poniedziałek, 15 czerwiec, 2026
pluken
Home / polukr (page 62)

polukr

Macron, Scholz i Draghi odwiedzą Kijów

Share Button

Liderzy Francji, Niemiec i Włoch w czwartek złożą wizytę w stolicy Ukrainy – jeszcze przed szczytem, na którym mają zapaść decyzje ws. nadania Ukrainie statusu kandydata do UE.

W ramach wizyty w Kijowie planowane jest m.in. spotkanie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zelenskym. Sama wizyta ma być formą wyrażenia solidarności z Ukrainą.

Według wstępnych ocen, Komisja Europejska ma zamiar nadać Ukrainie status kandydata do UE 17 czerwca br., choć pod warunkiem przeprowadzenia dalszych reform w obszarze wzmocnienia praworządności oraz walki z korupcją. Ostateczna decyzja w tej sprawie ma zapaść podczas szczytu liderów krajów unijnych w przyszłym tygodniu.

Równocześnie, w czasie spotkania państw tzw. formatu Rammstein w Brukseli, zapadła decyzja o przekazaniu Ukrainie kolejnego pakietu pomocy wojskowej. W jego ramach do SZ Ukrainy mają trafić śmigłowce i amunicja rakietowa ze Słowacji oraz artyleria z kilku państw: Polski, USA i Kanady oraz Holandii. Również Niemcy zadeklarowały przekazanie Ukrainie trzech systemów rakietowych wraz z amunicją precyzyjną (prawdopodobnie chodzi o wyrzutnie typu MLRS).

Na podstawie: pravda.com.ua, ukrinform.ua,

Share Button

Media: Komisja Europejska zgodzi się na nadanie Ukrainie statusu kandydata do UE

Share Button

KE ma rozpatrzeć projekt 17 uchwały w tej sprawie 17 czerwca 2022 roku.

Według informacji publikowanych przez media w tym m.in. portal Politico, Komisja Europejska pozytywnie zarekomenduje nadanie Ukrainie statusu państwa kandydującego do Unii Europejskiej.

„Komisja nie zapomina, że Ukraina jest jedynym kraje w Europie, gdzie ludzie ginęli na ulicach pod flagami Unii Europejskiej. Dlatego teraz nie możemy powiedzieć „wybaczcie, machaliście nie tymi flagami” – wynika ze źródeł, na jakie powołują się zachodnioeuropejskie media.

„Ukraińcy bronią naszych europejskich wartości. I jeśli ze względu na to, proszą o możliwość wstąpienia do UE, my nie możemy odpowiedzieć nie ” – powiedział Hand Timmermans, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej. Stwierdził również jednak, że aktualnie nie da się wskazać precyzyjnego terminu wstąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej.

„Chcemy spoglądać naprzód. Także w kwestii odbudowy (…) Ukraina zrobiła wiele dla wprowadzenia rządów prawa, ale nadal są reformy, jakie należy implementować, aby np. walczyć z korupcją (…) cały kraj się aktywizował. Taki duch jest potrzebny także dla reformowania i modernizacji kraju” – powiedziała szefowa KE Ursula von der Layen podczas wizyty w Kijowie, w ramach której m.in. rozmawiano na temat działań na rzecz nadania Ukrainie statusu kandydata do UE.

Równolegle, mają być rozpatrywane wnioski o nadanie statusy kandydata Gruzji i Mołdawii. Kwestia kandydatur ma być rozpatrywana podczas szczytu szefów państw i rządów UE, który ma odbyć się w przyszłym tygodniu w Brukseli. Jak na razie nie ma pewności, czy wszystkie państwa UE poprą wniosek – wśród sceptycznie nastawionych są m.in. Holandia i Dania. Nie jest do końca jasne także stanowisko największych państw UE, w tym Niemiec i Francji.

Na podstawie: ukrinform,ua, eurointegration.com.ua,

Share Button

Jak wygląda rosyjska okupacja w Chersoniu?

Share Button

Rosja okupuje teren obwodu chersońskiego (częściowo) już od początku marca, od tego czasu miejscowi mieszkańcy regularnie wychodzili na pokojowe protesty, demonstrując opór przeciwko rosyjskiej okupacji. Formalne „zielone korytarze” nigdy nie powstały, „nieformalne” już tak, ponieważ ludzie próbowali wyjechać spod okupacji i dostać się na obszar kontrolowany przez siły ukraińskie. Ostatnie kolumny wyjeżdżających liczyły po 20-30 kilometrów, choć to od okupantów zależało, czy zdołają wyjechać. Niejednokrotnie wyjeżdżali przez pola minowe, co kończyło się tragicznie. Kilka dni temu Rosjanie oficjalnie poinformowali, że każda możliwość wyjazdu na kontrolowane przez władze Ukrainy terytorium zostaje zablokowana. Można wyjechać tylko w kierunku Krymu i Rosji.

Autor: Alisa Zełenska

Wolna łączność internetowa jest całkowicie zablokowana w całym obszarze wokół okupowanego Chersonia. Działa tam tylko rosyjski dostawca Internetu. Zasięg rosyjskiego operatora obejmuje jednak tylko samo miasto, ale także m.in. Kachówkę i Nową Kachówkę. Do małych wiosek Internet do tej pory nie docierał, choć Rosjanie dążą do zmiany tej sytuacji. Po odłączeniu komunikacji komórkowej okupanci zaczynają również rozdawać mieszkańcom obwodu chersońskiego karty SIM z kodem rosyjskim w zamian za dane paszportowe miejscowych. W rzeczywistości w ten sposób okupanci dokonują spisu ludności, która pozostała w okolicy i utraciła dostęp do komunikacji mobilnej.

Najtrudniejsze dla miejscowej ludności pozostaje zdobycie leków. Ludzie umierają, ponieważ nie mogą uzyskać niezbędnej insuliny, której nigdzie nie można dostać na obszarze okupowanym. Jednym z niewielu dostępnych produktów jest mleko, miejscowi mieszkańcy starają się uprawiać warzywa, co pozwala na przetrwanie. Sytuacja jednak systematycznie pogarsza się pod względem humanitarnym.

Każdy dzień okupacji jest także po prostu szalenie przygnębiający, a rosyjscy propagandyści usilnie korzystają z tej sytuacji. Dzisiaj, 7 czerwca, w restauracji w tymczasowo okupowanym Chersoniu odnotowano wybuch. W wyniku eksplozji zostało rannych 10 osób. Nie ustalono jeszcze przyczyny zdarzenia. Według świadków na miejsce eksplozji szybko przybyła rosyjska ekipa filmowa, która nakręciła propagandowy materiał.

Miejmy nadzieję, że ukraińscy obywatele zostaną wkrótce uwolnieni z rąk potworów, a Siły Zbrojne Ukrainy przejdą do kontrofensywy. Aby jednak całkowicie wyzwolić tymczasowo okupowane przez Rosję terytoria na południu i wschodzie Ukrainy, konieczne jest utworzenie sześciu nowych brygad o łącznej liczbie 25 000 osób. Poinformował o tym Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksij Daniłow w wywiadzie dla gazety Financial Times. Wojna trwa.

Alisa Zełenska – ukraińska dziennikarka, prowadzi kilka blogów dla różnych firm, szef produkcji wideo w Kijowie

Artykuł ukazał się na portalu obserwatormiedzynarodowy.pl

Share Button

Prezydent RP rozpoczyna cykl wizyt w krajach południa Europy

Share Button

Celem wizyt jest przekonanie przywódców poszczególnych państw do poparcia koncepcji nadania Ukrainie statusu kandydata do UE.

Pierwszym kraje, który odwiedzi polski prezydent będzie Portugalia, gdzie planowane jest spotkanie z prezydentem i premierem tego kraju. Następnie Andrzej Duda odwiedzi Włochy, gdzie spotka się z prezydentem tego państwa. Następnym celem podróży prezydenta będzie Rumunia – w Bukareszcie ma odbyć się szczyt przywódców państw grupy „B9”, w skład której wchodzą kraje wschodniej flanki NATO.

Tematem rozmów w Portugalii i we Włoszech, poza kwestią statusu Ukrainy jako kandydata do członkostwa w UE, będzie także sprawa eksportu ukraińskiej produkcji rolnej, w tym zwłaszcza zbóż. „Będziemy rozmawiać o tym, jaką stworzyć presję międzynarodową, żeby się to udało, w jaki sposób zaradzić temu ogromnemu problemowi. Będziemy także rozmawiali o statusie kandydata dla Ukrainy do UE – powiedział prezydent RP.

W wizycie miała brać udział także prezydent Słowacji, Zuzana Caputowa, ale wobec zachorowania na koronawirusa, nie będzie mogła brać udziału w podróży do wspomnianych państw.

Na podstawie: prezydent.pl, eurointegration.com.ua,

Share Button

Wojna ukraińsko-rosyjska: 100 dni: kto wygrywa?

Share Button

Zajęcie przez Rosję Siewierodoniecka, a tym samym opanowanie praktycznie całego obwodu ługańskiego może oznaczać koniec pewnego etapu działań zbrojnych w toczącym się od 24 lutego 2022r. (a faktycznie od ponad 8 lat) konflikcie pomiędzy Rosją a Ukrainą. Mimo tego, wojna jest nadal daleka od rozstrzygnięcia, a odpowiedź na pytanie kto wygrał jest daleko od jednoznacznej.

Zacząć należy chyba od tego, że nadal niezmiennie – pomimo upływu blisko stu lat, a także mimo tego, że przez ten czas toczyło się już wiele „nowych” wojen – pokutuje w powszechnej świadomości wizja konfliktu o charakterze typowym dla II wojny światowej. Do pewnego stopnia winny temu jest bałagan pojęciowy i stale używana (zwłaszcza w mediach) terminologia, która praktycznie nie zmieniła się od tego czasu i nie nadąża za zmianami w sposobach i charakterze prowadzenia działań zbrojnych: np. o ile trudno mówić w przypadku wielu konfliktów o klasycznym „froncie” działań wojennych, to termin ten jest cały czas używany, niekoniecznie w okolicznościach, które realnie mu odpowiadają. W takim ujęciu cały czas, w opinii wielu (większości) obserwatorów, niemających szerszej wiedzy na tematy związane z współczesną wojskowością, niezbędnym warunkiem zwycięstwa jest zajęcie terytorium przeciwnika, będące synonimem zwycięskiego końca konfliktu zbrojnego. Nic zatem dziwnego, że pojawiają się komentarze w stylu „to Rosja bombarduje Ukrainę i walki toczą się na jej terytorium, więc to Ukraina przegrywa wojnę”. Takie podejście jest uproszczeniem, a w tym wypadku (jak zwykle zresztą) niestety, ale uproszczenia nie działają na rzecz wyjaśnienia obrazu sytuacji z jaką mamy do czynienia.

Warunki zwycięstwa

Punktem wyjścia dla określenia tego, kto wygrywa lub przegrywa w toczącym się konflikcie powinno być określenie tego, jakie cele miała każda ze stron konfliktu na początku tej jego fazy (tj. 24 lutego 2022r.) oraz czy i w jakim stopniu udało się je zrealizować.

Cele rosyjskiej „operacji specjalnej” były dość precyzyjnie zidentyfikowane: nawet jeśli nie chcemy dawać wiary oświadczeniom rosyjskich polityków, to można wnioskować na ich temat z kierunków i charakteru działań, jakie prowadziły rosyjskie siły w pierwszej fazie wojny. Rosji chodziło o szybkie opanowanie ukraińskiej stolicy celem wyeliminowania i zmiany władz na prorosyjskie lub co najmniej neutralne, opanowanie wschodniej i południowej części kraju: co najmniej do linii Dniepru, włącznie z Odessą, co równałoby się odcięciu Ukrainy od dostępu do Morza Czarnego i utracie większości obszarów przemysłowych. Tym samym, okrojona do połowy czy 1/3 obszaru Ukraina znalazłaby się w stanie de facto państwa upadłego – i taki scenariusz był docelowym z punktu widzenia działań Rosji. Co istotne, założeniem było przeprowadzenie tych działań możliwie szybko, bez większych strat własnych: w zasadzie Moskwa szykowała się chyba na powtórkę działań z Krymu z 2014 roku, a więc faktycznie na konflikt poniżej progu wojny. Jakie były przyczyny takiego podejścia – to temat na osobne rozważania.

Jeśli chodzi o Ukrainę, to jej cele w tym konflikcie były i są jasne: pierwszym i najważniejszym było i jest nadal niedopuszczenie do realizacji celów Rosji. Dotyczy to zwłaszcza utrzymania własnego państwa jako niezależnego bytu politycznego, zdolnego do dalszego, suwerennego funkcjonowania (a to wymaga nie tylko niezależności politycznej, ale także możliwości funkcjonowania gospodarki i społeczeństwa). Dla osiągnięcia tego celu konieczne było nie tylko odparcie rosyjskich ataków i ograniczenie możliwości uderzeń zbrojnych, ale także uzyskanie wsparcia międzynarodowego na każdym poziomie: politycznym, gospodarczym, wojskowym i informacyjnym. Ten ostatni element jest bardzo istotny: Ukraina, jako państwo o obiektywnie mniejszym potencjale niż Rosja nie byłaby w stanie samodzielnie, w dłuższym okresie czasu, skutecznie przeciwdziałać rosyjskiej agresji w każdym ze wskazanych obszarów.

100 dni później

Wkrótce minie 100 dni od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Po tym czasie można pokusić się o wyciąganie wstępnych wniosków z trwających działań militarnych, jak również pierwsze oceny co do tego, która ze stron była w stanie zrealizować swoje cele i w jakim stopniu.

Zaczynając od Rosji: już sam przebieg działań wojennych i to gdzie oraz w jakim zakresie były i są one realizowane może powiedzieć nam wiele o obecnej sytuacji i dotychczasowym wyniku tej wojny z punktu widzenia Moskwy. Rosyjskie plany zajęcia Kijowa, Charkowa, Odessy, a zapewne także Dnipra i Zaporoża oraz kilku innych ważnych z punktu widzenia Ukrainy miast i regionów spaliły na panewce. Rosjanie zostali wypchnięci spod Kijowa, podobnie jak spod Czernichowa, Sum i Charkowa – to ostatnie miasto, mimo, że cały czas pozostaje w zasięgu rosyjskich środków rażenia, nie jest bezpośrednio zagrożone. Jedyne większe rosyjskie sukcesy to zajęcie Chersonia (jako jedynego miasta obwodowego zajętego po 24 lutego), Mariupola (w połowie maja, po ponad 80 dniach poddali się ostatni ukraińscy obrońcy w zakładach Azowstal) oraz stworzenie połączenia lądowego pomiędzy okupowanym od 2014 roku Donbasem a Krymem. Obecnie aktywne walki ograniczają się faktycznie do Donbasu, czy dokładniej jego części pomiędzy Siewierodonieckiem a Popasną; siły rosyjskie próbują zająć to pierwsze miasto, siedzibę władz obwodu ługańskiego. Prawdopodobnie jest to kwestią czasu: nie oznacza jednak klęski strony ukraińskiej, jako że utrata Siewierodoniecka, całego obwodu ługańskiego czy nawet całego Donbasu nie ma większego wpływu na wynik trwającego konfliktu na poziomie strategicznym. Wszystkie te rosyjskie sukcesy są okupione dramatycznymi stratami, które dawno przewyższyły już te z Afganistanu (wg danych ukraińskich: ponad 30 tys. zabitych, 1300 zniszczonych czołgów, kilka tysięcy innych pojazdów, itd.). I nawet jeśli dane te traktować ostrożnie (choć np. źródła oficjalne ze strony USA potwierdzają utratę ponad 1000 czołgów przez Rosję), to i tak z punktu widzenia Moskwy jest to cena niewspółmierna do uzyskanych korzyści, zwłaszcza wobec zachodnich sankcji, w tym przede wszystkim dotyczących sfery technologicznej, a także eksportu ropy i gazu ziemnego.

Jak ta sama kwestia wygląda ze strony ukraińskiej? Wiadomo na tym etapie, że Kijów był w stanie obronić swoją niezależność. Na tą chwilę byt państwa ukraińskiego jako niezależnego podmiotu nie jest zagrożony: agresor nie ma szans na zajęcie większości terytorium czy kluczowych dla funkcjonowania państwa miejsc czy regionów takich jak Kijów, Charków czy Odessa. Dla Ukrainy kluczową kwestią pozostaje zwłaszcza utrzymanie niezależności politycznej, maksymalne ograniczenie strat i zniszczeń, a także utrzymanie wolnego dostępu do morza. Ta ostatnia kwestia jest istotna przede wszystkim w dłuższym okresie czasu: w krótkiej perspektywie sprawa jest bardziej problematyczna, jako że aktualnej większość portów czarnomorskich pozostaje dla Ukrainy niedostępna wobec zaminowania prowadzących do nich torów wodnych. Uniemożliwia to realizację eksportu (zwłaszcza produkcji sektora rolniczego i metalurgicznego) tą drogą; istnieją jednak inne możliwości, w tym przede wszystkim te przez granicę Ukrainy z UE (w tym głównie z Polską). To oczywiście poważne wyzwanie organizacyjne i logistyczne, ale możliwe do zrealizowania i to w rozsądnej perspektywie czasowej (mowa raczej o miesiącach niż latach). Oczywiście Ukraina także ponosi straty: są to przede wszystkim straty wojskowe, związane bezpośrednio z toczącymi się działaniami zbrojnymi (straty w ludziach i sprzęcie wojskowym), jak również straty wśród ludności cywilnej (zabici, ranni, trwale okaleczeni, wreszcie deportowani do Rosji) czy infrastrukturze (zniszczone mosty, drogi, zakłady przemysłowe, budynki mieszkalne). Należy tu jednak zauważyć, że zniszczenia materialne Ukraina, po zakończeniu wojny, będzie w stanie stosunkowo szybko odbudować, także dzięki wsparciu ze strony krajów zachodnich czy międzynarodowych instytucji finansowych. Tak, cena za utrzymanie niezależności jest i będzie wysoka, ale nadal dużo niższa niż potencjalna cena rosyjskiej okupacji przez kolejne lata czy dekady. Należy też zauważyć, że skala międzynarodowego wsparcia i to na każdym poziomie – politycznym, wojskowym (dostawy broni z kilkudziesięciu – ponad 40 państw), gospodarczym i humanitarnym jest olbrzymia, a zdolność mobilizacji większości świata zachodniego jest wielkim sukcesem dyplomatycznym strony ukraińskiej. To samo dotyczy sfery informacyjnej: pod względem prowadzonej polityki, jak również jej rezultatów w postaci przychylnego stanowiska rządów oraz opinii publicznej praktycznie wszędzie poza Rosją, Ukraina jest niekwestionowanym zwycięzcą.

Wynik: pat z wyraźnym wskazaniem na Ukrainę

Konflikt rosyjsko-ukraiński jest daleki od zakończenia. Walki toczą się nadal, choć praktycznie od początku kwietnia ograniczają się do jednego regionu. Obie strony nadal ponoszą straty, choć Rosja rzecz jasna większe. Faktem jest jednak, że najprawdopodobniej żadna ze stron nie posiada obecnie zdolności zmobilizowania potencjału, który pozwoliłby na rozstrzygnięcie na swoją korzyść: Rosja, jak zostało wyżej wskazane nie jest w stanie opanować ukraińskiego terytorium lub jego kluczowych elementów; z kolei Ukraina nie ma możliwości zmobilizowania sił, które byłyby w stanie skutecznie wypchnąć wojska rosyjskie z powrotem do linii sprzed 24 lutego 2022r. – a  przynajmniej na tym etapie nie jest w stanie zrobić tego bez poważnych strat własnych. Świadomość tego posiada również ukraińskie dowództwo, które od samego początku konfliktu ostrożnie – i bardzo skutecznie – gospodaruje posiadanymi, ograniczonymi siłami i środkami.

Brak możliwości szybkiego i skutecznego rozstrzygnięcia konfliktu na własną korzyść jest szczególnie niebezpiecznym dla Kijowa: oznacza bowiem w średnio- i długoterminowej perspektywie (miesięcy i lat) poza stratami typowo wojskowymi, również bardzo poważne problemy gospodarcze (i będące ich konsekwencją społeczne), nawet przy założeniu stałego dopływu pomocy międzynarodowej. Może (choć nie musi) to wkrótce oznaczać konieczność podjęcia decyzji o tymczasowymi zamrożeniu konfliktu przy obecnym stanie strat terytorialnych – nawet na kilka lub więcej lat. Czy tak się stanie – pokażą najbliższe tygodnie i miesiące.

Oceniając stan rzeczy na poziomie strategicznym można stwierdzić, że Rosja nie była w stanie zrealizować żadnego ze swoich strategicznych celów – chyba że uznać za takowy utworzenie połączenia lądowego pomiędzy okupowanym Donbasem i Krymem, choć będzie to zdecydowanie ocena „na wyrost”, jako że kwestia ta nie była priorytetową dla Moskwy, także wobec istnienia połączenia Półwyspu z Rosją mostem przez Cieśninę Kerczeńską. Z kolei Ukraina na poziomie strategicznym była w stanie osiągnąć na tym etapie praktycznie wszystkie kluczowe dla siebie cele – zatem nawet jeśli nie wygrała (jeszcze) wojny, to na pewno jej nie przegrała, a w konfrontacji z tym, a nie innym przeciwnikiem to duże osiągnięcie.

Dariusz Materniak

Share Button

Polskie armatohaubice Krab trafią na Ukrainę

Share Button

Według ustaleń Informacyjnej Agencji Radiowej, Polska przekaże Ukrainie 18 armatohaubic Krab o kalibrze 155mm.

Zgodnie z informacjami IAR, Polska zapewniła również szkolenie dla 100 ukraińskich artylerzystów. Nie wiadomo jak na razie kiedy dokładnie sprzęt trafi na Ukrainę.

Siły Zbrojne Ukrainy otrzymały dostawy artylerii z kilkunastu państw, w tym m.in. z USA (haubice M777), Polski i Czech (2S1 Goździk i BM-21 Grad oraz ich modyfikacje), Słowacji (Dana) oraz Francji (Caesar). Część tych dostaw, zwłaszcza z krajów Europy Środkowej to starsze typy, pochodzące jeszcze z czasów radzieckich i strzelające amunicją o kalibrze 122/152mm; dostawy z krajów zachodnich to z kolei amunicja o kalibrze 155mm.

Armatohaubica Krab weszła na wyposażenia Wojska Polskiego w 2016 roku: podpisany wówczas kontrakt zakładał dostawę 96 pojazdów tego typu. Dwa lata  temu podpisana została kolejna umowa na kolejne dostawy; obecnie, wobec przekazania części sprzętu na Ukrainę należy oczekiwać kolejnych zamówień. Maksymalny zasięg ognia to 40 km, a szybkostrzelność to 6 strzałów na minutę.

Na podstawie: radio.lublin.pl,

Share Button

USA: Putin nie jest gotowy do rozmów pokojowych

Share Button

Opinię amerykańskiej administracji wyraził rzecznik Pentagonu, John Kirby podczas konferencji prasowej w piątek, 27 maja.

„Putin mógłby nawet teraz i tak po prostu zrobić właściwą rzecz: wycofać wojska i usiąść za stół rozmów z Zelenskym. Jednak nic nie wskazuje na to, aby była nadzieja na przeprowadzenie takich rozmów” – powiedział Kirby dodając, że rosyjski prezydent nie jest zainteresowany rozwiązaniem dyplomatycznym trwającego konfliktu. Również według informacji napływających z Turcji oraz samej Ukrainy jak na razie nie ma szans na to, aby mogło dojść do rozmów pokojowych – obecnie ograniczają się one jedynie do negocjacji w sprawie wymiany jeńców.

W ocenie USA, Rosja nie osiągnęła żadnego ze swoich celów w ramach działań prowadzonych przeciwko Ukrainie od ponad 3 miesięcy: nie udało się jej pozbawić Ukrainy suwerenności, zająć stolicy ani zmienić rządu. Rosja nie opanowała także żadnych większego miasta Ukrainy, nie licząc Mariupola.

Siły rosyjskie kontynuują działania ofensywne w obwodzie donieckim, choć ich sukcesy nadal są ograniczone: w ciągu ostatniej doby wojsk rosyjskie zostały wypchnięte z pozycji, jakie udało im się zająć w Siewierodoniecku. Nadal trwają próby przecięcia linii zaopatrzenia sił ukraińskich w tym rejonie m.in. poprzez próby zajęcia drogi Lisiczańsk-Bachmut, jak dotąd nieudane. Na pozostałych odcinkach frontu sytuacja pozostaje stabilna.

W najbliższych dniach oczekiwana jest decyzja o dostawie na Ukrainę z USA wyrzutni pocisków rakietowych MLRS oraz HIMARS – choć według dziennika New York Times, została ona już podjęta, a w przyszłym tygodniu należy oczekiwać jej ogłoszenia. W ostatnich tygodniach na Ukrainę trafiły także dostawy systemów artyleryjskich m.in. z Francji, USA i Włoch (na zdj. włoska haubica FH70 o kalibrze 155mm dostarczona prawdopodobnie przez Estonię).

Na podstawie: pravda.com.ua, defence-ua.com

Share Button

Pokusa łatwego pokoju w stolicach Zachodu

Share Button

Zaczął się czwarty miesiąc rosyjskiej agresji – trwającej wszak faktycznie od ośmiu lat. Powstała już pewna rutyna, co niesie za sobą nie tylko przywykanie i dostosowanie do nowych okoliczności, ale i nieuniknioną „trywializację” wojny i jej odejście na peryferie świadomości opinii publicznej. To ostatnie dotyczy przede wszystkim graczy zewnętrznych, dla których chęć powrotu do normalności staje się coraz bardziej wyraźna. Hasło „pokój za wszelką cenę” rozbrzmiewa coraz głośniej w europejskich stolicach. Historia pokazuje zaś, że pokoju żąda się zwykle od strony słabszej i jej kosztem.

Autor: prof. Serhij Feduniak

Co kryje się za tą kampanią „przyspieszonego pokoju”? Przede wszystkim obawa przed eskalacją konfliktu i zaangażowaniem w niego państw członkowskich NATO, która prawdopodobnie przerodzi się w wymianę uderzeń nuklearnych. Warto też zauważyć, że świadomość zachodnich elit nie może porzucić tradycyjnego myślenia geopolitycznego, w którym małe państwa zawsze były kartą przetargową w walce czołowych graczy o kontrolę nad obrzeżem. Dlatego chęć zawarcia porozumienia z Rosją kosztem Ukrainy wydaje się całkiem naturalna. Do tego można dodać samolubne pragnienie wielkiego zachodniego biznesu, by ostatecznie zakończyć uciążliwe sankcje i powrócić na lukratywny rynek rosyjski.

Interesy inicjatorów „kampanii pokojowej” i Federacji Rosyjskiej obiektywnie się pokrywają – Putin musi przegrupować i zwiększyć swoje siły, aby ostatecznie rozwiązać „kwestię ukraińską”. W tym celu Kreml rzucił do boju wszystkich już dawno zapomnianych „dinozaurów” światowej polityki: pojawił się włoski „przyjaciel Silvio” z pomysłem przekonania Ukraińców do wyrażenia zgody na warunki Putina. A dziadek Kissinger – z radą dla Ukrainy, aby w zamian za pokój oddała część terytorium agresorowi – został niemal wyjęty z naftaliny.

To wszystko w istocie zdarzyło się to już wcześniej w historii. Przypomnijmy, jak w 1938 r. Wielka Brytania i Francja „wyłamały ręce” Czechosłowacji, aby ta poszła na ustępstwa wobec Hitlera w kwestii Sudetów. Głównym argumentem przemawiającym za specjalnym potraktowaniem nazistów była niechęć narodów europejskich, które nie wyszły jeszcze z okropności I wojny światowej, do przelewu krwi za Czechosłowację. W efekcie wybuchła nowa, bardziej krwawa wojna światowa, z której nikt nie wyszedł bez uszczerbku.

Niestety, ale doświadczenie pokazuje, że w sytuacji, gdy potrzebne są zdecydowane działania, politycy albo nic nie robią, albo podejmują decyzje najprostsze – teoretycznie „nieryzykowne”.  Łatwiej jest bowiem próbować „przekonać” Ukrainę do pewnych ustępstw niż rozwijać i stosować skoordynowaną strategię zwalczania raszystowskiego reżimu, który już stał się zagrożeniem dla całego globu. Łatwiej jest uciec się do zwykłej polityki business as usual w nadziei na uspokojenie agresora. Ale historia pokazała, że iluzoryczna prostota polityki uderza w jej własnych zwolenników. Trzeba uniknąć tragedii z września 1939 r. z powodu prostego lenistwa, chciwości czy tchórzostwa polityków. Nie ma łatwego pokoju.

Prof. Serhij Feduniak – doktor habilitowany nauk politycznych, profesor na Wydziale Stosunków Międzynarodowych Czerniowieckiego Uniwersytetu Narodowego im. Jurija Fedkowycza w Czerniowcach (Ukraina), dyrektor ds. projektów strategicznych Centrum Narracji Politycznych Demokracji w Czerniowcach (Ukraina).

Artykuł ukazał się na portalu obserwatormiedzynarodowy.pl

Share Button

Zelensky do Kissingera: to nie 1938 rok

Share Button

Prezydent Ukrainy odniósł się do wystąpienia b. sekretarza stanu USA, Henry’ego Kissingera na Forum Ekonomicznym w Davos, gdzie ten ostatni zaproponował by Ukraina zrezygnowała z części swojego terytorium na rzecz Rosji w zamian za powstrzymanie wojny.

„Mam takie wrażenie, że u pana Kissingera w kalendarzu jest nie 2022, ale 1938 rok i myślał, że mówi przed publicznością nie w Davos, ale w ówczesnym Monachium” – powiedział Wołodymyr Zelensky. „W 1938 roku, Gdy rodzina pana Kissingera ratowała się ucieczką z nazistowskich Niemiec, miał 15 lat i doskonale to rozumiał. I wówczas od niego nikt nie usłyszał, że należy zaadaptować się do życia wśród nazistów zamiast uciekać czy walczyć z nimi” – dodał ukraiński prezydent.

Pomimo nacisków niektórych krajów zachodnich, Ukraina stoi na stanowisku odnowienia swojej suwerenności nad całym terytorium zajętym przez Rosję. Według szefa ukraińskiego wywiadu wojskowego Kiryło Budanowa, będzie to możliwe pod koniec 2022 roku, gdy do SZ Ukrainy dotrą większe dostawy zachodniego uzbrojenia.

Aktualnie najpoważniejsze starcia trwają wokół m. Lyman, Siewierodonieck i Popasna. Według analityków amerykańskiego think tanku ISW, siły rosyjskie będą dążyć do zajęcia Siewierodoniecka w ciągu najbliższych kilku dni, mogą także próbować ataku na miasto Siwersk. Z kolei jednostki ukraińskie mogą zostać zmuszone do wycofania się na pozycje w pobliżu Słowiańska, Kramatroska i Konstantynówki, aby uniknąć otoczenia i walki w okrążeniu.

Na podstawie: pravda.com.ua,

Share Button

Trzy miesiące walki o wolność i niepodległość

Share Button

Trzy miesiące. Tyle Ukraińcy bronią swojego prawa do wolności. To czas ciągłych bombardowań powietrznych i niepokojów psychicznych, długich godzin policyjnych i niekończącego się przewijania wiadomości z frontu w swoich telefonach. Nie ma Ukraińców, których nie dotknęłaby ta wojna. Już dziewięćdziesiąt dni Rosjanie niszczą, plądrują i zabijają. Dziewięćdziesiąt dni temu usłyszeliśmy, że wytrzymamy tylko kilka dni, trzymamy się już przez trzy miesiące.

Autor: Alisa Zełenska

Spójrzmy na ostatnie trzy miesiące przez pryzmat liczb. Od 24 lutego armia rosyjska zadała w Ukrainie 1474 ataki rakietowe, w sumie raszyści użyli 2275 różnych pocisków. Rosyjskie samoloty i śmigłowce przeprowadziły także ponad 3 tysiące nalotów, o takiej statystyce poinformował prezydent Wołodomyr Zełenski. Z kolei obrońcy Ukrainy zniszczyli już 205 rosyjskich samolotów, 1303 czołgi i 29350 składu osobowego armii okupantów. Obecnie prokuratura bada około 13 tysięcy spraw o zbrodnie wojenne Federacji Rosyjskiej.

Po pełnej inwazji na Ukrainę z Rosji wycofało się lub zakończyło działalność 1439 międzynarodowych firm z 70 krajów i 55 różnych branż. Niemniej, w kraju agresorów nadal działa 580 zagranicznych firm.

Warto zaznaczyć, że tylko 10% Ukraińców jest gotowych na ustępstwa terytorialne wobec Rosji dla szybkiego zakończenia wojny, co wynika z najnowszego badania kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii. Aż 82% ankietowanych nie uważa żadnych ustępstw terytorialnych za dopuszczalne. Sprzeciwia się temu wyraźna większość respondentów we wszystkich regionach Ukrainy, w tym na wschodzie (68%), na południu (83%) i na terytoriach okupowanych przez Rosję po 24 lutego (77%). Ankieta została przeprowadzona telefonicznie na próbie 2000 osób. Z respondentami nie kontaktowano się na okupowanym Krymie i w Sewastopolu oraz na terytoriach kontrolowanych przez tzw. samozwańcze republiki ludowe Donbasu do 24 lutego. Nie przepytano również osób, które wyjechały z Ukrainy po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji. Nastrój społeczny pokrywa się ze stanowiskiem ukraińskiej władzy, która głosi jako podstawowy cel wojny przywrócenie kontroli nad wszystkimi obszarami wchodzącymi w międzynarodowo uznane terytorium Ukrainy (sprzed agresji z 2014 r.). Niektórzy wpływowi politycy i komentatorzy na Zachodzie cel dążenia do całkowitego wyzwolenia Ukrainy od wojsk rosyjskich uważają jednak nierealistyczny, a nawet niebezpieczny.

Niedawno w magazynie „Time” ukazał się artykuł autorstwa prezydenta USA, Joe Bidena, o postaci Wołodymyra Zełenskiego. Przypomnijmy że, prezydent Ukrainy został wybrany najbardziej wpływową osobą 2022 roku według czytelników tego amerykańskiego magazynu. Wydaje się, że słowa Bidena opisują Ukrainę i jej rozdział w najlepszy możoiwy sposób: „w prezydencie Zełenskim naród Ukrainy ma prawdziwego przywódcę, który jest godny ich odwagi i wytrwałości, ponieważ obywatele całego kraju — właściciele sklepów i żołnierze, krawcy i kierowcy ciężarówek — walczą o swoje domy i wolność. Za każdym razem, gdy rozmawiamy, słyszę w głosie prezydenta Zełenskiego determinację człowieka, który głęboko wierzy w swój obowiązek wobec swojego narodu. To obowiązek poprowadzenia swojego narodu w tej ciemnej i trudnej godzinie. Kraje wolnego świata, zainspirowane przykładem prezydenta Zełenskiego, stały się bardziej spójne i zdecydowane niż kiedykolwiek wcześniej. Dzięki wsparciu USA, naszych sojuszników i partnerów, Zełenskiemu udało się odcisnąć piętno na biegu historii, a tym samym ukraiński prezydent udowodnił światu, że Ukraina będzie istnieć długo, a jej lud w końcu będzie miał demokratyczną przyszłość, której tak długo pragnął” – podsumował swój wywód Joe Biden na łamach magazynu „Time”. Podpisuję się pod każdym słowem.

Alisa Zełenska – ukraińska dziennikarka, prowadzi kilka blogów dla różnych firm, szef produkcji wideo w Kijowie

Artykuł ukazał się na portalu obserwatormiedzynarodowy.pl

Share Button