wtorek, 10 Grudzień, 2019
pluken
Home / Wywiady / Skutki przesiedleń będziemy rozwiązywać jeszcze przez najbliższe 7 lat
Оксана Яковець
Fot. Oksana Jakovec

Skutki przesiedleń będziemy rozwiązywać jeszcze przez najbliższe 7 lat

Share Button
Оксана Яковець
Fot. Oksana Jakovec

Rozmowa z Oksaną Jakowec, doradcą ministra polityki socjalnej Ukrainy ds. osób wewnętrznie przesiedlonych

Według danych ONZ na Ukrainie na chwilę obecną znajduje się 1,4 miliona osób wewnętrznie przesiedlonych. Mimo, że od początku aktywnej fazy przesiedlenia mieszkańców wschodniej Ukrainy minął ponad rok, dopiero we wrześniu oficjalnie powołani zostali doradcy ministra polityki socjalnej ds. osób wewnętrznie przesiedlonych – po jednym w każdym obwodzie. W Obwodzie Lwowskim stanowisko to otrzymała Oksana Jakowec, która wcześniej prawie 20 lat pracowała w departamencie polityki socjalnej władz obwodowych i stała na czele sztabu operacyjnego ds. spraw zakwaterowania ludzi przyjeżdżających ze wchodu Ukrainy oraz Półwyspu Krymskiego w poszukiwaniu nowego domu. Jakowec wspomina, że przez pierwsze pół roku dzwoniono do niej w dzień i w nocy – zaraz po przybyciu na dworzec we Lwowie wybierano numer jej telefonu komórkowego z prośbą o znalezienie mieszkania. Dziennie odbierała wówczas 200 połączeń. Teraz telefon dzwoni rzadziej, ale Jakowec jest przekonana, że to raczej bezpośredni kontakt, bez biurokratycznej zwłoki, pomógł jej znaleźć miejsce zamieszkania, pracę oraz wsparcie dla przesiedleńców.

Kto był inicjatorem stworzenia stanowiska doradcy ds. osób wewnętrznie przesiedlonych?

Taka potrzeba pojawiła się już dawno – już półtora roku temu pierwsze osoby zostały zmuszone do przesiedlenia. Niestety do dziś nie ma strategii ani żadnego programu jak sobie z nimi radzić. Nasze oczekiwania, że sytuacja ureguluje się w ciągu roku, są nic nie warte. Eksperci prognozują, że ze skutkami przesiedlenia będziemy borykać się jeszcze przez najbliższe 5-7 lat. Dlatego właśnie w Ministerstwie Polityki Socjalnej zadecydowano o pochyleniu się nad tym problemem. Wcześniej monitoring osób przesiedlonych nie był prowadzony w sposób systemowy, czyli nie było możliwości projektowania nowych programów oraz działań. Z inicjatywy Ministerstwa i przy wsparciu ONZ rozpoczęliśmy więc wielkoskalowy monitoring, który będą koordynować doradcy w każdym z obwodów Ukrainy. Projekt będzie realizowany przez osiem miesięcy, podczas których uporządkujemy dane i wniesiemy propozycje rozwiązania sytuacji.

Jeden z ważniejszych aspektów Pani pracy to nawiązanie relacji między przesiedleńcami a władzą. Udostępniła Pani publicznie swój numer telefonu komórkowego, aby każdy chętny mógł zwrócić się do Pani osobiście. Czy radzi sobie Pani z ilością odbieranych połączeń?

Tak, to był mój pomysł aby podać do publicznej wiadomości numer mojego prywatnego telefonu. Do niedawna pracowałam jeszcze z przyjeżdzającymi tutaj osobami jako urzędnik. Teraz powinnam przejść na pozycję de facto społeczną, stać się przekaźnikiem informacji do kręgów władzy. Rozumiem jak ciężko jest prostemu człowiekowi przebić się bezpośrednio do urzędnika, który weźmie na siebie odpowiedzialność za jego problemy, dlatego ten kontakt jest bardzo ważny. Szczerze mówiąc, nie boję się nawałnicy połączeń. Rok temu przeszłam tą drogę i poradziłam sobie.

Ile osób wewnętrznie przesiedlonych przybyło do Obwodu Lwowskiego i z jakich terenów pochodzą?

Ogółem w Obwodzie Lwowskim mamy ponad 11 tysięcy osób wewnętrznie przesiedlonych. To ci, o których wiemy. Trzeba bowiem zaznaczyć, że co najmniej jedna trzecia z nich nie zamierza się rejestrować, gdyż nie przysługuje im żadna pomoc ze strony państwa. 40% tych osób mieszka we Lwowie, pozostali w innych częściach obwodu. Mieszkają głównie w kwaterach prywatnych. W zeszłym roku ok. 30% z nich mieszkało grupami w ośrodkach wypoczynkowych, akademikach i ośrodkach leczniczych. Teraz mamy jednak coraz mniej możliwości, aby zakwaterować tam nowych ludzi. W obwodzie nadal są trzy obiekty, w których można rozmieścić przesiedleńców: w Nowym Rozdole, Starym Samborze oraz rejonie starosamborskim. 97-98% osób przesiedlonych mieszka w mieszkaniach prywatnych, odpłatnie. W zeszłym roku była co prawda możliwość zamieszkania u ludzi, którzy byli gotowi tymczasowo przyjąć przesiedlone rodziny. Jesienią państwo zaczęło nawet wypłacać kompensaty za usługi komunalne – praktycznie wszyscy przesiedleńcy wynajęli do tego czasu miejsce zamieszkania. Pomagaliśmy szukać mieszkań również osobom indywidualnym. Warto zaznaczyć, że na naszych oczach ceny rynkowe nieruchomości wzrosły prawie dwukrotnie. Jeśli przedtem mogliśmy znaleźć mieszkanie za 1500 hrywien, to teraz kosztuje ono 3 tysiące. Nie chodzi nawet o mieszkania w centrum miasta – tam ceny są kilkukrotnie wyższe.

Czy obwód lwowski cieszy się popularnością wśród osób wewnętrznie przesiedlonych?

Oczywiście. Nie mamy co prawda tak wiele osób wewnętrznie przesiedlonych jak w obwodzie charkowskim lub obwodzie zaporoskim, ale ludzie wciąż tu przyjeżdżają. Dla przykładu, w obwodzie iwanofrankiwskim mieszka obecnie ok. 3,5 tysiąca osób przesiedlonych. Ta tendencja jest bardzo interesująca, gdyż wciąż istnieje dużo mitów o wrogich stosunkach między wschodem a zachodem Ukrainy. Opowiem więc ciekawą historię. Dziecko mojej sąsiadki chodzi do przedszkola, a w jego grupie jest 14 dzieci. Gdy włączono do niej chłopca z Doniecka, po dwóch tygodniach grupa zaczęła rozmawiać ze sobą po rosyjsku. Ludzie zachowują się w różny sposób: jedni przyjeżdżają i proszą, by rozmawiać z nimi w języku ukraińskim, a swoje dzieci oddają do ukraińskojęzycznych szkół, a inni nie.

Na jaką pomoc i ulgi mogą liczyć osoby przesiedlone?

Ulg dla osób przesiedlonych nie ma. Nie ma też żadnej pomocy poza wsparciem finansowym w okresie 6 miesięcy, przeznaczonym na wynajem miejsca zamieszkania i opłaty komunalne. To groszowe wsparcie, które nie rozwiązuje problemów. Łącznie kwota pomocy przypadająca na rodzinę nie może przekraczać 2400 hrywien. Poza tym mamy do czynienia z bardzo skomplikowaną sytuacją jeśli chodzi o zatrudnienie. Miejskie oraz obwodowe urzędy pracy proponują co prawda stanowiska pracy, ale ludzie nie są nimi zainteresowani. W większości przypadków praca ta nie odpowiada ani ich kwalifikacjom, ani doświadczeniu. Na proponowanych stanowiskach proponuje się wynagrodzenie w wysokości 1,5-2 tysiące hrywien. Z rozmów z osobami przesiedlonymi wynika, że na Wschodzie mogli oni liczyć na o wiele wyższe wynagrodzenie. Nikt nawet nie mówi o legalnej pracy – szuka się każdego sposobu, aby zarobić. Ten problem pociąga za sobą kolejny: nieoficjalne zatrudnienie staje się bowiem podwójnym złem. Ludzie nie mają pakietu socjalnego ani nie płacą podatków, a my nie mamy później środków, aby wypłacać im świadczenia socjalne.

Czy występują przypadki negatywnego stosunku osób przesiedlonych wobec mieszkańców Lwowa?

Tak, niestety zdarzają się takie sytuacje. Jedna z nich miała miejsce w ubiegłym roku, gdy powieszono rosyjską flagę, na oknach wypisywano prowokujące hasła i w wulgarny sposób zwracano się do mieszkańcach Lwowa.  Nie sądzę, że były to działania służb specjalnych – to raczej efekt „zombie”, przez który przeszły osoby przesiedlone. Nie wydaje mi się, aby służby specjalne mogły planować coś poważnego. Ludziom na Wschodzie po prostu przez długi okres czasu wmawiano, że mieszkańcy zachodu Ukrainy są jakby specyficzni, a oni w to uwierzyli. Prowadziliśmy długie rozmowy z takimi osobami, a w przypadku, o którym wspominałam – flagi oraz haseł na szybach – zwróciliśmy się do organów ściągania z prośbą o powstrzymanie. Jest to dość typowa sytuacja, gdy ludzie przez długi okres czasu nie wierzą, że tutaj można w przyjazny sposób odnosić się do tych, którzy zostali przesiedleni. Ludzie ze wschodu myślą, że my tutaj udajemy. Dopiero z czasem zdają sobie sprawę, że to wszystko dzieje się naprawdę.

Jakie są prognozy co do przyszłości osób wewnętrznie przesiedlonych?

Nastroje są bardzo różne. Jedna trzecia tych osób to mieszkańcy Krymu, którzy nie wrócą do swoich domów dopóki nie zostanie uregulowana sytuacja. Część z nich czas od czasu jeździ na Krym, bo tam zostały ich mieszkania i rodziny. Niemniej jednak z przesiedleńcami ze wschodu jest inaczej. Przypuszczam, że jedna trzecia tam wróci – nawet gdy ich mieszkania będą zniszczone – bo czują się tutaj obco i z trudem przechodzą proces integracji z miejscowym środowiskiem. Kolejna jedna trzecia nigdy do domu już nie wróci – to ci, którzy po przyjeździe tutaj przeżyli szok i sobie z nim poradzili. Nie zamierzają wrócić do poprzedniego stanu.

Czy pracujecie Państwo nad mechanizmami integracji osób przesiedlonych z nowym środowiskiem?

Tak, jesteśmy zainteresowani jak najszybszą integracją ludzi. Dużo pracujemy z organizacjami społecznymi. Przez ostatni okres na terenie obwodu powstał cały szereg organizacji społecznych, które na kształt klubów zainteresowań zrzeszają przesiedleńców i stymulują ich do tworzenia swojej własnej przestrzeni, np. organizowania Dni ulicy jak zwykło się to robić na wschodzie. Niezwykle barwnie wychodzi to u Tatarów Krymskich, którzy organizują dni swojej kultury i robią to z pełnym impetem.

Na ile komfortowo czują się tutaj Tatarzy Krymscy, jeśli weźmiemy pod uwagę ich wyznanie?

We Lwowie mamy dwa w pełni wyposażone meczety. Jeden z nich znajduje się przy Akademii Weterynarii, ponieważ studiuje tam dużo studentów muzułmanów. W ubiegłym roku nie słyszałam żadnych informacji o budowie kolejnego meczetu, ale w tym roku zaczęto o tym mówić dość wyraźnie, więc zapewne już w następnym roku można spodziewać się w tym kierunku jakichś kroków. To chyba dobrze, że ludzie chcą mieć swoją świątynię. Może to jednak wywołać we Lwowie dyskusje, dlatego też takie kroki trzeba podejmować bardzo rozważnie, i przy maksymalnie szerokiej debacie publicznej. Powinno zająć się tym społeczeństwo, ale w żadnym wypadku nie państwo.

Rozmawiała Mariana Werbowska
Tłumaczenie: Nataliia Sokolova

Share Button

Czytaj również

69276941_227476554826287_2972568460657164288_n

Iłowajsk to zbrodnia Rosji, która wymaga ukarania winnych

W tym roku, po raz pierwszy w historii, 29 sierpnia odbywają się uroczystości z okazji …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.