środa, 17 czerwiec, 2026
pluken
Home / polukr (page 105)

polukr

Wizyta delegacji gminy Brzozów w ukraińskim Samborze

Share Button

Miastem partnerskim Brzozowa na Ukrainie jest ponad 30-tysięczny Sambor i tam 29 października 2019 r. udała się delegacja brzozowskiego Urzędu Miejskiego na czele z naczelnikiem Wydziału Spraw Społecznych Alicją Tomoń.

Powodów wizyty nad Dniestrem było kilka. Brzozowianie odwiedzili Dom Polski należący do oddziału samborskiego Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej (TKPZL), który świętuje w tym roku 30-lecie powstania, a także odbyli zapoznawcze spotkanie z władzami Sambora, pierwsze od czasu ostatnich wyborów samorządowych w Polsce, podczas którego rozmawiano o nowych perspektywach współpracy.

W budynku Domu Polskiego brzozowska delegacja została przyjęta przez działaczy wspomnianego towarzystwa: prezes Marię Ziembowicz, Marię Kytową i Walerego Ziembowicza. Z Brzozowa do Sambora trafiło ponad 200 kg zniczy, które zapłoną na mogiłach Polaków w samym mieście i na cmentarzach w okolicznych miejscowościach w związku z Dniem Wszystkich Świętych i Dniem Zadusznym. W tym miejscu władze Brzozowa na czele z burmistrzem Szymonem Stapińskim oraz wszystkie osoby, które koordynowały brzozowską zbiórkę zniczy pragną wyrazić ogromną wdzięczność wszystkim osobom prywatnym, a także instytucjom, zwłaszcza gminnym placówkom szkolnym, które włączyły się w zbiórkę zniczy.

Drugim ważnym punktem wizyty brzozowskiej delegacji było spotkanie w ratuszu z władzami Sambora, w którym uczestniczyły również działaczki samborskiego oddziału TKPZL. W rozmowach ze strony ukraińskiego miasta wzięli udział: mer Jurij Hamar, jego zastępcy – Igor Nestorak i Światosław Uchacz, sekretarz rady Jurij Dmytryszyn, naczelnik działu ekonomicznego Switłana Dutko oraz Oksana Pokotyło z działu inwestycji i współpracy z zagranicą. Przedstawiciele miast partnerskich omawiali możliwości współpracy i realizacji wspólnych projektów, a także poruszyli kwestię działalności na nowych polach. Brzozowską delegację interesowały takie zagadnienia jak: poziom zatrudnienia ludności w Samborze, życie osób niepełnosprawnych i seniorów, stan edukacji, kultury oraz sportu. Zastanawiano się nad współpracą w tych sferach. Brzozowianie zaprosili przedstawicieli ukraińskiego miasta do Polski i zobowiązali się przedstawić polskie rozwiązania i działania ułatwiające życie mieszkańcom gminy Brzozów. Podczas rozmowy porównywano wsparcie instytucji centralnych obu państw dla działań obu samorządów.
sambor2
Władze Sambora przedstawiły osiągnięcia swoich mieszkańców, w tym dzieci, młodzieży, sportowców oraz muzyków na różnych konkursach, festiwalach i zawodach międzynarodowych Na zakończenie spotkania, przebiegającego w przyjaznej atmosferze, obie strony wymieniły się suwenirami i uwieczniły się na wspólnym zdjęciu.
sambor3
Kończąc wizytę na Ukrainie brzozowska delegacja wraz z przedstawicielkami samborskiego oddziału TKPZL udała się na miejscowy cmentarz, aby zapalić znicze na wybranych grobach Polaków. Tymi  miejscami pochówku opiekują się samborscy Polacy. Niestety wiele mogił przestało istnieć, niszczeje, znikają tablice, zacierają się napisy. Upływ czasu jest nieubłagany. Dlatego tak ważna jest pamięć Polaków w kraju i dbanie o miejsca pamięci na Kresach.

Mateusz Podkul

Źródło: brzozow.pl

Share Button

Eliza Dzwonkiewicz została nowym Konsulem Generalnym RP we Lwowie

Share Button

28 października nowa Konsul otrzymała dokumenty nominujące ją na wskazane stanowisko z rąk dyrektora Departamentu Służby Konsularnej MSZ Ukrainy Romana Nesilskiego – informuje strona Konsulatu RP we Lwowie.

Jak wynika z informacji na stronie placówki, Eliza Dzwonkiewicz urodziła się w 1976 roku w Warszawie. Ukończyła studia w Katedrze Filologii Ukraińskiej Wydziały Lingwistyki Stosowanej na Uniwersytecie Warszawskim. Ukończyła także Wyższą Szkołę Bankową w Poznaniu w specjalności zarządzania personelem. W latach 2006-2009 była członkiem władz Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”.

Dotąd stanowisko Konsula Generalnego RP we Lwowie zajmował Rafał Wolski (od 8 kwietnia 2017 roku), który zakończył pracę na Ukrainie w lecie br.

Na podstawie: lwow.msz.gov.pl, facebook.com/Konsulat-Generalny-RP-we-Lwowie

Share Button

W m. Zołote rozpoczęło się wycofanie wojsk

Share Button

29 października o 12.00 rozpoczął się proces wycofania sił obu stron wzdłuż linii rozgraniczenia w pobliżu miejscowości Zołote-4 w obwodzie ługańskim – poinformował Sztab Operacji Sił Połączonych (OOS) na Donbasie.

Fakt rozpoczęcia wycofania potwierdzili także obserwatorzy OBWE.

„Strona ukraińska użyła wszelkich możliwości i zasobów aby nie osłabiać zdolności obronnych ukraińskich jednostek na wskazanym odcinku, a władze nie pozostawią tego miejsca poza uwagą, jako że działania te są realizowane w jednym celu: zwiększenia bezpieczeństwa na poszczególnych odcinkach linii rozgraniczenia, ochrony życia i zdrowia mieszkańców i żołnierzy” – napisano w oświadczeniu Sztabu OOS.

O rozpoczęciu procesu wycofania sił poinformował kilka godzin wcześniej minister spraw zagranicznych Ukrainy, Wadym Prystajko, choć wówczas Sztab OOS nie potwierdził tej informacji. Równocześnie, w tym samym czasie pojawiły się doniesienia o naruszeniach reżimy ciszy w 5-kilometrowej strefie wokół miejscowości Zołote-4. Raport o tej treści przedstawili ukraińscy obserwatorzy w ramach Specjalnej Centrum Koordynacji i Kontroli. Następnie jednak, Sztab OOS poinformował, że do naruszeń nie doszło w bezpośrednim sąsiedztwie odcinka, na którym ma miejsce wycofanie wojsk.

O wycofaniu sił w pobliżu m. Zołote-4 mowa jest od 2016 roku. Każda ze stron ma wycofać swoje jednostki o kilometr, tak, by dystans między nimi wynosił 2 km, wobec czego nie będzie możliwe prowadzenie ostrzałów z broni strzeleckiej. Wycofanie powinno odbywać się równolegle po obu stronach i trwać łącznie nie więcej niż 3 doby.

Wycofanie sił odbyło się już na odcinku w pobliżu Stanicy Ługańskiej 30 czerwca br.

Na podstawie: facebook.com/pressjfo.news, facebook.com/darka.olifer, bbc.com/ukrainian

Share Button

Prezydent Zelensky zatwierdził nowy skład Komitetu Konsultacyjnego prezydentów Polski i Ukrainy

Share Button

Do składu Komitetu weszło sześć osób, z czego trzy – Aliona Hetmanczuk, Andrij Deszczyca i Ihor Żowkwa – pozostały w nim z poprzedniego składu. Odpowiedni dokument dotyczący tej sprawy został podpisany przez prezydenta Ukrainy 25 października 2019 roku.

Tym samym, w składzie komitetu znaleźli się: Ihor Żowkwa – zastępca kierownika Biura Prezydenta Ukrainy, Wasyl Bodnar – zastępca szefa MSZ Ukrainy, Aliona Hetmanczuk – dyrektor Centrum „Nowa Europa”, Andrij Deszczyca – ambasador Ukrainy w Polsce, Ołeksandr Irchin – szef Wydziału ds. UE i NATO w ramach Dyrektoriatu ds. Polityki Zagranicznej Biura Prezydenta Ukrainy, Switłana Fomenko – pierwszy zastępca ministra kultury Ukrainy.

Komitet Konsultacyjny jest organem doradczym, powołanym dla realizacji porozumień pomiędzy prezydentami obu krajów, w celu pogłębienia dwustronnych relacji między Polską a Ukrainą. Komitet został powołany w 1993 roku, składa się z przedstawicielstw obu krajów liczących łącznie po sześć osób. Do jego zadań należy analiza istotnych kwestii pojawiających się w relacjach polsko-ukraińskich, a także innych problemów Europy Środkowej i Wschodniej.

Na podstawie: president.gov.ua, rada.gov.ua

Share Button

Ministrowie infrastruktury Polski i Ukrainy omówią kwestie transportu lądowego

Share Button

Na spotkaniu planowanym na koniec października ministrowie infrastruktury Polski i Ukrainy będą omawiać m.in. kwestię niewystarczającej liczby pozwoleń wydawanych przez Polskę na realizację przez Polskę przewozów samochodami ciężarowymi. O sprawie była mowa podczas telefonicznej rozmowy pomiędzy premierami Polski i Ukrainy: Mateuszem Morawieckim i Oleksijem Honczarukiem.

Premier Ukrainy zaznaczył, że brak odpowiedniej liczby wydanych pozwoleń tworzy problemy dla tysięcy ukraińskich firm, a także jest czynnikiem sztucznie ograniczającym możliwość rozwoju dwustronnych relacji handlowych. Szefowie rządów uzgodnili, że kwestia ta powinna być tematem rozmów dwustronnej komisji kierowanej przez odpowiednich ministrów.

Według strony polskiej liczba wydanych pozwoleń na przewozy powinna wynosić w 2019 roku 130 tys., podczas gdy z umów międzynarodowych wynika, że powinna osiągać 200 tys., a według ocen strony ukraińskiej potrzeby rynkowe to nawet 230 tys. Polska ogranicza wydawanie pozwoleń wobec dążenia do ochrony własnych przewoźników.

Ze swojej strony premier Mateusz Morawiecki zaznaczył, że reformy na Ukrainie są szczególnie wazne także dla Polski, wobec czego Warszawa będzie nadal wspierać ich realizację na Ukrainie.

Na podstawie: kmu.gov.ua, eurointegration.com.ua,

Share Button

Kutry „Island” dostarczone do Odessy

Share Button

Otrzymane od USA kutry patrolowe typu „Island” dotarły w poniedziałek, 21 października br., do portu w Odessie na pokładzie statku „Ocean Freedom”.

Jednostka z ładunkiem przeznaczonym dla Sił Morskich Ukrainy wyszła z portu w Baltimore 4 października br. Wskazany sposób dostawy został wybrany jako najbardziej ekonomiczny.

Kutry otrzymały nazwy „Słowiańsk” i „Starobielsk”. Ich załogi niedawno ukończyły trwający 10 tygodni kurs w ośrodku szkoleniowym w USA. Obie jednostki będą stanowić istotne wzmocnienie potencjału Sił Morskich Ukrainy wobec utraty większości okrętów po aneksji Krymu w 2014 roku – produkowane na Ukrainie jednostki typu „Griuza-M” są mniejsze i słabiej uzbrojone od otrzymanych od USA kutrów patrolowych.

Jednostki tego samego typu otrzymały wcześniej Gruzja oraz Pakistan.

Na podstawie: mil.in.ua,

Share Button

Zelensky: wycofanie wojsk tylko po wstrzymaniu ognia na co najmniej 7 dni

Share Button

Prezydent Ukrainy podczas spotkania z dziennikarzami 10 października stwierdził, że wycofanie wojsk w pobliżu miejscowości Zołote i Petriwske będzie realizowane równolegle z analogicznymi działaniami sił prorosyjskich, pod warunkiem pełnego wstrzymania ostrzału na co najmniej tydzień.

Według prezydenta Ukrainy, tego reżimu udało się dotrzymać w Stanicy Ługańskiej, dlatego na tym odcinku miało miejsce wycofanie wojsk. Podobne warunki muszą być spełnione dla pozostałych odcinków gdzie miałoby dojść do podobnych działań.

„Chodzi o dwa odcinki – Petriwske i Zołote. Nie ma takiego scenariuszu, w którym (wycofanie odbędzie się – przyp. polukr.net) w Zołote, a potem Petriwske. Powiedzieliśmy, że jesteśmy gotowi (do wycofania wojsk) w dwóch punktach. Dlatego nie wycofujemy, bo w Zołotym były wypadki ostrzału” – powiedział Zelensky.

Ponadto, prezydent Ukrainy stwierdził, że rosyjskie władze powinny zmienić swoją retorykę wobec Ukrainy, także w kwestii wojny na Donbasie. „Telefonowałem do prezydenta FR Władimira Putina (…) bo faktycznie chcę zakończyć wojnę. Obydwie strony powinny chcieć zakończenia wojny (…) (Rosja) powinna przestać mówić „nas tam nie ma, to wasz wewnętrzny konflikt, sami go rozwiązujcie” – powiedział Wołodymyr Zelensky.

Na podstawie: pravda.com.ua,

Share Button

Myroslava Keryk: W Polsce żyje liczna ukraińska wspólnota, która ma problemy i politycy powinni zwrócić na nie uwagę

Share Button

13 października w Polsce odbędą się wybory do Sejmu VIII kadencji. Głosowanie odbędzie się w 41 okręgach wyborczych. Do Sejmu dostaną kandydaci z list, które otrzymają najwięcej głosów, a z poszczególnych list – kandydaci, którzy otrzymali najwięcej głosów w danym okręgu. Według badań sondażowych ośrodka Kantar, rządząca partia „Prawo i Sprawiedliwość” może liczyć na ponad 40% głosów, blok partii opozycyjnych „Koalicja Obywatelska” na 28%, „Lewica” – 10%, PSL-Kukiz – 5%. Prób wyborczy to 5% głosów w skali całego kraju. Z list „Koalicji Obywatelskiej” w Warszawie startuje m.in. Ukrainka, Myroslava Keryk.

Dlaczego zdecydowała Pani o kandydowaniu do Sejmu?

Wiele lat pracuję w sektorze pozarządowym. Przez ten czas badałam problemy ukraińskich migrantów zarobkowych, opracowałam rekomendacje co do poprawy procedur, procesu legalizacji i podejmowania zatrudnienia w Polsce. Ale trudno jest dotrzeć do polityków z tymi rekomendacjami. Dlatego  dla mnie kandydowanie to szansa, by przedstawić te rekomendacje i być może wprowadzić zmiany do obowiązujących ustaw. Na przykład co do rynku pracy i integracji cudzoziemców. Poza tym, od 17 lat mieszkam w Polsce, z czego 10 lat kieruję organizacją pozarządową, która pomaga Ukraińcom w  Polsce. Jeśli brać pod uwagę, że w Polsce mieszka ponad milion Ukraińców, to jest to szerokie pole do działania. Aktualnie Ukraińcy nie są w żaden sposób reprezentowani w Sejmie czy w sferze władz w ogóle. O naszych problemach słyszą i mówią tylko eksperci i organizacje pozarządowe. Politycy się tym tematem nie interesują, a główne partie nie biorą tych problemów pod uwagę w swoich programach. Chciałabym stać się przedstawicielką ukraińskiej społeczności na polskiej scenie politycznej, delegatem ukraińskiej diaspory. Po pierwsze tych Ukraińców, którzy mieszkają w Polsce od wielu lat, mają polskie obywatelstwo, płacą podatki, wnoszą swój wkład w polską gospodarkę i społeczeństwo. Chciałabym bronić interesów również tych Ukraińców, którzy mieszkają tu i pracują, ale nie mają prawa głosu, jako że nie są obywatelami Polski. Trzecia grupa docelowa to mniejszość ukraińska, która miała w swoim czasie przedstawiciela w Sejmie – Mirona Sycza, obecnie wicemarszałka sejmiku województwa warmińsko-mazurskiego. W Sejmie tej kadencji nie ma żadnego Ukraińca, startuje nas troje: ja, Miron Sycz i Ksenia Dowgan-Domańska (wszyscy z list „Koalicji Obywatelskiej” w różnych okręgach – przyp. polukr.net). Jeśli ktoś z nas dostanie się do Sejmu, będzie reprezentować ukraińską wspólnotę w Polsce.

Jakie główne inicjatywy ustawodawcze dotyczące ukraińskich migrantów zarobkowych chcielibyście zaproponować w Sejmie?

Po pierwsze chciałabym zwrócić uwagę na uproszczenie procedury legalizacji migrantów zarobkowych i poprawę dostępu do rynku pracy. Dostęp ten jest co prawda dość łatwy, ale proces legalizacji długotrwały i mocno zbiurokratyzowany. Przykładowo, należałoby wziąć pod uwagę ustawę w myśl której każde pozwolenie na pracę w Polsce powinno być przypisane do konkretnego pracodawcy i konkretnego stanowiska. Jeśli pracownik chce zmienić pracodawcą czy nawet stanowisko, to musi od początku przechodzić całą procedurę. Tylko w przypadku prac sezonowych jest inaczej. Ta biurokracja uderza również w pracodawców, jako że zmusza także ich do przechodzenia całej procedury za każdym razem, gdy chcą nająć nowego pracownika. Kolejna kwestia to polityka migracyjna i integracyjna. Obecnie żadna z nich nie istnieje, a migranci w Polsce są obecni. Trzeba znaleźć balans pomiędzy ekonomiczną celowością, bezpieczeństwem państwa a interesami ludzi, którzy przyjeżdżają do pracy w Polsce. Należy podnosić kwestię tego, że do imigrantów należy odnosić się z szacunkiem. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę interesy gospodarcze Polski, potrzebne są ręce do pracy, także z Ukrainy. Napływ migrantów zarobkowych powoduje także większą różnorodność kulturową, a obrona ich praw sprzyja atrakcyjności Polski jako krajowi dla migracji zarobkowej. Ważna kwestia to także polityka integracyjna. Dotąd inicjatywy w tej sprawie zatrzymywały się na etapie projektów. Polska powinna pomagać migrantom w nauce języka polskiego, prowadzić kursy wyjaśniające jak funkcjonują instytucje państwowe, a także działać na rzecz tego, by nie było wypadków ksenofobii i konfliktów. W swojej kampanii zwracam się nie tylko do Ukraińców, ale także do Polaków, którzy uważają, że Polska powinna być krajem otwartym i tolerancyjnym, w której szanuje się prawa mniejszości. Szacunek do mniejszości to cecha krajów cywilizowanych. W Polsce, a zwłaszcza w Warszawie takich osób jest bardzo wielu.

Co oznacza, że startuje Pani z miejsca 38 na liście w Warszawie? Czy znaczy to że szanse na wybór są niewielkie?

W Polsce głosowanie odbywa się według otwartych, jawnych list. Miejsce na liście nie ma znaczenia, jako że w wyborach do Sejmu wchodzą osoby, które otrzymają najwięcej głosów na danej liście, proporcjonalnie do poparcia, jakie ma dana partia. W tym sensie nie ma znaczenia miejsce 38 czy 15.

Jak polskie społeczeństwo odnosi się do Ukrainki startującej do Sejmu?

Jak na razie, patrząc na reakcje na artykuły w mediach widzę, że część moich polskich znajomych pozytywnie oceniło to, że nie ukrywam swojego pochodzenia. Inne reakcje to sporo mowy nienawiści w Internecie: spotykam się z reakcjami typu „Wynoś się”, „Pomyliłaś kraje” i tym podobne, najlżejszego kalibru komentarze. Bywają i bardziej ostre, będące wyrazem tego, że niektórzy w Polsce nie biorą pod uwagę tego, że w kraju mogą żyć osoby innej narodowości. Gdybym patrzyła na świat tylko przez pryzmat tego, nie zdecydowałabym się na udział w wyborach. Jestem jednak optymistką i dlatego większą wagę przywiązuję do komentarzy tych, kto mnie wspiera.

Dlaczego wybrała Pani „Koalicję Obywatelską”?

Po pierwsze otrzymałam od nich propozycję. Nie należę do żadnej partii, choć dla mnie ta siła polityczna jest sympatyczną. „KO” uważa, że Ukraińcy to istotna grupa w Polsce, która powinna mieć swoją reprezentację w Sejmie. Zwłaszcza nowi obywatele Polski. Po drugie w „Koalicji Obywatelskiej” są ludzie z różnymi poglądami – od wyraźnie konserwatywnych do liberalnych i lewicowych. To mi imponuje. W tej partii można mieć swoje poglądy i je przedstawiać. Po trzecie, politycy „KO”, jeśli chodzi o kwestie związane z Ukrainą, występują aktywnie za utrzymaniem sankcji wobec Rosji.

Czy chciałaby Pani zmienić coś w relacjach polsko-ukraińskich?

Jak na razie na rzecz polepszenia tych relacji pracowałam na szczeblu lokalnym. Będąc w parlamencie chciałabym włączyć się w prace polsko- ukraińskiej grupy międzyparlamentarnej. Problematyczną pozostaje kwestia kolejek na granicy polsko-ukraińskiej, niewystarczająca liczba przejść granicznych, zwłaszcza pieszych. Uważam, że taka sytuacja szkodzi obu krajom i należy to zmienić.

Jak Ukraińcy zmienili Polskę w ciągu ostatnich czterech lat, gdy zaczęła się masowa migracja zarobkowa?

Duża część Ukraińców przyjeżdża do Polski na krótki okres czasu, nie mają czasu na nic poza pracą, dlatego praktycznie są wyłączeni z życia społecznego. Włączają się w nie ci, którzy mieszkają tu od wielu lat, nie muszą pracować po 12 godzin na dobę i mają na to czas. Są aktywni zwłaszcza w ośrodkach mniejszości ukraińskiej, angażują się zresztą nie tylko w sprawy ukraińskie, ale także te, które są ważne dla polskiego społeczeństwa. Jest także środowisko studenckie, którego przedstawiciele zwykle planują pozostać w Polsce na stałe. Są także ci, którzy planują pozostać tutaj i otwierają własne firmy. Za jakieś 10 lat będzie to zauważalna grupa obywateli, którzy będą wpływać na procesy społeczno- polityczne. Ukraińcy już teraz wpływają na polską gospodarkę, przyczyniając się do jej rozwoju. Bez migrantów z Ukrainy, w wielu sektorach byłoby dużo gorzej: to logistyka, rolnictwo, budownictwo, transport. Ukraińcy płacą podatki, kupują towary, są częścią życia ekonomicznego Polski. Po trzecie, Ukraińcy stai się widoczni, zwłaszcza w stolicy: widać ich środkach transportu, kawiarniach, restauracjach czy bankach. Oczywiście chciałabym dostać się do Sejmu, ale nie jest to cel sam w sobie. Chcę także pokazać społeczeństwu i politykom, że w Polsce mieszka liczna ukraińska wspólnota, która pracuje dla rozwoju Polski i ma swoje problemy. Chciałabym, by polskie elity polityczne zwracały na nas uwagę, jako na czynnik polityczny. Drugie zadanie to zjednoczenie ukraińskiej wspólnoty, tak, by zauważyła ona samą siebie, oceniła możliwości, spojrzała na siebie z nowej perspektywy, głośniej mówiła o swoich problemach. Możemy mieć pretensje, że nas nie słyszą, ale dopóki nie będziemy nic robić, nic się nie zmieni. Jeśli nie uda mi się dostać do Sejmu, nie będzie to porażka, ale początek długiego szlaku, aby w polskim Sejmie było przedstawicielstwo ukraińskiej wspólnoty.

Jak wyglądają relacje pomiędzy ukraińską wspólnotą w Polsce a strukturami rządowymi, które kontroluje „Prawo i Sprawiedliwość”?

W Sejmie działa Komisja ds. mniejszości narodowych, do składu której wchodzą przedstawiciele Związku Ukraińców w Polsce. Przewodniczący ZUwP, Piotr Tyma, sygnalizuje na posiedzeniach Komisji problemy napadów na osoby narodowości ukraińskiej w Polsce. W lecie tego roku prezentował w biurze Rzecznika Praw Obywatelskich drugi raport o przypadkach napadów na Ukraińców w Polsce pt. „Ukraińska mniejszość i migranci z Ukrainy w Polsce. Analiza dyskursu”. W tym opracowaniu przedstawione zostały wypadki ataków i mowy nienawiści wobec nas. Osobiście nie brałam udziału w pracach tego organu. Co do problemów praw ukraińskich migrantów zarobkowych, aktywnie biorę udział w konferencjach i seminariach, gdzie o problemie tym mówią eksperci.

Jakich zmian oczekuje Pani od tych wyborów?

Jeśli władzę utrzymają obecnie rządzący, to będzie miała miejsce kontynuacja kursu i zaostrzenie konfliktów wewnętrznych. Niedawno została opublikowana propozycja „PiS” co do polityki migracyjnej, gdzie zaproponowano wiele dyskryminacyjnych praktyk co do wyznania czy przynależności etnicznej. Myślę, że w kolejnej kadencji „PiS” będzie wzmacniać kontrolę nad mediami i innymi strukturami władzy. W tym sensie będzie to kontynuacja tego, co widzieliśmy przez ostatnie cztery lata. Jeśli partie opozycyjne otrzymają wystarczająco dużo głosów aby sformować koalicję, to będzie więcej szans na demokratyczność procesów wewnętrznych. Wówczas w polityce będzie więcej uzgodnień, a nie dyktat woli jednej partii. Oznaczać to będzie ustępstwa, kontrolę partnerów koalicyjnych. Mam nadzieję, że opozycja będzie w stanie być na tyle silną, by wpływać na działania władz.

Rozmawiał: Ihor Tymots

Myroslava Keryk urodziła się w m. Macoszyn (rejon żółkiewski) na Ukrainie. Od 17 lat mieszka w Warszawie. Studiowała w Polskiej Akademii Nauk. Była jednym z twórców, a obecnie kieruje Fundacją „Nasz Wybór”, redaguje wydawany przez Fundację miesięcznik. Była współinicjatorką otwarcia „Domu Ukraińskiego” w Warszawie. Zamężna, wychowuje córkę.

Share Button

Na Ukrainie odbyły się protesty pod hasłem „Nie dla kapitulacji”

Share Button

W niedzielę, 6 października, w Kijowie oraz innych miastach Ukrainy, a także poza jej granicami odbyły się manifestacje wyrażające sprzeciw przeciwko działaniom władz wobec Donbasu i przyjęciu tzw. „formuły Steinmeiera”.

W ukraińskiej stolicy zgromadzenie odbyło się na Majdanie Niezależności. Wzięło w nim udział co najmniej 10 tysięcy osób, które protestowały przeciwko zgodzie ukraińskich władz na tzw. „formułę Steinmeiera” czyli na przeprowadzenie wyborów na obszarach pozostających obecnie pod kontrolą DNR/LNR.

Podobne akcje odbyły się w większości ukraińskich miast obwodowych: Zaporożu, Chersoniu, Iwanofrankiwsku, Dniprze, Charkowie, Lwowie, Winnicy, Chmielnickim, Żytomierzu, Użhorodzie, a także w Mariupolu, Kramatorsku, Siewierodoniecku, Melitpolu, Równem i Berdiańsku. Ponadto, manifestacja pod tym samym hasłem została zorganizowana w czeskiej Pradze.

Według danych MSW Ukrainy demonstracje odbyły się spokojnie i bez incydentów.

Na podstawie: pravda.com.ua, mvs.gov.ua,

Share Button

Prezydent Ukrainy zapowiada uchwalenie nowej ustawy o specjalnym statusie Donbasu

Share Button

Wołodymyr Zelensky zapowiedział przyjęcie nowej ustawy do końca tego roku wobec faktu, iż aktualnie obowiązujący dokument traci moc prawną z dniem 31 grudnia 2019 roku.

„Będzie nowa ustawa (…) napiszemy go we współpracy i przy publicznym omówieniu z ukraińskim społeczeństwem, tak, by nie naruszać żadnych „czerwonych linii”. Nie będzie żadnej kapitulacji. Nigdy nie zdradzę interesów narodowych Ukrainy. Nie będzie żadnych porozumień i globalnych kroków bez zgody ukraińskiego narodu” – powiedział Zelensky w opublikowanym materiale wideo, w będącym reakcją na protesty przeciwko zgodzie na tzw. „formułę Steinmeiera”.

Aktualnie obowiązująca ustawa ws. Donbasu została przyjęta przez parlament 4 października 2018 roku (jako kontynuacja wcześniejszych dokumentów z 2014 roku), a termin jej działania zgodnie z zapisem w tekście upływa z końcem 2019 roku. Zgodnie z postanowieniami dokumentu nadzwyczajny ustrój lokalnego samorządu ma zacząć funkcjonować dopiero po wykonaniu wszystkich warunków, tj. wycofaniu bojowników, najemników i sprzętu wojskowego z terytorium Ukrainy.

Na podstawie: pravda.com.ua,

Share Button