niedziela, 25 wrzesień, 2022
pluken
Home / Analityka / Nic o nas bez nas czyli o znaczeniu Ukrainy w grze o Ukrainę
Początek protestów "Rewolucji Godności". Lwów, 22.11.2013r. Fot. polukr.net
Początek protestów "Rewolucji Godności". Lwów, 22.11.2013r. Fot. polukr.net

Nic o nas bez nas czyli o znaczeniu Ukrainy w grze o Ukrainę

Share Button

W niektórych dyskusjach poświęconych aktualnej koncentracji rosyjskich wojsk w pobliżu granic Ukrainy pomija się samą Ukrainę – a jest to istotny element całego równania, wynikiem którego powinno być prawdopodobieństwo ewentualnego konfliktu zbrojnego o dużej skali.

Ocena prawdopodobieństwa konfliktu zbrojnego, aby była dość wiarygodną,  w krótko- ale także średnioterminowej perspektywie wymaga wzięcia pod uwagę szeregu czynników. Oczywiście w pierwszej kolejności należy wziąć pod uwagę potencjały militarne zaangażowanych stron, natomiast nie jest to jedyny aspekt jaki należy brać pod uwagę.

W omawianym przypadku czasami można spotkać się z ocenami, które niemal całkowicie pomijają elementy związane z Ukrainą jako państwem i jego potencjałem oraz charakterystycznymi cechami, które determinują w istotny sposób wynik aktualnego kryzysu, związanego z koncentracją rosyjskich wojsk w pobliżu granicy rosyjsko-ukraińskiej. Tymczasem to właśnie od samej Ukrainy i jej działań na wielu polach będzie zależeć dalszy bieg wypadków: ustalenia polityczne na linii Waszyngton-Moskwa nie odbywają się w próżni i nawet jeśli byłyby realizowane bez konsultacji z Kijowem (do czego dąży Rosja i czemu zaprzeczają czynniki oficjalne w USA), to muszą brać pod uwagę aktualny stan rzeczy nad Dnieprem i perspektywy jego zmian w wyniku takich czy innych posunięć. I choć oficjalna rosyjska propaganda przedstawia sytuację Ukrainy jako złą (motyw „państwa upadłego”, pojawiający się od 2014 roku w narracjach rosyjskich mediów), to można mieć pewność, że rosyjscy analitycy bardzo sumiennie oceniają sytuację swojego sąsiada i potencjalnego przeciwnika, tak, by dostarczyć własnemu kierownictwu jak najbardziej wiarygodny obraz.

Wśród aspektów, które z pewnością są brane pod uwagę należy wskazać poniższe – choć oczywiście nie jest to pełna lista, a raczej kilka najbardziej istotnych kwestii. Spróbujmy je rozważyć każdej z nich przypisując umowną wartość liczbową (wskazującą która z zaangażowanych stron ma w danym miejscu przewagę w zależności od posiadanych cech czy możliwości wpływu), dzięki czemu uzyskamy umowny, sumaryczny wynik, na podobieństwo wyników zawodów sportowych. Oczywiście taka „metodologia” jest rozwiązaniem bardzo mocno uproszczonym i niedoskonałym, może dać jednak pewną orientację, pomagającą w ocenie sytuacji.

Siły Zbrojne Ukrainy (Rosja : Ukraina – 2:1)

Aktualnie sytuacja ukraińskiej armii w sposób zasadniczy różni się od tej z początku 2014 roku, gdy doszło do aneksji Krymu i rozpoczęcia wojny na Donbasie. Wówczas Siły Zbrojne Ukrainy znajdowały się w opłakanym stanie, zarówno jeśli chodzi o stan wyposażenia jak i poziom gotowości do działania, tym bardziej w tego rodzaju konfrontacji – w symetrycznym konflikcie zbrojnym z silniejszym przeciwnikiem. Najwięcej doświadczeń, okupionych często poważnymi stratami ludzkimi i sprzętowymi, przyniosły walki z końca lata 2014 i zimy 2014/2015 roku. Ich efektem były bezcenne doświadczenia i wnioski płynące z prowadzonym działań, a wiele z nich udało się wdrożyć przede wszystkim na szczeblu taktycznym.

W ciągu blisko ośmiu lat jakie minęły od początku wojny z Rosją ukraińskiej armii udało się zmodernizować i unowocześnić znaczną część swojego potencjału w wojskach lądowych: zarówno na poziomie uzbrojenia i wyposażenia pojedynczego żołnierza jak i całych jednostek zmechanizowanych i powietrznodesantowych. Sformowano także Siły Operacji Specjalnych jako nowy rodzaj sił zbrojnych. Wiele do życzenia nadal pozostawia stan Sił Powietrznych (choć w porównaniu z 2014 rokiem poziom sprawności jest znacząco większy, zarówno jeśli chodzi o sprzęt latający jak i obronę przeciwlotniczą), a zwłaszcza Marynarki Wojennej Ukrainy która tylko w niewielkim stopniu odbudowała swoje zdolności utracone na Krymie.

Ogólny potencjał SZU oraz poziom gotowości jest znacząco większy, niż miało to miejsce w 2014 roku. Strona rosyjska nie może też liczyć na efekt zaskoczenia w skali strategicznej: eskalacja konfliktu, jeśli nastąpi, tym bardziej w dużej skali, zastanie ukraińską armię w stanie wysokiego pogotowia. Rzecz jasna SZ FR są liczniejsze i bardziej nowoczesne, zwłaszcza jeśli chodzi o lotnictwo czy systemy rakietowe – mimo tego, SZU będą dla nich o wiele trudniejszym przeciwnikiem niż jeszcze kilka lat temu, a co więcej będą prowadzić działania na własnym, zawczasu przygotowanym do działań obronnych terenie.

Rezerwy i obrona terytorialna (+1 dla Ukrainy – 2:2)

Doświadczenia związane z konfliktem na wschodzie kraju to dla Ukrainy nie tylko kapitał w postaci doświadczeń i wniosków z realizowanych działań, ale także znaczący potencjał ludzki: żołnierze i funkcjonariusze innych służb, którzy mają za sobą służbę na linii frontu i związane z tym doświadczenia. W ramach powyższej grupy jest także znaczna liczba członków ochotniczych formacji zbrojnych, które odegrały znaczącą rolę w początkowym etapie konfliktu. Formalnie liczba rezerwistów pozostających w dyspozycji Ministerstwa Obrony Ukrainy to 1 milion (choć prawdopodobnie liczba ta nie uwzględnia grupy ochotników niewojskowych z batalionów ochotniczych).

Znaczna liczba byłych uczestników ATO, zarówno emerytowanych wojskowych jak i ochotników, zasiliła po zakończeniu służby na Donbasie szeregi jednostek obrony terytorialnej. Dotyczy to całego terytorium Ukrainy, także – co jest bardzo częstym błędem – uznawanych za prorosyjskie wschodnich i południowych obwodów Ukrainy. „W Charkowie trwają obecnie przygotowania formacji obrony terytorialnej, które prowadzą ćwiczenia, niektóre regularnie od kilku lat. Powstają także nowe grupy samoobrony, złożone z osób, które chcą bronić miasta” – mówi Artem Fisun, aktywista i wolontariusz zajmujący się pomocą ukraińskiej armii. Jak wynika z jego relacji, w mieście obecna jest pewna liczba mieszkańców o poglądach prorosyjskich, nie ma wśród nich jednak osób gotowych do aktywnych wystąpień po stronie Rosji, nawet wobec perspektywy inwazji i konfliktu zbrojnego. Podobnie sytuacja wygląda w innych miastach i regionach na wschodzie Ukrainy: wynika to z badań prowadzonych przez Centrum Bezpieczeństwa Międzynarodowego Państwowego Uniwersytetu w Doniecku (aktualnie funkcjonującego w Winnicy) – ideę członkostwa Ukrainy w NATO lub współpracy z Sojuszem wspiera blisko połowa ankietowanych osób.

O ile strona rosyjska, ze względu na wskazany w punkcie wyżej większy potencjał militarny, byłaby w stanie zwyciężyć w konflikcie zbrojnym, to dużym problemem byłoby „zagospodarowanie” tego zwycięstwa: nawet pomijając jego wątpliwy sens, okupacja terytorium kraju o wrogo nastawionym społeczeństwie, przy dużym prawdopodobieństwie powstania oddziałów partyzanckich prowadzących aktywne działania zbrojne, jest poza możliwościami jakiegokolwiek państwa, także Rosji. Jest to czynnik pozwalający na częściowe zniwelowanie potencjału militarnego przeciwnika, wpływając na zwiększenie kosztów potencjalnego konfliktu zbrojnego.

Potencjał przemysłu zbrojeniowego (+1 dla Ukrainy – 2:3)

Ukraina „odziedziczyła” po okresie ZSRR dość rozbudowany segment przemysłu zbrojeniowego. Nie wdając się w tym miejscu w szczegóły można stwierdzić, że posiadane aktywa pozwalają na modernizację i rozwój sprzętu dla jednostek pancernych i zmechanizowanych, systemów rakietowych i w kilku innych obszarach. Efektem tego jest prowadzona własnymi siłami modernizacja niektórych typów czołgów (głównie na bazie wozów rodziny T-64), produkcja nowych transporterów opancerzonych (np. BTR-4), a także rozwój własnych pocisków rakietowych takich jak dla zestawów „Wilcha” (o kalibrze 300 mm) jak i pocisków przeciwokrętowych „Neptun”. Te niewątpliwe sukcesy doprowadziły do zwiększenia potencjału Sił Zbrojnych Ukrainy i tym samym zmniejszyły ryzyko konfliktu zbrojnego o dużej skali: większy potencjał SZU to potencjalnie wyższe koszty dla Rosji, zniechęcające do podejmowania aktywnych i agresywnych działań. Co więcej, w miarę upływu czasu i wdrażania kolejnych typów opracowywanego i/lub modernizowanego uzbrojenia, w perspektywie średniookresowej prawdopodobieństwo konfliktu będzie się nadal zmniejszać.

Społeczeństwo obywatelskie (+1 dla Ukrainy – 2:4)

Ukraińskie społeczeństwo należy ocenić jako bardzo aktywne. Pokazały to wydarzenia z przełomu 2004 i 2005 – „Pomarańczowa Rewolucji” oraz 20013 i 2014 – „Rewolucja Godności” oraz jej następstwa. W obu przypadkach aktywne wystąpienia dużej liczby obywateli uniemożliwiły działania władz zmierzające do integracji z Rosją, której sprzeciwiała się większość aktywnej części społeczeństwa. I o ile w przypadku pierwszego wystąpienia zarysował się dość jaskrawy podział wschód-zachód, o tyle druga z rewolucji, a zwłaszcza będąca jej konsekwencją wojna z Rosją te podziały w dużej mierze zatarły, spychając grupy osób o orientacji prorosyjskiej na margines. Z kolei aktywne zaangażowanie większości Ukraińców w działania na rzecz armii (zwłaszcza w początkowym, najtrudniejszym okresie konfliktu) pokazały wysoki poziom aktywności i jednocześnie odpowiedzialności za własne państwo. Aktywna postawa społeczeństwa, wspierająca struktury odpowiedzialne za bezpieczeństwo również jest istotnym czynnikiem wpływającym na zmniejszenie prawdopodobieństwa konfliktu zbrojnego.

Sytuacja polityczna: wymiar wewnętrzny (po 1 dla obu graczy – 3:5)

Wewnętrzny wymiar sytuacji politycznej na Ukrainie najlepiej chyba charakteryzuje status „to skomplikowane”. Scenę polityczną, zwłaszcza w okresie po „Rewolucji Godności” charakteryzuje rozdrobnienie i konflikty, brak możliwości zbudowania stałego, większego poparcia przez poszczególne partie polityczne, a także wpływ oligarchów na politykę (ten ostatni czynnik ma swoje negatywne i ale i pozytywne skutki). W kwestiach takich jak polityka obronna i międzynarodowa panuje jak na razie dość powszechna zgoda, choć z czasem nie można wykluczyć pojawienia się formacji dużo bardziej aktywnie akcentujących „rozczarowanie Zachodem”, przekonujących do budowy silniejszych relacji z Rosją. Na taki obrót spraw liczy zresztą Moskwa – a właściwie nie tyle liczy, co stara się swoimi działaniami na różnych płaszczyznach aktywnie do przybliżyć. Wspomniane nieuporządkowanie i nie do końca przejrzyste zasady funkcjonowania i finansowania sił politycznych sprzyjają dążeniom do wpływania na sytuację polityczną przez czynniki zewnętrzne, co będzie wpływać negatywnie na sytuację Ukrainy: istotnymi momentami, których z pewnością nie omieszka wykorzystać Rosja będą wybory parlamentarne i prezydenckie: odpowiednio w latach 2023 i 2024, dążąc do uzyskania wpływu na sytuację wewnętrzną metodami politycznymi. Paradoksalnie, w ramach aktualnego kryzysu, jest to również czynnik zmniejszający prawdopodobieństwo dużego konfliktu zbrojnego w perspektywie krótkoterminowej.

Sytuacja polityczna: wymiar międzynarodowy (+1 dla Ukrainy – 3:6)

Ukraina pozostaje poza Unią Europejską (z którą łączy Kijów umowa stowarzyszeniowa) oraz poza NATO. Oznacza to, że nie może liczyć na żadne „twarde” gwarancje bezpieczeństwa na wypadek ataku, tak, jak jest to w przypadku krajów Sojuszu Północnoatlantyckiego. Ta sytuacja „samodzielności strategicznej” zmusza Ukrainę do wykorzystywania innych narzędzi w celu zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Jedno z nich to armia i cały sektor związany z obronnością – o czym mowa była wyżej. Drugi element to działania dyplomatyczne, realizowane przede wszystkim na kierunku zachodnim. Jak widać po aktualnym kryzysie – są one dość skuteczne: deklaracje krajów UE i USA o konsekwencjach gospodarczych dla Rosji w przypadku eskalacji konfliktu do dużej skali, choć pozostają tylko deklaracjami – muszą być i są brane pod uwagę przez Rosję w całkowitym rachunku zysków i strat. Potencjalne straty w tym obszarze są dla strony rosyjskiej znaczącym problemem i kolejnym czynnikiem podwyższającym rachunek strat w przypadku ewentualnego konfliktu.

Wnioski

Przedstawione wyżej założenia nie uwzględniają wielu czynników: w tym zwłaszcza gospodarczych, energetycznych czy szerszego ujęcia presji międzynarodowej na Rosję na różnych polach i w różnych sferach funkcjonowania państwa w środowisku międzynarodowym. Są to czynniki, które prawdopodobnie modyfikują sytuację dodatkowo na korzyść Kijowa, przynajmniej na aktualnym etapie kryzysu.

Uzyskany rezultat wskazuje, że o ile po stronie rosyjskiej jest widoczne przewaga w sferze argumentów czysto militarnych i częściowo politycznych, to Ukraina jest w stanie zniwelować tą przewagę innymi środkami (nie wyłączając z tego zbioru środków typowo militarnych), przynajmniej jeśli mowa o scenariuszu dużego, zmasowanego konfliktu. Mamy do czynienia z sytuacją, w której taki konflikt, choć teoretycznie, na poziomie różnicy samych potencjałów wojskowych jest możliwy do wygrania przez agresora i to w stosunkowo krótkim czasie, to jego konsekwencje muszą zostać uznane za nieopłacalne z punktu widzenia globalnego rezultatu. Powyższe nie wyklucza oczywiście pojawienia się konfliktu o niższym poziomie intensywności, ograniczonego, podobnie jak w 2014/15 roku do stosunkowo niewielkiego obszaru i realizowanego przy użyciu ograniczonych sił i środków.

Dariusz Materniak

Share Button

Czytaj również

Fot. obserwatormiedzynarodowy.pl

Ukraina: o zszywaniu państwa i narodu w obliczu zewnętrznej agresji. Jak może w tym pomóc prawo międzynarodowe?

Niedawna koncentracja na masową skalę rosyjskich wojsk u ukraińskich granic i realna groźba poważnego zaostrzenia …