niedziela, 17 Luty, 2019
pluken
Home / polukr

polukr

W Warszawie przyjęto oświadczenie wsparcia dla Romana Suszczenko

Share Button

Podczas otwarcia wystawy rysunków ukraińskiego dziennikarza, korespondenta agencji Ukrinform, Romana Suszczenko, przyjęto oświadczenie wsparcia dla jego postawy. Podpisali je dyplomaci, dziennikarze, politycy i działacze społeczni.

„My, zebrani w Warszawie 11 lutego 2019 roku w siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w związku z otwarciem wystawy rysunków z więzienia Romana Suszczenko, wzywamy do uwolnienia ukraińskiego dziennikarza” – napisano w oświadczeniu.

Wystawa rysunków została otwarta w Domu Dziennikarza w Warszawie. W jej ramach prezentowanych jest 20 rysunków powstałych w czasie przebywania przez Romana Suszczenko w moskiewskim więzieniu. W otwarciu wystawy wzięli udział m.in. córka Romana Suszczenko, Julia i dyrektor agencji Ukrinform, Ołeksandr Charczenko.

Na podstawie: ukrinform.ua, facebook.com/AmbasadaUkrainywPolsce

Share Button

Szef MSZ Ukrainy weźmie udział w konferencji o Bliskim Wschodzie w Warszawie

Share Button

W dniach 13-14 lutego br. Pawło Klimkin przebywa z wizytą w Polsce, gdzie weźmie udział w konferencji na temat Bliskiego Wschodu.

Poza udziałem w obradach na szczeblu ministerialnym, Pawło Klimkin wygłosi także przemówienie na temat zagrożeń w sferze cybernetycznej. Poza tym, zaplanowano szereg spotkań dwustronnych, m.in. z szefem polskiego MSZ, Jackiem Czaputowiczem.

Na podstawie: mfa.gov.ua, belsat.eu/pl

Share Button

Ihor Semiwołos: Konferencja bliskowschodnia w Warszawie: raczej dyskusje, niż powstanie nowej antyirańskiej koalicji

Share Button

W Warszawie w dniach 13 i 14 lutego odbywa się konferencja poświęcona budowaniu pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Jej organizatorzy to Polska i USA. Zaproszono delegacje z ponad 70 krajów, swój udział potwierdziło blisko 60. Poza kwestiami wojen w Syrii i Iraku, w stolicy Polski będą omawiane kwestie związane z programem atomowym Iranu. USA jesienią 2018 roku wyszły z porozumienia z Iranem, które wycofywało sankcje w zamian za rezygnację z programu budowy broni atomowej. Unia Europejska zajęła inne stanowisko niż USA i pozostała w porozumieniu z Teheranem, wobec czego należy oczekiwać ograniczonej reprezentacji krajów takich jak Francja czy Niemcy. W Warszawie jest już obecny wiceprezydent Mike Pence i sekretarz stanu USA Mike Pompeo, swój udział zapowiedzieli także premier Izraela Beniamin Netanjahu oraz delegacje Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i innych krajów Zatoki Perskiej. Nieobecni będą przedstawiciele Rosji i Chin – równolegle, Rosja organizuje 14 lutego wspólna konferencję z Turcją i Iranem poświęconą sytuacji w Syrii.

O sytuacji wokół konferencji opowiada polukr.net ekspert ds. Bliskiego Wschodu, Ihor Semiwołos.

Jakie znaczenie ma konferencja w Warszawie?

Kluczowy temat – to program atomowy Iranu i agresywna polityka zagraniczna tego kraju na Bliskim Wschodzie. Jesienią 2018 roku USA wyszły z porozumienia atomowego z Iranem i wprowadziły nowe sankcje wobec Teheranu. Od tego czasu dynamika negatywnych relacji pomiędzy Iranem i USA niezmiennie wzrastała. Możliwe, że na konferencji będą omawiane także inne tematy dotyczące Bliskiego Wschodu, jak np. konflikt w Syrii. Jednak najważniejsze rozmowy będą dotyczyć właśnie Iranu. To, że nie zaproszono przedstawicieli tego kraju oznacza, że będzie oni mowa niejako za plecami. To oczywiście rozjuszyło Teheran. MSZ Polski wyjaśniało, że powodem braku zaproszenia była właśnie agresywna reakcja strony irańskiej.

Polityki prezydenta Donalda Trumpa nie akceptują nie tylko tradycyjni wrogowie Ameryki, ale i sojusznicy europejscy. UE ustosunkowała się sceptycznie do konferencji. Część krajów Europy Zachodniej poszukuje mechanizmów, które pozwoliłyby im obejść amerykańskie sankcje wobec Iranu, tak, by móc kupować tam ropę. W Europie Zachodniej nie ma woli powrotu do reżimu sankcji i otwartej konfrontacji. Z drugiej strony UE rozumie, że Iran prowadzi agresywną politykę na Bliskim Wschodzie. Rezultaty tego szczytu będą raczej deklaratywnymi niż realnymi. Nie sądzę, by w Warszawie wypracowano nową politykę czy podejmowane decyzje, które będzie realizował ktokolwiek poza Stanami Zjednoczonymi. Nie oczekuję powstania antyirańskiej koalicji.

Część wschodnich krajów UE popiera politykę USA bardziej, niż kraje zachodnie. To podział w UE?

Tak i dotyczy on nie tylko kwestii Bliskiego Wschodu czy Iranu. Ten podział Europy na starą i nową, Wschodnią i Zachodnią trwa od dawna. Gdy wschodnia Europa silniej popiera politykę USA na świecie, zachodnia część, zwłaszcza Niemcy i Francja są dużo ostrożniejsze wobec polityki USA. Wśród zachodnioeuropejskich elit politycznych jest wiele antyamerykańskich nastrojów. Nie sądzę zatem, by stanowisko wobec Iranu jakoś szczególnie dodatkowo podzieliło Unię. Nie brak też wzajemnych podejrzeń pomiędzy Ameryką i starą Europą. Tramp stał się ulubionym „strachem” w Europie. Zachodni Europejczycy oczekiwali na kogoś w stylu Trumpa, by potwierdzić swoje obawy. Aktualne relacje pomiędzy UE i USA są potwierdzeniem tych fobii. Antyamerykanizm w Europie Zachodniej istniał w całej historii nowożytnej, na dlugo zanim prezydentem został Donald Trump. To skutek rozczarowań i kompleksów i innych obaw elit. Leżą one u postaw wartości liberalnych na zachodzie Europy, elity której nadal patrzą na USA jak na światowego żandarma. Elity, które są dziś u władzy w Europie formowały się przecież na barykadach 1968 roku (protesty ruchów lewicowych i komunistycznych, które miały miejsce w USA, Niemczech Zachodnich i Francji na tle wojny w Wietnamie).

Czy konferencja zmieni rolę i pozycję Warszawy na forum międzynarodowym?

Nie sądzę, by wpłynęła ona na pozycję polityczną Polski, która od dość dawna jest jednym z ważniejszych sojuszników USA w UE.

Czy konferencja w Soczi to odpowiedź na szczyt w Warszawie?

Nie, to osobne wydarzenie – kontynuacja konsultacji i rozmów, które trwają na przestrzeni ostatniego roku pomiędzy Rosją, Turcją i Iranem. Oczekuje się, że strony rozmów ustalą zarys umowy co do powojennej sytuacji w Syrii, w tym co do postanowień nowej konstytucji. Ma ona być etapem przejściowym i stać się częścią większego porozumienia co do przyszłości Syrii. Nie wiemy, jaki jest zakres porozumienia co do zasad, jakie mają obowiązywać w tym kraju po wojnie. Wszyscy uczestnicy twierdzą zgodnie, że Syria potrzebuje nowej konstytucji, nowego formatu porozumienia. Ci trzej gracze będą dążyć do wypracowania porozumienia, które pozwoli przyjąć nową konstytucję. Oczywiście, założenie jest takie, że terytorium Syrii pozostaje suwerenne i niepodzielne. Jednak w innych kwestiach jest wiele rozbieżności. Co wydarzy się dalej – nie wiadomo, także w odniesieniu do dalszej roli prezydenta Syrii, Baszara Asada, systemu wyborczego, podziału władzy. Strony rozmów nie chcą ujawniać swoich planów, podkreślając, że ochronę powinny uzyskać wszystkie grupy społeczne zamieszkujące w tym kraju.

Czy konferencja potwierdzi wzrost międzynarodowej roli Rosji, zwłaszcza w odniesieniu do Syrii ale i całego Bliskiego Wschodu?

Bezsprzecznie, rola Rosji w syryjskiej wojnie i w całym regionie rośnie cały czas, od momentu, gdy Rosjanie zaczęli walczyć po stronie syryjskiego dyktatora w 2015 roku.

Iran przez ostatnie lata, poprzez ugrupowania zbrojne, uczestniczy w konfliktach w sąsiednich krajach, tam, gdzie jest obecna ludność szyicka. Podobnie, Rosjanie wykorzystują ludność rosyjskojęzyczną w byłych krajach ZSRR. Czy ma miejsce wymiana doświadczeń pomiędzy Rosją a Iranem co do strategii i taktyki prowadzenia wojen w krajach trzecich?

Oczywiście, jakaś wymiana doświadczeń ma miejsce. Ale faktycznie „przyjaźń” pomiędzy Rosją a Iranem jest dość chłodna. Z jednej strony są sojusznikami. Z drugiej – konkurują o wpływy w Syrii, a także w innych krajach Bliskiego Wschodu. Nie do końca ufają sobie nawzajem. Jednak, wobec roli Rosji i jej obecności w Radzie Bezpieczeństwa ONZ czy OBWE, Iran jest zmuszony do powstrzymywania się od pretensji do sojusznika.

Czy Iran zbliżył się do możliwości uzyskania broni atomowej w ciągu pół roku, od kiedy Ameryka wyszła z porozumienia dotyczącego programu atomowego?

Nic się nie zmieniło. Wszystko, co dzieje się wokół programu atomowego Iranu to dyskusje. Sytuacja polityczna i ekonomiczna w tym kraju nie jest dobra. Choć Teheranowi udało się stłumić protesty wewnętrzne, to przypomina to nadal pływanie w mętnej wodzie, tylko pozornie spokojnej.

Równolegle widzimy w ostatnim czasie, że w konflikt w Syrii coraz aktywniej angażuje się Izrael. Tel Aviv prowadzi z sukcesem naloty na pozycje sił irańskich w Syrii. O ile wcześniej Izrael ograniczał się do gróźb czy w sposób mało widoczny wykonywał takie uderzenia, to teraz nawet nie stara się tego ukrywać. Premier Izrale Beniamin Netanjahu oficjalnie przyznał, że takie naloty są realizowane. Wielu wiąże tą otwartość z wewnętrznymi dążeniami politycznymi premiera do utrzymania władzy. Jednak fakt aktywnego ingerowania Izraela w syryjski konflikt to także wiadomość dla Teheranu, że Izrael zrobi wszystko, by zmniejszyć obecność Irańczyków w pobliżu swoich granic. To oznacza, że Iranowi nie udało się osiągnąć swojego celu – ostatecznie umocnić się w Syrii. Temat Izraela psuje też relacje rosyjsko-irańskie. Rosjanie utrzymują kontakty z Izraelem. Moskwa daje do zrozumienia Izraelowi, że może rozwiązać kwestię Iranu. Choć oczywiście nie może. Irańczycy z kolei widzą to i mają pretensje do Rosjan o „zdradę”. Rosyjskie próby gry na dwóch fortepianach są niezręczne dla samej Rosji. Zwłaszcza, ze Rosjanie chcą zamknąć kwestię syryjską i szukają porozumienia, które będzie dla nich do zaakceptowania. Tutaj zbieżne są ich interesy z tureckimi. Turcy też chcą zakończenia wojny w Syrii – w Turcji nadal mieszkają setki tysięcy syryjskich uchodźców. Dodatkowo, cały czas aktualnym jest dla nich zagrożenie ze strony Kurdów.

Czy Ukraina włączy się w konferencję w Warszawie? Czy ma własne stanowisko wobec Bliskiego Wschodu?

Wcześniej mieliśmy specjalnego przedstawiciela ds. Bliskiego Wschodu przy prezydencie Ukrainy – odpowiadał on za interesy Ukrainy w regionie. W różnym czasie kwestie te miały różną wagę. Obecnie takie stanowisko miałoby sens i jego przywrócenie jest potrzebne, tak, aby w temtach bliskowschodnich Ukraina miała własne stanowisko.

Rozmawiał: Ihor Tymots

Share Button

Rosyjskie służby specjalne planowały prowokacje i podpalenia cerkwi na Ukrainie

Share Button

Rosja i podporządkowane jej służbom specjalnym „Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego” samozwańczych republik DNR i LNR poszukiwały osób gotowych za wynagrodzenie finansowe dokonywać podpaleń miejsc kultu religijnego na Ukrainie, które należą do Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego. Miało to sprowokować zamieszki na tle religijnym – informuje Służba Bezpieczeństwa Ukrainy.

W zamian za dokonanie podpalenia i dostarczenie materiału wideo z takiej akcji „zamawiający” oferował przekazanie dwóch tysięcy dolarów na rachunek w jednym z ukraińskich banków. Obok podpalenia, wykonawcy miał umieścić na budynku wskazane symbole. Z kolei nagranie z podpalenia miało obejmować sam moment podłożenia ognia i co najmniej 10 sekund trwania pożaru.

Autorzy zlecenia wskazywali również potencjalnym wykonawcom, by ci nie korzystali z telefonów z kartą SIM i używali „trybu samolotowego” by utrudnić identyfikację.

SBU podkreśla, że plany tych działań zostały udaremnione, jednak nadal trwają kolejne próby zwerbowania chętnych do takich i podobnych działań.

Na podstawie: ssu.gov.ua

Share Button

W lutym prezydent Ukrainy odwiedzi sztab LITPOLUKRBRIG w Lublinie

Share Button

Petro Poroszenko weźmie udział we wspólnej wizycie razem z prezydentami Polski i Litwy, która odbędzie się w lutym br. Ustalenia w tej sprawie zapadły m.in. podczas XXVII posiedzenia Komitetu Konsultacyjnego Prezydentów Polski i Ukrainy, które 8 lutego odbyły się w Warszawie pod przewodnictwem zastępcy szefa Administracji Prezydenta Ukrainy, Konstantyna Jelisejewa i szefa Kancelarii Prezydenta RP, Krzysztofa Szczerskiego.

Podczas spotkania omówiono kwestie aktualnych relacji polsko-ukraińskich, a także wielostronnych w obszarze europejskim i międzynarodowym. Dyskutowana była także sprawa możliwości wznowienia prac ekshumacyjnych przez polskich badaczy na Ukrainie.

Podczas spotkania szczególną uwagę poświęcono kwestiom bezpieczeństwa, w zwłaszcza sferze bezpieczeństwa energetycznego, w związku z planami budowy gazociągu Nord Stream 2, jak również planom rozwoju współpracy transgranicznej i gospodarczej pomiędzy Polską a Ukrainą.

Na podstawie: president.gov.ua

Share Button

Czy zniknęły „ukraińskie” przepisy ustawy o IPN?

Share Button

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 17 stycznia w kwestii „ukraińskich” przepisów w nowelizacji ustawy o IPN wywołał optymistyczną reakcję na Ukrainie. Według niektórych komentarzy to długo oczekiwany przełom w polsko-ukraińskim dialogu i krok, jaki Polska robi w kierunku unormowania relacji i powrotu do rzeczowej dyskusji na tematy historyczne. Mimo tego, po dokładnym przyjrzeniu się postanowieniom TK, optymizmu nie zostaje już tak wiele.

W styczniu 2018 roku w Polsce przyjęte zostały zmiany w ustawie o Instytucie Pamięci Narodowej. Zmiany dotyczyły kilku kwestii, także związanych z Ukrainą. W nowelizacji pojawiły się dwa sformułowania odnoszące się do relacji polsko-ukraińskich. Do wymienianych wcześniej zbrodni nazistowskich i komunistycznych dodano także sformułowanie „zbrodnie ukraińskich nacjonalistów i członków ukraińskich organizacji, które współpracowały z III Rzeszą Niemiecką”. Pojawiły się także zapisy dotyczące czasu i terytorium, na jakim miały one zostać dokonane.

Nowe zapisy, które ukraińscy dziennikarze i eksperci nazwali „antybanderowskimi” wywołały oburzenie na Ukrainie. Pojawiło się wiele materiałów prasowych informujących o zmianach w polskiej ustawie o IPN, zarówno w prasie drukowanej jak i w Internecie czy telewizji. W Polsce z kolei w centrum uwagi znalazły się zapisy dotyczące innych obszarów, które wywołały negatywną reakcję ze strony Izraela i USA; o przepisach odnoszących się do Ukrainy mówiło się mniej, a niektórzy politycy partii rządzącej starali się pomijać słowo „Ukraina” przy okazji komentowania zmian. Najwięcej o wspomnianych poprawkach dyskutowano w środowisku eksperckim. Ze strony ukraińskiej pojawiły się także komentarze przedstawicieli władz i dyplomatów, którzy wzywali Polskę do wprowadzenia zmian w ustawie i usunięcia „antybanderowskich” zapisów.

Inicjatorami poprawek do ustawy o IPN byli politycy partii „Kukiz 15”, a jednym z konsultantów i autorów poprawek – profesor historii z Lublina, Włodzimierz Osadczy. Partia „Kukiz 15” wcześniej pojawiła się w opublikowanym na portalu InformNapalm artykule z korespondencją Białorusina, Ołeksandra Usowskiego jako formacja polityczna, która ma być narzędziem „zamrożenia” relacji polsko-ukraińskich. Z kolei Włodzimierz Osadczy przyjechał do Polski na początku lat dziewięćdziesiątych XX w., przedtem ukończywszy Wydział Historii Uniwersytetu Państwowego we Lwowie. W Polsce współpracuje ze środowiskiem Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. Warto przypomnieć, że Isakowicz-Zaleski jest znany m.in. z wezwań do odejścia od wspierania Ukrainy, a w 2013 roku był uczestnikiem odbywającej się w Kijowie konferencji, organizowanej przez prorosyjskiego polityka, Wadyma Kolesniczenko i b. pracownika KGB, George’a Digasa. Włodzimierz Osadczy nie odmawia komentarzy rosyjskim mediom takim jak Sputnik.pl, mówiąc o Ukrainie w tonie rosyjskiej propagandy.

Na protesty ze strony ukraińskiej i środowisk eksperckich w Polsce co do zapisów nowelizacji ustawy o IPN zareagował prezydent Andrzej Duda. Podpisał ustawę, jednak od razu skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Sprawdzeniu pod kątem zgodności z Konstytucją RP, poza artykułem 55a, miały zostać poddane także użyte terminy „ukraińscy nacjonaliści” i „Małopolska Wschodnia”.

Usunięcia artykułu 55a z ustawy domagały się od początku Izrael i USA, wobec czego pod koniec czerwca 2018 roku, najpierw Sejm, a potem Senat zdecydowały o wyłączeniu wspomnianego zapisu z ustawy. Dotyczył on odpowiedzialności karnej za publiczne przypisywanie narodowi i państwu polskiemu odpowiedzialności za zbrodnie dokonane przez nazistowskie Niemcy (chodziło o Holocaust), za co miało grozić do trzech lat więzienia. Tym samym, wobec takiej decyzji obu izb parlamentu, nieaktualną stała się potrzeba rozpatrywania zgodności tego artykułu z Konstytucją i do sprawdzenia pozostały tylko „ukraińskie” zapisy ustawy o IPN.

17 stycznia 2019 roku Trybunał Konstytucyjny rozpatrzył wniosek prezydenta Andrzeja Dudy co do niezgodności z Konstytucją obu wspomnianych terminów. Na podstawie wyroku TK, zgodnie z obowiązującymi standardami, zapisy te powinny zostać zmienione – a więc najpierw Sejm, a potem Senat powinny je zmodyfikować tak, aby wyłączyć oba niezgodne terminy. Wyrok TK nabył mocy prawnej po jego publikacji w Dzienniku Ustaw, tj. 23 stycznia 2019 roku.

Na Ukrainie na wyrok od razu pozytywnie zareagowali przedstawiciele władz, także prezydent Petro Poroszenko, minister spraw zagranicznych Pawło Klimkin, wicepremier Pawło Rozenko. Pojawiły się także artykuły w prasie, gdzie również z optymizmem zaznaczono, że to znaczący krok do porozumienia z Ukrainą. Jednak już po pierwszych reakcjach widać było, że na Ukrainie dość pobieżnie oceniono wyrok TK, bez wgłębiania się w detale zmian. Mowa była bowiem o „skasowaniu ukraińskich norm ustawy”, a nie o usunięciu konkretnych terminów w tych normach. Błędnie stwierdza się także, że wyrok TK oznacza powrót do zapisów ustawowych sprzed stycznia 2018 roku. Takich powierzchownych ocen dokonywali zarówno politycy jak i eksperci ds. polsko-ukraińskich. Inna pomyłka dotyczyła kwestii związanych ze znaczeniem wyroku dla kwestii odblokowania ekshumacji realizowanych przez polskich badaczy na Ukrainie – zakaz ten nie łączy się z kwestią ustawy i został wprowadzony jeszcze w 2017 roku, w związku z niszczeniem ukraińskich miejsc pamięci w Polsce. Konsekwencją nowelizacji ustawy z 2018 roku było oświadczenie ukraińskiego IPN o braku możliwości kontynuowania prac Polsko-Ukraińskiego Forum Historyków w Polsce (zaproponowano kontynuowanie prac na Ukrainie). W tym oświadczeniu mowa była o zagrożeniu dla wolności słowa i ryzykach dla ukraińskich badaczy przebywających w Polsce. Tym samym, prace Forum zostały zamrożone.

Co pozostało w ustawie o IPN i dlaczego błędem jest stwierdzenie, że zniknęły z niej „ukraińskie” zapisy? Po wyroku TK pozostały tam następują fragmenty:
-w artykule 1, pkt.1, lit. a: „dokonanych wobec osób narodowości polskiej lub obywatelski polskich innej narodowości w okresie od 8 listopada 1917 do 31 lipca 1990 roku (…) – zbrodni… ukraińskich formacji, które współpracy z III Rzeszą Niemiecką”.

-w artykule 2a „zbrodniami… członków ukraińskich formacji, które współpracy z III Rzeszą Niemiecką, które wskazano w Ustawie, są działania dokonane w latach 1925-50, które polegały na zastosowaniu siły, terroru i innych naruszeń praw człowieka co do pojedynczych osób czy grup. Zbrodniami… członków ukraińskich formacji, które współpracowały z III Rzesza są także działania uczestnictwa w zniszczeniu ludności żydowskiej i ludobójstwo obywateli II RP na terytorium Wołynia”.

Usunięcie terminów „ukraińscy nacjonaliści” i „Małopolska Wschodnia” nie doprowadziło do usunięcia całych artykułów ustawy, co do których nadal pozostaje wiele wątpliwości. Trudno stwierdzić bowiem o jakie dokładnie zbrodnie ze wskazanych lat 1925-50 chodzi? Kogo autorzy ustawy uznają za członków „ukraińskich formacji, które współpracy z III Rzeszą Niemiecką”? I wreszcie, jakie terytorium dokładnie oznacza określenie „Wołyń”?

Postawione pytania nie dają podstaw do tak optymistycznego oceniania wyroku Trybunały Konstytucyjnego. Dalekim od faktycznego stanu rzeczy jest również stwierdzenie, że wszystko wróciło do punktu wyjścia, jako że „ukraińskie” zapisy nowelizacji ustawy o IPN nadal obowiązują, a na ich podstawie może zostać rozpoczęte postępowanie karne, na bazie przepisu wskazanego w art. 55: „kto publicznie i wbrew faktom zaprzecza zbrodniom wskazanym w art. 1, pkt. 1 ustawy, może podlegać karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech”.

W Polsce obecnie trwa oczekiwanie na dalsze kroki ze strony ukraińskiej. Niektórzy z polskich ekspertów uważają, że wyrok TK powinien skłonić stronę ukraińską do odejścia od moratorium na prace ekshumacyjne na terytorium Ukrainy, choć dotyczyło ono innych wydarzeń. Czy ukraińscy politycy przychylą się do tych wezwań, pokaże czas. Jednak to, że w ustawie o IPN pozostały „ukraińskie” zapisy, nadal wywołujące wiele pytań, nie wskazuje, by miały nastąpić kardynalne zmiany w dialogu historycznym obu krajów.

Olga Popowycz

Share Button

Putin na Westerplatte AD 2019?

Share Button

Spore kontrowersje, w tym zwłaszcza po stronie ukraińskiej, wywołała wypowiedź obecnego wiceministra spraw zagranicznych i przyszłego ambasadora RP na Ukrainie, Bartosza Cichockiego o zasadności zaproszenia Władimira Putina na obchody rocznicy wybuchu II wojny światowej, planowane na wrzesień 2019 roku.

Jak wiadomo, aktualny prezydent Rosji był obecny w Gdańsku podczas obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej w 2009 roku. Dziesięć lat później wiele się zmieniło w relacjach pomiędzy Polską a Rosją, a także Zachodem jako całością i Rosją. Rosyjska agresja na Ukrainę – aneksja Krymu i wojna na Donbasie wiele skomplikowały we wzajemnych stosunkach i to zdecydowanie na gorsze. Na tyle, że prawdopodobnie mamy właśnie do czynienia z odejściem obu stron od zapisów traktatu INF (o zakazie posiadania pocisków rakietowych średniego zasięgu bazowania lądowego), co prawdopodobnie będzie równać się nowemu wyścigowi zbrojeń w tej dziedzinie. Nadal obowiązują nałożone na Federację Rosyjską sankcje, a wojna na Donbasie, choć bliska do stanu „zamrożonego” konfliktu cały czas trwa, niemal codziennie powodując ofiary. Równolegle, relacje polsko-rosyjskie praktycznie nie istnieją. Rzecz jasna obie strony utrzymują stosunki dyplomatyczne czy gospodarcze, jednak dominującym odczuciem w stosunkach na każdym poziomie jest nieufność, a po stronie polskiej dodatkowo – obawy co do dalszych działań Moskwy na każdym polu, także wojskowym. Z kolei dla Rosji Polska pozostaje częścią „wrogiego bloku wojskowego” (czyli NATO) i głównego w środowej części Europy sojusznika USA, które nadal, podobnie jak miało to miejsce w czasach ZSRR, są przedstawiane jako główne zagrożenie dla Rosji.

Wobec powyższego, jest mało prawdopodobnym, by Władimir Putin, nawet jeśli wspomniane przez ministra Cichockiego zaproszenie zostanie wystosowane, pojawił się 1 września 2019 roku na Westerplatte. Dodajmy: niestety.

Dlaczego niestety? Otóż: wojna na Donbasie (zainicjowana przez działania Moskwy) czy jakikolwiek inny potencjalny konflikt zbrojny w Europie Wschodniej w sposób zdecydowanie negatywny wpływa na stan bezpieczeństwa wszystkich krajów regionu, także Polski. Już teraz rosyjsko-ukraiński konflikt, który kosztował życie ponad 10 tysięcy ludzi i spowodował olbrzymie straty materialne stanowi niebezpieczny precedens: wojny o skali nienotowanej od 1945 na kontynencie europejskim. Polska, w zaistniałej sytuacji, zajęła jedyne słuszne z punktu widzenia własnych interesów strategicznych stanowisko – po stronie zaatakowanej Ukrainy, udzielając jej wsparcia politycznego, gospodarczego, a także wojskowego (ograniczonego, w postaci dostaw uzbrojenia i wyposażenia oraz wsparcia szkoleniowego dla Sił Zbrojnych Ukrainy). Jednak na dłuższą metę, w interesie wszystkich państw regionu, samej Ukrainy, a także Polski, jest dążenie do jak najszybszego zakończenia tego konfliktu i to najlepiej drogą rozmów pokojowych – bo nie jest prawdą stwierdzenie, że konflikt na Donbasie nie ma rozwiązania wojskowego: ma, lecz oznacza ono straty wielokrotnie większe od już zanotowanych i trudne do przewidzenia konsekwencje międzynarodowe. Wydarzenia takie jak 80 rocznica wybuchu II wojny światowej mogłyby stać się wstępem do wielostronnych rozmów mających na celu wypracowanie realnego porozumienia pokojowego, bez konieczności dalszego polegania na dwóch umowach z Mińska, które nie doprowadziły do rozwiązania żadnej z omawianych w nich kwestii: obecny status quo i jego kształt jest bowiem wynikiem działań zbrojnych, a nie rozmów dyplomatów.

Niestety, wobec aktualnego stanu relacji polsko-rosyjskich jest wysoce wątpliwym, by Polska mogła pełnić rolę mediatora w konflikcie pomiędzy Moskwą a Kijowem. Niestety (dla Ukrainy, ale także dla Polski i całego naszego regionu) funkcję tą pełnią Francja i Niemcy, a biorąc pod uwagę dotychczasowe rezultaty (czy raczej ich brak) trudno być optymistą co do dalszych losów rozmów w ramach tzw. formatu normandzkiego. Rzecz jasna osobną sprawą jest wola władz Federacji Rosyjskiej co do wypracowania realnego rozwiązania konfliktu na Donbasie, nie należy jednak z góry zakładać, że takiej woli nie ma (faktycznie, trwanie obecnej sytuacji oznacza wymierne straty także dla Rosji, choć w innym wymiarze niż dla Ukrainy). Polska, podobnie jak inne kraje Europy Środkowej i Wschodniej, powinna bardziej aktywnie dążyć do poszukiwania rozwiązań pokojowych wojny na Donbasie, nie czekając na inicjatywy krajów zachodnich: należy bowiem pamiętać, że w razie eskalacji z negatywnymi konsekwencjami spotka się w pierwszej kolejności nasz region. I to my sami powinniśmy w pierwszej kolejności zadbać o własne interesy.

Dariusz Materniak

Share Button

W Warszawie odbędzie się wystawa rysunków Romana Suszczenko

Share Button

11 lutego w Domu Dziennikarza w Warszawie odbędzie się otwarcie wystawy rysunków autorstwa ukraińskiego dziennikarza i więźnia politycznego, Romana Suszczenko.

Organizatorem wystawy jest Ambasada Ukrainy w Polsce oraz Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Wernisaż wystawy rysunków dziennikarza agencji informacyjnej UKRINFORM i więźnia politycznego Romana Suszczenko, powstałych w moskiewskim areszcie śledczym w latach 2016-2018 odbędzie się 11 lutego o godzinie 13.00 w Domu Dziennikarza na ul. Foksal.

W dyskusji towarzyszącej otwarciu wystawy wezmą udział:
Julia Suszczenko – córka Romana Suszczenko oraz dziennikarz ukraińskiej agencji informacyjnej UKRINFORM
Oleksandr Charczenko – Dyrektor generalny UKRINFORM
Andrij Deszczycia – Ambasador Ukrainy w Polsce
Krzysztof Skowroński – Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich
Jadwiga Chmielowska – Sekretarz Generalny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich
Wojciech Surmacz – Prezes Polskiej Agencji Prasowej.

Więcej informacji na temat wydarzenia można znaleźć na stronie wydarzenia na Facebooku.

Share Button

Rada Najwyższa przyjęła ustawę ws. zapisów o UE i NATO w Konstytucji Ukrainy

Share Button

7 lutego br. Rada Najwyższa Ukrainy uchwaliła projektu ustawy o zmianach w Konstytucji Ukrainy co do strategicznego kursu państwa w kierunku uzyskania członkostwa w UE i NATO. Projekt poparło 334 deputowanych.

Jak zaznaczono w komentarzu do ustawy, umieszczenie wspomnianych zapisów w Konstytucji Ukrainy powinno „mobilizować ukraińskie społeczeństwo i władzę do realizowania reform, mających na celu uzyskanie zdolności do aspirowania do członkostwa w UE i NATO”.

Zgodnie z przyjętymi zapisami, w Konstytucji ma znaleźć sie zapis potwierdzający „europejską tożsamość narodu ukraińskiego i kurs europejski i euroatlantycki państwa”. Tym samym, punkt 5 artykułu 85 otrzyma następujące brzmienie: „ustalenie zasad polityki wewnętrznej i zagranicznej, realizacji strategicznego kursu państwa w celu uzyskania pełnoprawnego członkostwa Ukrainy w UE i NATO”.

Z kolei artykuł 102 Konstytucji otrzyma dodatkowe zapisy o brzmieniu: „Prezydent Ukrainy jest gwarantem realizacji strategicznego kursu państwa w kierunku pełnoprawnego członkostwa w UE i NATO”.

Do artykułu 116 Konstytucji ma zostać dodany punkt 11 i zapis: „zabezpiecza realizację strategicznego kursu państwa w celu uzyskania pełnoprawnego członkostwa Ukrainy w UE i NATO”.

Jak zaznaczano w komentarzu, przyjęcie ustawy ma sprzyjać „realizacji europejskiego i euroatlantyckiego wyboru poprzez rozszerzenie i pogłębienie współpracy Ukrainy z UE i NATO, aż do nabycia pełnoprawnego członkostwa, wzmocnienia bezpieczeństwa narodowego, które ma stać się gwarancją suwerenności i integralności terytorialnej”.

Na podstawie: iportal.rada.gov.ua

Share Button

Ćwiczenia BRAVE BAND pomyślnie zakończone

Share Button

Litewsko-Polsko-Ukraińska Brygada im. Wielkiego Hetmana Konstantego Ostrogskiego zakończyła pierwszy etap Treningu Dowódczo-Sztabowego BRAVE BAND 2019.

Oficerowie i podoficerowie Sztabu Brygady z powodzeniem zrealizowali wszystkie założone cele szkoleniowe i opracowali brygadowy Rozkaz Operacyjny wraz ze wszystkimi koniecznymi załącznikami. Rozkaz Operacyjny zostanie wykorzystany w przyszłości, w trakcie drugiego etapu Treningu Dowódczo-Sztabowego BRAVE BAND 2019 (od 18 do 22 lutego 2019 r.), gdy afiliowane bataliony wszystkich trzech nacji będą wspólnie szkolić się w Lublinie, aby przeprowadzić wojskowy proces decyzyjny, wydając batalionowe Rozkazy Operacyjne.

Wspólne szkolenie, prowadzone raz w roku w Lublinie, jest istotną częścią procesu przygotowania do operacji Dowództwa Litewsko-Polsko-Ukraińskiej Brygady i jednostek afiliowanych. Zapewnia integralność i jedność podejmowania decyzji, dowodzenia i kontroli. Wspólne szkolenie, zwłaszcza drugi etap BRAVE BAND 2019, pozwala utrzymać interoperacyjność między jednostkami i wymianę doświadczeń.

Elena Slobodianiuk, LITPOLUKRBRIG

Share Button