wtorek, 22 Wrzesień, 2020
pluken
Home / Wywiady / Mykoła Sungurowski: Zaostrzenie sytuacji w Donbasie będzie, pytanie jedynie kiedy
centrumrazumkova

Mykoła Sungurowski: Zaostrzenie sytuacji w Donbasie będzie, pytanie jedynie kiedy

Share Button

centrumrazunkowaEskalacja konfliktu w Donbasie tradycyjnie ma miejsce w okolicach pewnych dat: w czasie Dnia Jedności lub Dnia Niezależności Ukrainy. Nic dziwnego, że kluczowym dla dalszych losów zawieszenia broni jest data 9 maja – dzień zakończenia II wojny światowej. Wokół tego dnia, zdaniem wielu analityków, należy oczekiwać zaostrzenia sytuacji lub nawet kolejnego natarcia separatystów. Jednak prognozowanie sytuacji na wschodzie Ukrainy to nadal wróżenie z fusów – nikt do końca nie wie, jakie plany ma Władimir Putin i jakimi kryteriami będzie się kierował oraz jakie podejmie decyzje.

O sytuacji na wschodzie i możliwych wariantach rozwoju sytuacji mówi dyrektor programów wojskowych Centrum Razumkowa, Mykoła Sungurowski.

Istnieją obawy, że w okolicach 8-9 maja dojdzie do kolejnej eskalacji walk w Donbasie. Na ile te obawy są uzasadnione?

Trudno powiedzieć. Może stać się to zarówno przed majowymi świętami jak i po nich. Wszystko zależy od tego, czy Władimir Putin będzie chciał jeszcze bardziej popsuć stosunki z tymi krajami, których przywódcy zapowiedzieli swój przyjazd na obchody 9 maja. Nie ma wątpliwości, że będą miały miejsce akcje dywersyjne, które zresztą trwają już od dłuższego czasu. Należy prognozować wszelkie scenariusze i na nie się przygotowywać. Jedno jest pewne: jeśli nie dojdzie do eskalacji przed świętami, będzie to wkrótce po nich. Ugrupowania terrorystyczne gromadzą broń i inny sprzęt, a tego nie robi się tak po prostu, bez powodu.

Jak można ocenić to, co dzieje się teraz w Donbasie?

Teraz cały czas trwają ostrzały i działają grupy dywersyjne. Ma to na celu rozpoznanie naszej obrony, odbywa się poszukiwanie słabych punktów. To także potwierdza, że uderzenie jest niemal pewne – i będzie ono miało miejsce na kilku kierunkach na raz, aby rozbić nasze siły.

O jakich kierunkach mowa?

Trudno ocenić, który z nich będzie głównym. Moim zdaniem, najbardziej prawdopodobnym jest atak pod Ługańskiem oraz spod Doniecka, a także spod Mariupola – aby stworzyć jeden duży kocioł.

Były już informacje, że sytuacja w Ługańsku i wokół niego zaostrza się…

Takie wiadomości o niczym nie mówią. Może to być manewr odwracający uwagę od sytuacji na innych kierunkach, gdzie ma nastąpić uderzenie. Gdzie dokładnie to będzie – to pytanie do wojskowego wywiadu, ale nie sądzę, by dziś ktoś mógł na takie pytanie odpowiedzieć.

Były także doniesienia mówiące, że front może powstać na całej linii granicy rosyjsko-ukraińskiej.

Nie jest to wykluczone. Jeżeli istotnie zacznie się natarcie, będzie chodziło o stworzenie jak najszerszej możliwości wtargnięcia na terytorium Ukrainy, aby znów posadzić naszych liderów politycznych za stół rozmów i wymusić jeszcze większe ustępstwa. Jednoznacznie można stwierdzić, że chodzi o rozszerzenie terenów podległych DNR i ŁNR oraz stworzenie korytarza lądowego na Krym.

Czego tak naprawdę chce Putin na Donbasie? Jaki jest jego cel?

Putin chce legalizacji obu republik, ale – co ważne – w składzie Ukrainy. Włączenie tych obwodów do składu Rosji nie jest mu do niczego potrzebne. Chodzi, aby pozostały one w składzie Ukrainy, ale przy takim statusie, aby mogły zawetować eurointegracyjny kurs całej Ukrainy. Cel Putina jest jasny – nie pozwolić na oderwanie Ukrainy od Rosji i pozostawić ją w swojej strefie wpływu. Jeśli mowa o celach regionalnych, to chodzi też o wpływanie na politykę UE w regionie i uzyskanie pewnych ustępstw, w tym także włączenie Rosji jako czynnika w rozwiązywaniu tego konfliktu. Globalnie Rosja chce zwiększyć swoje znaczenie w sektorze międzynarodowego bezpieczeństwa i zyskać prawo do takich działań, jakie już realizuje. Jak na razie efekty są wręcz odwrotne, ale wydaje się, że nie wszystko stracone. Trwa praca na poszczególnymi krajami czy politykami, sojusznikami takimi jak kraje BRICS czy krajami, które tradycyjnie wspierają Rosję. Dlatego ta polityka będzie trwać.

Jakie są szanse na osiągnięcie tych celów?

Jeżeli już teraz z nich zrezygnuje, będzie to oznaczało kapitulację. Ale do tego nie dojdzie. Bo inaczej straciłby swoje oblicze, przede wszystkim w samej Rosji.

Ale jeśli będzie kontynuować nacisk na Ukrainę, efekt będzie ten sam…

To może być chyba bardziej pytanie do lekarzy, niż do analityków – co kieruje przywódcą Rosji.

Czy te instrumenty, jakie stosuje Ukraina i świat cywilizowany mogą zmusić Putina do odstąpienia z Donbasu?

Ogólnie rzecz biorąc, tak. Teraz mamy do czynienia z próbą odpowiedni hybrydowej na wojnę hybrydową. Dlatego trzeba wykorzystywać tutaj metody polityczne, wojskowe, ekonomiczne, antypropagandę – i to wszystko razem. To, że rozważana jest sprawa przekazania Ukrainie tzw. broni śmiercionośnej – może przedłużyć czas zawieszenia broni, a także sprzyjać rozwiązaniu konfliktu metodami politycznymi. Putinowi nie jest potrzebna po prostu ofensywa – jemu potrzeba sukcesu. A to może osiągnąć wtedy, gdy będzie miał zdecydowaną przewagę w sile żywej i technice. Przewagę w liczbie żołnierzy możemy częściowo niwelować – poprzez mobilizację i rotacje żołnierzy, co zresztą odbywa się przez cały czas. Ale kwestie dotyczące sprzętu są trudniejsze – mało prawdopodobne, abyśmy byli w stanie tylko własnymi siłami zniwelować przewagę Rosji. Gdybyśmy otrzymali pomoc wojskową ze strony Zachody, sprzyjałoby to trwałości porozumienia pokojowego, jako że Putin byłby zmuszony zebrać więcej sił – a jego środki są ograniczone, choć rzecz jasna stara się stworzyć inne wrażenie.

Jak na razie jednak nie ma mowy o przekazaniu broni śmiercionośnej Ukrainie.

Jak na razie tak. Celem polityki Putina przed początkiem konfliktu w Donbasie było przekonać wszystkich, że Rosja ma nieograniczone środki dla rozwiązania tego konfliktu drogą zbrojną. Wielu w to uwierzyło. Dlatego jednym z argumentów przeciwko przekazaniu broni Ukrainie jest ten, który mówi, że zwiększy to liczbę ofiar. Faktycznie jednak jest na odwrót – bo nowoczesna broń pomoże zmniejszyć liczbę zabitych po naszej stronie.

Rosja ma jeszcze jeden argument: broń jądrową.

To tylko szantaż. Nie wierzę, że Moskwa byłaby do tego zdolna. Chociaż, jak już mówiłem, być może to pytanie do lekarzy.

 

Rozmawiała: Iryna Hamryszczak

 

 

 

Share Button

Czytaj również

Fot. uk.wikipedia.org

Oksana Jurynets: rosyjska agresja nie zakończy się na Gruzji czy Ukrainie

Z Oksaną Jurynets, deputowaną do Rady Najwyższej Ukrainy VIII kadencji, członkiem ukraińskiej Delegacji Parlamentarnej przy …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.