czwartek, 2 grudzień, 2021
pluken
Home / Komentarze i opinie / Bezpieczeństwo / Kryzys na granicy polsko-białoruskiej: stan wyjątkowy i co dalej?
Fot. twitter.com/straz_graniczna
Fot. twitter.com/straz_graniczna

Kryzys na granicy polsko-białoruskiej: stan wyjątkowy i co dalej?

Share Button

Decyzja w sprawie przedłużenia stanu wyjątkowego wzdłuż granicy polsko-białoruskiej, o ile na ten moment słuszna, nie przybliża w żaden sposób rozwiązania sytuacji kryzysowej związanej z napływem imigrantów do Polski. A czas nadal gra na naszą niekorzyść i to coraz szybciej.

Wymiar wewnętrzny

Sejmowa awantura (bo inaczej nie da się nazwać tej wymiany zdania jaka miała miejsce w ramach tzw. debaty nad wnioskiem o przedłużenie stanu wyjątkowego w czwartek, 30 września 2021 roku) nie przyniosła żadnych efektów, może poza dostarczeniem kolejnych (bezpłatnych) materiałów propagandowych rosyjskim i białoruskim mediom. Taki stan charakteryzuje zresztą zdecydowaną większość dyskusji na ten temat i to nie tylko na poziomie parlamentu, ale także mediów – w tym społecznościowych – i praktycznie każdym innym. Sytuacje o których mowa i relacje napływające z okolic granicy polsko-białoruskiej generują emocje, zwykle te negatywne, a gdy mowa jest o emocjach, fakty tracą na znaczeniu: bo to na własnych odczuciach, a nie na obiektywnej rzeczywistości koncentrują się dyskutujący. W żaden sposób podobne „debaty” nie przybliżają rozwiązania trwającego kryzysu, dostarczają jedynie „paliwa” kanałom propagandowym przeciwnika – oraz oczywiście wpływają na postawy wyborców w Polsce.

Należy cały czas pamiętać o tym, że krytycznym dla skuteczności instrumentarium działań hybrydowych jest udział mediów: i to nie tylko mediów w kraju będącym agresorem, ale także mediów własnych. Wobec tego, że sprawa koczowiska w Usnarzu Górnym przestała budzić emocje: także dlatego, że niezależne czynniki potwierdziły, że pozostające tam osoby znajdują się na terytorium Białorusi, jak również dlatego że media, na skutek wprowadzenia stanu wyjątkowego, przestały relacjonować sytuację w tym konkretnym miejscu. Jak można było się spodziewać, reżim sięgnął po inne, bardziej rozproszone metody, w tym wykorzystując osoby próbujące nielegalnie przekroczyć granicę z małymi dziećmi. O ile jest to działanie cyniczne i zasługujące na skrajne potępienie, to reakcja strony polskiej – w postaci odwiezienia wspomnianych osób wraz z dziećmi w bliżej nieokreślonym kierunku (najpewniej w kierunku granicy) jest błędna: generuje bowiem kolejne, skrajne emocje, a po raz kolejny o to chodzi stronie białoruskiej – i niestety działania Polski po raz kolejny wpisują się w napisany w Mińsku scenariusz. Komunikat Straży Granicznej wyjaśniający motywy takiego działania pojawił się cztery dni po całym zajściu (stanowczo za późno – powinny to być maksymalnie cztery, ale godziny).

Kolejna istotna w tym kontekście kwestia to ta, że Polska nie ma jasnej i spójnej polityki migracyjnej. Wiadomo to od dawna, a dowodem tego są liczne problemy z jakimi spotykają się w Polsce obywatele Białorusi i Ukrainy. Aktualnie pokazuje to dobitnie trwający od lata 2021 roku kryzys migracyjny na granicy polsko-białoruskiej: chaos, zarówno w sferze polityki informacyjnej jak i metodologii radzenia sobie z fizycznym napływem dużych grup ludzi, przekraczających granicę poza przejściami granicznymi, jest aż nadto widoczny i wymusza działania, które niekoniecznie spotykają się ze społeczną (a w miarę upływu czasu także międzynarodową) akceptacją.

Wymiar międzynarodowy

Jak zostało wskazane wyżej, białoruski reżim wykorzystuje omawianą sytuację i jej poszczególne elementy jako oręż w wojnie informacyjnej i w działaniach hybrydowych. Robi to (dla nas: niestety) bardzo skutecznie, bo to właśnie Łukaszence udaje się zyskiwać audytorium w największych stacjach telewizyjnych na świecie: dość wspomnieć fragment jego wypowiedzi w telewizji CNN. Brak przemyślanej polityki informacyjnej po stronie Polski oraz innych krajów dotkniętych działaniami strony białoruskiej jest aż nadto widoczny – niestety nie robi się dostatecznie wiele by to zmienić. Całkowite usunięcie mediów ze strefy objętej stanem wyjątkowym praktycznie pozostawiło „pełne pole do popisu” mediom rządowym na Białorusi – które zresztą skrzętnie z tego korzystają. Teza o tym, że Łukaszenka jest mało wiarygodny poza własnym krajem i Rosją i nie ma się czym przejmować – jak pokazuje jego czas antenowy w CNN – nie wytrzymuje kontaktu z rzeczywistością.

Niestety, polskie władze nadal zbyt mało robią w celu włączenia do działania mechanizmów Unii Europejskiej. A tymczasem jak najszersze i jak najszybsze „umiędzynarodowienie” tego kryzysu na forum UE jest w naszym żywotnym interesie. Można to zrobić włączając do działania przedstawicieli Frontexu, OBWE czy innych organizacji (dobrym przykładem takiego skutecznego działania było, wskazywane wczoraj przez szefa MSW, zaproszenie do Usnarza Górnego przedstawicieli UNHCR, którzy niejako potwierdzili informacje strony polskiej o niejasnym statusie grupy osób koczujących przy linii granicznej, a także sam fakt tego, że znajdują się oni na terytorium Białorusi, a nie Polski). Większy udział instytucji UE ułatwiłby także fizyczne radzenie sobie z tymi grupami migrantów, którzy w ten czy inny sposób już przedostali się przez granicę (także w wymiarze finansowym, np. jeśli chodzi o finansowanie czy budowę tymczasowych miejsc pobytu dla migrantów oczekujących na decyzję o azylu lub deportacji).

UE jako cala wspólnota ma znacząco większe możliwości nacisku na władze w Mińsku, tak, aby zakończyć trwający od kilku miesięcy kryzys. Instrumentarium i potencjalna skuteczność tych nacisków jest kwestią do dyskusji, jednak należy zadać po raz kolejny pytanie: czy jest robione wystarczająco dużo, by włączyć organy kierownicze UE do działania w tej sprawie?

Perspektywa

Sejm zdecydował o przedłużeniu stanu wyjątkowego o kolejne 60 dni. Jak wiadomo, Konstytucja przewiduje możliwość wprowadzenia stanu wyjątkowego maksymalnie na 90 dni. Należy sobie zadać pytanie (należało to zrobić faktycznie miesiąc temu lub jeszcze wcześniej) jakie działania należy podjąć po upływie tego czasu: wielką naiwnością byłoby zakładać, że kryzys z którym mamy do czynienia zakończy się w tym czasie, na jaki wprowadzono stan nadzwyczajny. Najprawdopodobniej będzie przeciwnie: będzie miało miejsce zaostrzenie, tym poważniejsze, że przypadające na miesiące zimowe: w tym czasie liczba osób „wypychanych” do Polski przez białoruskie służby będzie taka sama lub większa, pojawią się też zapewne liczne, dramatyczne przypadki śmierci z wychłodzenia – a na to właśnie czeka i to planuje strona białoruska (i rosyjska). Bez opracowania do tego czasu przejrzystych procedur i mechanizmów działania w takiej sytuacji, włącznie z zapewnieniem dostępu mediów i instytucji międzynarodowych będziemy mieli do czynienia z katastrofą nie tylko humanitarną – ale także na poziomie wizerunku, a przede wszystkim wartości jakie chcemy reprezentować i których chcemy bronić. Tylko działając w sposób przemyślany i będąc zawczasu przygotowanym można liczyć na zakończenie tego kryzysu lub przynajmniej minimalizację jego negatywnych skutków.

Dariusz Materniak

Share Button

Czytaj również

Fot. facebook.com/NavalSOFCenter

Ukraina i NATO: na wschodzie bez zmian

Przebieg szczytu NATO w Brukseli (14 czerwca 2021 roku) oraz spotkania Biden-Putin w Genewie (16 …