środa, 17 czerwiec, 2026
pluken
Home / polukr (page 117)

polukr

Wybory na Ukrainie: troje na czele przed pierwszą turą

Share Button

31 marca odbędzie się pierwsza tura głosowania w wyborach prezydenckich na Ukrainie.  Jak zawsze istotnych, także z polskiej i europejskiej perspektywy, choć tym razem różniących się od poprzednich.

Zdaniem części komentatorów, specyfika tegorocznych wyborów prezydenckich polega m.in. na tym, że po raz pierwszy od dłuższego czasu (a być może de facto pierwszy raz w historii niezależnej Ukrainy w ogóle) nie jest to wybór ścieżki cywilizacyjnej wokół dylematu „Zachód czy Wschód?”. Tym razem faktycznie wszyscy czołowi kandydaci (jeśli brać pod uwagę czwórkę cieszących się największym poparciem, tj. Wołodymyra Zelenskiego, Petra Poroszenko, Julię Tymoszenko i według części sondaży – Anatolija Hrycenko) wskazują na zasadność realizowania działań na rzecz integracji Ukrainy ze strukturami euroatlantyckimi. Co w gruncie rzeczy nie może dziwić: wybór ten dokonał się na przełomie 2013 i 2014 roku w czasie „Rewolucji Godności”, a tocząca się od 2014 roku wojna z Rosją dodatkowo go ugruntowała.

Charakterystyczną jest duża liczba kandydatów – blisko 40 osób zarejestrowało swoje kandydatury w Centralnej Komisji Wyborczej i spośród tylu będą wybierać w niedzielę obywatele Ukrainy. Faktycznie jednak, tylko kilkoro z nich, wskazanych w poprzednim akapicie, od początku miało realne szanse na wejście do drugiej tury. W przypadku pozostałych prawdziwy sens kandydowania odnosi się nie tyle do wyborów prezydenckich, co parlamentarnych – te ostatnie odbędą się na Ukrainie pod koniec października tego roku, a udział w kampanii prezydenckiej to sposób na zaprezentowanie się wyborcom i okazja do pozostania zapamiętanym w przededniu głosowania do Rady Najwyższej Ukrainy. Wybory parlamentarne będą o tyle istotniejsze, że w aktualnym systemie politycznym to rząd posiada więcej uprawnień władzy wykonawczej niż prezydent, zmuszając tego ostatniego do wypracowania modelu współpracy z większością parlamentarną (co nie zawsze musi się udać).

Urzędujący prezydent Petro Poroszenko oparł swoją kampanię na haśle odnoszącym się do bezpośrednio do spraw leżących u podstaw państwowości, istotnych zwłaszcza wobec toczącej się na Donbasie wojny z Rosją: armia, język i wiara. To w dużej mierze gra na wyborców o prawicowych i antyrosyjskich poglądach. O ile „armia” to dla większości społeczeństwa wartość nie podlegająca dyskusji, to pozostałe elementy: język i wiara nie są już tak neutralne. Cały czas bowiem toczy się spór o kwestie ustawy językowej, a na obawach rosyjskojęzycznej części społeczeństwa co do rzekomego pomysłu ograniczenia możliwości posługiwania się językiem rosyjskim żeruje propaganda Federacji Rosyjskiej. Z kolei po uzyskaniu autonomii przez Ukraińską Cerkiew Prawosławną na początku tego roku (tzw. Tomosu) część wiernych Patriarchatu Moskiewskiego ma wątpliwości co do dalszych losów własnych wspólnot religijnych, co analogicznie jest wykorzystywane przez Moskwę, jednak zarówno w jednym jak i w drugim wypadku nie na skalę taką, jak w 2014 roku i najprawdopodobniej nie na tyle skutecznie, by realnie wpływać na wyniki głosowania. Co nie zmienia oczywiście faktu, że takie próby są (w różnych formach) podejmowane.

Z kolei w programie byłej premier Julii Tymoszenko na pierwszy plan wysuwają się obietnice związane z gospodarką i sferą socjalną: zmniejszenia cen gazu ziemnego, bezpłatnej oświaty, budowania dobrobytu i zapobiegania dalszej emigracji zarobkowej na Zachód. To także propozycja nowej strategii ekonomicznej, która ma zapewnić szybki rozwój gospodarczy kraju i w ciągu kilku lat osiągnięcie poziomu zbliżonego do innych krajów regionu będących już członkami UE (jako punkt odniesienia pojawia się m.in. Polska). W sferze polityki międzynarodowej Tymoszenko zapowiada rozwiązanie kwestii wojny na Donbasie drogą negocjacji w ramach rozszerzonego formatu normandzkiego (m.in. o USA, Chiny oraz przedstawicieli UE) jak również finansowanie armii na poziomie co najmniej 3%.

Wiele wskazuje na to, że w drugiej turze głosowania „pewniakiem” stanie się Wołodymyr Zelensky, z zawodu komik i aktor, jeszcze pół roku temu faktycznie nieobecny w prezydenckich sondażach. To zdecydowanie największe zaskoczenie tej kampanii wyborczej, choć faktycznie dość zrozumiałe i będące wypadkową zarówno oczekiwań jak i braku zaufania społeczeństwa do „starej” klasy politycznej (a tą reprezentują zarówno urzędujący prezydent jak i była premier), pozostającej w grze praktycznie przez większość czasu jaki minął od powstania niezależnej Ukrainy w 1991 roku. „Ze” proponuje m.in. zwiększenie roli demokracji bezpośredniej (referendum), budowę dobrobytu (po raz kolejny pojawia się odniesienie do Polski: by popularne na Ukrainie hasło „praca w Polsce” zastąpiło „praca na Ukrainie” – tym razem w Polsce), poprawę warunków życia. Obawy wielu komentatorów i wyborców budzą jednak kompetencje kandydata (czy w zasadzie ich brak), zwłaszcza w odniesieniu do polityki zagranicznej: brak jakiegokolwiek doświadczenia może przełożyć zdaniem wielu na brak zdolności realizowania skutecznej polityki zagranicznej, co byłoby poważnym problemem wobec aktualnej sytuacji geopolitycznej Ukrainy. Tak czy inaczej jednak, pozycja Zelenskiego pozostanie istotną w najbliższym czasie: tworzona przez niego partia pod nazwą „Sługa Narodu” ma szansę na uzyskanie dobrego wyniku w jesiennych wyborach do Rady Najwyższej Ukrainy.

Co charakterystyczne, mniej aktywną, niż miało to miejsce dotychczas pozostaje postawa ukraińskich oligarchów, takich jak Wiktor Pińczuk czy Rinat Achmetow. Do pewnego stopnia wyjątkiem jest Ihor Kołomojski, skonfliktowany z urzędującym prezydentem Ukrainy na tle kontroli nad Naftohazem i Privatbankiem – jednak nawet w tym przypadku trudno mówić o otwartym wsparciu dla któregokolwiek z oponentów urzędującego prezydenta (choć jest ono widoczne, choćby w mediach kontrolowanych przez Kołomojskiego).

Ogólne zmęczenie społeczeństwa polityką i politykami oraz zawiedzione wielokrotnie nadzieje mogą przełożyć się na niską frekwencję w dzień wyborów. To zagrożenie zwłaszcza dla kandydatury Wołodymyra Zelenskiego: największe poparcie posiada on wśród najmłodszych wyborców, a ci często pomimo deklarowania poparcia w sondażach, nie uczestniczą później w głosowaniach.

Obawy w związku z wyborami budzą również działania Federacji Rosyjskiej. Od co najmniej kilku tygodni wzmożoną pozostaje aktywność rosyjskiej armii (m.in. w ostatnich dniach marca na okupowanym Krymie odbyły się ćwiczenia, w ramach których realizowano m.in. scenariusze operacji desantowej), a 29 marca Służba Bezpieczeństwa Ukrainy poinformowała o rozbiciu grupy ekstremistów planujących destabilizowanie sytuacji w kraju, najpewniej także w trakcie wyborów. Faktycznie, zwłaszcza w południowej i wschodniej części kraju nie można wykluczyć zamieszek i innych prób utrudnienia lub nawet uniemożliwienia głosowania, zaś w całym kraju – ataków cybernetycznych wymierzonych w infrastrukturę komisji wyborczych wszystkich szczebli.

Z punktu widzenia Polski, podobnie jak i całej UE mniej istotnym jest kto konkretnie zostanie kolejnym prezydentem Ukrainy. To, że wybory odbywają się demokratycznie, zgodnie z obowiązującymi standardami, jest wartością samą w sobie i największym sukcesem „Rewolucji Godności”, podobnie jak to, że prozachodni kurs Ukrainy pozostaje faktycznie bezdyskusyjnym. Ważne, by kolejny prezydent kontynuował ścieżkę zmian i reform w kluczowych dla Ukrainy obszarach, gdyż tylko ten szlak na dłuższą metę  jest w stanie zapewnić stabilizację i rozwój, istotne nie tylko dla Ukrainy ale i całej Europy.

Dariusz Materniak

Share Button

SBU: ekstremiści planowali destabilizację wyborów na Ukrainie

Share Button

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy dokonała zatrzymań i zakończyła działalność grupy ekstremistycznej, kierowanej z terytorium Rosji. Grupa ta, korzystając z sytuacji przed wyborami, zamierzała podjąć działania mające na celu destabilizację sytuacji na Ukrainie.

Ugrupowaniem kierował urodzony w Rosji, obecnie obywatel USA Rustam Taszbajew – były kursant Akademii Morskiej w Kaliningradzie, który w 2015 roku został wydalony z Ukrainy za prowadzenie działalności ekstremistycznej.

Zgodnie z otrzymanymi wytycznymi, członkowie kierowanej przez niego grupy mieli stworzyć własne oddziały paramilitarne pod nazwą „UPA – Ukraińska Powstańcza Armia” (działająca poza granicami Ukrainy) oraz „UNA – Ukraińska Armia Narodowa” (działająca na Ukrainie). Procesem tworzenia „UNA” na terytorium Ukrainy kierował obywatel Ukrainy o nazwisku Zabołotnyj, niedawno zatrzymany przez Policję za nielegalne posiadanie broni i rabunek, jak również za publiczne wzywanie do obalenia władzy. W ostatnim czasie Zabołotnyj miał prowadzić rozmowy w sprawie otrzymania pomocy finansowej ze znanym ukraińskim służbom rosyjskim agentem, Mykołą Dulskim (który, m.in. stoi za atakami na polskie placówki dyplomatyczne). W czasie obowiązującego na przełomie listopada i grudnia 2018 roku stanu wojennego, liderzy „UNA” mieli gromadzić informacje o miejscach dyslokacji i trasach przemieszczania się ukraińskich jednostek wojskowych, a wśród ich zadań było także przygotowanie dywersji.

W czasie przeszukań realizowanych w Odessie w mieszkaniach członków „UNA” (m.in. obywatela Rosji oraz obywatela Republiki Nadniestrza, jak również urodzonego w Naddniestrzu obywatela Ukrainy) ujawniono m.in. materiały propagandowe informujące o działalności „UNA”, jak również broń palną, własnoręcznie wykonane urządzenia wybuchowe, mundury, sprzęt łączności i dokumentację dotyczącą organizacji grupy.

Na podstawie: ssu.gov.ua

Share Button

Delegacja Rady Najwyższej Ukrainy odwiedziła Polskę

Share Button

Deputowani z Grupy ds. Kontaktów Międzyparlamentarnych z Polską na czele z współprzewodniczącymi, Oksaną Jurynets i Mykołą Kniażnickim złożyli dwudniową wizytę w Polsce, podczas której odbyły się liczne spotkania i rozmowy z przedstawicielami strony polskiej.

„Pracujemy z naszymi polskimi kolegami w Warszawie. Mamy napięty grafik, spotkania w MSZ, Ministerstwie Edukacji, Ministerstwie Obrony, Kancelarii Premiera, a także kilka spotkań w Sejmie. Osobny punkt programu to spotkanie z naszymi polskimi partnerami z Grupy Przyjaźni ws. omówienie planów naszej współpracy” – napisała jeszcze przed wizytą Oksana Jurynets.

Podczas pierwszego dnia wizyty w Polsce delegaci spotkali się z zastępcą szefa polskiego MSZ, Marcinem Przydaczem i wiceministrem obrony, Tomaszem Szatkowskim. Podczas spotkań omówiono kwestie aktualnych wyzwań i zagrożeń dla bezpieczeństwa, jakie stwarza rosyjska agresja przeciwko Ukrainie. Ukraińscy deputowani podziękowali za okazane wsparcie, a przedstawiciele strony polskiej zapewnili o dalszej gotowości rozwoju współpracy we wskazanych obszarach.

Z kolei podczas spotkania z wiceminister oświaty, Marzeną Machałek, omówiono kwestie związane z edukacją przedstawicieli mniejszości ukraińskiej w Polsce. Według Oksany Jurynets, szczególną uwagę poświęcono kwestii ukraińskojęzycznych podręczników, zwiększenia liczby godzin historii Ukrainy, a także wzajemnego uznawania kategorii zawodowych nauczycieli i zasadności powołania centrum nauczenia języka ukraińskiego i kultury, analogicznego do funkcjonującego polskiego centrum w Drohobyczu.

Drugi dzień wizyty był poświęcony parlamentarnemu wymiarowi współpracy pomiędzy Polską a Ukrainą. Odbyło się m.in. wspólne posiedzenie Grupy Przyjaźni Polsko-Ukraińskiej w Sejmie. „Odbyliśmy spotkania z polskimi kolegami, przedstawicielami Komisji ds. Obrony oraz Komisji Spraw Zagranicznych, jak również z wicemarszałkiem Sejmu, Ryszardem Terleckim” – napisała Oksana Jurynets. Podczas spotkań omówiono współpracę w sferze obronności, a także energetyki, infrastruktury, wymiany młodzieży – poinformowała z kolei ambasada Ukrainy w RP.

Na podstawie: twitter.com/UKRinPL, facebook.com/oksana.yurynets, twitter.com/ADeshchytsia, twitter.com/Mykolakn, facebook.com/m.khmil, facebook.com/AndrewLopushansky

Share Button

Wielu kandydatów – brak prezydenta

Share Button

Do finału wyścigu prezydenckiego na Ukrainie pozostało już tylko kilka dni. Mimo to kwestia, kto zajmie posadę głowy państwa, pozostaje otwartą, nie do rozstrzygnięcia nawet dla specjalistów. Szczególnie interesujące jest obserwowanie ostatnich tygodni kampanii wyborczej w pobliżu linii frontu – w Mariupolu i okolicach.

Natychmiast można zauważyć, że sytuacja w Mariupolu w przededniu wyborów bardzo różni się od tej panującej w mieście w 2014 roku i wcześniej. Tradycyjnie Mariupol wspierał siły polityczne, które opierają się na pracownikach przemysłu ciężkiego i nie było to zaskakujące, ponieważ większość ludności w wieku produkcyjnym pracowała w przedsiębiorstwach tej branży będących podstawą funkcjonowania miasta –  zakładach „Ilyicha” i „Azowstal”. Wspomniani giganci metalurgiczni, jak wiadomo, należą do oligarchy Rinata Achmetowa, o którym mówiło się, że sponsoruje wyłącznie prorosyjskich polityków. Teraz sytuacja całkowicie się zmieniła.

Mariupol stał się „twierdzą” dwóch radykalnie różnych sił politycznych – opcji proprezydenckiej i tak zwanej „opozycji”. W 2014 roku ponad jedna trzecia mieszkańców Mariupola poparła Petra Poroszenkę i od tego czasu poziom zaufania do urzędującego Prezydenta znacznie się zmniejszył (jak zresztą w całym kraju). Mimo, że całe miasto jest zawieszone billboardami reklamowymi Poroszenki, jego szanse na zwycięstwo w Mariupolu są znikome. Nawet fakt, że Poroszenko najczęściej (w porównaniu do innych kandydatów na prezydenta) odwiedzał i nadal odwiedza Mariupol, nie ratuje sytuacji. Ostatnia wizyta w ramach kampanii prezydenckiej odbyła się 14 marca, a więc na niewiele ponad dwa tygodnie przed pierwszą turą głosowania.

Faktycznie, wszystkie przyjazdy Poroszenki do Mariupola wyglądają jak wizyty robocze i wcale nie przypominają tradycyjnej kampanii wyborczej. Prezydent stara się wykazać powszechną otwartość i dostępność – chętnie spotyka się ze zwolennikami i robi sobie zdjęcia z mieszkańcami miasta, co nie odbiega zresztą od ogólnie przyjętego standardu. Mariupol jest strategicznie ważny dla Petra Poroszenki jako „wysunięta placówka” niepodległej Ukrainy i jako symbol walki z agresją Putina. To właśnie obawy przed porażką w Mariupolu sprawiają, że prezydent powraca tu wielokrotnie. Równolegle jednak, Poroszenko traci poparcie wśród żołnierzy, licznych w mieście położonym blisko linii frontu. Również młodzi ludzie unikają spotkań z urzędującym prezydentem. Niezawodne wsparcie prezydenta w tegorocznych wyborach tworzą przede wszystkim mieszkańcy w średnim wieku, ale nadal jest ich niewielu w porównaniu z poziomem poparcia sprzed pięciu lat.

Wśród kandydatów „opozycyjnych” to Jurij Bojko cieszy się największym poparciem mieszkańców Mariupola, ale oczywista prorosyjska retoryka i skandale korupcyjne z czasów Janukowycza zniechęciły wielu, zwłaszcza młodych mieszkańców Mariupola, od poparcia dla tego kandydata. Elektorat Jurija Bojko to przede wszystkim emeryci oraz pracownicy przedsiębiorstw metalurgicznych. Podczas całej kampanii wyborczej Bojko odwiedził Mariupol tylko raz – 12 marca tego roku. I nawet wtedy jego wizyta wyglądała bardziej niż dziwnie – kandydat złożył kwiaty pod pomnikiem ofiar zamachu terrorystycznego na wschodnich obrzeżach Mariupola (tj. ostrzelania miasta przez rosyjską artylerię w lutym 2015r. – przyp. polukr.net) i spotkał się z najważniejszymi urzędnikami miasta. Zrezygnował za to ze spotkania z wyborcami, co dało jego wizycie atmosferę oligarchicznego zgromadzenia.

Rinat Achmetow uznawany za „skarbnika” sił prorosyjskich, w tej kampanii poparł innego kandydata – byłego przewodniczącego Dniepropietrowskiej Administracji Obwodowej, Ołeksandra Wiłkuła. Znaczne środki zostały przeznaczone na wsparcie kampanii Wiłkuła w Mariupolu – regularnie, prawie co tydzień, odwiedza on miasto i sąsiednie wioski, a także fabryki i zakłady metalurgiczne, najwyraźniej w robotnikach widząc główne wsparcie dla swojej kandydatury. Ponadto, lokalne kanały telewizyjne Mariupola, które w ten czy inny sposób należą do Achmetowa, otwarcie agitują za Wiłkułem. Mimo tego, jego poparcie w Mariupolu podczas kampanii wyborczej nie wzrosło jak dotąd powyżej 3%.

Wśród innych kandydatów najczęściej miasto odwiedzał Ołeh Liaszko. Od 2014 r. Liaszko uporczywie kojarzy swoją osobę z Mariupolem. Ciekawym hasłem jego kampanii w mieście jest „Mariupol głosuje za swego”., mimo, że nie ma on nic wspólnego z miastem, ale używa go jedynie jako pretekstu do działań PR-owych. Wobec tego, niektórzy mieszkańcy Mariupola są przekonani, że polityk stara się pretendować na stanowisko burmistrza miasta w kolejnych wyborach lokalnych. Co ciekawe, lokalne kanały informacyjne przedstawiają go w bardzo pozytywnym świetle, co pośrednio może wskazywać na finansowanie jego kampanii przez wspomnianego już Rinata Achmetowa.

Ani „sługa narodu”, komik Wołodymyr Zełenski, ani Julia Tymoszenko nie odwiedzili Mariupola podczas kampanii wyborczej. Do niedawna Zełenski nie miał nawet biura swojej siły politycznej w mieście. To, które zostało otwarte kilka dni temu, trudno nazwać twierdzą poważnej partii politycznej – dwa stoły z dwoma zielonymi krzesłami i najtańsze laptopy mówią same za siebie.

Panująca w mieście atmosfera niepewności co do przyszłości i ogólnego rozczarowania oraz braku zaufania do polityków,  najprawdopodobniej będzie przyczyną niskiej frekwencji.

Cdn.

Eugene Gorb

Share Button

Jewhen Mahda: Rosja spróbuje ingerować w wybory na Ukrainie i w UE

Share Button

Federacja Rosyjska wykorzysta mechanizmy wpływu na sytuację polityczną w pełnym zakresie, korzystając z wypracowanych dotąd metod działania – stwierdził ukraiński ekspert, Jewhen Mahda.

„Nie ma przepisów prawa, które mogłyby efektywnie zapobiegać stosowaniu hybrydowych metod wpływania na wybory. Takich przepisów nie ma ani na Ukrainie, ani w krajach zachodnich (…) wybory i związane z nimi mechanizmy to swego rodzaju „święta krowa”, dlatego nie da się skutecznie przeciwdziałać wpływom tego rodzaju w demokratycznym społeczeństwie” – powiedział Jewhen Mahda, dodając, że dla Rosji działania tego rodzaju są lepszym rozwiązaniem, niż aktywne działania bojowe na Donbasie, jako że najpewniej nie wywołają odpowiedzi krajów zachodnich, np. w formie nowych sankcji.

Co do Ukrainy, zdaniem Mahdy, działaniom strony rosyjskiej sprzyja m.in. wewnętrzne napięcie będące efektem m.in. zmęczenia trwającym od pięciu lat konfliktem zbrojnym na Donbasie. Przejawy tego rodzaju działań jakie można zaobserwować to m.in. fałszywe informacje i stosowane manipulacje, rosyjskie narracje i cyberataki, a także korumpowanie wyborców przy użyciu nierejestrowanych środków finansowych. Główne cele to sztaby kandydatów, zwłaszcza w mediach społecznościowych oraz Centralna Komisja Wyborcza i komisje regionalne.

Kulminacja działań Rosji oczekiwana jest w dniach wyborów tj. 31 marca i 21 kwietnia, gdy planowane są I i II tura wyborów prezydenckich. Zdaniem J. Mahdy należy oczekiwać aktywnych działań, także w formie zamieszek i prób uniemożliwienia głosowania, tak, by stworzyć wrażenie, że nowo wybrany prezydent nie ma demokratycznej legitymacji, a w kraju panuje chaos.

Na podstawie: ukrinform.ua,

Share Button

Na Ukrainie zakończyły się testy uderzeniowych bezzałogowców Bayraktar TB-2

Share Button

Ostatni etap testów odbył się 20 marca 2019 roku na poligonie w obwodzie chmielnickim z udziałem prezydenta Ukrainy.

„Dziś jest szczególny dzień. Odbywają się tutaj testy bezzałogowego samolotu Bayraktar produkcji tureckiej (…) dzisiaj na uzbrojeniu Sił Zbrojnych Ukrainy pojawił się kolejny, nowoczesny sprzęt” – powiedział Petro Poroszenko.

W ramach testów przeprowadzono m.in. odpalenie pocisku kierowanego z pokładu drona znajdującego się na wysokości 2200 metrów. Samoloty tego typu, produkowane przez turecką firmę Kale-Baykar mogą osiągać pułap do 10 tys. metrów przy maksymalnej masie startowej 650 kg. Samolot może pozostawać w powietrzu do 24 godzin i przenosi do 55 kg wyposażenia. Razem z samolotami Ukraina zamówiła także niewskazaną liczbę lekkich bomb, które mogą razić cele na dystansie od 500m do 8 km.

W najbliższym czasie bezzałogowce, w tym także rozpoznawcze, trafią na wyposażenie jednostek sił specjalnych, powietrznodesantowych i zmechanizowanych. Aktualnie na wyposażeniu SZU znajduje się kilkadziesiąt samolotów bezzałogowych różnych typów (na zdj. niżej).

Na podstawie: defence-ua.com, rmclviv.wordpress.com

ціль-1 ціль-2 ціль-5

Share Button

Rada Północnoatlantycka wezwała Rosję do zakończenia okupacji Krymu

Share Button

Przedstawiciele NATO nazwali aneksję Krymu „poważnym naruszeniem prawa międzynarodowego i wyzwaniem dla bezpieczeństwa obszaru euroatlantyckiego”, a także wezwali Rosję do oddania kontroli nad Krymem stronie ukraińskiej. Wezwanie pojawiło się w związku z upływem pięciu lat od aneksji Półwyspu. Niemal równolegle rozpoczął się przerzut kolejnej grupy amerykańskich żołnierzy do Polski.

„NATO wzywa Rosję do powstrzymania się od wszystkich naruszeń na nielegalnie przyłączonym Krymie, uwolnienia ukraińskich więźniów i zakładników, a także do zapewnienia dostępu organizacjom międzynarodowym do Krymu. Jakiekolwiek próby legalizacji aneksji powinny zostać powstrzymane, w tym także mające na celu automatyczne wprowadzenie rosyjskiego obywatelstwa, przymusowe przemieszczanie ludności, pobór do sił zbrojnych FR” – napisano w oświadczeniu, wyrażając także zaniepokojenie represjami wobec ludności narodowości ukraińskiej i krymskotatarskiej, takimi jak zabójstwa, zaginięcia, przemoc, tortury.

Kraje NATO negatywnie oceniły również działania na rzecz militaryzacji Krymu i akumulacji sprzętu wojskowego i instalacji militarnych na obszarze Półwyspu, jak również działania uniemożliwiające Ukrainie korzystanie z Cieśniny Kerczeńskiej.

Niemal równolegle rozpoczął się alarmowy przerzut żołnierzy amerykańskiej 2 Zmechanizowanej Brygadowej Grupy Bojowej, 1 Dywizji Zmechanizowanej US Army z Teksasu do Europy. Pierwsza grupa żołnierzy przybyła 19 marca 2019 roku drogą lotniczą do Berlina. Wojskowi trafią następnie na poligon w Drawsku Pomorskim, gdzie odbędą się ćwiczenia z wykorzystaniem ponad 700 jednostek sprzętu wojskowego. Manewry te mają na celu sprawdzenie zdolności do szybkiego przerzutu i reagowania na szybkie zmiany sytuacji międzynarodowej.

Na podstawie: nato.cmail20.com, facebook.com/NATOinUkraine, defence24.pl

Share Button

Dowódcy zespołów Civil Affairs armii Stanów Zjednoczonych z wizytą w LITPOLUKRBRIG

Share Button

13 marca dowódca dotychczasowej zmiany zespołów Civil Affairs kpt. Jonathan Harrington oraz nowo obejmujący obowiązki kpt. Mitch Holstege odwiedzili LITPOLUKRBRIG.

Zespoły Civil Affairs Armii Stanów Zjednoczonych działają w Polsce jako część wojsk NATO. Pracują bezpośrednio dla Mission Command Element w Poznaniu, który jest elementem dywizyjnym United States Army Europe Command. Swoją działalność głównie skupiają na rozwoju stosunków z  organizacjami cywilnymi i podnoszeniu interoperacyjności z polskimi partnerami CIMIC oraz podkreślają obecność armii Stanów Zjednoczonych na terenie Polski.

Podczas wizyty Dowódcy zespołów Civil Affairs armii Stanów Zjednoczonych spotkali się z zastępcą dowódcy, szefem Sztabu Brygady oraz personelem Sekcji Działań Niekinetycznych. Rozmawiano o kierunkach dalszej współpracy, która trwa już od kilku lat. Głównym jej efektem jest coroczna organizacja warsztatów współpracy cywilno – wojskowej.

Na zakończenie goście odwiedzili również Muzeum Martyrologii „Pod Zegarem” mieszczące się w piwnicach budynku sztabu brygady gdzie zapoznano ich z tragicznym losem więzionych i torturowanych obywateli polskich w czasie  II Wojny Światowej.

Olena Slobodianiuk, LITPOLUKRBRIG

IMG_7335 IMG_7369

Share Button

USA przekażą Ukrainie jeszcze dwa kutry patrolowe

Share Button

Według dowódcy sił NATO w Europie, gen. Curtisa Scaparottiego, Stany Zjednoczone mają zamiar przekazać Ukrainie jeszcze dwa kutry patrolowe klasy Island.

„Pracujemy i nadal będzie pracować w obszarze modernizacji sił morskich z Marynarką Wojenną Ukrainy. Mamy dobre relacje. Obecnie mamy zwiększenie finansowania dla celów przekazania Ukrainie zasobów, przede wszystkim dwóch kolejnych kutrów patrolowych typu Island” – powiedział Scaparotti podczas wystąpienia w Kongresie.

27 września 2018 roku amerykańska Straż Przybrzeżna przekazała Ukrainie dwa pierwsze okręty klasy Island. Jednostki mają trafić na Ukrainę w drugiej połowie tego roku, po zakończeniu remontu oraz procesu szkolenia ukraińskich załóg.

Kutry patrolowe klasy Island mają wyporność 168 ton i długość 34 metrów. Mają zasięg do 3000 mil morskich i rozwijają prędkość do 29,5 węzła. Ich uzbrojenie to armata Bushmaster o kalibrze 25mm oraz karabiny maszynowe kalibru 12,7mm.

Na podstawie: mil.in.ua,

Share Button

Poroszenko: Ukraina potrzebuje precyzyjnej broni rakietowej

Share Button

Prezydent Ukrainy stwierdził, że Ukraina będzie rozwijać programy budowy pocisków rakietowych różnych typów.

„Nie obowiązują nas już żadne ograniczenia co do zasięgu rakiet lub ich mocy – niech wróg też o tym wie. Potrzebujemy broni rakietowej i nie będziemy więcej powtarzać błędów memorandum z Budapesztu” – powiedział Poroszenko podczas spotkania z wyborcami w Czerkasach 9 marca br., odnosząc się do wyjścia USA z traktatu INF i wstrzymania jego stosowania przez Rosję.

Dodał, że opracowywane aktualnie projekty pozwolą na wykorzystywanie pocisków rakietowych jako broni odstraszania, powstrzymującej przeciwnika przez agresywnymi działaniami wobec Ukrainy.

Ukraina prowadzi prace nad pociskami balistycznymi Grom-2, o zasięgu od 280 do 480 km. Pierwsze testy nowych rakiet mają odbyć się w 2019 roku.

Na podstawie: pravda.com.ua

Share Button