niedziela, 25 wrzesień, 2022
pluken
Home / Komentarze i opinie / Od modeli do dronów, której ratują życie
bezp

Od modeli do dronów, której ratują życie

Share Button

bezpSzycie mundurów, kompletowanie apteczek czy przygotowywanie siatek maskujących – tymi rzeczami ukraińscy wolontariusze zajmowali się od pierwszych miesięcy wojny na wschodzie kraju. Jednak budowanie wojskowych samolotów bezzałogowych jeszcze rok temu wydawało się być praktycznie fantastyką naukową – do czasu, gdy nie stało się rzeczywistością.

 

Od marzeń do rzeczywistości

„To było moje marzenie od dzieciństwa” – z uśmiechem na twarzy opowiada Andrij Saturskij. „Całe życie chciałem budować modele samolotów i latać, a gdy stało się to możliwym, wcieliłem swoje marzenia w życie. Najpierw sam, później znalazłem osoby o podobnych zainteresowaniach. Pod Lwowem stworzyliśmy lotnisko, gdzie uczyliśmy się pilotować nasze modele”. Pierwsze modele nie zawsze były udanymi. Ale z każdym kolejnym razem lepsze. W sumie ma za sobą sześć lat doświadczeń.

„A kiedy zaczęła się wojna, trzeba było w jakiś sposób pomóc wojsku. Samolot bezzałogowy realnie pozwala ratować życie. To proste – żołnierze nie muszą osobiście dokonywać zwiadu, wysyłają drona i zbierają potrzebne informacje. Nasze samoloty wykonują takie właśnie zadania: pomagają szukać pozycji przeciwnika, oceniać rezultaty ostrzałów czy też korygować ogień artylerii. Nawet jeśli tracimy aparat latający, on już wykonał swoją funkcję – udało się ocalić życie żołnierza” – opowiada Andrij i dodaje: „wszystko to zaczęło się bardzo prosto: wzięliśmy z kolegami nasz własnoręcznie wykonany model i oddaliśmy go wojskowym”.

Jego kolega Nazar Timoszik do wojny nigdy nie trzymał bezpilotowca w rękach, jednak dowiedział się o grupie osób zajmujących się taką działalnością i zaczął im pomagać. Wolontariusze mówią, że kiedy rozpoczynali swoją działalność rozumieli, że technika dla wojska musi spełniać wysokie standardy. Samolot bezzałogowy powinien mieć zasięg co najmniej 15-20 km, co wymaga odpowiedniej mocy baterii. „Są potrzebne odpowiednio efektywne elementy konstrukcyjne których brakuje. A to właśnie dzięki technologii można wygrać wojnę” – mówi Nazar.

Obaj wolontariusze pracują w jednej firmie – największym ukraińskim przedsiębiorstwie sektora IT, SoftServe. Właśnie ta firma stworzyła fundację „Otwarte oczy”, która wzięła na siebie większą część kosztów związanych z przygotowaniem samolotów bezzałogowych dla armii. Jeden dron kosztuje około 2 tysięcy dolarów, a stacja naziemna pozwalająca na jego pilotowanie – kolejne 3 tysiące. W ciągu roku udało się zbudować i przekazań oddziałom na wschodzie kraju już pięć bezzałogowców i trwają prace nad kolejnymi.

 

Dwa główne problemy

Wolontariusze zwracają uwagę na trudności – to przede wszystkim brak czasu i wykwalifikowanych kadr. Zbudowanie jednego samolotu trwa około miesiąca. Jednak praca wolontariuszy nie kończy się w momencie przekazania pojazdu wojskowym.

„Wszystkim wydaje się, że pilotowanie takiego pojazdu jest łatwe. Ale aby to robić trzeba znać i zasady aerodynamiki i aparaturę, i wiele innych detali. Ważnym czynnikiem jest doświadczenie – im więcej godzin spędziło się na pilotowaniu, tym pewniej można prowadzić samolot. To pewien paradoks – nie siedzi się w kabinie, ale trzeba „czuć” samolot” – mówi Andrij Saturskij.

Nauczenie żołnierzy prawidłowego posługiwania się urządzeniami o którym mowa, które nigdy nie znajdowały się na wyposażeniu Sił Zbrojnych Ukrainy trwa około 2-4 tygodni. Nazar Timoszik już od kilku miesięcy uczy żołnierzy we Lwowie pilotażu i dwa razy jeździł w tym samym celu do strefy ATO. Nauka rozpoczyna się od lotów na symulatorze – specjalnych programach komputerowych, które odtwarzają realia lotu. Ale nawet po takim przygotowanie nie wszystko udaje się w rzeczywistości.

„Zazwyczaj dla kierowania jednym pojazdem latającym potrzeba dwóch osób – jedna pilotuje, druga wskazuje kierunek lotu. Od razu przygotowujemy kilka grup. Aby nauczyć dobrze pilotować drona potrzeba około miesiąca. Wychodzi to różnie. Były wypadki, kiedy samoloty lądowały na terenach opanowanych przez separatystów i trzeba było tam prowadzić poszukiwania” – opowiada N. Timoszik.

 

Made in Ukraine

Aby była możliwa bardziej masowa produkcja, do prac włączyły się sklepy modelarskie. Wolontariusze przyznają, że mają o wiele bardziej ambitne plany. Jak dotąd wykorzystywano do budowy głównie komponenty produkcji chińskiej, obecnie chcą przejść na części produkowane w Ukrainie. Według Andrija Saturskiego mają one lepsze parametry i są lepiej przystosowane do lokalnych potrzeb, a co więcej – można będzie dopracować wiele detali.

Wolontariusze aktualnie pracują nad rozwiązaniami, które pozwolą na wykonywanie zadań przez samoloty w sposób automatyczny, bez udziału człowieka. „Wystarczy tylko wprowadzić dane gdzie samolot ma polecieć, zrobić zdjęcia i powrócić. Wszystko mają zrobić systemy elektroniczne – o startu do lądowania. Sądzimy, że uda nam się to osiągnąć” – mówi Andrij Saturskij.

 

Wolontariusze to za mało

Lwowscy twórcy bezpilotowców mają wiele zamówień: zarówno od batalionów ochotniczych jak i od Sił Zbrojnych Ukrainy. Część zapytań od razu kierują do innych grup wolonterskich. W ciągu roku swojej działalności nawiązali współpracę z 10 takimi grupami z całej Ukrainy.

„Wymieniamy się doświadczeniami i udoskonalamy nasze modele. Ale musimy rozumieć, że armia nie może polegać tylko na wolontariuszach. Są u nas poważne instytucje, które zajmują się już tym tematem i pracują już nad dronami dla różnych rodzajów wojsk, które wkrótce powinny trafić do armii. Jest spory potencjał który wymaga zainteresowania ze strony państwa i finansowania” – przekonuje Andrij Saturskij.

 

Mirosława Iwanik

 

Share Button

Czytaj również

Zaporoska Elektrownia Jądrowa w Enerhodarze / fot. Ralf1969 – Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=7343361

Rosyjskie zagrożenie jądrowe w Ukrainie

Grzyb atomowy. Świat dowiedział się o jego istnieniu w sierpniu 1945 r., kiedy japońskie miasta …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.