poniedziałek, 16 Grudzień, 2019
pluken
Home / Komentarze i opinie / Blok Petra Poroszenki i UDAR Witalija Kliczki: współpraca czy absorbcja?
Fot. pl.wikipedia.org
Fot. pl.wikipedia.org

Blok Petra Poroszenki i UDAR Witalija Kliczki: współpraca czy absorbcja?

Share Button
Fot. pl.wikipedia.org
Fot. pl.wikipedia.org

18 sierpnia br. szef frakcji Bloku Petra Poroszenki w Radzie Najwyższej Ukrainy oficjalnie poinformował o zakończeniu negocjacji z partią UDAR Witalija Kliczka w sprawie wspólnego startu w wyborach lokalnych. „Negocjacje z UDARem trwały bardzo długo. W rezultacie osiągnęliśmy porozumienie, na podstawie którego stworzymy jedną partię Solidarność-UDAR i w całym kraju razem wystartujemy w wyborach do władz lokalnych. W Kijowie mamy wspólnego kandydata na fotel mera miasta – Witalija Kliczkę. Deputowanych lokalnych będziemy dobierać proporcjonalnie 50% do 50% w Kijowie i Lwowie, a także 70% do 30% w pozostałych rejonach Ukrainy” – stwierdził szef parlamentarnej frakcji BPP Jurij Łucenko.

Oświadczenie poprzedził długi proces przeplatających się sporów, dyplomatycznych (i mniej dyplomatycznych) oświadczeń, wzajemnego obrażania się na drugą stronę i namiętnych obietnic. Taki format wspólnego udziału w wyborach dwóch powyższych sił jest logiczny i należało się go spodziewać (Kliczko i Poroszenko jako liderzy sił politycznych pracują razem już od marca 2014 roku). Tak wyczekiwane połączenie obu partii mogło jednak nie dojść do skutku – w obu obozach politycznych nie brak było zwolenników osobnego startu w wyborach. Teza o samodzielnym starcie była omawiana dość długo, zwłaszcza w niektórych obwodowych jednostkach UDARu. Współpracownicy Kliczki dobrze rozumieli, że nie startując samodzielnie w tych wyborach partii będzie bardzo trudno zwiększyć rozpoznawalność własnej marki. Ugrupowanie już dwa razy nie uczestniczyło w wyborach: najpierw Witalij Kliczko poparł Petra Poroszenkę w wyborach prezydenckich, a następnie zgodnie z zawartym porozumieniem partie wspólnie wzięły udział w wyborach parlamentarnych pod marką prezydenckiej siły politycznej. Każdy z tych etapów powodował spadek poparcia dla UDARu – aż do dzisiejszego poziomu 2,2%.

Niespodziewana dla większości decyzja Witalija Kliczki z marca 2014 roku o rezygnacji z wystawienia swojej kandydatury na stanowisko prezydenta Ukrainy wywołała szczere zdziwienie. Przypomnijmy, że to właśnie Witalij Kliczko podczas Rewolucji Godności w stosunku do innych przedstawicieli Majdanu zyskał największe poparcie. Socjologowie tłumaczą jednak jako archetypowe pragnienie większości wyborców do zestawiania razem odrażającego Janukowycza i potężnego (w tym fizycznie) byłego boksera Witalija Kliczkę. Sam lider tłumaczył członkom własnej partii swoją decyzję jako zmianę priorytetów, będącą skutkiem gwałtownego spadku poparcia. Pretekstem miał być rzekomy fakt, że po ucieczce Janukowycza znaczenie Kliczki w oczach wyborców znacznie zmalało. Pojawiło się z kolei zapotrzebowanie na polityka, który w czasie kryzysu gospodarczego oraz dewaluacji hrywny byłby uosobieniem wizerunku gospodarza. Dlatego też notowania Kliczki w dalszym ciągu spadały, a poparcie dla Poroszenki wzrastało. Gdyby jednak i Kliczko i Poroszenko jednocześnie wystartowaliby w wyborach, przez wzgląd na specyfikę elektoratu każdego z nich w rezultacie zwyciężyć mógłby ktoś trzeci. Prawdopodobnie byłaby to Julia Tymoszenko, która wówczas zajęła drugie miejsce. Taka opcja nie usatysfakcjonowałaby ani Poroszenki, ani Kliczki. Poza tym, w perspektywie nadchodzących wówczas wyborów parlamentarnych oraz lokalnych w Kijowie sojusz był korzystny dla obu stron.

Jest jeszcze jedna opcja warunkująca ów sojusz. Pod koniec kwietnia 2015 roku zatrzymany został w Wiedniu oligarcha Dmytro Firtasz, który podczas rozprawy sądowej dotyczącej jego ewentualnej ekstradycji do Stanów Zjednoczonych poinformował o porozumieniu między nim, Poroszenką oraz Kliczką w przededniu wyborów w maju 2014 roku. Według słów biznesmena celem spotkania oraz dalszej współpracy było niedopuszczenie do zwycięstwa Julii Tymoszenki. „Otrzymaliśmy to, co chcieliśmy: Poroszenko jako prezydent, Kliczko jako mer Kijowa” – podkreślił w sądzie w Wiedniu Firtasz. Obydwaj figuranci tego skandalu – Poroszenko i Kliczko – natychmiast zdementowali słowa oligarchy, obwiniając go o składanie fałszywych zeznań w sądzie.

W każdym bądź razie ten sytuacyjny sojusz Kliczki i Poroszenki w 2014 roku był korzystny dla obu stron. Poroszenko zwyciężył w wyborach prezydenckich już w pierwszej turze. Natomiast Kliczko uzyskał wsparcie w wyborach na gospodarza miasta Kijowa, wspólny start w wyborach do kijowskiej rady lokalnej oraz wspólne listy do Rady Najwyższej Ukrainy. Osoby wtajemniczone twierdzą, że głównym argumentem dla Kliczki było wsparcie jego kandydatury w wyborach na mera Kijowa. To stanowisko ma wyjątkowe znaczenie dla lidera UDARu, który w 2006 roku przegrał w Kijowie z Leonidem Czerniowieckim, a dwa lata później, w 2008 roku, w przedwczesnych wyborach na mera miasta zajął trzecie miejsce. 25 maja 2014 roku lider UDARu, zyskując 56,7% głosów wyborców i zostając merem stolicy Ukrainy, jednocześnie zrealizował więc swój osobisty cel.

Dalszy etap historii wzajemnych relacji Kliczki i Poroszenki to straty UDARu oraz zwycięstwa Prezydenta. Za kulisami pięknymi haseł o wspólnych wysiłkach, wzajemnym zaufaniu i grze zespołowej toczyła się nieoficjalna walka o wpływy oraz przeciąganie na swoją stronę kluczowych graczy. Jako bardziej doświadczony w zakulisowej walce w gabinetach władz zwyciężył Poroszenko. Pomimo formalnego (czasami nie do końca rzetelnego) dotrzymania zapisów porozumienia, Prezydent oraz jego otoczenie przez dwa lata stopniowo przeciągnęli na swoją stronę główną kadrę zespołu Kliczki oraz odsunęli go od odgrywania pierwszorzędnej roli w polityce ukraińskiej.

Publiczne porozumienie między Kliczką oraz Poroszenką przed wyborami parlamentarnymi zakładało udział na bazie parytetów obu polityków w formowaniu list kandydatów do Rady Najwyższej Ukrainy – 50% z każdej strony. Jednak później ta proporcja nie została dotrzymana, a ostatecznie udział UDARu we wspólnej liście został ograniczony do 30%. Wszyscy kandydaci wystartowali pod imienną marką politycznej siły Prezydenta, a w tym celu każdy z nich napisał wniosek o zawieszenie członkostwa w UDAR. Wielu z nich do dziś nie wznowiło członkostwa w partii i najwyraźniej nie zamierzają tego zrobić. Dążenie Kliczki, aby na łączonej liście pojawiła się informacja o UDAR, nie zostało wzięte pod uwagę.

Na czele frakcji BPP w Radzie Najwyższej Ukrainy ­­­­stał przedstawiciel zespołu Prezydenta, Jurij Łucenko. Faktycznie cała przestrzeń informacyjna, będąca do dyspozycji UDAR, została ograniczona do stanowiska głowy miasta Kijowa. W parlamencie deputowani UDAR planowali co prawda oficjalnie zarejestrować własną grupę deputowanych, jednak do tego nie doszło. Na dzień dzisiejszy tylko część deputowanych identyfikuje siebie jako członków UDAR. Z kolei sama partia została pozbawiona możliwości wykorzystywania trybuny parlamentarnej dla popularyzacji samej siebie, tak jak to robią inne partie.

Co więcej, zespół Kliczki doznał znaczących strat kadrowych, do czego po części, choć pośrednio, przyłożył się sam Petro Poroszenko. W pierwszej kolejności warto wspomnieć o Witaliju Kowalczuku – byłym zastępcy Kliczki. „Szary kardynał” tej partii oraz prawa ręka lidera, będąc przez długi okres głównym menedżerem UDARu stał na czele sztabu wyborczego partii i osobiście dobierał szefów organizacji obwodowych ugrupowania. Po tym jak Kowalczuk zgodził się na propozycje Bankowej, aby przejść do pracy w Administracji Prezydenta, UDAR już się nie otrząsnął. Decyzja Witalija Kowalczuka sprawiła, że pogorszyły się stosunki między nim a Kliczką. Mówi się, że jednym z warunków wspólnego udziału UDARu oraz BPP w wyborach lokalnych było, iż Kowalczuk nie będzie kierował połączonym sztabem wyborczym. Obecnie na jego czele stoi były partner biznesowy Poroszenki deputowany ludowy Igor Kononenko. Natomiast Witalij Kowalczuk nieoficjalnie koordynuje szereg projektów politycznych na Bankowej, powołanych w celu odebrania głosów konkurentom politycznym Bloku Petra Poroszenki.

Kolejne przykłady. Część przewodniczących organizacji obwodowych UDAR, a także czołowych działaczy z aparatu partyjnego, przeszła do nowo utworzonej partii Prezydenta Blok Petra Poroszenki Solidarność. Takie zagranie to wizytówka Poroszenki. Prezydent zastosował je jeszcze przynajmniej jeden raz, kiedy to zastępca mera Lwowa Ołeh Syniutka niespodziewanie został powołany na stanowisko szefa Lwowskiej Państwowej Administracji Obwodowej, a następnie został szefem partii Poroszenki w Obwodzie Lwowskim. W taki sposób Poroszenko upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu – zabrał Sadowemu najsilniejszego gracza w zespole, osłabiając najprawdopodobniej swojego konkurenta w nadchodzących wyborach lokalnych, a jednocześnie wzmocnił swój zespół o doświadczonego menedżera.

W podobny sposób UDAR faktycznie stracił jeszcze kilka znaczących figur, które formalnie pozostając w partii już od dawna zorientowane są w kierunku Bankowej. Tak jest na przykład z osobą Iryny Heraszczenko, która latem 2014 roku została powołana na stanowisko pełnomocnika Prezydenta Ukrainy ds. pokojowego uregulowania sytuacji w Obwodach Donieckim i Ługańskim. Takie przeciąganie obserwowane jest także na niższych poziomach partyjnych. Członków UDARu kusi się perspektywą zatrudnienia na wysokich stanowiskach w szeregach władzy wykonawczej lub możliwością znalezienia się na czele bardziej perspektywicznej na dany moment partii, która opiera się na poparciu dla Poroszenki.

Po dwóch latach tego „pełzającego zachwycenia” UDAR przystąpił do wyborów lokalnych z notowaniami na poziomie 2,2%. Pomimo chęci do samodzielnego startu w wyborach partia ryzykowałaby jednak utratę stanowisk w radach lokalnych w całej Ukrainie, co de facto oznaczałoby koniec działalności tej siły politycznej.

Włodarze UDARu ostatecznie zrozumieli, że istnieje potrzeba wspólnego startu w wyborach, po tym jak przyjęta została uchwała „O wyborach lokalnych”. Ryzyko nieosiągnięcia 5% progu wyborczego, a tym samym nie wejścia do rad lokalnych, zmusiło przedstawicieli UDARu do większej elastyczności podczas negocjacji. Z kolei Poroszenko, jako twardy negocjator (jakim jest z pewnością zarówno w biznesie jak i polityce), z dodatkowymi asami w rękawie zadecydował o dalszym wzmocnieniu swojej pozycji. Tym razem w negocjacjach nie chodziło już o parytetowy udział na listach 50% kandydatów UDARu i 50% Bloku Petra Poroszenki. W proporcji 70% do 30% wygrały siły Prezydenta. Co ważne, od przedstawicieli UDARu zażądano nie jedynie tymczasowej współpracy na czas wyborów, a pełnego zrzeszenia (czytaj: wstąpienia do Bloku Petra Poroszenki-Solidarność).

Kliczko rzecz jasna próbował stawiać opór, jednak systematycznie oraz sukcesywnie prowadzono go w kierunku podjęcia właściwej decyzji. Najpierw pojawiło się oświadczenie szefa frakcji Bloku Petra Poroszenki, Jurija Łucenki, o tym, że jego siła polityczna prowadzi negocjacje w sprawie wspólnego startu w wyboracj lokalnych  Frontem Ludowym, a nawet z… Narodowym Ruchem Ukrainy. Łucenko dał tym samym do zrozumienia, że jeśli Kliczko chce się przyłączyć, to musi być bardziej elastyczny. Następnie Kliczce zagrożono wysunięciem alternatywnego kandydata z szeregów BPP na stanowisko mera Kijowa. Witalij Kliczko ostatecznie wykazał się pragmatyzmem oraz ostrożnością, które stały się znakiem rozpoznawczym obu braci w boksie, i zgodził się na wspólny start.

W taki oto sposób sojusz Poroszenki i Kliczki w 2014 roku przyniósł temu pierwszemu fotel prezydencki i podwójny wzrost poparcia dla nowo utworzonej własnej siły politycznej (do poziomu 16%). Z kolei UDAR, który pod koniec 2014 roku miał szeroką, rozgałęzioną strukturę, poparcie sięgające 18%, własną frakcję w Radzie Najwyższej Ukrainy i jednego z najbardziej rozpoznawalnych liderów – dzisiaj balansuje na granicy istnienia. Nie lepszy jest zresztą los innych sił politycznych, które uległy pokusie wejścia do parlamentu na plecach rozpoznawanego lidera. Warto tutaj wspomnieć o ugrupowaniu Reformy i Porządek, a także o partii Narodowy Ruch Ukrainy, które po zbrataniu się z Batkiwszczyną podczas kilku kolejnych kampanii wyborczych nie potrafiły już wyrwać się z jej „koleżeńskich uścisków”.

Czy los znów potwierdzi niebezpieczeństwo wspólnego startu w wyborach? Pokażą to najbliższe miesiące. Właśnie wtedy będzie miał miejsce drugi, końcowy etap łączenia się BPP i UDARu. Może będziemy świadkami procesu odwrotnego –  kiedy to silne i samowystarczalne zespoły regionalne UDARu będą zdolne podczas wejścia w szeregi BPP pozbyć się słabszych finansowo ludzi Prezydenta. Uwarunkowania dla tego procesu istnieją w co najmniej kilku obwodach Ukrainy.

Autor: Wiktor Biszczuk
Tłumaczenie: Nataliia Sokolova

 

Share Button

Czytaj również

Fot. unn.com.ua

MH-17 pięć lat i zero wniosków później

Od zestrzelenia przez prorosyjskich separatystów malezyjskiego Boeinga 777 mija pięć lat. Niestety, kraje zachodnie, w …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.