sobota, 13 czerwiec, 2026
pluken
Home / polukr (page 285)

polukr

Szósta fala mobilizacji na Ukrainie: widmo porażki?

Share Button

ato_voyskaW ostatnim czasie nałożyło się na siebie wiele interesujących wiadomości i oświadczeń dotyczących szóstej fali mobilizacji do Sił Zbrojnych Ukrainy, a także mobilizacji jako takiej w ogóle.

Z kilku źródeł uzyskano potwierdzenie, że szósta fala mobilizacji jest zagrożona, a pobór rekrutów do służby w Siłach Zbrojnych Ukrainy przebiega znacznie gorzej niż poprzednio. W ciągu miesiąca trwania mobilizacji (pobór wznowiono w drugiej połowie czerwca) do armii przyjęto jedynie 20-25 proc. składu osobowego przewidzianego w planie. Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy odmówił ujawnienia oficjalnych danych w tym zakresie, powołując się na poufność informacji. Z kolei dane, które wyciekają z wojskowych komisariatów, stanowią niepokojący sygnał jeśli chodzi o dalsze utrzymanie zdolności obronnych Ukrainy w warunkach prowadzonej w Donbasie operacji antyterrorystycznej i bezpośredniego zagrożenia rosyjską – już nie hybrydową, a w pełni militarną – agresją.

Negatywny trend

Czwarta fala mobilizacji (a pierwsza w tym roku, tzw. „zimowa”), chociaż przebiegała ze znacznymi problemami, zwłaszcza jeśli porównać ją z poborem w 2014r., ostatecznie wypełniła swój cel i doprowadziła do demobilizacji oddziałów postawionych w gotowości bojowej na samym początku rosyjskiej inwazji zbrojnej, zapewniając terminową rotację rezerwistów. Zimowy plan poboru do wojska wykonany został w skali całego kraju średnio w 90 proc.

W kwietniu rozpoczęła się piąta fala mobilizacji, która spotkała się ze stosunkowo małym rozgłosem w społeczeństwie, mediach i na portalach społecznościowych, prawdopodobnie dlatego, że skala poboru była relatywnie mniejsza niż poprzednio, a dowództwo nie wygłaszało już szumnych zapowiedzi – praca miała przebiegać po cichu. Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy nie upublicznił co prawda ostatecznych wyników, ale według danych tygodnika „Nowoje Wriemia” podczas „wiosennej” fali mobilizacji w szeregi Sił Zbrojnych Ukrainy przyjęto tylko 70 proc. planowanej liczby żołnierzy, sierżantów i oficerów rezerwy. W niektórych obwodach plan poboru wykonany został w ponad 80 proc., czasem nawet w pełni (najlepsze wyniki zanotowano w obwodach Dniepropietrowskim, Czernihowskim, Chmielnickim i Winnickim). Z drugiej strony najgorsze wyniki, według danych gazety „Nowoje Wriemia”, odnotowano na Zakarpaciu (28 proc.), Bukowinie (40 proc.), w Obwodzie Sumskim (45 proc.), Chersońskim oraz Iwano-Frankowskim (50 proc.). Sytuacji nie uratowały setki billboardów z hasłem: „Debalcewe. Wołnowacha. Mariupol. Czekasz na Grady w regionie Przykarpackim? Nie unikaj poboru!”.

Armia zaczęła odczuwać konsekwencje nieudanej mobilizacji na początku lata, kiedy to nie dysponowała wystarczającymi zasobami kadrowymi niezbędnymi do zastąpienia wojskowych powołanych podczas drugiej fali mobilizacji w 2014r. Żołnierzy postawiono przed faktem dokonanym: demobilizacja miała nastąpić z trzymiesięcznym opóźnieniem. Można sobie jedynie wyobrazić stan psychiczny i motywację tych żołnierzy, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że w wielu częściach kraju pensje wypłacane są z miesięcznym opóźnieniem, a dodatki do wynagrodzenia, które stanowią w zasadzie równowartość pensji podstawowej, wielu uczestnikom ATO wypłacano wówczas dopiero za majową służbę.

Krach mobilizacji

Sytuacja w ramach szóstej fali mobilizacji jest już niestety zupełnie fatalna. Liczba ochotników, którzy zgłaszali się do armii w 2014r. (zwłaszcza w jego pierwszej połowie), a także po części na początku bieżącego roku, obecnie de facto spadła do zera. Pobór 50 000 nowych żołnierzy celem zastąpienia tylko jednego rocznika zrekrutowanego podczas poprzedniej mobilizacji jest w praktyce nierealny. Komisariaty wojskowe muszą jednak wykonywać plan, a przynajmniej próbować go wykonać. Nikogo już nie zaskakuje, że częstokroć dochodzi do przypadków zwykłych łapanek, kiedy to pracownicy komisariatów wojskowych wręczają wezwania do armii młodym mężczyznom podróżującym środkami transportu, pracującym w fabrykach czy po prostu spotkanym na ulicy. W Kijowie zdarzają się nawet naloty na miejsca, w których odpoczywa nad Dnieprem tzw. „złota młodzież” [synowie i córki miejscowych notabli – przyp. tłumacza].

Osoby zobowiązane do służby wojskowej po prostu nie odbierają wezwania do wojska – zmieniają miejsce zamieszkania, podejmują pracę w innym regionie i nie rejestrują swojego pobytu, czasem zwyczajnie nie otwierają drzwi. Opinia publiczna coraz częściej sympatyzuje z tymi, którzy uchylają się od służby, a ustawodawstwo nie przewiduje odpowiedzialności karnej w przypadku nieodebrania wezwania.

Jak przyznał autorowi tego artykułu jeden z wysoko postawionych oficerów miejskiego komisariatu wojskowego w Kijowie, jeśli na przełomie marca i kwietnia ubiegłego roku do rejonowych komisariatów wojskowych nie stawiało się nawet 70 proc. powołanych rezerwistów, którym wysłano powiadomienie o mobilizacji, to podczas drugiej fali rekrutacji niechętnych było już 80 proc., podczas trzeciego naboru 90 proc., a później wskaźnik ten osiągnął poziom 95 proc. i więcej. A dotyczy to tylko stawienia się celem potwierdzenia danych i dokonania badań lekarskich, po których to odpada znaczna liczba potencjalnych żołnierzy! Ile trzeba więc wysłać wezwań, aby zmobilizować w szeregi Sił Zbrojnych Ukrainy niezbędną liczbę rezerwistów?

„Ustawodawstwo nie reguluje szczegółowo procedury oraz miejsca wręczenia wezwań. Dlatego wezwania takie mogą zostać wręczone zarówno w miejscu zamieszkania jak i w miejscu pracy. Nie warto bać się wezwania bo nie jest to jeszcze bilet do ATO” – wyjaśnia rzecznik prasowy Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy, Władysław Selezniow. Niestety zdarzają się również przypadki rażących naruszeń w terenie. Dla przykładu, według informacji służby prasowej Zakarpackiej Administracji Obwodowej, po udokumentowaniu popełnionego wykroczenia do komisariatu wojskowego celem mobilizacji wysłano trzech przemytników papierosów z rejonu Beregiwskiego.

Armia do reformy?

Uliczne łapanki oraz powyższy przypadek mobilizacji przemytników zbiegły się w czasie z dość nieoczekiwanymi oświadczeniami Ministra Spraw Wewnętrznych Arsena Awakowa,  Premiera Arsenija Jaceniuka oraz polittechnologa Siergieja Gajdaja, skierowanymi przeciwko rekrutacji do szeregów Sił Zbrojnych Ukrainy, a przynajmniej w jej obecnej formie. Zbieżność tych wystąpień nie powinna zaskakiwać, ponieważ Jaceniuk i Awakow są członkami tej samej partii politycznej, Frontu Ludowego, a z kolei Gajdaj jest doradcą politycznym tego ugrupowania.

Zdaniem wszystkich trzech wyżej wymienionych Ukraina potrzebuje nie przymusowej, ale zawodowej armii. Szef rządu Jaceniuk poinformował na portalu Facebook, że zlecił Ministrowi Obrony Stepanowi Połtorakowi dokonanie wyliczeń niezbędnych do przekształcenia ukraińskiej armii w zawodową oraz stworzenie nowych systemów szkolenia i rekrutacji żołnierzy. Z kolei Minister Spraw Wewnętrznych Awakow, który „wystrzelił” jako pierwszy, w ostrych słowach zabronił policji uczestniczenia w łapankach organizowanych przez komisariaty wojskowe, a ponadto reagowania na zgłoszenia o nielegalnej działalności niektórych pseudo-komisariatów. Obecne metody mobilizacji Awakow nazwał „demobilizacją” i poinformował, że zwróci się do Prezydenta Poroszenki aby „teraz i natychmiast” rozpocząć proces przekształcania ukraińskiej armii w zawodową. Gajdaj, nie mniej ostro niż Awakow, na łamach prasy skrytykował przebieg szóstej fali mobilizacji oskarżając komisariaty wojskowe o organizowanie zasadzek pod oknami rezerwistów, dodając, że „armia poborowa to pozostałość po niewolnictwie”, a „armia ludzi wolnych zawsze była bardziej skuteczna od armii niewolników”.

Czy możliwe jest płynne przekształcenie ukraińskiej armii w zawodową w obecnych warunkach gospodarczych i polityczno-wojskowych wydaje się być pytaniem na potrzeby innego artykułu. Skonstatować tymczasem należy, że szósta fala ukraińskiej mobilizacji przeżywa krach po niepowodzeniu swojej poprzedniczki – piątej fali. Pozytywne tendencje umocnienia Sił Zbrojnych Ukrainy, które zaczęły się pojawiać na wiosnę 2014r., ustąpiły procesom przeciwstawnych. Zdolność obronna Ukrainy zmniejsza się chociaż wojna wciąż trwa. Na negatywny stosunek społeczeństwa do mobilizacji (czytaj: potrzeby wykonania  ustawy o powszechnym obowiązku wojskowym) wpływa już nie tylko wywrotowa kampania informacyjna, którą prowadzi Rosja, ale również deklaracje niektórych przywódców ukraińskiego rządu, wygłoszone w niewłaściwym czasie.

Dmytro Lychowij

 

KOMENTARZ EKSPERTA

Ołeksandr Piddubnyj – dziennikarz, pracownik Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy w latach 2008-2011

Ważne, aby oddzielać słowne utarczki, których zadaniem jest przykrycie prawdziwych intencji władzy, od rzeczywistych przyczyn dążenia do powołania armii kontraktowej. Popatrzmy na działania innych sąsiadów Rosji – Finlandii, Estonii czy też Polski. Tam organizowane są obozy wojskowe dla jak największej ilości mężczyzn. W tym kontekście wydaje się oczywiste, że inicjatywa Kijowa, aby przekształcić ukraińską armię w zawodową, w żaden sposób nie będzie sprzyjać dalszemu [liczebnemu] zwiększeniu zdolności obronnych Ukrainy. Normalny kraj nie jest w stanie reformować swojej armii w warunkach zewnętrznej agresji, ponieważ odbije się to na jej skuteczności.

Wypowiedzi Awakowa i Jaceniuka należy rozpatrywać w kontekście kilku czynników.

Po pierwsze, Premier Ukrainy zmuszony jest obecnie demonstrować wolę reform po tym, jak złożył wizytę w Stanach Zjednoczonych a ukraińska gospodarka została uratowana od bankructwa, co z kolei doprowadziłoby do jego dymisji. Dlaczego więc nie reformować armii, która w zasadzie pozostaje nadal sowieckim mechanizmem, a poza tym znacznie obciąża krajowy budżet, co nie pozwoli w dłuższej perspektywie czasu na odbudowę ekonomii? Zdaje się, że Jaceniuk  już na tyle efektywnie zreformował gospodarkę, że zajął się obszarem zarezerwowanym dla Prezydenta Ukrainy jako Naczelnego Dowódcy.

Po drugie, strzelanina w Mukaczewie ujawniła nieskuteczność policji i Gwardii Narodowej, którą – wbrew zdrowemu rozsądku – celowo powołano w strukturach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, aby następnie wykorzystać do celów politycznych. Odpowiedzialny za tą operację miał być właśnie Awakow, który teraz wyszedł poza ramy swoich obowiązków i wkroczył na teren ministerstwa obrony, aby odwrócić uwagę od własnych błędów.

Motywy Jaceniuka i Awakowa zbiegają się w sposób zbyt banalny. Gdyby zależało im rzeczywiście na reformie armii, to zacząć należałoby ją od wdrożenia na całej Ukrainie elektronicznego rejestru rezerwistów i poborowych – wspólnej bazy danych z aktami osobowymi – co uwolniłoby Ministerstwo Obrony od przestarzałych papierowych zaświadczeń, które łatwo zgubić, ukraść lub celowo spalić. Elektroniczny system umożliwiłby zmniejszenie kosztów w wyniku zwolnienia niepotrzebnych wówczas urzędników. Ukraina ma przecież wystarczający potencjał aby taki system wdrożyć. To byłaby prawdziwa reforma systemu wojskowego.

Tłumaczenie: Nataliia Sokolova

Share Button

Nigdy nie spuszczaliśmy oka z Ukrainy

Share Button

gpwWywiad z prezesem Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie Pawłem Tamborskim dla agencji informacyjnej „Interfax Ukraina”.

W ciągu ostatniego półtora roku sytuacja na Ukrainie znacznie się zmieniła, a omawianie perspektyw związanych z pojawieniem się nowych emitentów na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie niestety nie jest na miejscu. Interesuje nas pozycja giełdy w zaistniałych okolicznościach: czy zmieniły się jej interesy związane z Ukrainą, a jeśli tak, to w jaki sposób? Jakie są obecne priorytety i oczekiwania na najbliższe lata?

Tak, w najbliższym czasie raczej nie należy oczekiwać ukraińskich debiutów na GPW. Na naszym rynku potrzeba większego zrozumienia tego, co dzieje się w waszym kraju oraz przyszłego rozwoju wydarzeń. Niemniej jednak nie tracimy optymizmu i wierzymy, że firmy ukraińskie będą w przyszłości znów przyciągać kapitał dla GPW. Z czasem sytuacja rynkowa poprawi się, a inwestorzy nabiorą odwagi. Nie widzę żadnych przeszkód ku temu, by firmy ukraińskie lokowały kapitał. W tym momencie chcielibyśmy, aby na Ukrainie postrzegano nas jako najbardziej wyróżniającą się giełdę, tj. w miarę możliwości chcemy stać się alternatywą dla Londyńskiej Giełdy Papierów Wartościowych. Na ten moment udało się nam przeprowadzić pierwszą ofertę publiczną dwunastu ukraińskich firm, co jest potwierdzeniem tego, że warszawska GPW była i jest odpowiednim miejscem na ulokowanie akcji.

A teraz przejdźmy do planów na przyszłość. Obecnie jednym z celów rządu Ukrainy jest przeprowadzenie prywatyzacji własności państwowych. Wcześniej niejednokrotnie rozważano możliwość sprzedaży tych aktywów przez warszawską GPW. Jesteśmy ciekawi, czy dyskutował Pan o tym z ukraińskimi władzami? Możliwe, że osiągnięto już porozumienie w sprawie wspólnego przed-prywatyzacyjnego przygotowania inwestycji.

Sprawa jest w toku i jak wiadomo, obecnie przedstawiam Radzie Nadzorczej projekt reformy przedsiębiorstw państwowych. Jej podrozdział będzie bezpośrednio dotyczył prywatyzacji. W ramach wspomnianej działalności jestem gotowy na podzielenie się z władzami ukraińskimi doświadczeniem zdobytym przez Polskę, która w odróżnieniu od innych krajów z Centralnej i Wschodniej Europy ma ponad 25-letnia praktykę w przeprowadzaniu przejrzystej prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych. Największe polskie przedsiębiorstwa były prywatyzowane przez warszawską GPW. Proces ten był wspierany przez zorientowany socjologicznie program: zwykli obywatele mogli stać się akcjonariuszami firm państwowych czy akcji, które były notowane na giełdzie. Wśród obywateli przeprowadzono mnóstwo programów edukacyjnych, aby zrozumieli, czym są inwestycje. Organizowano również tzw. programy zachęcające, których celem było zainteresowanie inwestycjami możliwie jak największej liczby Polaków. W rezultacie ponad 1 mln osób wzięło udział w programie prywatyzacji aktywów państwowych. Ponadto uważam, że należy pracować nad wzmocnieniem wewnętrznego rynku kapitałowego, który byłby pomocny w procesie efektywnego podziału kapitału na Ukrainie.

Czy nie uważa Pan, że jest już za późno na przeprowadzanie socjalnie zorientowanej prywatyzacji na wzór tej, która miała niedawno miejsce w Polsce?

Nigdy nie jest za późno na przeprowadzenie sprawiedliwej i przejrzystej prywatyzacji! Niemniej jednak może to być trudne, gdy pojawiają się bardziej naglące zadania dla rządu – przeprowadzanie reform gospodarczych, tzw. operacja na długu czy działania wojenne na wschodzie Ukrainy. Mimo to celem władz jest otrzymanie sprawiedliwej wyceny swoich aktywów. Jaką rolę może odegrać GPW w tym procesie? Jak postrzega Pan samo zjawisko prywatyzacji? Czy przeprowadzenie prywatyzacji jest możliwe zakładając, że nie dojdzie do handlowania papierami wartościowymi na giełdzie?

Jak już mówiłem, mamy zamiar aktywnie uczestniczyć w działaniach Rady Nadzorczej. To nasz priorytet na chwilę obecną. W ramach tej działalności wyrażamy gotowość do podzielenia się naszą wiedzą odnośnie tworzenia rynku kapitału. Uważamy bowiem, że rynek giełdowy odgrywa ogromną rolę w rozwoju państwa – prywatyzacja przedsiębiorstw państwowych może nie tylko zwiększyć budżet kraju, ale również przyciągnąć międzynarodowych i wewnętrznych inwestorów, którzy mogliby inwestować w przedsiębiorstwa. Takie doświadczenia miała Polska.
Jeśli w przyszłości będzie się od nas oczekiwać pomocy, z radością jej udzielimy.

Czy proces restrukturyzacji obserwowany w związku z długiem zewnętrznym Ukrainy ma wpływ na inwestorów? Czy oczekiwanie na rezultaty ma w tym przypadku sens?

Nie doradzamy inwestorom, aby kupowali lub nie kupowali. Wybór momentu wejścia lub wyjścia z inwestycji zależy wyłącznie od nich.

Tak więc, co bardziej interesuje inwestorów: możliwość dokonania zakupu po niższej cenie czy dokonanie zakupu w przypadku istotnego ryzyka? A może chęć poczekania na sygnały świadczące o ustabilizowaniu się sytuacji na Ukrainie?

Istnieją różne grupy inwestorów, u których obserwujemy różne sposoby rozumienia ryzyka. Każda z tych grup postrzega aktywa na podstawie kryteriów efektywności inwestycji – zarówno na podstawie oczekiwanego dochodu, jak i przewidywanego ryzyka. Mogę stwierdzić, że w związku z niepewnością jaka wytworzyła się na Ukrainie, apetyt inwestorów na ukraińskie firmy nieco zmalał w porównaniu z poprzednimi latami. Spadek indeksu ukraińskich akcji WIG-Ukrain jest tego dowodem, Mimo to zachowujemy optymizm i wierzymy, że wszystko zmieni się na lepsze.

Jaki rodzaj aktywów jest najbardziej popularny wśród inwestorów? Jak postrzega się kapitalizację?

Jak wyjaśniałem wcześniej, istnieją różne grupy inwestorów: na warszawskiej GPW jedni koncentrują się na rynku bazowym, a inni na tzw. NewConnect, gdzie przodują niewielkie pod względem kapitalizacji firmy, będące często na etapie rozpoczynania działalności. Są również i tacy, którzy inwestują środki w określony sektor, np. w innowacyjne firmy.

Oceniając ostatnią polską konferencję inwestycyjną, która odbyła się w Nowym Jorku, można dojść do wniosku, że Amerykanie są obecnie zainteresowani inwestowaniem w ciekawe projekty czy rozwijające się firmy, dające im możliwość poznanie tego, czym jest wzrost gospodarczy. Jednocześnie preferują oni inwestowanie w prywatne firmy, które są budowane od zera, aniżeli wielkie korporacje państwowe. Jak ma to miejsce w przypadku Ukrainy, w kraju będącym istotnie poza zainteresowaniem inwestorów największe szanse mają firmy z sektora konsumenckiego, a także te przynależące do szybko rozwijających się sektorów.

Jesteśmy też ciekawi, czy GPW jest zainteresowana ukraińską giełdową i pozagiełdową infrastrukturą? Czy ma Pan w związku z tym jakieś plany? Co może okazać się ciekawym przedsięwzięciem – stworzenie holdingu giełdowego zgodnie z modelem GPW, a może uczestnictwo w depozycie?

Nigdy nie spuszczaliśmy oka z Ukrainy i uważamy, że wasze państwo ma ogromny potencjał. Dlatego też dbamy o nasze biuro w Kijowie. Daje nam ono możliwość otrzymywania informacji z pierwszej ręki. Na ten moment naszą strategią jest zachowanie neutralności.

Pełny tekst artykułu dostępny na portalu Wschodnik.pl

 

Share Button

Wybory w Donbasie mogą odbyć się na mocy odrębnej ustawy

Share Button

radaW opinii zastępcy szefa Rady Najwyższej Ukrainy, Oksany Syroid, wybory lokalne na okupowanych obszarach Donbasu mogą zostać przeprowadzone na mocy odrębnej ustawy wyborczej.

„Zostanie zaproponowany osobny dokument dotyczący głosowania, odrębny od przyjętego wcześniej przez Radę Najwyższą” – powiedziała wiceprzewodnicząca RN. Ustawa określi m.in. sposób głosowania, liczenia głosów i nadzór nad procesem wyborczym.

Jednocześnie Oksana Syroid wyraziła swoje obawy co do zachodzących procesów, stwierdzając, że „bojownicy, którzy wczoraj do nas strzelali, jutro będą członkami organów lokalnej władzy”.

Wybory do władz lokalnych odbędą się 25 października br.

Na podstawie: pravda.com.ua

Share Button

W Mińsku wznowiono rozmowy Grupy Kontaktowej

Share Button

rosjaKijów, 4 sierpnia, UNN. W Mińsku o 10.00 czasu lokalnego wznowiono rozmowy Trójstronnej Grupy Kontaktowej ws. wycofania ciężkiego uzbrojenia z linii frontu w Donbasie.

Podczas wczorajszych rozmów, które zakończyły się późno w nocy ustalono m.in. wznowienie dostaw wody z terytorium Ukrainy na obszary będące pod kontrolą separatystów. W najbliższym czasie do pracy mają przystąpić służby techniczne, które dokonają niezbędnych napraw.

Kolejne spotkanie planowane jest na 26 sierpnia br.

Na podstawie: unn.com.ua

 

Share Button

Może zabraknąć gazu na Ukrainie

Share Button

gazIstnieje obawa, że Ukraina nie zgromadzi wystarczającej ilości gazu i węgla, aby w pełni przygotować się do sezonu grzewczego. Według ekspertów należało gromadzić zapasy węgla i gazu już od początku roku a obecnie trzeba importować te surowce skąd tylko się da.

Na dzień dzisiejszy Ukraina zgromadziła 13 miliardów metrów sześciennych gazu jednak według specjalistów tempo gromadzenia jest zbyt wolne, aby zdążyć przed zimą. Oskarżają rząd o opieszałość i zaniedbania. Według szefa Naftohazu Andrija Kobolewa powodem takiej sytuacji jest również niewystarczające finansowanie w szczególności niski poziom opłat za gaz ze strony użytkowników.

Podczas posiedzenia sztabu kryzysowego ds. energetyki 3.08. br., premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk zapowiedział, że będą wszczynane postępowania karne w stosunku do osób, które nie płacą za gaz. Jednocześnie zobowiązał spółki energetyczne do wystarczających dostaw gazu i prądu podczas zimy.

Na podstawie: radiosvoboda.org

Share Button

Grojsman: Polityka Francji i Niemiec nie ma związku z wizytami deputowanych na Krymie

Share Button

radaKijów, 3 sierpnia, UNN. Według szefa Rady Najwyższej Ukrainy Wołodymyra Grojsmana, polityka, jaką prowadzą Francja i Niemcy nie ma związku z inicjatywami grup deputowanych parlamentów tych krajów, którzy odwiedzają okupowany przez Rosję Krym.

„Rosja kontynuuje pokazową „paradę” europejskich polityków na Krymie. Po francuskich mają się tam pojawić także niemieccy deputowani. Nie ma to jednak wpływu na oficjalną politykę tych stolic wobec Ukrainy” – napisał Grojsman.

Według przewodniczącego Rady Najwyższej, obu krajach większość parlamentarna popiera politykę władz tych państw wobec Ukrainy.

Na podstawie: unn.com.ua

Share Button

OBWE po raz pierwszy odnotowało ostrzał prowadzony z Doniecka

Share Button

ato3Przedstawiciele OBWE po raz pierwszy oficjalnie potwierdzili, że pozycje sił ukraińskich w Donbasie są ostrzeliwane z dzielnic mieszkalnych Doniecka – powiedział rzecznik Wspólnego Centrum Koordynacyjnego, gen. Andrij Taran.

Fakt ostrzału został odnotowany w sobotę, 1 sierpnia. Według relacji OBWE, w samym mieście oraz wokół lotniska miało miejsce ok. 40 wybuchów pocisków wystrzelonych przez artylerię separatystów.

Podobne ostrzały zdarzały się wielokrotnie wcześniej, o czym donosili przedstawiciele strony ukraińskiej.

Na podstawie: pravda.com.ua

Share Button

Ukraiński biznes Jana Kulczyka

Share Button

kulczykW wieku 65 lat, po operacji serca zmarł najbogatszy Polak Jan Kulczyk. Agencja prasowa Bloomberg wycenia wartość jego majątku na 3,5 mld dolarów, z kolei magazyn Forbes na 3,9 mld dolarów.

Kulczyk zaistniał w biznesie w 1981 roku, gdy założył firmę Interkupol zajmującą się handlem wewnętrznym. W 1988 roku wszedł do branży motoryzacyjnej i stworzył pierwszą w Polsce sieć dystrybucji samochodów marki Volkswagen, pisze gazeta Wyborcza.

Kulczyk stworzył swoje imperium w latach 90., gdy doszło do prywatyzacji aktywów państwowych Polski. Zakupił wówczas akcje państwowych przedsiębiorstw, a następnie sprzedał je z zyskiem firmom zagranicznym. Były to akcje, m.in. koncernów piwowarskich oraz firm ubezpieczeniowych.

W 1991 stworzył firmę Kulczyk Holding, która od 2007 roku była częścią grupy Kulczyk Investment House.

Kulczyk przeprowadził pierwszą poważną transakcję w 1993 roku, gdy udało mu się otrzymać licencję na jednodniowy wwóz do Polski 4000 samochodów marki Volkswagen przeznaczonych dla państwowej policji – informowała rosyjska gazeta „Vedomosti” w 2000 roku.
Biznesmen miał szerokie znajomości w polskich kręgach rządowych. „Ja tylko handluję piwem i samochodami” – żartował.

W 2000 roku Kulczyk stał się pośrednikiem przy zakupie 35% akcji Telekomunikacji Polskiej przez firmę France Telecom. Była to największa transakcja prywatyzacyjna w Polsce na sumę 4,3 mld dolarów.

Biznesmen był właścicielem przedsiębiorstwa Kulczyk Holding, międzynarodowej grupy inwestycyjnej Kulczyk Investments, a także współzałożycielem Polskiej Rady Biznesu. Prowadził działalność w Europie, Afryce i Ameryce Południowej zajmując się inwestycjami w sektorze energetyki, ropy naftowej i gazu, infrastruktury oraz nieruchomości.

„Jestem rybą, która najlepiej czuje się w rwących rzekach. W stawie umarłby z nudów” – mówił o sobie Kulczyk.

Jak podaje agencja Bloomberg, po ukazaniu się oświadczenia o śmierci biznesmena akcje jego firmy spadły o 3-5%.

Pełny tekst artykułu dostępny na portalu Wschodnik.pl

 

Share Button

Nowa transza MFW, „zaognienia” w sferze zagranicznych długów i walka z inwestorami – tydzień 27-31 lipca w gospodarce Ukrainy

Share Button

biznesDługo oczekiwana transza kredytu w ramach programu rozszerzonego finansowania Międzynarodowego Funduszu Walutowego, zgodnie z oczekiwaniami, stała się głównym wydarzeniem tygodnia dla ukraińskiej gospodarki.

Wieczorem, 31 lipca okazało się, że Rada Dyrektorów MFW jednak zakończyła pierwszy przegląd realizacji programu gospodarczego przez Ukrainę, wspierany pożyczką rozszerzonego finansowania i zatwierdziła wydzielenie drugiej transzy kredytu w wysokości 1,7 miliarda dolarów. W komentarzu opublikowanym na dzień przed dokonaniem transzy, MFW wezwał władze Ukrainy nie zatrzymywać się w procesie reform. „Dyrektor zarządzający MFW Christine Lagarde bardzo wysoko ocenia wysiłki kierownictwa Ukrainy w sprawie postępu ekonomicznego. Nalega ona na konieczność kontynuowania reform, aby nie dopuścić do opóźnień lub powrotu kraju na dawne gospodarcze pozycje” – czytamy w komentarzu

Na początku planowano, że cała kwota udzielonej transzy pójdzie na uzupełnienie rezerw złota i dewiz Banku Narodowego ale jak powiedział w programie telewizyjnym wicepremier Ukrainy – minister rozwoju regionalnego Giennadij Zubko, część tego kredytu będzie przeznaczona na spłatę długów za gaz. W ten sposób, transza kredytu MFW tradycyjnie pójdzie na załatanie bieżących „dziur” w bilansie kraju. Wiadomość o transzy pozytywnie wpłynęła na kurs narodowej waluty – hrywny, oficjalny kurs został wzmocniony do 21,15 hrywien za dolara.

Tymczasem w innym kluczowym momencie, który wpływa na stabilność ukraińskiego systemu finansowego – restrukturyzacji zagranicznych długów prywatnych wierzycieli nie jest tak różowo, jak początkowo sądzono. Wyniszczająca taktyka negocjacji, poparta groźbą ukraińskiego Ministerstwa Finansów w każdej chwili zastosować prawodawczo usankcjonowane moratorium na wypłatę zagranicznych długów zrobiło swoje – według Wall Street Journal, komitet prywatnych wierzycieli Ukrainy „ze zgrzytem”, ale zgodził się na częściowe umorzenie 5% zadłużenia. Biorąc pod uwagę, że do niedawna kredytodawcy kierując się „moralnym dylematem”, byli gotowi na wszelkie warunki, oprócz częściowego umorzenia – to znaczny postęp. Natomiast, według informacji agencji Reuters, powołującej się na własne źródła, Ukraina odrzuciła tę propozycję, ponieważ nie różni się ona zasadniczo od tych warunków, które wcześniej przedstawiali posiadacze euroobligacji. Prawdopodobnie negocjatorzy ze strony ukraińskiej przyjęli decyzję klubu wierzycieli jako sygnał, że „klient dojrzał”, i wzięli się z uporem „docisnąć” kontrahenta, aby dobić się rozwiązania korzystnego dla Ukrainy. W ten sposób, według tego samego źródła Reuters, strona ukraińska widzi koniec przyszłego tygodnia jako „końcowy termin” procesu restrukturyzacji zadłużenia, w przeciwnym razie moratorium na wypłatę zostanie zastosowane już do wykupu euroobligacji za 500 mln dolarów, który ma się odbyć we wrześniu. Kolejne dyskusje odbędą się na spotkaniu ministra finansów Ukrainy z kierownictwem głównego wierzyciela – grupy Franklin Templeton, o które osobiście poprosiła minister Natalia Jareśko. Jak by nie było, ale do początku września jest jeszcze czas, aby przyjąć rozwiązania, które będą akceptowalne dla wszystkich i nie zaszkodzą i tak słabemu ukraińskiemu systemowi finansowemu. Na co liczymy.

Pełny tekst artykułu dostępny na portalu Wschodnik.pl

 

Share Button

Z powodu zatrzymania pracy rafinerii w Krzemieńczuku benzyna podrożeje do 35 hrywien/l

Share Button

rafineriaJeśli rafineria w Krzemieńczuku zatrzyma swoją pracę, cena za litr benzyny wzrośnie do 35 hrywien/litr – powiedział  zastępca szefa holdingu „Ukrnafta” Siergiej Koszeliuk, przekazuje „Interfax”.

„Może komuś na rynku przeszkadzamy. Dlatego, że dzisiejszy slogan: „Tanie nie może być dobre”, to hasło tych, którzy przywożą importowane produkty ropopochodne. Trwa walka, aby nas zatrzymać i przejść na pełny import. Wtedy produkty na stacjach benzynowych będą kosztować ponad 35 hrywien/litr paliwa”, — powiedział.

Urzędnik oświadczył, że obecnie toczy się walka o zatrzymanie przedsiębiorstwa, aby przejść na pełny import paliwa.

Wstrzymanie dostaw ropy do rafinerii według przedstawicieli „Ukrtransnafty” było spowodowane problemami tehcnicznymi. 1 sierpnia grupa kilkudziesięciu osób próbowała opanować jedną ze stacji przedsiębiorstwa.

Pełny tekst artykułu dostępny na portalu Wschodnik.pl

 

Share Button