sobota, 13 czerwiec, 2026
pluken
Home / polukr (page 228)

polukr

Zastępczyni szefa MSW Ukrainy podała się do dymisji

Share Button

Eka Zguladze, dotychczas zastępca ministra spraw wewnętrznych Ukrainy Arsena Avakova podała się do dymisji. Pozostaje jednak w strukturach MSW na stanowisku doradcy ministra.

„Teraz wyzwania są jeszcze większe, a reforma trwa nadal. Nadal będę pracować z Ukrainą i przyjaciółmi Ukrainy” – napisała Zguladze w oświadczeniu zamieszczonym na stronie MSW Ukrainy. Dotąd Eka Zguladze była odpowiedzialna za realizację reformy Policji Narodowej.

Pierwotnie Eka Zguladze miała pełnić funkcję zastępcy szefa MSW do grudnia 2015 roku, jednak jej praca na stanowisku trwała dłużej, niż zakładano. Dokładne i bezpośrednie przyczyny dymisji ze stanowiska nie zostały podane do wiadomości publicznej, choć była już wiceszefowa MSW stwierdziła, że nie chciała opuszczać stanowiska w kryzysowym momencie w związku z trwającym na grudnia i stycznia kryzysem rządowym.

Na podstawie: pravda.com.ua, mvs.gov.ua

Share Button

Straż Graniczna wznowi działalność Karpackiego Oddziału SG

Share Button

Polskie MSW ma zamiar wznowić funkcjonowanie Karpackiego Oddziału Straży Granicznej od stycznia 2017 roku – informuje Polskie Radio.

Wznowienie działania pełnoetatowej jednostki SG na tym odcinku jest związane bezpośrednio z kryzysem migracyjnym w Unii Europejskiej i obawą przed napływem nieleagalnych imigrantów do Polski.

W kompetencji tej jednostki Straży Granicznej będzie znajdować się odcinek granicy w województwie małopolskim. Podjęta przez MSW decyzja wskazuje, iż głównym kierunkiem co do którego istnieją obawy przed napływem nielegalnych imigrantów jest kierunek południowy, a nie wschodni (tj. na odcinkach granicy z Ukrainą i Białorusią).

Na podstawie: polradio.pl, zaxid.net,

Share Button

DNR szkoli jednostkę piechoty morskiej

Share Button

Według Dmytra Tymczuka, szefa grupy „Informacyjny Opór”, w ramach „sił zbrojnych” Donieciej Republiki Ludowej trwa szkolenie jednostki piechoty morskiej.

„Podczas ostatnich ćwiczeń, realizowanych wspólnie z jednostką piechoty morskiej Federacji Rosyjskiej nad Morzem Azowskim prowadzono działania m.in. z wykorzystaniem małej jednostki desantowej oraz wozów BMP-2” – napisał D. Tymczuk. Scenariusz ćwiczeń zakładał m.in. desant z morza oraz utrzymanie zajętego przyczółka.

Wcześniej pojawiały się doniesienia o działaniach mających na celu stworzenie sił morskich przez DNR. Miałaby ona składać się m.in. z jednostek przekazanych przez służbę graniczną Federacji Rosyjskiej.

Na podstawie: pravda.com.ua

Share Button

Pojawi się bezpośrednie połączenie lotnicze Lwów-Radom?

Share Button

Według portalu Zaxid.net, powołującego się na portal radom24.pl, od czerwca tego roku będzie funkcjonować połączenie lotnicze pomiędzy Lwowem a Radomiem. Decyzja w tej sprawie ma zostać ogłoszona w najbliższych dniach.

„Do chwili oficjalnego ogłoszenia nowego połączenia, nie komentujemy sprawy” – powiedział Kajetan Orzeł, rzecznik prasowy lotniska.

Loty pomiędzy Lwowem i Radomiem miałaby obsługiwać prywatna linia lotnicza „Sprintair”. Samoloty tej firmy latają już do Berlina, Gdańska, Wrocławia i Pragi. Linia posiada 13 samolotów, w tym cztery pasażerskie Saab-340A, posiadają 33-34 miejsca dla pasażerów.

Na podstawie: zaxid.net, radom24.pl,

Share Button

Dzień po Dniu Pa(biedy)

Share Button

Po wielkim święcie, jakim jest w Rosji i w wielu krajach byłego Związku Radzieckiego 9 maja przychodzi kolejny dzień, w którym trzeba powrócić do codziennej rzeczywistości, która zwykle jest zdecydowanie mniej kolorową od rocznicowych obchodów.

Codzienność pozostaje niełatwą zwłaszcza dla najstarszego pokolenia mieszkańców Federacji Rosyjskiej, wśród których nie brak także weteranów II wojny światowej, o których, jak się wydaje, władze państwowe przypominają sobie zazwyczaj w rocznicę zakończenia wojny, chociaż rzecz jasna nie z wdzięczności, ale raczej po to, by stanowili dobre tło dla dorocznego pokazu (wątpliwej – o czym za chwilę) siły militarnej Kremla. Szara rzeczywistość to głodowe emerytury i trudności, by związać koniec z końcem. Trudno zatem dziwić się przywiązaniu, zwłaszcza starszych pokoleń Rosjan, do majowego święta, które choć na chwilę pozwala zapomnieć o współczesnych problemach.

Sytuacji, nie tylko zresztą emerytów, ale i przeciętnego Rosjanina nie poprawiają rzecz jasna sankcje ekonomiczne, wprowadzone przez kraje zachodnie po rosyjskiej aneksji Krymu i agresji na Donbasie. Naiwnością byłoby jednak sądzić, że sytuacja ta doprowadzi do masowych protestów społecznych z żądaniem zmiany polityki przez ośrodki kierujące państwem. Bardzo sprawnie funkcjonująca (i to nie od dwóch czy trzech lat, ale od dziesięcioleci) machina propagandowo-informacyjna jest w stanie przekonać przeciętnego obywatela Rosji, że winę za wszystkie jego problemy ponoszą zachodni (zwłaszcza amerykańscy) imperialiści, „faszyści” z Ukrainy czy ktokolwiek inny. Perspektywy zmiany tak głęboko zakorzenionego światopoglądu są w zasadzie żadne.

Co więc pozostaje, gdy w lodówce pusto? Jak zawsze skuteczną okazuje się być narracja o „oblężonej twierdzy” i czających się ze wszystkich stron zagrożeniach, którym odpór może dać jedynie silna armia. Utwierdzaniu społeczeństwa w takim właśnie przekonaniu służą doroczne parady z okazji Dnia Zwycięstwa, które odbywają się nie tylko w Moskwie, ale praktycznie w każdym większym mieście Federacji Rosyjskiej. Rzecz w tym, że to „prężenie muskułów” poza wymiarem propagandowym, obliczonym głównie na użytek wewnętrzny, nie oddaje faktycznego stanu rosyjskich sił zbrojnych, który jest nieco inny, niż wynikałoby to z przekazu rosyjskich mediów.

O potencjale współczesnej armii świadczy nie tylko liczba posiadanych czołgów, samolotów czy artylerii, ale także, a może nawet przede wszystkim – funkcjonowanie sprawnych i efektywnych systemów łączności, rozpoznania, dowodzenia oraz logistyki. Nawet najbardziej zaawansowany technologicznie czołg czy samolot bez amunicji, paliwa czy części zamiennych jest niczym więcej, jak tylko nic nie wartym kawałkiem metalu, a trzeba pamiętać, że wraz ze wzrostem zaawansowania technologicznego sprzętu wojskowego, wprost proporcjonalnie zwiększa się także zależność od własnej bazy logistycznej. Tymczasem, jak pokazały doświadczenia konfliktu zbrojnego na Donbasie, to właśnie w tych obszarach Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej mają najwięcej do nadrobienia: w czasie trwających blisko miesiąc walk o Debalcewe oddziały tzw. separatystów oraz jednostki złożone z rosyjskich „ochotników” borykały się z poważnymi brakami w zaopatrzeniu w paliwo czy amunicję – a pamiętajmy, że walki te toczyły się w bezpośrednim sąsiedztwie granicy z Federacją Rosyjską. Może to oznaczać, że aktualnie rosyjska armia nie jest zdolna do realizacji żadnych poważniejszych operacji w większym oddaleniu od swojego własnego terytorium. Casus rosyjskiej operacji wojskowej w Syrii nie zmienia tu niczego – należy pamiętać, że kontyngent w tym kraju był stosunkowo niewielki i obejmował zaledwie kilkadziesiąt sztuk sprzętu latającego oraz niewielką grupę sił specjalnych i jednostek zabezpieczenia. Nie można uznawać tej operacji za miarodajną dla oceny możliwości rosyjskiej armii (a jeśli nawet, to można wysnuć wniosek, że skuteczność rosyjskich nalotów pod względem precyzji uderzeń i relacji nakład-rezultat pozostawia bardzo wiele do życzenia).

Pogłębione analizy eksperckie wskazują wprost na niedostatki i problemy, z jakimi borykają się rosyjskie siły zbrojne. Najpewniej zdają sobie z tego sprawę także decydenci w Moskwie. Jednak w tej sytuacji na pomoc przychodzą im zarówno własna sprawna machina propagandowa (skuteczna nie tylko wobec własnego społeczeństwa, ale także – choć w mniejszym, to jednak wystarczającym stopniu) wobec odbiorców zewnętrznych, a także, czy nawet przede wszystkim – indolencja i słabość liderów krajów Unii Europejskiej, ze szczególnym uwzględnieniem Francji i Niemiec. Zachodnie społeczeństwa, pozbawione silnego przywództwa w połączeniu z niskim poziomem wiedzy na temat Rosji czy krajów Europy Wschodniej w ogóle, dają się bardzo łatwo zastraszać rosyjską „propagandą niezwyciężoności”. Trzeba pamiętać, że wojna, zwłaszcza współcześnie, ma także wymiar informacyjny – a sposoby działania w tym obszarze Rosja dopracowała niemal do perfekcji. Właśnie zastraszaniu służą chociażby informacje o zamiarze przerzucenia trzech nowych dywizji do Zachodniego i Południowego Okręgu Wojskowego – choć powszechnie wiadomo jak trudnym logistycznie zadaniem jest zmiana dyslokacji tak dużych jednostek wojskowych. A już żadnego militarnego znaczenia nie ma informacja, że jedna z rzeczonych formacji zdobywała Reichstag w 1945 roku…

Carl von Clausewitz, pisząc o trzech warunkach zwycięstwa w starciu militarnym, za najtrudniejszy do spełnienia uważał właśnie trzeci z nich – tj. złamanie woli walki przeciwnika (dwa pozostałe to zajęcie wrogiego terytorium i zniszczenie jego sił zbrojnych). W przyszłości może okazać się, że działania w sferze informacyjnej będą pozwalać na realizację w pierwszej kolejności właśnie tego trzeciego elementu, a wówczas dwa pozostałe pozostaną jedynie formalnością

Dariusz Materniak

 

Share Button

Ukraina liczy na Niemcy, ale Europa przypomina o reformach gazowych

Share Button

Sekretariat Wspólnoty Energetycznej, do której należy Ukraina, domaga się od niej kontynuacji reform energetycznych. Jest to obowiązek Kijowa, który wstępując do Wspólnoty zgodził się na implementację prawa unijnego w sektorze gazu oraz energii elektrycznej.

W komunikacie Sekretariatu można przeczytać, że oczekuje on dużo bardziej ambitnej reformy zarządzania państwową spółką gazową Naftogaz. Obserwatorzy obawiają się, że wpływ oligarchów na rząd ukraiński zahamuje rozdział właścicielski i reformę zarządzania korporacyjnego w spółce. Docelowo mają one pozwolić na ustabilizowanie tranzytu gazu przez Ukrainę, także z udziałem kapitału zachodniego. Spółki z Unii Europejskiej mogłyby zainwestować w akcje operatora gazociągów, albo głównego dostawcy. Obie spółki, które mają zostać wydzielone z Naftogazu, w założeniu miałyby zostać sprywatyzowane. Zachodni kapitał nie wejdzie jednak na Ukrainę, jeżeli reforma zatrzyma się w połowie.

W październiku 2015 roku Ukraina przyjęła ustawę o rynku gazu. W 2016 roku przyjęła już większość aktów wykonawczych tego prawa. Rozdział właścicielski Naftogazu ma się zakończyć w połowie tego roku.

Think tank DiXi Group, który doradzał przy reformie sektora gazowego na Ukrainie, zaleca zwiększenie aktywności kapitału niemieckiego na Ukrainie. Oczekuje, że Berlin wesprze starania ukraińskie o dofinansowanie europejskie dla połączeń gazowych na granicy Ukrainy, np. z Polską. Jednocześnie spodziewa się, że Niemcy zainwestują chętniej w gazociągi ukraińskie, niż Nord Stream 2. Docelowo, dzięki przeniesieniu punktów odbioru gazu z zachodniej na wschodnią granicę Ukrainy, miałoby dojść do rewizji umów gazowych Europejczyków z Gazpromem i pozwolić im na uzyskanie lepszych warunków, z sięgnięciem po inne źródła włącznie.

Nadzieje Ukraińców mogą jednak pozostać płonne, jeżeli zawiedzie reforma sektora gazowego, o której przypomina Sekretariat Wspólnoty Energetycznej. Rząd Wołodymyra Hrojsmana znajduje się pod wpływem oligarchów i ośrodka prezydenckiego. Nie wiadomo jak to wpłynie na dalszy los przemian nad Dnieprem. Inwestorzy mogą obawiać się tej niepewności.

Znamienny jest fakt, że w debacie ukraińskiej nie ma dyskusji o wsparciu ze strony Polski.

Wojciech Jakóbik

Źródło: biznesalert.pl

Share Button

Ukraina: 27 osób zatrzymano w związku z obchodami Dnia Zwycięstwa

Share Button

Podczas obchodów Dnia Zwycięstwa na Ukrainie służby podległe MSW zatrzymały łącznie 27 osób w związku z naruszeniem prawa i porządku publicznego. Najczęstszą przyczyną zatrzymań było używanie komunistycznej symboliki, zabronionej ustawą Rady Najwyższej Ukrainy.

Do najpoważniejszych przepychanek z Policją doszło w Odessie, gdzie grupy prorosyjskich demonstrantów próbowały dostać się na Kulikowe, do miejsca, gdzie dwa lata temu doszło do starć pomiędzy prorosyjskimi i proukraińskimi demonstrantami.

Niespokojnie było również w Charkowie, gdzie członek lokalnej grupy grupy motocyklowej „Nocne Wilki” został postrzelony w nogę z broni gładkolufowej. Poza tym incydentem w mieście nie doszło do poważniejszych naruszeń bezpieczeństwa.

Według MSW Ukrainy w masowych zgromadzeniach 9 maja wzięło udział łącznie ok. 1 mln osób.

Główne uroczystości rocznicy zakończenia II wojny światowej odbyły się na Ukrainie wczoraj, 8 maja.

Na podstawie: pravda.com.ua

Share Button

Donald Tusk o sankcjach wobec Rosji

Share Button

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk stwierdził, że unijne sankcje wobec Rosji będą obowiązywać tak długo, jak będzie trwać rosyjska agresja wobec Ukrainy.

Zapis o tej treści znalazł się w opublikowanym w poniedziałek, 9 maja, podsumowaniu pracy Rady Europejskiej w ciągu ostatnich dwóch lat. „Moim celem było zapewnienie jedności liderów UE i utrzymanie dotychczasowego kursu wobec Rosji (…) również liderzy G7 potwierdzili swoje wspólne stanowisko i ogłosili, że sa skłonni do wprowadzenia kolejnych sankcji, jeśli zajdzie taka potrzeba” – napisał Tusk.

Sankcje wobec Rosji mają obowiązywać do czasu pełnego wykonania porozumień z Mińska.

Jednocześnie Donald Tusk stwierdził, iż konieczne jest dalsze wspieranie Ukrainy w procesie realizacji reform.

Na podstawie: ukrinform.ua

Share Button

Rywalizacja sportowa wzmacnia pracę zespołową w dowództwie LITPOLUKRBRIG

Share Button

9 maja. LUBLIN, Polska – Personel dowództwa Litewsko-Polsko-Ukraińskiej Brygady zorganizował na terenie Lublina zawody sportowe w kategorii biegu na cztery kilometry oraz sztafety trzy razy czterysta metrów.

W zawodach uczestniczył cały personel dowództwa, zorganizowany w wielonarodowe drużyny podzielone na sekcje.
“To przedsięwzięcie o charakterze sportowym miało na celu sprawdzenie umiejętności fizycznych oficerów trzech różnych nacji, przygotowanie do zbliżającego się w końcówce maja egzaminu z wychowania fizycznego oraz wzmacnianie budowania zespołu w Dowództwie Wielonarodowej Brygady.

sport5

„Wytrzymałość i praca zespołowa umacniają nasze Dowództwo oraz jedność” – powiedział Generał Brygady Adam Joks, Dowódca LITPOLUKRBRIG.

sport6

Oleksandr Gain

Źródło: Biuro Prasowe LITPOLUKRBRIG

Share Button

L. Balcerowicz a polska strategia polityki informacyjnej na Ukrainie

Share Button

Ponad dwa lata dynamicznych przemian politycznych u naszego wschodniego sąsiada oraz eskalacja działań z obszaru wojny informacyjnej i psychologicznej ze strony Federacji Rosyjskiej zmuszają do bardziej uważnej analizy polskiego dorobku na Ukrainie. Jeżeli chodzi o aspekt działań związanych z informacją, ostatnia konferencja prasowa Leszka Balcerowicza w Kijowie skłania do kilku refleksji, przede wszystkim w Warszawie.

Na samym początku nie można pominąć kwestii dziennikarskiej rzetelności w kilku głównych polskich mediach, które pisząc o nominacji dla prof. Balcerowicza używały takich nagłówków, jak: „Leszek Balcerowicz w rządzie ukraińskim”, „Leszek Balcerowicz w rządzie Ukrainy” czy „Leszek Balcerowicz powołany do rządu Ukrainy”. Jest to poważne niedopatrzenie, które nie powinno mieć miejsca, gdyż nie tylko wprowadza polskich czytelników w błąd, tworząc fałszywy obraz rzeczywistości oraz niejako pozwala na zakładanie oficjalnego zaangażowanie Polski na Ukrainie w strukturach państwowych, co jest niezgodne z prawdą. Jego stanowisko to przedstawiciel prezydenta przy rządzie Ukrainy, a wraz z byłym słowackim wicepremierem oraz ministrem finansów został on również współprzewodniczącym skromnej ilościowo grupy doradców ds. reform na Ukrainie.

Wspomniana powyżej nierzetelność mediów (przy założeniu powszechnego niskiego poziomu znajomości języka polskiego na Ukrainie), aktywność samego prof. Balcerowicza oraz ostatnia konferencja prasowa w Kijowie pozwalają na zrobienie kilku obserwacji:

  • nieznajomość nazwiska jednego z niewielu, a jednocześnie jednego z najbardziej znanych, stałych polskich korespondentów na Ukrainie, a do tego w Kijowie, tj. Pawła Bobołowicza, pokazuje, iż L. Balcerowicz nie przyjechał do Kijowa najlepiej przygotowany w zakresie kontaktów czy współpracy z Polakami, którzy są na miejscu i mają od niego lepsze rozeznanie jeżeli chodzi o lokalne realia, nie mówiąc o tym, że ich relacje z Ukrainy mają wyższą wartość niż oficjalne komunikaty prasowe organów państwowych (choć przeprosił za przekręcenie nazwiska),
  • pełniąc funkcję doradczą przy najwyższych organach państwowych sąsiedniego państwa, strategicznie i geopolitycznie ważnego dla Warszawy, prof. Balcerowicz nie zweryfikował swojej aktywności na Twitterze – jego wpisy z ostatnich tygodni dalekie są delikatnie mówiąc od politycznej neutralności, a jego krytyka polskiego rządu jest bardzo ostra; myliłby się każdy kto sądzi, iż nie zostało to bardzo wyraźnie odnotowane na Ukrainie i że nie ma to wpływu na percepcję i samego Balcerowicza, ale i Polski,
  • wspomniany wyżej dysonans wiąże się z kolejną istotną kwestią – na Ukrainie organizacje pozarządowe, dziennikarze, politycy czy szerokie kręgi społeczeństwa nie wiedzą kto z Polaków mówi oficjalnie w imieniu Rzeczpospolitej,
  • wciąż nie padły odpowiedzi na ważne pytania dotyczące planów czy koncepcji działania doradców ukraińskiego prezydenta z polskim paszportem, a oficjalnie na chwilę obecną, jak stwierdził prof. Balcerowicz, nikt nie finansuje ich działalności; taki sposób prowadzenia polityki informacyjnej przez współprzewodniczącego nie wpływa dobrze na przejrzystość i wzrost poziomu zaufania do ich aktywności.

Do tego należy dodać powszechnie znany fakt, powiązany z niedawną zmianą rządu. Nowym premierem został Wołodymyr Hrojsman – człowiek blisko związany z P. Poroszenką, jednak szerokie międzynarodowe poparcie miał potencjalnie inny skład, ekspercki, na którego czele miała stanąć Natalie Jaresko. To ukraiński prezydent postawił na swoim i rozegrał inne partie polityczne, aby stworzyć najoptymalniejszą dla siebie konfigurację polityczną, która ogólnie rzecz biorąc opiera się na dosyć wątpliwej jakościowo koalicji w parlamencie i która jednocześnie grozi destabilizacją w przypadku trudnych głosowań. Stąd potrzebny stał się zabieg jednoczesnego zwiększenia własnej reformatorskiej legitymizacji dla zachodniej opinii publicznej, mający częściowo również zneutralizować negatywne odczucia odnośnie zaangażowania w budowanie przyjaznego dla siebie składu rady ministrów. W taki sposób zaproszeni zostali zachodni ekonomiści, w tym m.in. prof. Balcerowicz. O tym kontekście zawsze warto pamiętać – obok realnej potrzeby reform i zagranicznego wsparcia eksperckiego, funkcjonuje jeszcze kontekst stricte polityczny i wizerunkowy.

Wnioski:

  • brak współdziałania i koordynacji w obszarze polityki informacyjnej pomiędzy ekspertami, Ministerstwem Spraw Zagranicznych a mediami: oficjalnie to ekspert z Polski doradza przy podejmowaniu reform, które dla społeczeństwa będą bardzo bolesne; w kontekście metod i skali rosyjskiej wojny informacyjnej oraz wyjątkowego zaangażowania się rosyjskich oraz prorosyjskich mediów w destrukcję czy sabotaż relacji polsko-ukraińskich, nietrudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym to nie prof. Balcerowicz osobiście, lecz jako „przedstawiciel polskiego rządu” (który to rząd w opinii powielanej przez wielu prorosyjskich tzw. „ekspertów” będzie jak poprzedni dążył do eskalacji napięcia z Rosją i realizował politykę Waszyngtonu, na którego polecenie Polacy organizowali rzekomo Majdan w 2013/2014 roku) wraz z państwem polskim obwiniony zostanie o działania przeciw narodowi ukraińskiemu lub rozsprzedanie ukraińskiego majątku narodowego (nawet dla ochrony ukraińskich polityków formalnie odpowiedzialnych za reformy); trudno na obecną chwilę szacować ryzyko zagrożenia dla relacji polsko-ukraińskich, wynikające z działań aktywnych na Ukrainie sił radykalnych lub populistycznych, które mogłyby w przyszłości chcieć zrzucić odpowiedzialność za reformy, błędy lub niepowodzenia rządu na zagranicznych ekspertów,
  • podziały polityczne w Polsce wpływają na jakość i efektywność polityki zagranicznej: mimo możliwości realizacji wielu strategicznie istotnych z punktu widzenia interesu narodowego Polski priorytetów, jest to niemożliwe z powodu braku kompromisu pomiędzy samymi elitami i wynoszenia wewnętrznych sporów na poziom międzynarodowy, co szkodzi polskiemu wizerunkowi i osłabia nas na arenie międzynarodowej,
  • aktywność ekspertów z polskimi paszportami na tak wysokim szczeblu może mieć wpływ na postrzeganie i stosunek elit i ukraińskiego społeczeństwa do Polski: ich działania nie pozostaną bez wpływu pozycję Polski nad Dnieprem, a teoretycznie, w przypadku porażki, mogą też mieć negatywne przełożenie na sytuację polskich przedsiębiorców, przedstawicieli mediów, ekspertów czy naukowców, a nawet na turystów,
  • odczuwalny jest brak długofalowej strategii Polski w obszarze polityki informacyjnej na Ukrainie: brakuje a) działań na odcinku przełamania polsko-ukraińskiej bariery informacyjnej, będącej pochodną bariery językowej i gruntownego rozeznania w tematyce, b) jasnych komunikatów ze strony polskich struktur państwowych do ich odpowiedników ukraińskich zarówno na poziomie oficjalnym i nieoficjalnym, c) sformalizowanych, a jednocześnie otwartych dla różnych środowisk platform współpracy w obszarze stosunków między Warszawą a Kijowem, d) zacieśniania kontaktów Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz innych struktur państwowych ze środowiskiem naukowym, eksperckim i dziennikarskim na odcinku konsultacji czy aktualizacji bieżącej polityki wobec Ukrainy, e) współpracy MSZ z mediami krajowymi piszącymi o kwestiach polsko-ukraińskich,
  • konieczna jest elastyczność i szybkość działania: polityka informacyjna Warszawy powinna być skupiona na skutecznej realizacji interesów RP w wymiarze ogólnoukraińskim, które są w średnim okresie stałe, lecz nie można zapominać o dodatkowych elementach, jak chociażby zwracaniu szczególnej uwagi na Lwów oraz elity zachodniej Ukrainy, których rola i znaczenie dla polityki Ukrainy nieustannie rośnie, z racji szerokiej reprezentacji politycznej w kręgach rządowych, parlamentarnych, naukowych, przemysłowych, ale i patriotycznych.

dr Adam Lelonek
Ekspert Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego
Członek Zarządu Fundacji Centrum Badań Polska-Ukraina

Share Button