niedziela, 14 sierpień, 2022
pluken
Home / Komentarze i opinie / Vabank Kołomojskiego: walka o wpływ na przedsiębiorstwa naftowe
Ihor_Kolomoyskyi2

Vabank Kołomojskiego: walka o wpływ na przedsiębiorstwa naftowe

Share Button

Ihor_Kolomoyskyi2-277x300W sobotę, 28 marca Dniepropietrowsk pożegnał się z ekipą byłego już gubernatora Ihora Kołomojskiego. Z tej okazji w mieście odbyła się demonstracja pod hasłem „Dnipro za jedność Ukrainy”. Współpracownicy Kołomojskiego zapewnili, że nie wyjeżdżają z obwodu i nadal będą pomagać zmieniać i chronić region. Tak zakończyła się kariera Ihora Kołomojskiego, który niewiele ponad rok pracował na stanowisku szefa dniepropietrowskiej administracji państwowej. Powodem jego dymisji była walka o dwa przedsiębiorstwa naftowe: „Ukrtransnafta” i „Ukrnafta”.

Sytuacja zaostrzyła się w czwartek, 19 marca. Tego dnia parlament przyjął poprawkę do ustawy o spółkach akcyjnych. Jak już wcześniej pisał polukr.net, ta poprawka obniżyła kworum niezbędne dla zebrania walnego zgromadzenia akcjonariuszy z 60% +1 to 50%+1. Ta ustawa nazywana „ustawą Kołomojskiego” została przyjęta właśnie po to, aby pozbawić oligarchę wpływu na zarządzenia przedsiębiorstwem „Ukrnafta”. Rzecz w tym, że chociaż państwo miało w spółce udziały w wysokości 51% to zarząd w pełni należał do grupy „Prywat” Kołomojskiego, która kontrolowała także 42% udziałów w firmie. Taka sytuacja była możliwa właśnie wobec obowiązującego poziomu kworum akcjonariuszy – nie mając dostatecznie mocnego pakietu akcji, państwo nie było w stanie przeprowadzić zebrania akcjonariuszy i przyjmować jakichkolwiek rozstrzygnięć, w tym także o wypłacie dywidend. Straty z tytułu takiej sytuacji w „Ukrnafcie” ocenia się na ok. 6 mld hrywien. Przyjęta 19 marca poprawka do ustawy o spółkach akcyjnych pozbawiła grupę „Prywat” kontroli nad przedsiębiorstwem i umożliwiła jej powrót pod wpływ państwa. Ale to był dopiero pierwszy element starcia i wcale nie najważniejszy – główne boje toczyły się bowiem o inną spółkę – „Ukrtransnaftę”.

To przedsiębiorstwo jest w pełni państwowym – 100% akcji posiada „Naftohaz Ukrainy”. Ale od 2009 roku także ono przebywało pod kontrolą grupy „Prywat” – z nadania ówczesnej premier Julii Tymoszenko na czele firmy stanął współpracownik Ihora Kołomojskiego, Ołeksandr Łazorko. Jednak w marcu 2015 roku kierownictwo „Naftohazu” w porozumieniu z Ministerstwem Energetyki podjęło decyzję o usunięciu pana Łazorko z zajmowanego stanowiska. Wśród pretensji, jakie wysunął wobec niego szef „Naftohazu” Andrij Pasicznik znalazły się m.in.: wypłata co miesiąc na korzyść Ihora Kołomojskiego kwoty 75 mln hrywien za magazynowanie ropy w magazynach grupy „Prywat”, chociaż realne koszty tych operacji były nie większe niż 50 mln hrywien. Ponadto Łazorko powinien był otrzymywać zgodę zarządu firmy na takie działania. Łączna suma wypłat na rzecz Kołomojskiego wyniosła 305 mln hrywien, czyli sześć razy więcej niż wyniosły należności. Również wielkość wydobycia ropy zmniejszyła się z 3,6 mln ton do 2 mln ton w okresie sprawowania funkcji przez O. Łazorko. W „Naftohazie” pojawiły się podejrzenia, że brakująca część zapasów ropy była transportowana do rafinerii grupy „Prywat” w Kremenczuku, a część zysków firmy trafiła na konta banku Kołomojskiego.

Ale Ołeksandr Łazorko nie miał zamiaru podać się do dymisji: zabarykadował się w gabinecie, a do siedziby firmy przyjechała grupa uzbrojonych ludzi, a następnie sam Kołomojski. Oligarcha przeprowadził rozmowy z ministrem energetyki Demczyszynem, a także wyznaczonym na p.o. szefa firmy Jurijem Mirosznikom. Próbę zmiany kierownictwa nazwał wrogim przejęciem i ogłosił, że ma w Kijowie 2 tysiące ludzi, którzy są gotowi, być bronić jego przedsiębiorstw. Wychodząc z siedziby firmy Kołomojski obraził dziennikarza „Radia Swoboda” Serhija Andruszka, co faktycznie stało się jedną z przyczyn jego późniejszej dymisji – chamstwo oligarchy oburzyło społeczeństwo, władzę, dziennikarzy i dyplomatów. Dalsze działania były prowadzone w siedzibie „Ukrnafty” – także tam pojawili się i zabarykadowali uzbrojeni ludzie.

W poniedziałek otoczenie Kołomojskiego zorganizowało konferencję prasową, na jakiej wszystkie wydarzenia próbowano przedstawić jako atak na gubernatora. A także – zorganizować wielotysięczną demonstrację poparcia dla jego działań. To było jak wypowiedzenie wojny – wiadomo było, że oligarcha zastosuje wszelkie środki dla obrony swoich wpływów: podległe mu media, deputowanych, a także żołnierzy batalionów ochotniczych, finansowanych przez niego. Kołomojski nie blefował, gdy stwierdził, że odwoła żołnierzy z frontu i każe im maszerować na Kijów – mógł to zrobić, jednak w tej chwili pozostało czekać, co zwycięży – pieniądze czy patriotyzm.

Rozwiązanie sytuacji nastąpiło nadspodziewanie szybko: w nocy z wtorku na środę, po wielogodzinnych rozmowach w Administracji Prezydenta Ukrainy, Ihor Kołomojski napisał wniosek o dymisję ze stanowiska szefa dniepropietrowskiej administracji państwowej. Zaplanowaną demonstrację przeniesiono z niedzieli na sobotę i nazwano akcją za jedność Ukrainy. Poroszenko i Kołomojski kilkukrotnie zapewnili, że nie ma żadnego ryzyka destabilizacji sytuacji w kraju. Ale kontrola nad państwowymi firmami została przywrócona władzom państwowym.
Do takiego finału doprowadziły działania samego Kołomojskiego: w walce o wpływy nad państwowymi firmami zagrał va bank i przegrał. Jego reakcja nie była adekwatną do zaistniałej sytuacji, jednak prezydent Poroszenko nie mógł postąpić inaczej: dopuszczenie do utrzymania wpływów oligarchy oznaczałoby pokazanie własnej słabości, a także słabości państwa. Faktycznie kwestia dymisji Kołomojskiego pojawiła się na stole dopiero na samym końcu.

Ale jednocześnie zakładnikiem całej sytuacji stał się sam Petro Poroszenko: wyznaczanie kierownictwa spółek państwowych od teraz musi odbywać się maksymalnie przejrzyście. Wiadomo także, że po zmniejszeniu wpływu Kołomojskiego na państwowe spółki podobny los czeka także innych oligarchów (których nikt zresztą nie nazywa patriotami). W najbliższym czasie oczekuje się podobnych działań wobec przedsiębiorstw pozostających pod kontrolą Achmetowa, Pińczuka, Firtasza i innych. Wszystko się dopiero zaczyna jako że „akcja” przeciwko Kołomojskiemu nie odbyła się bez zewnętrznej interwencji. Europejscy i amerykańscy dyplomaci od dawna zwracają uwagę, że ukraińskie władze powinny zrobić porządek z oligarchami. I właśnie energetyczny holding Achmetowa jest następny – Bankowa już kilka tygodni temu domagała się sprzedaży części aktywów.

Iryna Hamryszczak

Share Button

Czytaj również

Centrum Winnicy po rosyjskim ostrzale rakietowym / fot. https://www.facebook.com/photo/?fbid=421076763391712&set=a.290275169805206

Rośnie liczba ofiar po rosyjskim ostrzale rakietowym Winnicy

Już 141 dni Ukraina konfrontuje się z inwazją Rosji na pełną skalę. Armia Federacji Rosyjskiej …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.