20 stycznia Gienadij, mieszkaniec Gorłówki, obchodził 58. urodziny. Podczas wojny, choć nie ma nastroju do świętowania, zdecydował się by jednak świętować ten dzień ze znajomymi w pracy. Nie udało się. 19 stycznia rozpoczął się ostrzał miasta. Teraz jego rodzinie pozostały jedynie niewielkie zapasy żywności, chociaż sklepy pracują, jest tam tylko to co najpotrzebniejsze – chleb.
„Wielu ludzi wyjechało, każdy, kto miał taką możliwość i kogo nic tu nie trzyma. My nie możemy pojechać – mówi Hanna, żona Gienadija. Moja mama jest starszą i ciężką chorą osobą, nie może chodzić. Dzieci mieszkają w innnych miastach – starsza córka w Moskwie, młodsza w Kijowie. Wyjechały jeszcze latem, kiedy wszystko się dopiero zaczynało. Tam jest inaczej, spokojnie, tutaj – wiele budynków zrujnowanych. Są takie dni kiedy jest cicho, bez ostrzałów, ale nadal niebezpiecznie. Sąsiad wyszedł po chleb do sklepu i nie wrócił. Zakłady pracy nie pracują od ponad miesiąca – nie ma pracy ani wypłat. Banki w większości również nie działają.
Nie wiadomo kiedy to wszystko się skończy. Do emerytury zostały mi dwa lata, trzeba je przepracować. Nie mogę jednak opuścić domu, zostawić matki. Mąż wyjechał żeby szukać pracy. Zresztą matka nie chce nigdzie jechać – popiera Rosję. Starsza osoba, ogląda telewizję – wierzy co tam mówią, trzeba to zrozumieć – to nadal moja matka. Problem jest także z komunikacją. Ale jakoś żyjemy…”
Natalia Seliukova
Portal polsko-ukraiński Portal Polsko-Ukraiński jest portalem internetowym o charakterze analityczno-informacyjnym

