Walerij Rjabych dyrektor ds. informacji i doradztwa firmy Defense Express dla Portalu Polsko-Ukraińskiego polukr.net:
1. Z czym wiąże się wycofanie ukraińskiego wojska?
Konfiguracja linii frontu, która obejmowała tzw. łuk debalcewski nie była wygodna dla Sił Zbrojnych Ukrainy z punktu widzenia obrony pozycji. O wiele bardziej logiczne było przesunięcie na linię Mironówka-Switlodarsk, gdzie znajdują się naturalne przeszkody dla wroga ograniczające możliwości dalszej ekspansji samozwańczych republik.
2. Mówi się, że zadanie utrzymania Debalcewe nie zostało wykonane?
Zanim zacznie się mówić o wykonaniu, czy niewykonaniu zadania, należy najpierw powiedzieć jakie dokładnie zadanie postawiono przed częścią SZU. Trzeba podkreślić, że debalcewska operacja odegrała bardzo ważną rolę w zakłóceniu planów separatystów, wspieranych przez regularne jednostki SZ Federacji Rosyjskiej, a właściwie na odwrót – wspieranych przez separatystów regularnych jednostek SZ FR (nawiasem mówiąc, ostatnie potwierdza informacja, że kierownictwo operacji z wykorzystaniem nielegalnych formacji zbrojnych tak zwanych „DRL” i „ŁRL” w miejscowości Debalcewe, obejmował zastępca dowódcy Wojsk Lądowych Federacji Rosyjskiej generał Oleksandr Lencow (http://ru.tsn.ua/ato/vo-vremya-shturma-debalcevo-sredi-boevikov-zametili-deystvuyuschego-rossiyskogo-generala-411441.html).
W obliczu wykonania przez stronę ukraińską podjętych zobowiązań zawieszenia broni, w planach rosyjskich przywódców było przeprowadzenie szeregu działań ofensywnych i znaczne rozszerzenie terytorium, które nie jest kontrolowane przez centralne władze Ukrainy. Szczególnie po podpisaniu 12 lutego b.r. w Mińsku dokumentu pod nazwą „Kompleks działań na rzecz realizacji mińskich porozumień”, walki nasiliły się oprócz Debalcewe również w kierunku Ługańska i Mariupola. Starania podjęte przez kierownictwo ATO, aby utrzymać Debalcewe nie okazały się daremne. Jako że Debalcewe stało się przeszkodą dla bojowników i wymagało od kierownictwa rosyjsko-terrorystycznych wojsk maksymalnego wykorzystania rezerw, które kilka dni przerzucano w okolice Debalcewe z innych części linii frontu, plany znacznego rozszerzenia strefy wpływów separatystów zostały udaremnione. Tak więc operacja SZU utrzymania Debalcewe pociągnęła za sobą ogromne siły i środki separatystów. Oprócz tego przez to piekło przeszło wielu tak zwanych rosyjskich ochotników i wojskowych SZ FR, którzy wrócą do domu w nieco zmienionej formie.
Ponadto w czasie obrony SZU miały okazję wyrządzić o wiele większe straty atakującym siłom rosyjsko-terrorystycznych wojsk niż ponieśli sami.
Obserwatorzy podkreślają, że gdyby strona ukraińska nie przestrzegała zobowiązań zawieszenia broni i przeprowadziła aktywne działanie ofensywne to można by mówić od razu o kilku kotłach, ale tym razem dla „DRL” i „ŁRL”. Dlatego że w rzeczywistości w okolice Debalcewe zostały ściągnięte nie tylko rezerwy bojowników, ale i jednostki z innych miejsc, gdzie zabezpieczały linię frontu.
Po zrujnowaniu infrastruktury Debalcewe (przede wszystkim komunikacyjnej) na skutek obrony, nie było sensu dłużej utrzymywać tej miejscowości. Planowane wycofanie wojsk na dogodniejsze pozycje to optymalna i mądra decyzja, która została podjęta przez ukraińskie dowództwo.
W związku z wycofaniem wojsk z Debalcewe, nastała przerwa, w czasie której świat będzie przyglądał się działaniom bojowników a przede wszystkim FR, która zobowiązała się realizować mińskie uzgodnienia.
3. Dlaczego separatyści tak rozpaczliwie walczą o Debalcewe skoro według uzgodnień w Mińsku, miasto powinno być zwolnione?
-Wiele mówi się o tym, że Debalcewe posiada strategiczne znaczenie dla organizacji logistyki łączności pomiędzy „DRL” i „ŁRL, ale nie jest tak do końca. Oprócz tego zawsze istniały trasy oraz alternatywne, dosyć wygodne objazdy. W takim stanie, w jakim obecnie znajduje się infrastruktura miasta w najbliższej przyszłości Debalcewe nie będzie w stanie w pełni wykonywać pełnić funkcji komunikacyjnej.
Dla bojowników, najprawdopodobniej za sprawą polityki informacyjnej prowadzonej przez przywództwo tak zwanych „republik” i rosyjskich dziennikarzy z Lifenews, Debalcewe stało się swego rodzaju Stalingradem. Podobnie jak dla naszych żołnierzy donieckie lotnisko. Dlatego rzucono tutaj wszystkie siły, żeby za wszelką cenę obronić miasto.
4. Czy wycofanie wojsk oznacza kapitulację i formalne poddanie Debalcewe separatystom?
Okazuje się, że Debalcewe zostanie zajęte przez separatystów. Jednak z innego punku widzenia Debalcewe stało się przykładem zdrady tych ludzi, którzy nazywają siebie obrońcami Donbasu, a w rzeczywistości są terrorystami, którzy nie dotrzymują słowa. Biorąc pod uwagę, że nie rozmawia się najpierw z nimi a z W. Putinem, nawołując do opamiętania, Debalcewe będzie plamą na jego honorze i kolejnym jaskrawym przykładem rosyjskiego zakłamania, gdy obiecuje się jedno, a robi drugie.
W ideologicznym planie nie zawsze należy tworzyć nadęte symbole bohaterstwa, którym długi czas było wspomniane donieckie lotnisko, a teraz próbowano zrobić Debalcewe, żeby potem rozczarować się i cierpieć przez chwilową utratę.
Ważne jest jasno określić co jest priorytetem: utrzymanie mitycznych punktów na mapie, czy ocalenie życia ludności cywilnej i żołnierzy, którzy później w lepszych warunkach mogą być wykorzystani efektywniej w celu osiągnięcia konkretnych celów. Na korzyść ostatniego przemawia fakt, że obecnie w czasie wojny hybrydowej, którą prowadzi Rosja na wschodzie Ukrainy, głównie walka toczy się nie o terytorium, a o umysły i serca ludzi. I tutaj ważne jest nie tyle utrzymanie terytorium z wszelką cenę, a pokazanie zasadniczej różnicy w podejściu separatystów, którzy rozszerzają strefę bezprawia, a podejściu legitymnej władzy. W takim przypadku tymczasowa utrata terytorium może mieć potencjalnie pozytywny efekt. Oprócz tego od czasów drugiej wojny światowej, wojskowa strategia już dawno przeszła od wojny pozycyjnej do aktywnego działania i hybrydowych operacji polityczno-wojskowych zabezpieczanych przez potężne działania w sferze polityki, dyplomacji, gospodarki, finansów i innych. Tak więc w obecnych warunkach chwilowa strata może mieć czasem pozytywny efekt końcowy. A końcowym celem Kijowa jest przywrócenie integralności terytorialnej Ukrainy.
5. Czy Debalcewe będzie przeszkodą, na której rozbije się nadzieja na pokój, którą dały uzgodnienia w Mińsku?
-To już się stało. Jedyną nadzieję daje rezolucja ONZ i ukraińska inicjatywa wnioskowania do UE i ONZ o prowadzenie na Ukrainę sił pokojowych. Przedstawiciele niektórych europejskich państw, twierdzą, że następne tygodnie będą punktem wyjścia i wskaźnikiem prawdziwych intencji Rosji. Nikt nie robi sobie wielkich nadziei. Putinowi daje się kolejną szansę podjęcia właściwej decyzji. Trudno powiedzieć co będzie w przyszłości, ale sądząc po Debalcewe można dojść do wniosku, że zobowiązaniom jakie podejmuje Rosja nie można wierzyć.
Już teraz trzeba stwierdzić, że Rosja nie zaprzestanie prób dalszej destabilizacji Ukrainy i zmiany władzy na prorosyjską. I Putin w tej kwestii nie cofnie się przed niczym, począwszy od działań grup dywersyjnych po destabilizację sytuacji w poszczególnych regionach państwa oraz pełnego przemieszczania się rosyjsko-terrorystycznych wojsk na południu Ukrainy w celu stworzenia korytarza lądowego do Krymu, a w perspektywie przekształcenia Ukrainy z państwa z dostępem do morza w państwo bez niego. Celem nadrzędnym pozostaje zupełna kontrola nad całym terytorium Ukrainy. W najbliższym czasie Rosja będzie próbowała wszelkimi sposobami narzucić światu własne „siły pokojowe” na Ukrainie, które zapewnią rozszerzanie „ruskiego świata” do granic Europy. Nie wykluczone, że do tego zadania mogą zostać wyznaczeni pozyskani z naftaliny i „koronowani” na terytorium kontrolowanym przez separatystów niektórzy „działacze” czasów Janukowycza.
Już teraz można powiedzieć, że maja podobne plany, śmierć, zniszczenie, bezprawie. Widać to na przykładzie części Donbasu, okupowanej przez rosyjsko-separatystyczne bandy. Oprócz tego, że tym terytorium nie działa żadne prawo, a za zakładników wzięto dużą liczbę ludności cywilnej, obecnie można powiedzieć, że teren ten przekształca się na strefę tranzytową nielegalnego transportu nie tylko broni, ale i narkotyków. A to dodatkowy czynnik zagrażający bezpieczeństwu i stabilizacji w Europie.
Chciałoby się wierzyć, że jawna kpina Putina z mińskich porozumień znacznie ograniczy w Europie i na świecie liczbę tych nielicznych, którzy jeszcze mają złudzenia dotyczące „kremlowskiego złego geniusza”…
Portal polsko-ukraiński Portal Polsko-Ukraiński jest portalem internetowym o charakterze analityczno-informacyjnym










