sobota, 13 czerwiec, 2026
pluken
Home / polukr (page 239)

polukr

Aleksander Radczenko: W litewskim establishmencie coraz częściej słychać głosy krytyczne wobec obecnych władz ukraińskich

Share Button
Aleksander Radczenko
Fot. Aleksander Radczenko

Jakie jest aktualne podejście Litwy do Ukrainy jako ważnego kraju obszaru poradzieckiego?

Litewscy politolodzy litewską politykę zagraniczną czasami określają słowem „chaos”. Wynika to z tego, że wpływ na tę politykę mają co najmniej trzy ośrodki: prezydent, rząd oraz Sejm, bardzo często reprezentujące różne grupy interesów i różne koncepcje geopolityczne (np. ośrodek prezydencki jest zwolennikiem koncepcji Bałtoskandii, natomiast rząd wolałby budować bezpieczeństwo Litwy na fundamencie strategicznego partnerstwa z Polska, itp.). Jednak wydaje mi się, że akurat w kwestii Ukrainy wszystkie ośrodki się zgadzają. Litwa była pierwszym krajem, który podniósł kwestię Ukrainy na arenie międzynarodowej (w lutym 2014 roku na Radzie Bezpieczeństwa ONZ) i od tamtego czasu próbuje z różną skutecznością odgrywać rolę jednego z głównych rozgrywających w procesie uregulowania sytuacji na Ukrainie, upatrując w tym tak szansy przeciwstawienia się rosyjskiemu zagrożeniu, którego następnymi ofiarami mogą zostać kraje bałtyckie, jak i umocnienia własnej pozycji na arenie międzynarodowej. Ukraina pozostaje jednym z głównych obszarów zainteresowania litewskiej dyplomacji, zaś wspieranie Ukrainy w konfrontacji z Rosja jest kamieniem węgielnym obecnej polityki zagranicznej i nic nie wskazuje na to, żeby sytuacja miała się zmienić.

Zresztą, Ukraina zawsze miała duże znaczenie dla Litwy – tak z punktu widzenia strategii politycznej: jako obszar na którym dochodzi do bezpośrednich zmagań Rosji z Zachodem; Litwa zawsze wspierała prozachodnie siły polityczne na Ukrainie, jeszcze od czasów pierestrojki, gdy liderzy Sajudisu nawiązali współpracę z ukraińskim „Ruchem” (w zasadzie na Sajudisie wzorowanym), a następnie w czasie rewolucji pomarańczowej, gdy prezydent Litwy Valdas Adamkus z prezydentem RP Aleksandrem Kwaśniewskim uczestniczyli w uregulowaniu kryzysu politycznego i ekonomicznego na Ukrainie.

 

Jakie jest nastawienie litewskich elit i społeczeństwa wobec władzy Ukrainy? Jak odbierane są działania prezydenta, premiera, oligarchów?

Nie jestem ekspertem od Ukrainy i stosunków litewsko-ukraińskich, dlatego byłoby mi trudno ocenić niuanse litewskiego stosunku do poszczególnych instytucji czy grup na Ukrainie, jednak ogólne stanowisko Litwy jest dosyć klarowne. Litewskie elity są proukraińskie, chociaż niewątpliwie stopień tej proukraińskości w dużym stopniu zależy od opcji politycznej. Prawica (konserwatyści i liberałowie) jest tradycyjnie antyrosyjska, więc sympatie wobec Ukrainy są u niej większe, lewica (socjaldemokraci) jest bardziej powściągliwa w wyrażaniu swojego poparcia, ale generalnie również opowiada się w konflikcie ukraińsko-rosyjskim po stronie Ukrainy. Bardziej skomplikowany albo raczej niedookreślony jest stosunek partii populistycznych (Partii Pracy i „Porządku i Sprawiedliwości”) do kwestii ukraińskiej – te ugrupowania zazwyczaj nie mają sprecyzowanego poglądu na temat polityki zagranicznej, która na Litwie tradycyjnie jest udziałem dużych partii (socjaldemokratów i konserwatystów) i bardzo często działają pod wpływem chwili, impulsu. Duże znaczenie mają osobowości polityków: w obrębie tej samej partii może być kilka, czasami diametralnie przeciwnych poglądów na kwestie ukraińską.

Nastawienie społeczeństwa litewskiego jest bardziej skomplikowane. W sensie formalnym w przestrzeni publicznej widzialne są jedynie organizacje i inicjatywy społeczne, które popierają Ukrainę, np. zbierają pomoc, organizują szkolenia, leczenie czy wczasy dla Ukraińców etc., jednak nawet pobieżne spojrzenie na dyskusje na portalach internetowych czy społecznościowych oraz fakt, iż spora część etnicznych Litwinów (nie wspominając o mniejszościach narodowych) ogląda regularnie kremlowskie kanały telewizyjne, pokazują, że u sporej części litewskiego społeczeństwa nastawienie do Ukrainy jest bardziej sceptyczne i zachowawcze niż w elitach. Zresztą także w litewskim establishmencie coraz częściej słychać głosy krytyczne wobec obecnych władz ukraińskich, rośnie irytacja z powodu braku postępów przy reformowaniu kraju przez rząd Arsenija Jaceniuka, wewnętrznych konfliktów, wszechwładzy oligarchów.

 

Jak można ocenić stabilność obecnego układu władzy i szanse na jego przetrwanie, a także możliwości opozycji w zakresie destabilizacji sytuacji w kraju, czy powrotu do władzy otoczenia Wiktora Janukowycza?

Wydaje mi się, że powrót do władzy Janukowycza czy kogokolwiek z jego najbliższego otoczenia jest raczej mało realistycznym scenariuszem. Owszem, wśród osób wspierających obecny układ władzy jest sporo deputowanych b. Partii Regionów, jednak to raczej świadczy o oportunizmie polityków z tej partii, która była typową partią władzy, nie zaś o powrocie Ukrainy do sytuacji sprzed lutego 2014 roku.

Niewątpliwie w obecnej, kruchej sytuacji nieprzemyślane konflikty i działania opozycji mogą doprowadzić do jeszcze większej destabilizacji. Litwa z dużym niepokojem przygląda się rozwojowi wydarzeń, rozważane są różne scenariusze na wypadek jeśli nastąpi tzw. trzeci Majdan. Jednocześnie czynione są naciski na obecne władze, aby bardziej aktywnie zajęły się reformowaniem kraju i walką z korupcją, gdyż obywatele Ukrainy są zmęczeni nie tylko wojną, ale i sytuacją wewnętrzną, nieprzejrzystymi regułami gry w gospodarce i administracji publicznej.

 

Jakie są perspektywy realizacji porumienień mińskich i wyjścia z impasu polityczno-militarnego w regionie na tle konfliktu w Donbasie?

Sytuacja w Donbasie niewątpliwie napawa niepokojem. Zawieszenie broni jest notorycznie naruszane przez obie strony konfliktu, pogarsza się sytuacja humanitarna na Donbasie, Ukraina zwleka z podjęciem aktów prawnych o szczególnym statusie Donbasu w składzie Ukrainy, itd. Oficjalnie Wilno stoi twardo na stanowisku, iż to przede wszystkim Rosja i separatyści nie wywiązują się z porozumień mińskich, a więc należy utrzymać wobec Rosji sankcje. I nie wydaje mi się, aby w najbliższym czasie to litewskie stanowisko się zmieniło. Natomiast litewscy politolodzy są zdania, że wszystkie strony konfliktu w zasadzie nie wywiązują się z porozumień mińskich, a i same porozumienia są bardzo niekorzystne dla Ukrainy i ich jedynym celem było jedynie udowodnienie światu, iż Francja i Niemcy są w stanie porozumieć się z Wladimirem Putinem i zmusić go do ustępstw. W tej chwili coraz częściej w kuluarach mówi się, że jedyną szanse na wyjście z impasu jest zawarcie nowego porozumienia.

 

Jakie są litewskie oceny rozwiązania sytuacji związanej z Krymem i szans powrotu tego regionu do Ukrainy? Jakie są perspektywy stabilizacji dla samej Ukrainy?

Litwa niewątpliwie nigdy nie uzna aneksji Krymu, jednakże z rozmów z litewskimi politykami i dyplomatami dosyć jednoznacznie wynika, iż powrót Krymu do Ukrainy nie jest w tej chwili realistycznym. Litwa zamierza w najbliższym czasie poruszać kwestię krymską na wszelkich możliwych forach międzynarodowych (np. w UNESCO). W związku z sytuacją krymskich tatarów Litwa próbuje obecnie stać się orędownikiem ich sprawy na arenie międzynarodowej. Natomiast wydaje mi się, że w przyszłości, tak w stosunku Litwy do kwestii krymskiej, jak i całego Zachodu zostanie zastosowany model sprawdzony już w przypadku sowieckiej aneksji państw nadbałtyckich w 1940 roku – nigdy nie uznamy tej aneksji, ale nie będzie to przeszkadzało w mniej lub bardziej poprawnych stosunkach z Rosją, o Krymie będzie się przypominało przy okazji kolejnych rocznic, jednak kwestia ta stanie się bardziej kwestią ukraińsko-rosyjską, nie zaś polityki międzynarodowej (podobnie jak np. jest obecnie w przypadku de facto anektowanych przez Rosję Abchazji i Osetii Południowej). Natomiast niewątpliwie bez realizacji porozumień mińskich żadna normalizacja stosunków na linii Rosja-Zachód jest niemożliwa, dlatego w tej akurat dziedzinie jestem dobrej myśli. Wydaje mi się, że także litewski establishment liczy na wcześniejsze lub późniejsze uregulowanie sytuacji w Donbasie i wejście tego regionu (na warunkach federacji, konfederacji) w skład Ukrainy lub w najgorszym wypadku powstania fikcji podobnej do sytuacji Naddniestrza.

Przyszłość Ukrainy – to raczej powolna stabilizacja, zamrożenie konfliktu, niż rozpad kraju. Natomiast bardziej sceptyczny jestem co do kwestii gruntownej reformy administracyjnej i gospodarczej. Wygląda na to, że na Ukrainie nie ma siły politycznej wystarczająco popularnej, żeby wygrać wybory i która byłaby gotowa takich niepopularnych reform się podjąć, a z drugiej strony słabość społeczeństwa obywatelskiego nie stwarza też oddolnej presji na rządzących. W tej sytuacji tak na dobrą sprawę jedynymi zainteresowanymi takimi reformami są zachodni sojusznicy Ukrainy, jednak nie są oni w stanie zaproponować Ukrainie niczego namacalnego co by zmotywowało ukraińskie elity do działania (tak jak np. wizja członkostwa w NATO i UE w swoim czasie zmotywowała do pracy elity wschodnioeuropejskie; wejście Ukrainy do NATO czy UE pozostaje chimerą tak z uwagi na problemy wewnątrzukraińskie, jak i niechęć podstawowych graczy w NATO i UE do rozszerzania obu bloków na Wschód).

 

Jakie jest nastawienie Litwinów do ruchów separatystycznych?

Negatywne – przynajmniej gdy mówimy o Ukrainie, bo w przypadku np. ruchów separatystycznych w Rosji to już nie jest takie jednoznaczne. Litwini mają nadal trudne wspomnienia z okresu wybijania się na niepodległość, związane z ideą tzw. polskiej autonomii, która była i jest traktowana przez nich jako sowiecka (rosyjska) dywersja. Dlatego każdy ruch separatystyczny wzbudza na Litwie obawy, a ruch wspierany przez Rosje – w jeszcze większym stopniu, gdyż Litwini przymierzają sytuacje do własnych realiów (nadal nieuregulowane stosunki np. z mniejszością polską na Wileńszczyźnie, kwestia „korytarza kaliningradzkiego” itp.).

 

Czy litewskie elity i społeczeństwo widzą na Ukrainie szansę na porozumienie z siłami okupującymi wschodnie tereny kraju?

Nie. Nie ma takich pomysłów ani w litewskim społeczeństwie, ani tym bardziej w litewskich elitach.

 

Jak pan uważa czy litewskiemu biznesowi opłaca się głębiej zaangażować finansowo na Ukrainie?

Niewątpliwe tak. Litwa po utracie rynków w Rosji szuka nowych i Ukraina może być w tej sytuacji szansą dla litewskiego biznesu. Jednocześnie Ukraina na skutek sankcji rosyjskich i własnych kontrsankcji utraciła rynki w Rosji, która była doniedawna najważniejszym partnerem handlowym i szuka teraz możliwości wejścia na rynki europejskie. To także szansa dla litewskich przedsiębiorców. Jednocześnie z moich rozmów z litewskimi biznesmenami, którzy robią lub robili interesy na Ukrainie wynika, że większość z nich odnosi się do rynku ukraińskiego z dużą rezerwą. Przedsiębiorcy wskazują na dużą nieprzewidywalność ukraińskich regulacji prawnych, zachowań władzy oraz korupcję jako podstawowe czynniki hamujące litewską gospodarczą inwazje na Ukrainie. Poza tym także w stosunkach z ukraińskimi partnerami bardzo często panują nieprzejrzyste schematy i reguły gry, w ukraińskim biznesie nadal spore znaczenie ma zorganizowana przestępczość. To wszystko skutkuje tym, iż na Ukrainie inwestują przede wszystkim ryzykanci w nadziei na szybki zysk, a nie długodystansową perspektywę.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: dr Renata Runiewicz-Jasińska

 

Aleksander Radczenko (ur. 15 sierpnia 1975 w Wilnie) – litewski prawnik i dziennikarz polskiego pochodzenia, autor bloga „Inna Wileńszczyzna jest możliwa“, b. redaktor naczelny „Gazety Wileńskiej”.

Po ukończeniu szkoły średniej im. Adama Mickiewicza w Wilnie studiował prawo na Uniwersytecie Gdańskim. W latach 1994–1996 był dziennikarzem w „Słowie Wileńskim”, później próbował swych sił jako redaktor naczelny „Gazety Wileńskiej” założonej przez Czesława Okińczyca (1998–1999). Obecnie pracuje jako prawnik.

W latach 1994–1996 przewodniczył Klubowi Polskiej Młodzieży Alternatywnej na Litwie, zakładał grupę twórców niezależnych „TKM”. Jeden z założycieli Polskiego Klubu Dyskusyjnego. Politycznie w latach 2002-2012 był związany z litewskimi liberałami. Odszedł z Ruchu Liberałów, gdy partia udzieliła poparcia nieprzychylnej mniejszościom narodowym nowelizacji Ustawy o oświacie.

Share Button

Roman Bachowski: „Trzeba było dołożyć wszelkich starań, aby usłyszano o twojej inicjatywie, nie mówiąc już o jej wdrożeniu w życie”

Share Button
Fot. Andrij Polikowskij
Fot. Andrij Polikowskij

Roman Bachowski zasłynął przede wszystkim tym, że był jednym z niewielu pracowników milicji, którzy po pobiciu studentów w dniu 30 listopada 2013 roku złożyli wypowiedzenie i pojechali na Majdan. Po zwycięstwie Rewolucji Godności powrócił do MSW, dobrowolnie poddał się badaniu wykrywaczem kłamstw i przyłączył się do procesu reformowania ministerstwa na stanowisku zastępcy szefa departamentu kadr w Lwowskim Obwodowym Departamencie MSW. Niedawno, po zmianie nazwy Milicji na Policję, Roman Bachowski zwolnił się i przeszedł do pracy w Lwowskiej Obwodowej Administracji Państwowej. POLUKR.net dowiedział się dlaczego Bachowski podjął taką decyzję i jak wyglądała od środka transformacja Milicji w Policję.

 

7 listopada miał być rubikonem dla MSW. Stara, skorumpowana milicja, która przeszła przez filtry konkursów, miała przekształcić się w nową, uczciwą policję. Istniały obawy, że zmieni się jedynie szyld na budynku i mundur. Co zmieniło się w rzeczywistości?

Nastąpiło przejście do Policji Narodowej. Nie mogę stwierdzić, że odbyło się ono tak samo w całej Ukrainie jak miało to miejsce we Lwowie, tutaj jednak udało się maksymalnie odsiać tych ludzi, wobec których odpowiednie służby (służby bezpieczeństwa wewnętrznego oraz inspekcje składu osobowego) dysponowały pewnymi informacjami stawiającymi ich w negatywnym świetle.  Za niektórymi wstawiło się kierownictwo, gdyż uważało ich za cennych pracowników, więc zostawiono ich na ponowną certyfikację, ale wszyscy nieuczciwi, w szczególności pracownicy drogówki i berkutowcy, którzy ponownie chcieli przystąpić do służby – wszyscy zostali za burtą. Certyfikacja była zaplanowana na styczeń. Aktywnie przygotowywaliśmy się do niej, staraliśmy się zebrać całą dokumentację składu osobowego jeszcze przed nowym rokiem, aczkolwiek w praktyce została ona przeniesiona na bliżej nieokreślony termin. Kilka dni temu pojawiła się informacja, że certyfikacja wreszcie startuje także i we Lwowie – czyli wymiana kadr trwa, choć odbywa się to bardzo powoli. Ogółem zakładałem, że „czystka” nie będzie tak radykalna, jak chciałbym, a i tak jest zasadnym, aby dotknęła przynajmniej 50% personelu. Według publicznie dostępnych danych w procesie przejścia z MSW do Policji na Ukrainie odsiano jedynie 12% pracowników organów ścigania. W obwodzie lwowskim certyfikacji nie przeszło tylko sto osób.

Spośród ilu?

Spośród około pięciu tysięcy osób. Wiele z nich samodzielnie podjęło decyzję o zwolnieniu, na przykład ze względu na wiek emerytalny, w dodatku miały miejsce cięcia kadrowe. Cięcia te odbywały się w dwóch etapach i ogółem zwolniono 18% składu osobowego MSW w obwodzie lwowskim. W okresie od października do grudnia 2015 roku zatrudnienie zmniejszyło się o ok. 800 osób. Byli to zarówno szeregowi pracownicy, których nie przyłapano na korupcyjnych działaniach i teoretycznie mogliby pracować w MSW, jak i pracownicy, którzy musieliby odejść ze względu na wiek emerytalny.

To dotyczy jednak szeregowych pracowników. Co z wyższym szczeblem?

Wyższy szczebel faktycznie został bez zmian. Wszyscy czekają na wspomnianą certyfikację. Różnica tkwi tylko w tym, że uczciwi pracownicy chcą, aby certyfikacja odbyła się szybko i zmiana była radykalna, a część pracowników, w szczególności wśród kierownictwa wyższego szczebla, aktywnie szuka sposobów na przystosowanie się do nowej sytuacji.

Jak będzie wyglądać certyfikacja?

Najpierw weryfikację przejdą członkowie komisji, którzy będą sami następnie przeprowadzać proces certyfikacji. Dokumenty, które nadaje każdemu system, to tylko niewielka część. Duży nacisk kładzie się na informacje, które docierają z różnych źródeł zewnętrznych. Powstanie specjalny formularz aplikacyjny, gdzie obywatele będą mogli nadsyłać istotne informacje o działalności konkretnych pracowników Policji. W procesie certyfikacji ta informacja będzie załączana do sprawy i na rozmowie komisja zada pytania dotyczące tych informacji. Ostatecznie komisja kolegialnie podejmie decyzję.

Kto wybiera członków komisji?

Centralny aparat narodowej policji, między innymi Chatia Dekanoidze.

Istnieje więc szansa, że w składzie komisji znajdą się osoby uczciwe?

Tak, oczywiście. W Kijowie trafiło już do Komisji wiele uczciwych osób. Część z nich znam osobiście. Te osoby poświęcały się pracy w maksymalnym stopniu – od 8 rano do północy, i tak przez dwa miesiące. Praca jest niewdzięczna, zwłaszcza jej część papierkowa i wywiady z niektórymi pracownikami. W końcu tzw. „perełki” z tych rozmów są już rozpowszechniane w sieciach społecznościowych jako dowcipy. Jednak niedawno okazało się, że jest jeszcze jeden poważny problem. Minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow podjął decyzję, by tym, którzy zostali odrzuceni w procesie certyfikacji, zaproponować odbycie służby na stanowisku policjanta w Obwodach Ługańskim i Donieckim, czyli w Kramatorsku, Mariopolu itd., jako śledczy. Tylko, że nikt nie może zakazać im później przeniesienia. Dlatego też jest to bardziej podobne do próby sabotowania reform przez Awakowa, legalizowania zbrodniarzy i osób skorumpowanych w środku systemu, poprzez manipulacje i okłamywanie.

Jak ocenia Pan proces reformy Policji w ogóle?

Sytuacja z projektem służby patrolowej, który zapoczątkowała i realizuje Eka Zguladze oraz zespół gruziński, jest dobra. Ten projekt jest realizowany z sukcesami. Aczkolwiek jeżeli mówić o systematyczności reform byłego MSW, niestety nie mogę dać optymistycznych prognoz. Chociaż nie mam pewności, że na przykład za kilka lat nie zobaczymy pozytywnej zmiany w tej strukturze.

Dlaczego?

Dlatego, że czas nie gra reformatorom na rękę. Czas upływa. Ci, którzy pracowali w starej milicji według starych reguł, przystosowują się do nowej sytuacji. Są zdesperowanymi oportunistami i udaje się im przyczepić do nowego systemu. Jednocześnie swoją osobowością zachowują oni w tej strukturze stare reguły gry, stare procedury, wytyczne i podejście do pracy.

Co dokładnie ma Pan na myśli?

Nie ma zmian organizacyjnych w tym systemie. Ludzie nie uczą się dalekosiężnego  planowania, ciągle pracują w trybie gaszenia pożaru – tak właśnie pracuje cały system. To bardzo duży problem nie tylko dla Policji, ale dla całego systemu zarządzania państwowego. Nie ma strategicznego planowania, nie ma określonej misji, wizji struktury, nie zostały postawione przed nią cele strategiczne. I jednocześnie starzy pracownicy systemu coraz pewniej stoją na nogach.

Jeżeli dysponujemy informacjami o działalności korupcyjnej danej osoby – w jaki sposób taka osoba może się dostosować do nowych warunków? Korupcja zadziała ponownie?

Korupcja występuje nadal. Oczywiście nie na takim poziomie jak wcześniej, gdy była kluczem do sukcesu zawodowego, ale wciąż jest. Wcześniej, gdy obejmowałeś jakieś stanowisko wysokiego szczebla, musiałeś sformować swój własny schemat i ciągle wręczać łapówki. Teraz już tego nie ma, aczkolwiek w słabszej formie to nadal istnieje. Weźmy pod uwagę sam system certyfikacji. Natychmiast po Majdanie, gdy zaczęły się konkursy, urzędnicy się ich bali. Ale już zrozumieli co to oznacza i wiedzą jak używać tego mechanizmu na swoją własną korzyść. Po prostu stają na czele komisji i wykorzystują konkursy jako legalizację wprowadzonej przez nich osoby na danym stanowisku.

Dlaczego zdecydował się Pan odejść z Policji?

Przez pół roku waliłem głową w mur. MSW to państwowy organ ze sztywnym pionem i w procesie promowania dobrych, naprawdę potrzebnych inicjatyw, zawsze natrafiasz na mur w postaci kierownictwa wysokiego szczebla.

Pracuje Pan obecnie w Lwowskiej Obwodowej Administracji Państwowej, która także jest organem państwowym ze ściśle określoną strukturą, i gdzie los inicjatywy także zależy od woli kierownictwa.

Nie do końca. W Administracji obwodowej obecnie jest inaczej. Zdecydowałem się podjąć tutaj pracę, ponieważ jej szef zadeklarował, że będziemy mieli inną organizację pracy i całkiem nowy zespół. Obiecał, że zasady będą tworzone od zera: wszystkie procedury, wytyczne dla każdego stanowiska, algorytmy wykonywania zadań będą nowe. I będą one efektywniejsze w porównaniu do tych starych.

Jakie stanowisko Panu zaproponowano?

Zastępca szefa departamentu ds. inwestycyjnych. Formalnie departament jeszcze nie istnieje, ale w rzeczywistości już przez długi okres pracujemy w tym zakresie spraw. Będę zajmować się przyciągnięciem i realizacją inwestycji. Na razie tworzymy służbę od zera, z nowymi, młodymi oraz zmotywowanymi ludźmi. Będziemy swojego rodzaju pomostem pomiędzy inwestorami, społeczeństwem i władzą.

Czy było coś jeszcze, co skłoniło Pana do odejścia z policji?

Ogólne wyczerpanie, związane z tym, że trzeba włożyć wiele wysiłku tylko dlatego, by o twojej inicjatywie czy pomyśle ktokolwiek usłyszał. O wdrożeniu już nic nie mówiąc.

O jakie inicjatywy chodzi?

Chronologicznie rzecz biorąc, zacznę od inicjatywy z wykrywaczem kłamstw, kiedy to pokazywałem na swoim przykładzie i starałem się wdrażać system państwowych przetargów „Prozoro” [tłum. Przejrzyście]. Nie udało mi się tego przeforsować. Wdrożenie mojego pomysłu dla podprogowych przetargów (do 200 tysięcy hrywien) jest bardzo proste, ale moje argumenty o potrzebie tego rozwiązania nie zostały usłyszane.

Kto ich nie usłyszał?

Nie chciałbym wskazywać na konkretne osoby, ale mówiłem o tym wielu jednostkom. Między innymi tym odpowiedzialnym za finanse oraz zaopatrzenie materialne i techniczne.

Dlaczego nie zwrócił się Pan z tym pomysłem do kierownika administracji, Dmytra Zagariji?

Rozmawiałem z nim o tym.

Jak zareagował?

Powiedział,  abym dalej próbował rozmawiać o tej kwestii z osobami, które są bezpośrednio odpowiedzialne za poszczególne obszary. Zwracałem się do nich, otrzymałem wówczas następującą odpowiedź: „realizujemy reformy, dlatego jak na razie jeszcze nie wszystko jest jasne, możesz przyjść z tym później”. Sugerowano, że teraz nie jest na to dobry czas. Niektóre z tych osób na szczęście już tam nie pracują. Problem nie polegał na tym, że nie było efektów naszej pracy. Nie było nawet komunikacji zwrotnej. Byłem „drzazgą w tyłku” osób skorumpowanych, nie było postępu. Nie widziałem sensu wiązać się ze strukturą, która systemowo jest niereformowalna.

Co stało się z „Projektem samborskim”, za który był Pan odpowiedzialny?

Jest on wciąż skutecznie realizowany, a zakres rozszerza się na cały obwód lwowski.

Na czym polega sukces tego projektu?

W krzewiastej formie organizacji struktury policyjnej. Idea projektu opierała się na reorganizacji strukturowej pionu. Nie chodziło o wymianę starej kadry na nowych pracowników lub o globalne zmiany procesów. Nie mieliśmy na to zasobów. Istota zmian polega na tym, że powiatowe oddziały Policji podlegały nie bezpośrednio miastu Lwów, a oddziałowi w Samborze, który rozwiązuje kwestie materialne, finansowe, kadrowe. Drobnymi wykroczeniami zajmują się dzielnicowi na miejscu. Poważnymi przestępstwami – krzewiasty oddział, a przestępstwami ciężkiej wagi główny departament. To wszystko.

Czy taka struktura działa efektywnie?

Efektywniej niż poprzednia. Ale nie jest to zmiana systemu instytucji. Jeżeli mówić o moich pomysłach, których nie udało się przeforsować, to można by było zebrać z nich cały projekt „HR w milicji”, do którego zaangażowałem dużą liczbę ekspertów. Niestety nie wzięto tego projektu pod uwagę, ale i tak nadal będę go lobbować, nawet nie będąc już w tej strukturze.

Czy zmianie uległa kadra?

W ogóle nie zmieniła się kadra. Zostali wszyscy ci, którzy byli tam wcześniej. Sednem jest zmiana struktury organizacyjnej.

Dlaczego nie wprowadzać nowych ludzi do tej struktury?

Trwa przewlekłe reformowanie MSW. Nie było żadnych odgórnych wskazówek w tej sprawie, dlatego nikt nie spieszył się przejawiać inicjatywy. To też jest jedna z przyczyn, która skłoniła mnie do odejścia. Bez polecenia nikt nic nie robi. Oddolne inicjatywy są ignorowane lub blokowane.

Zmiany zachodzą więc tylko w Policji Patrolowej, a w ogólnej strukturze byłego MSW nic się nie zmienia?

Jak już wspomniałem, niedawno rozpoczęła się certyfikacja. Zobaczymy, kiedy będzie się ona odbywać we Lwowie i co przyniesie. Gdy zwalniałem się z pracy, zmian systemowych nie było. Wszyscy wzorowali się wyłącznie na Kijowie, strukturze pionowej. Jest także inny problem: zmianie nie uległy także uczelnie, które kształcą policjantów.

Na czym polega największy problem tych uczelni?

Problem polega na tym, że uczą one korupcji. Począwszy od prób dostania się na uczelnię, poprzez cały okres studiów. Kultywowana jest tam solidarność, przynależność do siłowej struktury, jak do kasty, itd. W Kijowie powstaje obecnie nowy program „Rycerze Honoru” dla kierowników służb patrolowych. To nowa metoda. Chatia Dekanoidze (była Minister Edukacji Gruzji) wie jak prawidłowo zorganizować proces edukacyjny, ale nie jest to takie proste zadanie stworzyć nową szkolę. Trzeba reorganizować cały system Departamentu Oświaty. Jest to około tuzina oświatowych placówek na czele z rektorami-generałami, którzy należą do starego systemu. Oni mają swoich lobbystów w Kijowie i to oczywiście, że będą stawiać opór. Spodziewam się, że Chatii i Ece (Eka Zguladze, wiceminister spraw wewnętrznych) uda się wprowadzić zmiany. Możliwe, że mają jakiś tajemniczy plan, o którym nie wiedziałem. Na tle innych pracowników służb siłowych milicja przynajmniej w jakimś stopniu się reformuje. Jednym słowem wierzę, że Eka i Chatia mają jeszcze jakieś asy w rękawie.

Z drugiej strony tracą one kadrę. Na przykład Pana.

Zaskoczyła mnie taka postawa. Wydawało mi się, że jest dla nich ważne, by mieć swoich ludzi w oddalonych od Kijowa regionach. Ale trudno od nich uzyskać odpowiedź zwrotną. Możliwe, że ich praca opiera się na czym innym. Życzę im powodzenia.

Rozmawiali: Dariusz Materniak, Roman Rak.

Zdjęcia: Andrij Polikowski

Tłumaczenie: Nataliia Sokolova

Share Button

Trwa rozminowanie Szirokine

Share Button
Fot. twitter.com/Polk_Azov
Fot. twitter.com/Polk_Azov

Władze zwróciły się do mieszkańców wioski Szirokine, położonej na wschód od Mariupola, by wstrzymali się z powrotem do domów, dopóki nie zakończy się proces rozminowania prowadzony przez ukraińskich saperów.

Prace patroli rozminowania trwają od ponad 48 godzin. „Opuszczając to miejsce, terroryści zaminowali niemal każdy budynek i pozostawili dziesiątki min-pułapek” – powiedział na konferencji prasowej płk Andrij Łysenko rzecznik sztabu ATO.

Walki o Szirokine toczyły się od września 2014 roku. W lutym 2015 roku, równolegle z toczącą się bitwą pod Debalcewem, działania ofensywne w tym rejonie podjął pułk „Azow”, oczyszczając z sił separatystów blisko 80% miejscowości. Pozostałe pod kontrolą DNR części miasta zostały opuszczone na początku tego tygodnia. Większa część wioski została zrujnowana w czasie walk.

Na podsatwie: pravda.com.ua
Fot. twitter.com/Polk_Azov

Share Button

Kijów: Instytut Kościuszki organizuje warsztaty nt. ochrony granic

Share Button
Fot. ik.org.pl
Fot. ik.org.pl

W dniach 25-26 luteo w Kijowie odbyły się warsztaty pt. „Nowe wyzwania dla bezpieczeństwa granic”, zorganizowane przez Instytut Kościuszki (NATO Advanced Research Workshop “Addressing Security Risks at the Ukrainian Border through Best Practices on Good Governance – Sources and Counter Measures).

Tematyka tego przedsięwzięcia związana jest z aktualnymi problemami ochrony granic państwowych, związanymi z zagrożeniami m.in. kryzysem migracyjnym i wojną hybrydową na Ukrainie, a także zagrożeniami związanymi z terroryzmem i przestępczością zorganizowaną.

Jednym z celów warsztatów, poza wymianą doświadczeń pomiędzy uczestnikami, jest wypracowanie rekomendacji dla Państwowej Służby Granicznej i Państwowej Służby Podatkowej Ukrainy w zakresie walki z korucpją oraz przejrzystości funkcjonowania.

Na podstawie: ik.org.pl

 

Share Button

Rezerwy walutowe Ukrainy wzrosły do 13,4 mld dolarów

Share Button
Fot. unn.com.ua
Fot. unn.com.ua

Kijów, 26 lutego, UNN. W styczniu międzynarodowe rezerwy walutowe Ukrainy osiągnęły poziom 13,4 mld dolarów – informuje Narodowy Bank Ukrainy.

W styczniu wzrost wyniósł 141 mln dolarów, a w stosunku do początku roku 2015 poziom rezerw wzrósł o 77%.

Z kolei według przewidywań Gabinetu Ministrów Ukrainy w 2016 roku wzrost gospodarczy powinien wynieśc co najmniej 1%.

Na podstawie: unn.com.ua

 

Share Button

Siły ATO zdobyły rosyjską broń pod Zajcewem

Share Button
Fot. facebook.com/ato.news
Fot. facebook.com/ato.news

Prawie przez 24 godziny trwały walki w okolicach Zajcewa w obwodzie donieckim, gdzie oddziały rosyjskie i separatytycznego prowadziły działania ofensywne przeciwko siłom ATO.

Według sztabu ATO ataki zostały odparte, a przeciwnik zmuszony do wycofania się. Na porzuconych przez rosyjskich najemników pozycjach znaleziono broń wyprodukowaną na terytorium Federacji Rosyjskiej: pociski przeciwpancerne, rakietowe miotacze ognia „Trzmiel” i inna broń, posiadającą numery seryjne i znaki wskazujące, iż była ona na wyposażeniu sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej.

W ciągu ostatniej doby zanotowano 56 ostrzałów pozycji sił ukraiński na Donbasie.

Na podstawie: pravda.com.ua

Share Button

Waldemar Jarczewski: W sferze reform struktur policyjnych jesteśmy w stanie wiele zrobić dla Ukrainy

Share Button

W jaki sposób i w jakim stopniu doświadczenia reform Policji w Polsce mogą okazać się pomocne dla Ukrainy?

Do tej pory polska Policja zrobiła bardzo wiele dla wsparcia przemian zachodzących w ukraińskiej Milicji, jednak w mojej opinii bez szczególnych sukcesów. Polskie doświadczenia były co prawda przyjmowane przez stronę ukraińską jako coś interesującego, jednak faktyczne zmiany następowały bardzo powoli. Ciekawym przypadkiem był Dniepropietrowsk i współpraca tamtejszej Milicji z wrocławską Policją – udało się przenieść na grunt ukraiński wiele doświadczeń i rozwiązań na szczeblu regionalnym. Moim zadaniem, kiedy byłem oficerem łącznikowym polskiej Policji na Ukrainie w latach 2007-2009 było przekazanie jak największej ilości polskich doświadczeń ukraińskiemu MSW, które kieruje pracami Milicji (nie ma tam struktury analogicznej do Komendy Głównej Policji w Polsce). W owym czasie jednak zmiany na stanowiskach ministrów spraw wewnętrznych i komendantów na szczeblu obwodowym były na tyle częste, że przekazywanie jakichkolwiek doświadczeń było praktycznie niemożliwe – każdego z kolejnych kierujących strukturami Milicji trzeba było przekonywać do zasadności wdrażania nowych rozwiązań. Dlatego powiązałem jednostki w Polsce i na Ukrainie na zasadzie regionalnej: Dniepropietrowsk z Wrocławiem, Kijów z Warszawą, Katowice z Donieckiem, Chmielnicki z Łodzią, co miało sprzyjać bezpośredniej współpracy na szczeblu regionów. I rzeczywiście, te kontakty okazały się być owocne a niektóre są utrzymywane do dnia dzisiejszego. Wydaje mi się jednak, że nie do końca został wykorzystany potencjał naszych doświadczeń dla wprowadzenia zmian na Ukrainie i straciliśmy olbrzymią szansę. Biorąc pod uwagę bliskość kulturową i podobny charakter społeczeństwa, a także doświadczenia polskiej Policji w ciągu ostatniego ćwierćwiecza, można było postarać się o pełniejszy udział polskich policjantów także w aktualnych przemianach – wiadomo, że pracują tam specjaliści z USA, Niemiec i Francji, jednak wydaje mi się, że polska Policja jak też MSW i MSZ przeoczyły bardzo ważny moment jeśli chodzi na możliwość pozytywnego wpływania na te zmiany.

Czy i w jakim stopniu polskie doświadczenia w zakresie wdrażania zmian w Policji na bazie koncepcji Community Policing mogą być przydatne na Ukrainie?

My przyjmowaliśmy te wzorce przede wszystkim z Niemiec i z Holandii w końcu lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Nie było to łatwe do przyswojenia – przyjmowaliśmy wówczas, że na początek wystarczy otwarcie Policji na działania społeczne, a dopiero potem zrobiliśmy kolejny krok w postaci angażowania społeczeństwa w działania na rzecz bezpieczeństwa. Zaczynaliśmy  jednak od wyjścia naprzeciw społeczeństwu, np. jednym elementów takich działań były „otwarte” komisariaty – tak, aby przedstawić lepszy wizerunek Policji i by przyjmowanie zgłoszeń nie było czymś, co powoduje stres u obywatela. Rozpoczęliśmy też cykliczne badania poziomu zaufania do naszej instytucji. Na Ukrainie przez pewien czas wzbraniano się przed prowadzeniem badań dotyczących zaufania społecznego, a jak się okazało poziom tego zaufania był bardzo niski – na poziomie kilkunastu procent lub nawet mniej. Nawet gdy pierwsze elementy CP były już wprowadzane, zmiany nie były konsekwentne, inaczej niż w Polsce: u nas raz przyjęte rozwiązania związane choćby z dostosowywaniem struktur i zadań Policji do wymogów Unii Europejskiej były kontynuowane przez kolejne ekipy rządzące. Na Ukrainie sytuacja była inna – wiele zależało od indywidualnych poglądów kolejnych ministrów spraw wewnętrznych dotyczących tego co jest dobre i co warto wdrożyć z polskich doświadczeń. Wydaje mi się, że nadal w tym obszarze jesteśmy w stanie wiele zrobić dla Ukrainy i wobec uwarunkowań o których mowa była wyżej – skuteczniej niż Francuzi, Holendrzy, Niemcy czy Amerykanie. Podstawą musi być jednak konsekwencja wprowadzania zmian.

Jakie metody budowania społecznego zaufania do Policji można zastosować na Ukrainie?

To, co było kluczem i na co przez długi okres czasu nie chciała zgodzić się strona ukraińska to zerwanie z dawną Milicją. Dzisiaj już buduje się nowa policja – i wielokrotnie radziliśmy kolegom z Ukrainy, że należy podjąć taki krok, by raz na zawsze zerwać ze stereotypem milicjanta, kojarzącego się z korupcją i marazmem. Zerwanie z tym wizerunkiem było konieczne i bez tego nie było szans na zmiany – dziś ta szansa jest. Druga istotna kwestia o której była już mowa to konsekwencja we wprowadzeniu zmian, w tym personalnych – my przechodziliśmy ten okres na początku lat dziewięćdziesiątych – wówczas około 40% funkcjonariuszy odeszło z Policji. Takie zmiany mają dziś miejsce także na Ukrainie. Niezwykle ważnym  jest także stworzenie możliwości nadzoru społecznego nad aparatem policyjnym, który do tej pory był niemal wyłącznie iluzoryczny, a faktycznie nie istniał.

W jaki sposób należy wprowadzać zmiany w pionach kryminalnych i śledczych, by nie odbiło się na jakości pracy policji?

To bardzo istotny problem – faktycznie na to trzeba lat i to co najmniej kilkunastu. Trzeba naturalnej wymiany kadr. Służba kryminalna w warunkach polskiej Policji – i to jest element na który warto zwrócić uwagę stronie ukraińskiej – jest zasilana ze służby patrolowej, gdzie policjanci zdobywają pierwsze doświadczenia, gdzie uczą się postępowania i kontaktów z ludźmi. Wydaje mi się, że ta nauka, którą zdobywają młodzi policjanci jest niezbędna, by z czasem przejść stopniowo do pionów kryminalnych. Dopiero tak przygotowani policjanci pojmą ideę zmian i będą w stanie je wprowadzać. Jeśli „wyrwie się z  kontekstu” jakichś ludzi i po prostu zatrudni na stanowiskach – nie przyniesie to efektów. Nie ulega jednak wątpliwości, że Milicja w pionach kryminalnych była i nadal jest w dużym stopniu skorumpowana – to nie tylko moje obserwacje ale i wiedza przekazywana przez stronę ukraińską, ale także z badań organizacji międzynarodowych. Sądzę, że budowanie wysokiego poziomu zaufania do Policji na Ukrainie nie uda się przy wykorzystaniu poprzednich zasobów – muszą zajść zmiany, również kadrowe, począwszy od służby patrolowej i dyżurnej, a następnie, z czasem w pionach kryminalnych. Zmiany te muszą następować ewolucyjnie, tak by nowe piony kryminalne wyrosły z czasem na podstawie wymiany kadr służby patrolowej. Oby w nowej kadrze kierowniczej nie pokutowało nastawienie na wynik statystyczny, bez zorientowania na realną działalność dla społeczeństwa. Jeżeli komendant będzie patrzył tylko przez pryzmat tzw. wyników, nie będzie mógł liczyć na wysokie oceny społeczne.

Czy zasadnym jest tworzenie struktur do walki z przestępczością zorganizowaną i narkotykową zarządzanych centralnie?

Wydaje mi się, że słusznym rozwiązaniem, zwłaszcza na pierwszym etapie walk z przestępczością zorganizowaną struktury takie są budowane i zarządzane na szczeblu centralnym. Pozwala to na manewr siłami i tworzenie ogólnego oglądu realizowanych spraw i ich stanu. Z drugiej strony utrudnia to wpływanie struktur władzy lokalnej na działania Policji czy nawet pozyskiwania wiedzy na ten temat. Właśnie dlatego podległość centralna, przy zachowaniu zdroworozsądkowej współpracy z lokalnymi strukturami jest lepszym rozwiązaniem.

Jak powinny funkcjonować mechanizmy walki z korupcją wewnątrz struktur policyjnych?

Budując takie struktury wewnątrz policji na Ukrainie należałoby stosować radykalne środki – najlepiej w formie badania wariografem. Nie ulega wątpliwości, że korupcja w Biurze Spraw Wewnętrznych ukraińskiej Milicji była na porównywalnym poziomie jak w innych strukturach. Mimo, że nie wszyscy byli skorumpowani, to ten poziom był wysoki, co zresztą wynika także z diagnoz obecnych władz. Pytanie w jakim stopniu obecne struktury są w stanie poradzić sobie z korupcją wewnątrz nowej Policji? W Polsce zanotowaliśmy znaczne sukcesy w tym obszarze, choć nigdy nie ma i nie będzie sytuacji, że zjawisko to da się wyeliminować w stu procentach. Co istotne, zdecydowanie lepiej, by sprawami korupcyjnymi zajmowała się struktura wewnętrzna, a niekoniecznie zewnętrzny organ, np. Narodowego Biura Antykorupcyjnego, choć ułożenie współpracy obu tych instytucji uważam za zasadne i niezbędne.

Jak powinna wyglądać kwestia współpracy z Siłami Zbrojnymi dla zapewnienia bezpieczeństwa publicznego?

Biorąc pod uwagę zmiany zagrożeń, niezbędne jest zbliżenie struktur wojskowych ze strukturami bezpieczeństwa wewnętrznego. Jak pokazały wydarzenia na Krymie element wewnętrzny na wstępnym etapie konfliktu był ważniejszy, niż element wojskowy – przy biernej podstawie i nieprzygotowaniu struktur bezpieczeństwa, doszło do aneksji Półwyspu. Ludzie zajmujący obiekty na Krymie powinni byli zostać zneutralizowani przez służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo wewnętrzne, które jednak wobec nieprzygotowania na taką sytuację, nie były w stanie odpowiednio zareagować.

Czy ma sens tworzenie formacji z pogranicza struktur cywilnych i wojskowych na kształt polskiej Żandarmerii Wojskowej lub francuskiej Żandarmerii Narodowej?

Niekoniecznie jest to w pełni słuszna koncepcja. Był w swoim czasie taki pomysł realizowany przez Francję – wprowadzenia struktury żandarmerii podobnej do tej we Francji, który nie przyjął się w warunkach Ukrainy. Nie ma sensu, moim zdaniem, by żandarmeria lub podobna formacja na Ukrainie miała się zajmować zwalczaniem przestępczości, do tego potrzeba sprawnej policji. Jest jednak możliwość stworzenia jednostek wojskowych (we współpracy z MSW) o uprawnieniach łączących w sobie zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa w wymiarze wewnętrznym i zewnętrznym.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Dariusz Materniak

dr Waldemar Jarczewski – w latach 2007-2009 oficer łącznikowy Policji w Kijowie, 2005-2007 i 2009-2012 zastępca Komendanta Głównego Policji, obecnie adiunkt na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM w Poznaniu

 

Share Button

Prezydent Ukrainy spotkał się z szefami MSZ Niemiec i Francji

Share Button
Fot. president.gov.ua
Fot. president.gov.ua

W poniedziałek, 22 lutego wieczorem Petro Poroszenko i szef MSZ Ukrainy Pawło Klimikin spotkali się z ministrem spraw zagranicznych Francji Jean-Markiem Ero i Niemiec – Frankiem-Walterem Steinmeierem.

Podczas spotkania omówiono możliwości romieszczenia na Donbasie międzynarodowej misji utrzymania bezpieczeństwa, która miałaby na celu przygotowanie tego obszaru do wyborów lokalnych zgodnych z ukrańskim prawem i zasadami OBWE.

Prezydent Ukrainy zwrócił uwagę na konieczność zapewnienia dostępu misji monitorującej OBWE do wszystkich miejsc, które powinny być objęte kontrolą, a także zwolnienia przetrzymywanych zakładników i zaprzestania ostrzałów pozycji sił ukraińskich, co powinno zostać zrealizowane dla wykonania porozumień z Mińska.

Z kolei podczas spotkania z premierem Ukrainy Arsenijem Jaceniukiem omówiono kwestie związane z wprowadzeniem reżimu bezwizowego dla obywateli Ukrainy.

Na podstawie: president.gov.ua, kmu.gov.ua

Share Button

Ukraina nie broniła Krymu wobec braku środków

Share Button
14.05.15_Estonia
Fot. rtvi.com

Na Ukrainie opublikowano stenogramy posiedzeń Rady Bezpieczeństwa i Obrony związane z aneksją Krymu.

28 lutego 2014 roku, gdy rozpoczynała się aneksja Krymu, z inicjatywą wprowadzenia stanu wojennego na posiedeniu RNBiO Ukrainy wystąpił ówczesny p.o. prezydenta, Ołeksandr Turczynow, który poniformował, że polecił przygotować projekt odpowiedniego dekretu wobec zagrożenia ze strony Federacji Rosyjskiej.

Inicjatywa Turczynowa nie zyskała wsparcia pozostałych członków RNBO.

Stenogramy potwierdzają także, że w tym czasie na granicach Ukrainy było skoncentrowanych blisko 40 tysięcy rosyjskich żołnierzy, nie licząc oddziałów stacjonujących na Krymie i realizujących tam zadania blokowania ukraińskich garnizonów i siedzib lokalnych władz. W ocenie ówczesnego p.o. ministra obrony Ihora Teniucha, do wykonywania zadań bojowych było przygotowanych nie więcej niż 5 tysięcy żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy.

Przeciw wprowadzeniu stanu wojennego byli zarówno Arsenij Jaceniuk, który określił ten krok jako „pułapkę, w którą wcześniej wpadła Gruzja” jak i Julia Tymoszenko.

Jak wynika z zapisów, zarówno szef SBU Wałentyn Nalywajczenko jak i minister spraw zagranicznych Andrij Deszczycza informowali, że zachodni partnerzy Ukrainy: Niemcy i USA, a także ministrowie spraw zagranicznych Grupy Wyszehradzkiej wzywali władze Ukrainy do niepodejmowania „pośpiesznych kroków”.

Na podstawie: komnbo.rada.gov.ua

Share Button

Telewizja TVN24 pokazała antyukraiński film „Maski rewolucji” w rocznicę tragedii na Majdanie

Share Button
Fot. youtube.com
Fot. youtube.com

W niedzielę, 21 lutego telewizja TVN24 w ramach cyklu filmów dokumentalnych „Ewa Ewart poleca” wyemitowała francuski film pt. „Maski rewolucji” przedstawiający wypaczony obraz wydarzeń w czasie „Rewolucji Godności”.

W filmie przedstawiono wydarzenia na kijowskim Majdanie jako zamieszki zorganizowane przez siły skrajnie prawicowe i nacjonalityczne. Według interpretacji twórców filmów rosyjska agresja na Krymie miała podstawy prawne i była odpowiedzią na rzekomą ingerencję USA w wydarzenia na Ukrainie.

Zdaniem dziennikarza „Newsweeka” Michała Kacewicza, film przedstawia rosyjską wersję wydarzeń „faszystowskiego zagrożenia” ze strony Kijowa.

Protest przeciwko publikacji filmu wystosowała Ambasada Ukrainy w Warszawie. Zaznaczono, że ambasada jest „rozczarowana nieprzyjaznym gestem kanału TVN24”.

Na podstawie: polradio.pl, facebook.com/AmbasadaUkrainywPolsce

Share Button