sobota, 19 Październik, 2019
pluken
Home / Wiadomości / Oleksij Miniakow: Zelensky ma mniejsze poparcie na zachodzie Ukrainy, dlatego może sobie pozwolić na ustępstwa wobec Polski
Політолог Олексій Мінаков / Фото зі сторінки Олексія Мінакова в facebook
Політолог Олексій Мінаков / Фото зі сторінки Олексія Мінакова в facebook

Oleksij Miniakow: Zelensky ma mniejsze poparcie na zachodzie Ukrainy, dlatego może sobie pozwolić na ustępstwa wobec Polski

Share Button

21 lipca na Ukrainie odbędą sie przedterminowe wybory parlamentarne. Według badań socjologicznych Instytutu im. Ołeksandra Jaremenka i Centrum „Socialny Monitoring”, do Rady Najwyższej IX kadencji może dostać się pięć partii politycznych. Liderem jest partia prezydenta Ukrainy, Wołodymyra Zelenskiego „Sługa Narodu”. Wśród wyborców, którzy zdecydowali na kogo oddać swój głos, 43,2% jest gotowych zagłosować właśnie na tą formację. 12% deklaruje chęć poparcia prorosyjskiej „Platformy Opozycyjnej Za życie”, 9,4% poprze partię Julii Tymoszenko „Batkiwszczyna”. Niemal takim samym poparciem cieszą się formacje Światosława Wakarczuka „Hołos” (8,3%) i b. prezydenta Ukrainy Petra Poroszenko „Europejska Solidarność” (8,2%). Blisko do pokonania bariery wyborczej 5% znajdują się także „Siła i honor” b. szefa SBU Ihora Smeszko (4,1%) i „Hromadska pozycja” b. ministra obrony Anatolija Hrycenko (3,9%). Równolegle, 20% ankietowanych waha się albo nie ma zamiaru brać udziału w wyborach. Polukr.net przeprowadził rozmowę z politologiem Oleksijem Miniakowem o tym, jak może wyglądać kolejny parlament i jaką politykę wewnętrzną i zagraniczną może prowadzić, zwłaszcza w sferze relacji polsko-ukraińskich.

Jakie są szanse, że partia „Sługa Narodu” będzie mogła samodzielnie rządzić w nowym parlamencie?

Jeśli brać pod uwagę arytmetykę wyborczą, to ma ku temu wszelkie szanse. Ostatnie badania socjologiczne wskazują, że ma poparcie na poziomie ponad 40%. Zatem jest w stanie zebrać co najmniej 125 mandatów w głosowaniu w systemie proporcjonalnym. W głosowaniu w okręgach jednomandatowych może liczyć na mniej więcej podobny wynik. Po raz pierwszy w historii Ukrainy będziemy mieli w parlamencie jednopartyjną większość.
Jest jednak pewne „ale” – nie wiadomo, na ile prezydent będzie w stanie kontrolować swoją partię, bo nie będzie to monolityczna struktura. Na listach partii jest wiele przypadkowych osób, które nie podzielają jednej ideologii, co do których są wątpliwości jeśli chodzi o ich biografię. Dlatego nie jest pewne, że zawsze będzie w całości głosować i popierać inicjatywy prezydenta.
Były też w ukraińskiej historii przypadki, gdy wielkie partie w parlamencie rozpadały się. Ostatni przykład to „Blok Petra Poroszenko” po 2014 roku. Grupa na czele z Mustafą Nayemem, Serhijem Leszczenko i Switłaną Zaliszczuk wyszła z „BPP”. Taka sama historia, tylko w większej skali może powtórzyć się w przypadku „Sługi Narodu”, gdzie będzie obecna znaczna liczba deputowanych, którzy nie są faktycznie niczym związani z Zelenskym. Będą mieć też własne poglądy w czasie głosowań.

Czy to oznacza, że prezydent nie może być pewnym poparcia swoich inicjatyw w parlamencie i będzie musiał negocjować jego warunki?

Tak, dlatego z wielkim prawdopodobieństwem „Słudze Narodu” będą potrzebni partnerzy koalicyjny, nawet wtedy, gdy będzie mieć samodzielną większość. Jednopartyjnej większości będzie trudno utrzymać kontrolę nad wszystkimi deputowanymi.
Co do koalicji, to dla partii prezydenta są dwaj potencjalni partnerzy – „Hołos” i „Batkiwszczyna”. Co do pierwszego, to obie formacje zadeklarowały, że mogą stworzyć koalicję. Kluczowe, co ich łączy – to postawienie na nowe twarze. Drugi partner to „Batkiwszczyna”. Widać, jakie oświadczenia kieruje w stronę prezydenta Julia Tymoszenko, poczynając z podkreślania prawa prezydenta do rozwiązania parlamentu. Nie chce iść na konfrontację – ma nadzieję na otrzymanie stanowiska premiera. Pozostałe dwie partie nie mają szansy na koalicję z „SN”. „Europejska Solidarność” buduje swoje poparcie na konfrontacji z Zelenskym, która trwa od wyborów prezydenckich. A „Za życie” to zbyt toksyczny partner i siła otwarcie prorosyjska. Powstanie takiej koalicji oznaczałoby wyjście ludzi na Majdan i destabilizację.

Co „Sługa Narodu” może zaoferować partnerom koalicyjnym – stanowiska, posady?

To po pierwsze mogą być stanowiska przewodniczącego lub wiceprzewodniczącego Rady Najwyższej. Zwykle są one rozdzielane pomiędzy politykami z partii tworzących koalicję rządzącą. Przedmiotem targów mogą być także stanowiska w rządzie, z zastrzeżeniem, że jeśli większość deputowanych w Radzie będzie z partii „Sługa Narodu”, to także większość stanowisk rządowych obejmą przedstawiciele tej partii. Pytanie, jakie ministerstwa otrzymają koalicjanci pozostanie otwarte do samego końca rozmów.

Czy rozpoczął się prorosyjski rewanż z udziałem prezydenta Zelenskiego, tak, jak przedstawia to były prezydent Poroszenko? Jak ocenić decyzje kijowskich sędziów co do powrotu starych nazw ulic związanych z Rosją, powrót na Ukrainę byłego zastępcy szefa Administracji Prezydenta Ukrainy Andrija Portnowa oraz próbę rejestracji jako kandydatów byłego urzędnika administracji Janukowycza Andrija Klujewa oraz prorosyjskiego propagandzisty, Anatolija Szarija?

Nie nazwałbym tego rewanżem sił prorosyjskich. Nie ma takiego procesu. Dalej idziemy w kierunku NATO i UE. Zelensky swoją pierwszą wizytę złożył w Brukseli, jak na razie nie spotykał się z Putinem. Administracja Prezydenta Ukrainy również nie podjęła żadnych prorosyjskich kroków.
Oczywiście, są pewne tendencje i oznaki tego procesu, a siły prorosyjskie znów podnoszą głowy. Nie ma jednak działań wprost. Tym bardziej, że także za rządów Poroszenki przyjaciel Putina Wiktor Medwedczuk kupił dwie stacje informacyjne: „112” i „Newsone”. Z kolei już za prezydentury Zelenskiego kolejny – „ZIK”. Nie ma prorosyjskiego zwrotu, choć sytuacja się pogarsza.
Co do decyzji sędziów, to trzeba przyznać, że w trakcie rządów Poroszenki nie udało się zrealizować reformy sądów. Do Sądu Najwyższego częściowo wprowadzono nowych sędziów, jednak nawet wówczas 30% składu nie uzyskało pozytywnych ocen Rady Społecznej Uczciwości (niezależny organ w systmie sądownictwa Ukrainy, utworzony dla weryfikowania działań Komisji Kwalifikacyjnej wskazującej kandydatów na sędziów pod kątem etyki i uczciwości; składa się z 20 członków, wybieranych na 2 lata, pracujących na zasadach dobrowolności – przyp. polukr.net). Ci sędziowie nie byli w stanie wyjaśnić pochodzenia swoich majątków lub mieli inne korupcyjne epizody.
Wszystkie inne elementy systemu sądowego pozostały bez zmian. Dlatego mamy problem z niezreformowanymi sądami i historie ze skandalicznymi orzeczeniami – jak np. 24 maja, gdy sąd rejonowy w obwodzie kijowskim bezpodstawnie pozbawił licencji na przewóz pasażerów firmę Skyup Airlines. To uderza w możliwości napływu zagranicznych inwestycji na Ukrainę. Lub choćby Sąd Konstytucyjny, który obecnie zajmuje się kwestią zgodności z prawem ustawy o lustracji. Jego decyzje mogą pozwolić na zajmowanie państwowych stanowisk byłym członkom administracji Janukowycza i Azarowa. Sąd ten ma na koncie skandaliczne decyzje, jak zgoda na trzecią kadencję Leonida Kuczmy, zgodę na faktyczny przewrót konstytucyjny w czasie rządów Janukowycza. W czasie rządów Petra Poroszenko ten sam sąd uchylił ustawę o bezprawnym wzbogaceniu, co od razu zamknęło 60-70% spraw przeciwko urzędnikom i sędziom oskarżonym o korupcję. Teraz ów sąd uznał za całkowicie legalne ogłoszenie wcześniejszych wyborów przez Wołodymyra Zelenskiego. Problem nie jest więc nowy.

Partia „Sługa Narodu” jest zainteresowana przeprowadzeniem realnej reformy sądów czy tam również zwycięży wariant wykorzystania podporządkowanej władzy sądowniczej dla własnych celów?

W naszym kraju przez ponad 20 lat sądy były podporządkowane pod każdą władzę prezydencką i wykonywały jej polecenia. Prezydent, zgodnie z zapisami Konstytucji, ma wpływ na sądy i ich nominacje.
Reforma systemu sądowniczego powinna być priorytetem numer jeden dla prezydenta i podstawą dla dalszych zmian. Bez rządów prawa na Ukrainie nie będą pojawiać się zagraniczni inwestorzy, a chroniczne problemy gospodarcze okażą się niemożliwe do rozwiązania. Jeśli Zelensky chce wprowadzać jakieś realne zmiany, reformy socjalne, to powinien zacząć właśnie od sądownictwa. Jeśli będzie ku temu wola polityczna, potrwa ona dwa lub trzy lata. Trudno stwierdzić, czy prezydent ma takie zamiary. Jak na razie to tylko słowa, że jego otoczenie jest na to gotowe. Jest deklaracja – zobaczymy, jakie będą działania.

Jaką politykę gospodarczą i socjalną może realizować rząd, w którym większość będą stanowili przedstawiciele partii „Sługa Narodu”?

To bardzo trudne pytanie, bo Zelensky wyznacza na kluczowe stanowiska nie fachowców, a osoby bliskie do niego osobiście. Krytykował za to Poroszenkę – że ten brał na kluczowe posady przyjaciół i partnerów biznesowych. Sam jednak robi tak samo. Praktycznie cały „Kwartał-95” pracuje w Administracji Prezydenta Ukrainy. Tak samo może być formowany rząd.

Kto ma największe szanse zostać premierem?

Również to ciężko przewidzieć. W pierwszym wariancie może to być Julia Tymoszenko, której ta posada zostałaby obiecana w razie koalicji z jej partią. Czy tak będzie, nie wiadomo, ale faktycznie, nie atakowała Zelenskiego przed wyborami. Osoba premiera może być także związana z oligarchą, Ihorem Kołomojskim. Może to także być osoba z „Kwartału-95”, choć większość najbliższych współpracowników Zelenskiego ma już stanowiska.
Warto przypomnieć, że gdy poprzednio, w 2016 roku, Arsenij Jaceniuk podał się do dymisji, to mało kto przewidywał, że Poroszenko wysunie kandydaturę Wołodymyra Hrojsmana na premiera. To także był trudny do przewidzenia krok. Premier ma być osobą, której ufa Zelensky. To podważa perspektywę premierostwa Tymoszenko, zwłaszcza, że jest ona od dawna w ukraińskiej polityce, a prezydent stawia na nowe twarze.
Premierem mogłby zostać na przykład przedstawiciel prezydenta w Radzie Najwyższej, Rusłan Stefanczuk. Zna się z prezydentem od dawna. Może to być więc on lub ktoś o podobnej pozycji.
 
Jaka będzie w nowym parlamencie rola partii, które pozostaną poza koalicją – „Za życie” i „Europejskiej Solidarności”? Czy będzie to równocześnie prorosyjska i proeuropejska opozycja?

Opozycja nie musi być monolityczną. Będzie i taka, i taka i to nic dziwnego. Proeuropejska będzie wspierać niektóre proeuropejskie inicjatywy prezydenta aby nie tracić popularności wśród własnych wyborców.
Mimo tego, ukraińska historia pokazuje, że koalicje parlamentarne nie trwają długo, a zwłaszcza nie trwają w formacie, w jakim powstawały. Jeśli przypomnieć, jak formowała się koalicja po wyborach parlamentarnych w 2014 roku, to do niej weszły niemal wszystkie siły polityczne poza prorosyjską „Platformą Opozycyjną”. Ale potem wszystkie partie zrozumiały, że wygodniej być w opozycji, bo gdy jesteś przy władzy, twoje notowania spadają. Zatem nie ma co oczekiwać, że koalicja, która powstanie po 21 lipca będzie trwać długo. Może rozpaść się nawet w ciągu pół roku.

Kto może stanąć na czele MSZ zamiast Pawła Klimkina, z którym niedawno publicznie sprzeczał się Zelesky?

Najbardziej prawdopodobna kandydatura to Wadym Pristajko. To osoba, która pracowała w zespole Klimkina, jego zastępca. Nie jest to nowa postać. Można oczekiwać, że polityka zagraniczna będzie kontynuowana w dotychczasowych kierunkach.

W jaki sposób szef MSZ może rozwiązywać trudne kwestie, jakie są obecne w relacjach polsko-ukraińskich?

Tak, nowe postaci na kluczowych stanowiskach związanych z polityką zagraniczną dają szansę na zmianę w relacjach polsko-ukraińskich. Obecny poziom tych stosunków charakteryzuje się napięciem. W ciągu ostatnich pięciu lat pojawiły się kwestie, w których swój udział miała także Rosja. Wiemy, że jest ona zorientowana na prowokacje związane z niszczeniem pomników w Polsce i na Ukrainie oraz miała swój udział w atakach na polskie placówki dyplomatyczne na Ukrainie. Moskwa wszelkimi sposobami stara się skonfliktować sąsiadów, którzy mają bliskie relacje i podzielają prozachodnią orientację. A niektórzy politycy z obu krajów pomagają im w realizowaniu takich działań.
Co do kwestii historycznych, to prawdopodobnie Zelensky będzie starał się mniej o tym mówić, a częściej akcentować coś, co łączy, pozwala spoglądać w przyszłość, zwracać uwagę na perspektywy współpracy i wspólny opór wobec rosyjskiej agresji.
Nie sądzę, że prezydent ma jednoznaczne stanowisko w kwestiach historycznych. Dlatego też uważam, że kontrowersje historyczne zostaną odłożone na bok. Wiele zależy też od tego, kto zostanie wskazany na nowego ambasadora w Polsce, jak będzie w stanie prowadzić działania dla rozwoju dialogu pomiędzy Warszawą a Kijowem. Myślę, że działania dyplomatyczne będą koordynowane tak, by poprawić stan relacji polsko-ukraińskich.
Poza tym, Zelensky ma mniejsze poparcie na zachodzie Ukrainy niż Poroszenko, tak więc może pozwolić sobie na ustępstwa wobec Polski w kwestiach historycznych, jeśli uzna, że będzie miał z tego korzyści.
Mimo tego, Polska jak na razie nie jest priorytetem w polityce zagranicznej. Pierwsza wizyta nowego prezydenta miała miejsce w Brukseli, aby deklaratywnie potwierdzić przywiązanie do integracji z UE i NATO. Druga – w Kanadzie, gdzie żyje duża diaspora ukraińska. Trzeci wektor tej ekipy to poszukiwanie mostów i dialogu z Rosją dla powstrzymania dalszych działań zbrojnych na Donbasie. Podczas kampanii wyborczej Zelensky obiecał prowadzić rozmowy w sprawie zakończenia wojny. Obecnie trwa wycofywanie wojsk w obwodzie ługańskim. Jest oczywiste, że będzie próbował dążyć do doprowadzenia do takiego stanu na całej linii rozgraniczenia, aby było wrażenie, że nastał pokój. I na pewno będzie próbował dogadać się z Rosją. Ludzie z otoczenie prezydenta tego oczekują. Polska nie jest więc głównym priorytetem.
Elektorat, który wybrał Zelenskiego wymaga od niego działań, mających na celu osiągnięcie pokoju na wschodzie Ukrainy. Jeśli będą jakieś osiągnięcia w tej sferze, to w oczach elektoratu będzie to sukces. Zelensky jest bardziej skłonny do rozmów z Moskwą niż Poroszenko, który był bardziej kategorycznym i pryncypialnym. Zwłaszcza ze względu na wybory, partia Zelenskiego walczy teraz o elektorat bloku „Za życie” – na południu i wschodzie kraju.

Rozmawiał Ihor Tymots.

Share Button

Czytaj również

Fot. mil.gov.ua

Zelensky: wycofanie wojsk tylko po wstrzymaniu ognia na co najmniej 7 dni

Prezydent Ukrainy podczas spotkania z dziennikarzami 10 października stwierdził, że wycofanie wojsk w pobliżu miejscowości …