wtorek, 7 Lipiec, 2020
pluken
Home / Komentarze i opinie / D. MATERNIAK: UMOWA STOWARZYSZENIOWA CZYLI KOLEJNY MAŁY KROK UKRAINY DO NA DRODZE DO UE

D. MATERNIAK: UMOWA STOWARZYSZENIOWA CZYLI KOLEJNY MAŁY KROK UKRAINY DO NA DRODZE DO UE

Share Button

Parafowanie umowy stowarzyszeniowej, które miało miejsce 30 marca w Brukseli, to kolejny krok potwierdzający proeuropejski kurs Ukrainy.

Negocjacje umowy stowarzyszeniowej, której podpisanie byłoby ważnym krokiem w dążeniu Ukrainy do UE trwały od kilku lat, jednak szczególnego przyśpieszenia nabrały w związku z objęciem przez Polskę prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Polska uczyniła jednym z głównych priorytetów swojego przewodnictwa w UE właśnie działania na rzecz przyśpieszenia integracji Ukrainy z Unią Europejską. W związku z tym, pierwotny termin parafowania umowy wyznaczono na drugą połowę grudnia 2011 roku. Na przeszkodzie zakończeniu negocjacji stanęły jednak wydarzenia związane z aresztowaniem, a następnie procesem i wyrokiem w sprawie byłej premier Julii Tymoszenko, która została skazana wyrokiem sądu na siedem lat więzienia. Spotkało się to z jednoznacznie negatywną reakcją krajów Europy Zachodniej – Ukrainie dano do zrozumienia, iż proces ma charakter polityczny i bez uwolnienia byłej premier nie może być mowy o podpisaniu umowy.

Zgodnie z przyjętymi założeniami, koniec negocjacji i podpisanie dokumentu miało mieć miejsce 19 grudnia 2011 roku w Kijowie. Jednakże wizyta szefa Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso i szefa Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya w Kijowie nie zakończyła się jednak żadnymi konkretnymi uzgodnieniami. Parafowanie umowy miało nastąpić 15 lutego, jednak i tego terminu nie udało się dotrzymać. Kolejny termin parafowania wyznaczono na koniec marca 2012 roku. Parafowano jedynie część umowy – do dalszych negocjacji pozostawiono m.in. budzącą najwięcej kontrowersji część mówiącą o wolnym handlu pomiędzy UE i Ukrainą.

Można sobie w tym miejscu zadać pytanie (które faktycznie pojawia się w ukraińskich środkach masowego przekazu) jaki sens ma parafowanie niekompletnej umowy, kiedy Julia Tymoszenko pozostaje w więzieniu i jak na razie nie widać perspektyw zmiany tej sytuacji i zakończenia faktycznego impasu w stosunkach na linii Bruksela – Kijów?

Wydaje się, że samo podpisanie umowy, choć samo w sobie z pozoru mało znaczące, to jednak wpisuje się w szerszy kontekst konsekwetnego dążenia Ukrainy do integracji z Unią Europejską. Pomimo oficjalnie zadeklarowanej neutralności i okazywanej woli współpracy i budowania tak samo dobrych stosunków z wszystkimi partnerami, ukraińskie elity z prezydentem Wiktorem Janukowyczem na czele mają świadomość, że wcześniej czy później nadejdzie moment, w którym Ukraina będzie musiała zdecydować się na wybór głównego kierunku swojej polityki zagranicznej. Faktycznie, do wyboru są dwie możliwości – konsekwentne dążenie do integracji z Unią Europejską lub przystąpienie do unii celnej Białorusi, Kazachstanu i Rosji. Wybór pierwszej opcji nie daje gwarancji członkostwa w najbliższym czasie, oznacza także długi i żmudny proces rozmów, negocjacji a przede wszystkim zmian wewnętrznych na Ukrainie. Ukraina będzie musiała nie tylko przekonać swoich własnych obywateli do idei integracji europejskiej, ale także przekonać kraje europejskie, że jej włączenie do struktur UE przyniesie więcej korzyści niż problemów dla całej wspólnoty dwudziestu siedmiu (a wkrótce dwudziestu ośmiu) krajów. Wątpiących, zwłaszcza w krajach tak zwanej „starej Unii” nie brakuje.

Wybór drugiego rozwiązania, czyli przystąpienia do unii celnej wspólnie z Rosją, Białorusią i Kazachstanem faktycznie oznaczałby reintegrację z Rosją, czyli utratę niezależności przez Ukrainę. Byłby to krok samobójczy z punktu widzenia Ukrainy i przekreślałby poprzednie 20 lat niepodległości tego kraju. Korzyści gospodarcze, choć w krótkim okresie czasu znaczące (zapewne obniżenie cen gazu ziemnego, na którym bardzo zależy Ukrainie), w dłuższej pespektywie byłyby co najmniej dyskusyjne, nie mówiąc o tym, jaką cenę Kijów musiałby za nie zapłacić.

Dlatego właśnie wydaje się, że Ukraina nie ma innego wyjścia, niż dążenie do integracji z Unią Europejską. Można spodziewać się, że droga ta nie jest i nie będzie usłana różami. Unia Europejska, aktualnie znajduje się w poważnym kryzysie gospodarczym, który zagraża podstawom funkcjonowania europejskiej gospodarki (takim jak wspólna waluta czyli euro i spójność europejskiego obszaru gospodarczego, przede wszystkim ze względu na groźbę bankructwa Grecji). Co więcej, należy się spodziewać, iż kraje posiadające tradycyjnie dobre stosunki i ożywione kontakty gospodarcze z Rosją takie jak Niemcy, a przede wszystkim Francja będą miały bardzo poważne wątpliwości co do znaczenia tego kroku dla ich dalszych relacji z Moskwą. Także sama Ukraina nie jest jeszcze gotowa na integrację – zmian dostosowujących do standardów unijnych wymagają niemal wszystkie dziedziny życia politycznego, gospodarczego i społecznego. Ostrożne oceny wskazują, iż integracja Ukrainy z UE to perspektywa 10 lub 15 lat. Wydaje się jednak, iż wybór ten został przez Ukrainę już dokonany i od tej drogi nie ma odwrotu. Stawką jest tutaj niezależność Kijowa i możliwość prowadzenia polityki niezależnej od decyzji zapadających w Moskwie.

Artykuł ukazał się na stronie Portalu Spraw Zagranicznych www.psz.pl

Share Button

Czytaj również

Fot. obserwatormiedzynarodowy.pl

Stanisław Żelichowski: geopolityczny wymiar regionu bałtycko-czarnomorskiego – perspektywa Kijowa

Od dawnych czasów potencjał tranzytowy regionu bałtycko-czarnomorskiego, którego Ukraina i Polska stanowią integralną część, był …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.