sobota, 13 czerwiec, 2026
pluken
Home / polukr (page 284)

polukr

Prezydent Polski ratyfikował zmiany do ustawy o małym ruchu granicznym z Ukrainą

Share Button

granicaPrezydent RP Bronisław Komorowski podpisał 5 sierpnia ustawę dotycząca ratyfikacji protokołu, który wprowadza zmiany do umowy o małym ruchu granicznym z Ukrainą. Zmiany w umowie zostały podpisane przez Prezydenta Polski z prezydentem Ukrainy, Petrom Poroszenką jeszcze w grudniu 2014 roku.

Zmiany dotyczą między innymi wydłużenia terminu przebywania na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej posiadacza pozwoleń na mały ruch graniczy, skrócenia czasu oczekiwania na dokumenty oraz ułatwień w ich otrzymywaniu.

Na podstawie:pravda.com.ua

 

 

 

 

Share Button

We Lwowie odsłonięto pomnik metropolity Szeptyckiego

Share Button

szeptyckiWe Lwowie odsłonięto pomnik metropolity Ukraińskiej Greckokatolickiej Cerkwi, znanego działacza społecznego, Andrzeja Szeptyckiego. Uroczyste odsłonięcie zorganizowano w 150 rocznicę urodzin Władyki. Na uroczystości byli obecni wysokiej rangi dostojnicy Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej, Kościoła Rzymsko-Katolickiego, patriarcha Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej, Światosław Szewczuk oraz prezydent Ukrainy, Petro Poroszenko. W uroczystościach wzięło również udział kilka tysięcy mieszkańców Lwowa.

„Dziś przywracamy historyczną sprawiedliwość i wreszcie odsłaniamy pomnik Szeptyckiego we Lwowie. A najlepszy pomnik dla Władyki to sama niepodległa Ukraina, która zmierza do rodziny narodów europejskich. Jak powiedział jeden ze współczesnych metropolicie, tą niezwykłą, wielką postać nie możne pominąć milczeniem ani przyjaciel, ani wróg, ani ubogi, ani bogaty, ani człowiek religijny, ani ateista, ani naukowiec, ani niepiśmienny. Nikt nie może i nie śmie! Taka osoba jak Władyka Andrzej, jest wartością dla narodu i jest jego skarbem.” – powiedział podczas wystąpienia prezydent Ukrainy, Petro Poroszenko.

Do wybudowania pomnika dążono od początku 1990 roku. To wtedy zrodził się pomysł stworzenia rzeźby tego niezwykłego człowieka. Przygotowywano się do wzniesienia pomnika przez ostatnie 5 lat. Jeszcze w 2010 roku przeprowadzony został konkurs na najlepszą koncepcję umieszczenia monumentu. Wygrał pomysł lwowskich architektów Ihorja Kzumaka i Mychajla Fedyka, którzy zaproponowali, aby zagospodarować przestrzeń placu naokoło wejścia do głównej lwowskiej świątyni Cerkwi Ukraińskiej Greckokatolickiej – soboru św. Jura, a w centrum postawić pomnik. Dyskusje jak powinien wyglądać sam pomnik, trwały bardzo długo. Wreszcie uzgodniono, że podstawą przyszłej rzeźby będzie pomnik metropolity Andrzeja Szeptyckiego tworzony jeszcze za jego życia, którego autorem jest znany ukraiński rzeźbiarz Andrij Kowerko. Według przekazu, Władyka widział tę rzeźbę i oceniał ją pozytywnie. I tak Metropolita powrócił do Lwowa w postaci skromnego mnicha w zakonnych szatach. Wysokość pomnika wynosi 3,8 m, i stoi na niewielkim postumencie. Jedną z niewielu rzeczy jaką dodali współcześni rzeźbiarze to rodzinny herb hrabiów Szeptyckich, który zdobi teraz bok posągu.

Andrzej Szeptycki był jednym z najwybitniejszych cerkiewnych i społecznych działaczy XX wieku. Metropolita Andrzej wywodził się ze starego ukraińskiego rodu hrabiów Szeptyckich. Matka – hrabina Zofia Fredro, córka słynnego polskiego pisarza, hrabiego Aleksandra Fredry. Andrzej Szeptycki osiągnął kilka stopni naukowych: doktora prawa, doktora teologii, doktora filozofii. Jako głowa ukraińskiej Cerkwi pierwszy zaczął wykorzystywać w rozmowie z wiernymi język narodowy. Również jako pierwszy zaczął pełnić sakramenty w języku ukraińskim.

Ale nie mniejsze są jego zasługi dla państwa ukraińskiego. Andrzej Szeptycki był mecenasem wielu szkół, organizacji, artystów. Znany jest również jako fundator pierwszego ukraińskiego szpitala dla potrzebujących we Lwowie i założyciel Muzeum Narodowego we Lwowie, które wówczas nosiło jego imię. To właśnie kolekcja ikon i innych dzieł sztuki z prywatnej kolekcji Andrzeja Szeptyckiego stworzyły podstawę przyszłego muzeum.

Do momentu 150 urodzin Władyki Andrzeja Watykan uznał go za sprawiedliwego, robiąc tym pierwszy krok do beatyfikacji. Na razie pozostaje nierozstrzygnięta kwestia ewentualnego ogłoszenia Szeptyckiego Sprawiedliwym wśród Narodów Świata za uratowanie co najmniej kilku setek Żydów. Szeptycki robił to pomimo nieustannych rewizji dokonywanych przez okupacyjne władze tak w cerkwi, jak i w jego prywatnym domu.

Tymczasem w lwowskiej wspólnocie trwa spór o to jak ostatecznie powinno wyglądać wzgórze św. Jura, gdzie obecnie stoi pomnik Władyki. W rzeczywistości projekt i rekonstrukcja podzielił mieszkańców Lwowa na zwolenników wielkiego placu i tych, którzy chcą zachować ponad stuletni skwer, który znajduje się na wzgórzu. Jeśli tworzyć plac, jak przewidziano w koncepcji Medyka i Kuzmaka, większość powierzchni skweru trzeba będzie wyciąć, żeby wybudować nową drogę. Jeśli skwer pozostanie, cerkiew będzie musiała ograniczyć się jedynie do niewielkiego placu, w centrum którego będzie stał pomnik Metropolity a resztę terenu oddać samochodom i środkom transportu miejskiego. Ostatni rok dyskusji nie doprowadził do żadnego konsensusu. Na obchody jubileuszu i odsłonięcia pomnika obie strony zgodziły się zawiesić spór w imię godnego uszanowania pamięci Władyki. Jednak, jasne jest, że całkiem szybko dyskusje urbanistyczne jak powinno wyglądać wzgórze św. Jura we Lwowie, będą kontynuowane.

Myroslawa Iwanyk

 

Share Button

MFW o stabilizacji w gospodarce Ukrainy

Share Button

ukraina_budzerWedług przedstawicieli MFW w gospodarce Ukrainy, pomimo trwającego kryzysu, pojawiają się oznaki stabilizacji.

„Bilans płatniczy i kurs wymiany hrywny ustabilizowały się, deficyt budżetowy utrzymuje się na niskim pozomie, doszło także do obniżenia tempa spadku PKB” – napisano w opinii MFW. W opinii ekspertów MFW ukraińskie władze dokonały znacznego postępu jeśli idzie o reformy.

MFW zwróciło uwagę także na postęp w rozmowach pomiędzy kredytodawcami a władzami Ukrainy. Istnieje duża szansa, że zakończą sie one sukcesem.

Na podstawie: epravda.com.ua

Share Button

Andrzej Duda: rozmowy pokojowe ws. Donbasu powinny toczyć się z udziałem Polski

Share Button

andrzej_dudaWedług prezydenta-elekta Andrzeja Dudy, który 6 sierpnia zostanie zaprzysiężony na na stanowisko, Polska i inni sąsiedzi Ukrainy powinni zostać włączeni do rozmów ws. rozwiązania konfliktu w Donbasie.

„W długiej perspektywie, jeśli szukamy trwałego rozwiązania pokojowego, rozmowy powinny odbywać się w innym formacie. Mam nadzieję, że te rozmowy będą toczyć sie z udziałem Polski” – powiedział w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej Andrzej Duda.

W jego ocenie zamrożenie konfliktu może doprowadzić do fatalnych skutków, a najlepszym rozwiązaniem byłby powrót do wcześniejszych granic. Andrzej Duda stwierdził także, że Polska nie chciałaby mieć złych relacji z żadnym z sąsiadów, w tym z Rosją.

Na podstawie: pravda.com.ua

Share Button

Ukraina vs Prawy Sektor: zamrożony konflikt. Co dalej po Mukaczewie?

Share Button

prawysektorTrzy tygodnie temu był to temat numer jeden w ukraińskich mediach i sieciach społecznościowych. Krwawą strzelaninę z dnia 11 lipca z udziałem bojowników Prawego Sektora i organów ścigania oraz ochroniarzy lokalnego „autorytetu” w zakarpackim Mukaczewie nazwano nie inaczej jak tylko otwarciem drugiego frontu na Ukrainie. Od tamtego czasu swoistym internetowym memem stały się komentarze o „sześciu tysiącach siłowików wyposażonych w pojazdy opancerzone, skierowanych na Zakarpacie w celu zniszczenia sześciu patriotów”. Czas mijał, Prawy Sektor w miarę swoich sił protestował w Kijowie i innych miastach przeciwko „bezpodstawnym prześladowaniom”, ale poza tym do niczego nie doszło. Odpowiedzi na pytanie czym w rzeczywistości zakończyło się starcie na Zakarpaciu nie udzielono. Aż w telewizyjnej stacji „112” pojawił się komentarz sekretarza prasowego 13. batalionu ochotniczego korpusu ukraińskiego Prawy Sektor, Oleksija Byka, który przyznał, że „ze względu na naszych chłopaków, którzy brali udział w wydarzeniach w Mukaczewie – znajdują się w bezpiecznym miejscu, a ich życiu nic nie zagraża – nie upubliczniamy żadnych dodatkowych informacji, ponieważ mogłyby im zaszkodzić”.

Ci, którzy spodziewali się, że od wydarzeń w Mukaczewie rozpocznie się na Ukrainie „trzeci Majdan” lub nowa rewolucja, byli rozczarowani. Sprawę odłożono do szuflady, ewentualnie zahamowano. Ale problemy nigdzie nie zniknęły: ani kontrabanda na Zakarpaciu, ani tolerancja ze strony miejscowej ludności dla lokalnych magnatów z mandatami parlamentarzystów i własnymi oddziałami paramilitarnymi. Pojawiło się też nowe wyzwanie: oddziały nielegalnego, zbrojnego skrzydła radykalnej partii politycznej, setki kilometrów od strefy ATO w różnych obwodach Ukrainy.

Przypomnijmy chronologię wydarzeń:

 11 lipca w Mukaczewie, na terenie ośrodka wypoczynkowego „Antares”, odbyło się spotkanie zbrojnego oddziału 1. batalionu rezerwowego ochotniczego korpusu ukraińskiego Prawy Sektor, liczącego ok. 15-20 osób, z lokalnym „autorytetem” – deputowanym ludowym Mychajłem Łanio – na temat kontroli nad przemytem w regionie przygranicznym. Według Prawego Sektora Łanio (pseudonim Bljuk) był niezadowolony z faktu, że organizacja odcięła jeden z jego kanałów przemytniczych. W trakcie negocjacji przy wejściu do ośrodka poważnie raniony został strzałem w głowę ochroniarz (20 lipca zmarł w szpitalu). Na miejsce przybyli pracownicy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, po czym bojownicy ochotniczego korpusu ukraińskiego Prawy Sektor użyli granatów dymnych i przy pomocy trzech opancerzonych samochodów terenowych, wyposażonych w wielkokalibrowy karabin, wydostali się z miasta, przedostając się przy okazji przez punkt kontrolny milicji z użyciem broni palnej i granatników.

W wyniku strzelaniny zniszczone zostały trzy samochody milicji, a w pobliskiej stacji benzynowej wybuchł pożar. Dwóch bojowników Prawego Sektora zginęło, a kolejnych dwóch zostało poważnie rannych (zabrano ich do szpitala). Milicja upubliczniła informację o sześciu rannych siłowikach. W walce po stronie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych udział wzięli również uzbrojeni cywile, których wiąże się z ugrupowaniem Łania. Niewielka grupa bojowników Prawego Sektora przedostała się następnie do lasu, gdzie zajęła pozycje obronne. Na Zakarpacie, w celu ich zneutralizowania, przybyły natomiast wzmocnione oddziały Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Gwardii Narodowej, przy czym liczba „sześciu tysięcy siłowików” jest znacznie wyolbrzymiona i pochodzi z oświadczeń zwolenników Prawego Sektora. Prokuratura Generalna zakwalifikowała zdarzenie jako próbę utworzenia organizacji przestępczej oraz jako atak terrorystyczny. W celu rozwiązania konfliktu w negocjacjach z siłowikami udział wzięli lider Prawego Sektora – Dmytro Jarosz – oraz kolejny lokalny magnat, deputowany ludowy Wiktor Bałoga (według niektórych oświadczeń to właśnie jego interesów w konflikcie z Łaniem bronił Prawy Sektor).

Jedną z konsekwencji tego nadzwyczajnego wydarzenia była zmiana szefa Zakarpackiej Obwodowej Administracji Państwowej – na to stanowisko Prezydent Poroszenko mianował Giennadija Moskala, którego odwołano z Obwodu Ługańskiego. Sam prezydent oraz szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Wasyl Hrycak, podczas wizyty na Zakarpaciu, podkreślili później, że niedopuszczalne jest istnienie prywatnych armii tysiące kilometrów od linii frontu.

21 lipca w Kijowie odbył się zjazd oraz demonstracja Prawego Sektora, na której ogłoszono, że partia nie weźmie udziału w jesiennych wyborach lokalnych, a „na obecnym etapie zrezygnuje również ze zbrojnego powstania przeciwko rządowi” Ukrainy, natomiast zainicjuje ogólnokrajowe referendum w sprawie wotum nieufności dla Rady Najwyższej, Prezydenta i Rządu, wprowadzenia stanu wojennego i pełnej blokady terenów okupowanych przez Rosję, wypowiedzenia porozumień z Mińska oraz legalizacji ruchu ochotniczego. Od tamtego czasu  ośrodki regionalne Prawego Sektora udzielają informacji o zbieraniu podpisów w celu organizacji referendum, chociaż w kręgach kierowniczych partii można usłyszeć oświadczenia o nieformalnym charakterze plebiscytu, przeprowadzonego bez przestrzegania wszystkich procedur przewidzianych odpowiednią ustawą.

Niełatwy związek

„Partia, która w ​​wyborach do Rady Najwyższej uzyskała 1 proc. głosów, stara się rządzić całą Ukrainą” – taką opinię wyraził jeden z wysoko postawionych członków Centralnej Komisji Wyborczej. Dziewięć miesięcy po wyborach parlamentarnych notowania Prawego Sektora wciąż oscylują w granicach błędu statystycznego, ale organizacja pozostaje naprawdę wpływową siłą, przede wszystkim dlatego, że wraz ze strukturą polityczną posiada dobrze uzbrojone oddziały korpusu ochotniczego, nie tylko w sektorze ATO, ale i w większości regionów. Decyzja Prawego Sektora o rezygnacji z udziału w nadchodzących wyborach lokalnych wygląda tym samym symptomatycznie. Część zwolenników Prawego Sektora widzi w tym zamiar zdobycia władzy siłą, przy użyciu broni a nie procedur demokratycznych, a także porównuje ochotniczy korpus Prawego Sektora do Ukraińskiej Powstańczej Armii przy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUNb).

Prawo do noszenia broni na ulicach ukraińskich miast i wsi Prawy Sektor wyjaśnia tym, że w kraju trwa wojna, a sama broń jest rodzajem trofeum zdobytego w walkach w Donbasie. Eksperci mają jednak wątpliwości co do prawdziwości tych stwierdzeń, wskazując, że przynajmniej część broni i sprzętu w posiadaniu Prawego Sektora nigdy nie była na froncie, a jest wyposażeniem batalionów rezerwowych korpusu. Symboliczna w tym kontekście była zwłaszcza tablica z polskimi numerami rejestracyjnymi, zamontowana na wyposażonym w karabin maszynowy terenowym Nissanie Navara, który brał udział w walce w Mukaczewie.

Prezydent Petro Poroszenko, nawiązując do wydarzeń w Mukaczewie, podkreślił, że „niektórzy przedstawiciele świata kryminalnego dokonują przestępstw pod przykrywką znanej organizacji [Prawego Sektora]. Te siły nie mają podłoża politycznego, dlatego też reakcja państwa powinna wyglądać następująco: muszą być oni traktowani jako przestępcy. Nie należy jednak przesadzać z kwestią braku bezpieczeństwa. Kontrolujemy sytuację i nie dopuścimy do destabilizacji w kraju”.

„Stanowisko władz jest niekonstruktywne. W kraju powinien panować spokój, a obywatele muszą wiedzieć kogo ta władza chroni – naród czy klany lokalne?” – skomentował z kolei stanowisko Prezydenta rzecznik Prawego Sektora, Artem Skoropadski. Jego zdaniem „Prezydent Ukrainy powinien uważnie dobierać słowa mówiąc o ludziach, którzy od pierwszych dni walczyli w Donbasie i bronili integralności terytorialnej kraju. Wielokrotnie wyrażaliśmy swoje stanowisko w sprawie wydarzeń w Mukaczewie – jest to prowokacja polityczna przeciwko naszej organizacji. Jesteśmy zainteresowani obiektywnym dochodzeniem w tej sprawie. Nie wystarczy ogłosić poszukiwań bojowników Prawego Sektora, powinno się przede wszystkim zbadać rolę lokalnych klanów przestępczych”.

Trzeba przyznać, że stosunki na linii władza-społeczeństwo-uzbrojone jednostki ochotnicze stały się skomplikowane i delikatne. Formalnie ochotniczy korpus Prawy Sektor, nie będąc legalną częścią Sił Zbrojnych Ukrainy ani innych struktur siłowych, pozostaje nielegalną formacją zbrojną. Wśród władzy istnieje jednak formalny konsensus co do udziału Prawego Sektora w ATO, przy czym na najtrudniejszych odcinkach frontu. Jednocześnie społeczeństwo docenia osiągnięcia ochotników na rzecz obrony kraju, co de facto oznacza przyzwolenie na wyjście poza ramy prawa jeśli chodzi o posiadanie broni. W Mukaczewie Ukraińcy zobaczyli jednak czym to się może skończyć.

Jak wyjść z zamrożonego konfliktu?

„Sytuacja w Mukaczewie była naprawdę niebezpieczna. Gdyby władza rozpoczęła wówczas operację militarną przeciwko PS, sprowokowałaby tym samym powstanie drugiego frontu w środku kraju. Dzięki Bogu jednej ze stron, strukturom państwowym, wystarczyło elastyczności aby nie ponaglać wydarzeń. Z kolei drugiej stronie, liderowi Prawego Sektora Jaroszowi – nie mówię tu o poszczególnych przedstawicielach organizacji regionalnych PS, pseudo-rewolucjonistach, którzy chcieli pobawić się w wojnę – wystarczyło odpowiedzialności, aby podjąć decyzję o zastopowaniu tego konfliktu” – powiedział w specjalnym wywiadzie dla polukr.net ukraiński politolog Władimir Fesenko, szef Centrum badań politycznych „Penta”.

Zdaniem Fesenki nie oznacza to jednak, że konflikt został wyczerpany, uczestnicy strzelaniny nie będą poszukiwani i nie poniosą odpowiedzialności. „Jeśli zostaną aresztowani za sześć miesięcy lub za rok – będzie to w pełni zrozumiałe. Nie wszystkich przestępców da się złapać natychmiast, zwłaszcza w naszym kraju. Najważniejsze, że na razie konflikt w Mukaczewie pod kątem politycznym rozwiązany został przy minimalnych negatywnych konsekwencjach” – dodaje politolog.

Fesenko apeluje, aby nie wyolbrzymiać wydarzeń z udziałem Prawego Sektora, jak i w ogóle działań ruchu ochotniczego. Po Mukaczewie stało się jasne, że nie będzie legalizacji ochotniczego korpusu ukraińskiego Prawy Sektor na jego warunkach. „Ochotniczy Korpus Ukraiński Prawy Sektor, to zrozumiałe, działa poza prawem. Istnieje też poważny problem z innymi ugrupowaniami zbrojnymi, które otrzymały ostatnio broń ze strefy ATO. W interesie kraju jest jednak, aby nie forsować tego problemu – powinien być on rozwiązany delikatnie, elastycznie i nie za jednym zamachem. W przeciwnym wypadku naprawdę możemy otworzyć drugi front. Po co nam to? Nie potrzebujemy prowokowania nowych konfliktów z Prawym Sektorem. Działać trzeba stopniowo, lokalnie, w pojedynczych miejscowościach i z pojedynczymi osobami. Krok po krok pokazać Prawemu Sektorowi jego miejsce w szeregu, ale też nie zepchnąć go w podziemie. Ostanie, czego nam brakowałoby, to oprócz rosyjskiej działalności podziemnej mieć jeszcze pro-ukraińską działalność podziemną, która będzie walczyć z państwem” – pokreślił Fesenko. Według eksperta wymownym jest, że uczestnicy strzelaniny w Mukaczewie schowali się i nie wychylają nosa. Gdyby było odwrotnie, mogłoby to oznaczać, że Prawy Sektor jest bezkarny i nie boi się Państwa.

Fesenko uważa działania struktur państwowych po wydarzeniach w Mukaczewie za zrównoważone i odpowiednie, z kolei kroki podjęte przez Prawy Sektor za „szpan” i próbę ratowania politycznego wizerunku, dodając, że zapowiedziane przez PS referendum to z prawnego punktu widzenia „bezwartościowa bańka mydlana”.

Co dalej z Prawym Sektorem?

Niektórzy komentatorzy od początku wydarzeń na Majdanie są zdania, że przynajmniej za niektórymi działaniami oraz wypowiedziami Prawego Sektora stoją moskiewscy polittechnolodzy. „Nie jest zwolennikiem takiej konspіrologіi” – przyznaje jednak w rozmowie dla polukr.net Władimir Fesenko. W jego opinii „wydarzenia w Mukaczewie to po części naturalne, ale w większej mierze żywiołowe działania, które pokazały, że Jarosz nie kontroluje części swojej organizacji. Rosja popiera niedawne kroki Prawego Sektora na rzecz destabilizacji sytuacji na Ukrainie dlatego też PS musi się zastanowić na czyją korzyść naprawdę działa”. Za większe zagrożenie ekspert uważa działalność Prawego Sektora w niektórych regionach kraju bezpośrednio lub pośrednio na rzecz lokalnych oligarchów i biznesmenów (Bałogi na Zakarpaciu, Kołomojskiego w Dniepropietrowsku). „To wygląda jak prywatna armia, którą można wypożyczyć aby rozwiązać pewne problemy, lub w celu zarabiania pieniędzy poprzez zwykły haracz, udział w przejęciach przedsiębiorstw itd. Właśnie nad tym powinien zastanowić się Jarosz oraz pozostali kierownicy Prawego Sektora” – podkreśla Fesenko.

Dmytro Lychowij

 

KOMENTARZ EKSPERTA dla polukr.net

Ołeksandr Palij, historyk i politolog

Porównanie Prawego Sektora do Ukraińskiej Powstańczej Armii jest na wyrost. UPA nie była strukturą antypaństwową, rozumiała wyjątkową wagę państwa dla przetrwania Ukrainy. Bojownicy UPA byli gotowi znieść wiele cierpień, aby naród ukraiński mógł schronić się za państwem, jego instytucjami i instrumentami. Natomiast Prawy Sektor występuje w znacznej mierze jako organizacja anarchiczna, która nie bardzo rozumie i docenia znaczenie swojego państwa. Ogłoszenie marszu na stolicę w czasie wojny z wrogiem to niedopuszczalna nieodpowiedzialność, jeśli nie coś więcej. Władzę można krytykować, ale nie jest ona zdradziecka, a to najważniejsze. Należy rozumieć, że jakakolwiek, ale mimo wszystko swoja władza jest lepsza niż chaos i zagraniczna okupacja.

Moim zdaniem ośrodkiem jedności ukraińskich sił patriotycznych powinna stać się armia ukraińska, jako najsilniejsza oraz najważniejsza instytucja państwa. Partyzanka jest odpowiednia, gdy nie istnieje państwowe centrum, jak właśnie w czasach UPA. Kiedy to centrum jednak istnieje, wszyscy powinni jednoczyć się wokół niego, znaleźć w nim swoje miejsce i maksymalnie je wspierać. To oczywiste, że wspólnota, dobra komunikacja i dobra organizacja przyczyniają się do większej efektywności działań. W czas zagrożenia Ukraińcy nie mogą być nieskutecznymi i niemądrzy. Ruch ochotniczy to unikalny zasób, ale powinien pracować razem z państwem, a w żadnym wypadku nie wbrew państwu.

 

Tłumaczenie: Nataliia Sokolova

Share Button

Wkrótce możliwe jest przyjęcie postanowienia o wycofaniu uzbrojenia o kalibrze poniżej 100 mm

Share Button

czołg_rosKijów, 5 sierpnia, UNN. Według przedstawiciela Administracji Prezydenta Ukrainy Andrija Taranowa postanowienie o wycofaniu z linii frontu w Donbasie uzbrojenia artyleryjskiego o kalibrze poniżej 100 mm może zostać przyjęte w najbliższym czasie.

„Gdyby zależało to tylko od jednej strony, już zostałoby ono przyjęte (…) ta strona która nie chce tego robić, robi wszystko aby kontynuować prowokacje” – powiedział Taranow.

Na podstawie: unn.com.ua

 

Share Button

Zebrano dowody udziału wojsk rosyjskich w działaniach zbrojnych w Donbasie

Share Button

rosjanie_uaKijów, 5 sierpnia, UNN. Materiały potwierdzające udział żołnierzy rosyjskich w walkach w Donbasie zostaną przekazane międzynarodowym instytucjom – poinformował wojskowy prokurator generalny Ukrainy, Anatolij Matius.

Dokumenty zawierające materiały filmowe i zdjęciowe oraz szereg dokumentów zawierają m.in. dowody na udział ok. 3500 rosyjskich żołnierzy w walkach pod Iłowajskiem jak i na bezpośrednią ingerencję rosyjskich oficerów, w tym szefa sztabu sił zbrojnych FR generała Walerija Gierasimowa w te działania. Zostaną oni zaocznie osądzeni przez ukraińskie sądy.

Strona ukraińska na bieżąco gromadzi kolejne dowody rosyjskiej obecności wojskowej na terytorium Ukrainy.

Na podstawie: unn.com.ua

 

Share Button

Rosja zdemontuje wyposażenie z Mistrali

Share Button

mistralWe wrześniu Rosja wyśle do Francji grupę fachowców, którzy zajmą się demontażem wyposażenia z budowanych okrętów desantowych klasy Mistral. Chodzi o zainstalowany już sprzęt łączności i dowodzenia.

Ostateczna decyzja w sprawie rozwiązania kontraktu pomiędzy Rosją a Francją ma zostać podjęta pod koniec lata.

Na podstawie: eurointegration.com.ua

Share Button

Petro Poroszenko podpisał ustawę o Policji

Share Button

policja_poroszenkoKijów, 4 sierpnia, UNN. Prezydent Ukrainy w obecności funkcjonariuszy nowo powołanej Służby Patrolowej podpisał ustawę o powołaniu Policji.

„Patrzy na was cały kraj. Dzisiejszy dzień wejdzie do historii jako dzień powołania nowej Policji” – powiedział Poroszenko.

Podpisanie ustawy miało miejsce dokładnie miesiąc po rozpoczęciu służby przez nową Służbę Patrolową. Poroszenko zwrócił uwagę na pozytywne nastawienie obywateli do nowej Policji, a także wspomniał o planach dalszej reformy sektora bezpieczeństwa publicznego, które mają na celu przede wszystkim wykorzenienie negatywnych zjawisk, jakie wiązały się z poprzednio funkcjonującą Milicją, głównie korupcji.

Ustawa o Policji została przyjęta przez Radę Najwyższą 2 lipca br.

Ustawa przewiduje m.in., że to Gabinet Ministrów będzie organem, który powołuje i zwalniania z posady komendanta policji na wniosek premiera zgodnie ze wskazówkami ministra spraw wewnętrznych. Organy samorządu terytorialnego mogą zgłosić wotum nieufności komendantowi policji w swoim regionie lub na poziomie obwodu.

Policjantom zabrania się okazywania osobistego stosunku do działalności partii w czasie wykonywania służby oraz wykorzystywania służbowych stanowisk w celach politycznych.

Ustawa szczegółowo określa również zachowanie policjanta w przypadku kontaktu z obywatelami. Zatrzymanie ma teraz być przeprowadzone w sposób humanitarny z poszanowaniem praw człowieka.

Na podstawie: unn.com.ua

 

Share Button

Informacyjny Sprzeciw: bojownicy wzmacniają grupy uderzeniowe na linii frontu

Share Button

sprotyvWedług danych grupy „Informacyjny Sprzeciw” kierowanej przez Dmytro Tymczuka, wojska rosyjsko-terrorystyczne wzmagają ostrzał oraz zwiększają liczbę jednostek ciężkiego sprzętu na pierwszej linii. Obecnie na wszystkich odcinkach jest wykorzystywana artyleria o kalibrze 122 i 152 mm oraz moździerze 120 mm.

Pozycje sił ATO były ostrzeliwane także z armat czołgowych o kalibrze 125 mm m.in. w rejonie Nikołajewki i Zajcewa. Walki toczyły się również w okolicach miejscowości Piaski koło Doniecka. Najintensywniejsze przypadki ostrzałów miały miejsce od Marijnki do Awdijewki w obwodzie donieckim. Walki toczyły się także w okolicach Szirokine.

Z kolei w obwodzie ługańskim największą aktywność bojowników zanotowano w okolicach Stanicy Ługańskiej, Krymskiego i Popasnej.

Zanotowano także przybycie ok. 180 najemników z Rosji oraz dostawy paliwa i części zamiennych.

Na podstawie: sprotyv.info

Share Button