wtorek, 15 wrzesień, 2026
pluken
Home / polukr (page 210)

polukr

Minister spraw zagranicznych Ukrainy spotkał się z członkami Grupy Mińskiej OBWE

Share Button

Podczas spotkania, w którym uczestniczyli przedstawiciele Federacji Rosyjskiej, USA, Francji oraz Polski (będący współprzewodniczącymi Grupy), omówiono kwestię uregulowania konfliktu pomiędzy Armenią i Azerbejdżanem o Górski Karabach.

Przedstawiciele Grupy Mińskiej poinformowali Leonida Kozharę jako aktualnego przewodniczącego OBWE o postępach w rozmowach ze stronami konfliktu. Omówiono także propozycję rozwiązania konfliktu przedstawione przez członków Grupy.

Minister Kozhara podkreślił pełne poparcie ze strony Ukrainy na rzecz rozwiązania trwającego od końca lat osiemdziesiątych konfliktu, wskazują, iż jest to jeden z priorytetów ukraińskiego przewodnictwa w OBWE.

Na podstawie: mfa.gov.ua
Foto: pl.wikipedia.org

Share Button

Ukraina-Turcja: rozmowy w sprawie tranzytu gazu

Share Button

Rozmowy pomiędzy Kijowem a Ankarą dotyczą możliwości transportu gazu skroplonego (LNG) statkami przez cieśninę Bosfor. Poinformował o tym premier Ukrainy Mykoła Azarow.

„Mamy problem związany z budową terminalu LNG – wynika on między innymi z faktu sprzeciwu Turcji wobec transportu gazu skroplonego przez cieśniny łączące Morze Czarne i Śródziemne” – powiedział premier Ukrainy podczas spotkania z wysłannikiem Departmanetu Energetyki USA.

Ukraiński gazoport ma powstać w okolicach Odessy.

Na podstawie: kmu.gov.pl
Foto: pl.wikipedia.org

Share Button

Ukraina i EBOiR: perspektywy współpracy na 2013 rok

Share Button

Premier Ukrainy Mykoła Azarow spotkał się z prezesem Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, Suma Chakrabartim. Rozmowy dotyczyły rozwoju współpracy pomiędzy w ramach wspólnych projektów.

Mykoła Azarow przedstawił perspektywy współpracy z bankiem na najbliższe miesiące, podziękował także za zaangażowanie na rzecz zabezpieczenia elektrowni w Czarnobylu. Premier Ukrainy wspomniał także o inwestycjach, jakie będą realizowane na Ukrainie we współpracy z EBOiR w najbliższym czasie. Będą to m.in. rozbudowa elektrowni atomowej w Zaporożu, rozbudowa metra w Dniepropietrowsku oraz remonty infrastruktury drogowej.

Z kolei prezes EBOiR zwrócił uwagę na dalsze zainteresowanie banku w realizacji projektów na Ukrainie, wyraził także nadzieję na szybkie polepszenie klimatu dla inwestycji na Ukrainie.

W czasie dotychczasowej współpracy, która trwa już od 20 lat zrealizowano ponad 300 projektów o wartości 7,5 miliarda euro.

Na podstawie: kmu.gov.ua
Foto: kmu.gov.ua

Share Button

Amerykański słoń w składzie porcelany, czyli słów kilka na temat amerykańskiej polityki wobec Ukrainy

Share Button

Nie od dzisiaj wiadomo, że polityka Stanów Zjednoczonych wobec różnych krajów i regionów świata przypomina poruszanie się przysłowiowego słonia w składzie porcelany. Każdy ruch, niezależnie jaki by on nie był, powoduje jakaś (mniejszą lub większą) katastrofę.

Z czego to wynika? Przyczyn najprawdopodobniej jest kilka. Niewątpliwie należy do nich między innymi fakt przekonania polityków w Waszyngtonie (niezależnie od opcji rządzącej) o słuszności panującego w USA ustroju oraz jego zasad, co ma bezpośrednie przełożenie na dążenie do wprowadzania go w takiej czy innej formie w innych krajach. I może nie byłoby w tym nic złego, gdyby to „wprowadzanie demokracji” opierało się na próbach przekonywania do zmian z poszanowaniem panujących w danym kraju uwarunkowań społeczno-politycznych. Niestety, politycy amerykańscy, zdają się być nieomal „zaczadzeni” przekonaniem o własnej przewadze technologicznej, zwłaszcza w sferze militarnej, co powoduje, że od jakiegoś czasu działania administracji USA przypominają funkcjonowanie według zasady „jeśli trzymasz w ręku młotek, wszystkie problemy zaczynają wyglądać jak gwoździe”.

W efekcie, po roku 2000 USA uwikłały się w dwie duże operacje wojskowe, z których żadna nie zakończyła się spektakularnym sukcesem na miarę Pustynnej Burzy. Podobnie działania USA prowadzone w różnej formie wobec szeregu krajów (zwłaszcza na Bliskim Wschodzie) doprowadziły raczej do destabilizacji otoczenia niż do pozytywnych zmian.

Europa, także Środkowa i Wschodnia – w tym także Ukraina, od jakiegoś czasu znajduje się na marginesie amerykańskich zainteresowań. Można by stwierdzić, że na szczęście, bo nie wiadomo jakby się skończyły próby wprowadzania „na siłę” demokracji np. na Białorusi. Od czasu do czasu jednak, amerykańskie władze mniej lub bardziej fortunnie próbują zabierać głos w sprawach związanych z tym regionem świata, w tym dotyczących Ukrainy. Z ostatnich doniesień prasowych wynika, że amerykański Kongres ma zamiar przyjąć rezolucję, która wprowadzi sankcje dyplomatyczne wobec członków ukraińskich władz, którzy tym samym nie będą mogli wjechać na terytorium USA.
Jak wiadomo, ten sam instrument zastosowano już jakiś czas temu wobec prezydenta Białorusi, Aleksandra Łukaszenko i większości członków białoruskiego rządu. Jakie były efekty tego kroku? Mówiąc najkrócej, żadne, jeśli nie liczyć tego, że nic się nie zmieniło jeśli idzie o represje wobec politycznych przeciwników prezydenta Białorusi – chyba że na gorsze.

Propozycja wprowadzenia sankcji wobec Ukrainy i jej władz to podręcznikowy wręcz przykład amerykańskiego braku koncepcji prowadzenia rozsądnej polityki w sytuacjach potencjalnie trudnych, a do takich należy zaliczyć kwestię wyroku więzienia wobec byłej premier Ukrainy Julii Tymoszenko. Wpływ ewentualnych sankcji ze strony USA na tę sprawę będzie podobnie jak w przypadku Białorusi – żaden. Jedyny efekt jakiego można się ewentualnie spodziewać, to groźba rozpoczęcia procesów, które w efekcie mogą doprowadzić do izolacji Ukrainy na arenie międzynarodowej, czyli faktycznie popchnąć ukraińskie władze do zbliżenia z krajami Unii Celnej. Izolacja jakiegokolwiek kraju siłą rzeczy nie może doprowadzić do rozwiązania kryzysu, raczej go zaostrzy.

Najlepiej byłoby więc, aby strona amerykańska, jeśli nie wie jakie podjąć działania lub też nie ma pojęcia w jaki sposób rozmawiać z kimś kto nie jest Amerykaninem i nie podziela amerykańskiego sposobu myślenia (dla części czytelników zza Oceanu taki wniosek byłby pewnie zaskakujący!), nie podejmowała kroków, które mogą doprowadzić do skutków odwrotnych od zamierzonych. Nie na darmo mówi się, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Optymalnym rozwiązaniem byłoby, aby władze w Waszyngtonie pozostawiły kwestie polityki wobec Ukrainy i innych krajów regionu państwom, które mają w tym obszarze większe (czytaj: jakiekolwiek) doświadczenie. Na przykład Polsce. Można założyć z prawdopodobieństwem bliskim pewności, że efekty będą lepsze.

Dariusz Materniak

Share Button

Paweł Zalewski przewodniczącym Polsko-Ukraińskiego Forum Partnerstwa

Share Button

Decyzją ministra spraw zagranicznych RP Radosława Sikorskiego z 24 stycznia 2013 roku, eurodeputowany Paweł Zalewski został przewodniczącym Polsko-Ukraińskiego Forum Partnerstwa.

„W świetle ostatnich wydarzeń na Ukrainie wierzę, że proeuropejscy patrioci ukraińscy umożliwią głębokie, a nie tylko formalne powiązanie z Unią Europejską, co w konsekwencji doprowadzi do unowocześnienia ich państwa. Na tej drodze powinni znaleźć aktywne poparcie Polski” – powiedział Paweł Zalewski, zapowiadając, iż będzie aktywnie wspierał dążenie Ukrainy do integracji z UE.

Ze strony ukraińskiej na czele Forum stoi były premier, a obecnie deputowany do Rady Najwyższej Ukrainy, Anatolij Kinach.

Polsko-Ukraińskie Forum Partnerstwa powstało w 2011 roku z inicjatywy ministrów spraw zagranicznych Polski i Ukrainy. Posiedzenia Forum dotyczące kwestii współpracy polsko-ukraińskiej w różnych obszarach oraz integracji europejskiej Ukrainy.

Najbliższe posiedzenie Forum zaplanowano na koniec lutego tego roku.

Na podstawie: pawelzalewski.eu
Foto: pawelzalewski.eu

Share Button

Sergiej Diachenko: Rosja nie chce, aby Ukraina umożliwiła wolny dostęp do systemu przesyłu gazu

Share Button

KIJÓW. 3 lutego. UNN. Dla Rosji nie jest opłacalne ekonomicznie aby Ukraina uwolniła swój system transmisji gazu dla krajów członkowskich strefy wolnego handlu WNP, jak i dla Turkmenistanu – powiedział w komentarzu dla agencji UNN ekspert ds. energii, Sergiej Diachenko.

Jeśli Ukraina zdecyduje się pośredniczyć w transporcie, a nawet więcej – aby kupować gaz turkmeński, będzie to cios dla Rosji i Gazpromu. „To jest bardzo trudne do wyobrażenia, że Rosjanie ustanowili cały system swobodnego dostępu, a jakakolwiek zmiana przyniesie im straty. Po pierwsze, oznacza to, że dostęp do rynków europejskich taniego gazu turkmeńskiego, po drugie, gaz turkmeński jest w stanie zastąpić rosyjski. Taki krok dla Ukrainy może oznaczać możliwość powrotu do kupowania tańszego gazu z Turkmenistanu.

Tu pojawia się pytanie, w kontekście umów z Rosją i dostaw przewidzianych w umowach. Można co prawda dążyć do zmian w kontraktach z Rosją, ale około 30 mld metrów sześciennych trzeba będzie kupić do 2019 roku. Oznacza to, że jeśli Ukraina chce kupować turkmeński gaz, trzeba jakoś rozwiązać problem ilości surowca”- powiedział ekspert.

Diachenko przypomniał, że na początku 2000 roku Ukraina kupowała turkmeński gaz i to w dużych ilościach – nawet do około 30 mld metrów sześciennych rocznie.

„Nawet jeśli nie jesteśmy w stanie wobec obowiązującej umowy z Rosją zakupić gazu turkmeńskiego, wciąż możemy korzystać z otwarcia naszego systemu przesyłowego (GTS) dla tranzytu” – powiedział Diachenko.

Przypomnijmy, niedawno rozpoczęły przygotowania do rozmów w sprawie współpracy z Rosją, krajami WNP i EVRAZES w sprawie swobodnego tranzytu gazu z Azji Centralnej, na co Ukraina będzie próbowała uzyskać zgodę Rosji. Negocjacje w tej sprawie rozpocznie się wkrótce. Grupa robocza do spraw opracowania porozumienia w teh sprawie już rozpoczęła swoją pracę, ale jak na razie bez strony ukraińskiej. Negocjacje będą realizowane w ramach umowy o strefie wolnego handlu, podpisanej w ubiegłym roku. Zgodnie z umową, zainteresowane strony porozumienia powinny rozpocząć negocjacje w celu opracowania porozumienia w sprawie gazociągów tranzytowych i ukończyć je w ciągu sześciu miesięcy od wejścia w życie dokumentu.

Ukraina ma nadzieję, że dzięki podpisaniu tej umowy uda sie uzyskać dostęp do rosyjskich systemów przesyłu gazu, i będzie możliwy surowca z Azji Centralnej, w szczególności, z Turkmenistanu, a tym samym dywersyfikacja źródeł dostaw gazu na Ukrainę.

Przypomnijmy, że do Pomarańczowej rewolucji, Ukraina była aktywnym odbiorcą turkmeńskiego gazu, a rozliczenia były często prowadzone na zasadzie barteru – w zamian za pomoc ukraińskich specjalistów pracujących przy budowie różnych instalacji przemysłowych i innych obiektów w Turkmenistanie.

Po pomarańczowej rewolucji, do 2009 roku za dostarczanie gazu z Turkmenistanu do Ukrainy odpowiadały firmy pośredniczące, w tym między innymi „RosUkrEnergo”.

Źródło: UNN
Foto: pl.wikpedia.org

http://www.unn.com.ua/uk/exclusive/1183214-rosiyi-nevigidno-schob-ukrayina-vidkrivala-vilniy-dostup-do-gts-u-ramkakh-zvt-ekspert

Share Button

Naftohaz może wystawić Gazpromowi rachunek w wysokości kilku miliardów dolarów – eksperci

Share Button

KIJÓW. 2 lutego. UNN. Naftohaz ma podstawy prawne do roszczeń wobec Gazpromu w związku ze znacznym zmniejszeniem tranzytu gazu przez Ukrainę. Taką opinię w artykule dla dziennika „Zerkało Tyznia” przedstawili eksperci w zakresie bezpieczeństwa energetycznego, Michaił Gonczar i Maxim Alinov.

Jeśli „Gazprom” postanowi odwołać się do arbitrażu w Sztokholmie w związku z rachunkiem za nieodebrany gaz w wysokości 7 miliardów dolarów, Ukraina może wystąpić z roszczeniami o naruszenie warunków tranzytu gazu.

Autorzy zauważają, że w ciągu 30 dni Naftohaz i Gazprom powinny wynegocjować rozwiązanie wszelkich sporów w zakresie minimalnej ilości odbieranego gazu. Jeśli wynik negocjacji nie doprowadzi do wypracowania wzajemnie akceptowalnego rozwiązania, „Gazprom” może odwołać się do sądu arbitrażowego w Sztokholmie.

W tym przypadku, Naftohaz będzie musiał decydować o możliwych rozwiązaniach: albo bronić się i zaprzeczać roszczeniom „Gazpromu”, albo przyjąć bardziej agresywną postawę i złożyć powództwo o stwierdzenie nieważności pkt 2.2.5 umowy, lub nawet całego Kontraktu.

Ponadto, jak mówią eksperci, Naftohaz ma podstawy prawne do roszczeń wobec Gazpromu wobec zmian w zakresie ilości gazu przesyłanego przez ukraiński system przesyłowy. To roszczenie dotyczące umowy tranzytowej może obejmować cały okres od 19 stycznia 2009 roku i opiera się na fakcie, że „Gazprom” narusza swoje zobowiązania dotyczące umowy o transporcie gazu przez terytorium Ukrainy: ilość przesyłanego surowca jest znacznie mniejsza od zakontraktowanej.

Źródło: UNN

Foto: pl.wikipedia.org

http://www.unn.com.ua/uk/news/1183086-naftogaz-mozhe-vistaviti-gazpromu-zustrichniy-milyardniy-rakhunok-eksperti

Share Button

Gazprom vs. Ukraina, czyli rosyjski strzał w stopę?

Share Button

Nacisk ze strony rosyjskiego Gazpromu na władze Ukrainy może przynieść skutki odwrotne od zamierzonych, a straty w kolejnej, potencjalnej „wojnie gazowej” mogą okazać się dla Moskwy nie do zaakceptowania.

Umowa podpisana w 2009 roku pomiędzy ukraińskim Naftohazem, a rosyjskim Gazpromem dotycząca dostaw gazu ziemnego na Ukrainę zawiera klauzulę w formule „bierz lub płać”, która zakłada, że w przypadku nieodebrania zakontraktowanego surowca, odbiorca ma zapłacić także za to, czego nie odebrał – co więcej, jest to zwykle wielokrotność ceny podstawowej. Zgodnie z zapisami umowy, w 2012 roku Ukraina powinna odebrać od Rosji co najmniej 32 miliardy metrów sześciennych gazu, wiadomo jednak, że ilość odebranego surowca była w roku ubiegłym znacznie mniejsza. W roku 2013 ta ilość ma być jeszcze mniejsza.

Ukraina płaci jedną z najwyższych w Europie cen za gaz ziemny otrzymywany z Rosji – obecnie jest to ponad 400 dolarów za 1000 metrów sześciennych, co jest bezsprzecznie wysoką sumą – byłaby ona zresztą jeszcze wyższa, gdyby nie zniżka wynegocjowana w 2010 roku w zamian za zgodę na przedłużenie stacjonowania na Ukrainie rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Ostatni „rachunek” za nieodebrany gaz wystawiony przez Gazprom stronie ukraińskiej opiewa na ponad 7 miliardów dolarów. Jest to suma wręcz kosmiczna, zwłaszcza biorąc pod uwagę trudną sytuację finansową Ukrainy i niski poziom rezerw walutowych.

Podczas ostatniej wizyty w Brukseli, minister spraw zagranicznych Ukrainy Leonid Kozhara zadeklarował, że Ukraina nie zamierza płacić stronie rosyjskiej wspomnianych 7 miliardów dolarów. Co więcej ostrzegł, że dalsze naciski strony rosyjskiej mogą spowodować utratę przez Moskwę rynku zbytu jakim jest Ukraina.

Groźba ta nie jest wcale tak nierealna, jak mogłoby się wydawać. O ile sytuacja Ukrainy jest trudna, o tyle Rosja nie ma w ręku argumentów, które pozwalałyby jej występować w sporze z Ukrainą z pozycji siły. Po pierwsze, chociaż uruchomiono gazociąg Nord Stream, biegnący po dnie Morza Bałtyckiego, to i tak znaczna część (blisko połowa) dostaw gazu do Europy Zachodniej jest realizowana z wykorzystaniem ukraińskiego systemu przesyłowego. Całkowite odcięcie dostaw przez Gazprom na Ukrainę nie jest zatem możliwe, gdyż skończyłoby się poważnym konfliktem nie tylko z Ukrainą, ale i z odbiorcami w Europie Zachodniej. Po drugie: budowa gazociągu South Stream, który ma być położony na dnie Morza Czarnego rozpoczęła się co prawda na początku grudnia 2012 roku, jednak losy tej inwestycji, kompletnie nietrafionej z ekonomicznego punktu widzenia pozostają niepewne. A nawet jeśli zostanie ona zrealizowana, to nie wcześniej niż w ciągu najbliższych kilku lat. Do tego czasu Ukraina najprawdopodobniej będzie w stanie zapewnić sobie alternatywne źródła zaopatrzenia w gaz ziemny. Działania mające na celu wypracowanie alternatywnych dróg zaopatrzenia są konsekwentnie realizowane i obejmują między innymi budowę gazoportu w Odessie oraz poszukiwania nowych złóż we współpracy z partnerami zagranicznymi. Temu celowi służyć ma podpisany przy okazji Światowego Forum Ekonomicznego w Davos kontrakt z firmą Shell, zakładający poszukiwania i wydobycie gazu z pola położonego we wschodniej Ukrainie. Podobny kontrakt ma zostać wkrótce podpisany z amerykańską firmą Chevron, przy czym ma on dotyczyć poszukiwań gazu łupkowego w zachodniej części kraju, przede wszystkim w obwodach lwowskim i iwanofrankowskim. Wreszcie, Ukraina realizuje zakupy gazu ziemnego w Europe Zachodniej, przede wszystkim w Niemczech – na mocy kontraktu z firmą RWE Ukraina ma otrzymać 3 mld metrów sześciennych gazu, który ma zostać dostarczony dzięki zmodernizowaniu gazociągu biegnącego z Niemiec przez Czechy i Słowację. Dostawy rozpoczęły się 1 listopada 2012 roku, natomiast do końca 2013 roku Kijów chce zakupić od niemieckiej firmy łącznie 8 miliardów metrów sześciennych gazu. Cena gazu importowanego tą drogą ma wynieść ok. 360 dolarów za 1000 metrów sześciennych.

Realizowana przez Moskwę strategia polegająca na stosowaniu groźby „zakręcenia kurka” (wykorzystana zresztą wobec Ukrainy już dwukrotnie, w 2006 i 2009 roku) może wkrótce okazać się nieskuteczna. Już od jakiegoś czasu pozycja rosyjskiego giganta gazowego zaczyna słabnąć, w konsekwencji czego państwa-odbiorcy przystępują do renegocjowania kontraktów i zwykle udaje im się uzyskiwać niższe ceny (taki finał miały zeszłoroczne negocjacje pomiędzy PGNiG i Gazpromem, które zaowocowały zmniejszeniem cen gazu jakie płaci Polska o 10%). Na utratę przez Rosję pozycji monopolisty na rynku gazu wpływa rozwój możliwości importu gazu w formie skroplonej (LNG), a także pojawienie się alternatywnych możliwości pozyskiwania tego surowca (np. wspominanego już gazu łupkowego). Beneficjentem tych zmian będzie także Ukraina, która konsekwentnie dąży do wykorzystania możliwości jakie pojawiają się w związku z rozwojem nowych technologii o czym mowa była powyżej.

Nie można także lekceważyć wymiaru politycznego sporu pomiędzy Ukrainą i Gazpromem w szerszym, europejskim kontekście. Zbyt silne rosyjskie naciski na Ukrainę mogą zostać negatywnie odebrane na forum europejskim, co mogłoby sprowokować ochłodzenie stosunków politycznych na linii Bruksela – Moskwa. Biorąc pod uwagę fakt zaawansowania prac związanych z podpisaniem umowy stowarzyszeniowej pomiędzy UE i Ukrainą – zamknięcie negocjacji, parafowanie umowy i jej planowane podpisanie na listopad 2013 roku – można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że w razie ewentualnego zaostrzenia sporu na linii Ukraina – Rosja, UE opowiedziałaby się jednak po stronie Kijowa, mając na uwadze nawet nie tyle ukraińskie, co własne interesy – zarówno krótko- jak i długoterminowe, w tym także te związane bezpośrednio z dostawami gazu ziemnego z Rosji. Nawet krótkotrwałe wstrzymanie dostaw rosyjskiego gazu do Europy jest nie do pomyślenia, niezależnie od tego jaka byłaby tego przyczyna. W perspektywie długoterminowej, z punktu widzenia europejskich firm z branży energetycznej o wiele bardziej zasadne (zwłaszcza jeśli idzie o koszty) jest prowadzenie modernizacji ukraińskiego systemu gazociągów niż inwestowanie w budowę South Streamu. Co więcej, powtarzające się cyklicznie problemy z dostawami gazu z Rosji do odbiorców w Europie Zachodniej, wpłynęłyby negatywnie na wizerunek Gazpromu jako partnera biznesowego, który okazuje się niewiarygodny – i obwinianie o te problemy władz w Kijowie nie ma nic do rzeczy z perspektywy odbiorców, którzy podpisali kontrakt z Gazpromem, a nie z rządem w Kijowie. W dłuższej perspektywie może to skłonić odbiorców do poszukiwania innych dostawców, a na to strony rosyjskiej zwyczajnie nie stać.

Należy spodziewać się, iż Unia Europejska będzie zachęcać obie strony sporu do poszukiwania rozwiązania kompromisowego, uwzględniającego interesy Kijowa na równi z żądaniami Moskwy. Jak na razie sytuacja wydaje się być patowa, gdyż o ile Ukraina nie może obejść się bez rosyjskiego gazu, to Rosja nie może obejść się bez ukraińskiego systemu przesyłowego i jakiekolwiek próby rozwiązania sporu drogą nacisków spowodowałyby więcej strat niż korzyści – w kolejnej „wojnie gazowej” nie byłoby wygranych, a na utratę nie tyle rynku zbytu, co możliwości sprzedaży gazu na Zachód Europy (choćby na krótki okres czasu) Rosja nie może sobie pozwolić. Wczorajsza (1.02.2013r.) wypowiedź rosyjskiego ambasadora na Ukrainie, Michaiła Zurabowa, który stwierdził, że Rosja i Ukraina mogą wynegocjować niższe ceny gazu bez wstępowania Kijowa do Unii Celnej wskazuje na zmianę stanowiska Moskwy na bardziej elastyczne. W tej sytuacji jedynym logicznym rozwiązaniem jest poszukiwanie kompromisu, który będzie do zaakceptowania przez obie strony.

Foto: mfa.gov.ua

Share Button

Misja Cox-Kwaśniewski ponownie przyjedzie na Ukrainę

Share Button

Misja obserwacyjna Parlamentu Europejskiego, którą kieruj były prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski i były szef Parlamentu Europejskiego Pat Cox, przyjedzie ponownie na Ukrainę. Taką informację przekazał kierownik wydziału międzynarodowego w administracji prezydenta Ukrainy Andrij Gonczaruk.

Cox i Kwaśniewski mają spotkać się zarówno z przedstawicielami władz jak i z działaczami organizacji pozarządowych. Wśród omawianych spraw znajdzą się pewnością kwestie związane ze sprawą wyroku wobec byłej premier Julii Tymoszenko i byłego ministra Jurija Łucenko.

Misja Parlamentu Europejskiego, w skład której wchodzą obaj politycy została ustanowiona na mocy porozumienia pomiędzy przewodniczącym PE Martinem Schulzem a premierem Ukrainy Nikołajem Azarowe w czerwcu 2012 roku.

Na podstawie: interfax.com.ua
Foto: pl.wikipedia.org

Share Button

Administracja prezydenta Ukrainy: nie otrzymaliśmy oficjalnej informacji od Gazpromu

Share Button

Andrij Gonczaruk, kierownik wydziału ds. międzynarodowych w Administracji Prezydenta Ukrainy powiedział, że jak dotąd nie dotarło żadne oficjalne wezwanie do zapłaty 7 miliardów dolarów za gaz nieodebrany przez Ukrainę w 2012 roku.

„Jeżeli nie ma oficjalnego wezwania, sprawy oficjalnie też nie ma” – powiedział Gonczaruk w rozmowie z Agencją Interfax Ukraina.

Ukraina zmniejszyła import gazu w 2012 roku o blisko 27%, do ok. 33 miliardów metrów sześciennych, z czego 25 miliardów to gaz zakontraktowany umową z Gazpromem.

Na podstawie: interfax.com.ua

Foto: pl.wikipedia.org

Share Button