Rozmowa z Wołodymyrem Kucharem, kandydatem niezależnym w wyborach do Rady Najwyższej Ukrainy z m. Tarnopola.
Dlaczego zdecydował się Pan na start wyborach jako niezależny kandydat? Czy nie łatwiej jest wystartować z ramienia jakiejś partii?
W pewnym sensie na pewno jest to łatwiejsze rozwiązanie – partie mają struktury, zaplecze finansowe, ale niestety do tej pory nie było partii, w której chciałbym być członkiem. A także, jak wielu ludzi w Ukrainie, jestem rozczarowany rządami ludzi, którzy aktualnie są przy władzy jak i rządami tych, którzy rządzili w czasie po „pomarańczowej rewolucji”. Mam swój pogląd na to, jak powinna rozwijać się Ukraina i wiem że te poglądy podzielają także inni ludzie. Dlatego powołaliśmy organizację pozarządową – Ukraińska Alternatywa, obecnie mamy naszych aktywistów w całej Ukrainie. Szczególnie ważne jest to, że nasz program ma charakter pozytywny – mówimy o tym jaka Ukraina ma być. Można walczyć z władzą ale nie ma to większego sensu, gdy nie ma się żadnej wizji zmian. Dlatego startuję jako kandydat niezależny, ale promuję program tej organizacji.
Jakie główne postulaty zawiera ten program?
Przede wszystkim opiera się on na wolności ekonomicznej, chcemy działać podobnie jak miały miejsce reformy w Gruzji. Chcemy się wzorować na gruzińskim modelu reform i w ramach naszej organizacji staramy się promować te idee. Przykład Gruzji pokazuje, że ekonomiczna wolność i gospodarka rynkowa to dobrze funkcjonujący model. Niestety na Ukrainie system gospodarczy nadal jest częściowo sowiecki. Ukraina jest trzecim od końca krajem świata w obszarze administracji podatkowej. Myślę że nasze reformy powinny być nawet bardziej radykalne niż w Gruzji. Ukrainie, przynajmniej na początku potrzebne są radykalne reformy, podobnie jak w Polsce na początku lat 90. XX wieku. Inne ważne kwestie to wprowadzenie rządów prawa, reforma systemu prawnego jako takiego oraz walka z korupcją.
Gruzja jest jednak dużo mniejszym krajem, czy nie ma ryzyka wprowadzania ich w tak dużym kraju jak Ukraina?
Myślę, że reformy te będą skuteczne, gdyż Ukraina posiada już dobrze rozwinięty przemysł i zakłady przemysłowe przynoszą zyski. Problemem jest tylko właściwe zarządzanie nimi. W związku z kryzysem gospodarczym Ukraina nie ma alternatywy dla reform – jednym z powodów dlaczego w Gruzji powiodły się one jest fakt, że nie było zwyczajnie innego wyjścia, jak tylko rozpad kraju. Jest taka tendencja, że jak na razie gospodarka jeszcze funkcjonuje, ale jesteśmy na progu problemów i możemy dojść do takiego poziomu, że dalsze funkcjonowanie gospodarki w tym kształcie nie będzie możliwe.
Czy macie jakiś pomysł na działanie po wyborach jako kandydaci niezależni? Własna partia, ugrupowanie?
Wielu kandydatów istotnie startuje jako niezależni w okręgach jednomandatowych. Przykładowo w Tarnopolu jest to 6 osób z 13 zgłoszonych. Obecnie wraz z innymi niezależnymi kandydatami, którzy mają wspólną wizję rozwoju Ukrainy i wspólne wartości prowadzimy rozmowy na temat współpracy. Dobiegają końca prace nad Deklaracją Kandydatów Niezależnych „@Antytuszka”. Wkrótce mamy zamiar ogłosić powstanie koalicji i w parlamencie także chcemy trzymać się razem. Chcemy stworzyć nowoczesną, zorientowaną na reformy koalicję, popierającą demokrację, wolny rynek, proeuropejską i prozachodnią.
Jesteście zatem zwolennikami wejścia Ukrainy do UE?
Myślę, że dla Ukrainy ważna jest integracja jako instrument. Nie jest to cel sam w sobie. Do tej pory kiedy wypełniamy kryteria kopenhaskie, życie w Ukrainie staje się lepsze. Nie ma sensu bić kolanem w drzwi Europy i prosić „wpuśćcie nas do środka”. Najpierw Ukraina musi się zeuropeizować, aby można było myśleć o członkostwie. Nie zmienia to faktu, że jest to jedyny możliwy kierunek w jakim powinien podążać nasz kraj.
Jak Pan ocenia wynegocjowaną umowę stowarzyszeniową?
Myślę, że jest to techniczny kompromis, nie ma tam realnego progresu dla Ukrainy. Może nie jest to dobry czas dla tego progresu i to nie dlatego, że prezydent Janukowycz źle pracuje, albo źle pracują sądy. Może wynika to z tego, że w kraju nie są realizowane reformy? Ukraina w tej chwili nie jest w stanie konkurować na rynkach europejskich, nie jesteśmy do tego przygotowani i trzeba stwierdzić, że musimy dążyć do sytuacji, w której także w interesie Europy będzie leżało przyjęcie Ukrainy do grona państw członkowskich. Kiedy będziemy gotowi, zaproszenie od UE będzie sprawą oczywistą.
A jak powinny wyglądać stosunki Ukrainy z Rosją?
Rosja jest krajem, który ma potencjał, ma swoje stanowisko i liderzy Rosji mają dążenia ekspansjonistyczne. Nikt z zewnątrz nie zmieni Rosji, ona też musi przejść swoją ewolucję. Również tam opozycja działa na rzecz zmian w kraju. Myślę, że polityka Ukrainy powinna być pragmatyczna, zorientowana na obronę interesu narodowego, bez emocji i zbędnej histerii. Myślę, że żadnej przyjaźni specjalnej z Rosją nigdy nie będzie, gdyż spójrzmy jak wygląda to w czasie Janukowycza – jeżeli on nie dał rady ułożyć sobie stosunków przyjaznych z Rosją, to nikomu się nie uda.
A jak ocenia Pan umowę gazową z Rosją?
Rosja tu działa jak kraj dominujący na tym rynku, ekspansywny i nie wydaje mi się, żeby można było to zmienić. Ukraina musi szukać alternatywnych źródeł zaopatrzenia w energię. Także nasza gospodarka zużywa wiele energii, w krótkiej perspektywie nie ma dobrego rozwiązania. Polityka Rosji jest nieprzyjazna dlatego, że firmy takie jak Gazprom chcą zarabiać coraz większe pieniądze. Przykre, że UE i Niemcy pozwalają na takie działanie i nie reagują, nie widzą w tym także własnego interesu. Presja rosyjska nie zakończy się na Ukrainie, wcześniej czy później będzie dotykać także krajów europejskich. Ta fascynacja Rosją jest niezdrowa, nie rozumiem polityki „Russia first”. Ludzie patrzą na Rosję, przez pryzmat jej kultury, sądząc że tak samo prowadzona jest jej polityka – a tak wcale nie jest, bo polityka rosyjska nie ma wiele wspólnego z kulturą tego kraju i jeśli Europa tego nie zrozumie, to będzie mieć problemy. W tej sytuacji Ukraina długo pozostanie uzależniona od Rosji, chyba że biznes będzie oddzielony od polityki – a to będzie możliwe tylko wtedy, kiedy zmieni się władza na Ukrainie, w tym przede wszystkim prezydent i rząd.
Prezydent Janukowycz deklaruje pozablokowość, Ukraina nie jest członkiem ani NATO ani ODKB. Czy to dobrze, czy Ukraina powinna pójść w którąś stronę?
Nie ma mowy o integracji ze strukturami poradzieckimi. Ukraina powinna rozwijać się na Zachód, a Rosja nie ma tu prawa weta. Myślę, że kiedy zmieni się władza, zmieni się także polityka zagraniczna Ukrainy. Ale najpierw muszą zajść zmiany w kraju, musimy pokazać że mamy te same wartości i te same cele co kraje europejskie, aby móc wstąpić do NATO czy do UE. Dlatego między innymi biznes z zachodu ma problemy z inwestowaniem na Ukrainie – to problem niezrozumienia, zupełnie innych zwyczajów i kultury prowadzenia interesów. Dlatego tutaj konieczne są bardzo fundamentalne zmiany. Jeszcze raz odwołam się do przykładu Gruzji – poziom korupcji był tam nawet większy niż na Ukrainie. Udało się to jednak zmienić w bardzo krótkim czasie, mamy teraz już 9 lat od rewolucji w Gruzji i widać, że gdy przychodzi do władzy grupa ludzi chcących pracować na rzecz uzdrowienia sytuacji, jest szansa na zmiany. Przykład muszą dawać jednak ludzie na samej górze.
Co myśli Pan o ustawie językowej?
Ustawa ta jest antykonstytucyjna, jest przyjęta bezprawnie, totalnie odwrotnie potraktowano Europejską kartę Języków, to dokument dla języków, które są zagrożone. Ustawa ta jest wbrew konstytucji ukraińskiej. Myślę że sytuacja językowa nie zmieni się szybko, gdyż ludzie mają swoje zwyczaje. Znam ludzi, którzy mówili zawsze po rosyjsku, ale teraz mówią po ukraińsku, gdyż nie są zadowoleni z tej ustawy. Ustawa ta, przy nowej władzy będzie skasowana. Ja osobiście szanuję prawo każdego do posługiwania się swoim językiem, ale powinna być zachowana pozycja języka ukraińskiego, gdyż obecnie jest on faktycznie zagrożony.
Jaka jest pańska ocena stosunków z Polską, już po Euro 2012, kiedy opadł entuzjazm związany z tym wydarzeniem?
Byłem w grupie dziennikarzy, którzy spotkali się z prezydentem Janukowyczem przed jego pierwsza wizytą w Polsce. Zapytałem wtedy dlaczego odwiedza Polskę, partnera strategicznego dopiero 300 dni po wyborze. Myślę, że euro nie dało progresu w stosunkach Polski i Ukrainy i ta władza, rząd i prezydent nie rokują nadziei na pozytywne zmiany w tym obszarze. To partnerstwo jest raczej bardziej deklaratywne, niż faktyczne. Ale jestem szczęśliwy, że mamy takiego partnera jak Polska i niezależnie od tego jaka władza jest na Ukrainie, Polska zawsze wspiera Ukrainę. Widziałem przez ten rok wiele na Ukrainie, widzę wielu młodych ludzi, dla których Polska i Unia Europejska są odnośnikiem. Młodzi ludzie są wykształceni, prawie wszyscy mówią po angielsku i myślę że ta generacja przez najbliższe kilka lat pokaże swoją siłę i będzie bardziej liczyć się w sprawowaniu władzy.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Dariusz Materniak
Portal polsko-ukraiński Portal Polsko-Ukraiński jest portalem internetowym o charakterze analityczno-informacyjnym

