sobota, 18 kwiecień, 2026
pluken
Home / Komentarze i opinie / Wojna informacyjna o umysły Donbasu: dlaczego Ukraina przegrywa?
mip.gov.ua

Wojna informacyjna o umysły Donbasu: dlaczego Ukraina przegrywa?

Share Button

mip.gov.uaOd samego początku wojny w Donbasie służby specjalne Federacji Rosyjskiej oraz wojska rosyjsko-terrorystyczne przykładały szczególną wagę do neutralizacji ukraińskich środków masowego przekazu, zajęcia wież telewizyjnych i regeneratorów sygnału. Rezultat jest oczywisty: po szesnastu miesiącach operacji antyterrorystycznej nawet wyzwolone przez Ukrainę terytoria Obwodów Donieckiego i Ługańskiego pozostają pod kontrolą informacyjną Rosji.

Klienci SEPAR TV

„SEPAR TV” – tak żołnierze Sił Zbrojnych Ukrainy nazywają różne kanały telewizyjne „DNR” i „LNR”, które są zmuszeni oglądać będąc na linii frontu. „Całe te brednie propagandowe puszczaliśmy mimo uszu, ale czasami na tych kanałach transmitują bardzo ciekawe filmy, nawet bym powiedział takie hollywoodzkie” – mówi Jewhen, zdemobilizowany dowódca plutonu pierwszej samodzielnej brygady czołgowej, jednostki bazującej na terenie Wołnowachy.

Dostarczenie na front kompaktowego telewizora plazmowego nie stanowi problemu, swoje generatory energii elektrycznej mają nawet bojownicy. Transmisja na linii frontu jest jednak prawie całkowicie wypełniona takimi kanałami jak „Noworosja”, „Opłot TV”, „Pierwszy republikański”, a także kanałami Federacji Rosyjskiej. Poza tym, w polu pod Wołnowachą czasami uda się jeszcze złapać słaby sygnał jednego lub dwóch ukraińskich kanałów telewizyjnych.

„Sami zaczęliśmy się bać Prawego sektora” – żartobliwie mówią bojownicy PS, komentując rezultat regularnego oglądania programów telewizyjnych z zajętego przez separatystów Doniecka.

Jest to również problem, który wpływa na moralny i psychiczny nastrój w armii. Pracują nad nim zarówno wolontariusze, sponsorzy jak i filantropi, którzy dostarczają wielu jednostkom anteny satelitarne (zakupiono już ponad 200 zestawów takiego sprzętu). Od nadawania propagandy cierpią nie tylko ukraińscy wojskowi. Pod wpływem SEPAR TV znajdują się wszyscy mieszkańcy Donbasu, którzy oglądają „pudło”.

Bardzo często taki rozdzaj broni jest bardziej skuteczny niż kule i pociski.  Gorące linie na antenach SEPAR TV regularnie oferują ludziom nagrodę za dostarczenie informacji na temat ruchów wojsk ukraińskich, z kolei mieszkańcy wsi bardzo często podejmują się właśnie takiej współpracy z separatystami. Czasami robią to z pobudek materialnych, a czasami po prostu z przyzwyczajenia ufają „swojemu” telewizorowi. Pod koniec ubiegłego roku dwa takie przypadki miały miejsce na wsi Preczystiwka, rejon Marjinka, Obwód Doniecki. Czasami podobne działania mogą kosztować życie dziesiątek wojskowych Sił Zbrojnych Ukrainy.

SEPAR TV to nie żadne amatorskie, regionalne studia telewizyjne. Separatystom w tworzeniu przekonującego produktu telewizyjnego pomagają fachowcy i szkoleniowcy z Rosji. To właśnie telewizja z Doniecka i Ługańska wbija mieszkańcom do głowy opinie, że ich miasta ostrzeliwują nie terroryści z „DNR/ LNR”, ale „za karę” Siły Zbrojne Ukrainy i Prawy Sektor. Nieważne, że ukraińscy wojskowi często stacjonują w sąsiednim domu i także są celem „separatystycznych Gradów”.

Należy wziąć pod uwagę, że ludność tych obwodów od dawna posiada szczególną tożsamość regionalną, silną nieufność do kijowskiego centrum, z odchyleniem w kierunku bieguna rosyjskiego. Aby przeciągnąć na stronę ukraińską przynajmniej mieszkańców z terenów wyzwolonych (nie wspominając o terenach pod kontrolą terrorystów!), moc ukraińskiego pola informacyjnego w Donbasie powinna być kilka razy większa niż siła prorosyjskiej propagandy.

Doniecka wieża telewizyjna zagłusza wieżę zaporoską

Niestety sytuacja w rzeczywistości wygląda inaczej. Największa w regionie, stosunkowo nowoczesna wieża telewizyjna w Doniecku od wiosny 2014r. transmituje nie ukraińskie, ale antyukraińskie kanały. O jej „mocy” świadczy następujący fakt: w zeszłym miesiącu zastępca kierownika administracji Służby Bezpieczeństwa Ukrainy w Obwodzie Zaporoskim, Dmytro Iwanow, powiedział na konferencji prasowej, że doniecka wieża telewizyjna przeważa nad tą zaporoską (!), dlatego też na terytoriach graniczących z Donbasem, na terytoriach rejonu roziwskiego w Obwodzie Zaporoskim, ukraińskie kanały telewizyjne są nieobecne już przez rok, natomiast transmitowanych jest 12 kanałów rosyjskich i „separatystycznych”. „Staramy się rozwiązać tą sytuację na poziomie technicznym, ale na dzień dzisiejszy się to nam nie udaje.  Chodzi nie tylko o rejon roziwski, ale również o kierunek Mariupol-Wołnowacha-Granitne.  Potrzebny jest potężny regenerator sygnału” – przyznał Iwanow.

Podobny problem istnieje również w innych obszarach przygranicznych, zwłaszcza w Obwodach Sumskim i Chersońskim.

Telewizor to nie wszystko, pomyślicie sobie. Prawdę mówiąc to właśnie telewizja jest głównym środkiem propagandy i agitacji w Donbasie. W warunkach zniszczeń dostęp do Internetu jest dla mieszkańców terytoriów kontrolowanych przez Kijów jeszcze bardziej utrudniony niż na „wielkiej Ukrainie”. Pro-ukraińskie drukowane środki masowego przekazu po gorącym lecie 2014r. nie ukazują się tutaj w ogóle. Plany Donieckiej Wojskowo-Cywilnej Administracji, aby wskrzesić obwodową gazetę „Życie” pozostały tylko planami. Czasami zdarza się, że do wybranych punktów Donbasu przywozi się nakład specjalnych wydań, przygotowany przez wolontariuszy i organizacje społeczne. Tak naprawdę pro-kijowską prasę trzeba by tutaj rozpowszechniać do każdego domu, co tygodnia, i za pieniądze z państwowego budżetu jeśli chce się myśleć o zwycięstwie w wojnie informacyjnej z Rosją o dusze Ukraińców na Donbasie.

Porażka w wojnie informacyjnej jako powód odroczenia wyborów

Negatywna sytuacja w przestrzeni informacyjnej jest jedną z przyczyn, dla których szef Donieckiej Wojskowo-Cywilnej Administracji apeluje, aby przenieść wybory lokalne w Donbasie z jesieni 2015r. na rok 2017.

„Jeśli chcemy, żeby na tych terytoriach zmieniły się nastroje społeczeństwa, styl życia, uległość wobec oligarchów, to trzeba przeprowadzić zasadnicze reformy – stworzyć nowe wspólnoty, stymulować samorząd lokalny, przywrócić tereny do życia pokojowego, rozpocząć odbudowę. Ludzie zrozumieją co się dzieje, gdy we znaki da się im pro-ukraińska propaganda. Gdy w końcu podłączymy ukraińskie kanały telewizyjne dla całego odwodu (a nie tak szczątkowo, jak jest to teraz), gdy zacznie się wydawanie pro-ukraińskich gazet, gdy naprawdę będziemy zarządzać środowiskiem informacyjnym, dopiero wtedy będzie można przeprowadzić wybory w Donbasie i spodziewać się, że władzy na tych terenach nie obejmą separatyści” – mówi w komentarzu dla polukr.net Olha Leń, doradca szefa Donieckiej Obwodowej Wojskowo-Cywilnej Administracji do spraw polityki informacyjnej.

Na razie, jak przyznaje Leń, „środowisko informacyjne w Donbasie pozostaje rosyjskie”. „Rok temu separatyści zajęli po swojej stronie prawie wszystkie strumienie, które zapewniają transmisję telewizyjną. Oni korzystają z nich, a my musimy budować nowe” – podkreśla.

Polskie nadajniki dla ukraińskiego Donbasu

W tym zakresie działa obecnie komisja do spraw zapewnienia stabilnego funkcjonowania krajowego systemu telewizji i radia. Niedawno o jej pracy raportowała zastępca Ministra Polityki Informacyjnej, Tetiana Popowa, która poinformowała, że brakuje środków na zapewnienie transmisji ukraińskiej telewizji na obszarze Donbasu. Co więcej, brakuje też odpowiednio wysokich terenów dla nadajników, dostępnych częstotliwości, a w niektórych miejscowościach na przeszkodzie stoją ciągłe ostrzały.

Praca jednak trwa. Jeszcze pod koniec kwietnia tego roku terroryści wysadzili wieżę telewizyjną na górze Karaczun, w pobliżu Słowiańska, którą zamienili na tymczasową. Uruchomiono częściową transmisję ukraińskich kanałów telewizyjnych. Realizacją tego projektu zarządzał doradca Ministra Polityki Informacyjnej do spraw zapewnienia funkcjonowania radiofonii i telewizji, Ołeksandr Brygynec, który sam pomagał przedstawicielom ukraińskiego koncernu radiofonii, łączności radiowej i telewizji instalować nadajniki.

„Chłopcy z Karaczuna zadzwonili do swoich krewnych ze wsi, a tamci podtwiedzili, że po uruchomieniu odnowionej wieży telewizyjnej w niektórych przypadkach jakość sygnału uległa znacznej poprawie, a w niektórych przypadkach sygnał pojawił się tam, gdzie nigdy wcześniej go nie było” – przyznał Brygynec. Według jego słów tymczasowa wieża telewizyjna zwiększyła zasięg ukraińskich kanałów prawie trzykrotnie.

Przywódcy „DNR” natychmiast oświadczyli, że nie pozwolą władzom zorganizować transmisji ukraińskiej telewizji na terytoriach kontrolowanych przez separatystów i zorganizują „wojnę sygnałów”, aby zagłuszać sygnał ze strony ukraińskiej. Jak można wnioskować z informacji uzyskanych od telewidzów, w owej „wojnie sygnałów” trudno nazwać Ukrainę zwycięzcą, chociaż Brygynec w wywiadzie dla „Głównego Dowódcy” raportuje: „Do Marjinki sygnał ukraińskich kanałów zarówno na terenach ukraińskich, jak i okupowanych, wystarczająco silny. Według naszych danych ukraińskie wieże pokrywają zasięgiem co najmniej 30% Doniecka [gdzie znajomi Brygynca ustanowili transmisję pięciu ukraińskich kanałów, wśród nich „1+1”, „5 Kanał”, „Espreso TV” – przyp. Autora]. Istnieje niewielka luka w transmisji, zaczynając od Marjinki do Popasnej na linii frontu, ponieważ nie działa nadajnik w samej Popasnej, ale sięgają nadajniki z Doniecka”.

Jeśli chodzi o urządzenia, które powinny zapewnić nadawanie ukraińskiej telewizji w regionie, Kijowi pomagają partnerzy zachodni. Od początku 2014r. Polska bezpłatnie przekazała Ukrainie osiem potężnych nadajników, kolejne 15 mniejszych przekazała Litwa. Jak poinformowała zastępca Ministra Polityki Informacyjnej Tetiana Popowa, prawie wszystkie z nich, z wyjątkiem dwóch polskich i jednego litewskiego, są już rozmieszczone w Donbasie. Oczywiście nie wystarcza to, aby zakłócić separatystyczne kanały, ale jest to wielki postęp.

Aby uruchomić przekazane nadajniki uruchomić, potrzebne jest dodatkowe wyposażenie – przekaźniki i anteny o koszcie od 10 do 15 tysięcy dolarów na każdy nadajnik. Gabinet Ministrów obiecał przeznaczyć odpowiednie fundusze, aczkolwiek nie da się nazwać tego procesu szybkim. Ogólnie rzecz biorąc Popowa skarży się na „skomplikowaną procedurę biurokratyczną”, którą „trzeba przejść w tej sprawie”.

W obliczu przeszkód biurokratycznych, finansowych i jeszcze innych, komisja do spraw zapewnienia stabilnego funkcjonowania systemu krajowego radia i telewizji opracowała szereg wniosków i zmian do obowiązującego ustawodawstwa Ukrainy, które powinny pomóc przyspieszyć odbudowę transmisji telewizyjnej i radiowej. W każdym bądź razie te zmiany powinna uchwalić Rada Najwyższa.

Jednak jak na razie mieszkańcy terytoriów okupowanych, którzy chcą otrzymywać ukraiński produkt informacyjny, ale jeszcze nie mają możliwości „złapania” go zwykłą anteną, zaczynają kupować zestawy telewizji satelitarnej – przyznał zastępca szefa Departamentu Technologii Informacyjnych Ministerstwa Obrony, Siergiej Gałuszka. Jego zdaniem „świadczy to o tym, że istnieje duże zapotrzebowanie na alternatywę”.

Wojna przeszkadza

Aby całkowicie pokryć sygnałem linię frontu, należy pamiętać, że idealna transmisja sygnału z dobrej wieży telewizyjnej rozciąga się w promieniu 30 kilometrów – na całej linii frontu potrzeba więc siedmiu wież. „Póki co mamy dwie – w Mariupolu i Wołnowasze, resztę trzeba zbudować” –  mówi Brygynec. Niestety, jego zdaniem „jeżeli wojna będzie trwała nadal, te wieże zostaną zniszczone w przeciągu 5 minut, a tym samym ich budowa jest niedorzeczna”.

Tymczasem więc, gdy zamiast pokoju w Donbasie mamy zaostrzenie walk, zmuszeni jesteśmy odkładać w czasie decyzję w sprawie budowy nowych nadajników telewizyjnych. I liczyć, że nie zostaną zniszczone te, które postawiono dopiero niedawno.

Fot. mip.gov.ua

Dmytro Lychowij
Tłumaczenie: Nataliia Sokolova

 

Share Button

Czytaj również

Fot. obserwatormiedzynarodowy.pl

90. rocznica Hołodomoru – sprawiedliwość to najlepsze uczczenie ofiar

90. rocznica Hołodomoru (ludobójstwa Wielkiego Głodu) przypada na drugi rok pełnoskalowej inwazji wroga, tego samego …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.