piątek, 17 Listopad, 2017
pluken
Home / Analityka / „Przedstawicielstwa” DNR w Europie: jak Ukrainy może wygrać w pseudodyplomatycznej walce?
Фото: dontimes.news
Фото: dontimes.news

„Przedstawicielstwa” DNR w Europie: jak Ukrainy może wygrać w pseudodyplomatycznej walce?

Share Button

1 września 2017 roku w Marsylii we Francji zostało otwarte „przedstawicielstwo Donieckiej Republiki Ludowej”. Po otwarciu podobnych przedstawicielstw  Czechach (faktycznie lokalne władze zakończyły działalność tej struktury w Ostrawie już po miesiącu), Grecji i Włoszech rosyjscy kuratorzy zdecydowali o uruchomieniu takiej struktury w jednym z krajów Formatu Normandzkiego dążąc do legalizacji pseudorepublik w środowisku międzynarodowym. Cel tej akcji z obszaru „polityki zagranicznej” pod pozorem lokalnej inicjatywy pozarządowej polegający na dążeniu do międzynarodowego uznania sztucznych separatystów z DNR jest praktycznie niemożliwy do osiągnięcia, ze względu na wsparcie dla suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy ze strony krajów europejskich. Dlaczego zatem powstają kolejne „przedstawicielstwa” w Europie Zachodniej?

Badając działalność już istniejących „przedstawicielstw”, w tym w mediach społecznościowych, można wysnuwać pewne wnioski. Po pierwsze, koło osób-sympatyków „Ruskiego Miru” na zachodzie Europy jest bardzo ograniczone. W przypadku Francji są to od kilku lat te same osoby, o dość negatywnej reputacji w tym kraju. Niewielu polityków, nawet z partii uznawanych za prorosyjskie, jest gotowych publicznie mówić o swoim wsparciu dla DNR. Po drugie, możliwości organizowania fizycznych akcji – konferencji czy spotkań, są dla „przedstawicielstw” poważnie ograniczone. Zwykle realizowane są wyłącznie przy okazji otwarcia i na bazie wyłącznie technicznych zasobów biura , gdzie działają stałe wystawy poświęcone rosyjskiej wizji wojny na Donbasie. Zresztą to właśnie upowszechnianiu tejże rosyjskiej, antyukraińskiej wizji poświęcona jest większość działalności informacyjnej „ambasad” DNR. Dezinformacja, próby tworzenia fałszywego obrazu, realizowane w miejscowym języku zwykle ma swój efekt, stały, choć ograniczony. Jest tak zwłaszcza wobec braku ukraińskiej kontrpropagandy i logicznego stanowiska lokalnych władz, oddalonych od kwestii polityki międzynarodowej (czy nie dlatego owe „przedstawicielstwa” lokowane są poza stolicami?).

Poza działaniami skierowanymi do lokalnych społeczności, w tym związanymi z werbunkiem do walki za „Ruski Mir”, „przedstawicielstwa” DNR świadomie działają na rzecz rosyjskich służb specjalnych na terytorium krajów przyjmujących, także w celu szantażowania lokalnych elit politycznych. Poza tym mogą być wykorzystywane dla zbierania informacji i działań propagandowych, jak również dla organizowania prowokacji, finansowania środowisk radykalnych czy organizacji ekstremistycznych.

Inną kwestią pozostaje manipulacja statusem pseudodyplomatycznym – posiadanie własnych przedstawicielstw w innych krajach jest przecież atrybutem uznania międzynarodowego. O ile DNR pozostaje podmiotem nieuznawanym (nawet przez Rosję, inaczej niż w wypadku Abchazji, Osetii Południowej czy Naddniestrza), nie ma więc sensu posiadania swoich ambasad za granicą. Tym samym bowiem Rosja stara się zalegalizować coś, co nie istnieje nawet z jej punktu widzenia, zwłaszcza, że dąży do wypełnienia porozumień z Mińska i reintegracji obu republik do Ukrainy. Równocześnie sprzyja legitymizacji bojowników, co podważa sens całego procesu mińskiego.

Rosja stara się podzielić Europę, zniszczyć wspólnotę, wykorzystać jej słabość i wrażliwość także poprzez manipulacje w sferze relacji zagranicznych i ekonomicznych. Pojawienie się „ambasad” prorosyjskich bojowników na Zachodzie – to zagrożenie dla wartości UE, które zwiększa także zagrożenie terrorystyczne. Równocześnie jednak, nad DNR i jej liderem, Aleksandrem Zacharczenką unosi się nimb romantyzmu, jakiego nie było od początku lat sześćdziesiątych i Kuby Fidela Castro. To zwykła gra na pokaz, rosyjsko-radziecka praktyka, która mimo wszystko działa. Pojawienie się „ambasad” DNR nie sprowokowało żadnej ostrej reakcji krajów zachodnich. Sprzyja temu status prawny – organizacji pozarządowych, a jako takie są zarejestrowane „przedstawicielstwa” DNR. W większości krajów UE prawo pozwala na rejestrowanie organizacji o dowolnych celach. Takie podejście wyjaśnia stanowisko ambasador Francji w Kijowie, Izaebele Dumon, która odnosząc się do kwestii otwarcia „przedstawicielstwa” DNR w Marsylii stwierdziła, że jest to inicjatywa o znaczeniu lokalnym. Warto zauważyć tolerancyjność i dyplomatyczność podobnego oświadczenia przedstawiciela kraju, który wchodzi w skład Formatu Normandzkiego. Niestety, Europejczycy dla prób regulowania konfliktów lokalnych poszukują szablonów z przeszłości, stąd pojawianie się propozycji scenariuszy „bośniackich” czy „chorwackich” dla Ukrainy i Donbasu, bez zrozumienia tego, co wydarzyło się na wschodzie Ukrainy. Nadmierna orientacja na politykę „przebaczenia” ze strony europejskich mediatorów tak naprawdę szkodzi Ukrainie. Jest to jednak zrozumiałe podejście – wobec zagrożeń ze strony migrantów z południa, problem wojny na Donbasie ma charakter drugorzędny. Faktycznie winę za takie podejście częściowo ponosi także Ukraina, która dotąd we własnym prawie nie uznała oficjalnie DNR/LNR za organizacje terrorystyczne, lub choćby podmiotów powstałych z inicjatywy Rosji. Co więc należy robić w takiej sytuacji?

Są dwie drogi reakcji, które warto stosować równolegle. Pierwszy – dyplomatyczny i tradycyjny. To nacisk na kraje poprzez kanały dyplomatyczne, noty protestacyjne, wzywanie dyplomatów do MSZ, oficjalne oświadczenia ambasad w krajach przyjmujących „ambasady” DNR. Przy czym reakcje te powinny być proporcjonalne do działań lokalnych władz lub ich braku w sprawie przedstawicielstw, jednak włącznie z wprowadzaniem sankcji dyplomatycznych i ograniczaniem kontaktów. Warto powoływać się na aktualną praktykę dyplomatyczną – choćby przypadek, gdy Węgry odwołały ambasadora z Holandii po krytyce rządu Wiktora Orbana. Kijów powinien być bardziej zdecydowanym w walce o swoje interesy, a nie tylko w wysłuchiwaniu obietnic swoich zachodnich partnerów.

Drugi sposób jest trudniejszy, ale w perspektywie bardziej skuteczny. To zastosowanie arsenału środków nietradycyjnej dyplomacji publicznej. Ukraina, w czasie wojny hybrydowej toczonej z Rosją potrzebuje stworzenia sieci organizacji pozarządowych, które mogłyby działań w obronie ukraińskich interesów narodowych i przeciwdziałać rosyjskiej propagandzie. Przy czy biura tych organizacji należały lokalizować naprzeciwko „ambasad” DNR. Na ich czele powinni stanąć aktywni członkowie diaspory lub lokalni mieszkańcy, którzy mają pro ukraińskie lub co antyrosyjskie poglądy. Działalność takich organizacji powinna koncentrować się na tych krajach UE, które są szczególnie podatne na rosyjską propagandę. W każdym z krajów można byłoby nadać takiej organizacji imię znanego Ukraińca, którego działalność była związana z krajem działania organizacji. Ważne, by unikać postaci kontrowersyjnych, tak więc dla przykładu we Francji należałoby unikać imienia Semena Petlury czy Nestora Machna (a tym bardziej Stepana Bandery), jako że są oni kojarzeni we Francji z pogromami Żydów, co mogłoby zostać z kolei wykorzystane przez rosyjską propagandę.

Obok fizycznej działalności takich podmiotów należy także prowadzi działania mające na celu dostarczanie informacji do konkretnych grup lokalnych. W działaniach kontr propagandowych warto wykorzystywać zainteresowanie konkretnych obywateli Rosją i brać pod uwagę jego przyczyny. Warto również prowadzić pracę informacyjną wokół naświetlenia skutków sztucznego separatyzmu zainicjowanego przez Rosję na Donbasie. Dla Francji problematycznymi są kwestie związane z separatyzmem w dłuższej perspektywie w odniesieniu do regionów takich jak Gaskonia, Normandia czy Bretania. Warto pokazywać podobieństwa polityki Rosji wobec Ukrainy i innych krajów europejskich oraz konsekwencje polityki dezintegracji dla gospodarki i społeczeństwa.

Inny akcent to demonstracja skutków działań, jakie kraj trzeci może prowadzić wobec Francji. Chodzi o działalność prorosyjskich organizacji takich jak Novopole (zaplecze informacyjne dla działalności francuskojęzycznej wersji strony Novorossiya Today, która skupia 2600 członków) albo Action Francaise. Warto wskazywać na analogie z działaniami, jakie realizowała III Rzesza Niemiecka w latach 1939-40 wobec Francji, co jak wiadomo doprowadziło do klęski Francji w wojnie 1940 roku. Faktycznie, w pewnych aspektach polityka Rosji nie różni się specjalnie od polityki Niemiec z lat 30. XX wieku. II wydział Abwehry miał za zadanie pracę informacyjną  i dezinformację – stąd powstawały w USA, Norwegii, Francji i innych krajach siły polityczne, które demonstrowały proniemiecką orientację, organizacje mniejszości narodowych, a dalej ugrupowania terrorystyczne. Przy czym Rosja często w retoryce odnoszącej się do współczesnych wydarzeń odwołuje się do historii drugiej wojny światowej.

Polityka Rosji w odniesieniu do Europy Zachodniej to próby tworzenia pretekstów dla rozpadu, podminowania ładu i samych podstaw funkcjonowania Unii Europejskiej. Bezład i anarchia mają w tej wizji zastąpić obecny porządek międzynarodowy. Rosja chce możliwości stosowania polityki „dziel i rządź”. W tym algorytmie działania „ambasady” DNR w Europie Zachodniej to instrumenty wojny hybrydowej, jaką toczy Rosja. Wobec bliskich relacji Moskwy z kilkoma innymi europejskimi stolicami, należy oczekiwać pojawienia się kolejnych podobnych struktur m.in. na Węgrzech (np. w Debreczynie), Słowacji (np. Koszyce0 czy Bułgarii (Warna), możliwe, że także w Hiszpanii. Ukraina w tej pseudodyplomatycznej wojnie powinna wykonać ruch wyprzedzający, mobilizując ukraińskie społeczności i apelując do władz lokalnych i krajowych. To nowy front walki z wrogiem zewnętrznym, nie mniej ważny od tego na wschodzie Ukrainy.

Walerij Krawczenko

Share Button

Czytaj również

Джерело: facebook.com/svyatoslav.tsegolko

Grupa Dialogu Polsko-Ukraińskiego: nasze relacje nie powinny stać się zakładnikiem historii

Według członków Grupy Dialogu Polsko-Ukraińskiego kwestie dotyczące relacji obu krajów w perspektywie historycznej nie powinny …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.