wtorek, 16 czerwiec, 2026
pluken
Home / polukr (page 59)

polukr

D. Marczenko: zniszczenie Mostu Krymskiego jest konieczne dla wyzwolenia Krymu

Share Button

Generał Dmytro Marczenko ocenił w rozmowie z RBK Ukraina, że taki krok jest konieczny dla powodzenia operacji wyzwalania Półwyspu Krymskiego.

„Będziemy wyzwalać (Krym – przyp.) szlakiem środkami wojskowymi. Krym – to Ukraina, to nasza ziemia i nasi ludzie, którzy muszą żyć pod okupacją. Nikt nie dał Rosji prawa by tam przyjść i zabrać tą ziemię” – powiedział D. Marczenko, który kierował obroną Mikołajewa, w rozmowie z portalem RBK Ukraina. Ale w tym celu konieczne jest zniszczenie mostu nad Cieśniną Kerczeńską, tak aby „pozbawić ich możliwości ściągania rezerw i wzmacniania siłami z terytorium Rosji” – powiedział generał.

Wczoraj, 9 sierpnia doszło do serii wybuchów w bazie rosyjskich sił powietrznych na Półwyspie Krymskim. W ich wyniku zniszczonych zostało co najmniej 9 rosyjskich samolotów typu Su-24 i Su-30 oraz znaczna część infrastruktury lotniskowej. Choć strona ukraińska odcięła się oficjalnie od odpowiedzialności za wybuchy, to nieoficjalnie mówi się o możliwości przeprowadzenia operacji Sił Specjalnych Operacji Ukrainy lub ataku rakietowym.

Na skutek ostrzału tysiące rosyjskich turystów wyruszyło z powrotem do Rosji, co spowodowało korki i zablokowanie Mostu Krymskiego.

Na podstawie: pravda.com.ua,

Share Button

Rosjanie znów wykorzystują Zaporoską Elektrownię Jądrową, aby wzbudzić obawy na Zachodzie

Share Button

Rosja wykorzystuje Zaporoską Elektrownię Jądrową w Enerhodarze, aby wzbudzić obawy Zachodu dotyczące możliwej katastrofy nuklearnej w Ukrainie, próbując osłabić tym samym wolę krajów zachodnich w zakresie dalszego udzielania wsparcia wojskowego ukraińskiej kontrofensywy na południu.

Autor: Alisa Zełenska

Zaporoska elektrownia jądrowa jest największą w Europie i trzecią na świecie. Ma 6 bloków energetycznych, stanowi to 40% wszystkich reaktorów atomowych na Ukrainie. Wojska rosyjskie zdobyły miasto Enerhodar 4 marca. Walki przy elektrowni trwały kilka godzin, w tym czasie okupanci kilkakrotnie trafili w jeden z reaktorów. Wybuchło wówczas centrum treningowe stacji. Pożar zlikwidowano. Od tego czasu elektrownia jądrowa jest kontrolowana przez armię rosyjską i przedstawicieli Rosatomu. Według informacji NAEC „Enerhoatom”, na terenie elektrowni znajduje się około 500 rosyjskich żołnierzy.

Kilka dni temu, 5 sierpnia, żołnierze rosyjskich formacji zbrojnych, używając broni rakietowej i artyleryjskiej, ostrzelali teren elektrowni jądrowej Zaporoże. W wyniku ostrzału uszkodzono stację azotowo-tlenową i połączony z nią korpus pomocniczy. Rosja „naturalnie” oskarżyła o atak Ukrainę. Pierwszy ostrzał miał miejsce po południu i przerwał linię energetyczną, drugi spowodował poważniejsze szkody. Ukraińska firma „Enerhoatom” stwierdziła, że po ostrzale został wyłączony jeden z trzech działających bloków energetycznych, a w wyniku uszkodzenia „istnieje ryzyko wycieku wodoru i rozpylania substancji radioaktywnych”. Enerhoatom oskarżył Rosję o próby zniszczenia infrastruktury stacji i odciążenia południowej Ukrainy. Rosjanie nie ukrywają swoich planów i już otwarcie szantażują cały świat, deklarując gotowość do wysadzenia elektrowni.

W swoim oświadczeniu, szef wojsk ochrony przed promieniowaniem i chemikaliami Federacji Rosyjskiej, generał major Walerij Wasiljew, który obecnie dowodzi garnizonem ZAES, wskazał, że „albo będzie tu ziemia rosyjska, albo spalona pustynia. Jak wiecie, zdobyliśmy wszystkie ważne obiekty elektrowni jądrowej w Zaporożu. I nie ukrywamy tego przed wrogiem. Ostrzegliśmy ich. Wróg wie, że stacja będzie albo rosyjska, albo niczyja. Jesteśmy gotowi na wszelkie konsekwencje tego kroku. A wy, wojownicy wyzwoleńcy, musicie zrozumieć, że nie mamy innego wyjścia”. Kolejny pokaz błazenady ze strony Rosji, która jednak nie jest zabawna, ponieważ terror jądrowy może stać się rzeczywistością.

Alisa Zełenska – ukraińska dziennikarka, prowadzi kilka blogów dla różnych firm, szef produkcji wideo w Kijowie

Artykuł ukazał się na portalu obserwatormiedzynarodowy.pl

Share Button

Na Krymie doszło do wybuchów na lotnisku wojskowym

Share Button

Na terenie okupowanego przez Rosję Półwyspu doszło do kilkunastu eksplozji, co najmniej kilka osób zginęło lub zostało rannych.

Wybuchy miały miejsce w godzinach popołudniowych 9 sierpnia na lotnisku wojskowym w Nowofedoriwce. Według świadków zdarzenia, na miejscu doszło do licznych eksplozji wtórnych, co może oznaczać wybuchy w magazynach amunicji lub paliw.

Ministerstwo Obrony Ukrainy zaprzeczyło, jakoby SZ Ukrainy miały coś wspólnego z wybuchami. „Ministerstwo Obrony Ukrainy nie może ustalić przyczyn eksplozji, ale po raz kolejny przypomina o zasadach bezpieczeństwa pożarowego i zakazie palenia w miejscach niedozwolonych” – napisano w oświadczeniu MO Ukrainy.

Również strona rosyjska ogłosiła, że nie doszło do ostrzału, ale do wybuchu kilku sztuk uzbrojenia lotniczego.

Na podstawie: pravda.com.ua,

Share Button

W Turcji zakończono inspekcję pierwszego statku ze zbożem z Ukrainy

Share Button

Pierwsza jednostka wioząca zboże z Ukrainy pokonała bezpiecznie szlak z Odessy do Stambułu.

Sprawdzenia statku „Razoni” dokonali przedstawiciele Rosji, Ukrainy, Turcji i ONZ, którzy wchodzą w skład centrum koordynacyjnego w Stambule. Ministerstwo Obrony Turcji poinformowało, że statek przejdzie przez cieśniny tureckie i skieruje się do kraju przeznaczenia, jakim jest Liban.

Wspomniany statek ze zbożem wyszedł z Odessy i dotarł do Turcji na mocy porozumienia zawartego pomiędzy Ukrainą, Rosją, Turcją i ONZ. Ma ono zapewnić możliwość transportu ukraińskiego zboża do krajów Afryki i Azji, tak, aby zapobiec klęsce głodu na tym obszarze. W tym celu jest wykorzystywany także port w Konstancy w Rumunii oraz porty w delcie Dunaju na terytorium Ukrainy.

Równolegle do transportu morskiego, realizowany jest także transport drogą lądową, przede wszystkim przez granicę polsko-ukraińską: w czerwcu br. tym szlakiem wywieziono ok. 2 mln ton zboża.

Na podstawie: pravda.com.ua, mil.in.ua,

Share Button

Do ostatniego metra: ukraińska ofensywa na południu i co dalej?

Share Button

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zelensky zapowiedział – już po raz kolejny – podjęcie przez ukraińską armię działań ofensywnych, które mają stać się przełomem w toczącej się od 24 lutego br. fazie konfliktu. Otwartym pozostaje pytanie o skalę i możliwą skuteczność tych działań.

Wymiar polityczny: wszystko albo nic?

Pod względem politycznym sytuacja jest dla ukraińskich władz, w tym przede wszystkim samego prezydenta Wołodymyra Zelenskiego, skrajnie trudna: praktycznie nie istnieje możliwość zawarcia jakiegokolwiek kompromisu z Rosją. W 2014 i 2015 roku było inaczej: administracja Petra Poroszenki mogła wytłumaczyć społeczeństwu konieczność zawarcia porozumień mińskich trudną sytuacją na froncie, wynikającą z wielu lat zaniedbań i umyślnego niszczenia własnych sił zbrojnych przez prorosyjskich polityków. Obecnie takiej możliwości praktycznie nie ma: armia ukraińska odniosła liczne sukcesy w ciągu ostatnich pięciu miesięcy: była w stanie odeprzeć większość rosyjskich uderzeń, obronić Kijów, Czernihów i Charków, zmuszając siły rosyjskie do odwrotu; jest także w stanie skutecznie prowadzić walkę na Donbasie i na pozostałych odcinkach frontu. Skuteczne i przemyślane dowodzenie pozwoliło na uniknięcie porażek takich jak ta pod Iłowajskiem w 2014 roku.

Wraz z pierwszymi sukcesami wojskowymi pojawiło się oczekiwanie kolejnych, w tym tego zasadniczego: całkowitego wyzwolenia okupowanych terenów spod rosyjskiej władzy. To jednak może okazać się – i zapewne okaże się – dużo trudniejsze niż wyparcie Rosjan spod Kijowa. Powód jest dość prosty: kilkumiesięczna obecność na zajmowanych terenach umożliwiła stronie rosyjskiej przeprowadzenie prac przygotowawczych (w tym fortyfikacyjnych) na wypadek ukraińskiej kontrofensywy. Odbicie zajętych obszarów jest oczywiście możliwe, ale będzie dużym wyzwaniem dla Sił Zbrojnych Ukrainy – o czym mowa będzie niżej.

Omawiane okoliczności mogą być jednak bardzo trudne do zrozumienia dla przeciętnego obywatela Ukrainy, który na fali uniesienia sukcesami z wiosny tego roku, a także wobec kolejnych popełnianych przez Rosjan zbrodni na ludności cywilnej (Bucza, Irpień, Mariupol, Winnica i wiele innych) mnie będzie skłonny do zaakceptowania jakiegokolwiek kompromisu. Jakiekolwiek dążenie do zawarcia porozumienia czy nawet rozpoczęcia rozmów z Rosją może okazać się niezwykle trudnym do przeforsowania dla ukraińskich polityków; równolegle postawy prorosyjskie będą uznawane wprost za zdradę stanu. Dlatego właśnie z czasem coraz mniej prawdopodobnym scenariuszem jest podpisanie przez Ukrainę porozumienia prowadzącego do zamrożenia konfliktu na wzór porozumień mińskich z 2014 i 2015 roku. O ile nie dojdzie do jakiegoś poważnego załamania na froncie (a nic na to nie wskazuje), najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest utrzymywanie się „gorącej” linii frontu przez wiele miesięcy lub nawet lat, choć rzecz jasna z okresami (być może długotrwałymi) niskiej intensywności walk. Taki stan rzecz będzie wielkim wyzwaniem dla Ukrainy – przede wszystkim dla jej gospodarki, która już poniosła ciężkie starty, a utrzymywanie się stanu wojny będzie nadal komplikować jej sytuację. W takim stanie rzeczy, przez cały czas trwania aktywnej fazy konfliktu i długo po nim Ukraina pozostaje uzależniona od pomocy międzynarodowej.

Wymiar wojskowy: konieczność zmiany filozofii

To, na co warto zwrócić uwagę jeśli mowa o zapowiedziach deokupacji południowej części kraju to sposób, w jaki jest dowodzona ukraińska armia począwszy od samego początku rosyjskiej inwazji, tj. od 24 lutego br. To, co od początku zwraca uwagę to dowodzenie w sposób bardzo ostrożny, wręcz asekuracyjny, unikanie sytuacji, w których mogłoby dojść do sytuacji poniesienia dużych strat osobowych i sprzętowych przez SZ Ukrainy. M.in. tym można tłumaczyć decyzję o wyjściu z Lisiczańska bez dłuższej obrony tego miasta: ryzyko otoczenia dużych sił ukraińskich w tym mieście i jego okolicach było na tyle duże, że zdecydowano o odwrocie po stosunkowo krótkiej obronie, inaczej, niż wcześniej w przypadku Siewierodoniecka, gdzie nie było przez dłuższy czas ryzyka takiej sytuacji.

Takie podejście nietrudno zrozumieć, jeśli wziąć pod uwagę, że ukraińskie dowództwo wojskowe ma świadomość, że walczy ze specyficznym przeciwnikiem: takim, który być może niespecjalnie (to już swego rodzaju niechlubna tradycja) liczy się ze stratami w ludziach i sprzęcie, ale który jednocześnie może sobie na takie podejście pozwolić, jako że ma o wiele większe rezerwy sprzętowe, ludzkie i inne. Innymi słowy: potencjał Rosji jest dużo większy niż Ukrainy i może ona pozwolić sobie (teoretycznie) na większe straty bez tak dramatycznych konsekwencji, jakie grożą Ukrainie. Strona ukraińska musi „oszczędzać” siły i środki – i to właśnie tłumaczy takie, a nie inne podejście ukraińskiego kierownictwa wojskowego i politycznego do działań zaczepnych w czasie ostatnich miesięcy. W zasadzie najwięcej działań kontrofensywnych miało miejsce pod Kijowem; ich skutkiem była klęska działań rosyjskich w tym regionie; podobnie rzecz ma się z Czernihowem i Charkowem. Faktycznie jednak działania te miały stosunkowo niewielką skalę a ich powodzenie i rosyjska rejterada były wypadkową wielu czynników, w tym ogólnej sytuacji na całym froncie. Ewentualne działania obliczone na wyzwolenie Chersonia czy okupowanych obszarów obwodów zaporoskiego, charkowskiego lub Donbasu będą wymagały innej, bardziej agresywnej filozofii działania.

To, czy Ukraina będzie sobie mogła pozwolić na takie działania w najbliższym czasie – tj. jeszcze w tym roku – będzie zależało od kilku czynników, przede wszystkim od tego jak szybko będą uzupełniane straty ludzkie (a to zależy od tempa mobilizacji i szkolenia rezerw: wiadomo, że pierwszy czynnik napotyka pewne problemy, a drugi wymaga po prostu czasu i to raczej liczonego w miesiącach niż tygodniach), a także jak szybko i w jakiej ilości będzie napływać sprzęt z krajów zachodnich: przede wszystkim nowoczesne systemy artyleryjskie takie jak wyrzutnie HIMARS i amunicja do nich o większym zasięgu i możliwościach (GMLRS-ER czy ATACMS).  Kilkanaście jednostek sprzętowych tego typu to oczywiście za mało, aby móc skutecznie wspierać kontrofensywę na dużą skalę – taką, która mogłaby doprowadzić do zasadniczych zmian terytorialnych na korzyść Ukrainy. Negatywnie na zdolności kontrofensywy na południu wpływa także stałe zagrożenie ze strony Białorusi: nie jest jasne, czy Mińsk nie zdecyduje się ostatecznie na włączenie się do konfliktu: a już sama groźba takiego (wciąż realnego) scenariusza wymusza na stronie ukraińskiej utrzymywanie sporych sił zabezpieczających kierunki potencjalnych uderzeń, co uniemożliwia ich użycie w walkach na południu czy wschodzie.

Aktualnie wiadomo, że SZ Ukrainy zbliżają się do Chersonia: osiągnęły praktycznie przedmieścia tego miasta i jak się daje to właśnie tutaj można spodziewać się zaawansowanych działań kontrofensywnych strony ukraińskiej. To oczywiście spekulacja, ale będą one prawdopodobnie obliczone na próbę odcięcia miasta od reszty terytorium pozostającego pod kontrolą Rosji (wskazują na to próby zniszczenia mostów na Dnieprze, łączących Chersoń z położoną na wschodnim brzegu rzeki częścią obwodu): tak, aby uniknąć uwikłania się SZ Ukrainy w ciężkie walki miejskie, które spowodowałyby poważne straty i wśród żołnierzy i ludności cywilnej. Strona ukraińska będzie raczej dążyć do sytuacji w której wobec groźby odcięcia siły rosyjskie samodzielnie wycofają się z miasta. Inny istotny cel w tym regionie, mający dodatkowo wpływ na sytuację w całym obwodzie to Nowa Kachowka: odzyskanie kontroli nad tamą i przeprawą przez Dniepr byłoby istotnym sukcesem strony ukraińskiej. Nie są wykluczone także lokalne kontrofensywy w obwodzie charkowskim i na Donbasie; ich powodzenie np. w okolicach Izjumu (gdzie miały już miejsce skuteczne ukraińskie kontrataki) wpłynęłoby pozytywnie na stabilność obrony Słowiańska i Kramatorska.

Końca nie widać

Aktualna sytuacja w wojnie pomiędzy Rosją a Ukrainą jest faktycznie bliska patowej. Ukraina nie jest w stanie szybko i skutecznie odzyskać kontroli nad całością okupowanych terenów: bez tego zaś  nie będzie w stanie zakończyć wojny, bo aktualnie tylko takie rozwiązanie jest do przyjęcia dla opinii publicznej i znacznej części klasy politycznej z prezydentem na czele. Kolejny raz powtórzył to Wołodymyr Zelensky zabierając głos z okazji obchodów święta ukraińskiej państwowości, ustanowionego w 2021 roku w dzień chrztu Rusi Kijowskiej: „nie zatrzymamy się, dopóki nie wyzwolimy ostatniego metra naszej ziemi”. Z kolei Rosja nie jest w stanie osiągnąć swoich celów strategicznych środkami wojskowymi: jej przewaga jest niedostateczna, a na wielu odcinkach coraz bardziej niwelowana m.in. problemami z logistyką i dostawami nowocześniejszego niż rosyjskie uzbrojenia. Owszem, Rosja posiada większy potencjał niż Ukraina; jednak Kijów nie walczy sam, lecz ma wsparcie większości krajów UE, USA i państw tak odległych jak Japonia czy Australia. Na tą chwilę najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest utrzymywanie się swoistego status quo: sytuacji, w której z mniejszą lub większą intensywnością toczyć się będą walki, ale bez szybkich rozstrzygnięć. Tego typu konflikt będzie wyniszczał obie strony i może trwać przez kolejne lata: w optymistycznym wariancie nawet 2 lub 3, aż poziom wyczerpania po obu stronach wymusi podjęcie rozmów pokojowych.

Dariusz Materniak

Share Button

Zelensky: nie zatrzymamy się dopóki nie wyzwolimy ostatniego metra naszej ziemi

Share Button

Prezydent Ukrainy zabrał głos w związku z obchodami Dnia Ukraińskiej Państwowości.

„Państwo, w którym rozpoczęła się historia chrześcijaństwa w Europie Wschodniej, gdy 1034 lata temu ochrzcił je wielki książę kijowski Włodzimierz. Państwo, w którym rozpoczęła się historia niezłomności, która zadziwia obecnie Europę i cały świat. To nasze państwo, nasz kraj, to Ukraina”. Ukraiński prezydent powiedział również, że Ukraina nie jest i nie będzie kolonią, protektoratem, gubernią czy częścią cudzego imperium.

„Byliśmy i będziemy, bo nasze państwo ma niezwykłych synów i córki, którzy stanęli w jej obronie. Dla nas żyć w niewoli – to nie żyć, być zależnym – to nie być. Niesamodzielna i zniewolona Ukraina – to nie Ukraina (…) nie spoczniemy, dopóki nie wyzwolimy ostatniego metra naszej ziemi” – dodał Zelensky.

Obchodzone w tym roku po raz pierwszy święto zostało ustanowione przez prezydenta Wołodymyra Zelenskiego 24 sierpnia 2021 roku, w 30 rocznicę Niezależności Ukrainy.

28 lipca 2022 roku jest 155 dniem rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Na podstawie: pravda.com.ua, president.gov.ua,

Share Button

Brytyjski wywiad: Rosja nie jest w stanie prowadzić działań na kilku odcinkach jednocześnie

Share Button

Według raportu brytyjskich służb wywiadowczych, rosyjskie dowództwo wojskowe stoi przed dylematem co do priorytetów działań na froncie.

Jak wynika z brytyjskich ocen, dylematy rosyjskich dowódców dotyczą przede wszystkim tego, czy aktualnie wzmocnić działania ofensywne na wschodzie (tj. głównie na Donbasie) czy wzmocnić obronę na odcinku południowym w pobliżu Chersonia. Takie podejście po stronie rosyjskiej świadczy o wyczerpywaniu się środków po stronie rosyjskiej, co będzie sprzyjać zmniejszeniu intensywności ataków i będzie sprzyjać ewentualnym działaniom kontrofensywnym ze strony ukraińskiej.

Brytyjski wywiad zwraca uwagę także na problemy ze sprawnością sprzętu w jednostkach SZ Federacji Rosyjskiej, które prowadzą działania na terytorium Ukrainy. Rosjanie nadal mają także poważne problemy kadrowe i choć nie została ogłoszona oficjalna mobilizacja, to de facto jest ona realizowana w formie rekrutacji do jednostek SZ FR, głównie wśród przedstawicieli mniejszości narodowych.

Równolegle, w najbliższym czasie Ukraina ma otrzymać kolejne dostawy uzbrojenia m.in. z USA: w składzie kolejnego pakietu mają znaleźć się kolejne wyrzutnie M142 HIMARS, pojazdy dowódcz0-sztabowe, a także bezzałogowce i inny sprzęt. Do Ukrainy dotarły także pierwsze 3 z 15 pojazdów obrony przeciwlotniczej „Gepard”. Również Słowacja zadeklarowała możliwość przekazania Ukrainie 11 myśliwców typu MiG-29.

Na podstawie: pravda.com.ua, mil.in.ua,

Share Button

Rosja planuje przeprowadzić „referendum” na okupowanych terytoriach Ukrainy do 15 września

Share Button

Od wybuchu wojny na pełną skalę, która przyniosła rosyjską okupację w kilku obwodach Ukrainy, Siłom Zbrojnym tego państwa udało się wyzwolić 1027 miejscowości, ale kolejnych 2610 jest jeszcze pod kontrolą Rosji. Dane te upublicznił w swoim ostatnim przemówieniu prezydent Wołodymyr Zełenski.

Autor: Alisa Zełenska

„Kreml spieszy się z przeprowadzeniem referendów na okupowanych przez jego wojska ukraińskich terytoriach, aby dać prezydentowi Władimirowi Putinowi powody, by włączyć je do Rosji już we wrześniu” – pisze Bloomberg, powołując się na swoje źródła w Moskwie. Według agencji okupanci przygotowują się do zorganizowania głosowania na obszarach obecnie kontrolowanych przez rosyjskie wojsko oraz na innych obszarach, które ich wojska będą w stanie przejąć w nadchodzących tygodniach.  Celem jest przeprowadzenie referendum w sprawie przystąpienia do Rosji do 15 września. Na Kremlu analizują, że aneksja terytoriów pomoże zademonstrować własnemu społeczeństwu postęp w wojnie i pokazać całemu światu jego niechęć do omawiania kwestii terytorialnej w ewentualnych przyszłych negocjacjach pokojowych.

Z perspektywy Ukrainy – na pierwszy rzut oka – wydaje się logiczne, że należałoby jak najszybciej przeprowadzić kontrofensywę (przynajmniej na południu), aby wykoleić ideę przeprowadzenia referendów. Ale jak uwolnić Chersoń? Taktyką Rosjan? Niszcząc miasto? Poprzez otoczenie i negocjacje? Szturmem? Nie ma jednak zbyt wielu opcji i żadna z nich nie jest idealna.

Symbolika zawsze odgrywa ważną rolę w każdej wojnie. W rzeczywistości dlatego Rosja spieszy się z przeprowadzeniem tych „referendów”. Z kolei, jeśli uda się wyzwolić Chersoń i pokrzyżować plany Rosji, będzie to znaczący cios moralny dla całej rosyjskiej propagandy, która codziennie przekonuje o „zwycięstwach” . A ukraińskiemu społeczeństwu przydałyby się także nowe wiktorie i pewność, że rząd rozwiązuje problemy okupowanych obszarów, ponieważ im dłużej wróg pozostaje na zdobytych terytoriach, tym trudniej będzie go pokonać w przyszłości.

Alisa Zełenska – ukraińska dziennikarka, prowadzi kilka blogów dla różnych firm, szef produkcji wideo w Kijowie

Tekst ukazał się na portalu obserwatormiedzynarodowy.pl

Share Button

Rammstein-4: uzgodniono kolejną pomoc wojskową dla Ukrainy

Share Button

Minister obrony Ukrainy po czwartym spotkaniu Ukraine Defense Contact Group poinformował o nowych zobowiązaniach co do dostaw broni, amunicji i szkoleniach dla ukraińskiej armii.

„Zgodnie z ustaleniami, przewidywane będą kolejne dostawy uzbrojenia, amunicji, a także kolejne szkolenia dla naszych żołnierzy i wiele innych. Pozytywnym sygnałem są nowe zobowiązania naszych partnerów, które dotyczą lądu, morza i nieba” – napisał na Facebooku Oleksij Reznikow. W czasie spotkania strona ukraińska poinformowała także zachodnich partnerów o aktualnej sytuacji na froncie oraz o aktualnych problemach jakie występują po stronie SZ Ukrainy, zwłaszcza konkretnych potrzebach w zakresie zdolności realizacji konkretnych zadań przez siły ukraińskie.

Według oceny Reznikowa, nie ma mowy o „zmęczeniu” po stronie sojuszników wojną na Ukrainie i nie będzie; są oni gotowi dalej wspierać Ukrainę aż do zwycięstwa.

Zgodnie z opinią analityków Institute for the Study of War, w najbliższych czasie należy oczekiwać prób zajęcia przez Rosjan Słowiańska i Bachmutu, a działania sił rosyjskich tak czy inaczej mogą doprowadzić do pewnych sukcesów terytorialnych Rosjan na Donbasie, zwłaszcza na wschód od drogi E40. Według ocen amerykańskiego think-tanku, siły FR wykrwawiają się w walkach o niewielkie miejscowości, co uniemożliwia im podjęcie większych operacji.

W ostatnich dniach rosyjskie działania ofensywne koncentrują się w pobliżu Siwerska, Bachmutu oraz Awdijewki.

Na podstawie: ukrinform.ua, mil.in.ua,

Share Button

„Słuchawki w uszach”, czyli rozmyślenia nad przyszłością uwzględniającą przeszłość [KOMENTARZ]

Share Button

Od wybuchu pełnoskalowej inwazji moskali na Ukrainę każdy zaangażowany badacz tematyki międzynarodowej (nie wspominając już o kimś, kto ma z Ukrainą rodzinną lub inną osobistą więź) trwa w jednej osobliwej chwili, która rozciągnęła się już na prawie 4 miesiące. Przebywając informacyjnie w Ukrainie, przy czym fizycznie w Polsce, bieg czasu realnego i odczuwalnego rodzi u mnie dychotomię odczuć i myślenia. Ilość istotnych wydarzeń, które wyłaniają się poza szereg interpretacji wewnątrz kraju i w ramach polskich narracji nawet nie do końca politycznych, ale mentalnych obozów – wypełniają pamięć po brzegi, nie pozostawiając przy tym miejsca dla prognozowania i zastanawiania się nad przyszłością.

Autor: Witalij Mazurenko

Brak realnej świadomości skali zmian globalnych „nowego świata” po 24 lutego 2022 roku, czy będzie on „wspaniały” zależy od każdego na kontynencie, to „olśniewa oczy” po wyjściu z mieszkania czy na ulicę lub w polski segment Internetu. Jak na razie, wybawieniem pozostają słuchawki odgradzające mnie od staruszki w tramwaju narzekającej na „preferencje” dla Ukraińców i księdza na spowiedzi nawołującego w duchu „papieża franciszka” do uznania moskali za byt ludzki wbrew ich upartym staraniom udowodnienia, że prawda jest całkowicie odwrotna. I to w czasie kiedy otrzymujesz wiadomość o tym że osoba „obarczona” twoja miłością nie zdążyła wyjechać i zostaje na terenie zajętym przez nieludzi. Zatem – słuchawki w uszy i do przodu.

Kiedy świat się wali i nie wiadomo o co chodzi w natłoku doniesień medialnych – warto zatrzymać się na cywilizacyjnych podstawach europejskiego sposobu myślenia. I w ślad za Boecjuszem odwrócić wzrok w stronę pociech filozofii i jej brata prawa, bo inaczej wzrok ten będzie zwrócony w stronę walki dobra ze złem. A jak wiadomo zło w swej pyszności czasem może wydawać się atrakcyjne, a czasem wzbudzające szacunek poprzez strach, podważając tym obiektywność reakcji.

Mianując moskali złem, nie robię tego w złej intencji, tylko uwzględniająс całą tradycję tego kraju (nie powiem narodu, gdyż etnogeneza narodu we współczesnym rozumieniu nie jest ukończona). Oprócz ujawnionych przypadków zbrodni na terenie północy Ukrainy wskazujących na ludobójczy zamiar agresora, a przed nami ujawnienie jeszcze większej skali terroru na terenach wciąż zajętych, warto nagłośnić go nieprzerwaną tradycję i źródła. W „Zwiadzie o wojnie moskiewskiej” (XVII wiek)  Jurija (Jerzego) Niemirycza wybrzmiewa taka ocena: „Uformowany w warunkach niewolnictwa charakter każdego moscha wykazuje tendencję do przepychu i cielesnej deprawacji, okrutnej i podstępnej… Wszelkie niezdecydowanie u tych barbarzyńców uważa się za przejaw podłości, a natychmiastowy sukces osiągnięty siłą uważany jest za oznakę wielkości… Pozbawiona skrupułów sakralna natura tego kraju tak bardzo wzmacnia władzę, że przesądni ludzie nie szukają wolności ani niewoli (danych ich zdaniem przez Boga i cara) nie szukają i nie unikają jej”. W tym kryje się nieunikniona konfrontacja z cywilizacją europejską. Dążenie do dobra i wolności rozpatrywane jest bowiem przez wroga jako oznaka słabości. Szczególnie ma to być przypominane w Polsce – gdyż uformowana w XX wieku dychotomia zagrożenia Niemcy-rosja – na dłuższą metę nie sprawdza się. Mając do czynienia z podmiotem z tej samej cywilizacji mamy możliwość mówić tylko o konkurencji, dlatego wróg egzystencjalny pozostaje tylko jeden.

Z założenia musimy przyjąć fakt ukraińskiej bohaterskiej walki nie tylko za wolności własnej ojczyzny, ale i za Europę – za cały świat Zachodu. Podstawową wartością jest ludzka godność i indywidualizm. Wynikają z niej prawa indywidualne oraz zbiorowe. Godność oddzielona od tyranii władcy i przyznana jednostce ludzkiej, rodzący się z niej indywidualizm i trwały proces rozszerzenia jego zakresu względem autonomii jednostki. Prawo do życia, do własności oraz sumienia stanowiące normatywny charakter podstaw praw człowieka kształtował się w ciągu stuleci. Przed II wojną światową były one bezpośrednio lub pośrednio sformułowane w aktach prawnych krajów Zachodu. Po jej zakończeniu, szerokie koło normatywnie zagwarantowanych praw człowieka stało się podstawą formalną prawa i porządku międzynarodowego. Jednocześnie rywalizacja w trakcie Zimnej Wojny i masowa przemoc na grupach narodowych i społecznych w trakcie II wojny światowej sprzyjały zdefiniowaniu także praw zbiorowych. Przede wszystkim prawa narodu na samostanowienie.

Względem przebiegu i perspektyw wojny moskali przeciwko Ukrainie historyk Timothy Snyder porównuje perspektywę wygrania tej wojny przez Ukrainę przeciwko państwu posiadającemu broń atomową z przegraniem Zimnej Wojny przez ZSRR. Trudną, ale w pełni możliwą. Oczywiście, Ukraina wygra. Aczkolwiek, z perspektywy praw człowieka, jądra prawnego, nadającego głębszy sens oporu Ukraińców, owe porównanie wydaje się nie do końca precyzyjne, co może skutkować ograniczeniem interpretacji co jest wygraną dla Ukrainy i dla jej sojuszników.

Formalną podstawą rozpadu ZSRR była realizacja prawa zbiorowego – prawa narodu do samostanowienia. Będąc całkiem uzasadnionym dla postkolonialnych państw, które wznowiły/odzyskały niepodległość. To względem metropolii został przegrany moment przyswajania praw podstawowych, ludzkiej godności i indywidualizmu, co było przegapione przez Zachód. Ogłaszając „koniec historii” kraje europejskie poszły drogą rozwoju normatywnego gwarantowania coraz szerszej listy zbiorowych praw w celu gwarantowania praw jednostki. Natomiast zbrodnie dokonywane przez moskali w Ukrainie odsłoniły dwoisty charakter natury naruszenia praw człowieka. W warunkach kraju, w którym faktycznie godność posiada jedynie tyran, a ludzie się z tym zgadzają – dostrzega się dwa różne zamiary na ich dokonanie. Zamiar dokonania ludobójstwa jako przejaw polityki ogólnopaństwowej i brak przyswojenia rozumienia praw podstawowych kierują konkretną osobą dokonującą działania ludobójcze. Rozrużnienie to dokonuję przywołując koncepcję Hanny Arendt o banalności zła, w której został nagłośniony mechaniczny aspekt dokonywania zbrodni przez funkcjonariuszy nazistowskich. W odróżnieniu od nich zbrodniarze moskalscy, uwzględniając udostępnione rozmowy okupantów z rodzinami a przechwytywane przez wywiad ukraiński, wykazują się właśnie nie ślepym wykonywaniem planu z realizacji ludobójstwa, ale brakiem rozumiemia godności jednostki ludzkiej i indywidualizmu. Stąd formy okrucieństw nie są ujednoliconym sposobem naruszenia prawa człowieka do życia i prawa do własności, ale bezmyślnej swawoli psychologicznie nierozwiniętych osobników.

Z tego względu i reakcja na zbrodnie winna być zróżnicowana. I prawo ma dostosować się do tego wyzwania. Mówiąc o naruszeniu prawa zbiorowego – dokonywanych obecnie aktach ludobójstwa na narodzie ukraińskim przez reżim dyktatorski w moskowii – wychodzą na jaw luki w prawnym definiowaniu tego pojęcia. Konwencja ONZ w sprawie Zapobiegania i Karania Zbrodni Ludobójstwa z dnia 9 grudnia 1948 stypuluje następującą definicję:

Artykuł II „… ludobójstwem jest którykolwiek z czynów dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych, jako takich:

  • zabójstwo członków grupy
  • spowodowanie poważnego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia psychicznego członków grupy
  • rozmyślne stworzenie dla członków grupy warunków życia, obliczonych na spowodowanie ich całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego
  • stosowanie środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy
  • przymusowe przekazywanie dzieci członków grupy do innej grupy”.

W mojej ocenie brakuje czynnika połączenia ww. definicji z dokonywaniem przemocy z zastosowaniem środków terrorystycznych i prawnego zdefiniowania państwa terrorystycznego, którym jest współczesna moskowia. Sprzyjałoby to ułatwieniu kwalifikacji danego przestępstwa międzynarodowego we współczesnych warunkach. Obowiązująca definicja powstała na skutek doświadczenia zbrodni nazistowskich, gdzie cele eksterminacji były jawnie zadeklarowane, a środki jej dokonywania usystematyzowane. Natomiast w trakcie wojny moskali przeciwko Ukrainie nie ma deklarowanego celu, ale jest nieuznanie faktu istnienia odrębnego narodu, co podważa zbiorowe prawo narodu, ale nie cechuje dokonywanych zbrodniczych działań wymienionych w punktach definicji. Co w świetle aktualnego prawa może podpadać pod określenie działań terrorystycznych. Punktem łączącym definicję i rozpatrywanego jej rozszerzenia jest zamiar. W połączeniu z nim akty terroru ze strony nie pojedynczej grupy, ale całego państwa, osiągają skalę ludobójstwa.

Druga luka w normatywnej definicji ludobójstwa powstała jeszcze na etapie jej tworzenia. W koncepcji ludobójstwa, sformułowanej przez Rafała Lemkina, oprócz wzmianki o grupie narodowej, etnicznej, rasowej lub religijnej mieściła się też grupa klasowa. Lemkin włączył ją w koncepcję pod wpływem ludobójstwa Hołodomoru (Wielkiego Głodu) w Ukrainie. Formalną podstawą jego dokonania była koncepcja walki klasowej prowadzonej przez reżim komunistyczny. Ale akurat ludność wiejska w Ukrainie była głównym nosicielem tożsamości narodowej w pierwszej połowie XX wieku, w przeciwieństwie do skolonizowanych miast. Grupa klasowa nie została włączona do tekstu konwencji ze względy na stanowisko ZSRR jako członka stałego Rady Bezpieczeństwa ONZ. Ta luka oraz nierozliczenie zbrodni dokonanych przez reżim komunistyczny dają o sobie znać i teraz. W zamiarze konkretnych sprawców zbrodnie dokonywane przez moskali w Ukrainie oprócz nienawiści na tle narodowościowym mają też u podstaw „zazdrość ekonomiczną” względem poziomu życia przeciętnego obywatela Ukrainy. Wypełnienie wskazanej luki ułatwiłoby kwalifikację zbrodni międzynarodowej dokonanej przez konkretnego sprawcę jako działanie ludobójcze, a nie tylko zbrodnię wojenną.

Wracając do porównania Timothy’ego Snydera i perspektywy wygrania wojny przez Ukrainę, warto wskazać, że poziom naruszenia zbiorowego prawa narodu do samostanowienia i dokonywanie ludobójstwa ma być realizowane przez przywrócenie integralności terytorialnej Ukrainy i rozliczenia sprawców zbrodni/reżimu przez międzynarodowe organy sądowe, być może również poprzez uzupełnienie luki obecnej definicji. Nie zmieni to jednak podstawy, z której one wynikają – brak przyswajania przez konkretne osoby w moskowii podstawowych praw człowieka, poszanowania godności ludzkiej i indywidualizmu. A to by potrzebowało pełnoskalowego wkroczenia na teren wroga i jego ostatecznej klęski militarnej. Czy jest to możliwe? Tak. Czy zbiorowy Zachód jest gotowy do obrony własnej cywilizacji i porządku prawnego oraz jego udoskonalenia?. O tym będzie świadczyć ilość dostarczanej broni. Mam nadzieję, przeradzającą się w pewność, gdzie w klepsydrze zamiast piasku przelewa się krew Ukraińców.

Dlatego też, zakładam słuchawki znowu i znowu – aż do Zwycięstwa.

* niezgodny w kilku miejscach artykułu zapis niektórych wyrażeń w języku polskim („moskale”, „papież franciszek” itd.) wynika z zamierzenia samego Autora tekstu

Witalij Mazurenko – zastępca redaktora naczelnego portalu „Obserwator Międzynarodowy”, prawnik, dziennikarz, doktorant na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pochodzi z Odeszczyzny.

Tekst ukazał się na portalu obserwatormiedzynarodowy.pl

Share Button