sobota, 13 czerwiec, 2026
pluken
Home / polukr (page 237)

polukr

Rozpoczęło się kolejne spotkanie Polsko-Ukraińskiego Forum Historyków

Share Button
forumhistorykow
Fot. facebook.com/oleksandr.zinchenko

W Polsce rozpoczęło się drugie spotkanie polskich i ukraińskich historyków poświęcone kwestiom dialogu dotyczącego historii obu krajów. W ciągu dwóch dni mają zostać omówione kwestie związane z działalnościa polskiego i ukraińskiego podziemia w czasie II wojny światowej.

Obrady forum zostały wznowione w listopadzie 2015 roku pod ponad siedmioletniej przerwie. Poprzednie spotkanie odbyło się w dniach 2-5 listopada w Kijowie. Zgodnie z przyjętymi wówczas ustaleniami, spotkania mają odbywać się dwa razy w roku, raz w Polsce i raz na Ukrainie. Podsumowania obrad mają być publikowane na stronach internetowych polskiego i ukraińskiego IPN.

Prace forum mają skoncentrować się na okresie 1939-1947, szczególnie trudnym dla historii obu krajów.

Na podstawie: facebook.com/oleksandr.zinchenko, memory.gov.ua

Share Button

Wielki powrót Putina

Share Button
Fot. debatingeurope.eu
Fot. debatingeurope.eu

Po ponad dwóch latach konfliktu rosyjsko-ukraińskiego sytuacja wydaje się zmierzyć w stronę uregulowania na dłuższy okres czasu. Problem w tym, że odbędzie się ono kosztem Ukrainy oraz ogólnego stanu bezpieczeństwa w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Rosyjska agresja na Krym i Donbas nie budzi już chyba większych wątpliwości – dowodów na rosyjską obecność wojskową na terytorium Ukrainy w postaci pozostawionego tam zniszczonego sprzętu, pojmanych rosyjskich żołnierzy, zdjęć satelitarnych i relacji świadków jest na tyle dużo, że nawet najbardziej zatwardziali obrońcy oficjalnej wersji wydarzeń mają problem ubraniem swoich tez w propagandowe szaty. Zupełnie inną sprawą jest uzasadnianie rosyjskiej polityki wobec Ukrainy (oraz innych krajów regionu) twierdzeniami o „zbliżaniu się NATO do granic Rosji” czy przekonaniu o tym, że „Rosja ma swoje interesy” (tj. że ma je w krajach byłego ZSRR – choć interesy większości państw, w tym zwłaszcza te realizowane środkami zbrojnymi kończą się zwykle na ich granicach zewnętrznych). Tego rodzaju próby tłumaczenia rosyjskich działań są tyleż kuriozalne co zmuszają do zadania pytań skąd u ich autorów biorą się podobne punkty widzenia (a odpowiedź wcale nie musi być oczywistą).

Tak czy inaczej fakt rosyjskiej agresji zbrojnej przeciwko Ukrainie został uznany w środowisku międzynarodowym, co poskutkowało m.in. wykluczeniem Rosji z grupy G-8 oraz wprowadzeniem sankcji gospodarczych. Pomimo wszelkich niedoskonałości i ograniczonej skuteczności tego instrumentu, okazały się one być dość poważnym problemem dla rosyjskiej gospodarki, zwłaszcza w połączeniu ze spadającymi drastycznie cenami ropy naftowej na światowych rynkach. Znacznie osłabiła się pozycja rosyjskiego rubla oraz zmniejszyły się rezerwy walutowe, co zmusiło Rosję do wprowadzenia szeregu korekt w budżecie, w tym także do zmniejszenia wydatków na sektor militarny: według prognoz w 2016 roku wydatki Ministerstwa Obrony mają być zmniejszone o około 10%. To poważny cios dla rosyjskich planów modernizacji sił zbrojnych, które już i tak notują znaczące (często kilku- lub kilkunastoletnie) opóźnienia.

Walki na Donbasie pokazały również, że rosyjska armia, pomimo wprowadzanych przez ostatnie kilka lat zmian i reform (zwłaszcza po wojnie z Gruzją w 2008 roku) nie jest w stanie prowadzić skutecznych operacji na większą skalę przez dłuższy okres czasu. Walki na przełomie sierpnia i września 2014 roku, a zwłaszcza trwająca blisko miesiąc bitwa o Debalcewe (styczeń-luty 2015 roku) pokazały, że nadal nie funkcjonują w siłach zbrojnych Rosji sprawne systemy dowodzenia, rozpoznania i logistyki (nie wspominając o tak „prozaicznych” sprawach jak skuteczny system ewakuacji rannych). Wobec tego, pełnoskalowy konflikt zbrojny z Ukrainą byłby dla Moskwy nie do wygrania – i to nie tylko wobec wskazanych powyżej problemów, ale przede wszystkim w związku z brakiem możliwości późniejszego skutecznego kontrolowania ewentualnego zajętego terytorium. Skalę tego typu problemów może obrazować aktualna sytuacja na Donbasie, gdzie pomimo regularnie prowadzonych operacji „oczyszczania” okupowanych terenów z członków nielegalnych i niekontrolowanych przez nikogo grup zbrojnych/przestępczych, nie udało się dotąd poradzić sobie z problemem stabilności tego obszaru, co zresztą grozi destabilizacją również w zachodnich obwodach Federacji Rosyjskiej.

Rzecz jednak w tym, że Rosji nie jest potrzebny podbój Ukrainy by osiągnąć swoje cele, zwłaszcza te krótko- i średniookresowe. Trzeba pamiętać, iż w wielu krajach, a zwłaszcza w Europie Zachodniej nie brak jest firm, które z niecierpliwością czekają na możliwości powrotu do „business as usual” z Rosją, nie zważając na prowadzoną przez Moskwę agresywną politykę. Co więcej, rosyjska interwencja w Turcji okazała się być wielkim sukcesem Kremla – i to nie dlatego, że doprowadziła do choćby częściowego ustabilizowania sytuacji, ale dlatego, że pozwoliła na udowodnienie krajom zachodnim, że jest partnerem nie do zastąpienia – a przynajmniej sprawiła, że jest (ponownie) za takowego uważany (mało ważne, czy jest to mylne wrażenie, czy też nie). W efekcie, nie brak w krajach Unii Europejskiej osób stwierdzających, że istotnie „Rosja ma swoje interesy” i powinna móc je realizować na obszarze postradzieckim wszelkimi środkami, jeśli tylko nie będzie to w sposób znaczący godzić w poczucie bezpieczeństwa państw położonych na zachód od Odry.

Zupełnie inaczej sprawa wygląda z punktu widzenia krajów Europy Środkowej i Wschodniej, które mogą znaleźć się na liście kolejnych celów polityki Władimira Putina. Tutaj argumenty o interesach Rosji nie znajdą zbyt wielu zwolenników (co nie oznacza że nie ma ich wcale), jednak głos krajów tzw. wschodniej flanki NATO (zwłaszcza Litwy, Łotwy i Estonii) nadal pozostaje zbyt słabo słyszalnym dla decydentów w Berlinie, Brukseli czy Waszyngtonie. Ta krótkowzroczność (czy raczej głuchota) może się pewnego dnia zemścić, choć rzecz jasna to nie obywatele USA czy Niemiec będą ofiarami ewentualnej kolejnej wojny hybrydowej, wobec czego trudno liczyć na wysłuchanie argumentów przedstawianych przez ekspertów czy polityków z tego regionu.

W wypowiedziach kanclerz Niemiec Angeli Merkel oraz kilku innych polityków zachodnioeuropejskich nieraz pojawiały się stwierdzenia, iż nie można dopuścić do powstania kolejnego „zamrożonego konfliktu” w Europie Wschodniej. Niestety, wobec nieskutecznej i błędnej polityki (przede wszystkim w wydaniu Berlina i Paryża w ramach tzw. formatu normandzkiego, ale także w okresie jeszcze przed Rewolucją Godności na Ukrainie) właśnie ten scenariusz doczekał się realizacji. Konflikt na Donbasie stał się właśnie „zamrożonym”, a perspektyw jego rozwiązania nie widać przede wszystkim dlatego, że nie jest ono w interesie Federacji Rosyjskiej. Realizacja zapisów porozumienia Mińsk-2 w sprawie przeprowadzenia wyborów na okupowanym obszarze Donbasu jest w obecnych warunkach nie do przyjęcia dla Ukrainy (nawet pomimo nacisków Berlina i Paryża), z kolei Moskwa nie ma zamiaru oddawać władzom w Kijowie kontroli nad odcinkiem granicy pomiędzy DNR/ŁNR a Federacją Rosyjską czy wycofywać swoich żołnierzy z terytorium Ukrainy. Główne zagrożenie w tym obszarze to możliwość szybkiego „odmrożenia” konfliktu w dowolnym czasie, co przekreśla nadzieje na jakąkolwiek dłuższą stabilizację w tym regionie – i to na długie lata.

„Zamrażając” wojnę w Donbasie i jednocześnie interweniując zbrojnie w Syrii strona rosyjska była w stanie osiągnąć dwa swoje główne cele: po pierwsze skutecznie powrócić do grona państw mających wpływ na kształtowanie ładu światowego, po drugie uniemożliwić lub przynajmniej znacząco utrudnić Ukrainie dążenie do bliższej integracji z UE czy NATO. Kosztem dla Moskwy okazało się być pogorszenie relacji z Turcją, jednak wydaje się, że jest to cena, jaką Kreml jest skłonny zapłacić za powrót do światowej „pierwszej ligi”. Ostatnia wypowiedź szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude’a Junckera o wątpliwej perspektywie członkostwa Ukrainy w UE jest najlepszym świadectwem skuteczności rosyjskiej polityki, także, a może przede wszystkim w sferze informacyjnej. Rządzący Rosją pozostają nadal silni słabością swoich politycznych odpowiedników, zwłaszcza w Europie Zachodniej – i niestety nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić.

Paradoksalnie, jedyną korzyścią dla Ukrainy może stać się „rozczarowanie” polityką Berlina, choć tak naprawdę nie będzie to rozczarowanie, ale spojrzenie prawdzie w oczy. Ukraińskie elity oraz społeczeństwo powinny zrozumieć, że ani Niemcy ani Francja nie są sojusznikami, lecz krajami dążącymi do realizacji swoich własnych interesów ekonomicznych i geopolitycznych w relacjach z Rosją, co odbywać się będzie kosztem Ukrainy i całej Europy Środkowo-Wschodniej (co zresztą miało miejsce już nie raz i zawsze kończyło się źle dla krajów położonych pomiędzy Berlinem a Moskwą). Już sama konstatacja tego faktu w Kijowie będzie wielkim krokiem naprzód.

Dariusz Materniak

 

 

Share Button

Jedwabny Szlak 2.0 – szansa dla Polski i Ukrainy

Share Button

Zdaniem ukraińskich komentatorów, obawy strony polskiej co do przebiegu nowego Jedwabnego Szlaku z Chin do Europy są nieuzasadnione i podgrzewane rosyjską propagandą. Taką opinię wyraził zastępca redaktora naczelnego portalu „Defence Express”, Walerij Riabykh.

Zasadniczą rolę w projekcie JS 2.0 odgrywa punkt widzenia decydentów w Chinach. Aktualnie jedynym realnym zagrożeniem ominięcia Polski (oraz Ukrainy) byłby wybór drogi przez Turcję (która aktualnie prowadzi prace nad linią kolejową od granicy z Gruzją do Cieśniny Bosfor). Wobec powyższego, wspólnym interesm Warszawy i Kijowa jest przekonanie Chin do wykorzystania drogi przez oba kraje, wiodącej dalej do Niemiec i do innych krajów Europy Zachodniej.

W aktualnie rozważanym wariancie ładunki trafiające przez Kazachstan, Morze Kaspijskie, Azerbejdżan, Gruzję i Morze Czarne do portu w Odessie (w reżimie testowym taka podróż w drugiej połowie stycznia 2016 roku trwała 15 dni) mają być transportowane drogą kolejową do Europy Zachodniej przez Polskę, Słowację i Węgry (na zdj. nr 2). Każde z tych rozwiązań ma swoje plusy: za „polskim” kierunkiem przemawia fakt, iż całość szlaku kolejowego z Odessy do Lwowa jest zelektryfikowana, a do Przemyśla prowadzą tory dostępne dla ukraińskich składów (alternatywą jest również wykorzystanie linii PKP LHS do Sławkowa).

Według przedstawicieli strony ukraińskiej na terytorium Polski potencjalnie można byłoby zorganizować terminal przeładukowy, który obsługiwałby przewozy w kierunku północnym i częściowo zachodnim.

Fot. defence-ua.com
Fot. defence-ua.com

Wariant budowy Jedwabnego Szlaku 2.0 na północ, tj. przez Białoruś do Kłajpedy jest dla strony ukraińskiej mało atrakcyjnym. Wynika to w pierwszej kolejności z obaw co do możliwości nacisku Rosji na władze Białorusi – także w formie kolejnej „wojny hybrydowej” z udziałem rosyjskich „zielonych ludzików”. Wobec powyższego granica białorusko-ukraińska jest rozważana jako kierunek potencjalnego zagrożenia militarnego, co stawia pod znakiem zapytana jakiekolwiek projekty związane z tym krajem. Nie brak także obaw co do możliwości agresji zbrojnej Rosji przeciw państwom bałtyckim: Litwie, Łotwie i Estonii.

Ewentualność wyboru przez Pekin wariantu z udziałem Ukrainy i Polski jest źródłem poważnych obaw w samej Rosji, o czym świadczą publikacje na łamach największych rosyjskich dzienników, m.in. „Komsomolskiej Prawdy”.

Na podstawie: defence-ua.com, pravda.com.ua, lenta.ru, liga.net

Share Button

Wkrótce rozpoczną się testy nowej ukraińskiej rakiety przeciwokrętowej

Share Button
Fot. defence-ua.com
Fot. defence-ua.com

Zakłady „Łucz” w Kijowie informuję, że w połowie 2016 roku zostaną przeprowadzone próby rakiety przeciwokrętowej „Neptun”. Prace nad pociskiem trwają z udziałem innych ukraińskich firm zbrojeniowych, m.in. Motor Sicz i Charkowskimi Zakładami Lotniczymi.

Rakieta „Neptun”, będąca rozwinięciem radzieckiej rakiety Ch-35 ma być przeznaczona do zwalczania okrętów nawodnych o wyporności do 5000 ton. Będzie mogła być odpalana z ziemi, morza i z powietrza. Dokładne parametry jak na razie nie są znane.

Prace nad nowym pociskiem są odpowiedzią na rosyjskie działania mające na celu wzmocnienie potencjału Floty Czarnomorskiej stacjonującej na okupowanym przez Rosję Krymie.

Na podstawie: defence-ua.com

Share Button

OBWE: separatyści przeszkadzają w pracach misji na Donbasie

Share Button
Fot. rian.com.ua
Fot. rian.com.ua

Zastępca szefa specjalnej misji monitorującej OBWE Aleksander Hug stwierdził podczas konferencji prasowej, że bojownicy DNR i ŁNR utrudniają prace misji na Donbasie.

„Nie mamy dostępu do niektórych miejsc niekontrolowanych przez władz Ukrainy” – powiedział Hug. Dodał, że 90% naruszeń porozumienia o wstrzymaniu ognia ma mmiejsce na terenach niekontrolowanych przez Kijów, a w miejscach niedostępnych dla misji najprawdopodobniej znajduje się zabronione porozumieniami z Mińska uzbrojenie.

Aleksander Hug pozytywnie ocenił działania powołanego centrum monitorowania, w skład którego wchodzą ukraińscy i rosyjscy oficerowie.

W ostatnich dniach misja OBWE nie mogła dostać się m.in. w okolice Awdijewki i Jasnowatej, gdzie trwały walki.

Na podstawie: ukrinform.ua

Share Button

Prezydent Ukrainy: nie będzie wcześniejszych wyborów parlamentarnych

Share Button
Fot. Andrij Polikowskij
Fot. Andrij Polikowskij

W wywiadzie dla tureckiej telewizji TRT World Petro Poroszenko powiedział, że nie ma planów ogłoszenia wcześniejszych wyborów do Rady Najwyższej Ukrainy.

„W parlamencie powinna być koalicja i ona powinna mieć większość. Trzy frakcje w niej pozostały i odpowiednio do zapisów Konstytucji, albo trzeba sformowac nową koalicję, prawdopodobnie z nowym premierem, albo powinny mieć miejsce nowe wybory. Jestem przeciw temu drugiemu rozwiązaniu” – powiedział Poroszenko.

Zdaniem Poroszenki wyjście z obecnego kryzysu powinna znaleźć Rada Najwyższa. Kluczowymi zadania pozostaje wdrażnanie reform i walka z korupcją.

Ukraiński prezydent wyraził również nadzieję, że uda się odnowić kontrolę nad Donbasem do końca tego roku.

Na podstawie: pravda.com.ua

Share Button

Poroszenko: Turcja powinna uczestniczyć w rozmowach ws. deokupacji Krymu

Share Button
Fot. Andrij Polikowskij
Fot. Andrij Polikowskij

Prezydent Ukrainy stwierdził, że Turcja powinna włączyć sie w rozmowy dotyczące kwestii zakończenia okupacji Krymu przez Rosję. Petro Poroszenko rozmawiał m.in. na ten temat podczas wizyty w stolicy Turcji z prezydentem Recepem Erdoganem.

„Jesteśmy za podjęciem wspólnych kroków w ramach organizacji międzynarodowych na rzecz deokupacji Krymu” – powiedział Poroszenko.

Zdaniem ukraińskiego prezydenta takie rozmowy z udziałem Ankary powinny toczyć się w formacie „Genera+”, tj. z udziałem przedstawicieli Ukrainy, Rosji, USA i UE oraz Turcji.

W ostatnich dniach odbyły się również wspólne ćwiczenia sił morskich Ukrainy i Turcji. Zbliżenie Kijowa i Ankary jest jednym z efektów pogorszenia relacji rosyjsko-tureckich po zestrzeleniu przez tureckie lotnictwo rosyjskiego samolotu typu Su-24 biorącego udział w nalotach przeciw ISIS w Syrii pod koniec 2015 roku.

Na podstwie: pravda.com.ua

Share Button

Nowe pociski przeciwpancerne weszły na uzbrojenie jednostek powietrznodesantowych Ukrainy

Share Button
Fot. defence-ua.com
Fot. defence-ua.com

Jednostki ukraińskich Wysokomobilnych Wojsk Desantsowych otrzymały na uzbrojenie kierowane pociski przeciwpancerne typu Stugna-P. To ukraiński kompleks przeciwpancerny na bazie pocisków wczesniejszej generacji „Skif”.

Aktualnie trwają teoretyzne i praktyczne szkolenia z obsługi nowej broni, w tym ostre strzelania na poligonach.

Pociski są produkwane przez koncern UKROBRONOPROM we współpracy z białoruskimi firmami zbrojeniowymi. Przeznaczone są do zwalczania czołgów i innych pojazdów opancerzonych, a także nisko latających śmigłowców na dystansie od 100 do 5000 metrów.

Na podstawie: defence-ua.com

Share Button

W 2015 roku zakończy się remont trasy kolejowej Rzeszów-Kraków

Share Button
Fot. polukr.net
Fot. polukr.net

Zgodnie z przewidywaniami PKP Polskie Linie Kolejowe w 2016 roku ma zakończyć się modernizacja linii kolejowej E30 na odcinku łączącym Kraków z Rzeszowem. To część trasy Lwów-Wrocław, którą kursuje pociąg łączący Lwów z Krakowem, Warszawą i Wrocławiem.

Dzięki modernizacji i remontom pociągi na odcinku z Rzeszowa do Krakowa będą jeździć z prędkością do 160km/h co pozwoli pokonać im tę trasę w ok. 90 minut (obecnie to ponad 2 godziny).

W ciągu trwającej od 2010 roku modernizacji wyremontowao 140 km torów i trakcji, zbudowano także 136 wiaduktów i przejazdów kolejowych. Opóźnienie o ponad rok wynika m.in. z konieczności prowadzenia prac wzmacniających tory. Koszt modernizacji ma wynieść łącznie ok. 3,5 mld złotych, z czego znaczną część stanowią środki z UE.

Na podstawie: tvn24bis.pl,

Share Button

Okręty sił morskich Ukrainy i Turcji przeprowadziły wspólne ćwiczenia

Share Button
Fot. mil.gov.ua
Fot. mil.gov.ua

Okręty sił morskich Ukrainy i Turcji przeprowadziły ćwiczenia na Morzu Marmara. W skład ukraińskiego zespołu morskiego wchodziła fregata „Hetman Sahajdaczny” oraz okręt demagnetyzacyjny „Bałta”. Stronę turecką również reprezentowała fregata.

W czasie ćwiczeń przeprowadzono zadania z zakresu manewrów taktycznych, obrony przeciwlotniczej i łączności, m.in. z wykorzystaniem śmigłowca bazującego na pokładzie „Sahajdacznego”.

Planowane są kolejne wspólne przedsięwzięcia sił morskich Ukrainy i Turcji, w tym także szkolenia ukraińskich marynarzy w tureckich uczelniach morskich.

Na podstwie: mil.gov.ua, defence-ua.com

Share Button