poniedziałek, 15 czerwiec, 2026
pluken
Home / polukr (page 98)

polukr

Petr Pojman: Szkolenia z cyberbezpieczeństwa na Ukrainie powinny być realizowane systematycznie

Share Button

Eksperci organizacji pozarządowych z Ukrainy, Czech, Słowacji i Polski w 2019 roku przeprowadzili na Donbasie szkolenia dla aktywistów organizacji obywatelskich i Policji z zakresu bezpieczeństwa w Internecie, ochrony danych i przeciwdziałania atakom wirusowym i innym zagrożeniom cybernetycznym. Spotkania poświęcone tej tematyce odbyły się w Kramatorsku, Słowiańsku, Szczastiu, Siewierodoniecku, Stanicy Ługańskiej, Drużkiwce, Pokrowsku, Awdijiwce i Popasnej w ramach projektu pt. „Poprawa ochrony danych w obwodzie ługańskim – szkolenia dla mieszkańców, doświadczenia dla krajów V4”, który został sfinansowany przez Fundusz Wyszehradzki. Projekt organizowała organizacja „Team4Ukraine” i jej patnerzy: „Centrum Informacyjne Maidan Monitoring”, „Stowarzyszenie Badawcze Słowackiej Polityki Zagranicznej” i Fundacja Centrum Badań Polska-Ukraina. O rezultatach projektu portalowi polukr.net opowiedział jego kierownik, Petr Pojman.

W ramach projektu przejechaliście niemal całą linię frontu na Donbasie. Jakie wnioski wyciągnęliście dla siebie w sferze cyberbezpieczeństwa na tych terenach?

Zauważyliśmy, że sytuacja w sferze cyberbezpieczeństwa jest na niskim poziomie. Nasz najważniejszy wniosek – takie szkolenia należy przeprowadzać systematycznie, z większym finansowaniem i dla większej liczby osób. I trzeba to robić w poszczególnych regionach, bo np. w Kijowie ludzie są lepiej przygotowani w ramach tych kwestii i mają więcej możliwości udziału w podobnych przedsięwzięciach, także płatnych. A poza stolicą problemy są większe. Uważam też że warto realizować szkolenia nie tylko dla „zwykłych” użytkowników smartfonów czy komputerów, ale także dla aktywistów, którzy mogą dalej szkolić innych. W ten sposób pracuje np. Policja w Czechach: szkolenia dotyczące tego, jak nie stać sie ofiarą napadu są prowadzone dla grup osób, np. emerytów, które następnie masowo rozpowszechniają tą wiedzę w swoich środowiskach. Chcemy robić coś podobnego.

Dlaczego wybraliście właśnie tereny obwodów donieckiego i ługańskiego dla przeprowadzenia waszych szkoleń?

Rozmawialiśmy na ten temat z przedstawicielami Funduszu Wyszehradzkiego i chcieli oni, abyśmy pracowali przede wszystkim z obwodami, gdzie inne organizacje międzynarodowe nie docierają, tak, aby szkolenia odbyły się przede wszystkim w trudno dostępnych miejscowościach.

Jaki jest główny cel projektu?

To przede wszystkim poprawa poziomu wiedzy w sferze cyberbezpieczeństwa w obwodach donieckim i ługańskim. Rozmawialiśmy również z ludźmi o bezpieczeństwie informacyjnym, wojnie informacyjnej. Wyjaśniliśmy, czym jest wojna informacyjna, jakie instrumenty są wykorzystywane dla jej prowadzenia: nie zawsze jest to zwyczajna, kłamliwa propaganda, a często są to dużo bardziej skomplikowane instrumenty. Jej ofiarą może stać się nawet człowiek, który umie myśleć, ale nie zawsze ma możliwość weryfikowania informacji.

Jakie są wasze wrażenia z realizacji projektu i pracy na Donbasie?

W tym roku nasze wyjazdy były realizowane przede wszystkim do obwodu ługańskiego. Odbyło się kilka spotkań, wykładów i seminariów. Rozpoczęliśmy w mieście Szczastia, gdzie przeprowadzony został wykład o bezpieczeństwie cybernetycznym i informacyjnym. Następnie pojechaliśmy do Siewierodniecka, gdzie mamy bardzo dobre relacje z miejscową Policją, która pracuje w trudnych warunkach. Widzieliśmy, że oni również są zainteresowani warunkami pracy Policji w Czechach, która również zajmuje się cyberbezpieczeństwem, dlatego przedstawiliśmy, w jaki sposób działania te wyglądają w naszym kraju. W rezultacie, miała miejsce ciekawa dyskusja. Ukraińskim policjantom nie zawsze jest łatwo pracować i nie zawsze mają oni wsparcie od kierownictwa.

Przeprowadzaliśmy także szkolenia dla trenerów: uczestnicy szkoleń dowiadywali się, jak chronić siebie i swoje urządzenia, ale także przygotowywali się do tego, jak rozpowszechniać wiedzę wśród szerszego audytorium. Ważna kwestia: przekazywaliśmy informację na bazie konkretnych przykładów. To nie były zwykłe wykłady – dawaliśmy konkretne rady, które każdy uczestnik mógł zastosować w praktyce i pokazywaliśmy, jak one działają. Przykładowo, przedstawialiśmy ekran telefonu czy komputera i pokazywaliśmy, jak go skonfigurować tak, by był lepiej zabezpieczony i to w lokalnych realiach, jako że mamy świadomość, ze nie każdy może sobie pozwolić na najnowszy model telefonu, który moze mieć dodatkowe zabezpieczenia.

Jakie pytania najczęściej zadawali uczestnicy szkoleń?

Najczęściej pytania padały o program antywirusowy jakie warto zainstalować. Jest takie przekonanie, że samo zainstalowanie takiego programu rozwiązuje wszystkie problemy. Faktycznie jest inaczej. Nasi specjaliści ostrzegali, że program nie zabezpiecza przed wszystkimi zagrożeniami, a w pewnych sytuacjach może nawet zaszkodzić. Jednym z minusów posiadania takiego programu jest to, że integruje się on z naszym urządzeniem i jego systemem, dlatego może stać sie słabym punktem tegoż systemu. Zwłaszcza, jeśli to program napisany w Rosji. Dlatego należy skonsultować kwestię zainstalowania takiego oprogramowania ze specjalistami.

Jakie jeszcze rady mogą być przydatne dla użytkowników Internetu na Ukrainie?

Są dwie najważniesze kwestie. Pierwsza – we wszystkich urządzeniach, które planuje się wykorzystywać, powinien być na bieżąco aktualizowany system operacyjny. Jest to związane z tym, że przeprowadzając ataki, przestępcy wykorzystują przede wszystkim znane słabe punkty tych systemów. Im świeższa jest aktualizacja, tym mniej ma takich słabych punktów. Są oczywiście ograniczenia, bo czasem telefon czy komputer są na tyle starszego typu, że nie jest możliwe zainstalowanie na nich najnowszego oprogramowania. Druga porada dotyczy haseł w urządzeniach. Rzecz w tym, że wiele osób ma tak wiele różnych skrzynek, kont, usług, że musi pamiętać wiele różnych haseł. Radzimy wówczas zainstalować program, który wstawia hasło zamiast nas (generator haseł). Są też darmowe programy do zapamiętywania haseł. Temat ten, także w sferze konfiguracji urządzeń, również interesował uczestników.

Jaka była reakcja ludzi na te szkolenia i jakie są wasze obserwacje i wnioski?

Widzieliśmy, że jest potrzeba organizowania podobnych szkoleń. Uważamy, że należy je realizować bardziej systematycznie. Widzimy też, że poziom wiedzy uczestników się poprawia. Sytuacje, gdy ludzie uważali, że mieć pocztę elektroniczną na rosyjskim serwerze to żaden problem są już przeszłością. Równocześnie zrozumieliśmy, że jest sens zakazu funkcjonowania mediów społecznościowych tworzonych w niektórych krajach, zwłaszcza tych, z którymi toczy się wojna: tak, by ludzie z nich nie korzystali, zwłaszcza ci, którzy pracują w służbie państwowej. Bo to trochę wygląda tak, jakby amerykańscy żołnierze mieli konta w mediach sponsorowanych przez Al-Kaidę. To niezrozumiale i dziwne.

Czy jest planowana kontynuacja projektu?

Nie jestem teraz gotowy by odpowiadać na to pytanie. Po pierwsze trzeba zakończyć ten projekt, a potem myśleć o kolejnym. Planujemy oczywiście kolejne działania na Ukrainie, jednak z niepokojem patrzymy na rozwój sytuacji. Mamy nadzieję, że nie będzie pogorszenia w sferze bezpieczeństwa, choć wiem, że ma ono miejsce także na froncie, co utrudnia także realizację naszych projektów. Chcielibyśmy jednak kontynuować nasze działania, zwiększyć liczbę uczestników treningów i szkoleń, zwłaszcza, że widzimy, że ludzie tutaj chcą nabywać wiedzę.

Fundacja Centrum Badań Polska-Ukraina, wydawca Portalu Polsko-Ukraińskiego polukr.net jest partnerem w omawianym projekcie

Share Button

Krym: 3 zatrzymanych Tatarów trafiło do więzienia

Share Button

Sąd rejonowy w Symferopolu aresztował na dwa miesiące 3 z 5 Tatarów Krymskich zatrzymanych przez FSB 11 marca za rzekome członkostwo w organizacji „Hizb Ut-Tahrir”.

Podstawą decyzji o areszcie miała być działalność w organizacji ekstremistycznej. Równolegle przeprowadzono rewizje w miejscach zamieszkania zatrzymanych w Bachczysaraju.

Adwokaci zatrzymanych uznali decyzję sądu za pozbawioną podstaw i zapowiedzieli zaskarżenie decyzji.

Według danych ekspertów Centrum Krymskotatarskiego, w 2019 roku na okupowanym przez Rosję Półwyspie zatrzymano ok. 150 osób i przeprowadzono 300 postępowań ograniczających wolność osobistą mieszkańców, a działania realizowane przez władze rosyjskie nie mają na celu zapewnienia bezpieczeństwa i porządku publicznego, lecz zastraszanie ludności negatywnie nastawionej do władz Federacji Rosyjskiej.

Na podstawie: pravda.com.ua,

Share Button

Ukraina zamknie większość przejść granicznych na granicy z UE

Share Button

Ukraińskie władze zapowiedziały zamknięcie dla ruchu większości przejść kolejowych, pieszych i drogowych na granicy z UE w związku z epidemią koronawirusa.

Decyzja w tej sprawie została podjęta 11 marca br. po naradzie kierownictwa Ministerstwa Zdrowia i Państwowej Służby Przygranicznej Ukrainy. Zamknięcie przejść na mieć miejsce 12 marca o 22.00 czasu ukraińskiego. Zamknięcie potrwa co najmniej do 3 kwietnia.

Czasowo zamknięte mają być przejścia graniczne na granicy z Polską: w obwodach lwowskim: Szegini, Rawa Ruska i Chyrów, i wołyńskim: Łudin i Izow. W obwodzie zakarpackim zostaną zamknięte przejścia na granicy ze Słowacją: Małyj Bereznyj i Użhorod, a także przejścia na granicy z Węgrami: Zinkowe, Kosino i Wiłok. Z kolei na granicy z Rumunią nie będą pracować przejścia Tereswa i Diłowe.

W obwodzie czerniowieckim nie będą pracować przejścia na granicy z Mołdawią: Mamałyga, Larga, Podwiriwka, Baszkiwce i Sokiriany, a w obwodzie winnickim przejścia Bronicja i Jampil. Mają zostać zamknięte także towarowe przejścia graniczne w obwodzie odeskim: Orliwka i Izmaił.

Łącznie, w okresie kwarantanny, spośród 219 przejść na granicach z Ukrainą będzie pracować 49.

Na podstawie: zaxid.net

Share Button

Ukraina wprowadza trzytygodniową kwarantannę

Share Button

W związku z zagrożeniem epidemią koronawirusa, ukraińskie władze wprowadziły środki zapobiegawcze na terenie całego kraju w okresie od 12 marca do 3 kwietnia.

„Gabinet Ministrów zaproponował wprowadzenie ograniczeń dotyczących zgromadzeń publicznych, w których zaplanowany jest udział 200 lub więcej osób. Nie dotyczy to wydarzeń istotnych z punktu widzenia funkcjonowania państwa. Przeprowadzenie imprez sportowych będzie możliwe za zgodą odpowiednich organizacji międzynarodowych, bez udziału publiczności” – napisano w komunikacie.

Wprowadzona ma być także kwarantanna w placówkach oświatowych na okres trzech tygodni. Zamknięta ma być część przejść granicznych oraz połączeń lotniczych z wybranymi państwami.

Ponadto, ukraiński rząd przeznaczył dodatkowe 100 mln hrywien na zakupy środków ochrony indywidualnej dla bieżących potrzeb resortów i służb, jak również dla odbudowy zapasów strategicznych. Do 1 czerwca wstrzymuje się także eksport takich środków z Ukrainy.

Na podstawie: pravda.com.ua,

Share Button

Ukraina chce podpisać długoterminowy kontrakt na dostawy gazu z USA

Share Button

Dostawy gazu miałyby się odbywać za pośrednictwem polskiego gazoportu przez okres 10 lub 20 lat.

O planach dotyczących tej kwestii opowiedział agencji Unian minister energetyki w rządzie Oleksija Honczaruka, Oleksij Orżel. „USA są zainteresowane stworzeniem takiego portfela zamówień. Myślę, że celowym byłoby podpisanie dziesięcio- lub dwudziestoletniego kontraktu. Dla nas to dokument geopolityczny i bezpieczeństwo energetyczne. Realizacja kontraktu byłaby możliwa z wykorzystaniem infrastruktury w Polsce” – powiedział minister dodając, że taki kontrakt wzmocniłby pozycję Ukrainy w negocjacjach z Rosją.

Oleksij Orżel nie wskazał o jakich wielkościach dostaw byłaby mowa w ewentualnym kontrakcie, wiadomo jednak, że chodziłoby o „znaczące dostawy”.

Pierwsze dostawy gazu ziemnego z USA na Ukrainę, realizowane z wykorzystaniem polskiej infrastruktury gazowej miały miejsce w 2019 roku. Łączna ilość gazu importowanego z Polski w 2019 roku wyniosła 1,4 mld metrów sześciennych.

Na podstawie: epravda.com.ua,

Share Button

W Niderlandach rozpoczyna się postępowanie karne w sprawie zestrzelenia MH17 – czego możemy się spodziewać po procesie?

Share Button

W najbliższy poniedziałek, 9 marca, w Niderlandach rozpocznie się proces karny w sprawie zestrzelenia samolotu malezyjskich linii lotniczych MH17 nad wschodnią Ukrainy w lipcu 2014 r. Sąd w Niderlandach rozstrzygnie w przedmiocie winy czterech oskarżonych – trzech obywateli Federacji Rosyjskiej i jednego Ukrainy. Czego można spodziewać się po procesie?

Prawie sześć lat po tragedii MH17 śledczy niderlandzcy doprowadzili do zgromadzenia odpowiedniego materiału dowodowego pozwalającego na skierowanie aktu oskarżenia do sądu. Stało się to możliwe dzięki pracy międzynarodowej grupy śledczej (JIT), w której obok fachowców z Niderlandów pracowali eksperci z Australii, Malezji, Belgii i Ukrainy (choć nie z Rosji).

Osoby, które staną przed obliczem niderlandzkiego wymiaru sprawiedliwości – aczkolwiek w tym przypadku pojęcie to ma charakter zdecydowanie bardziej symboliczny, mając na względzie, że sam proces toczyć się będzie in absentiato: Igor Girkin von Striełkow, Siergiej Dubinski, Oleg Pułatow (obywatele Federacji Rosyjskiej) oraz Leonid Charczenko (obywatel Ukrainy). Sądzeni będą za zbrodnię zabójstwa oraz działanie polegające na celowym zniszczeniu samolotu pasażerskiego, co skutkowało śmiercią 298 osób na pokładzie malezyjskiego Boeinga (wśród których 196 pasażerów posiadało niderlandzkie obywatelstwo). Śledczy niderlandzcy wskazują również, że oskarżeni współdziałali w celu pozyskania zestawu przeciwlotniczego BUK, należącego do 53. Rakietowej Brygady Przeciwlotniczej Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej z Kurska, którym posłużono się do strącenia samolotu pasażerskiego MH17 17 lipca 2014 r. w pobliżu wsi Hrabowe i miasta Torez. Co ważne podkreślenia, oskarżonym przypisuje się współsprawstwo, co oznacza, że niekoniecznie to konkretnie oni musieli nacisnąć spust wyrzutni BUK, ale swoim działaniem stworzyli warunki i przyczynili się do tego, że samolot Malaysian Airlines został zestrzelony.

Postępowanie toczyć się będzie według prawa niderlandzkiego, które z uwagi na specyficzny charakter zdarzenia zostało znowelizowane, pozwalając choćby na prowadzenie postępowania w języku angielskim (choć co do zasady rozprawa odbędzie się w języku niderlandzkich) – to uwaga istotna dla świadków z innych państw niż Niderlandy. Obowiązujące w Niderlandach prawo zezwala również na prowadzenie działań procesowych bez obecności oskarżonych, których zabraknie na sali sądowej w Hadze. Co ciekawe – jak donoszą niderlandzkie media – jedynie Pułatow zdecydował się na wynajęcie kancelarii prawnej dla ochrony jego interesów podczas procesu. Oskarżeni, jeśli zdecydowaliby się zeznawać (na co się raczej nie zanosi), mogą to zrobić za pośrednictwem techniki wideokonferencyjnej. Nieobecność oskarżonych dziwić oczywiście nie powinna, zarówno mając na względzie przyczyny stricte polityczne, jak i prawne – co do zasady, tak Rosja, jak i Ukraina nie wydają swoich obywateli innym państwom na mocy przepisów o ekstradycji. W rezultacie, nawet w przypadku zakończenia postępowania wyrokiem skazującym, niezwykle trudno będzie państwu niderlandzkiemu wykonać wyrok i doprowadzić do faktycznego osadzenia skazanych w zakładzie karnym.

Pamiętajmy, że rozpoczynające się w Niderlandach postępowanie ma charakter procesu karnego, w którym stwierdzona może być wina konkretnej jednostki (lub jednostek) – osoby fizycznej – nie zaś państwa jako podmiotu prawa międzynarodowego. Mając to na względzie, z przyczyn formalnoprawnych, nie może zostać zatem stwierdzona odpowiedzialność Federacji Rosyjskiej za wydarzenie z lipca 2014 r., tylko jej obywateli (oraz jednego obywatela państwa ukraińskiego). Sąd w Hadze będzie organem w pełni krajowym (a nie międzynarodowym). Przypomnijmy, że w 2015 r., Rosja, wykorzystując swoje uprawnienia (prawo weta) jako stałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ, zablokowała rezolucję zmierzającą do utworzenia specjalnego trybunału karnego ad hoc w sprawie zestrzelenia MH17 – w tym przypadku trybunał orzekać mógłby także wyłącznie w kwestii odpowiedzialności karnej jednostek, nie zaś państwa jako takiego.  Warto jednak podkreślić, że władze Niderlandów zdążyły wydać już oświadczenie wskazujące na Federację Rosyjską jako na podmiot odpowiedzialny za strącenie MH17, co samo w sobie stanowi naruszenie prawa międzynarodowego. Niestety, spór pomiędzy Niderlandami a Federacją Rosyjską przy wykorzystaniu mechanizmów prawa międzynarodowego nie będzie łatwym zadaniem – należy przy tym spodziewać się, że Moskwa będzie kontestować jurysdykcję jakiegokolwiek międzynarodowego sądu w tej materii. Jak się wydaje, pewnym punktem zaczepienia dla Niderlandów może być Międzynarodowa konwencja o zwalczaniu finansowania terroryzmu z 1999 r., której Federacja Rosyjska jest stroną (dość powiedzieć, że ta konwencja jest jedną z podstaw prawnych pozwu Ukrainy przeciwko Rosji przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości w Hadze, a MTS już uznał swoją jurysdykcję w sprawie). Kolejną „naturalną” podstawą pozwu przeciwko Federacji Rosyjskiej na płaszczyźnie prawa międzynarodowego mogą być normy międzynarodowego prawa humanitarnego – to właśnie w czasie trwającego konfliktu zbrojnego dokonano zestrzelenia samolotu MH17, a samo wydarzenie można kwalifikować również jako przypadek zbrodni wojennej. W chwili obecnej, nie dysponujemy jednak żadnymi wiarygodnymi informacjami sugerującymi podjęcie działań przez Niderlandy przeciwko Federacji Rosyjskiej na gruncie prawa międzynarodowego publicznego.

Nie zmienia to jednak faktu, że Moskwa na wielu płaszczyznach dążyła (i dąży) do storpedowania działań śledczych niderlandzkich, a także – już na gruncie aktywności w zakresie strategii informacyjnej – dyskredytacji samego procesu, m.in. podnosząc fakt, że odbędzie się on bez obecności oskarżonych. Rosja podnosi także niewiarygodność materiału dowodowego, co miałoby być pochodną nieobecności rosyjskich śledczych w pracach JIT. Warto przy tym przypomnieć, że pierwsza linia argumentacyjna Kremla, wskazująca na Ukrainę jako podmiot odpowiedzialny za katastrofę Boeinga – albo bezpośrednio, albo pośrednio, mając na względzie niemożność Kijowa do zakończenia „wojny domowej” (istniejącej w narracji Rosji) na swoim terytorium, co ostatecznie doprowadziło do tragedii – nie zyskała większej akceptacji wśród społeczności międzynarodowej. W chwili obecnej, Moskwa podkreśla, że co prawda wyrzutnia BUK rzeczywiście pochodzi z zasobów rosyjskich sił zbrojnych i została przerzucona przez granicę rosyjsko-ukraińską, jednak to tzw. separatyści z nielegalnych tzw. republik Donbasu (DNR i LNR) ponoszą jedyną (i wyłączną) odpowiedzialność za zestrzelenie samolotu linii malezyjskich. Innymi słowy, według Kremla rosyjskich wojskowych na wschodzie Ukrainy jak nie było, tak wciąż nie ma, a toczony konflikt ma charakter wyłącznie konfliktu wewnętrznego, tj. mówiąc potocznie – wojny domowej.

Patrząc jednak na aktywność Moskwy, przedstawiona powyżej narracja skoordynowana została bardzo precyzyjnie z realnymi działaniami, mającymi utrudnić prowadzenie postępowania karnego wymiarowi sprawiedliwości w Niderlandach. Przykładem takiego stanu rzeczy było dążenie do uwolnienia Wołodymyra Cemacha, jednego z bojowników tzw. DNR, co ostatecznie stało się na mocy wymiany więźniów pomiędzy Ukrainą a Rosją we wrześniu 2019 r. Cemach był niezwykle ważnym świadkiem dla zespołu śledczego w Niderlandach, mogąc posiadać wiedzę na temat wydarzeń z 17 lipca 2014 r. Oddanie Cemacha Rosjanom było prawdopodobnie warunkiem, żeby do wymiany jeńców w ogóle doszło (przypomnijmy, że wówczas z rosyjskich więzień wrócili m.in. ukraińscy marynarze pojmani przez Federację Rosyjską po wydarzeniach w Cieśninie Kerczeńskiej z listopada 2018 r., a także reżyser Ołeh Sencow), choć Kijów został słusznie krytykowany za to, że wydał swojego obywatela. Niemniej jednak, opisane zdarzenie stanowi koronny dowód na to, że Rosja chce jak najbardziej obniżyć możliwość szybkiego zbadania i osądzenia sprawy zestrzelenia MH17 przez niderlandzki sąd, w tym prawdopodobieństwo wyroku skazującego oskarżonych. Z tych samych powodów nie należy spodziewać się, że Rosja przychyli się do niderlandzkiego wniosku o ekstradycję Cemacha.

Jak się jednak wydaje, rozpoczynające się za kilka dni w Niderlandach postępowanie może mieć dla Rosji kilka niekorzystnych następstw. Po pierwsze, w toku postępowania może zostać zdeterminowany charakter toczonych działań zbrojnych na terytorium Ukrainy od wiosny 2014 r., które należy ocenić jako międzynarodowy konflikt zbrojny z Rosją i Ukrainą jako jego stronami (sam w sobie będący następstwem aktu agresji Kremla przeciwko państwu ukraińskiemu). Po drugie, co było niejednokrotnie podnoszone przez ekspertów, tzw. separatyści nie dysponowali odpowiednim doświadczeniem ani umiejętnościami do obsługi systemu BUK. Po trzecie, wykorzystanie przez tzw. separatystów rosyjskiego uzbrojenia podkreśla ich związek z Moskwą, a samo finansowanie grup rebelianckich oraz ich militarne czy logistyczne wsparcie jest przykładem ingerencji w sprawy wewnętrzne suwerennego państwa (tj. Ukrainy), co jest również złamaniem prawa międzynarodowego. Po czwarte, niderlandzkie postępowanie może także potwierdzić obecność rosyjskich dowódców wojskowych wydających bezpośrednie instrukcje i rozkazy tzw. separatystom, co w praktyce – na gruncie prawa międzynarodowego – przesądza o kwalifikacji Rosji jako strony konfliktu zbrojnego o charakterze międzynarodowym, nie zaś promowanej przez Kreml wizji wojny domowej. Wreszcie, skazanie oskarżonych w rozpoczynającym się 9 marca procesie może posłużyć wielu państwom do nałożenia kolejnych sankcji na Federację Rosyjską jako konsekwencja agresji Rosji na Ukrainę i jej wielorakich następstw, jak właśnie zestrzelenie MH17.

Wiele wskazuje na to, że niderlandzki wymiar sprawiedliwości jest rzeczywiście zdeterminowany w doprowadzeniu do osądzenia sprawców zestrzelenia MH17 nad wschodnią Ukrainą. Holenderski główny śledczy Fred Westerbeke wielokrotnie podkreślał, że zgromadzony materiał dowodowy jest wystarczający dla ustalenia winy oskarżonych. Co ciekawe, ostatnio światło dzienne ujrzała także informacja o planowanej w 2014 r. przez władze niderlandzkie operacji militarnej jednostek specjalnych na Donbasie w celu pozyskania oraz zabezpieczenia materiału dowodowego – do czego ostatecznie jednak nie doszło. W 2017 r. Niderlandy zawarły z Ukrainą umowę międzynarodową gwarantującą współpracę obu państw przy prowadzeniu postępowania w Niderlandach. Jak podkreśla się, niepoślednią rolę w postępowaniu odegrać mogą również osoby najbliższe bezpośrednich ofiar tragedii z lipca 2014 r., co więcej, będąc uprawnionym do ubiegania się o odszkodowanie od sprawców w rezultacie ich skazania.

Rozpoczynający się w poniedziałek w Hadze proces karny może zatem poważnie wstrząsnąć międzynarodową opinią publiczną oraz stanowić istotny problem dla Federacji Rosyjskiej, choć ona sama (jako państwo – podmiot prawa międzynarodowego) nie może zostać uznana za odpowiedzialną zestrzelenia MH17 w omawianym postępowaniu. Proces może również w zasadniczym kształcie zburzyć strategię rosyjską w zakresie kreowanej narracji wokół wydarzeń nie tylko powiązanych bezpośrednio ze zestrzeleniem malezyjskiego Boeinga, ale dotyczących generalnie udziału Federacji Rosyjskiej w konflikcie zbrojnym toczonym na Donbasie. Mając zaś na względzie długofalową strategię Kremla, zakładającą powrót do normalności w stosunkach z Zachodem (czego przejawem był choćby powrót rosyjskiej delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy), proces karny w Niderlandach może rezonować w społeczeństwach świata zachodniego, tym samym wpływając na decyzje przywódców państw członkowskich Unii Europejskiej – z pewnością nie stanowi to korzystnej informacji dla Moskwy.

Autor: dr Tomasz Lachowski

Tekst ukazał się na portalu Obserwatormiedzynarodowy.pl

Dr Tomasz Lachowski – adiunkt w Katedrze Prawa Międzynarodowego i Stosunków Międzynarodowych Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego, redaktor naczelny portalu „Obserwator Międzynarodowy”

Share Button

Ukraina przygotowuje się do działań na wypadek zachorowań na koronawirusa

Share Button

Ukraińska Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych otrzymała śmigłowiec dla celów ewakuacji ewentualnych chorych na koronawirusa.

Maszyna to odpowiednio przystosowany do zadań śmigłowiec Mi-8, który ma służyć do transportu ewentualnych chorych. W czasie jednego lotu może przewieźć od 4 do 6 osób na odległość do 1200km. Posiada na pokładzie kapsułę izolacyjną, sprzęt ochronny, sprzęt do odkażania oraz inne wyposażenie.

Według ministra spraw wewnętrznych Ukrainy śmigłowiec był wcześniej używany w działaniach w Afryce, m.in. w czasie misji pokojowych ONZ. Z kolei jego załoga składa się z personelu, który był zaangażowany m.in. w działania w czasie epidemii wirusa Ebola, która nawiedziła m.in. centralną Afrykę w ostatnich latach.

mi8korona_1

Z kolei ukraiński rząd zaplanował przeznaczenie 67 mln UAH na zakup sprzętu i preparatów medycznych, które mogą okazać się niezbędne na wypadek wystąpienia zachorowań na terytorium Ukrainy. Jak dotąd na Ukrainie nie stwierdzono ani jednego przypadku koronawirusa. W zeszłym tygodniu miała miejsce ewakuacja obywateli Ukrainy z Wuhan w Chinach: wszyscy okazali się być zdrowymi.

Na podstawie: pravda.com.ua,

Share Button

Budowa „europejskiego” toru z Lwowa do granicy z Polską rozpocznie się jeszcze w tym roku

Share Button

Według oświadczenia dyrektora ds. rozwoju strategicznego i polityki inwestycyjnej UkrZaliznicji, Antona Sabolewskiego, budowa toru o rozstawie 1435mm na trasie Mościska-Skniliw rozpocznie się jeszcze w 2020 roku.

Budowa połączenia ma umożliwić przewozy pasażerskie pomiędzy Lwowem a Polską i innymi krajami UE bez konieczności przesiadek czy zmiany rozstawu kół pociągów na granicy polsko-ukraińskiej. Anton Sabolewski dodał, że zainteresowanie projektem wyrazili już przedstawiciele polskich i czeskich przewoźników kolejowych.

Według „UZ” również w tym roku ma rozpocząć się elektryfikacja linii Kowel-Izow. (przy granicy z Polską). „Zaplanowaliśmy początek prac w planie finansowym na rok 2020. Jeśli plan zyska poparcie, to prace rozpoczną się w tym roku” – powiedział Anton Sabolewski. Takie rozwiązanie zwiększyłoby możliwości transportów towarowych realizowanych koleją.

Na podstawie: uz.gov.ua,

Share Button

Po aneksji Krymu Rosja wydobyła ponad 10 mld m3 ukraińskiego gazu

Share Button

Według danych spółki DAK „Czornomornaftohaz”, o 2014 roku i aneksji Krymu Rosja wydobyła 10,4 mld metrów sześciennych tego surowca.

„W tym czasie, od 2014 do 2019 roku Rosja wydobyła ze złóż należących do Ukrainy 10,4 mld metrów sześciennych gazu. Wydobycie to zmniejszyło się z 2 mld m3 w roku 2014 do 1,5mld m3 w 2019” – powiedziała dyrektor firmy, Switana Neżnowa podczas Ukraińskiego Forum Energetycznego w Kijowie, które odbywa się w dniach 25-27 lutego 2020 roku. Rosji w zwiększeniu wydobycia przeszkadzają międzynarodowe sankcje, utrudniające obsługę platform.

„Naftohaz Ukrainy” planuje skierować do Europejskiego Trybunału Arbitrażowego pakiet dokumentów w ramach procesów przeciwko Federacji Rosyjskiej, dotyczącego utraty aktywów w związku z aneksją Krymu. Strona rosyjska zaprzecza, jakoby była winna firmie jakiekolwiek rekompensaty.

Platformy znajdujące się u wybrzeży Krymu zostały zajęte przez Rosję w 2014 roku, podobnie jak należące do firmy jednostki pływające i inne obiekty zlokalizowane na Półwyspie.

Na podstawie: radiosvoboda.org

Share Button

26 lutego na Ukrainie obchodzono Dzień sprzeciwu okupacji Krymu i Sewastopola

Share Button

Obchody odbyły sie po raz pierwszy od ustanowienia przez prezydenta Ukrainy Dnia sprzeciwu okupacji Autonomicznej Republiki Krym i miasta Sewastopol. O podpisaniu odpowiedniego postanowienia prezydent Wołodymyr Zelensky poinformował podczas otwarcia forum „Age of Crimea 2020”.

„Upamiętniając męsto i heroizm wszystkich uczestników demonstracji, dziś podpisałem dekret o Dniu sprzeciwu okupacji AR Krym i miasta Sewastopol, który będzie odtąd odbywał się co roku, 26 lutego” – powiedział Wołodymyr Zelensky. Dodał, że powrót Krymu do Ukrainy będzie celem jego prezydentury i szansa na odnowienie „wiary w prawo międzynarodowe i sprawiedliwość”.

Dzień sprzeciwu ustanowiono dla uczczenia daty demonstracji Tatarów Krymskich i Ukraińców w Symferopolu, która odbyła się 26 lutego 2014 roku. Dzień wcześniej, 25 lutego, obok budynku Rady Najwyższej AR Krym, siedziby parlamentu, odbyła się prorosyjska demonstracja, zorganizowana przez organizację „Front Krymski” i tzw. kozaków. Jej uczestnicy domagali się odłączenia od Ukrainy i przeprowadzenia referendum. 26 lutego pod budynkiem miały miejsce dwie demonstracje, proukraińska, zorganizowana przez Medżlis narodu krymskotatarskiego, która zebrała ok. 10 tysięcy uczestników i prorosyjska, licząca ok. 700 osób, zorganizowana przez partię „Rosyjska jedność”. Doszło do starć pomiędzy uczestnikami obu zgromadzeń, w wyniku czego zginęły dwie osoby. Dzień później, 27 lutego, budynek został zajęty przez rosyjskie siły specjalne.

Na podstawie: president.gov.ua

Share Button