sobota, 13 czerwiec, 2026
pluken
Home / polukr (page 267)

polukr

Ihor Teliszewski: Podstawą naszego programu jest dążenie do pozytywnych zmian w kraju

Share Button
Fot. Ihor Teliszewski
Fot. Ihor Teliszewski

Z Ihorem Teliszewskim, szefem organizacji obwodowej partii „UKROP” (Ukraińskie Zrzeszenie Patriotów, ukr. Українське об’єднання патріотів) w obwodzie lwowskim rozmawia Dariusz Materniak.

Kiedy powstały struktury partii „UKROP” we Lwowie?

Nasza partia została utworzona na szczeblu centralnym na początku lipca tego roku. Z kolei lokalne struktury w obwodzie lwowskim zostały zarejestrowane dwa tygodnie później. Nasza formacja jest zupełnie nowa, i co ważne, chcemy stworzyć ją na bazie aktywności społeczeństwa obywatelskiego –a więc z osób, które wykazały się już aktywnością społeczną: opieramy się więc o wolontariuszy, działaczy organizacji społecznych i obywatelskich, uczestników ATO oraz przedstawicieli sektora małych i średnich przedsiębiorstw. W obwodzie lwowskim powstało osiem lokalnych ośrodków naszej partii. Na listach znajdą się m.in. dowódcy batalionów ochotniczych oraz członkowie organizacji takich jak „Pomoc Armii” (Dopomoga Armii, ukr. Допомога Армії).

Jakie są podstawowe założenia programowe waszego ugrupowania?

Podstawą programu jest dążenie do pozytywnych zmian w kraju. Dążymy do tego, aby nie opierać swojego programu i swojej kampanii wyborczej o krytykowanie innych partii, ale o konstruktywne propozycje rozwiązania danych problemów. Dokładne założenia programowe będą znane we wrześniu tego roku.

Jak wygląda kwestia finansowania partii „UKROP”? Zdaniem waszych politycznych przeciwników nie brak tu niejasności związanych z osobą Ihora Kołomojskiego.

Działalność naszej formacji opiera się na środkach uzyskiwanych z dobrowolnych lokalnych zbiórek oraz z pracy wolontariuszy. Co oczywiste, każda formacja polityczna posiada swój główny ośrodek – w naszym wypadku takim ośrodkiem jest Dniepropietrowsk, podobnie jak Lwów w wypadku „Samopomocy” czy Winnica w przypadku „Bloku Petra Poroszenko”. Osoby, które zainicjowały powstanie partii (przede wszystkim Ihor Kołomojski – przyp. red.) w czasie, gdy rozpoczynała się rosyjska inwazja w 2014 roku zrobiły wiele, by zatrzymać „projekt Noworosja”, wkładając w to wiele zaangażowania i prywatnych środków. Udział Ihora Kołomojskiego w powstaniu naszej formacji budzi obawy u niektórych osób, jednak moim zdaniem nie są one uzasadnione – jest wiele formacji, w powstaniu których dużą rolę odegrali oligarchowie czy przedstawiciele biznesu. Chcemy to zmienić – między innymi dlatego prowadzimy kampanię informacyjna, m.in. poprzez kolportaż darmowej prasy we Lwowie i innych miastach, gdzie można przeczytać o nas i o naszych założeniach programowych.

Jak oceniacie przyjętą niedawno ustawę o wyborach lokalnych? Nie wszystkie partie były zadowolone z jej zapisów, zwłaszcza dotyczących progu wyborczego.

System proporcjonalny jest krytykowany przez niektórych, jako że nie daje on jasności co do ostatecznego wyniku wyborów: w przypadku okręgów jednomandatowych sytuacja jest jasna, kandydat jest wybrany lub nie – w przypadku głosowania w systemie proporcjonalnym wiele zależy od wyniku w innych okręgach, dlatego nie wszyscy chcą kandydować w takim systemie. Jednak generalnie wydaje się, że ustawa to krok w dobrym kierunku, zobaczymy jednak jak będzie ona funkcjonować – czy nie będzie nadużyć związanych choćby z liczeniem głosów. Będą tam obecni nasi obserwatorzy, podobnie jak w wypadku innych partii. Również prób wyborczy na poziomie 5% wydaje się być dość dobrym rozwiązaniem i nie sądzę, by był on zawyżony. Mniejsza liczba partii, ale o większym poparciu sprzyja bardziej konstruktywnej i sprawniejszej pracy po wyborach.

Czy są obawy o możliwe falsyfikacje, przekupstwo czy naciski na wyborców?

Niestety proceder ten będzie funkcjonował dopóki ludzie będą się na to godzić. Uważam, że kandydaci powinni przekonywać wyborców raczej obietnicami decyzji, które będą korzystne dla społeczności. Wielu ludzi nadal jednak oczekuje, że kandydat powinien im coś dać. A to błędne podejście – i dopóki wyborcy tego nie zrozumieją, nic się nie zmieni. Nawet teraz pojawiają się u wielu deputowanych osoby które mówią: wybraliśmy was, dajcie nam teraz pomoc materialną. A przecież nie o to chodzi i nie ma takiej możliwości.

Czy rozważacie możliwe koalicje po wyborach?

Obecnie trudno o tym mówić. Wszystko okaże się po głosowaniu, gdy będzie wiadomo kto i z jakim poparciem dostał się do władz lokalnych w mieście i regionie. Generalnie jesteśmy gotowi współpracować ze wszystkimi partiami, które mają zbieżne z naszym programy, rzecz jasna z wykluczeniem tych formacji i osób, co do których są uzasadnione podejrzenia o korupcję czy inne przestępstwa.

To będą wybory lokalne, ważne zwłaszcza dla lokalnej społeczności. Co waszym zdaniem powinno zmienić się we Lwowie?

Nadal wielkim problemem pozostaje korupcja – mimo rewolucji, w wielu obszarach nic się nie zmieniło, lub zmiany są niewielkie. W mieście są problemy z systemem transportowym, a także z kwestiami zabudowy: inwestor deklaruje niewielki budynek, a powstaje wielopiętrowy gmach. Chcielibyśmy także, by prace rady miejskiej były bardziej jawne i otwarte dla udziału przedstawicieli społeczeństwa.

Rozmawiał: Dariusz Materniak

Fot. facebook.com/igor.telishevskyi

Share Button

Czechy zrezygnowały z blokowania asocjacji Ukrainy z UE

Share Button
ue-ua3
Fot. unn.com.ua

W czwartek 17 września deputowani czeskiego parlamentu mają przeprowadzić głosowanie w sprawie umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą. Wyniki głosowania poznamy wieczorem, deputowani zgromadzą się na dyskusję o godzinie 18.00.

W ten sposób proces ratyfikacji umowy stowarzyszeniowej został odblokowany przez niższą izbę czeskiego parlamentu.

Dyskusje w Czechach dotyczące stowarzyszenia Ukrainy trwają od dawna, w maju weto postawili czescy komuniści. Jednak czeski senat (wyższa izba parlamentu) ratyfikował umowę stowarzyszeniową UE-Ukraina jeszcze w grudniu 2014 roku.

Należy podkreślić, że ostateczny podpis pod odpowiednią ustawą musi postawić prezydent Czech Milos Zeman, znany ze swoich prokremlowskich poglądów.

Na podstawie:pravda.com.ua

Share Button

Poroszenko podpisał ustawę dotyczącą sankcji wobec Rosji

Share Button
Fot. president.gov.ua
Fot. president.gov.ua

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko 16 września podpisał ustawę wprowadzającą sankcje wobec Federacji Rosyjskiej. W ten sposób zatwierdził decyzję RBNiO z 2 września, która mówiła o wprowadzeniu sankcji na jeden rok.

Sankcje obejmują szereg osób prywatnych i przedsiębiorstw. Na „czarną listę”, opublikowaną na stronie prezydenta, trafili także przedstawiciele rosyjskich mediów, zwłaszcza Dmytro Kisielow i Olena Berezowska, działacze kultury, a także doradca prezydenta Rosji, Siergiej  Głaziew i szef Republiki Czeczeńskiej Ramzan Kadyrow. Znalazło się na niej także trzech obywateli Polski.

Głównym powodem przedłużenia sankcji wobec Rosji było ogłoszenie przez prorosyjskich terrorystów przeprowadzenie wyborów na okupowanym terytorium Donbasu.

Na podstawie: pravda.com.ua

Share Button

Jaceniuk: Ukraina jest gotowa odpowiedzieć na rosyjskie embargo

Share Button
Fot. unn.com.ua
Fot. unn.com.ua

Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk podczas posiedzenia rządu zadeklarował, że Ukraina jest przygotowana na embargo, którym straszy Rosja. Kreml bowiem zadeklarował, że od 1 stycznia 2016 roku wejdzie w życie embargo na żywność z Ukrainy.

„Jesteśmy gotowi na wprowadzenie embarga przez Federacje Rosyjską. I odpowiemy w jasny sposób jeśli Rosja nie wycofa swojej decyzji” – powiedział premier.

„Ten kto chce z nami współpracować jak z równymi – bardzo proszę. Ten, kto chce współpracować na zasadzie zastraszania i dyktatury – niech niszczy produkty z innych państw. Życzymy powodzenia. Dobrze wam to wychodzi. Swoich produktów nie potraficie wyprodukować a cudze niszczycie” – podkreślił Jaceniuk.

Ukraiński rząd oczekuje, że 1 stycznia 2016 roku wejdzie w życie pełnowartościowa strefa wolnego handlu z UE.

Na podstawie: pravda.com.ua

Share Button

Prawo do głosowania

Share Button
cvk_kor.gov.ua
Fot. kor.gov.ua

Niewiele więcej niż za miesiąc, 25 października, na Ukrainie odbędą się kolejne wybory. Będą to już trzecie wybory w warunkach wojny, niemniej jednak pierwsze, które nie będą dotyczyć władzy centralnej, a organów władz lokalnych. Temperaturę do wyższej niż zazwyczaj podgrzewa z jednej strony chęć głównych partii parlamentarnych do potwierdzenia swojej pozycji oraz utwierdzenia się na pozycjach, z drugiej strony oczekiwana w najbliższym czasie decentralizacja władzy oraz przekazanie części kompetencji strukturom lokalnym. Wszystko, co dotyczy obecnie wyrażenia przez obywateli swojej woli – od bezpośredniego aktu wyboru do samej organizacji procesu – nosi dziś podtekst polityczny. Pytanie nie tylko brzmi kogo wybiorą Ukraińcy, ale również kto w ogóle będzie wybierał.

Milion wyborców poza prawem

Według stanu na koniec lipca 2015r. organy opieki socjalnej Ukrainy zarejestrowały ponad 1 mln 414 tysięcy osób przesiedlonych wewnętrznie. Według Komitetu Wyborców Ukrainy około 1,1 mln spośród tych osób to potencjalni wyborcy: osoby, które w wyniku wojny i okupacji Krymu zostały wygnane ze swoich domów. Chodzi zwłaszcza o mieszkańców tych terenów, gdzie zgodnie z decyzją Centralnej Komisji Wyborczej wybory nie odbędą się z powodu braku możliwości ich przeprowadzenia lub zagrożenia życia wyborców – Autonomiczna Republika Krym i znaczna część obwodów donieckiego oraz ługańskiego, które obecnie nie znajdują się pod kontrolą władzy ukraińskiej.

Mimo, iż od ponad roku ci ludzie mieszkają w swoich „nowych” miastach, zgodnie z obowiązującym prawem tylko niewielka część spośród nich będzie mogła wziąć udział w wyborach. Głosować będą mogły tylko osoby zameldowane. Większość osób tymczasowo przesiedlonych jest tymczasem jedynie zarejestrowana w nowym miejscu zamieszkania.

„Dokładna liczba nie jest znana, ale rzeczywiście większość osób wewnętrznie przesiedlonych nie posiada meldunku w nowym miejscu pobytu” – mówi współzałożyciel inicjatywy „Krym.SOS”, Alim Alijew. „Dlatego organizacje społeczne aktywnie lobbują na rzecz projektu ustawy, która pozwoliłaby głosować osobom wewnętrznie przesiedlonym. W ten sposób będziemy mogli realizować swoje prawo wyborcze. Dla nas naprawdę jest to bardzo ważne. W taki włąśnie sposób wykonujemy swój obywatelski obowiązek. Jest w tym też czynnik psychologiczny – osoba, która głosuje, bierze na siebie odpowiedzialność i czuje, że może mieć wpływ na zmiany w swoim kraju” – dodaje Alijew.

Jego zdaniem wybór przesiedleńców będzie rozsądny i świadomy. „Większość ludzi przeprowadziła się do nowych miejsc ponad rok temu i już trochę orientuje się w lokalnej sytuacji. Jeśli człowiek widzi, że kandydat może mu pomóc i być w tym skuteczny, to na niego zagłosuje. Myślę, że ludzie bardzo dotkliwie odczuwają dziś potrzebę zmian i chcą pójść na wybory” – podkreśla.

Po raz pierwszy o tym problemie zaczęto mówić wiosną 2015r., kiedy przygotowywana była ustawa o wyborach samorządowych. Ze słów koordynatora programów wyborczych obywatelskiej sieci OPORA, Olgi Ajwazowskiej, wynika, że wówczas eksperci oraz przedstawiciele organizacji społecznych zajmujących się kwestią osób wewnętrznie przesiedlonych złożyli odpowiednie wnioski, jednak przedstawiony projekt ustawy, jak również szereg innych propozycji pochodzących od organizacji społecznych zostały zignorowane przez deputowanych ludowych. Obecnie w parlamencie zarejestrowane zostały równocześnie trzy projekty ustaw (2501а, 2501а-1, 2501а-2), istota których sprowadza się tylko do jednego – przesiedleńcom należy dać prawo do głosowania. Eksperci twierdzą, że tak duża liczba projektów wynika z chęci poszczególnych partii do pokazania iż pochylają się one nad tym problemem.

Autorami trzech projektów są deputowani ludowi z różnych sił politycznych: od koalicji rządzącej po Blok Opozycyjny (większość członków tego ugrupowania wywodzi się z byłej Partii Regionów eksprezydenta Wiktora Janukowycza). Nad jednym z projektów ustawy (2501а-1) razem z deputowanymi pracowali również przedstawiciele organizacji społecznych, którzy proponują, aby przynależność wyborców wewnętrznie przesiedlonych do danej wspólnoty terytorialnej definiować poprzez faktyczne miejsce zamieszkania, wskazane w zaświadczeniu o rejestracji osoby wewnętrznie przesiedlonej. Meldunek w tym przypadku nie byłby obowiązkowy. Jak podkreślają działacze społeczni: „Konstytucja Ukrainy, ustawodawstwo Ukrainy oraz standardy międzynarodowe polityki państwa w zakresie osób wewnętrznie przesiedlonych nie dopuszczają przypadków dyskryminacji lub innych form ograniczeń osób wewnętrznie przesiedlonych podczas realizacji przez nich ich praw i swobód”.

Komentując projekt ustawy Oleksandr Kliużew, analityk obywatelskiej sieci OPORA, stwierdza, że daje ona nie tylko prawo do głosowania, ale również prawo do wyboru. „Projekt ustawy przewiduje, że podczas realizacji swoich praw wyborczych przesiedleńcy wewnętrzni będą mogli wybierać spośród kilku opcji. Przesiedleńcy, którzy nie mają zamiaru wracać do poprzedniego miejsca zamieszkania, będą mogli zmienić adres wyborczy i głosować w wyborach lokalnych oraz innych wyborach we wspólnocie terytorialnej, w której stale zamieszkują po przemieszczeniu się. Ci obywatele, którzy planują powrócić, będą mieli z kolei możliwość pozostawienia za sobą adresu wyborczego oraz realizowania prawa do głosu w wyborach lokalnych w swoich miastach i wsiach po przywróceniu kontroli przez państwo. W projekcie ustawy zostały zaproponowane mechanizmy zapobiegania nieuzasadnionym zmianom adresu, co zapewni stabilność procesu wyborczego. Jednocześnie w najbliższej przyszłości ustawodawstwo ukraińskie powinno być zreformowane w kierunku uproszczenia procesu zmiany adresu wyborczego wszystkim wyborcom, co będzie wpisywać się w międzynarodowe standardy” – podkreśla Kliużew.

Stereotypy i polityka

Projekt ustawy zaplanowany został do rozpatrzenia na najbliższym posiedzeniu Rady Najwyższej. Eksperci są przekonani, że trzeba to zrobi%0!E(9@e, gdyż składać wnioski o zmianę adresu wyborczego przesiedleńcy będą mogli nie później niż 15 dni przed wyborami, a więc nie później niż 10 października. Zwlekać z decyzją po prostu nie można.

Serhij Tkaczenko, dyrektor wykonawczy donieckiej filii ogólnoukraińskiej organizacji społecznej „Komitet Wyborców Uk0!E(9@eSEȧPo„zagwarantowanie prawa do głosowania dla osób wewnętrznie przesiedlonych to kwestia nie tyle organizacji procesu wyborczego, co Strategia Rozwoju Ukrainy. Zapewnienie praw konstytucyjnych do głosowania w wyborach lokalnych nie wymaga dodatkowych środków od państwa. Jednocześnie jest to czynnik, który może stać się ważnym narzędziem zjednoczenia kraju”.

Obecnie dyskusja toczy się jednak nie tylko na płaszczyźnie prawnej. Sprawa nadania głosu przesiedleńcom to w dużej mierze kwestia polityki. Na chwilę obecną nie wszystkie siły polityczne, a zwłaszcza te, które wchodzą w skład koalicji parlamentarnej, są gotowe poprzeć ten projekt. Oznacza on bowiem, że w większości regionów, szczególnie zachodniej i centralnej Ukrainy, pojawi się duża liczba dodatkowych wyborców, na którą prawdopodobnie mało kto wcześniej liczył. Dlatego też dyskusje w Radzie Najwyższej w sprawie przedłożonych projektów ustaw są bardzo gorące i nie jest jasne jaka decyzja zapadnie w kwestii prawa do głosowania dla przesiedleńców.

Kolejne pytanie brzmi: czy mieszkańcy miast, które przyjęły przesiedleńców, gotowi są dzielić się z nimi swoje prawo do głosowania? Póki co Ukraina odznacza się bardzo wysokim poziomem tolerancji dla przesiedleńców oraz gotowością do pomocy. Jednak eksperci ostrzegają, że ta sprawa może przyjąć szczególnie ostry kształt w przyfrontowych miastach, które znajdują się pod kontrolą władzy ukraińskiej. Ilość przesiedleńców z terytoriów okupowanych często dorównuje tam licznie rdzennych mieszkańców. Jeśli temat nie stanie się obiektem spekulacji polityków, społeczeństwo ukraińskie spokojnie i należnie potraktuje jednak prawo przesiedleńców do wybierania swoich przedstawicieli.

„Problem praw człowieka polega na tym, że mówi%0!E49@e, których problem dotyczy bezpośrednio. Jeśli kiedykolwiek czyjeś prawo będzie złamane, to a priori polityk lub urzędnik może po prostu przyznać, że dla niego nie jest to ważne. Nie jestem przesiedleńcem, ale rozumiem, że mówimy o precedensie dyskryminacji, który będzie nad nami wisiał niczym miecz Demoklesa”– podsumowuje Olga Ajwazowska.

Myrosława Iwanyk
Tłumaczenie: Nataliia Sokolova

Share Button

Ukraińskie służby specjalne udaremniły szereg ataków terrorystycznych

Share Button
sbu
Fot. unn.com.ua

Służba bezpieczeństwa Ukrainy zatrzymała w obwodzie odeskim sześciu członów grupy, która planowała przeprowadzenie szeregu ataków terrorystycznych i zabójstw na zlecenie.

Członkowie grupy mieli na zlecenie Sztabu Generalnego Federacji Rosyjskiej rozmieścić, a następnie zdetonować ładunki wybuchowe w miejscach dyslokacji służb porządkowych, w obiektach wojskowych oraz w siedzibach organizacji społecznych.

Terroryści byli dowodzeni przez byłego pracownika rosyjskich służb specjalnych, który przebywa na tymczasowo okupowanym terytorium Krymu. Pierwszym zadaniem terrorystów było jednak zamordowanie lidera odeskiego Euromajdanu.

Ukraińskie służby specjalne są w posiadaniu dokumentów potwierdzających fakt opracowania szczegółowego planu zabójstwa aktywisty w drodze do miejsca zamieszkania na przedmieściach Odessy. Zlecone zabójstwo miało zostać przeprowadzone we wrześniu 2015 roku. Według danych „Ukraińskiej Prawdy” bezpośrednimi wykonawcami morderstwa mieli być członkowie jednego z lokalnych ośrodków odeskiej organizacji obwodowej Komunistycznej Partii Ukrainy.

Na podstawie: pravda.com.ua

 

Share Button

20 luty będzie rocznicą okupacji Krymu

Share Button
rada_krym
Fot. pl.wikipedia.org

Rada Najwyższa Ukrainy ustanowiła oficjalną datę początku tymczasowej okupacji Krymu na 20 lutego 2014 roku.

Według ministra spraw zagranicznych Ukrainy, Pawło Klimkina dokument ten rozstrzyga wszelkie wątpliwości prawne. „W rzeczywistości Radę Najwyższą Krymu zajęto 26 lutego, jednak do bezprawnego naruszenia granicy przez siły zbrojne Rosji  doszło już 20 lutego. Jest to potwierdzone przez odpowiednie normy prawne i relacje świadków” – powiedział minister.

Ustawa wygaśnie z momentem powrotu tymczasowo okupowanego terytorium Autonomicznej Republiki Krymu pod jurysdykcję Ukrainy pod warunkiem pełnej rekompensaty za poniesione szkody materialne i moralne, zwłaszcza przymusowe przesiedlenia mieszkańców.

Na podstawie: pravda.com.ua

Share Button

Terroryści znowu blokują dostawy węgla z Donbasu

Share Button
zacharczenko
Fot. pl.wikipedia.org

Od tygodnia węgiel z samozwańczych republik nie jest dostarczany do innych regionów Ukrainy.

Lider wpieranej przez Rosję organizacji, tak zwanej Donieckiej Republiki Ludowej (DNR), Oleksandr Zacharczenko poinformował, że dostawy węgla na Ukrainę zostaną wstrzymane do momentu przedstawienia przyzwoitej ceny przez nabywców z Kijowa.

„Zabraniam wysyłać węgiel do momentu, kiedy nie będzie za niego godnej ceny” – powiedział. Zacharczenko polecił również wszystkim przedsiębiorstwom dostarczać jemu osobiście zaświadczenia o wysyłce węgla. „Ja już sam będę decydował gdzie wysyłać a gdzie nie” – dodał prezydent samozwańczej republiki.

Na podstawie: epravda.com.ua

Share Button

UE będzie kontynuowała sankcje wobec Rosji

Share Button
rosja
Fot. unn.com.ua

Unia Europejska opublikowała decyzje dotyczącą przedłużenia sankcji wobec osób fizycznych i prawnych, których działalność zagrażała integralności terytorialnej, suwerenności i niepodległości Ukrainy.

Decyzja UE weszła w życie z dniem 15 września 2015 roku i będzie obowiązywać przez kolejne sześć miesięcy. Tym samym, do 15 marca 2016 roku obowiązywać będzie zamrożenie aktywów i zakaz wjazdu do państw Unii Europejskiej.

W czerwcu UE przedłużyła do końca stycznia 2016 roku istniejące sankcje gospodarcze wobec Federacji Rosyjskiej.

Na podstawie: pravda.com.ua

Share Button

PGNiG jest zainteresowana współpracą z sumską fabryką maszyn

Share Button
PGNiG
Fot. en.wikipedia.org

Sumskie Naukowo-Produkcyjne Stowarzyszenie Budowy Maszyn im. M.W. Frunze odwiedziła delegacja z Polski. Zapoznała się ona z procesem produkcyjnym i produktami firmy, ponieważ na chwilę obecną jest zainteresowana współpracą.

W dniach 8-9 września polska delegacja PGNiG oceniała możliwości sumskiej fabryki. Jej celem były szczegółowe badania produkcji i kontrola jakości produktów. Dla sumskiego przedsiębiorstwa taka współpraca jest korzystna, ponieważ PGNiG jest jednym z największych potencjalnych klientów w Polsce.

Aby przyciągnąć uwagę firmy, przedstawiciele sumskiego przedsiębiorstwa prowadzili prezentacje i brali udział w ekspozycyjnych i biznesowych imprezach. PGNiG interesują sprężarki tłokowe. Przedstawiciele firmy odwiedzili nawet w warsztat, który specjalizuje się w tej produkcji. Zbadali próbki, wypytali o dane techniczne i eksploatację.

Zastępca dyrektora ds. eksploatacji PGNiG Andrzej Rajczek przyznał, że był mile zaskoczony sumskim przedsiębiorstwem. Jego przewaga polega na tym, że obejmuje praktycznie cały cykl produkcyjny: od odlewania do badania gotowej technologii w warunkach zbliżonych do rzeczywistych.

„W Europie takie kompleksowe podejście jest prawie niepraktykowane — firmy zajmują się głównie jednym segmentem. Tutaj zobaczyliśmy, jak dopracowany może być łańcuch produkcyjny” — powiedział Andrzej Rajczek.

Pełny tekst artykułu dostępny na portalu Wschodnik.pl

Share Button