Według władz Iranu omyłkowe zestrzelenie samolotu Boeing 737 linii Ukraine International Airlines było spowodowane nieprawidłowościami w systemie obrony przeciwlotniczej tego kraju.
„Jeden z kompleksów przeciwlotniczych broniących Teheranu został przemieszczony. To doprowadziło do zmiany jego położenia geograficznego i kierunku oddziaływania” – stwierdził przedstawiciel władz irańskich cytowany przez agencję TASS, dodając, że zmiana dyslokacji nie pociągnęła za sobą zmiany ustawień związanych z namierzaniem celów. W związku z tym, system obronny rozpoznał samolot jako obiekt, który z kierunku północno-zachodniego przemieszcza się w stronę Teheranu, choć faktycznie samolot oddalał się od irańskiej stolicy.
8 stycznia 2020 roku, w wyniku omyłkowego zestrzelenia Boeinga 737 UIA zginęło 176 osób. 11 stycznia Iran przyznał się do omyłkowego zestrzelenia samolotu.
W związku z przypadającym 11 lipca Dniem Pamięci Ofiar Zbrodni Wołyńskiej, ambasada Ukrainy w Warszawie opublikowała w mediach społecznościowych list poświęcony tym wydarzeniom.
„Dziś wspólnie z polskim narodem solidarnie oddajemy hołd niewinnym ofiarom Wołynia, nie dzielimy ich na swoich czy obcych. To był i pozostaje nasz wspólny ból” – napisano w liście. Autorzy wskazują na trudną sytuację mniejszości ukraińskiej w II RP w okresie przed wybuchem II wojny światowej, która stworzyła warunki dla zaostrzenia nienawiści i wykorzystania tej sytuacji przez władze nazistowskie i sowieckie w czasie okupacji w latach 40. XX wieku, a także przez władze komunistyczne dla „rozwiązania kwestii ukraińskiej” w Polsce powojennej.
„My zdecydowanie potępiamy jakiekolwiek przejawy przemocy, doprowadzające do ludobójstwa na tle narodowościowym. Celowym zbrodniom przeciwko niewinnej ludności niema żadnego usprawiedliwienia. Modlimy się za niewinnie zamordowanych. W pamięć o nich budujemy dziś razem z Polską i polskim narodem stosunki partnerskie i dobrosąsiedzkie na zasadach wzajemnego szacunku i wiary w naszą wspólną europejską przyszłość” – czytamy w liście opublikowanym na profilu ambasady na Facebooku.
Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Wołyńskiej został ustanowiony 22 lipca 2016 roku przez Sejm RP. Dzień 11 lipca to data kulminacyjnego momentu działań wymierzonych w ludność polską na Wołyniu w 1943 roku, gdy oddziały ukraińskie dokonały ataków na blisko 100 polskich miejscowości. Według aktualnych ocen historyków, w wyniku działań zbrojnych ukraińskiego podziemia i akcji odwetowych ze strony polskiej zginęło na Wołyniu i w Małopolsce ok. 100 tys. Polaków (z czego ok. 60 tys. na samym Wołyniu) oraz od 5-10 do nawet 20 tys. Ukraińców.
Na podstawie: ukrinform.ua, facebook.com/AmbasadaUkrainywPolsce
W środę, 8 lipca, odbyło się posiedzenie Komisji Ukraina-NATO na szczeblu ambasadorów, podczas którego omówiono kwestie związane z bezpieczeństwem, w tym zwłaszcza na Morzu Czarnym i w jego sąsiedztwie.
„Sytuacja bezpieczeństwa była przedmiotem rozmów na wielu spotkaniach, w tym w ramach posiedzenia Komisji Ukraina-NATO. Strona ukraińska zwróciła uwagę na konieczność działań mających na celu wsparcie Ukrainy w regionie Morza Czarnego (…) ustaliliśmy, na bazie dotychczasowych doświadczeń, że będziemy rozwijać współpracę w tym sektorze” – powiedziała wicepremier Olga Stefaniwna. W jej ocenie, przedstawiciele krajów NATO pozytywie ocenili postęp w reformach w sferze bezpieczeństwa i obronności.
Według ukraińskiej wicepremier, kraje NATO, w tym zwłaszcza przedstawiciele Francji i Niemiec, potwierdzili gotowość do dalszej pracy na rzecz kontynuowania procesu pokojowego na Donbasie w ramach formatów normandzkiego i mińskiego.
Obawy strony ukraińskiej związane z Morzem Czarnym dotyczą przede wszystkim ryzyka eskalacji działań zbrojnych przez stronę rosyjską, głównie wobec planowanych przez Federację Rosyjską ćwiczeń Kaukaz-2020.
30 czerwca 2020 roku w terminalu należącym do przedsiębiorstwa Ukrtransnafta rozpoczęto rozładunek 85 tys. ton ropy naftowej, która ma trafić na Białoruś.
Transport jest realizowany za pośrednictwem terminala „Piwdennyj” w Odessie. Następnie, ropociągiem Odessa-Brody i jedną z dwóch nitek ropociągu „Przyjaźń” ropa trafi do rafinerii Mozyr na Białorusi.
W okresie od marca do kwietnia 2020 w ramach porozumienia pomiędzy BNK (UK) Limited i Ukrtransnaftą zrealizowano cztery transporty ropy za pośrednictwem terminalu w Odessie o łącznej wielkości 350 tys. ton.
W 2019 roku do rafinerii Mozyr trafiła zanieczyszczona ropa z Rosji, co spowodowało wyłączenia zakładu z działalności i spowodowało straty w wysokości 100 mln dolarów.
W ciągu ostatniej doby na Ukrainie zdiagnozowano 917 nowych zachorowań na koronawirusa. Najwięcej chorych zarejestrowano w obwodach lwowskim, rówieńskim i zakarpackim: odpowiednio 173, 93 i 86. 19 osób zmarło.
Dzień wcześniej, 26 czerwca, zanotowano 948 wypadków zakażenia i 24 przypadki zgonu w wyniku zachorowania na COVID-19.
Minister ochrony zdrowia Ukrainy Maksym Stepanow ostrzegł przed możliwym zwiększeniem liczby zachorowań w najbliższym czasie. „Jeśli zaraz nie będziemy trzymać się zaleceń, to będziemy mieli jeszcze gorszy rezultat za dwa tygodnie” – powiedział Stepanow. Dodał, że szpitale powinny przygotowywać się już nie tylko na drugą, ale i na trzecią falę zachorowań, a w przypadku dynamicznego wzrostu liczby chorych może dojść do sytuacji, gdy zabraknie miejsc w szpitalach.
Według ministra ochrony zdrowia Ukrainy, w ciągu ostatniego miesiąca sytuacja znacząco się pogorszyła: pod koniec maja notowano 300-400 zakażeń, obecnie 900-1000 na dobę. Wzrosła także liczba osób hospitalizowanych. Przyczyną takiego stanu rzecz jest według MOZ niedotrzymywanie reżimu kwarantanny i zaleceń dotyczących zachowania dystansu społecznego, w tym zwłaszcza w środkach transportu, oraz niekorzystanie ze środków ochrony osobistej. W związku z powyższym, w 13 obwodach Ukrainy może dojść do wzmocnienia wcześniej zniesionych lub poluzowanych zasad kwarantanny.
– Jest to największa w historii pomoc humanitarna, jaką otrzymało Ministerstwo Zdrowia Ukrainy – powiedział wiceminister ochrony zdrowia Ukrainy Ihor Iwaszczenko, po tym jak z Warszawy do Kijowa przybył konwój 12 ciężarówek straży pożarnej ze 130 tonami pomocy humanitarnej z Polski o łącznej wartości prawie 2,5 miliona złotych.
Polscy strażacy przywieźli, między innymi, 40 tysięcy masek, 50 tysięcy rękawic jednorazowych, ponad 18 tysięcy przyłbic, ponad 130 tysięcy litrów środków odkażających oraz tysiąc kombinezonów ochronnych. Pieniądze na zakup środków ochrony do walki z koronawirusem przekazały również spółki skarbu państwa, które są obecne na ukraińskim rynku m. in. PKO BP, PKN Orlen, PGNIG, PZU.
W konferencji prasowej na podwórku Służby Celnej w Kijowie wzięli udział wiceminister ochrony zdrowia Ukrainy Ihor Iwaszczenko, ambasador RP w Kijowie Bartosz Cichocki, kierownik sekcji politycznej w delegacji Unii Europejskiej na Ukrainie Artur Gębal, prezes Fundacji Solidarności Międzynarodowej Rafał Dzięciołowski, brygadier Marcin Kędra, dowódca polskiej grupy ratowniczej „Ukraina 2020” oraz przedstawiciele ukraińskiej służby celnej.
– Solidarność jest polską wakcyną na koronawirusa, którą kierujemy na Ukrainę, Białoruś, Mołdawię oraz do innych państw partnerstwa wschodniego. Mamy nadzieję, że te przywiezione z Polski środki ochrony pomogą w walce z pandemią – powiedział ambasador Bartosz Cichocki.
– Dwanaście samochodów ciężarowych państwowej straży pożarnej przywiozło pomoc z Polski w walce z COVID-19. Są to środki ochrony osobistej, kombinezony, maski, przyłbice o łącznej wartości prawie 2,5 miliona złotych. Przede wszystkim będą służyły lekarzom na pierwszej linii walki z pandemią, która w ostatnich tygodniach na Ukrainie przybiera niepokojące rozmiary – powiedział prezes FSM Rafał Dzięciołowski.
Wiceminister ochrony zdrowia Ukrainy Ihor Iwaszczenko podziękował za pomoc i podkreślił, że bardzo docenia wsparcie ze strony Polski. – W ciągu ostatnich tygodni na Ukrainie bardzo zwiększyła się ilość zarażonych osób koronawirusem. Środki ochrony i płyny dezynfekcyjne są nam bardzo potrzebne. Otrzymaliśmy wiele zgłoszeń od szpitali po całej Ukrainie, że bardzo potrzebują tych rzeczy. Dlatego jak najszybciej postaramy się im to przekazać. Nasi lekarze są na tej pierwszej linii frontu w walce z koronawirusem. Codziennie ryzykują swoim życiem ratując życia naszych obywateli. Jesteśmy wdzięczni Polsce, że dzięki tej pomocy, będziemy mogli ochronić również ich życia – podsumował Iwaszczenko.
– Pomagamy naszemu sąsiadowi w walce z koronawirusem – pandemią, która również nas dotknęła. Ukraina wystosowała prośbę o pomoc za pośrednictwem europejskiego mechanizmu ochrony ludności. Polska podjęła decyzję, że na tą prośbę pozytywnie odpowie. Państwowa straż pożarna została poproszona o to, żeby przetransportować dary zebrane przez Fundację Solidarności Międzynarodowej, działającej przy polskim MSZ – powiedział brygadier Marcin Kędra, dowódca polskiej grupy ratowniczej „Ukraina 2020”.
Prezes Fundacji Solidarności Międzynarodowej Rafał Dzięciołowski podkreślił, że kolejna już akcja pomocy jest przejawem polskiej solidarności dla Ukrainy.
– Cytowałem słowa Tarasa Szewczenki i mówiłem, że wcielamy w życie zakończenie jego wiersza „Do Polaków”, aby podać rękę kozakowi i serce czyste dać i razem w imię Chrystusa zbudować cichy raj. Właściwie odbudować, bo tak jest w oryginale, co pokazuje, że ten 19-wieczny ukraiński poeta znał już taką rzeczywistość, którą nazywał wspólnym polsko-ukraińskim rajem. Jest to jakieś wyzwanie polityczne, ale też mentalne dla obu narodów, żeby przekroczyć dotychczasowe paraliżujące podziały i zacząć rzeczywiście pracować dla wspólnego dobra. To jest bardzo chrześcijańskie i bardzo politycznie mądre i wskazane, biorąc pod uwagę, że i my i Ukraińcy mamy wspólnego sąsiada, którego się boimy. Tym sąsiadem jest agresywna imperialna Rosja – podsumował prezes FSM.
Eugeniusz Sało
Tekst ukazał się na łamach Niezależnego Pisma Polaków na Ukrainie Kurier Galicyjski
W ramach pakietu pomoc wojskowej strona ukraińska ma otrzymać m.in. kutry patrolowe typu Mark VI (16 sztuk, na zdj.), radary i systemy identyfikacji.
Poza sprzedażą systemów uzbrojenia, które według amerykańskiej Agencji ds. Współpracy w zakresie Uzbrojenia (ang. Defense Security Cooperation Agency) mają służyć ochronie ukraińskich wód terytorialnych, USA udzielą również Siłom Zbrojnym Ukrainy pomocy w zakresie obsługi technicznej i szkolenia personelu w zakresie wykorzystania otrzymanego sprzętu.
W ostatnich dniach Zarząd ds. współpracy wojskowej ambasady USA w Kijowie otrzymał dostawę sprzętu o wartości 60 mln dolarów. Ma on trafić do jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy. W ramach tej dostawy znalazły się m.in. pociski przeciwpancerne „Javelin”, amunicja, radiostacje. Dostawa pocisków Javelin to efekt realizacji kontraktu z października zeszłego roku, zakładającego zakup przez Ukrainę 150 rakiet tego typu.
Ponadto, 17 czerwca 2020 roku miały miejsce finalne próby pocisków rakietowych kompleksu R-360 „Neptun”. Pocisk z głowicą bojową trafił w cel nawodny na poligonie w pobliżu Odessy. Zestawy „Neptun” mają zostać w najbliższym czasie wdrożone do seryjnej produkcji.
PROJEKT UCZEŃ powstał z myślą o stworzeniu szansy edukacyjnej dla uczniów z Ukrainy. Jest również odpowiedzią na rosnące zainteresowanie polskich szkół i uczelni rekrutacją młodzieży zagranicznej. Dedykowany jest uczniom 9 i 10 klas, jak i 11 klasy.
Poza edukacją w Polsce którą można uzyskać – nasze przedsiębiorstwo zaprasza Cię, młody człowieku przede wszystkim do życiowej przygody, jaką jest połączenie nauki ze zdobywaniem doświadczenie.
Dzisiaj w obliczu wielu wyzwań przed jakimi stoi świat, a tym samym zmieniający się rynek pracy oferujemy Ci edukację wraz z pracą, szkoleniami, stażami w wielu ciekawych i znanych firmach międzynarodowych. Bowiem Europejskie wykształcenie to nie tylko dyplom uzyskany na Uniwersytecie ale przede wszystkim:
KOMPETENCJE
UMIEJĘTNOŚCI
DOŚWIADCZENIE
ZAPRASZAMY NA BEZPŁATNE WEBBINARY W TRAKCIE KTÓRYCH DOWIESZ SIĘ WIĘCEJ O PROJEKCIE UCZEŃ
Choć wielu z nich zapewne wciąż miało w pamięci widok ciał bezbronnych cywilów, których zamordowano kilka lat wcześniej, to część polscy partyzanci zdecydowali się na współpracę z UPA, by walczyć z nowym wrogiem, czyli komunistami. Dziś jednak mało kto w Polsce pamięta o Żołnierzach Wyklętych spod Hrubieszowa. Pamiętają o nich natomiast Ukraińcy, którzy wyprodukowali film dokumentalny o wspólnym ataku na jednostki komunistyczne, które znajdowały się w tym mieście. Polacy jednak nie mówią zbyt głośno o tej części podziemia antykomunistycznego. A bez wątpienia powinniśmy o niej pamiętać.
Autor: Hubert Kowalski
Porozumienie przeciwko czerwonym
Obecnie nawet wielu miłośników historii Żołnierzy Wyklętych nie wie, że 21 maja 1945 roku przedstawiciele Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość oraz Ukraińskiej Powstańczej Armii zawarli lokalne porozumienie, które zakończyło walki między oddziałami tych formacji. Obie strony zobowiązały się m.in. do wymiany informacji wywiadowczych i współpracy w walce z Urzędem Bezpieczeństwa, NKWD i Korpusem Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Po stronie polskiej jednym z głównych zwolenników współdziałania był Marian Gołębiewski, cichociemny, wcześniej żołnierz Kedywu AK, a następnie WiN. Po stronie ukraińskiej jedną z głównych postaci dążących do wspólnej walki był Jewhen Sztendera, żołnierz UPA, a obecnie dziennikarz i wykładowca akademicki. W wyniku porozumienia dowódców 27 maja 1946 roku rozpoczął się wspólny atak na Hrubieszów, którego celem było m.in. zniszczenie posterunku Milicji Obywatelskiej, siedziby oddziału Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego oraz uwolnienie więźniów, których byli przetrzymywani w lokalnym więzieniu. Akcja zakończyła się sukcesem. Co ciekawe, w pułku ludowego Wojska Polskiego, który wówczas stacjonował w mieście, służył niejaki Wojciech Jaruzelski, wtedy jeszcze w stopniu porucznika.
Niechciani bohaterowie
Polacy słusznie przypominają dziś historię Żołnierzy Wyklętych, o których pamięć miała nigdy nie wrócić. Władza stalinowska robiła wszystko, by nigdy nie wspominano żołnierzy antykomunistycznego podziemia. Tego samego chcieli pogrobowcy stalinowców działający zarówno w PRL, jak i w III RP. Należy docenić tytaniczną pracę Instytutu Pamięci Narodowej oraz innych instytucji, a także inicjatyw oddolnych, które przypominają o bohaterach, których historie powinni poznać Polacy. Chodzi bowiem o żołnierzy, którzy walczyli o niepodległość Rzeczypospolitej. Widać jednak wyraźnie, że temat porozumienia WiN i UPA jest dla wielu niewygodny. Choć to jasne, że bardzo duża część ukraińskich elit neguje ludobójstwo na Wołyniu w obawie przed podważeniem niepodległościowej polityki historycznej Ukrainy, to niestety nie tylko za naszą wschodnią granicą są ludzie, którzy zrobią wszystko, by do pojednania nie doszło. Nie ma bowiem wątpliwości, że część polskich środowisk nie chce podejmować dialogu z Ukrainą w sprawach dotyczących historii. Niektórzy bowiem wolą skupić się na postaciach i wydarzeniach, które nie budzą żadnych kontrowersji. Problem w tym, że bardzo często historia nie jest czarno-biała. Należy jednak zadać pytanie – czy ci bohaterowie, którzy podejmowali trudne i kontrowersyjne decyzje, nie zasługują na godne upamiętnienie? Czy mają ponownie zostać zapomniani w imię bieżących potrzeb politycznych?
Plan ataku na Hrubieszów / fot. Юрій Тис-Крохмалюк. Наскок на місто Грубешів 27-28 травня 1946. Вісті Комбатанта. 1963 – №2, Добропорядне користування, https://uk.wikipedia.org/w/index.php?curid=851621
Ponad podziałami
Dziś często możemy usłyszeć, że krzywdy, które miały miejsce, nie pozwalają na dialog ponad podziałami. Ciekawe, co na takie słowa odpowiedziałby pułkownik Marian Gołębiewski, gdyby żył. Ten, który podjął współpracę z formacją, która odpowiada za zbrodnie na Polakach. Skoro on mógł to zrobić, to my dziś również możemy. Przyszłość relacji polsko-ukraińskich nie jest zatem uzależniona wyłącznie od czynników zewnętrznych. Jest kwestią woli polskich i ukraińskich władz. Perspektywa godnego upamiętnienia współpracy hrubieszowskiej jest przez niektórych postrzegana jako potencjalny ukłon w stronę Ukrainy. Takie założenie oznaczałoby, iż Polska postrzega pamięć o aktach wspólnej walki wyłącznie jako element ukraińskiej polityki historycznej, zapominając, że chodzi przede wszystkim o polskich Wyklętych, którzy walczyli z komunizmem. Wprowadzenie do polskiej polityki historycznej tematu współpracy WiN i UPA nie powinno stanowić problemu, skoro władze z pełnym przekonaniem upamiętniają Brygadę Świętokrzyską Narodowych Sił Zbrojnych, która pod koniec II wojny światowej zawarła swoisty układ z oficerami III Rzeszy. Jak podkreślają historycy IPN oraz wielu polityków i komentatorów, działanie BŚ NSZ miało być ratunkiem dla polskich żołnierzy przed represjami komunistów. Ostatecznie Brygada osiągnęła swój cel, przy okazji wyzwalając niemiecki obóz koncentracyjny w czeskim Holiszowie. Jaki więc mamy problem z Wyklętymi spod Hrubieszowa? Choć bez wątpienia sprawę utrudniają dezinformacyjne działania Rosji, to państwo polskie powinno oprzeć się tej szczególnej agresji, mówiąc głośno prawdę i przypominając o tych wydarzeniach. Zwłaszcza, że chodzi o pojednanie sąsiadujących ze sobą narodów.
„Okazało się, że po obu stronach istnieje wielu ludzi, którzy szczerze pragną pokojowego porozumienia i trwałej współpracy pomiędzy narodami polskim i ukraińskim. Można tylko żałować, że wielu z tych ludzi zginęło na polu bitwy lub w komunistycznych więzieniach.” Jewhen Sztendera, „Zeszyty Historyczne” 1985.
„Nie bez pewnej dumy mogę dziś powiedzieć, iż to, co obecnie dla wielu staje się oczywiste – współpraca polsko-ukraińska – już ponad 40 lat temu realizowałem. Podjąłem inicjatywę odmienienia wrogich stosunków pomiędzy naszymi narodami w sytuacji, którą dziś z trudem wielu będzie mogło zrozumieć.” Marian Gołębiewski, „Przegląd Polski” 1987.
Hubert Kowalski – dziennikarz i prawnik. Pisze dla „Gazety Polskiej” i akademickiego magazynu „Koncept”. Interesuje się bieżącymi wydarzeniami politycznymi w Polsce, rozwojem państw postradzieckich oraz stosunkami polsko-ukraińskimi.
Minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas spotkał się w Berlinie z szefem MSZ Ukrainy, Dmytro Kulebą.
„Jeśli chodzi o spotkanie liderów formatu normandzkiego, jego termin będzie zależał od tego, jak będzie rozwijała się sytuacja z pandemią. Konflikt na wschodzie Ukrainy należy zakończyć jak najszybciej” – powiedział minister spraw zagranicznych Niemiec. Dodał, że dla prezydencji niemieckiej, która zacznie się 1 lipca 2020 roku jedną z najważniejszych kwestii będą relacje z krajami Partnerstwa Wschodniego.
Z kolei Dmytro Kuleba poinformował, że w najbliższym czasie odbędą się rozmowy w formacie normandzkim na szczeblu ministrów spraw zagranicznych, podczas których będą omawiane możliwości zaprowadzenia pokoju na Donbasie. Jak na razie nie wiadomo czy będzie to rozmowa w formacie wideokonferencji czy osobiste spotkanie szefów MSZ czterech krajów tworzących format: Ukrainy, Rosji, Niemiec i Francji.
Ukraiński minister dodał, że Kijów będzie dążył również do stworzenia mechanizmu deokupacji Krymu, stwierdzając przy tym, że szczególnej uwagi wymaga kwestia przestrzegania praw człowieka, zwłaszcza wobec sytuacji mniejszości tatarskiej: Tatarzy Krymscy stanowią większość zatrzymanych i przetrzymywanych przez władze Federacji Rosyjskiej.