sobota, 19 Październik, 2019
pluken
Home / polukr

polukr

Zelensky: wycofanie wojsk tylko po wstrzymaniu ognia na co najmniej 7 dni

Share Button

Prezydent Ukrainy podczas spotkania z dziennikarzami 10 października stwierdził, że wycofanie wojsk w pobliżu miejscowości Zołote i Petriwske będzie realizowane równolegle z analogicznymi działaniami sił prorosyjskich, pod warunkiem pełnego wstrzymania ostrzału na co najmniej tydzień.

Według prezydenta Ukrainy, tego reżimu udało się dotrzymać w Stanicy Ługańskiej, dlatego na tym odcinku miało miejsce wycofanie wojsk. Podobne warunki muszą być spełnione dla pozostałych odcinków gdzie miałoby dojść do podobnych działań.

„Chodzi o dwa odcinki – Petriwske i Zołote. Nie ma takiego scenariuszu, w którym (wycofanie odbędzie się – przyp. polukr.net) w Zołote, a potem Petriwske. Powiedzieliśmy, że jesteśmy gotowi (do wycofania wojsk) w dwóch punktach. Dlatego nie wycofujemy, bo w Zołotym były wypadki ostrzału” – powiedział Zelensky.

Ponadto, prezydent Ukrainy stwierdził, że rosyjskie władze powinny zmienić swoją retorykę wobec Ukrainy, także w kwestii wojny na Donbasie. „Telefonowałem do prezydenta FR Władimira Putina (…) bo faktycznie chcę zakończyć wojnę. Obydwie strony powinny chcieć zakończenia wojny (…) (Rosja) powinna przestać mówić „nas tam nie ma, to wasz wewnętrzny konflikt, sami go rozwiązujcie” – powiedział Wołodymyr Zelensky.

Na podstawie: pravda.com.ua,

Share Button

Myroslava Keryk: W Polsce żyje liczna ukraińska wspólnota, która ma problemy i politycy powinni zwrócić na nie uwagę

Share Button

13 października w Polsce odbędą się wybory do Sejmu VIII kadencji. Głosowanie odbędzie się w 41 okręgach wyborczych. Do Sejmu dostaną kandydaci z list, które otrzymają najwięcej głosów, a z poszczególnych list – kandydaci, którzy otrzymali najwięcej głosów w danym okręgu. Według badań sondażowych ośrodka Kantar, rządząca partia „Prawo i Sprawiedliwość” może liczyć na ponad 40% głosów, blok partii opozycyjnych „Koalicja Obywatelska” na 28%, „Lewica” – 10%, PSL-Kukiz – 5%. Prób wyborczy to 5% głosów w skali całego kraju. Z list „Koalicji Obywatelskiej” w Warszawie startuje m.in. Ukrainka, Myroslava Keryk.

Dlaczego zdecydowała Pani o kandydowaniu do Sejmu?

Wiele lat pracuję w sektorze pozarządowym. Przez ten czas badałam problemy ukraińskich migrantów zarobkowych, opracowałam rekomendacje co do poprawy procedur, procesu legalizacji i podejmowania zatrudnienia w Polsce. Ale trudno jest dotrzeć do polityków z tymi rekomendacjami. Dlatego  dla mnie kandydowanie to szansa, by przedstawić te rekomendacje i być może wprowadzić zmiany do obowiązujących ustaw. Na przykład co do rynku pracy i integracji cudzoziemców. Poza tym, od 17 lat mieszkam w Polsce, z czego 10 lat kieruję organizacją pozarządową, która pomaga Ukraińcom w  Polsce. Jeśli brać pod uwagę, że w Polsce mieszka ponad milion Ukraińców, to jest to szerokie pole do działania. Aktualnie Ukraińcy nie są w żaden sposób reprezentowani w Sejmie czy w sferze władz w ogóle. O naszych problemach słyszą i mówią tylko eksperci i organizacje pozarządowe. Politycy się tym tematem nie interesują, a główne partie nie biorą tych problemów pod uwagę w swoich programach. Chciałabym stać się przedstawicielką ukraińskiej społeczności na polskiej scenie politycznej, delegatem ukraińskiej diaspory. Po pierwsze tych Ukraińców, którzy mieszkają w Polsce od wielu lat, mają polskie obywatelstwo, płacą podatki, wnoszą swój wkład w polską gospodarkę i społeczeństwo. Chciałabym bronić interesów również tych Ukraińców, którzy mieszkają tu i pracują, ale nie mają prawa głosu, jako że nie są obywatelami Polski. Trzecia grupa docelowa to mniejszość ukraińska, która miała w swoim czasie przedstawiciela w Sejmie – Mirona Sycza, obecnie wicemarszałka sejmiku województwa warmińsko-mazurskiego. W Sejmie tej kadencji nie ma żadnego Ukraińca, startuje nas troje: ja, Miron Sycz i Ksenia Dowgan-Domańska (wszyscy z list „Koalicji Obywatelskiej” w różnych okręgach – przyp. polukr.net). Jeśli ktoś z nas dostanie się do Sejmu, będzie reprezentować ukraińską wspólnotę w Polsce.

Jakie główne inicjatywy ustawodawcze dotyczące ukraińskich migrantów zarobkowych chcielibyście zaproponować w Sejmie?

Po pierwsze chciałabym zwrócić uwagę na uproszczenie procedury legalizacji migrantów zarobkowych i poprawę dostępu do rynku pracy. Dostęp ten jest co prawda dość łatwy, ale proces legalizacji długotrwały i mocno zbiurokratyzowany. Przykładowo, należałoby wziąć pod uwagę ustawę w myśl której każde pozwolenie na pracę w Polsce powinno być przypisane do konkretnego pracodawcy i konkretnego stanowiska. Jeśli pracownik chce zmienić pracodawcą czy nawet stanowisko, to musi od początku przechodzić całą procedurę. Tylko w przypadku prac sezonowych jest inaczej. Ta biurokracja uderza również w pracodawców, jako że zmusza także ich do przechodzenia całej procedury za każdym razem, gdy chcą nająć nowego pracownika. Kolejna kwestia to polityka migracyjna i integracyjna. Obecnie żadna z nich nie istnieje, a migranci w Polsce są obecni. Trzeba znaleźć balans pomiędzy ekonomiczną celowością, bezpieczeństwem państwa a interesami ludzi, którzy przyjeżdżają do pracy w Polsce. Należy podnosić kwestię tego, że do imigrantów należy odnosić się z szacunkiem. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę interesy gospodarcze Polski, potrzebne są ręce do pracy, także z Ukrainy. Napływ migrantów zarobkowych powoduje także większą różnorodność kulturową, a obrona ich praw sprzyja atrakcyjności Polski jako krajowi dla migracji zarobkowej. Ważna kwestia to także polityka integracyjna. Dotąd inicjatywy w tej sprawie zatrzymywały się na etapie projektów. Polska powinna pomagać migrantom w nauce języka polskiego, prowadzić kursy wyjaśniające jak funkcjonują instytucje państwowe, a także działać na rzecz tego, by nie było wypadków ksenofobii i konfliktów. W swojej kampanii zwracam się nie tylko do Ukraińców, ale także do Polaków, którzy uważają, że Polska powinna być krajem otwartym i tolerancyjnym, w której szanuje się prawa mniejszości. Szacunek do mniejszości to cecha krajów cywilizowanych. W Polsce, a zwłaszcza w Warszawie takich osób jest bardzo wielu.

Co oznacza, że startuje Pani z miejsca 38 na liście w Warszawie? Czy znaczy to że szanse na wybór są niewielkie?

W Polsce głosowanie odbywa się według otwartych, jawnych list. Miejsce na liście nie ma znaczenia, jako że w wyborach do Sejmu wchodzą osoby, które otrzymają najwięcej głosów na danej liście, proporcjonalnie do poparcia, jakie ma dana partia. W tym sensie nie ma znaczenia miejsce 38 czy 15.

Jak polskie społeczeństwo odnosi się do Ukrainki startującej do Sejmu?

Jak na razie, patrząc na reakcje na artykuły w mediach widzę, że część moich polskich znajomych pozytywnie oceniło to, że nie ukrywam swojego pochodzenia. Inne reakcje to sporo mowy nienawiści w Internecie: spotykam się z reakcjami typu „Wynoś się”, „Pomyliłaś kraje” i tym podobne, najlżejszego kalibru komentarze. Bywają i bardziej ostre, będące wyrazem tego, że niektórzy w Polsce nie biorą pod uwagę tego, że w kraju mogą żyć osoby innej narodowości. Gdybym patrzyła na świat tylko przez pryzmat tego, nie zdecydowałabym się na udział w wyborach. Jestem jednak optymistką i dlatego większą wagę przywiązuję do komentarzy tych, kto mnie wspiera.

Dlaczego wybrała Pani „Koalicję Obywatelską”?

Po pierwsze otrzymałam od nich propozycję. Nie należę do żadnej partii, choć dla mnie ta siła polityczna jest sympatyczną. „KO” uważa, że Ukraińcy to istotna grupa w Polsce, która powinna mieć swoją reprezentację w Sejmie. Zwłaszcza nowi obywatele Polski. Po drugie w „Koalicji Obywatelskiej” są ludzie z różnymi poglądami – od wyraźnie konserwatywnych do liberalnych i lewicowych. To mi imponuje. W tej partii można mieć swoje poglądy i je przedstawiać. Po trzecie, politycy „KO”, jeśli chodzi o kwestie związane z Ukrainą, występują aktywnie za utrzymaniem sankcji wobec Rosji.

Czy chciałaby Pani zmienić coś w relacjach polsko-ukraińskich?

Jak na razie na rzecz polepszenia tych relacji pracowałam na szczeblu lokalnym. Będąc w parlamencie chciałabym włączyć się w prace polsko- ukraińskiej grupy międzyparlamentarnej. Problematyczną pozostaje kwestia kolejek na granicy polsko-ukraińskiej, niewystarczająca liczba przejść granicznych, zwłaszcza pieszych. Uważam, że taka sytuacja szkodzi obu krajom i należy to zmienić.

Jak Ukraińcy zmienili Polskę w ciągu ostatnich czterech lat, gdy zaczęła się masowa migracja zarobkowa?

Duża część Ukraińców przyjeżdża do Polski na krótki okres czasu, nie mają czasu na nic poza pracą, dlatego praktycznie są wyłączeni z życia społecznego. Włączają się w nie ci, którzy mieszkają tu od wielu lat, nie muszą pracować po 12 godzin na dobę i mają na to czas. Są aktywni zwłaszcza w ośrodkach mniejszości ukraińskiej, angażują się zresztą nie tylko w sprawy ukraińskie, ale także te, które są ważne dla polskiego społeczeństwa. Jest także środowisko studenckie, którego przedstawiciele zwykle planują pozostać w Polsce na stałe. Są także ci, którzy planują pozostać tutaj i otwierają własne firmy. Za jakieś 10 lat będzie to zauważalna grupa obywateli, którzy będą wpływać na procesy społeczno- polityczne. Ukraińcy już teraz wpływają na polską gospodarkę, przyczyniając się do jej rozwoju. Bez migrantów z Ukrainy, w wielu sektorach byłoby dużo gorzej: to logistyka, rolnictwo, budownictwo, transport. Ukraińcy płacą podatki, kupują towary, są częścią życia ekonomicznego Polski. Po trzecie, Ukraińcy stai się widoczni, zwłaszcza w stolicy: widać ich środkach transportu, kawiarniach, restauracjach czy bankach. Oczywiście chciałabym dostać się do Sejmu, ale nie jest to cel sam w sobie. Chcę także pokazać społeczeństwu i politykom, że w Polsce mieszka liczna ukraińska wspólnota, która pracuje dla rozwoju Polski i ma swoje problemy. Chciałabym, by polskie elity polityczne zwracały na nas uwagę, jako na czynnik polityczny. Drugie zadanie to zjednoczenie ukraińskiej wspólnoty, tak, by zauważyła ona samą siebie, oceniła możliwości, spojrzała na siebie z nowej perspektywy, głośniej mówiła o swoich problemach. Możemy mieć pretensje, że nas nie słyszą, ale dopóki nie będziemy nic robić, nic się nie zmieni. Jeśli nie uda mi się dostać do Sejmu, nie będzie to porażka, ale początek długiego szlaku, aby w polskim Sejmie było przedstawicielstwo ukraińskiej wspólnoty.

Jak wyglądają relacje pomiędzy ukraińską wspólnotą w Polsce a strukturami rządowymi, które kontroluje „Prawo i Sprawiedliwość”?

W Sejmie działa Komisja ds. mniejszości narodowych, do składu której wchodzą przedstawiciele Związku Ukraińców w Polsce. Przewodniczący ZUwP, Piotr Tyma, sygnalizuje na posiedzeniach Komisji problemy napadów na osoby narodowości ukraińskiej w Polsce. W lecie tego roku prezentował w biurze Rzecznika Praw Obywatelskich drugi raport o przypadkach napadów na Ukraińców w Polsce pt. „Ukraińska mniejszość i migranci z Ukrainy w Polsce. Analiza dyskursu”. W tym opracowaniu przedstawione zostały wypadki ataków i mowy nienawiści wobec nas. Osobiście nie brałam udziału w pracach tego organu. Co do problemów praw ukraińskich migrantów zarobkowych, aktywnie biorę udział w konferencjach i seminariach, gdzie o problemie tym mówią eksperci.

Jakich zmian oczekuje Pani od tych wyborów?

Jeśli władzę utrzymają obecnie rządzący, to będzie miała miejsce kontynuacja kursu i zaostrzenie konfliktów wewnętrznych. Niedawno została opublikowana propozycja „PiS” co do polityki migracyjnej, gdzie zaproponowano wiele dyskryminacyjnych praktyk co do wyznania czy przynależności etnicznej. Myślę, że w kolejnej kadencji „PiS” będzie wzmacniać kontrolę nad mediami i innymi strukturami władzy. W tym sensie będzie to kontynuacja tego, co widzieliśmy przez ostatnie cztery lata. Jeśli partie opozycyjne otrzymają wystarczająco dużo głosów aby sformować koalicję, to będzie więcej szans na demokratyczność procesów wewnętrznych. Wówczas w polityce będzie więcej uzgodnień, a nie dyktat woli jednej partii. Oznaczać to będzie ustępstwa, kontrolę partnerów koalicyjnych. Mam nadzieję, że opozycja będzie w stanie być na tyle silną, by wpływać na działania władz.

Rozmawiał: Ihor Tymots

Myroslava Keryk urodziła się w m. Macoszyn (rejon żółkiewski) na Ukrainie. Od 17 lat mieszka w Warszawie. Studiowała w Polskiej Akademii Nauk. Była jednym z twórców, a obecnie kieruje Fundacją „Nasz Wybór”, redaguje wydawany przez Fundację miesięcznik. Była współinicjatorką otwarcia „Domu Ukraińskiego” w Warszawie. Zamężna, wychowuje córkę.

Share Button

Na Ukrainie odbyły się protesty pod hasłem „Nie dla kapitulacji”

Share Button

W niedzielę, 6 października, w Kijowie oraz innych miastach Ukrainy, a także poza jej granicami odbyły się manifestacje wyrażające sprzeciw przeciwko działaniom władz wobec Donbasu i przyjęciu tzw. „formuły Steinmeiera”.

W ukraińskiej stolicy zgromadzenie odbyło się na Majdanie Niezależności. Wzięło w nim udział co najmniej 10 tysięcy osób, które protestowały przeciwko zgodzie ukraińskich władz na tzw. „formułę Steinmeiera” czyli na przeprowadzenie wyborów na obszarach pozostających obecnie pod kontrolą DNR/LNR.

Podobne akcje odbyły się w większości ukraińskich miast obwodowych: Zaporożu, Chersoniu, Iwanofrankiwsku, Dniprze, Charkowie, Lwowie, Winnicy, Chmielnickim, Żytomierzu, Użhorodzie, a także w Mariupolu, Kramatorsku, Siewierodoniecku, Melitpolu, Równem i Berdiańsku. Ponadto, manifestacja pod tym samym hasłem została zorganizowana w czeskiej Pradze.

Według danych MSW Ukrainy demonstracje odbyły się spokojnie i bez incydentów.

Na podstawie: pravda.com.ua, mvs.gov.ua,

Share Button

Prezydent Ukrainy zapowiada uchwalenie nowej ustawy o specjalnym statusie Donbasu

Share Button

Wołodymyr Zelensky zapowiedział przyjęcie nowej ustawy do końca tego roku wobec faktu, iż aktualnie obowiązujący dokument traci moc prawną z dniem 31 grudnia 2019 roku.

„Będzie nowa ustawa (…) napiszemy go we współpracy i przy publicznym omówieniu z ukraińskim społeczeństwem, tak, by nie naruszać żadnych „czerwonych linii”. Nie będzie żadnej kapitulacji. Nigdy nie zdradzę interesów narodowych Ukrainy. Nie będzie żadnych porozumień i globalnych kroków bez zgody ukraińskiego narodu” – powiedział Zelensky w opublikowanym materiale wideo, w będącym reakcją na protesty przeciwko zgodzie na tzw. „formułę Steinmeiera”.

Aktualnie obowiązująca ustawa ws. Donbasu została przyjęta przez parlament 4 października 2018 roku (jako kontynuacja wcześniejszych dokumentów z 2014 roku), a termin jej działania zgodnie z zapisem w tekście upływa z końcem 2019 roku. Zgodnie z postanowieniami dokumentu nadzwyczajny ustrój lokalnego samorządu ma zacząć funkcjonować dopiero po wykonaniu wszystkich warunków, tj. wycofaniu bojowników, najemników i sprzętu wojskowego z terytorium Ukrainy.

Na podstawie: pravda.com.ua,

Share Button

W strzelaninie pod Kijowem zginął poszukiwany, dwóch funkcjonariuszy KORD odniosło rany

Share Button

2 października przy próbie aresztowania poszukiwanego od dziesięciu dni obywatela Gruzji doszło do wymiany ognia pomiędzy nim a funkcjonariuszami jednostki specjalnej ukraińskiej Policji KORD. Napastnik zginął na miejscu, a dwóch policjantów zostało rannych.

Jak wynika z udostępnionego przez ukraińską Policję nagrania, poszukiwany ukrywał się w kontenerze na terenie wiejskim. Przy próbie zatrzymania przez funkcjonariuszy, po siłowym otwarciu przez nich drzwi, wybiegł i otworzył ogień do policjantów z posiadanych przy sobie dwóch pistoletów.

Ranni funkcjonariusze zostali przewiezieni do szpitala. Jeden z nich odniósł rany ręki, drugi – obrażenia klatki piersiowej w związku z trafieniem w kamizelkę kuloodpornej.

Poszukiwany użył broni palnej także podczas poprzedniej próby zatrzymania, która miała miejsce dziesięć dni temu w Kijowie. Wówczas zatrzymano trzech wspólników obywatela Gruzji, a jemu samemu udało się uciec. Wiadomo, iż w kraju swojego pochodzenia został skazany na 22 lata więzienia za porwania, kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą i nielegalne posiadanie broni.

Wideo przedstawiającej próbę zatrzymania:

Na podstawie: npu.gov.ua,

Share Button

Ukraina zgodziła się na przeprowadzenie wyborów na Donbasie

Share Button

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zelensky poinformował, że Ukraina zgodziła się na przeprowadzenie wyborów na Donbasie zgodnie z tzw. „formułą Steinmeiera”.

O decyzji w tej sprawie poinformował podczas spotkania z dziennikarzami prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zelensky. Wcześniej nieoficjalne informacje na ten temat przekazały rosyjskie i ukraińskie media.

Według Zelenskiego, zawarte porozumienie stanowi, iż „tymczasowa ustawa o nadzwyczajnym reżimie samorządu na Donbasie, znana jako ustawa o specjalnym statusie Donbasu zaczyna działać pod warunkiem, jeśli odbędą się tam wybory lokalne, przeprowadzone zgodnie z Konstytucją i reżimem prawnym Ukrainy, a także po publikacji raportu OBWE, że wybory odbyły się zgodnie z międzynarodowymi standardami wyborów demokratycznych. Ukraiński prezydent zaprzeczył, jakoby porozumienie było formą kapitulacji przed żądaniami Rosji.

Wskazana wyżej formuła została uzgodniona podczas rozmów w Mińsku, o czym poinformował 20 września br. minister spraw zagranicznych Ukrainy Wadym Prystajko.

Podczas rozmów w Mińsku uzgodniono także przeprowadzenie wycofania sił na linii rozgraniczenia w pobliżu miast Petriwskie i Zołote.

Podpisanie porozumienia pozytywnie ocenił minister spraw zagranicznych Niemiec, Hajko Mass. „Cieszę się, że konstruktywna atmosfera pracy w ramach Trójstronnej Grupy Kontaktowej w Mińsku doprowadziła do progresu którego oczekiwaliśmy” – powiedział.

Z kolei przedstawiciele środowisk prawicowych, w tym „Korpusu Narodowego” i „Swobody” nazwali decyzję prezydenta „zdradą”. Przed siedzibą Administracji Prezydenta w godzinach wieczornych odbył się protest, który zgromadził kilkaset osób.

Na podstawie: pravda.com.ua,

Share Button

XII Spotkania Polsko-Ukraińskie w Jaremczu: z nadzieją na nowe otwarcie

Share Button

W dniach 19-22 września w urokliwym miasteczku Jaremcze u podnóża ukraińskich Karpat odbyła się coroczna polsko-ukraińska konferencja, tradycyjnie gromadząca polityków i dyplomatów, a także naukowców, dziennikarzy i analityków obu krajów. Spotkanie będące forum dialogu i porozumienia, ale i trudnych rozmów czy dysput, wydarzyło się w nowych warunkach politycznych na Ukrainie – po podwójnym zwycięstwie nowego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego i jego partii Sługa Narodu w ostatnich wyborach prezydenckich oraz parlamentarnych nad Dnieprem. Dla większości dyskutantów fakt ten stanowi szansę na nowe otwarcie w relacjach Warszawy z Kijowem.

12. Polsko-Ukraińskie Spotkania, w tym roku zatytułowane „Nowe wyzwania. Prognozy rozwoju stosunków polsko-ukraińskich”, niezmiennie organizuje redakcja polskiej gazety na Ukrainie „Kurier Galicyjski” oraz Narodowy Uniwersytet Przykarpacki im. Wasyla Stefanyka w Iwano-Frankiwsku, wraz z partnerami: Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego oraz Instytutem Badań Etnonarodowych im. Iwana Kurasa Narodowej Akademii Nauk z Kijowa. Spotkania w Jaremczu są współfinansowane w ramach sprawowania opieki Senatu RP nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

Konferencję w Jaremczu otworzył rektor Narodowego Uniwersytetu Przykarpackiego, dr Ihor Cependa, wskazując na pojawiającą się możliwość napisania nowego rozdziału w najnowszej historii relacji Polski z Ukrainą, zwłaszcza po udanej wizycie prezydenta Zełenskiego do Warszawy  1 września, z okazji 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Dość powiedzieć, że warszawskie deklaracje szóstego prezydenta Ukrainy – zwłaszcza w przedmiocie kwestii skomplikowanej historii obu państw – zaczęły stawać się rzeczywistością już po zakończeniu spotkań w Jaremczu, czego ważnym symbolem jest zniesienie zakazu na prowadzenie prac ekshumacyjnych na terytorium Ukrainy przez władze w Kijowie. Drugi potencjalny element przyspieszenia ponownego zbliżenia polsko-ukraińskiego – czyli odwołanie Wołodymyra Wiatrowycza z posady prezesa Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej – także nie uszedł uwadze dyskutantów. Otwartym pytaniem pozostaje zaś możliwy (i potrzebny) ruch strony polskiej w kwestii istotnej dla Kijowa, tj. uporządkowania ukraińskich miejsc pamięci na terytorium Rzeczypospolitej.
Uroczyste otwarcie 12. Spotkań w Jaremczu / Kurier TV

Pogłębienie współpracy polsko-ukraińskiej, nie tylko na polu historii, ale przede wszystkim gospodarki, bezpieczeństwa czy edukacji, deklarowali również inni oficjalni goście obecni w Jaremczu: Wiaczesław Wojnarowski, przedstawiciel MSZ Ukrainy we Lwowie; Tomasz Orłowski, wicedyrektor Departamentu Wschodniego MSZ RP; Oleh Rafalski, dyrektor Instytut Badań Politycznych, Etnicznych i Narodowych im. Iwana Kurasa NAN Ukrainy; Wasyl Hladij, pierwszy zastępca przewodniczącego Rady Regionalnej Iwano-Frankiwska; Robert Czyżewski, prezes Fundacji Wolność i Demokracja; Mirosław Rowicki, redaktor naczelny „Kuriera Galicyjskiego”; a także Jan Malicki, dyrektor Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. Potwierdzeniem deklarowanego przebiegu dalszej kooperacji stała się dyskusja w ramach grona uczestników Polsko-Ukraińskiego Forum Partnerstwa w czasie spotkań w Jaremczu. Należy przy tym jednak wyraźnie stwierdzić, że wszelkie „wielkie sprawy” zdają się blednąć przy nierozwiązanym wciąż problemie trudności z przekraczaniem granicy obu państw, będącej faktycznie pierwszym miejscem, w którym zwyczajni Polacy i zwyczajni Ukraińcy stykają się z przedstawicielami sąsiedniego narodu. „Kwestia granicy” wymaga zatem poważnego podejścia ze strony obu państw, jak i najszybszego usprawnienia.
jar
Podczas dwudniowych obrad udało się zebrać grono znakomitych ekspertów z obu państw (m.in. Bogumiła Berdychowska, prof. Agnieszka Legucka, prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski, dr Adam Eberhardt, dr Łukasz Adamski, dr Piotr Kościński, dr Stanisław Stępień, Daniel Szeligowski, prof. Ludmiła Strilczuk, prof. Oksana Kaliszczuk, prof. Bohdan Hud’, prof. Wasyl Rasewycz, prof. Hryhorij Perepełycia, prof. Ihor Todorow, Ołeh Dubisz, dr Ihor Hurak, prof. Serhij Feduniak), zastanawiających się nad wymiarem stosunków polsko-ukraińskich w ujęciu politycznym, ekonomicznym, społecznym, a także mając na względzie ich uwarunkowanie międzynarodowe. To ostatnie jest szczególnie istotne, pamiętając, że o ile wybór Wołodymyra Zełenskiego dla większości komentatorów jest pozytywnym sygnałem dla relacji Warszawy i Kijowa, o tyle wciąż pozostaje wielką niewiadomą w aspekcie zdecydowanie największego zagrożenia z jakim boryka się Ukraina już od ponad pięciu lat – agresją Rosji oraz okupacją Krymu, jak i części Donbasu. Warto wspomnieć, że równolegle do konferencji w Jaremczu, w Mińsku odbyło się kolejne spotkanie w ramach tzw. „formatu normandzkiego”, który zajmuje się uregulowaniem sytuacji powiązanej z konfliktem zbrojnym – używając terminologii OBWE – „w i wokół Ukrainy”. W Mińsku wybrzmiał po raz kolejny „plan Steinmeiera”, zakładający w istocie autonomię dla Donbasu, stanowiąc realizację interes Kremla. W porównaniu z poprzednią głową państwa ukraińskiego, Petrem Poroszenką, prezydent Zełenski zdecydowanie obniżył ton retoryki narracji wokół napaści rosyjskiej na Ukrainę w 2014 r. (trwającej do dziś), dopiero na ostatnim szczycie Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku zdecydowanie wskazując na agresję Rosji przeciwko Ukrainie. Fakt ten niepokoił również badaczy i ekspertów w Jaremczu, podnoszących, że taka polityka może być nieskuteczna w starciu z rosyjską dezinformacją oraz propagandą, mogąc skutkować utratą części poparcia zachodnich partnerów Ukrainy. To także rola Polski, aby stale przypominać na arenie międzynarodowej, w tym w ramach Unii Europejskiej, o rzeczywistej roli Federacji Rosyjskiej w konflikcie zbrojnym na wschodzie Ukrainy – testem będzie kolejne głosowanie w przedmiocie utrzymania sankcji przeciwko Kremlowi na forum UE.

Eksperci podnieśli przy tym, że kwestia bezpieczeństwa Ukrainy czy szerzej regionu Europy Środkowo-Wschodniej nie może być wyizolowana od analizy gry największych światowych mocarstw, w tym przede wszystkim rywalizacji amerykańsko-chińskiej, wpływającej na współczesną pozycję Federacji Rosyjskiej. To również pytanie o bezpieczeństwo energetyczne Ukrainy oraz Polski, współpracę polsko-ukraińsko-amerykańską w tym zakresie (zmierzającą do dostaw LNG), przeciwstawianą będącego zagrożeniem dla regionu państw EŚW projektu gazociągu Nord Stream 2. Nie bez znaczenia w tym względzie jest też analiza aktualnego potencjału Unii Europejskiej – przechodzącej wszak przez pewne perturbacje natury wewnętrznej, co przekłada się na znaczne zróżnicowanie interesów politycznych poszczególnych państw członkowskich (z jednej strony wskazując na Niemcy czy Francję, z drugiej, na państwa naszej części Europy).

Uczestnicy spotkań w Jaremczu zwrócili również uwagę na konieczność pogłębienia współpracy w sferze mediów, a także poszczególnych dziennikarzy z Polski i Ukrainy w celu przeciwstawienia się machinie dezinformacji i propagandy sączącej się z Moskwy. Prowadzący panel poświęcony zagrożeń w sferze informacyjnej, red. Agnieszka Romaszewska (TV Biełsat) oraz dr Jewhen Mahda, podnieśli, że bardzo często dziennikarze oddelegowani do przygotowywania korespondencji o swoim najbliższym sąsiedzie nie są specjalistami w tym temacie lub też są na stałe zlokalizowani w … Moskwie, co z kolei nierzadko dotyczy dziennikarzy zachodnich mediów. Taki stan rzeczy z pewnością działa na korzyść Kremla, a nie Warszawy czy Kijowa.
Prezentacja książki prof. Ludmiły Strilczuk / fot. „Kurier Galicyjski”

Poza dyskusjami, podczas spotkań w Jaremczu odbyło się kilka prezentacji najnowszych pozycji książkowych i monograficznych, dotyczących tematyki relacji polsko-ukraińskich. Wymienić warto zwłaszcza prezentacje opracowań autorstwa Bogumiły Berdychowskiej („Jerzy Giedroyc – Bohdan Osadczuk, Korespondencja 1950-2000”), Łukasza Adamskiego i Grzegorza Hryciuka („Wołyń i Galicja Wschodnia pod okupacją niemiecką 1943-1944” i „Wołyń i Galicja za drugiego Sowieta”), Ludmiły Strilczuk („Wojna pamięci oraz wojna pomników we współczesnych stosunkach ukraińsko-polskich” [„Війна пам’яті та війна пам’ятників у сучасних українсько-польських відносинах”]), a także Romana Drozda („Ukraińcy w Polsce wobec swojej przeszłości (1947-2005)”).
jar4
Dopełnieniem gorących obrad stała się wycieczka na górę Pop Iwan, na której znajduje się zbudowane w 1938 r. Obserwatorium „Biały Słoń”, dziś podlegające sukcesywnej rekonstrukcji wspólnymi siłami polsko-ukraińskimi. To także wspaniały przykład współpracy Warszawy i Kijowa, czego jednak nie byłoby bez bezpośrednich inicjatorów spotkań w Jaremczu, red. Mirosława Rowickiego, rektora Ihora Cependy i dyr. Jana Malickiego. Dalszą integrację uczestników konferencji, jak i świetną zabawę, zapewnił natomiast polsko-ukraiński kabaret artystyczny ze Lwowa „Czwarta rano”, który swoimi występami skradł serca niejednego eksperta czy ekspertki z Polski i Ukrainy, obecnych w Jaremczu.
Występ kabaretu artystycznego „Czwarta rano” ze Lwowa podczas 12. Spotkań w Jaremczu / fot. „Kurier Galicyjski”

Polsko-Ukraińskie Spotkania w Jaremczu są współfinansowane w ramach sprawowania opieki Senatu RP nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

Pełny zapis poszczególnych paneli dyskusyjnych dostępny jest na kanale „Kuriera Galicyjskiego” na YouTube.
Podsumowanie 12. Spotkań w Jaremczu w relacji Kurier TV

W materiale zostały wykorzystane zdjęcia za zgodą redakcji gazety „Kurier Galicyjski”.

Autor: Tomasz Lachowski

Źródło: obserwatormiedzynarodowy.pl

Share Button

W Kijowie odbyła się konferencja poświęcona stuleciu polsko-ukraińskich relacji dyplomatycznych

Share Button

W piątek, 27 września 2019 roku w Kijowie odbyła się międzynarodowa konferencja naukowa z okazji stulecia ustanowienia polsko-ukraińskich stosunków dyplomatycznych.

Organizatorem wydarzenia był Instytut Polski w Kijowie, Towarzystwo Naukowe Historii Dyplomacji i Stosunków Międzynarodowych oraz Generalna Dyrekcja ds. obsługi przedstawicielstw zagranicznych. W spotkaniu wzięli udział m.in. zastępca szefa MSZ Ukrainy Wasyl Bodnar, zastępca ministra oświaty i nauki Ukrainy Jegor Stadij, ambasador RP na Ukrainie Bartosz Cichocki oraz historycy z Polski i Ukrainy.

W czasie konferencji skoncentrowano się przede wszystkim na aspektach wojskowych i dyplomatycznych omawianego zagadnienia.

„W historii Europy miały miejsce konflikty, w których występowaliśmy po tej samej stronie lub jako przeciwnicy” – powiedział ambasador RP na Ukrainie, Bartosz Cichocki, nazywając przy tym sojusz Piłsudskiego i Petlury mechanizmem wspierającym budowę ukraińskiej państwowości. Ustanowienie wspomnianego sojuszu było, zdaniem polskiego historyka Mirosława Szumiło, działaniem przynoszącym obustronne korzyści: Ukraina potrzebowała budowy państwowości, z drugiej strony polska dążyła do stworzenia nowego porządku w Europie Środkowej, który miałby być przeciwwagą dla Rosji.

Wydarzenie, zgodnie ze słowami wiceministra spraw zagranicznych Wasyla Bodnara, ma być inauguracją nowej inicjatywy, która wzmocni polsko-ukraińską przyjaźń.

Na podstawie: defence-ua.com

Share Button

Budżet ukraińskiego MO zmniejszy się w 2020 roku

Share Button

Aktualny projekt budżetu Ministerstwa Obrony Ukrainy pokrywa jedynie połowę potrzeb wskazanych przez Sztab Generalny SZU. Armia ma otrzymać ok. 102 mld hrywien wobec wnioskowanych 220.

Zdaniem komentatorów, finansowanie wydatków zbrojeniowych w 2020 roku ma wynieść realnie 2,25% PKB wobec 2,58% w roku 2019. Różnica jest zasadnicza wobec faktu, iż nominalny PKB w 2019 roku ma wynieść 3977 mld UAH, a w 2020 – 4551 mld UAH.

Zgodnie z artykułem 35 Ustawy o Obronie Narodowej Ukrainy, wydatki na finansowanie sektora bezpieczeństwa i obrony powinny być w skali roku nie mniejszymi niż na poziomie 5%, z czego co najmniej 3% to potrzeby Ministerstwa Obrony.

Mniejsze finansowanie spowoduje przede wszystkim zmniejszenie wydatków na zakupy nowego sprzętu wojskowego i prace badawczo-rozwojowe. Wstępnie na ten cel ma zostać przeznaczona kwota 27,9 mld UAH (wg wniosku Rady Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy).

Na podstawie: defence-ua.com,

Share Button

Ukraińskie władze cofnęły zakaz wydawania pozwoleń na prace poszukiwawcze dla polskich naukowców

Share Button

Strona ukraińska pozytywnie odniosła się do zeszłotygodniowego wniosku Polski o ponowne wydawanie pozwoleń na prace poszukiwawcze i ekshumacyjne na swoim terytorium.

O decyzji poinformował zastępca szefa MSZ Ukrainy, Wasyl Bodnar – informuje „Polskie Radio”. Prace będą realizowane na podstawie pozwoleń udzielonych polskim badaczom przy obecności przedstawicieli strony ukraińskiej.

Jak zaznaczył ambasador RP na Ukrainie Bartosz Cichocki, dokument, który przekazała strona ukraińska, zawiera spis działań proceduralnych, które ma wykonać polski IPN w celu wznowienia prac. Wymagania te zostały już przesłane do polskiego IPN.

Zakaz prac został wprowadzony przez stronę ukraińską w kwietniu 2017 roku w reakcji na zburzenie pomnika poświęconego żołnierzom Ukraińskiej Powstańczej Armii w Hruszowicach w województwie podkarpackim. Kwestia ta była jedną z najpoważniejszych przyczyn ochłodzenia relacji polsko-ukraińskich w ostatnim czasie. Strona ukraińska domaga się równolegle odbudowania zniszczonych ukraińskich miejsc pamięci i grobów w Polsce – od 2014 roku zanotowano kilkanaście takich przypadków.

Na podstawie: eurointegration.com.ua,

Share Button