Zagrożenie wojskowe ze strony Naddniestrza, którym czasami straszy się ukraińskie społeczeństwo jest stosunkowo mało realne w najbliższym czasie. Obszar ten, co najwyżej, może być bazą do wystłania na Ukrainę zbrojnych grup dywersantów i prowokatorów, podobnie jak możliwe jest podjęcie analogicznych działań wobec prorosyjskiej autonomicznej jednostki terytorialnej „Gagauzji” w ramach Republiki Mołdowy.
Aktualne działania mające na celu przygotowanie opinii publicznej Naddniestrza do wojny z Ukrainą i Mołdawią takie jak: mobilizacja rezerwistów na szkolenia, sprawdzanie schronów, wnikliwa kontrola przepływu osób na granicach to działania mające przekonać mieszkańców, że ze wschodu i zachodu zagrażają im przebiegli i podstępni wrogowie. Rosyjska propaganda w Naddniestrzu (występująca głównie w postaci emisji rosyjskich kanałów telewizyjnych) łączy się z lokalnym dyskursem propagandy, niezmienionej od konfliktu zbrojnego z Mołdawią.
Od 1992 roku rząd Naddniestrza niezmiennie oskarża władze w Kiszyniowie o pragnienie zemsty i użycia siły militarnej lub presji ekonomicznej do podporządkowania sobie jego obszaru. Ta lokalna propaganda przekonuje, że rząd w Kiszyniowie jest całkowicie zależny od USA, UE i Rumunii, i że wkrótce Mołdowa straci niepodległość i zostanie częścią Rumunii. Oczywiście, wiarygodność władz w Tyraspolu jest bardzo niska, chociaż społeczeństwo Mołdawii i elity polityczne są istotnie podzielone w kwestii ewentualnych związków z Rumunią. Należy dodać, że w latach 1989-1990 w Mołdawii rozważano wprowadzenie języka rumuńskiego jako urzędowego, co miałoby być pierwszym krokiem do powstania zjednoczonego państwa, co z kolei było prawdopodobnie głównym czynnikiem, który zmobilizował ludność Naddniestrza, aby odłączyć się od Kiszyniowa.
Jeśli propaganda Naddniestrza wyraźnie traktuje Mołdawię jako wroga w ciągu ostatnich 24 lat, to postawa wobec Ukrainy ewoluowała od przyjaznej do wrogiej (ostatnio – pod wpływem oficjalneg stanowiska strony rosyjskiej). W 1990 roku Ukraina była wskazywana jako przyjazny kraj, którego pobłażliwość dla kontrabandy pozwoliła wzbogacić się elitom Naddniestrza. Podczas kadencji prezydenta Wiktora Juszczenki sytuacja zmieniła się wobec zbliżenia w niektórych kwestiach między rządami Ukrainy i Mołdawii i wobec tego, że rząd Ukrainy był w stanie częściowo dyktować swoje warunki handlowe Naddniestrzu w kwestiach odprawy celnej eksportowanych i importowanych towarów. W Naddniestrzu, ten epizod, który miał miejsce w 2006 roku, nazwany został „blokadą” i rząd Ukrainy przedstawiono jako wykonujący polecenia i nakazy USA i UE. Okres prezydentury Wiktora Janukowycza to znacząca zmiana w nastawieniu do Ukrainy – ponownie przedstawianej jako przyjazny kraj. W latach 2010-2013 opracowano nawet warianty integracji gospodarczej Ukrainy i Naddniestrza, szczególnie w ramach tzw. Euroregionu „Naddniestrze”. Można nawet twierdzić, że polityka Ukrainy w Naddniestrzu była wyznaczana pod wpływem stanowiska Moskwy.
Pod wpływem rosyjskich kanałów telewizyjnych ludności Naddniestrza postrzega aktualny konflikt na wschodzie Ukrainy jako wojnę domową między „faszystowską juntą” i lokalną „milicją” walczącą o niepodległość i wolność wyboru na rzecz «Eurazji” – zgodnie z oficjalnym kursem władz Naddniestrza na rzecz euroazjatyckiej integracji. Ogólnie rzecz biorąc, władze Naddniestrza od początku 2013 na użytek wewnętrzny utrzymują, jakoby Rosja obiecała im członkostwo w Unii Celnej. Oczywiście, te obietnice Moskwy mogłyby być zrealizowane tylko pod warunkiem pełnego członkostwa Ukrainy w Unii Celnej.
Projekcją rosyjskiej siły wojskowej w Naddniestrzu jest tak zwana „Grupa Operacyjna Wojsk Rosyjskich w regionie Naddniestrza w Mołdawii” (OGRF PRRM, ok. 1400 żołnierzy, wszyscy służby kontraktowej). W stanie OGRF PRRM znajduje się m.in. „batalion sił pokojowych”, który służy jako jednostka sił rozjemczych w Naddniestrzu w ramach „wspólnych sił pokojowych” na mocy porozumienia pomiędzy Mołdawią i Rosją zawartego w dniu 21 lipca 1992 r. Według oficjalnego stanowiska Ministerstwa Obrony FR, zadaniem OGRF PRRM jest „misja pokojowa” i ochrona składów broni i amunicji pozostałych w północnej części Naddniestrza jeszcze z czasów radzieckich. Według innego scenariusza, wskazywanego przez rosyjskich analityków wojskowych, obecność wojskowa OGRF PRRM w liczbie 1400-1500 żołnierzy to gwarancja potrzebna do tego, aby „zapobiec powtórzeniu przez Mołdawię scenariusza Osetii Południowej” (tj. działań analogicznych do podjętych przez Gruzję w 2008 roku).
W pełni wiarygodne informacje na temat potencjalnej obecności rosyjskich wojskowych nie są dostępne. Według różnych źródeł, poza grupą żołnierzy rosyjskich Siły Zbrojne Naddniestrza liczą ok. 5-15 tys. żołnierzy. Dane te są zawyżone, a to przeszacowanie służyło i nadal służy potrzebom lokalnej propagandy. Realistycznie rosyjscy eksperci oszacowali je w 2013 roku na ok. 5-7,5 tys. Osób. Dla porównania, liczebność Sił Zbrojnych Republiki Mołdowy to ok. 7 tys. żołnierzy oraz ok. 5 tys. funkcjonariuszy korpusu żandarmerii. Ciężkie uzbrojenie obu stron było produkowane w ZSRR (w latach 60-80-tych XX wieku) i w większości nie było modernizowane.
Na początku września 2014 roku zagrożenie wojskowe ze strony Naddniestrza dla południowych regionów Ukrainy, które mogłyby stworzyć OGRF i armia Naddniestrza wydaje się mało prawdopodobne w krótkim okresie, co najmniej z dwóch powodów: po pierwsze OGRF PRRM i armia Naddniestrza pozostają zablokowane w Naddniestrzu między Mołdawią i Ukrainą. Infiltracja przez granicę między Mołdawią i Ukrainą na jego Naddniestrzańskim odcinku byłaby praktycznie niemożliwa ze względu na zwiększenie reżimu ochronnego, więc nie można liczyć na osiągnięcie efektu zaskoczenia. Z kolei dla ewentualnej infiltracji północno-zachodnich rejonów obwodu odesskiego byłby im niezbędny przejazd przez terytorium Mołdawii, co również wydaje się być mało realne, jako że sytuacja w tym regionie, także w Gagauzji jest pod zwiększoną kontrolą Kiszyniowa.
Po drugie OGRF PRRM i armia Naddniestrza posiadają siły i broń do obrony terytorium kontrolowanego przez PMR, od hipotetycznego ataku Republiki Mołdowy. To zagrożenie jest traktowane w Tyraspolu bardzo poważnie. Długie i wąskie (w najszerszej części – kilkadziesiąt kilometrów) terytorium kontrolowane przez Republikę Naddniestrza nie jest łatwe do obrony w żadnym przypadku, a zwłaszcza jeśli trzeba byłoby bronić go od agresji na różnych kierunkach. Pogorszenie sytuacji Naddniestrza w obecnej sytuacji nie sprzyja interesom Rosji.
Rozprzestrzeniania się plotki na temat poważnego zagrożenia wojskowego z Naddniestrza dla Ukrain jest elementem kampanii informacyjnej, której celem jest stworzenie nastrojów paniki i przekonanie ukraińskiego społeczeństwa o beznadziejności sytuacji. Przekazanie jakichkolwiek większych transportów ciężkiej broni OGRF PRRM nie jest możliwe, ponieważ dostawy dla wojsk rosyjskich prowadzone są wyłącznie przez terytorium Ukrainy na podstawie umów międzyrządowych i zależą od decyzji Kijowa.
Dmytro Borysow