Rząd Federacji Rosyjskiej podjął decyzję o wprowadzeniu embarga na towary importowane z Ukrainy od 1 stycznia 2016 roku – od dnia, w którym wchodzi w życie część handlowa Umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z UE.
Według ocen zastępcy ministerstwa rolnictwa Ukrainy, Natalii Mikolskiej, wprowadzenie takiego embarga spowoduje zmniejszenie przychodów z eksportu w granicach od 140 do 205 mln dolarów w skali roku.
Według strony rosyjskiej działania te są odpowiedzią na analogiczne posunięcia strony ukraińskiej, obejmujące wprowadzenie sankcji wobec osób i firm z Rosji.
Przedstawiciele UE powiadomili o zakończeniu prac proceduralnych związanych z rozpoczęciem funkcjonowania strefy wolnego handlu pomiędzy Unią a Ukrainą, która ma rozpocząć działanie od 1 stycznia 2016 roku.
Jak wiadomo, część Umowy Stowarzyszeniowej dotycząca problematyki handlowej została podpisana w czerwcu 2014 roku. Jednak jej wejście w życie zostało odsunięte w czasie po rozmowach przedstawicieli UE, Ukrainy i Rosji.
Strona rosyjska nadal grozi wprowadzeniem sankcji na ukraińskie produkty.
Według koordynatora grupy „Informacyjny sprzeciw” i deputowanego do Rady Najwyższej Ukrainy Dmytro Tymczuka, bojownicy DNR i ŁNR oraz wojska rosyjskie szykują się do aktywizacji działań zbrojnych w Donbasie.
Obserwowane są m.in. działania polegające na aktywniejszym niż dotychczas dostarczaniu sprzętu wojskowego, w tym czołgów i artylerii, także rakietowej. Dotyczy to wszystkich odcinków linii rozgraniczenia wojsk. Kolejne dostawy sprzętu nadchodzą także z Rosji.
W okolice Doniecka miały trafić także oddziały rosyjskiego specnazu oraz artylerii. Oddziały złożone z lokalnych separatystów są dokompletowywane ochotnikami z Rosji.
W ocenie Dmytro Tymczuka te działania wychodzą daleko poza dotychczas realizowane działania o charakterze lokalnych prowokacji.
Na podstawie: facebook.com/dmitry.tymchuk, facebook.com/ato.news
W razie zaostrzenia sytuacji w Donbasie strona ukraińska może podjąć decyzję o powrocie na linię frontu artylerii i moździerzy – informuje RNBO Ukrainy. O takiej ewentualności poinformowano już misję OBWE na Ukrainie.
W ciągu ostatnich 24 godzin miał miejsce kilkanaście przypadków ostrzelania pozycji sił ukraińskich, m.in. w okolicach Doniecka, Ługańska i Mariupola. W ostrzałach stosowane były moździerze o kalibrze 82 i 120 mm oraz działa przeciwlotnicze ZU-23-2, a także BWP i transportery opancerzone. Zaobserwowano również działania grup dywersyjnych.
Najtrudniejsza sytuacja utrzymuje się na zachód od Doniecka – w Piaskach i w okolicach Krasnohorivki.
Na podstawie: mediarnbo.org, facebook.com/dmitry.tymchuk
Zanim Zachód ubiczuje się za zamach Państwa Islamskiego w Paryżu, warto przypomnieć o kilku faktach.
Terroryści Państwa Islamskiego wyłonili się z Al-Kaidy dzięki temu, że, na co wskazuje dr Wojciech Szewko, specjalista do spraw Bliskiego Wschodu, wsparcie dla opozycji syryjskiej było przekazywane w sposób przypadkowy. To pozwoliło Abu Bakr al-Bagdadiemu na stworzenie podwalin autonomicznego bytu, roszczącego sobie prawa do Kalifatu sunnickiego.
Jednym z bardziej istotnych źródeł dochodów Państwa Islamskiego jest nielegalny handel ropą naftową, która głównie za pośrednictwem Turcji, (na co przymykał oczy Zachód) docierała na światowe rynki, zazwyczaj zmieszana z innymi gatunkami.
Zanim uwierzymy w propagandę rosyjskich mediów i uznamy, że Paryżanie zamordowani w strzelaninie z 13 listopada są winni sami sobie, bo w historii świata cywilizacja Zachodu niepotrzebnie interweniowała na Bliskim Wschodzie, należy przypomnieć, dlaczego były możliwe narodziny Państwa Islamskiego. Było to możliwe tylko dlatego, że operacja USA w Iraku została zakończona, a interwencja w Syrii zablokowana, przez silny opór środowisk pacyfistycznych na Zachodzie. Powstała w ten sposób próżnia bezpieczeństwa została szybko wypełniona przez przejściowy chaos, a potem porządek ustanowiony przez najzdolniejszego z watażków. Zachód zostawił władzę nad Syrią i Irakiem na ulicy, a al-Bagdadi po nią sięgnął. Nie chcą o tym pamiętać pacyfiści, którzy najpierw wymusili na USA wycofanie z operacji stabilizacyjnych na Bliskim Wschodzie, a potem obwinili je za destabilizację. Rosja tylko podsycała ten proces, korzystając z podatnego gruntu w społeczeństwach Europy Zachodniej, które nie przepadają za Ameryką.
Celami ataków Państwa Islamskiego stali się szybko Kurdowie, Jazydzi, Chrześcijanie i opozycja islamska wobec prezydenta Baszara Asada wspieranego przez Rosję. Dopiero, kiedy powstała kaukaska filia samozwańczego Kalifatu, Rosjanie zdecydowali się wesprzeć Asada w walce z terrorystami, odwracając jednocześnie uwagę od wciąż zaognionej sytuacji na Ukrainie. Kiedy doszło do zestrzelenia samolotu pasażerskiego z Rosji nad Synajem, okazało się po raz kolejny, że terroryści są zagrożeniem dla wszystkich racjonalnych aktorów na arenie międzynarodowej.
Sytuacja jest jednak cynicznie wykorzystywana przez rosyjską propagandę, która jak wspomniałem, odwraca uwagę od nielegalnej działalności Rosji na Ukrainie, dodatkowo: ustawia Rosjan w awangardzie walki z terroryzmem, przełamuje izolację Moskwy, przedstawia aktywną politykę zagraniczną Zachodu, jako szkodliwy imperializm, dla którego jedyną alternatywa jest multipolarny porządek świata, obarcza winą za destabilizację Bliskiego Wschodu Stany Zjednoczone.
Warto także pamiętać o tym, że bezbronność zachodnich służb wobec działań bojowników Państwa Islamskiego wynikała między innymi z tego, że Edward Snowden, uciekinier z Narodowej Agencji Bezpieczeństwa USA do Rosji, zdekonspirował metody inwigilacji. Terroryści wiedzą lepiej, jak unikać obserwacji. Opór opinii publicznej wobec uzasadnionych działań naszych służb specjalnych także utrudnił wykrywanie zagrożeń. Przeniesienie ciężaru dyskusji o imigracji do Europy na kryterium narodowości jest kolejnym elementem wojny informacyjnej Rosji, która chce, aby kontynent dezintegrował się, usunął Schengen i nie prowadził solidarnej polityki. Wraz z realizacją tego scenariusza powstanie zagrożenie dla zachodniego stylu życia, którego bronią pacyfiści. To także zagrożenie dla rozwoju ekonomicznego Europy, który jest możliwy dzięki dalszej integracji. Ta z kolei będzie wykluczona, bez zapewnienia odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa na kontynencie. Jeżeli nie będzie aktywnej polityki za granicą, zagrożona będzie wolność i bezpieczeństwo w Europie, co wydarzenia w Paryżu pokazały dobitnie.
Główną winą Zachodu był grzech zaniechania, a nie nieuprawniona interwencja na Bliskim Wschodzie. Działalność w regionie powinna być zdecydowana. To wahanie administracji Baracka Obamy w kwestii interwencji w Syrii pozwoliło na powstanie Państwa Islamskiego. Waszyngton ustąpił pola. Zamachy w Paryżu powinny być ostatnim sygnałem do powrotu do współpracy.
Środowiska optujące za pacyfizmem w obliczu narastających zagrożeń międzynarodowych spychają dyskusję na manowce. Czas porozmawiać o tym, jakiej odpowiedzi na kolejną już agresję powinien udzielić Zachód. W pierwszej kolejności należy wesprzeć działania Stanów Zjednoczonych na rzecz zamknięcia szlaków nielegalnego handlu ropą przez Państwo Islamskie. Następnie należy na płaszczyźnie NATO uregulować stosunek Turcji do tego terrorystycznego bytu. Dopiero w dalszej kolejności można rozmawiać o zakresie współpracy z Rosją w walce z terrorystami, o ile taka będzie w ogóle konieczna. Nie należy przy tym rezygnować ze stanowczej polityki wobec Rosjan, którzy w toku wojny hybrydowej na Ukrainie także sięgają po metody terrorystów.
Bogatsi w doświadczenia wojen w Afganistanie, Iraku i Arabskiej Wiosny, możemy dostosować narzędzia do potrzeb. Interwencja lądowa sama w sobie będzie bezskuteczna. Celem powinna być zmiana polityczna gwarantująca stabilizację, a niekoniecznie rozwój demokracji w krajach ogarniętych obecnie terroryzmem. Jeżeli zachodni styl życia ma przetrwać, będziemy musieli go bronić.
Frekwencja w II turze wyborów do władz lokalnych (w głosowaniu na członków rad wiejskich i merów miast) osiągnęła 34%. Najwyższą zanotowano w obwodzie tarnopolskim – 55,67%. Dla porównania, we obwodzie lwowskim frekwencja wyniosła 39,8%, a w chersońskim – 20,5%.
Głosowanie odbyło się w 29 miastach o liczbie mieszkańców powyżej 90 tys., gdzie w I turze wyborów (25 października) żaden z kandydatów nie uzyskał większości 50%.
Wedłu aktualnych danych zwycięzcą wyborów we Lwowie został Andrij Sadowyj (Samopomoc), w Kijowie – Witalij Kliczko (BPP), w Dniepropietrowsku – Borys Filatow (UKROP), a w Iwanofrankiwsku – Rusłan Marcinkiw (Swoboda).
Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko wziął udział w ceremonii przekazania Siłom Zbrojnym Ukrainy stacji radiolokacyjnych AN/TPQ-36, które pozwolą na lokalizowanie pozycji nieprzyjacielskiej artylerii, zarówno rakietowej jak i lufowej i moździerzy w promieniu 24 km. Ceremonia odbyła się na poligonie w Jaworowie w obwodzie lwowskim.
„Sytuacja na froncie jest napięta (…) dlatego potrzebne jest nam uzbrojenie artyleryjskie charakteru obronnego, które pozwoli na lokalizowanie pozycji wrogiej artylerii i powstrzymanie agresora” – powiedział Poroszenko. Porozumienie ws. dostaw zawarto w czasie rozmów prezydentów Ukrainy i USA we wrześniu br. w Nowym Jorku.
Łączna suma przekazanej do tej pory pomocy wojskowej dla Ukrainy wyniosła 265 mln dolarów.
W Nowych Petriwkach koło Kijowa, gdzie znajduje się ośrodek szkoleniowy Gwardii Narodowej Ukrainy zaprezentowano broń, jaka ma wejść w najbliższym czasie na wyposażenie jednostek specjalnych ukraińskich sił bezpieczeństwa.
W prezentacji wzięli udział szef RNBO Ołeksandr Turczynow i minister spraw wewnętrznych Ukrainy, Arsen Awakow.
Przedstawiono około 30 różnych typów broni, produkowanych przez zakłady FORT i Ukrobronoserwis. Są to pistolety, pistolety i karabiny automatyczne oraz snajperskie, a także strzelby i granatniki. Broń produkowana jest w 100% na Ukrainie i odpowiada standardom NATO.
Kijów, 14 listopada, UNN. W związku z zamachami, jakie miały miejsce w stolicy Francji 13 listopada w godzinach wieczornych, prezydent Ukrainy polecił strukturom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo wzmocnić środki ostrożności w kraju i na jego granicach.
„Proszę wszystkich, by ze zrozumieniem odnosili się do wymogów bezpieczeństwa związanych z działaniem struktur porządku publicznego, jeśli chodzi o kontrole dokumentów i pojazdów. Proszę o powstrzymanie się od działań, jakie mogłyby negatywnie wpłynąć na stan bezpieczeństwa” – napisał w oświadczeniu minister spraw wewnętrznych, Arsen Awakow.
Wzmocnioną ochroną zostaną objęte lotniska, dworce, metro, mosty, obiekty wojskowe i przemysłowe i inne elementy infrastruktury.
10 listopada br. z wizytą do Polski przyjechali przedstawiciele białoruskich i ukraińskich organizacji prawicowych, którzy m.in. złożyli kwiaty przed pomnikiem ofiar Zbrodni Wołyńskiej. Według Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich fakt ten został całkowicie pominięty przez polskie media.
Uczestnicy wizyty złożyli także oświadczenie, w którym czytamy m.in. że „w Polsce nasila się propaganda środowisk prorosyjskich, przedstawiająca Ukrainę polskiemu społeczeństwu, jako kraj rządzony jakoby przez faszystów, stanowiący potencjalne zagrożenie dla pokoju (…) Odnosząc sie do historii najnowszej, uważamy, że ci bojownicy walczący o wolność i niepodległość naszego kraju mogą znaleźć miejsce w Panteonie Narodowym, którzy nie mordowali dzieci, kobiet, starców, nie popełniali zbrodni na ludności cywilnej”.
Dokument podpisali przedstawiciele ukraińskich organizacji: Stepan Braciuń – przewodniczący parti KUN Kongres Ukraińskich Nacjonalistów, Igor Jaremjj – Przedstawiciel UNA UNSO, doradca Dmytro Jarosza, Anatol Sholudko – Honorowy Przewodniczący Stowarzyszenia im. Atamana Semena Petlury.
Według SDP wiele redakcji zostało poinformowanych o wizycie, jednak żadna z nich nie wyraziła zainteresowania jej relacjonowaniem (do redakcji polukr.net taka informacja nie dotarła – przyp. aut.). „Gorzej jedna ze zbliżonych do narodowców odpowiedziała krótko, że nie opublikuje, bo burzy to jej koncepcję wizji narodowców z Ukrainy. Czyżby bliska była ich sercu ta putinowska koncepcja?” – czytamy w artykule na stronie internetowej SDP.