niedziela, 25 wrzesień, 2022
pluken
Home / Komentarze i opinie / Dziwna wojna
ato_voyska

Dziwna wojna

Share Button

ato_voyskaMożna odnieść wrażenie, że działania wojenne na Donbasie już przejadły się i znudziły przeciętnemu obywatelowi. Nerwowe oczekiwanie ataku rosyjsko-terrorystycznych sił w maju i czerwcu 2015 roku wzmocnione wypowiedziami polityków populistów oraz danymi wywiadu wojskowego (lepiej jeśli amerykańskiego) do końca wyczerpało ukraińskie społeczeństwo, wśród którego spadło zainteresowanie wydarzeniami na Donbasie. Pokojowe wysiłki w tym kierunku z powodzeniem są symulowane przez obie strony konfliktu. Ale tylko symulowane, bo ani samozwańcze republiki nie mają ochoty na integrację z Ukrainą, którą przez ponad rok nazywały „faszystowską”, oraz z którą prowadzą krwawą wojnę. Ani Ukraina która świetnie rozumie plany Kremla podsunąć Kijowowi „burzliwe republiki”, wprowadzić chaos i roznieść (jako maksimum) państwo albo spowolnić jej ruch w kierunku Europy (jako minimum). Wydaje się, że Ukrainie, na tym etapie, najbardziej odpowiada zamrożenie konfliktu, na co nie godzą się Rosjanie i separatyści. Albo zabierajcie do siebie, odbudowujcie, karmcie i jednocześnie respektujcie „głos Donbasu”, albo… Kontynuujcie chaotyczny opór na linii frontu z ostrzałami z „wycofanych” dział samobieżnych i moździerzy dużego kalibru. W przeciwieństwie do konwencjonalnych zasad korzystania z przygotowania artyleryjskiego, które poprzedza atak zmechanizowany lub piechotny, na razie separatyści (a niekiedy i wojska ukraińskie) używają artylerii żeby po prostu postrzelać. Po pierwszym, piątym, dziesiątym ostrzałem nie dochodzi do żadnych aktywnych działań, jak gdyby terroryści zdecydowali się wystrzelać wszystkie zapasy pocisków z radzieckich składów. Dziwna wojna, dziwny opór.

Bezczynne siedzenie wyczerpuje i gorące głowy ukraińskich radykałów, którzy 3 lipca postanowili zorganizować „Marsz Światosława”, w którym wzięło udział 3000 przedstawicieli ochotniczych batalionów, głównie batalionu „Prawy Sektor” i „Azow”. Na Hruszewskiego tak jak podczas Majdanu znów palono opony, zapaleni mówcy wzywali do obalenia reżimu Poroszenki, „który jest 100 razy gorszy niż reżim Janaukowycza” przedstawiali żądania zwolnienia z aresztu braci oskarżonych o zabójstwo Buzyny. Brzmiały postulaty odrzucenia mińskiego porozumienia i konieczności ataku ukraińskich sił zbrojnych na Donieck. Podobnego typu orgie reakcjonistów bardzo cieszyły rosyjskie media, które otrzymały wiele radości z tego rozkwitu faszyzmu w europejskiej stolicy. Kreml już dawno temu nauczył się wykorzystywać ukraińskich nacjonalistów, manipulować popularnymi ideami w ich środowisku dla obrony własnych interesów, straszenia swoich obywateli oraz europejskich i amerykańskich liberałów. Marsz zakończył się niczym ale na tle kryzysu w ukraińskiej gospodarce, problemów z reformowaniem państwa, wzrostem opłat oraz ogólnym niezadowoleniem to był pierwszy dzwonek dla władzy na wcielenie idei, która dopiero zyskuje na popularności w ukraińskim społeczeństwie: wycofać z frontu bataliony, przywrócić porządek w państwie. Poroszenko, Jaceniuk i inni jeszcze mają trochę zapasu siły i czasu, żeby nie urzeczywistniła się tak bardzo pożądany przez Moskwę scenariusz.

Na linii frontu kontynuowana jest gra w pokazowe wykonywanie mińskich porozumień. Eksperci DRL i ŁRL proponują wniesienie zmian do Konstytucji Ukrainy, na które Kijów powinien się zgodzić. Zapis w Konstytucji szczególnego statusu Donbasu oznaczać będzie polityczne fiasko prezydenta i jego drużyny, jednak bez kroku w tym kierunku, bez pokojowych wysiłków europejczycy nie udziela nowych kredytów. Poroszenko znajduje się pomiędzy młotem a kowadłem w sytuacji, gdy populiści i radykałowie już są gotowi rozdeptać prezydenta, któremu nie wystarczyło „żelaznych kul”. Pierwszym, który politycznie uśmierciłby Poroszenkę jest obrażony oligarcha Kołomojski (były gubernator obwodu dniepropietrowskiego), co na wojennej retoryce będzie odbijać swój radykalny „Ukrop” podczas lokalnych wyborów.

Innym przejawem woli separatystów, w celu kontynuowania gry „mińskie porozumienia”, było wycofanie zbrojnych jednostek z Szyrokine co odnotowali nawet obserwatorzy OBWE. Jednak ten manewr nie oznacza, że zrezygnowali oni z Mariupola, ale świadczy o tym, że poszczególni watażkowie DRL jeszcze nie stracili do końca zdrowego rozsądku, bo siedzieć w zrujnowanej miejscowości ostrzeliwanej przez swoich i obcych (a wojska ukraińskie zajmują wygodną wysokość) jest zupełnie bezperspektywnym. Wydaje się, że obecnie odbywa się zmiana rozlokowania sił z kierunku statycznego pasa nadmorskiego w stronę manewru obejścia w kierunku wołnowaskim. Jednak wzmocniona obrona sił ukraińskich oczywiście musi być do tego przygotowana.

Blef i manewry, irracjonalne walki o nikomu nie potrzebną Marijnkę oraz wojna pozycyjna, siedzenie a linii frontu – takie są realia „dziwnej wojny” na Donbasie. Marne wysiłki dyplomatyczne w Mińsku, gra w reformy decentralizacji i deregulacji na Ukrainie, rewolucyjny zastój w samozwańczych republikach, które nie chcą wierzyć w to, że Moskwa jest gotowa ich „olać”, włączyć z powrotem do Ukrainy w imię wielkich geopolitycznych idei. A Ukraińcy w waśniach i niesnaskach sami są w stanie podać Rosjanom na tacy ruiny własnej niezależności. Czy Ukraińcy są na to gotowi?

Walerij Krawczenko

Share Button

Czytaj również

Zaporoska Elektrownia Jądrowa w Enerhodarze / fot. Ralf1969 – Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=7343361

Rosyjskie zagrożenie jądrowe w Ukrainie

Grzyb atomowy. Świat dowiedział się o jego istnieniu w sierpniu 1945 r., kiedy japońskie miasta …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.