piątek, 3 lipiec, 2026
pluken
Home / Komentarze i opinie / Sprawa arciwalna: na Ukrainie zaproponowano odtajnić archiwa Związku Radzieckiego
archiwum

Sprawa arciwalna: na Ukrainie zaproponowano odtajnić archiwa Związku Radzieckiego

Share Button

archiwum– W poszukiwaniu przeszłości miałem okazję pracować w wielu archiwach Ukrainy. Kilka lat temu zacząłem się interesować historią mojej rodziny. I jeżeli w sprawach prywatnych nie było szczególnych problemów w badaniu dokumentów, to jako naukowiec miałem ich sporo. W rzeczywistości, wszystkie nasze archiwa są różne i bardzo dużo zależy od czynnika ludzkiego. Niestety stan naszych zbiorów nie jest najlepszy, brakuje wyposażenia, rąk do pracy itd. Po ostatnich zmianach politycznych na Ukrainie dostęp do archiwów uległ delikatnej liberalizacji. Jednak problemy pozostają, są archiwiści, którzy wolą nie wydawać dokumentów, nawet jeśli jest to niezgodne z prawem – opowiada Pawło Podobjed, prezes fundacji charytatywnej „Herojika” („Героїка”).

Nawet po 23 latach niepodległości, ukraińskie organy ścigania aktywnie chronią archiwa organów represji dawno nieistniejącego państwa. Droga masowego otwarcia archiwów dotyczących przestępstw dokonanych przez systemy totalitarne, którą Europa przeszła jeszcze na początku 1990 roku, Ukraina dopiero rozpoczyna. Według historyków i działaczy społecznych bez właściwego ujawnienia wszystkich archiwów ZSRR nie jest możliwe przeprowadzenie ostatecznej dekomunizacji Ukrainy, a tym samym jej postęp.

Prawo do prawdy

Lwowianka Oksana od dziecka wiedziała, że dziadek zginął gdzieś daleko na północy. Zabrano go do strasznego więzienia, kiedy jej tata był mały. Młodej żonie i synowi żołnierza Ukraińskiej Powstańczej Armii cudem udało się uratować. Roksana wspomina: historię dziadka opowiadano po cichu i w domu. Chwalić się tym, że jesteś krewnym człowieka, któremu przyklejono metkę „zdrajcy państwa” za czasów Związku Radzieckiego było niebezpieczne. Kilkadziesiąt lat rodzina nie wiedziała co się stało z mężczyzną w dalekim Sachalinie i dopiero na początku 1990 roku powiadomiono, że został zamordowany podczas próby ucieczki pod koniec 1940 roku. Jednak bez żadnych szczegółów.

– Bardzo interesuje mnie jego historia. Ciekawe jak go zaaresztowano, ile czasu spędził w więzieniu i wreszcie jak zginął. Sądziłam, że proces otwarcia archiwów już dawno się zakończy i miałam nadzieję, że dokumenty będą dostępne. Dlatego nie śpieszyłam się. Ale być może nie wszystko stanie się tak szybko. Myślę, że trzeba będzie jednak napisać prośbę do różnych organów i szukać, gdzie znajduje się sprawa dziadka – mówi lwowiaka.

W podobnej sytuacją są obecnie tysiące Ukraińców, którzy nie znają losów swoich bliskich. Zgodnie z zarządzeniem prezydenta Ukrainy ze stycznia 2009 roku, powinno dojść do odtajnienia dokumentów, które dotyczą Wielkiego Głodu, ukraińskiego ruchu wyzwoleńczego oraz represji. Jednak w praktyce nie zawsze tak jest, wiele zależy od tego, czy pracownik archiwum zechce dostarczyć sprawę, czy nie .

Według historyków dopóki archiwa są zamknięte trudno mówić nie tylko o sprawiedliwości dla rodzin, ale i o kompleksowych badaniach historycznych oraz analizie wydarzeń tamtych czasów.

– W rozwiniętych demokratycznie państwach istnieje podstawowa zasada: informacje użyteczności publicznej powinny być ważniejsze niż wszelkie ograniczenia. Stosuje się ona wszystkich informacji, a szczególnie retrospektywnych, tych które dotyczą naszej przeszłości. Rada Europy 13 lipca 2000 roku przyjęła rekomendacje dla państw członkowskich w sprawie dostępu do archiwów. Jedna z najważniejszych: żadne państwo nie może uważać się za demokratyczne, jeśli nie zapewniło sowim obywatelom dostępu do informacji na temat przeszłości. Poradzenie sobie z totalitarnym dziedzictwem jest absolutnie niemożliwe bez otwartego dostępu do archiwów, które mówią o jego funkcjonowaniu. Po upadku systemu zorganizowano wiele konferencji, na których decydowano co zrobić z archiwami. Jedno z głównych zaleceń: rejestry organów represji powinny być oddane pod kontrolę nowych, demokratycznych organów władzy – powiedział kandydat nauk w dziedzinie historii, przewodniczący Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej, Wolodymyr Wiatrowycz.

Eksperci tłumaczą: Ukraina powinna wreszcie przestać bronić prawa tych, którzy dopuścili się masowego łamania praw człowieka i stanąć w obronie ofiar.

– Gdy mówimy o archiwach powinniśmy pamiętać, że nie mówimy o dokumentach, mapach, czy budynkach, mówimy o podstawowych prawach, prawa do wolności słowa i wypowiedzi. Oczywiście istnieje również prawo do poszanowania życia prywatnego, ale nawet w tym wypadku wyjątkami są informacje o znaczeniu publicznym. Jest to ważne, ponieważ gdy mówimy o dokumentach byłych służb specjalnych, są to dokumenty, które z jednej strony zawierają informację prywatną, ale jednocześnie są istotne dla interesu publicznego, ponieważ są świadectwem przestępstw i represji wobec obywateli byłego ZSRR – przekonuje prawnik Instytutu Mediów Prawa, Ihor Rozkladaj.

Polska i kraje bałtyckie jako wzór

Według Wolodymyra Wiatrowycza archiwa byłych organów represji najlepiej udało się zachować w Polsce, w sumie 87 km półek.

– W różnych państwach na różny sposób udało się uratować te dokumenty. Tam gdzie odbyły się aksamitne rewolucje zrobiono to lepiej, a gdzie nie, nieco wolniej i dlatego służbom specjalnym udało się zniszczyć część dokumentów. Później były specjalne akty prawne, które określały sposób pracy w tych archiwach. Pierwsza ustawa została przyjęta w Niemczech w grudniu 1991 roku. Najważniejsze co łączy wszystkie ustawy to prawo pierwszeństwa ofiary przed prawami osób, które pracowały dla systemu. Jednocześnie ofiara ma prawo tymczasowo ograniczyć dostęp do informacji o sobie, a przestępca nie. Nieograniczony dostęp do archiwów mieli krewni, naukowcy i dziennikarze – mówi Wolodymyr Wiatowycz.

Według p.o dyrektora Centrum Badać Ruchu Wyzwoleńczego, eksperta reanimacyjnego pakietu reform Andrija Koguta, w polityce otwarcia archiwów Ukraina z jednej strony straciła dużo czasu, a z drugiej ma szansę zrobić to szybko i skutecznie. Nie jest konieczne wymyślanie czegoś nowego, a jedynie rozsądnie skorzystać z doświadczenia państw europejskich. Najlepiej Ukrainie mogłoby posłużyć doświadczenie Polski, Czech oraz państw bałtyckich.

– W Polsce podobnie jak w innych państwach Europy Środkowo-Wschodniej wszystkie archiwa komunistycznej milicji i służb specjalnych są otwarte. Zabrano je od istniejących organów ścigania i, albo stworzono nowe struktury, albo przekazano instytutom pamięci narodowej. Zasada otwartości archiwów funkcjonuje tam faktycznie, a nie tylko na papierze. W naszej pracy warto by było również kierować się w stronę krajów bałtyckich, które wśród postradzieckich państw były w stanie bardzo szybko i skutecznie pokonać, poradzić sobie z radzieckim dziedzictwem i iść naprzód – mówi Andrij Kogut.

Na skraju straty

Według ekspertów Centrum Badań Ruchu Wyzwoleńczego, którzy opracowali „koncepcję zapewnienia bezpiecznego dostępu do dokumentów w archiwach komunistycznych służb specjalnych” problem archiwów należy rozwiązać jak najszybciej, ponieważ istnieje niebezpieczeństwo fizycznej utraty dokumentów. Od ukraińskich więźniów, którzy byli przetrzymywanie przez rosyjskie wojska okupacyjne w Doniecku wiadomo, że umieszczali ich na pustych pólkach archiwum Służby Bezpieczeństwa Ukrainy w Doniecku. Los tych dokumentów nie jest do końca znany i jeśli współczesne dokumenty, być może, zostały wywiezione do Rosji, to materiały historyczne na pewno zostały zniszczone lub skradzione.

– Musimy fizycznie zabrać materiały z tych pomieszczeń, w których obecnie są przechowywane. Są to archiwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Służby Bezpieczeństwa Ukrainy oraz Służb Wywiadu Zagranicznego. Należy je naukowo opracować oraz zapewnienie dostępu obywateli Ukrainy do przestępstw przeciwko prawom człowieka. Ma to dotyczyć wszystkich dokumentów do grudnia 1991 roku. Poza tym te, które obecnie są przechowywane przez służby ścigania tworząc niebezpieczny efekt dziedziczenia – niby współczesne SBU, ale potomkowie KGB, a milicja potomkiem ówczesnej represyjnej milicji. To bardzo kontrastuje z zapewnieniami, że będziemy budować tworzyć te służby według zasad europejskich zasad jawności. Należy się wreszcie określić, co tak naprawdę robimy – przekonuje Andrij Kogut.

Eksperci już przygotowali poprawki do ukraińskiego prawa, które pozwalają na zmianę podejścia w ujawnieniu dokumentów i wreszcie stworzyć jedno wielkie publiczne archiwum.

– Nie jest to łatwe i potrzebuje kosztów, ale z doświadczenia ustaw o dostępie do informacji publicznej wiadomo, że, gdy pojawia się ustawa, znajdują się i pieniądze. Oczywiście nie od razu. Ale jeśli nie będziemy nic robić to i nic się nie zmieni. Jestem przekonany, że obecny konflikt zbrojny na Ukrainie to również skutek tego, że archiwa długo pozostawały zamknięte. – mówi Ihor Rozkladaj.

A następnym krokiem po przekazaniu archiwów, jak mówią eksperci, należ zająć się ich digitalizacją. Na przykład Polska corocznie dygitalizuje do 5 mln dokumentów. Nawiasem mówiąc, Centrum Badań Ruchu Wyzwoleńczego stopniowo uzupełnia zbiory swojego elektronicznego archiwum avr.org.ua, online jest dostępne ponad 20 tysięcy dokumentów z archiwum KGB, materiały OUN oraz UPA.

– Ważne aby zdigitalizować wszystkie dokumenty, aby archiwum było dostępne nie tylko dla naukowców, ale i społeczeństwa. Dotyczy to wszystkich archiwów: tych, które znajdują się w strukturze Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, a także audiowizualnych, które obecnie mieszczą się w instytucjach państwowych i prywatnych firmach. Kiedy mówimy o reformowaniu kultury, mówimy o zmianie prawa i o tym, że sprawa archiwów powinna być synchroniczna ze standardami europejskimi – podsumowuje przewodniczący komitetu do spraw kultury i duchowości Rady Najwyższej Ukrainy, Mykoła Kaniażycki.

Myroslawa Iwanyk

Share Button

Czytaj również

Fot. obserwatormiedzynarodowy.pl

90. rocznica Hołodomoru – sprawiedliwość to najlepsze uczczenie ofiar

90. rocznica Hołodomoru (ludobójstwa Wielkiego Głodu) przypada na drugi rok pełnoskalowej inwazji wroga, tego samego …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.