poniedziałek, 2 Sierpień, 2021
pluken
Home / Komentarze i opinie / Prawo do głosowania
cvk_kor.gov.ua

Prawo do głosowania

Share Button
cvk_kor.gov.ua
Fot. kor.gov.ua

Niewiele więcej niż za miesiąc, 25 października, na Ukrainie odbędą się kolejne wybory. Będą to już trzecie wybory w warunkach wojny, niemniej jednak pierwsze, które nie będą dotyczyć władzy centralnej, a organów władz lokalnych. Temperaturę do wyższej niż zazwyczaj podgrzewa z jednej strony chęć głównych partii parlamentarnych do potwierdzenia swojej pozycji oraz utwierdzenia się na pozycjach, z drugiej strony oczekiwana w najbliższym czasie decentralizacja władzy oraz przekazanie części kompetencji strukturom lokalnym. Wszystko, co dotyczy obecnie wyrażenia przez obywateli swojej woli – od bezpośredniego aktu wyboru do samej organizacji procesu – nosi dziś podtekst polityczny. Pytanie nie tylko brzmi kogo wybiorą Ukraińcy, ale również kto w ogóle będzie wybierał.

Milion wyborców poza prawem

Według stanu na koniec lipca 2015r. organy opieki socjalnej Ukrainy zarejestrowały ponad 1 mln 414 tysięcy osób przesiedlonych wewnętrznie. Według Komitetu Wyborców Ukrainy około 1,1 mln spośród tych osób to potencjalni wyborcy: osoby, które w wyniku wojny i okupacji Krymu zostały wygnane ze swoich domów. Chodzi zwłaszcza o mieszkańców tych terenów, gdzie zgodnie z decyzją Centralnej Komisji Wyborczej wybory nie odbędą się z powodu braku możliwości ich przeprowadzenia lub zagrożenia życia wyborców – Autonomiczna Republika Krym i znaczna część obwodów donieckiego oraz ługańskiego, które obecnie nie znajdują się pod kontrolą władzy ukraińskiej.

Mimo, iż od ponad roku ci ludzie mieszkają w swoich „nowych” miastach, zgodnie z obowiązującym prawem tylko niewielka część spośród nich będzie mogła wziąć udział w wyborach. Głosować będą mogły tylko osoby zameldowane. Większość osób tymczasowo przesiedlonych jest tymczasem jedynie zarejestrowana w nowym miejscu zamieszkania.

„Dokładna liczba nie jest znana, ale rzeczywiście większość osób wewnętrznie przesiedlonych nie posiada meldunku w nowym miejscu pobytu” – mówi współzałożyciel inicjatywy „Krym.SOS”, Alim Alijew. „Dlatego organizacje społeczne aktywnie lobbują na rzecz projektu ustawy, która pozwoliłaby głosować osobom wewnętrznie przesiedlonym. W ten sposób będziemy mogli realizować swoje prawo wyborcze. Dla nas naprawdę jest to bardzo ważne. W taki włąśnie sposób wykonujemy swój obywatelski obowiązek. Jest w tym też czynnik psychologiczny – osoba, która głosuje, bierze na siebie odpowiedzialność i czuje, że może mieć wpływ na zmiany w swoim kraju” – dodaje Alijew.

Jego zdaniem wybór przesiedleńców będzie rozsądny i świadomy. „Większość ludzi przeprowadziła się do nowych miejsc ponad rok temu i już trochę orientuje się w lokalnej sytuacji. Jeśli człowiek widzi, że kandydat może mu pomóc i być w tym skuteczny, to na niego zagłosuje. Myślę, że ludzie bardzo dotkliwie odczuwają dziś potrzebę zmian i chcą pójść na wybory” – podkreśla.

Po raz pierwszy o tym problemie zaczęto mówić wiosną 2015r., kiedy przygotowywana była ustawa o wyborach samorządowych. Ze słów koordynatora programów wyborczych obywatelskiej sieci OPORA, Olgi Ajwazowskiej, wynika, że wówczas eksperci oraz przedstawiciele organizacji społecznych zajmujących się kwestią osób wewnętrznie przesiedlonych złożyli odpowiednie wnioski, jednak przedstawiony projekt ustawy, jak również szereg innych propozycji pochodzących od organizacji społecznych zostały zignorowane przez deputowanych ludowych. Obecnie w parlamencie zarejestrowane zostały równocześnie trzy projekty ustaw (2501а, 2501а-1, 2501а-2), istota których sprowadza się tylko do jednego – przesiedleńcom należy dać prawo do głosowania. Eksperci twierdzą, że tak duża liczba projektów wynika z chęci poszczególnych partii do pokazania iż pochylają się one nad tym problemem.

Autorami trzech projektów są deputowani ludowi z różnych sił politycznych: od koalicji rządzącej po Blok Opozycyjny (większość członków tego ugrupowania wywodzi się z byłej Partii Regionów eksprezydenta Wiktora Janukowycza). Nad jednym z projektów ustawy (2501а-1) razem z deputowanymi pracowali również przedstawiciele organizacji społecznych, którzy proponują, aby przynależność wyborców wewnętrznie przesiedlonych do danej wspólnoty terytorialnej definiować poprzez faktyczne miejsce zamieszkania, wskazane w zaświadczeniu o rejestracji osoby wewnętrznie przesiedlonej. Meldunek w tym przypadku nie byłby obowiązkowy. Jak podkreślają działacze społeczni: „Konstytucja Ukrainy, ustawodawstwo Ukrainy oraz standardy międzynarodowe polityki państwa w zakresie osób wewnętrznie przesiedlonych nie dopuszczają przypadków dyskryminacji lub innych form ograniczeń osób wewnętrznie przesiedlonych podczas realizacji przez nich ich praw i swobód”.

Komentując projekt ustawy Oleksandr Kliużew, analityk obywatelskiej sieci OPORA, stwierdza, że daje ona nie tylko prawo do głosowania, ale również prawo do wyboru. „Projekt ustawy przewiduje, że podczas realizacji swoich praw wyborczych przesiedleńcy wewnętrzni będą mogli wybierać spośród kilku opcji. Przesiedleńcy, którzy nie mają zamiaru wracać do poprzedniego miejsca zamieszkania, będą mogli zmienić adres wyborczy i głosować w wyborach lokalnych oraz innych wyborach we wspólnocie terytorialnej, w której stale zamieszkują po przemieszczeniu się. Ci obywatele, którzy planują powrócić, będą mieli z kolei możliwość pozostawienia za sobą adresu wyborczego oraz realizowania prawa do głosu w wyborach lokalnych w swoich miastach i wsiach po przywróceniu kontroli przez państwo. W projekcie ustawy zostały zaproponowane mechanizmy zapobiegania nieuzasadnionym zmianom adresu, co zapewni stabilność procesu wyborczego. Jednocześnie w najbliższej przyszłości ustawodawstwo ukraińskie powinno być zreformowane w kierunku uproszczenia procesu zmiany adresu wyborczego wszystkim wyborcom, co będzie wpisywać się w międzynarodowe standardy” – podkreśla Kliużew.

Stereotypy i polityka

Projekt ustawy zaplanowany został do rozpatrzenia na najbliższym posiedzeniu Rady Najwyższej. Eksperci są przekonani, że trzeba to zrobi%0!E(9@e, gdyż składać wnioski o zmianę adresu wyborczego przesiedleńcy będą mogli nie później niż 15 dni przed wyborami, a więc nie później niż 10 października. Zwlekać z decyzją po prostu nie można.

Serhij Tkaczenko, dyrektor wykonawczy donieckiej filii ogólnoukraińskiej organizacji społecznej „Komitet Wyborców Uk0!E(9@eSEȧPo„zagwarantowanie prawa do głosowania dla osób wewnętrznie przesiedlonych to kwestia nie tyle organizacji procesu wyborczego, co Strategia Rozwoju Ukrainy. Zapewnienie praw konstytucyjnych do głosowania w wyborach lokalnych nie wymaga dodatkowych środków od państwa. Jednocześnie jest to czynnik, który może stać się ważnym narzędziem zjednoczenia kraju”.

Obecnie dyskusja toczy się jednak nie tylko na płaszczyźnie prawnej. Sprawa nadania głosu przesiedleńcom to w dużej mierze kwestia polityki. Na chwilę obecną nie wszystkie siły polityczne, a zwłaszcza te, które wchodzą w skład koalicji parlamentarnej, są gotowe poprzeć ten projekt. Oznacza on bowiem, że w większości regionów, szczególnie zachodniej i centralnej Ukrainy, pojawi się duża liczba dodatkowych wyborców, na którą prawdopodobnie mało kto wcześniej liczył. Dlatego też dyskusje w Radzie Najwyższej w sprawie przedłożonych projektów ustaw są bardzo gorące i nie jest jasne jaka decyzja zapadnie w kwestii prawa do głosowania dla przesiedleńców.

Kolejne pytanie brzmi: czy mieszkańcy miast, które przyjęły przesiedleńców, gotowi są dzielić się z nimi swoje prawo do głosowania? Póki co Ukraina odznacza się bardzo wysokim poziomem tolerancji dla przesiedleńców oraz gotowością do pomocy. Jednak eksperci ostrzegają, że ta sprawa może przyjąć szczególnie ostry kształt w przyfrontowych miastach, które znajdują się pod kontrolą władzy ukraińskiej. Ilość przesiedleńców z terytoriów okupowanych często dorównuje tam licznie rdzennych mieszkańców. Jeśli temat nie stanie się obiektem spekulacji polityków, społeczeństwo ukraińskie spokojnie i należnie potraktuje jednak prawo przesiedleńców do wybierania swoich przedstawicieli.

„Problem praw człowieka polega na tym, że mówi%0!E49@e, których problem dotyczy bezpośrednio. Jeśli kiedykolwiek czyjeś prawo będzie złamane, to a priori polityk lub urzędnik może po prostu przyznać, że dla niego nie jest to ważne. Nie jestem przesiedleńcem, ale rozumiem, że mówimy o precedensie dyskryminacji, który będzie nad nami wisiał niczym miecz Demoklesa”– podsumowuje Olga Ajwazowska.

Myrosława Iwanyk
Tłumaczenie: Nataliia Sokolova

Share Button

Czytaj również

Fot. Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP

Szef polskiego MSZ z wizytą w Kijowie: tak, ale…

8 kwietnia 2021 roku stolicę Ukrainy odwiedził minister spraw zagranicznych RP Zbigniew Rau. To ważna …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.