gotowości. Na granicach pojawiły się także punkty kontrolne i prowizoryczne umocnienia. Na terytorium pozostającym pod kontrolą władz w Tyraspolu znajdują się poradzieckie magazyny z bronią, nie wiadomo jednak, w jakim znajdują się stanie oraz jakie są możliwości mobilizacyjne separatystycznych władz.

Także dzisiaj, siły rosyjskie przeprowadziły atak rakietowy na most łączący ukraińską część Besarabii z resztą kraju. Przeprawa została uszkodzona.

Na podstawie: pravda.com.ua,

Share Button

Nic świętego, czyli prawosławne Święta Wielkanocne po rosyjsku

Share Button

Rosja zrezygnowała z zawieszenia broni uzasadniając swoją decyzję oskarżeniami wobec Kijowa i krajów Zachodu. Rzecznik Federacji Rosyjskiej zarzucił Kijowowi, że rozejm jest konieczny, aby ukraińskie wojsko rzekomo mogło się przegrupować.  23 kwietnia, w Wigilię prawosławnej Wielkanocy okupanci ostrzelali pociskami Odessę. W wyniku tego działania zginęło 8 cywilów, rannych zostało 18 osób. Są to pierwsze ofiary w Odessie od wybuchu wojny Rosji z Ukrainą. Prezydent Wołodomyr Zełenski zareagował bardzo emocjonalnie na ostrzał, ponieważ w jego efekcie zginęło trzymiesięczne dziecko.

Autor: Alisa Zełenska

Według oficjalnych danych, w wyniku inwazji Rosji na pełną skalę do tej pory zginęło już 3818 cywilów w Ukrainie. Ponad 4 tysiące osób zostało rannych – to jednak oficjalna statystyka, ile osób zginęło w rzeczywistości nie jest jeszcze znane, zwłaszcza mając na względzie blokadę Mariupolu. Ukraińskie wojsko wciąż utrzymuje Azowstal. Decyzja Rosji o okrążeniu, a nie ataku na Azowstal, oznacza, że wiele jednostek jest zmuszonych pozostać w Mariupolu i nie można ich przenieść na północ. Ukraińscy obrońcy miasta również wyczerpali wiele rosyjskich jednostek i zmniejszyli ich zdolność bojową. Najgorsze może być jednak wciąż przed nami, Główny Zarząd Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy twierdzi, że Rosja nie zrezygnowała z planów użycia broni chemicznej przeciwko ukraińskim obrońcom i ludności cywilnej, które znajdują się na terenie fabryki Azowstal.

W Wielkanoc alarm powietrzny zabrzmiał prawie w całej Ukrainie. To jest prawosławie po rosyjsku, Ukraina otrzymała od sąsiadów kolejne „prezenty”. Obwód ługański pozostaje pod silnym ostrzałem Rosjan. Spłonęły trzy wieżowce i cztery domy mieszkalne. Przez ogień wroga doszło do wypadku i zapaliło się kilka samochodów, w tym ciężarowych. Cały obszar pozostał bez światła. W obwodzie donieckim trwa gęsty ostrzał osiedli wzdłuż linii rozgraniczenia.

W Chersoniu sytuacja jest napięta. Rosjanie przeprowadzają ostrzał osiedli regionu. Sam Chersoń znajduje się na skraju katastrofy humanitarnej. Ponadto Rosja planuje tam referendum, aby uzasadnić swoją okupację. Wczoraj wieczorem 9 rakiet uderzyło w rafinerię Krzemieńczuk i elektrociepłownię Krzemieńczuk. Jedna osoba zginęła, 7 zostało rannych. Prawie wszystkie obszary miasta pozostają bez ciepłej wody.

W nocy kontynuowano ostrzał Charkowie z artylerii. W całym regionie przez Święta Wielkanocne prowadzony był aktywny ostrzał. Już dziś wojska rosyjskie zadały dwa ataki rakietowe na infrastrukturę kolejową w regionie rówieńskim, nie ma ofiar śmiertelnych i rannych. W wyniku porannego uderzenia rakietowego doszło do eksplozji na podstacji trakcyjnej stacji kolejowej na ziemi lwowskiej.

Alisa Zełenska – ukraińska dziennikarka, prowadzi kilka blogów dla różnych firm, szef produkcji wideo w Kijowie

Artykuł ukazał się na portalu obserwatormiedzynarodowy.pl

Share Button

Michał Paszkowski: Sankcje energetyczne na Rosję w związku z atakiem na Ukrainę: specyfika i perspektywy

Share Button

Atak Rosji na Ukrainę jest bezprecedensowy, co powoduje, że sankcje, w tym także o charakterze energetycznym powinny być współmierne do działań podejmowanych przez agresora. W chwili obecnej na Rosję zostały nałożone liczne obostrzenia, ale pełne, najdalej idące w postaci embarga na import surowców energetycznych obowiązują tylko częściowo. W ramach piątego pakietu sankcji wprowadzono zakaz importu węgla z Rosji, który jednak nie jest kluczowym, najważniejszym surowcem (dochody uzyskiwane z tego tytułu wynoszą ok. 4 mld EUR). Największe zyski Rosja generuje bowiem ze sprzedaży ropy naftowej i paliw, a także gazu ziemnego.

Społeczność międzynarodowa potępiła działania Rosji, a problemy które obecnie mają rosyjskie przedsiębiorstwa energetyczne wynikają z dwojakiego rodzaju kontr-sankcji, a więc o charakterze formalnym, jak i nieformalnym. Kluczowe znaczenie mają sankcje formalne wprowadzone przez m.in. USA, Kanadę, państwa Unii Europejskiej oraz Wielką Brytanię. Sankcje w zakresie sektora energetycznego dotyczą m.in. zakazu importu ropy naftowej, paliw, gazu ziemnego i węgla (USA), importu węgla (UE), wpływania do portów statków pod banderą Rosji (Wielka Brytania), sprzedaży technologii wykorzystywanych w budowie/modernizacji instalacji rafineryjnych, utrudnienie w pozyskiwania kredytu i kapitału przez firmę Sovcomflot dysponującą flotą 108 tankowców. Co ważne, nadal obowiązują sankcje USA z 2014 r. dotyczące sektora upstream, a więc zakaz transferu technologii umożliwiających poszukiwanie i wydobycie surowców z obszarów arktycznych, czy eksploatacji złóż niekonwencjonalnych. W odniesieniu do sankcji nieformalnych przejawiają się one dobrowolną rezygnacją firm energetycznych ze współpracy z rosyjskimi odpowiednikami lub pełnym wycofaniem się z obecności na tym rynku. Co ważne, zagraniczne firmy rezygnują z aktywności na rynku upstream oraz dowstream (sieci stacji paliw). Niemniej trzeba pamiętać, że obecnie takie firmy jak Gazprom, Rosnieft, Łukoil i Novatek są właścicielami około 93% produkcji ropy naftowej i gazu ziemnego, a międzynarodowe firmy z sektora poszukiwań i wydobycia (E&P) posiadają ok. 10% całości zasobów tych surowców w Rosji. Problemem dla Rosji nie będą do końca sankcje dotyczące sektora wydobywczego, ponieważ zagraniczne firmy usługowe dostarczają 25% inwestycji na złożach w Rosji (Schlumberger/Halliburton/Baker Hughes), a jednocześnie są też (niewiele) firm z Chin i Indii. Problemem będzie odpływ kapitału i technologii, bowiem kilka kluczowych spółek wycofało się z Rosji, w tym BP (sprzedaż udziałów w spółce Rosneft – 19,75%); Shell (m.in. udział w projekcie Sakhalin-2 na poziomie 27,5%); ExxonMobil (Sachalin-1, udział na poziomie 30%); Gunvor (sprzedaż 26% w terminalu paliwowym w Ust-Luga).

Reakcją Rosji na sankcje są przede wszystkim groźby ograniczenia dostaw surowców energetycznych, a także wykreowanie sztucznego popytu na walutę rosyjską (temu ma służyć manewr związany z zapłatą za sprzedaż gazu ziemnego w rublach). Niemniej trzeba pamiętać, że nadal są realizowane dostawy surowców energetycznych zarówno rurociągami i gazociągami, jak i oferowane są surowce w dostawach morskich (tutaj zainteresowanie jest mniejsze). Rosja grozi też nacjonalizacją aktywów. Niemniej o ile nie widać jeszcze w pełni siły sankcji na rosyjski system energetyczny, o tyle dostrzegalne są jego oznaki w postaci m.in. zmniejszenia przerobu ropy naftowej w rosyjskich rafineriach (mały popyt na produkty, które dotychczas były eksportowane). Zasadniczo Rosja liczy, że nadal będzie mogła kierować na rynki międzynarodowe surowce i wysokimi zyskami (efekt notowań na giełdach) będzie rekompensować straty finansowe, tym bardziej, że ok. 36% dochodów budżetowych generowanych jest ze sprzedaży surowców i paliw. Bezspornie nałożone Rosję sankcje zapewne doprowadzą do recesji gospodarki (szacunki wskazują na 15%). Niemniej, ważne jest, aby państwa UE obok USA zdecydowały się na wprowadzenie embarga na import ropy naftowej i paliw oraz gazu ziemnego z Rosji. Tylko taki scenariusz może doprowadzić do rewizji decyzji dotyczącej kontynuowania działań zbrojnych na Ukrainie. W tych okolicznościach – niestety – koszty poniosą też państwa wprowadzające embargo, gdyż wstrzymanie dostaw ropy naftowej spowodowałoby braki na rynku dużej ilości tego surowca (ok. 4,5 mln baryłek/dziennie) oraz paliw (ok. 2,7 mln baryłek/dziennie). Uwzględniając zatem znaczenie Rosji na rynku ropy naftowej/paliw nie istnieje możliwość w pełni zastąpienia surowca z tego państwa. Niemniej państwa UE oraz należące do Międzynarodowej Agencji Energii (IEA) dysponują systemem zapasów ropy naftowej i paliw w celu przeciwdziałania potencjalnym brakom. W obecnych uwarunkowaniach dokonały już dwukrotnego uwolnienia zapasów co spowoduje, że w ciągu najbliższych 6 miesięcy na rynku pojawi się dodatkowo 240 mln baryłek ropy naftowej (równe ok. 1 mln baryłek/dziennie). Tego typu działania mogą świadczyć, że wprowadzenie embarga na import ropy naftowej i paliw z Rosji ulegnie w niedługim czasie materializacji. Oczywiście koszty poniosą też państwa wprowadzające sankcje, ale mając świadomość wydarzeń za wschodnią granicą warto rozważyć poniesienie tego typu ciężaru.

W odniesieniu do gazu ziemnego sytuacja jest nieco inna. W 2021 r. zapotrzebowanie na gaz ziemny w Europie wyniosło 524 mld m3, z czego 30% pochodziło z Rosji (ok. 155 mld m3). Rosja jest największym dostawcą gazu ziemnego do Europy oraz jednym z największych eksporterów światowych. W przypadku embarga także mogą pojawić się problemy z dostępnością surowca, ale tutaj większość państw rozważa powolne podejmowanie działań, tak aby w perspektywie 2027 r. istniała możliwość w pełni zastąpienia surowca rosyjskiego na kontynencie europejskim. Trzeba liczyć, że tego typu podejście doprowadzi do zmiany polityki energetycznej państw UE na rzecz większej dywersyfikacji źródeł dostaw gazu ziemnego, rozbudowy infrastruktury (gazociągi, magazyny, terminale LNG) i docelowo rewizji działań Rosji.

Michał Paszkowski, Instytut Europy Środkowej

 

Share Button

Brytyjski wywiad: Rosja uzyskała niewielkie sukcesy na Donbasie

Share Button

Według ocen brytyjskich służb wywiadowczych, choć rosyjskiej armii udało się osiągnąć pewne postępy w trakcie ofensywy na Donbasie, ukraińska armia jest w stanie skutecznie stawiać opór na wszystkich odcinkach, gdzie toczą się walki.

„Ukraińska armia zadała znaczące straty rosyjskim siłom. Na efektywność rosyjskich jednostek wpływa niski poziom morale i zbyt ograniczony czas na odbudowę zdolności bojowej i reorganizację po poprzednich operacjach ofensywnych” – napisano w komunikacie opublikowanym na stronie brytyjskiego Ministerstwa Obrony.

Z kolei według informacji brytyjskiego portalu Bellingcat, jak dotąd rosyjska armia straciła 90% żołnierzy jednostek powietrznodesantowych z oddziałów zaangażowanych w walki i 70% broni precyzyjnej

Wielka Brytania, podobnie jak inne kraje NATO, planuje dostarczyć na Ukrainę 20 haubic AS-90.

W ciągu ostatnich 48 godzi siłom ukraińskim udało się wyzwolić trzy miejscowości na północ od Charkowa, a także osiem na zachód od Chersonia. Jednostki ukraińskie znajdują się niecałej 10 km od lotniska w Czornobajewce. Z kolei w samym Donbasie, jednostki rosyjskie prowadzą natarcie w kierunku miejscowości Barwinkowe i Słowiańsk. Trwają także ciężkie walki w Rubiżnem, Popasnej i na przedmieściach Siewierodoniecka. Tylko w niedzielę, według informacji SZ Ukrainy odparto 7 rosyjskich ataków na pozycje sił ukraińskich.

Na podstawie: mil.in.ua, pravda.com.ua, defence-ua.com,

Share Button

Zelensky: Ukraina może wycofać się z rozmów pokojowych z Rosją

Share Button

Prezydent Ukrainy ostrzegł, że w przypadku ogłoszenia kolejnego pseudoreferendum lub śmierci obrońców Azowstalu, Ukraina zrezygnuje z jakichkolwiek rozmów dyplomatycznych z Rosją.

Wołodymyr Zelensky przedstawił takie stanowisko podczas sobotniej konferencji prasowej. Na godzinę przed jej przeprowadzeniem odbył rozmowę telefoniczną z obrońcami Azowstalu. Jak wynika z relacji ukraińskiego prezydenta, 23 kwietnia 2022 to jeden z najtrudniejszych dni w obronie Mariupola: trwają ataki z użyciem artylerii, czołgów, samolotów oraz okrętów.

Siły ukraińskie cały czas odpierają również rosyjskie ataki na Donbasie, na pograniczu obwodów donieckiego, ługańskiego i charkowskiego. Jak na razie siłom FR nie udało się tam uzyskać poważniejszych sukcesów. Z kolei dzisiaj, 23 kwietnia, w wyniku uderzenia ukraińskiej artylerii na sztab 49 Armii Ogólnowojskowej zginęło 2 rosyjskich generałów i ok. 50 innych oficerów.

Na Ukrainę nadal trafiają dostawy broni: obecnie koncentrują się one przede wszystkim na dostawach artylerii. Na wyposażenie SZ Ukrainy trafiły lub mają trafić w najbliższych dniach min. haubice M777 z Kanady i USA, M109 z USA, CAESAR z Francji, Panzerhaubitze z Holandii – łącznie ok. 180 sztuk, w tym także wyposażone w inteligentną amunicję typu Excalibur (ma je dostarczyć Kanada). Wcześniej na Ukrainę trafiły również dostawy sprzętu artyleryjskiego z Czech, Słowacji i Polski. Według oświadczenia zastępcy sekretarza stanu USA, Wiktorii Nuland, USA dostarczają Ukrainie także wieloprowadniczowe wyrzutnie pocisków rakietowych, co może oznaczać dostawy zestawów HIMARS.

Na podstawie: pravda.com.ua, president.gov.ua, mil.in.ua,

Share Button

Akt drugi inwazji Rosji na Ukrainę nie będzie ostatni

Share Button
24 lutego 2022 roku rozpoczął się kolejny, niezwykle intensywny etap, trwającej od lutego 2014 roku wojny rosyjsko-ukraińskiej. Obecnie prawdopodobnie mamy do czynienia z początkiem drugiej fazy tego dramatu, a niestety wiele wskazuje na to, że do zakończenia jest nadal bardzo daleko – pisze dr Dariusz Materniak, współpracownik BiznesAlert.pl.

Akt pierwszy: rosyjska klęska

Rosyjskie uderzenie, realizowane na bardzo szerokim froncie: wzdłuż północnej, wschodniej i południowej granicy Ukrainy miało w założeniu przynieść szybki i bezproblemowy sukces. Jego celem było szybkie opanowanie kluczowych miast, włącznie z Kijowem – w ciągu nie więcej niż 3-7 dni. Kolejnym etapem miała być zmiana władzy w stolicy Ukrainy na prorosyjską i spacyfikowanie ewentualnych nastrojów niezadowolenia z takiego, a nie innego obrotu spraw. Posłużyć temu miały zawczasu przygotowane listy osób do wyeliminowania (czyt. fizycznej likwidacji), obejmujące przedstawicieli elit politycznych i intelektualnych Ukrainy.

Powyższe plany opierały się na co najmniej dwóch głównych założeniach: po pierwsze uznano, że ukraińska armia zostanie szybko i skutecznie rozbita i/lub nie będzie miała woli podjęcia walki. Po drugie – Rosjanie założyli, że ukraińskie społeczeństwo niemal w całości będzie prezentowało jeśli nie prorosyjską, to przynajmniej bierną postawę wobec rosyjskich działań. Jak się szybko okazało, założenia te okazały się totalnie błędne – zaś dyskusja nad tym dlaczego to odrębna kwestia. Tak czy inaczej jednak, po pierwszych 2-3 tygodniach walk stało się jasne, także dla Rosjan (zdaje się, że dla nich samych najpóźniej ze wszystkich), że ich plany szybkiego zwycięstwa w rozpoczętym przez nich konflikcie są całkowicie nierealne, a sam charakter „operacji specjalnej” zaczyna coraz bardzie przypominać wojnę w Afganistanie, nie tylko pod względem determinacji obrońców, ale także strat ponoszonych przez rosyjską armię. Przeciwnik okazał się być bardzo dobrze przygotowany, zmotywowany i zdeterminowany, a co więcej posiadający lepiej opanowane umiejętności koordynacji działań i dowodzenia na każdym szczeblu.

Efektem powyższej konstatacji była decyzja strony rosyjskiej o wycofaniu swoich sił z całego północnego odcinka umownego frontu: od zachodnich przedmieść Kijowa poprzez wschodnie podejścia do ukraińskiej stolicy, a dalej także Czernichów i Sumy. Tym samym, rosyjskie plany zajęcia tych regionów i ustanowienia w nich własnych porządków poniosły całkowitą klęskę. Wycofanie się jednostek rosyjskich z tych obszarów, poza zniszczeniami, ujawniło także niespotykaną od dawna skalę rosyjskich zbrodni na ludności cywilnej: w samym tylko obwodzie kijowskim, głównie w miejscowościach Bucza, Irpień i Borodianka, po wycofaniu się sił rosyjskich ujawniono ok. 1100 ofiar cywilnych (stan według źródeł ukraińskich na 18 kwietnia 2022r.).

Bez przerwy

Rzecz jasna rosyjskie wycofanie się z okolic Kijowa, Czernihowa czy Sum nie oznaczało całkowitego wstrzymania działań zbrojnych: ich intensywność nie zmalała, a nawet wzrosła w obwodach charkowskim, donieckim i ługańskim. Walki toczone wzdłuż tzw. linii rozgraniczenia – rozdzielającej począwszy od przełomu 2014 i 2015 roku tereny pozostające pod kontrolą władz w Kijowie oraz terytoria tzw. Republik Ludowych, Donieckiej i Ługańskiej – trwały nieprzerwanie od 24 lutego 2022 roku i charakteryzowały się wysoką intensywnością oraz znacznymi stratami po obu stronach. Pomimo mobilizacji znacznych sił, zarówno obu tzw. republik jak i wspierających ich sił rosyjskich i grup najemników (prawdopodobnie także Grupy „Wagnera”) czy „kadyrowców”, stronie rosyjskiej nie udało się w tym regionie uzyskać większych sukcesów, jeśli nie liczyć skutecznego oblężenia Mariupola (choć to raczej zasługa sił, które realizowały natarcie z Krymu) i opanowania słabo zaludnionych terenów północnej części obwodu ługańskiego.

Szczególnie istotnym punktem dla rosyjskich działań ofensywnych okazało się być położone w obwodzie charkowskim miasto Izjum. Zostało ono zdobyte po trwających ponad trzy tygodnie ciężkich walkach. Jego znaczenie jest o tyle istotne, że teoretycznie pozwala na wyprowadzenie uderzenia w kierunku południowym, w stronę Słowiańska, co w połączeniu z analogicznymi działaniami ofensywnymi na południu np. z kierunku Gorłówki, mogłoby doprowadzić do okrążenia całego obszaru Donbasu, jaki pozostaje aktualnie pod kontrolą sił ukraińskich.

Świadomość związanego z tym ryzyka jest obecna także po stronie ukraińskiej: wobec tego, już po koniec marca podjęto działania na rzecz wzmocnienia zgrupowania sił ukraińskich walczących w Donbasie. Na miejsce przerzucono siły odwodowe, pozostające w dyspozycji ukraińskiego dowództwa, jak również jednostki korpusu rezerwowego (liczy on co najmniej trzy brygady zmechanizowane) jak również – z czasem, w miarę wycofywania się sił rosyjskich – kolejne jednostki, które były wcześniej zaangażowane w działania w pobliżu Kijowa, Czernihowa i Sum. Łącznie w stronę Donbasu skierowano ekwiwalent co najmniej ok. 10-12 brygad zmechanizowanych z dodatkowym wsparciem artylerii i lotnictwa oraz obrony przeciwlotniczej. Co warte uwagi, te dwa ostatnie rodzaje wojsk są w stanie nadal prowadzić aktywne działania i pozostają dalekie od obezwładnienia przez stronę rosyjską.

Akt drugi i nie ostatni

Faktycznie początkiem „bitwy o Donbas” stały się działania podjęte z kierunku Izjumu przez rosyjskie zgrupowanie liczące ok. 15-18 batalionowych grup taktycznych między 8 a 10 kwietnia. Działania te nie przyniosły stronie rosyjskiej żadnego większego sukcesu, nie licząc niewielkiego powiększenia opanowanego terytorium wokół Izjumu. Rosyjska aktywność w tym obszarze jest o tyle utrudniona, że omawiany obszar przez cały czas pozostaje z trzech stron otoczony przez pozycje jednostek ukraińskich i jest niemal non stop pod ostrzałem artylerii. Ostrzeliwane i bombardowane przez artylerię i ukraińskie lotnictwo są także drogi prowadzące do Izjumu, a na zapleczu sił rosyjskich działania prowadzą żołnierze Sił Specjalnych Operacji SZ Ukrainy (np. atakując kolumny zmierzające w kierunku pozycji wyjściowych do ataku czy wysadzając elementy infrastruktury komunikacyjnej np. mosty).

Warto zauważyć, że rejon Izjumu i kolejnego prawdopodobnego celu rosyjskiej ofensywy – Słowiańska – jest dość nietypowym dla tej części Ukrainy. O ile ta część kraju jest kojarzona głównie ze stepami, to w tym obszarze dominują obszary zalesione, a także liczne rzeki, jeziora, cieki wodne i mokradła – teraz o tyle większe, że pierwsza połowa kwietnia upłynęła na wschodzie Ukrainy pod znakiem silnych opadów deszczu. Warunki te choć nie uniemożliwiają, to w sposób znaczący mogą utrudniać prowadzenie działań ofensywnych, zwłaszcza z użyciem sprzętu pancernego i zmechanizowanego, zmuszając stronę atakującą do korzystania z utwardzonych dróg.

Przedstawiciele ukraińskich władz poinformowali w poniedziałek, 18 kwietnia 2022 wieczorem o rozpoczęciu drugiej fazy rosyjskich działań. Wiadomo, że siły rosyjskie podjęły działania na wielu kierunkach: Słowiańska, Siewierododniecka, Popasnej, Mariinki, Konstantyniwki. Według informacji dostępnych do środy, do godziny 10.00 czasu polskiego nie udało się im uzyskać powodzenia na żadnym z kierunków podjętych działań; zajęta została atakowana wcześniej miejscowość Kreminna położona na zachód od Siewierodoniecka, skąd siły rosyjskie mogą kontynuować działania mające na celu okrążenie Słowiańska także od wschodu.

Czy bitwa o Donbas okaże się być decydującą dla tej wojny? Raczej nie ma na to szans, nawet, jeśli zakończy się kolejną porażką rosyjskiej armii, co jest scenariuszem dość prawdopodobnym. Rosjanie są zmuszeni kierować do działania jednostki, które walczyły już i poniosły porażki pod Kijowem i Czernihowem: bez odpoczynku i napraw posiadanego sprzętu ich skuteczność na polu walki będzie ograniczona. Podobnie rzecz ma się ze ściąganymi z różnych miejsc (m.in. z Karabachu, Syrii czy Tadżykistanu) jednostkami, które mają wzmocnić potencjał uderzenia na Donbas. Mimo tego, należy oczekiwać, że walki w tej fazie wojny będą krwawe dla obu stron, a wiele miejscowości będzie przechodzić po kilka razy z rąk do rąk. Ostatecznie jednak, taki obrót spraw i brak wyraźnego sukcesu może skłonić Rosję do rokowań pokojowych i rozejmu, jednak podpisanie porozumienia pokojowego kończącego konflikt jest bardzo mało prawdopodobne. Dużo bardziej realnym scenariuszem jest zamrożenie konfliktu do poziomu zbliżonego do tego, jaki znamy z okresu 2015-2022 na Donbasie. Prawdopodobne jest pojawienie się kolejnej, tym razem dłuższej linii rozgraniczenia sił rosyjskich i ukraińskich i związane z tym utrzymywanie się konfliktu zbrojnego na wschodzie (i być może południu Ukrainy) przez wiele lat. Nawet w takim scenariuszu Ukraina jest i będzie stroną zwycięską na poziomie strategicznym: wiadomo już, że udało się jej obronić swoją niezależność i uzyskać znaczące wsparcie krajów zachodnich o bezprecedensowej skali. Wyzwaniem będzie odbudowa, zarówno zniszczeń infrastruktury jak i armii do poziomu, który zagwarantuje, że kolejna rosyjska agresja będzie scenariuszem mało prawdopodobnym.

Dariusz Materniak

Tekst ukazał się na portalu biznesalert.pl

Share Button

Jewhen Mahda: Za zwycięstwo nasze i wasze

Share Button

Proponując jesienią 2021 roku maksymalizację współpracy między Polską a Ukrainą w sferze bezpieczeństwa nie przewidywałem wówczas pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Jednak dzisiaj wzmocnienie polsko-ukraińskich relacji wydaje się niezbędnym elementem nowej architektury bezpieczeństwa europejskiego.

Autor: dr Jewhen Mahda

Temat ten nieuchronnie pojawi się po wojnie rosyjsko-ukraińskiej, ponieważ działania Kremla nie mogą pozostać bezkarne. W rzeczywistości to bezkarność skłoniła przywódców rosyjskich do podejmowania coraz bardziej agresywnych działań. W dzisiejszych czasach warto przypomnieć wydarzenia z sierpnia 2008 roku, kiedy Gruzja stała się ofiarą rosyjskiego „przymusu do pokoju”. Do Tbilisi przybyli wtedy prezydenci Polski, Ukrainy, Estonii, Litwy i premier Łotwy. Wyrażając swoje poparcie, prezydent Lech Kaczyński podkreślił wówczas, że Rosja nie ma prawa dyktować woli sąsiadom, a solidarność i przystąpienie do UE i NATO jest tajemnicą sukcesu kraju, który nie chciał być marionetką Rosji. Jego słowa nabrały dziś ponownie aktualności.

W Europie jest wiele krajów, które doskonale zdają sobie sprawę z prawdziwych intencji Rosji, a ich przywódcy odwiedzili stolicę Gruzji prawie 14 lat temu. Tym bardziej szkoda, że przywódcy Gruzji i Mołdawii nie chcą dziś przyłączyć się do unijnych sankcji przeciwko Rosji, tłumacząc swoje stanowisko troską o ukraińskich uchodźców i interesy gospodarcze. Nie przeszkodziło to jednak Kiszyniowowi i Tbilisi – krocząc drogą wytartą przez władze w Kijowie – ubiegać się o członkostwo w Unii Europejskiej. Niestety, taka jest koniunktura polityczna.

Polska jest dziś kluczowym państwem, które pomaga Ukrainie w wojnie z Rosją. I rzecz tu nie tylko w 100 MANPADS Piorun, które Polska jeszcze w przeddzień rosyjskiej inwazji dostarczyła Ukrainie. Właśnie do Polski wyruszyło około 2,5 milionów ukraińskich uchodźców, które przyjęto po przyjacielsku. Polska stała się hubem dla transportu różnego rodzaju ładunków (komercyjnych, humanitarnych i wojskowych) dla Ukrainy, to na jej terytorium minister spraw zagranicznych Dmytro Kułeba i szef wojskowego resortu Ołeksij Reznikow spotykali się z amerykańskimi kolegami i prezydentem USA Joe Bidenem.

Równie znaczące są działania polskich władz. Premier Mateusz Morawiecki odwiedził Kijów dwukrotnie w ciągu 45 dni. Warto zauważyć, że w połowie marca towarzyszyli mu nie tylko koledzy z Czech i Słowenii, ale także Jaroslav Kaczyński, człowiek, od pozycji którego we współczesnej Polsce zależy bardzo dużo. Jest nie tylko posłem na Sejm, ale także wicepremierem ds. bezpieczeństwa. Przypuszczam, że bez jego uczestnictwa nie doszłoby do nagłego „zniknięcia” 100 czołgów Т- 72 z terytorium Polski. I to właśnie Kaczyński ostro ocenił stanowisko Węgier, których premier Viktor Orbán nieprzyzwoicie aktywnie flirtuje z Władimirem Putinem. Nic dziwnego, że dziś najbardziej wpływowy polski polityk publicznie poparł rozmieszczenie amerykańskiej broni jądrowej w kraju.

Przy okazji warto przypomnieć, że w Lublinie stacjonuje litewsko-polsko-ukraińska brygada im. Konstantego Ostrogskiego. Jednostkę tę można nazwać wyjątkową, gdyż stała się jednym z fundamentów „Trójkąta Lubelskiego” – nieformalnego, ale efektywnego formatu dialogu o bezpieczeństwie między Warszawą, Wilnem a Kijowem. Choć LitPolUkrBrig istnieje obecnie na szczeblu sztabowym, perspektywy rozwoju tego projektu wojskowo-politycznego są pozytywne, gdyż zapotrzebowanie na efektywnych współtwórców bezpieczeństwa na kontynencie europejskim będzie tylko rosło.

Oczywiście warto zwrócić uwagę na perspektywę realizacji osi Londyn-Warszawa-Kijów, którą zapowiedzieli na początku lutego ministrowie spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii i Ukrainy Liz Truss i Dmytro Kułeba. Ich polski odpowiednik Zbigniew Rau nie dołączył wówczas do nich ze względów taktycznych – Polska przewodniczy bowiem teraz OBWE, ale możliwość współpracy Londynu, Warszawy i Kijowa na polu wojskowym, gospodarczym i innych wydaje się realna.

Biorąc pod uwagę, że stosunki polsko-ukraińskie znajdują się obecnie w szczytowym okresie swojego 30-letniego istnienia, warto podkreślić główne kierunki współpracy obu państw. Jest oczywiste, że przyspieszenie ruchu Ukrainy poprzez integrację europejską czyni z Warszawy głównego szerpa-przewodnika na tej trasie. Korzyści z przyszłego sojuszu Polski i Ukrainy w UE są już dziś oczywiste. Priorytetem stosunków dwustronnych pozostaną jednak kwestie bezpieczeństwa. Jeśli Polska śmiało pokrywa własne potrzeby w pojazdach opancerzonych kontraktem na dostawę 250 amerykańskich czołgów Abrams, rozwój uzbrojenia rakietowego pozostaje obszarem obiecującej współpracy polsko-ukraińskiej. Połączenie polskich inwestycji z potencjałem badawczym i produkcyjnym Ukrainy wygląda obecnie najbardziej obiecująco dla ochrony interesów w świecie, który w najbliższej przyszłości raczej nie będzie pokojowy.

Polska i Ukraina mają wszelkie powody, aby liczyć nie tylko na pojednanie w kwestiach historycznych, zapowiadane niedawno przez wicepremiera RP Piotra Glińskiego, ale także na to, by stać się tandemem definiującym bezpieczeństwo europejskie. W tym celu należy stworzyć agendę współpracy w dziedzinie gospodarki, bezpieczeństwa, stosunków społecznych i pragmatycznie ją realizować na rzecz nowych wspólnych zwycięstw.

Jewhen Mahda – doktor nauk politycznych, politolog, docent Narodowy Uniwersytet Techniczny Ukrainy Politechnika Kijowska, dyrektor wykonawczy Instytutu Polityki Światowej (Ukraina). Autor książek, m.in.: „Wojna hybrydowa. Przeżyć i zwyciężyć” (Гібридна війна. Вижити і перемогти, 2015) i „Agresja hybrydowa Rosji: lekcje dla Europy” (Гібридна агресія Росії: уроки для Європи, 2017).

Tekst ukazał się na portalu obserwatormiedzynarodowy.pl

Share Button

Nowy system bezpieczeństwa w Europie – jakie miejsce dla Rosji?

Share Button

Istnienie Związku Sowieckiego stanowiło główne źródło zagrożenia dla świata demokratycznego, wyznaczało parametry i strukturę systemu bezpieczeństwa na kontynencie europejskim w drugiej połowie XX wieku, zmuszając narody zachodnie do ustanowienia instytucji obrony zbiorowej w forma Sojuszu Północnoatlantyckiego. W chwili obecnej nie ma wątpliwości, że podmiotem generującym największe zagrożenie dla Zachodu pozostaje Federacja Rosyjska. Czy – i jak – można zmusić Rosję do redukcji swoich imperialnych planów lub w ogóle pozbawienia jej możliwości ekspansji, co wpłynie jednoznacznie pozytywnie na euro-atlantycki system bezpieczeństwa

Autor: prof. Serhij Feduniak

Polityka ZSRR stwarzała stałe zagrożenia dla samodzielnego rozwoju krajów Europy Środkowo-Wschodniej (EŚW), wchodzących w skład obozu socjalistycznego. Warto wspomnieć o stłumieniu powstania robotniczego w NRD w 1953 r.; krwawej masakrze rewolucji węgierskiej w 1956 r.; przymusowym zaprzestaniu eksperymentu „uszlachetniania” komunizmu w Czechosłowacji w 1968 r. itp. Skutkiem sowieckich interwencji były nie tylko liczne straty wśród ludności podbitych krajów, ale także ich długotrwałe zacofanie gospodarcze i społeczne w porównaniu z zachodnioeuropejskimi sąsiadami.

Po rozpadzie ZSRR, dzięki Stanom Zjednoczonym i NATO, państwa EŚW stały się częścią stabilnego i dość niezawodnego systemu bezpieczeństwa, w wyniku czego Rosja straciła zdolność do znaczącego wpływu na ten obszar i nie mogła już generować zagrożeń na całym kontynencie. Kreml stał się jednak źródłem zagrożenia dla krajów postsowieckich, ponieważ dysponował wystarczającymi środkami na destrukcyjne wpływy w regionie. Od samego początku przywódcy rosyjscy kładli podwaliny pod przyszłą reintegrację neoimperialną w jej najbardziej agresywnych formach. W tym celu na terenie nowo niepodległych państw prowadzono systematyczne działania dywersyjne i stworzono warunki do interwencji zbrojnej. Możemy wspomnieć wojnę rosyjską przeciwko Gruzji w 1992 i 2008 roku, interwencję w konflikt naddniestrzański w Mołdawii w 1992 roku. Ostatnim uderzającym przykładem imperialnej agresji jest trwająca od 2014 roku wojna Rosji z Ukrainą.

Dla wszystkich stało się już jasne, że w każdych okolicznościach Rosja zawsze pozostanie zagrożeniem dla swoich sąsiadów i w ogóle państw europejskich w obecnych granicach. Żaden „dobry car” nie sprawi, że rosyjskie społeczeństwo będzie mniej obciążone zewnętrzną przemocą i ekspansją geopolityczną zakorzenioną w wiekach rosyjskiej historii.

Dlatego też, dla stworzenia stabilnego systemu bezpieczeństwa na kontynencie konieczne jest „umiejscowienie” Rosji w jej uznanych międzynarodowo granicach. Obecnie istnieją dwa sposoby takiego działania: stopniowe i radykalne. Stopniowa ścieżka wiąże się z zastosowaniem ostrych sankcji, w wyniku których Federacja Rosyjska utraci potencjał gospodarczy i militarny, stanowiąc zagrożenie dla krajów postsowieckich. Proces ten potrwa dość długo i wydaje się bezpieczniejszy dla czołowych światowych potęg. Opcja ta nie jest jednak do końca do zaakceptowania przez bezpośrednich sąsiadów, którzy przez długi czas pozostaną potencjalnymi celami rosyjskiego zagrożenia. Droga radykalna oznacza rozbicie Rosji na szereg małych formacji państwowych, ale jest oceniana przez społeczność demokratyczną jako niosąca ze sobą poważne ryzyko, gdyż nie wiadomo, co stanie się z bronią jądrową. Powstaje naturalne pytanie – kto bezpośrednio „zrozczłonkuje” Rosję.

W ten sposób społeczność międzynarodowa stoi przed problemem, który nie ma obecnie jednego rozwiązania. Można jedynie stwierdzić, że klucze do rozpoczęcia procesu likwidacji rosyjskiego zagrożenia dla europejskiego systemu bezpieczeństwa są w rękach narodu ukraińskiego i jego sił zbrojnych.

Prof. Serhij Feduniak – doktor habilitowany nauk politycznych, profesor na Wydziale Stosunków Międzynarodowych Czerniowieckiego Uniwersytetu Narodowego im. Jurija Fedkowycza w Czerniowcach (Ukraina), dyrektor ds. projektów strategicznych Centrum Narracji Politycznych Demokracji w Czerniowcach (Ukraina).

Tekst ukazał się na portalu obserwatormiedzynarodowy.pl

Share Button

Rosyjska ofensywa w Donbasie jak na razie bez sukcesów

Share Button

Według danych wywiadu USA, siły rosyjskie jak na razie nie były w stanie osiągnąć sukcesu w działaniach ofensywnych podjętych na Donbasie.

Informacje takie przekazała telewizja CNN, powołując się na przedstawicieli amerykańskich służb wywiadowczych. Siły ukraińskie miały odeprzeć skutecznie kilka ataków rosyjskich wojsk, choć ocenia się, że były to jak na razie uderzenia mające na celu raczej rozpoznanie walką.

Z kolei według informacji strony ukraińskiej, w ciągu pierwszej doby nasilonych walk Siłom Zbrojnym Ukrainy udało się odeprzeć co najmniej 10 prób ataków ze strony Rosji. Jedyne miejsce, gdzie siłom rosyjskim udało się posunąć naprzód to miejscowość Kreminna na zachód od Siewierodoniecka.

Armia ukraińska prowadzi także działania kontrofensywne w obwodzie chersońskim – w ciągu ostatnich kilku dni udało się jej odzyskać kilka miejscowości i zbliżyć się do Chersonia. 19 kwietnia kolejny raz skutecznie ostrzelano lotnisko w Czarnobajewce.

W obwodach kijowskim, sumskim i czernihowskim oddziały Służby Przygranicznej Ukrainy były w stanie zabezpieczyć pozycje na wszystkich odcinkach granicy z Rosją i Białorusią. Trwają prace inżynieryjne, mające na celu odbudowę infrastruktury wojskowej w tym obszarze. Łączna długość granicy w tych obwodach to 1200km.

Nadal trwa oblężenie Mariupola: jednostki ukraińskie, w tym przede wszystkim pułku Azow oraz 36 Brygady Piechoty Morskiej bronią się na terenie zakładów Azowstal. 20 kwietnia udało się przeprowadzić skutecznie operację ewakuacji grupy funkcjonariuszy Służby Przygranicznej Ukrainy i Policji na teren zakładów z terenu portu morskiego, gdzie stacjonowali wcześniej funkcjonariusze obu służb. Wiadomo, że w zakładach Azowstal znajduje się także ok. 1000 osób cywilnych.

Na podstawie: mil.in.ua, pravda.com.ua, defence-ua.com,

Share Button