poniedziałek, 15 czerwiec, 2026
pluken
Home / polukr (page 168)

polukr

Wojciech Balczun: trzeba użyć nietypowych mechanizmów do walki z korupcją

Share Button

Nielegalne działania wobec Ukrzaliznicji są możliwe dzięki uczestnictwu wpływowych osób, a lista otwartych postępowań karnych pokazuje, że mają one chroniczny charakter. z Kolei system walki z korupcją działa po fakcie – stwierdził dyrektor Ukrzaliznicji, Wojciech Balczun, proponując wykorzystanie niestandardowych dla Ukrainy metod walki z korupcją.

„Widzę jeszcze jeden sposób przeciwdziałania korupcji. Będziemy wykorzystywać nietypowe dla Ukrainy mechanizmy i angażować nowych specjalistów” – napisał Wojciech Balczun na Facebooku. Wkrótce ma zostać ogłoszony przetarg na organizację struktur do walki z korupcją w ramach firmy, do którego mają zostać zaproszone zagraniczne firmy, posiadające doświadczenie w realizacji audytów. W pierwszej kolejności mają to być firmy tzw. „wielkiej czwórki”.

„Nie jest to jednorazowa akcja, ale systemowa praca przeciwko łapówkom, korupcji, oszustwom finansowym. Rezultatem mają być działania mające na celu usunięcie osób i mechanizmów odpowiedzialnych za korupcję wewnątrz UZ” – dodał Balczun.

Deklaracja dyrektora „Ukrzaliznicji” jest odpowiedzią na wystąpienie ministra infrastruktury, Wołodymyra Omeliana, który w telewizji Espreso.tv stwierdził, że środki w ramach działań „UZ” są wykorzystywane nieefektywnie. „Środki, jakie są zyskiem Ukrzaliznicji powinny być inwestowane (…) chodzi o dziesiątki miliardów, które zamiast w obrocie pozostają w prywatnych kieszeniach” – powiedział Omelian.

Na podstawie : facebook.com/golovauz, espreso.tv

Share Button

UE przedłużyła sankcje wobec Rosji

Share Button

28 czerwca br. Rada UE przedłużyła sankcje wobec Rosji o kolejne pół roku. Będą obowiązywać co najmniej do 31 stycznia 2018 roku.

Decyzję podjęto po sprawozdaniu z realizacji porozumień z Mińska, złożonego przez liderów Francji i Niemiec na szczycie UE w dniach 22-23 czerwca. 28 czerwca decyzja w tej sprawie została oficjalnie zatwierdzona w ramach obowiązującej procedury głosowania na forum Rady UE.

Sankcje zakładają ograniczony dostęp kapitału z Rosji na rynek UE (dla pięciu rosyjskich instytucji finansowych oraz firm sektora energetycznego i obronnego), embargo na handel uzbrojeniem, zakaz eksportu towarów podwójnego przeznaczenia, jak również wybranych technologii związanych z wydobyciem gazu i ropy naftowej. Pozostałe ograniczenia dotyczą także wjazdu na terytorium UE dla wskazanych osób.

Sankcje zostały wprowadzone po aneksji Krymu przez Rosję w marcu 2014 roku, a następnie rozszerzone po rozpoczęciu konfliktu na Donbasie.

Na podstawie: eeas.europa.eu

Share Button

Ukraińscy studenci PWSZ w Chełmie poznawali wschodnią Lubelszczyznę

Share Button

23 czerwca 2017r. grupa studentów ukraińskich studiujących w Katedrze Stosunków Międzynarodowych Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Chełmie odbyła całodzienne sympozjum terenowe, którego celem było zapoznanie ich z najważniejszymi zakładami funkcjonującymi w pasie przygranicznym, ich strukturą, możliwościami zatrudnienia, a także – oczywiście w miarę możliwości – odbycie zajęć praktycznych.

Przedsięwzięciu patronowali: Stanisław Adamiak, Konsul Honorowy Ukrainy w Chełmie i w jego imieniu Fundacja „Partnerstwo i Współpraca” oraz władze PWSZ w Chełmie.

Pierwszą instytucją z działalnością której zapoznali się nasi studenci, był Zakład Karny we Włodawie, z oczywistych względów niedostępny dla osób postronnych. Dzięki życzliwości Dyrekcji ZK umożliwiono odwiedzającym poznanie najważniejszych obiektów: cel, zaplecza socjalnego, świetlicy terapeutycznej, a także innych pomieszczeń służących dla urozmaicenia czasu skazanym.

Sam fakt przebywania za przysłowiowymi „murami” był już sam w sobie bardzo pouczający dla osób, która weszła na jego teren w charakterze gości. Szczególne wrażenie, oprócz oczywiście cel, zakratowanych i numerowanych na zewnątrz okien, podzielonych kratami korytarzy, sprawiają także zabezpieczenia wewnętrzne, stosowane zasady jednych otwartych drzwi, strefy ograniczonego poruszania się nawet dla funkcjonariuszy. Należy jednak podkreślić otwartość kadry, udzielane odpowiedzi, a także umożliwienie poznania w/w obiektów.

Kolejną instytucją, w której gościli studenci, był Urząd Miejski we Włodawie, gdzie przeprowadzone zostały zajęcia praktyczne – inscenizowana „sesja” Rady Miasta, ze studentami jako radnymi i pełniącymi konkretne funkcje. Były to szczególnie przydatne ćwiczenia, ponieważ na pytania zadawane przez radnych odpowiadał obecny na „sesji” pan Wiesław Muszyński – burmistrz Włodawy. Tę część sympozjum od strony praktycznej przygotowała i prowadziła pani Agata Zakrzewska, kierownik Wydziału Oświaty, Kultury i Promocji, a informacji o strukturze Urzędu udzieliła pani Joanna Pogonowska, inspektor ds. społecznych, kultury, sportu i współpracy z organizacjami pozarządowymi.

P1250296

Na prośbę młodzieży udostępniona została sala ślubów miejscowego Urzędu Stanu Cywilnego, gdzie również odbyte zostały zajęcia praktyczne – poznanie ceremoniału cywilnego zaślubin. Ostatnim etapem wizyty w UM było obejrzenie panoramy miasta z ratuszowej baszty. Gospodarze z okazji przeprowadzonych zajęć przygotowali także dla każdego z uczestników materiały promocyjne.

Bardzo interesujące zajęcia odbyliśmy także w Placówce Straży Granicznej w Sławatyczach. W pierwszej części spotkania odpowiedzialni za wizytę funkcjonariusze zapoznali nas z historią ochrony granicy państwowej, a także z danymi liczbowymi dotyczącymi ilości przekroczeń granicznych przez osoby i pojazdy. Omówiono także sprzęt specjalistyczny będący do dyspozycji funkcjonariuszy, w tym różnego rodzaju przyrządy optyczne dające możliwość dostrzegania szczegółów w terenie na znacznych odległościach i ich zapisywanie. Rejestrację ewentualnych zdarzeń można także dokonywać za pomocą specjalnych lornetek. Umożliwiono nam także obejrzenie garaży służbowych z pojazdami będącymi do dyspozycji funkcjonariuszy w trakcie służby. Duże wrażenie na studentach i ich opiekunach wywarł pokaz mini tresury psa służbowego, szkolonego w wąskim specjalistycznym zakresie.

Następnie wraz z opiekunami ze strony PSG udaliśmy się na przejście drogowe Sławatycze (Polska) – Domaczewo (Białoruś). W trakcie pobytu na specjalnym z uwagi na jego funkcję terenie studenci mieli możliwość poznania bezpośrednich procedur obowiązujących w tracie opraw granicznych, w tym odpraw podróżnych, ewentualnego trybu odwoławczego od odmowy podjętej przez funkcjonariusza w stosunku do podróżnego dotyczącej wjazdu do Polski lub wyjazdu z Polski. Ponadto widzieliśmy, jak jeden z kontrolowanych samochodów został skierowany do kontroli specjalnej. Nie pytaliśmy o powód takiej decyzji.

Jako ciekawostkę można też podać, że byliśmy także tuż przy tzw. czerwonej linii – wyznaczającej na moście na Bugu granicę pomiędzy Polską a Białorusią. W dniu wizyty na przejściu drogowym w Sławatyczach było ok. 20-30 pojazdów oczekujących na wjazd na teren przejścia.

P1250322

W Kodniu byliśmy w Bazylice Mniejszej pw. św. Anny, gdzie znajduje się cudowny obraz Matki Boskiej, który znalazł się w tej miejscowości za sprawą jednego z Sapiehów. O jego historii opowiadał o. Franciszek, z miejscowego klasztoru OO. Oblatów. Losy obrazu były częściowo związane z losami ojczyny, kiedy to w trakcie zaborów władze carskie nakazały usunięcie Matki Boże Kodeńskiej ze świątyni i przekazanie jej do Klasztoru w Częstochowie. Obraz powrócił do Kościoła nad Bugiem 90 lat temu i w tym czasie odnotowano tutaj – najprawdopodobniej za sprawą wstawiennictwa MB Kodeńskiej wiele cudów, o czym świadczą umieszczone po obu stronach prezbiterium składane vota, w tym najczęściej serca ze srebra i złota, ale także odznaczenia państwowe i bojowe, sznury korali itp.

Sprawujący opiekę nad cudownym obrazem ojcowie oblaci, którzy mają w Kodniu swój klasztor, prowadzą jednocześnie parafię. Ich współbracia przebywają na misjach –  najczęściej na Madagaskarze. Ojciec Franciszek, który był naszym przewodnikiem w bazylice przebywał na wspomnianej wyspie 23 lata.

W Kodniu obejrzeliśmy także zbudowany w 1513 r. kościół pw. św. Ducha oraz zrekonstruowany do wysokości parteru zamek, datowany na 1515 r. Podanie miejscowe głosi, że w okolicach zamku, nad rzeką Kałamanką zbudowany był port, w którym przygotowywano transporty zboża do Gdańska.

Wizytę w Klasztorze św. Onufrego w Jabłeczniej złożyliśmy w przeddzień najważniejszego święta obchodzonego w tej świątyni – święta jej patrona. Pomimo już trwających modłów, jeden z braci zakonnych, przedstawił grupie z Chełma historię Cudownego Obrazu a także umożliwił wejście do pomieszczeń klasztornych, w tym do świątyni wewnątrz monasteru. Mieliśmy także okazje zapoznać się z gospodarstwem przyklasztornych, gdzie podziwialiśmy doskonały stan ziemiopłodów, widzieliśmy staw hodowlany oraz stare burzysko wykorzystywane zarówno do  hodowli ryb, jak i miejsca odpoczynku i skupienia.

Kolejnym miejscem seminarium była Hanna, gdzie znajduje się piękny pod względem architektury kościół pw. św. Piotra i Pawła, słynny również z cudownego obrazu Matki Boskiej i z malowideł na płótnie rozmieszczonych na ścianach świątyni. Nasze zainteresowanie zbudziły także napisy umieszczone najprawdopodobniej w 1905 r. mówiące o niewoli moskiewskiej.

P1250368

W Hannie mieliśmy też kolację, która przygotowała Alicja Kwietniewska, właścicielka gospodarstwa agroturystycznego. Po przedstawieniu zasad jego funkcjonowania zostaliśmy ugoszczeni specjalnymi daniami, podawanymi na stół bez ograniczeń. Na nasze zdziwienie pani Alicja odpowiedziała, że zasadą gospodarstwa agroturystycznego jest stworzenie takiej atmosfery jak u przysłowiowej mamy, od której przecież nie można wyjść głodnym.

W trasie powrotnej do Chełma, odbyliśmy krótką wizytę w Różance, byłej siedzibie Zamoyskich oraz nad Jeziorem Białym.

W zajęciach uczestniczyli: Ihor Kolisnichenko, Valery Druzhok, Alina Shevchuk, Zahar Wolski, Vasylyna Kinach i Olha Vereshchuk.

Był to wyjątkowy dzień zarówno dla studentów jak i przygotowujących te zajęcia dydaktyczne i czuwający nad ich realizacją profesorów: Andrzeja Gila i Andrzeja Wawryniuka, będących jednocześnie członkami Zarządu Fundacji „Partnerstwo i Współpraca”.

Andrzej Wawryniuk

Share Button

Wschodni impas polityki gazowej Polski

Share Button

Przekształcenie się Polski w jednego z wpływowych aktorów branży gazowej na terenie Europy Środkowo-Wschodniej daje szansę na ograniczenie niemiecko-rosyjskiej hegemonii w tym regionie. Jednak Warszawie będzie wyjątkowo trudno samodzielnie stawić czoło sojuszowi dwóch mocarstw, dlatego potrzebuje ona niezawodnych sojuszników. Niestety lista państw nadających się na zaufanego partnera w tej części Europy nie jest zbyt długa.

Realpolitik vs. solidarność

Odwiecznym problemem Polski jest jej usytuowanie pomiędzy dwoma potężnymi mocarstwami, z których każde zawsze wykazywało się stałym dążeniem do rozszerzenia swych wpływów w Europie Środkowo-Wschodniej (EŚW). Szczególne trudności Warszawa napotyka, gdy te dwie potęgi mają wspólne interesy, które są sprzeczne z interesami polskimi.

Właśnie taka sytuacja obecnie zachodzi na rynku gazowym tej części Europy. Wbrew napiętym stosunkom politycznym między Niemcami a Rosją ich wspólne przedsięwzięcia w branży gazowej nadal są kontynuowane, przy czym przebieg tej współpracy jest wyjątkowo skuteczny. Widać wyraźnie, że relacje w tej dziedzinie zostały wyprowadzone poza obręb napiętych stosunków politycznych pomiędzy dwoma państwami. Berlin oskarża Moskwę o ingerencję w wewnętrzne sprawy polityczne kraju, aktywnie popiera przedłużenie sankcji wobec Rosji za agresję wojskową wobec Ukrainy, a w tym samym czasie współpraca w zagadnieniach związanych z dostawą gazu idzie swoją drogą.

Ścisłe partnerstwo tych dwóch państw jest oparte na wzajemnym interesie, dlatego śmiało można stwierdzić, że współpraca ta jest nie do zahamowania. Rosja poszukuje nowych rynków do sprzedaży gazu, aby przynajmniej częściowo zrekompensować straty poniesione w efekcie spadku cen na węglowodory. Z kolei Niemcy krytycznie potrzebują dodatkowych dostaw tego surowca z powodu zachodzących zmian w branży energetycznej. Niemcy zmierzają ku całkowitej rezygnacji z eksploatacji elektrowni jądrowych, wskutek czego na rynku pojawi się deficyt energii elektrycznej. W dodatku będzie temu towarzyszyć zwiększenie popytu na prąd i gaz, spowodowane stabilnym wzrostem gospodarczym oraz wynikami polityki reindustrializacji kraju.

Zielona energetyka – mimo tego, że RFN w ciągu ostatnich lat osiągnęła wiele spektakularnych sukcesów w jej rozwoju – nie będzie w stanie wypełnić luki na rynku prądu, która powstanie po zamknięciu wszystkich elektrowni jądrowych. Niemcy nie mogą również zwiększyć zdolności produkcyjnych elektrowni węglowych, a tym bardziej budować nowych z racji tego, że Berlin od wielu lat promuje ekologiczny trend w polityce gospodarczej.

Najlepszym rozwiązaniem w takiej sytuacji zatem jest zwiększenie udziału gazu w bilansie energetycznym. Gaz jest w miarę tanim i relatywnie ekologicznym źródłem energii. Niemiecki rząd wyraźnie dostrzega, że już w średnioterminowej perspektywie zapotrzebowanie na błękitne paliwo wzrośnie, dlatego w tej dziedzinie tak sztywnie trzyma się współpracy z Rosją. Niemcy, a wraz z nimi instytucje europejskie, idą na poważne ustępstwa wobec Rosji w zamian za dodatkowe wolumeny gazu. Trudno nie zauważyć, że przedsięwzięciom związanym ze zwiększeniem dostaw tego surowca do Europy Zachodniej udzielono w UE nieformalnego i wszechstronnego poparcia.

Zachowanie i postawę Niemiec w stosunkach gazowych z Rosją naśladują również inne państwa UE (Włochy, Austria, Francja, etc.). Im również zależy na zwiększeniu zakupów rosyjskiego gazu, dlatego niewątpliwie wkrótce zostaną odblokowane i uruchomione budowy kolejnych gazociągów, przede wszystkim Turkish Stream.

Ogólnie rzecz biorąc, państwa EŚW, zwłaszcza Polska i Ukraina, nie powinny mieć złudzeń – współpracy największych europejskich państw i Rosji w zakresie budownictwa nowych gazociągów zwiększających dostawy rosyjskiego gazu, nie da się zablokować. Należy szykować się do nowej konfiguracji rynku w EŚW, poszukując optymalnego modelu partnerstwa w celu przeciwdziałania niemiecko-rosyjskiemu monopolowi.

Realizacja przez niektórych członków UE wspólnych przedsięwzięć z Moskwą w zakresie dostarczania gazu spowoduje, że olbrzymie straty poniosą zarówno państwa trzecie (w największym stopniu dotyczy to Ukrainy) jak i niektórzy członkowie Unii, przede wszystkim Polska. Wydaje się, że zasada solidarności, do której ostatnio często odwołują się przywódcy UE i największych europejskich państw, nie ogarnia kwestii polityki gazowej.

Rynek dla dwojga

Kluczowym zagrożeniem dla Polski obecnie jest projekt Nord Stream II. Warto zdawać sobie sprawę, że ten projekt jest dość drogi (około 9,5 mld euro). Nie byłby pewnie tak atrakcyjny, gdyby chodziło jedynie o dostawę gazu z Rosji do Niemiec. Podejmując decyzję o zaangażowaniu się w ten projekt obydwa państwa liczyły na to, że jego uruchomienie pozwoli nie tylko w lepszy sposób zaopatrywać niemiecką gospodarkę w gaz, lecz także otworzy możliwości do podboju rynków państw EŚW. Takie kraje jak Polska, Ukraina, Węgry budzą zainteresowanie jako duże konsumenci błękitnego paliwa.

Prowadząc rozmowy z niemieckimi oraz rosyjskimi ekspertami i urzędnikami można wyraźnie dostrzec, że inne państwa EŚW traktują oni wyłącznie jako konsumentów gazu i generalnie odbierają Europę Środkowo-Wschodnią jako strefę swych wyłącznych wpływów.

Rosja chce zachować monopol w dostarczaniu gazu, Niemcy zaś stać się kluczowym odbiorcą i pośrednikiem w handlu gazem rosyjskim. Symptomatycznym jest, że kraje te bardzo nerwowo reagują na to, że ktokolwiek usiłuje wejść na ten rynek i podważyć ich faktyczny monopol.

Niestety, w Europie środków nie ma zbyt wielu aktorów, którzy są w stanie stawić czoło temu sojuszowi. Teoretycznie rzecz biorąc, takie zagrożenie mogą stworzyć tylko Polska i Ukraina. Te dwa państwa mają dogodne położenie geograficzne, rozwiniętą infrastrukturę oraz dość pojemny rynek wewnętrzny. To stwarza przesłanki do możliwego przekształcenia tych krajów z biernych nabywców gazu w aktywnych graczy, potrafiących oddziaływać na rynek i prowadzić negocjacje z niemiecko-rosyjskim sojuszem.

Ukraina w tej chwili jednak jest bardzo osłabiona wskutek konfliktu z Rosją, stagnacji gospodarki oraz korupcji w elitach politycznych. Oprócz tego boryka się z deficytem gazu na własnym rynku. W takiej sytuacji trudno myśleć snuć plany zakładające zdobycie rynków regionalnych. Natomiast Polska w ciągu ostatnich lat wyrosła na poważnego gracza regionalnego, w tym na rynku gazowym. Szybko zmierza ku temu, aby uniezależnić się od Rosji i zniwelować niebezpieczne narzędzie wpływów Kremla – szantaż zaprzestaniem dostaw gazu. Jest to wielki postęp polskiej polityki energetycznej, ponieważ jeszcze kilka lat temu Warszawa miała bardzo słabą pozycję.

Sprawa polega na tym, że – podobnie jak wielu innych państw EŚW – Polska w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku znacząco skomplikowała sobie życie w rezultacie podpisania z Rosją niekorzystnego, długoterminowego kontraktu na dostawę gazu. W typowy dla siebie sposób Moskwa na wiele lat zapewniła gwarantowany wolumen sprzedaży gazu (w tzw. kontrakcie jamalskim zakontraktowano ilości pokrywające polskie zapotrzebowanie z klauzulą take or pay), niskie stawki za transfer rosyjskiego gazu przez Polskę oraz wpisała taki mechanizm ustalenia cen zakupu surowca, który doprowadził, że obecnie Polska płaci za rosyjski gaz najdrożej w Europie.

Formalnie rzecz biorąc, kontrakt jamalski obowiązuje do 2022 r. W 2010 r. Rosja, korzystając z pomyślnych okoliczności związanych z ówczesnym gwałtownym wzrostem cen na gaz, usiłowała skłonić Polskę do przedłużenia tego kontraktu do 2045 r. Negocjacje nie były skuteczne na skutek sztywności rosyjskiego stanowiska. Po inwazji na Ukrainę oraz ingerencji w sprawy Zachodu Rosja stała się zbyt nieprzewidywalnym partnerem gospodarczym, dlatego negocjacje w ogóle zostały zawieszone.

Obecnie Polska nie ma zamiaru podpisywać nowego długoterminowego kontraktu z Rosją na dostawy gazu ziemnego po 2022 r. Import rosyjskiego gazu już nie stanowi krytycznie ważnego znaczenia dla energetycznej stabilności kraju, dlatego Warszawa ma możliwość wynegocjowania bardziej korzystnych warunków.

Od importera do eksportera

Obecnie roczne zapotrzebowania Polski na gaz wynosi około 16 mld metrów sześciennych surowca. Jedną trzecią zaspokaja wydobycie krajowe, a dwie trzecie importuje się głównie z Rosji (bezpośrednio 10,2 mld metrów sześciennych plus import pośredni poprzez Niemcy). Według rządowych prognoz zużycie gazu w Polsce w przyszłości będzie rosło. Wskaźnik ten osiągnie 19 mld w 2025 roku i 20 mld w 2030.

Tym samym, posługując się prostą arytmetyką widać, że rezygnacja z rosyjskiego gazu spowoduje dość istotną lukę na polskim rynku. Warszawa ma jednak rozwiązanie. Zrekompensować deficyt zamierza dzięki zwiększeniu wydobycia gazu z własnych zasobów, dostawom surowca z szelfu norweskiego przez planowany gazociąg Baltic Pipe oraz import gazu skroplonego poprzez gazoport w Świnoujściu.

Inwestycje w rozszerzenie własnego wydobycia surowca już ruszyły. Wśród ostatnich doniesień należy zwrócić uwagę na to, że PKN Orlen i PGNiG odkryły nowe złoże gazu na koncesji Kórnik-Środa Wielkopolska. Oszacowanie zasobów złóż jeszcze trwa, jednak według pierwszych doniesień wyniki są obiecujące.

Istotnego postępu Polska osiągnęła w sprawie zaopatrywania w LNG. Budowa Terminalu LNG im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Świnoujściu od początku była dość ryzykownym przedsięwzięciem. Rozpoczynając ją Polska nie dysponowała twardym portfelem kontaktów na dostarczanie gazu i jego sprzedaży. Projekt można jednak uważać za udany. W chwili obecnej jest to jeden z podstawowych filarów, na których jest oparta rosnąca pozycja Polski w polityce energetycznej Europy Środkowo-Wschodniej. Na razie gazoport w Świnoujściu może przyjąć 5 mld metrów sześciennych gazu rocznie, czyli już w tej chwili może pokryć 1/3 polskiego zapotrzebowania. Po rozbudowie będzie mógł przyjmować nawet 7,5 mld metrów sześciennych surowca rocznie. W nieco dalszej perspektywie rozważa się możliwość dalszego zwiększenia przepustowości nawet do 10 mld.

W dość krótkim czasie Warszawie udało się znaleźć dostawców LNG. Obecnie przez ten terminal dostarczany jest gaz z Kataru oraz z USA. Polska kupuje gaz zarówno na rynku spot jak i na mocy kontraktów długoterminowych. Dąży przy tym do tego, aby przepustowość terminala w Świnoujściu w 60%była wykorzystywana dla dostaw kontraktowych, reszta — dla dostaw spotowych. Obecnie strona polska ma kontrakt długoterminowy jedynie z Qatargas, który ma zapewnić dostawy gazu na poziomie nawet 2,7 mld metrów sześciennych rocznie. Biorąc pod uwagę nadwyżkę gazu na rynkach USA podpisanie długoterminowego porozumienia z tym państwem w sprawie dostaw LNG wydaje się być kwestią czasu.

Natomiast projekt gazociągu Baltic Pipe o przepustowości 10 mld metrów sześciennych gazu dopiero ruszył. Jego celem jest połączenie złóż znajdujących się na szelfie norweskim z polskim systemem przesyłu gazu. Baltic Pipe został uznany przez Komisję Europejską za przedmiot wspólnego zainteresowania, co podkreśla jego ważne znaczenie regionalne. Zakłada się, że budowa gazociągu ruszy w 2019 roku i powinna skończyć się przed wygaśnięciem kontraktu jamalskiego, czyli w 2022 roku. Polski rząd liczy na to, że w perspektywie może pozyskiwać z kierunku północnego nawet 16 mld metrów sześciennych gazu ziemnego. Baltic Pipe ma wysokie szanse, by stać się kolejnym udanym projektem w zakresie dywersyfikacji dostaw. Nawet w najgorszym przypadku Polska będzie mogła zapewnić pracę tego gazociągu – będzie importowała około 2,5 mld metrów sześciennych gazu rocznie, który zamierza wydobywać w Norwegii polska korporacja PGNiG.

Wspólnie gazoport w Świnoujściu oraz projekt Baltic Pipe dadzą możliwość pełnego pokrycia polskiego zapotrzebowania na gaz. Co więcej, pod warunkiem dalszej rozbudowy i wykorzystania pełnej mocy tych projektów Polska będzie dysponowała istotną nadwyżką surowca nawet bez importu gazu rosyjskiego.

Warto też podkreślić, że Warszawa niekoniecznie musi rezygnować z zakupu gazu z Rosji w ramach kontraktu jamalskiego. Jeśli Moskwa pójdzie na kompromis i zgodzi się na bardziej korzystne i elastyczne warunki to Warszawa chętnie będzie kontynuowała zakup gazu rosyjskiego. Nadwyżka gazu do sprzedaży więc może być olbrzymia. To będzie motywowało Warszawę do wejścia na rynki zewnętrzne. Polska może przekształcić się z biernego konsumenta w aktywnego gracza na rynku gazowym EŚW. Co ważne, nie jest to perspektywa dalekiej przyszłości. Warszawa już dziś wychodzi na rynki w postaci eksportera. W 2016 r. Polska miała nadwyżkę gazu, co pozwoliło jej rozpocząć eksport surowca na Ukrainę. Wolumen gazu dostarczanego do tego państwa wyniósł niemal 1 mld m sześć, i to nie jest górna granica istniejących możliwości.

Rynek EŚW jako szansa na przekształcenie Polski w aktora regionalnego

Pierwsze pozytywne wyniki dywersyfikacji dostaw gazu i inwestycji w sektor gazowy zainspirowały polski rząd i pobudziły go do snucia planów podbijania rynków EŚW. Jest to szansa na to, żeby wejść do pierwszej ligi polityki gazowej w Europie. EŚW jest jedynym rynkiem, gdzie Warszawa może realizować swój potencjał aktywnego aktora międzynarodowego w tej dziedzinie. Wszystkie inne kierunki są dla niej obecnie zamknięte. Jeśli się uda podbić rynki EŚW, Niemcy i Rosja będą zmuszone prowadzić równy dialog z Warszawą. Obecnie jednak jest jeszcze za wcześnie, aby o tym mówić. Sytuacja jest taka, że w 2022 r. Polska będzie miała bardzo rozwiniętą infrastrukturę do przyjmowania gazu, jednak będzie ograniczona w zdolności eksportu tego surowca. Zdobycie rynków państw tej części Europy wymaga modernizacji i rozbudowy systemu przesyłu gazu niemal do wszystkich państw sąsiedzkich.

Polski rząd zamierza ogarnąć swoimi działaniami wszystkie te kierunki, dlatego zastanawia się nad realizacją kilku projektów na raz. Zamierza zbudować interkonektory ze Słowacją (który także pozwoli dotrzeć do Węgier), z Czechami, z Litwą oraz z Ukrainą. Gazociągi te powinny być oddane do użytku wraz z uruchomieniem Baltic Pipe. Według założenia polskiego rządu gaz będzie dostarczany od północy, przesyłany przez polski system transportowy i oferowany krajom EŚW, które obecnie funkcjonują w ramach rosyjskiego monopolu.

Teoretycznie rzecz biorąc, taki układ wygląda znakomicie. Polska ma szansę na to, by stać się konkurentem dla Rosji, zdywersyfikować dostawy gazu i zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne państw regionu. Pozytywne polityczne konsekwencje takiego scenariusza są także nie do zakwestionowania: Rosja utraciłaby możliwość szantażowania państw regionu zaprzestaniem dostaw.

W praktyce zaś ta droga nie będzie tak łatwa. Istnieje jednak sporo problemów, które na pewno napotka Polska. Kluczową barierą dla aspiracji Warszawy jest to, że nie ma zaufanych partnerów w tym regionie. Lekceważenie tego faktu może mieć fatalne konsekwencje dla regionalnej polityki gazowej. Należy zdawać sobie sprawę z tego, że partnerzy Polski w Grupie Wyszehradzkiej nie są partnerami niezawodnymi nawet jeśli przywódcy tych państw wydają się najlepszymi przyjaciółmi. Wbrew temu, że często mają absolutnie zbieżne z Warszawą poglądy w wielu sprawach Węgry, Czechy i Słowacja przede wszystkim dbają o własne interesy.

Sytuacja z gazociągami South Stream i Eastring bardzo wyraźnie pokazała, że pozostali członkowie V4 współdziałają z Polską przeciwko rosyjskiej ekspansji gazowej tylko w przypadku, jeśli gazociągi nie biegną przez ich terytoria. W innym przypadku chętnie pomagają Moskwie prowadzić podobną ekspansję.

W dodatku sytuacja związana z wyborem Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej w dość klarowny sposób potwierdziła, że te państwa nie są w stanie i po prostu nie chcą konfliktować się z Niemcami. Dyskusje w pewnych obszarach są dopuszczalne, jednak otwarty konflikt polityczny to coś zupełnie innego. Generalnie trudno wyobrazić sobie, by Węgry, Czechy i Słowacja w ogóle ośmieliły się wystąpić przeciwko interesom Rosji i Niemiec. Nawet jeśli do tego dojdzie, Moskwa i Berlin szybko ten opór przezwyciężą

Koniec sojuszu energetycznego pomiędzy Polską a Ukrainą?

Jedynym partnerem nadającym się na rolę strategicznego sojusznika Polski w jej aspiracjach do wejścia na rynek EŚW jest Ukraina. Państwa mają wspólne interesy, jednego przeciwnika i posiadają odpowiednią infrastrukturę. Co ważne,  Ukraina po zerwaniu relacji z Gazpromem mogłaby stać się olbrzymim rynkiem zbytu dla polskich dostawców gazu. Obecnie Ukraina importuje około 11 mld metrów sześciennych gazu rocznie. W miarę odrodzenia gospodarki import ten będzie rosnąć.

Na pierwszy rzut oka sytuacja idealnie nadaje się do maksymalnego zacieśnienia stosunków w tej dziedzinie. Przywódcy państw nawet zaczęli deklarować, że strategicznym celem współpracy ma być stworzenie wspólnego polsko-ukraińskiego hubu gazowego i wspólnego rynku gazu. Jest to bardzo ambitny pomysł, ponieważ wychodzi naprzeciwko hegemonii niemiecko-rosyjskiej. Zakłada, że Polska i Ukraina staną się jednym z centrów rynku gazowego w Europie. Uruchomienie takiego hub-u wymagałoby dużo czasu i pracy. Po pierwsze należałoby zharmonizować regulacje prawne Ukrainy i Polski po to, aby hub działał w ramach jednego reżimu prawnego. Akurat w dzisiejszej sytuacji to będzie najmniej trudnym zadaniem, ponieważ Ukraina od 2014 roku w dużej części wdraża europejskie rozwiązania prawne. Po drugie należałoby w odpowiedni sposób połączyć infrastruktury gazowe obu państw. Obecnie przepustowość gazociągu, przez który polski gaz dostarcza się na Ukrainę, wynosi zaledwie 1,5 mld metrów sześciennych rocznie. Warszawa i Kijów uzgodniły, że chciałyby zwiększyć przepustowość do 6-7 mld rocznie. Porozumienie w tej sprawie Ukrtranshaz i Gaz-System S.A. podpisały w grudniu 2016 roku. Przewiduje ono zbudowanie polsko-ukraińskiego interkonektora na odcinku „Hermanowice-Wolica”. W Kijowie mówi się, że Polska obiecała, że nowy interkonektor zostanie uruchomiony pod koniec 2020 roku lub na początku 2021 roku. Są jednak olbrzymie wątpliwości, czy tak będzie.

Nie chodzi o to, że ukraiński kierunek nie jest atrakcyjny dla Polski. Wręcz przeciwnie – polskie spółki chętnie zwiększą eksport gazu do Ukrainy. Problem polega na braku przewidywalności ukraińskiej polityki na rynku gazowym. Podczas II Polsko-Ukraińskiej Konferencji Gazowej, która odbyła się w Warszawie w czerwcu tego roku, zastępca Minister Energetyki i Przemysłu Węglowego Ukrainy I. Prokopiw wielokrotnie podkreślał doniosłość znaczenia budowy nowego interkonektora, jednak w tym samym wystąpieniu zawiadomił, że Ukraina ma zamiar oprzeć się na własnym wydobyciu gazu i całkowicie zrezygnować z importu.

Przedstawiciele polskiej strony na pewno zastanowili się nad tym, po co wtedy budować nowy gazociąg, skoro Ukraina wkrótce zrezygnuje z importu gazu. Połączenie polskiego systemu przesyłu gazu z podziemnymi magazynami usytuowanymi na Ukrainie Zachodniej nie stanowi wystarczającego uzasadnienia dla budowy nowego gazociągu. Polska poradzi sobie bez nich, jeśli Ukraina zrezygnuje z zakupów gazu.

Jeszcze bardziej zaskoczył prezes NAK „Naftohaz Ukrainy” A. Kobolew, który w końcu czerwca oświadczył, że Ukraina mogłaby wznowić zakupy gazu z Rosji. Ukraińcy niemal co drugi dzień dumnie relacjonują, ile dni żyją bez rosyjskiego gazu. Okazuje się jednak, że wcale nie jest to konsekwentna polityka. Ukraina może w każdej chwili powrócić do kontraktów z Gazpromem i zaniechać dalszego rozwoju w kierunku zachodnim. Nie ma wątpliwości, że w końcu tak się stanie, ponieważ jest to zdecydowanie bardziej korzystna opcja. Wznowienie bezpośrednich zakupów gazu w Rosji jest kwestią czasu.

Oprócz tego wszystkiego nie można nie zauważyć braku spójności polityki władz ukraińskich w zagadnieniach polityki gazowej. Kierownictwo NAKu oraz kierownictwo Ministerstwa Energetyki i Przemysłu Węglowego Ukrainy należą do różnych grup wpływów, które rywalizują ze sobą. Szef rządu ma własną wizję, jednak nie ma kontroli nad tym segmentem polityki państwowej. Prezydent i jego otoczenie, związane oligarchami prowadzącymi działalność w tej branży, wydają się w ogóle patrzeć na sytuację z perspektywy własnych interesów biznesowych. Trudno liczyć na to, że nie skuszą się na zablokowanie projektów zwiększających konkurencję na ukraińskim rynku gazowym.

Taka sytuacja podważa skuteczność ukraińskiej polityki energetycznej i zaufanie do niej ze strony partnerów zagranicznych. Większość projektów w tej branży to działania długoterminowe, dlatego stabilność i konsekwencja partnerów są koniecznym czynnikiem takiego partnerstwa. Kijów w chwili dzisiejszej nie jest w stanie spełniać tych warunków.

Generalnie wygląda na to, że deklaracje o zacieśnieniu relacji w branży gazowej pomiędzy Ukrainą a Polską zostaną tylko deklaracjami. Wspólne projekty sprowadzą się do importu gazu na Ukrainę oraz do udziału polskich spółek w przetargach na dostawę sprzętu i technologii wydobycia gazu w trudnych warunkach geologicznych.

Ogólnie rzecz biorąc, zdobycie rynku gazowego EŚW jest kuszącym, jednak bardzo ryzykownym przedsięwzięciem. Z jednej strony sukces w tej sprawie może przyczynić się do tego, że Polska przekształci się we wpływowego regionalnego gracza w branży energetycznej. Z drugiej strony kierunek wschodni może okazać się pułapką i impasem dla gazowych ambicji Warszawy. Cały czas istnieje ryzyko powtórzenia casusu „lotniska w Radomiu”, czyli sytuacji, gdy rozwinięta infrastruktura gazowa, na którą wydano olbrzymie środki, pozostanie niezagospodarowana.

Polska potrzebuje prawdziwych partnerów w tym regionie, jednak żaden z nich obecnie nie nadaje się do takiej roli. W tej sytuacji trzeba korygować albo plany wejścia na rynek regionu albo swoje podejście do zacieśnienia stosunków z krajami EŚW. Są to czasami dość trudni partnerzy, jednak innych w tej części Europy po prostu nie ma.

Aleksy Mołdowan

 

Share Button

Kadeci Armii Stanów Zjednoczonych w Wielonarodowej Brygadzie w Lublinie

Share Button

Kadeci Armii Stanów Zjednoczonych przybyli z tygodniową wizytą (26-30 czerwca 2017) do Dowództwa Brygady Litewsko-Polsko-Ukraińskiej w celu zapoznania się z procedurami, procesem i aspektami funkcjonowania Wielonarodowego Dowództwa.

Grupie kadetów przewodzą ppłk Scott Reed oraz mjr Christopher Rosebrock z Dowództwa Kadetów Armii Stanów Zjednoczonych – Wydziału Programów Międzynarodowych. W szczególności, w trakcie w/w tygodnia przyszli oficerowie złożą wizytę w Dowództwie LITPOLUKRBRIG oraz Batalionie Dowodzenia Wielonarodowej Brygady. Poza częścią oficjalną wizyty, kadeci zapoznają się ze Starym Miastem Lublina oraz Majdankiem – dawnym nazistowskim obozem koncentracyjnym, znajdującym się na obrzeżach Lublina.

Czas spędzony na terenie LITPOLUKRBRIG będzie bardzo owocny dla gości. Jak mówi płk Wołodymyr Judanov, p.o. Dowódcy Wielonarodowej Brygady, grupa kadetów dołączy do poszczególnych sekcji i komórek Dowództwa Brygady. Każdy z nich będzie mieć okazję do sprawdzenia się jako oficer sztabu Dowództwa LITPOLUKRBRIG, zarówno w Sekcji Operacyjnej oraz Sekcji Wsparcia.

“Prawdę mówiąc, z radością otwieramy drzwi i zapraszamy Kadetów Armii USA żeby zobaczyli jak działamy w środowisku wielonarodowym. Bez wątpienia, Dowództwo Litewsko-Polsko-Ukraińskiej Brygady stawia sobie za cel demonstrowanie prawdziwych wartości zbiorowego obowiązku obronnego trójstronnej jednostki. Będziemy dzielić się z przyszłymi oficerami naszym doświadczeniem i ideami które prowadzą do wspólnego celu. Zapoznamy ich z rolą i misją Wielonarodowej Brygady. To wszystko ma na celu wypracowanie wspólnej wizji wzajemnych relacji i dzielenia się wiedzą fachową oraz rzecz jasna ustanowienie przyszłej współpracy pomiędzy LITPOLUKRBRIG oraz Dowództwem Kadetów Armii Stanów Zjednoczonych”- podsumował pułkownik Judanow.

Oleksandr Gain, LITPOLUKRBRIG

Share Button

Polska i Ukraina będą realizować wspólne projekty infrastrukturalne

Share Button

Podczas spotkania w Truskawcu przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy i marszałek Sejmu RP omówili kwestie realizacji wspólnych projektów przez Polskę i Ukrainę.

Andrij Parubij i Marek Kuchciński wzięli udział w II Forum Rozwoju Lokalnego w Truskawcu. Podczas rozmów omówiono szereg kwestii, w tym związanych ze współpracą regionalną w ramach Strategii Karpackiej.

„Porozumieliśmy się w sprawie realizacji kilku projektów infrastrukturalnych pomiędzy Polską i Ukrainą. Nasze plany polegają na tym, by do ogólnej strategii rozwoju regionu karpackiego włączyć jak najwięcej środków UE, w czym interes ma zarówno Ukraina jak i inne kraje regionu” – powiedział Andrij Parubij.

Z kolei Marek Kuchciński zwrócił uwagę na znaczenie rozszerzenia współpracy pomiędzy Ukrainą i Polską w różnych sferach. „Wyczuwalny jest brak odpowiedniej liczby punktów granicznych” – stwierdził marszałek Sejmu RP, zwracając uwagę na potrzebę rozwoju infrastruktury w Karpatach. „Na granicy polsko-niemieckiej było 43 przejścia graniczne. I jeszcze w 2004 roku, na kilka miesięcy przed wejściem Polski do UE korzystało z nich ponad 90 mln ludzi. Na polsko-ukraińskiej granicy przejść jest jest jedynie 14 – w 2016 roku obsłużyły one 22 miliony ludzi. Dlatego jeden z głównych celów naszego działania to doprowadzenie do uruchomienia jak największej liczby przejść, aby ruch odbywał się maksymalnie komfortowo dla każdego” – powiedział Marek Kuchciński.

W II Forum Rozwoju Lokalnego w Truskawcu, które odbyło się w dniach 23-25 czerwca 2017 roku wzięło udział ponad 400 uczestników z Polski, Ukrainy, Węgier, Słowacji, Rumunii i innych krajów. Omawiane były kwestie związane z rozwojem w regionie karpackim, decentralizacją i energetyką.

Na podstawie: rada.gov.ua, oblrada.lviv.ua

Share Button

Osoby odpowiedzialne za antypolskie prowokacje zatrzymane przez SBU

Share Button

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy zatrzymała grupę osób, które planowały atak na biuro partii „Batkiwszczyna”. Ci sami ludzie brali udział m.in. w blokadzie drogi w pobliżu przejścia granicznego w Rawie Ruskiej w marcu br.

Do zatrzymania doszło 26 czerwca o 4.33 rano. Zatrzymano trzy osoby, które planowały napaść na biuro partii „Batkiwszczyna z użyciem urządzeń wybuchowych i butelek z łatwopalnym płynem. Za dokonanie ataku mieli otrzymać wynagrodzenie finansowe.

„Zagraniczne służby specjalne planowały doprowadzić w ten sposób do konfliktu politycznego i akcji protestu, które miałyby odbyć się w Dniu Konstytucji Ukrainy” – powiedział naczelnik Departamentu Ochrony Państwowej SBU, Wiktor Kononenko. Dwóch z trzech zatrzymanych brało udział w akcji blokady drogi w pobliżu granicy z Polską. Z kolei trzeci był zaangażowany w akcje protestacyjne w Równym w maju br., gdzie grupa osób domagała się stworzenia „Rówieńskiej Republiki Ludowej”.

Według SBU to kolejny taki przypadek w ostatnim miesiącu. Wcześniej zatrzymano grupę osób, które planowały podobny atak na posterunek Policji w obwodzie chersońskim. Miała to być zemsta za działania policyjne w związku z obchodami święta 9 maja.

Na podstawie: ssu.gov.ua

Share Button

PCO dostarczy sprzęt obserwacyjny na Ukrainę

Share Button

26 czerwca w Warszawie podpisano umowę ws. dostaw przyrządów obserwacyjnych i celowników z Polski na Ukrainę. Porozumienie podpisały Przemysłowe Centrum Optyki S.A. (PCO S.A.) i ukraińska firma Ukrinmasz.

„Ta współpraca musi być współpracą biznesową, dawać korzyści obydwu stronom” – powiedział obecny podczas podpisania umowy wiceminister obrony narodowej, Bartłomiej Kownacki dodając, że sprzęt dostarczany przez polską firmę będzie wykorzystywany w działaniach operacyjnych, co najlepiej świadczy o jego jakości.

„Polska jest jednym z nielicznych krajów na świecie i w Europie, który wspiera nas w trudnych czasach walki z Rosją, nie tylko bronią, ale i technologią” – powiedział dyrektor generalny ukraińskiej firmy Ukrinmasz, Serhij Sliusarenko.

Na Ukrainę trafią przyrządy do obserwacji w nocy. Dokładny zakres i wartość kontraktu są objęte tajemnicą.

Przemysłowe Centrum Optyki powstało w 1976 roku. Obecnie jest największym w Polsce producentem przyrządów optoelektronicznych, wykorzystujących technikę laserową.

Na podstawie: mon.gov.pl, zbiam.pl, pcosa.com.pl

Share Button

Studia w Państwowej Wyższej Szkole Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu

Share Button

W Pałacu Lubomirskich znajduje się siedziba Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu (Fot. archiwum PWSW

Państwowa Wyższa Szkoła Wschodnioeuropejska w Przemyślu leży niecałe 100 km od Lwowa i ok. 15 km od granicy polsko-ukraińskiej. Już dziś 10% studentów to studenci zagraniczni, pochodzący głównie z Ukrainy i Mołdawii.

Studenci posiadający Kartę Polaka nie płacą za studia. Od osób nieposiadających Karty Polaka opłata za studia wynosi 2.000 euro za rok. Rektor może jednakże zwolnić z tej opłaty do 60% wymaganej kwoty. Warunkiem zwolnienia są trudna sytuacja materialna studenta i zadowalające wyniki nauczania.

Studenci PWSW w Przemyślu mogą kształcić się na studiach licencjackich i inżynierskich. Studia licencjackie – na kierunkach humanistycznych i społecznych – trwają 6 semestrów (3 lata), studia inżynierskie – na kierunkach technicznych – 7 lub 8 semestrów (3,5 roku lub 4 lata).

Po ukończeniu studiów absolwenci PWSW uzyskują dyplom z tytułem zawodowym licencjata (odpowiednik ukraińskiego „bakaławra”) bądź inżyniera. Następnie mogą kontynuować studia magisterskie na wybranej przez siebie Uczelni w Polsce. Trwają one 2 lata.

W PWSW można studiować na następujących kierunkach, dowolnie wybierając sobie specjalizację:

• architektura wnętrz – specjalności: projektowanie architektury wnętrz, projektowanie architektury wnętrz sakralnych, projektowanie wnętrz ogrodowych i krajobrazu,
• bezpieczeństwo i produkcja żywności – specjalności: technologia żywności, technologia gastronomiczna i edukacja żywieniowa, dietetyka.
• filologia angielska – specjalności: personal assistant, Public Relations & psychologia  mediów, tłumaczenie języka angielskiego.
• filologia polska – specjalności: nauczycielska, dziennikarstwo i komunikacja społeczna,
• historia – specjalności: nauczycielska, turystyka międzynarodowa,
• inżynieria środowiska – odnawialne źródła energii, zrównoważony rozwój zasobów środowiska
• inżynieria transportu i logistyki – specjalności: zarządzanie transportem, eksploatacja i diagnostyka pojazdów samochodowych.
• lingwistyka stosowana (angielsko-ukraińska) – specjalności: translatorsko-językowa, interkulturowo-biznesowa,
• mechatronika,
• politologia – specjalności: administracja regionalna, bezpieczeństwo publiczne, fundusze europejskie,
• projektowanie graficzne – specjalności: grafika warsztatowa i komputerowa, wzornictwo, edytorstwo, fotografia analogowa i cyfrowa.
• socjologia – specjalności: socjologia bezpieczeństwa wewnętrznego i zarządzanie kryzysowe, asystent rodziny, profilaktyka społeczna i resocjalizacja, rynek pracy
i zarządzanie kadrami, socjologia pogranicza ze specjalizacją celną,
• stosunki międzynarodowe – specjalności: bezpieczeństwo międzynarodowe, biznes międzynarodowy,

Do podjęcia studiów wymagane jest ukończenie szkoły średniej i uzyskanie świadectwa dojrzałości, niezbędnego do podjęcia studiów w ukraińskich uczelniach wyższych.

Studia prowadzone są w języku polskim. Do podjęcia studiów konieczna jest zatem jego znajomość języka, jednakże w czasie studiów prowadzone są uzupełniające zajęcia z języka polskiego.

Studenci polskiego pochodzenia mogą ubiegać się wysokie stypendia, które mogą uzyskać z jednego z następujących źródeł: z Biura Uznawalności Wykształcenia i Wymiany Międzynarodowej, ze Wspólnoty Polskiej lub z uczelni.

PWSW umożliwia swoim studentom wyjazdy na praktyki zagraniczne, podczas których będą oni mogli wykorzystać zdobytą podczas studiów wiedzę teoretyczną oraz umiejętności. Studenci mogą wyjeżdżać na praktyki z programu wymiany międzynarodowej Erasmus (m.in. do Grecji, Chorwacji, Portugalii, Słowacji, Austrii, Turcji, Słowenii, Macedonii czy na Węgrzech).

Siłą uczelni jest kadra akademicka z dużych ośrodków uniwersyteckich: Uniwersytetu Jagiellońskiego i Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, Politechniki Krakowskiej, Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Politechniki Rzeszowskiej. Profesorowie, doktorzy i pozostali nauczyciele akademiccy posiadają wysokie kwalifikacje zawodowe i dbają o jak najlepsze wykształcenie młodzieży.

Oprócz wykwalifikowanej kadry Państwowa Wyższa Szkoła Wschodnioeuropejska w Przemyślu ma świetnie przygotowaną bazę dydaktyczną. Stanowią ją zabytkowy i unikalny Pałac Lubomirskich, będący główną siedzibą uczelni oraz nowoczesne budynki Kolegium Nowego, Kolegium Wschodniego, Kolegium Technicznego i Biblioteki Uczelnianej. Pierwszy w Przemyślu akademik z wygodnymi pokojami i bezpłatnym dostępem do Internetu sprawia, że studenci mogą mieszkać tanio i blisko uczelni. Dzięki nowo wybudowanym pracowniom i laboratoriom badawczym dla studentów kierunków technicznych można mówić, iż campus PWSW posiada charakter politechniczny. Do dyspozycji studentów jest ponadto siłownia, stołówka, klub studencki „Enigma”, w którym odbywają się wernisaże, dyskoteki, zabawy okolicznościowe oraz projekcje filmowe.

Rekrutacja na rok akademicki 2017/2018

PWSW w Przemyślu

Share Button

Wizyta Poroszenki w USA – policzek dla Kremla

Share Button

Wizyta prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki w Waszyngtonie i spotkanie ze ważnymi graczami amerykańskiego establishmentu jest wyraźnym ciosem dla Moskwy i jej polityki na kierunku ukraińskim. I to z kilku powodów.

W dniu wizyty Biały Dom ogłosił rozszerzenie sankcji o 38 rosyjskich podmiotów i osób fizycznych, wyraźnie wskazując Moskwie, że w sprawie przynależności Krymu czy destabilizacji Donbasu pozycja Białego Domu jest stanowcza i jednoznaczna:  żadnego „dealu” kosztem integralności terytorialnej Ukrainy. Oświadczenie szefa rosyjskiej dyplomacji Sjergieja Ławrowa o „rusofobicznej obsesji” Stanów Zjednoczonych i odwołanie zaplanowanego na 23 czerwca amerykańsko-rosyjskiego spotkania w Petersburgu na szczeblu wiceministrów spraw zagranicznych świadczy o tym, że Rosję naprawdę to zabolało.

Bardzo ważne, że wizyta i spotkanie Trump-Poroszenko odbyły się przed planowanym spotkaniem prezydenta USA z prezydentem Rosji Władimirem Putinem na szczycie G20 w Hamburgu, planowanym na 7-9 lipca. Przed spotkaniem ze “sprawcą” dobrze jest poznać stanowisko “ofiary”. I takie stanowisko ukraińska delegacja przedstawiła na spotkaniach z najbliższymi współpracownikami Donalda Trumpa. Wiceprezydent Mike Pence, który podobnie jak Joe Biden w administracji byłego prezydenta Baracka Obamy będzie zajmować się w Białym Domu sprawami Ukrainy, doradca prezydenta do spraw bezpieczeństwa Herbert McMaster, sekretarz obrony James Mattis powinni dostarczyć Donaldowi Trumpowi wszelkie informacje na temat sytuacji na wschodzie Ukrainy i destabilizującej roli Rosji w regionie.

Po zakończeniu wizyty Poroszenko ogłosił, że w najbliższym czasie w Kijowie odbędą sią wizyty ważnych przedstawicieli  amerykańskiej administracji. Mają one służyć zacieśnieniu współpracy w dziedzinie obronności, planowane jest także podpisanie nowych kontraktów, na przykład ws. dostaw węgla z Pennsylwanii na Ukrainę.

Ważna jest także zapowiedź Poroszenki o planach włączenia Stanów Zjednoczonych do negocjacji ws. sytuacji na wschodzie Ukrainy. Wątpliwie, by Rosja zgodziła się na udział USA w negocjacjach w ramach formatu normandzkiego. Ale Biały Dom zawsze może mieć coś do powiedzenia w innych formułach, takich jak “3+1” (Niemcy, Francja, Ukraina + USA). Na potencjalne możliwości takich rozmów wskazał prezydent Francji Emmanuel Macron, który stwierdził, że przed wspomnianym szczytem G20 mogłoby się odbyć spotkanie ws. sytuacji na Ukrainie, w którym mógłby wziąć udział także prezydent USA.

Strategiczna współpraca Kijowa i Waszyngtonu za administracji prezydenta Trumpa nabiera nowych walorów, co nie może nie denerwować Rosji. Moskwie nie pozostaje nic jak próbować nadal podkręcać napięcie na Ukrainie, na Bałtyku czy w regionie Morza Czarnego by zademonstrować Stanom Zjednoczonym, że Europa Wschodnia to jej domena i strefa wpływów. Z tym związane są kolejne incydenty z udziałem rosyjskiego lotnictwa nad Bałtykiem, agresywne zachowanie prorosyjskich separatystów wobec misji obserwacyjnej OBWE czy nawet “przypadkowe” wpuszczenie gazu złej jakości do gazociągu Jamalskiego. W tej sytuacji stanowcze wsparcie procesu pokojowego na Ukrainie przez USA byłoby pozytywnym sygnałem dla uspokojenia sytuacji w regionie.

Jerzy Stamborski

Share Button