poniedziałek, 15 czerwiec, 2026
pluken
Home / polukr (page 195)

polukr

Polska i Ukraina: łupkowa (r)ewolucja?

Share Button

W pierwszych dniach listopada rosyjskojęzyczne media poinformowały, że Ukraina planuje samodzielnie rozpocząć wydobywanie gazu łupkowego na skalę przemysłową. Źródłem tej pogłoski miał być błędnie przetłumaczony wywiad udzielony Agencji Bloomberg przez szefa Naftohaz Ukraina, Andrieja Kobolewa. Tymczasem, jak wynika z dementi, firma planuje wprowadzić technologię hydroszczelinowania do wydobycia gazu z już wykorzystywanych złóż konwencjonalnych. Miałoby to wpłynąć na zwiększenie ilości pozyskiwanego surowca. Warto w tym miejscu nadmienić, że polski oddział PGNiG, spółka Exalo Drilling, prowadzi rozmowy mające na celu wsparcie strony ukraińskiej w utrzymaniu dotychczasowego poziomu wydobycia błękitnego paliwa.

Z badań jakie opublikowała amerykańska Energy Information Administration w kwietniu 2011 roku wynika, że zasoby gazu łupkowego jakie znajdowały się w granicach Ukrainy wynosiły około 1,2 bln m³. Pokłady te zlokalizowane są w dwóch różnych częściach kraju. Pierwsza formacja znajduje się w zachodniej Ukrainie i jest położona w Depresji Lwowskiej, stanowiącej kontynuację struktur geologicznych należącego do polskiego Regionu Lubelskiego. Potocznie określa się ją mianem Złoża Oleskiego.

Natomiast na wschodzie Ukrainy położone jest Złoże Juzowskie. Obejmuje ono teren Obwodów Donieckiego, Charkowskiego oraz Ługańskiego i znajduje się w basenie naftowo-gazowym Dniepr-Donieck. Wielu analityków uważa, że jedną z przyczyn zajęcia tej części Ukrainy przez Rosję była chęć ograniczenia, czy wręcz uniemożliwienia rozpoczęcia prac badawczych i pozyskiwania błękitnego paliwa z pokładów łupkowych w tym regionie.

Pierwsze próby, pierwsze porażki

 W 2013 roku ukraiński rząd podpisał umowę dotyczącą współpracy przy wydobyciu gazu łupkowego z duńską spółką Shell. Miała ona opracować zasoby ze Złoża Juzowskiego. Projekt zakładał wykonanie piętnastu odwiertów w ciągu następnych pięciu lat. Wstępny koszt poszukiwań i badań geologicznych oszacowano na kwotę 500 milionów dolarów. Prowadzone intensywnie prace na wschodzie Ukrainy nie przyniosły jednak oczekiwanych rezultatów. W lutym 2014 roku w Charkowie ogłoszono, że podczas prac na odwiercie Beljajewska-400 nie wykryto gazu.

Po wykonaniu zaledwie dwóch z zaplanowanych odwiertów na Złożu Juzowskim, koncern Shell w 2015 roku wycofał się z dalszej współpracy. Powołał się przy tym oficjalnie na „istotne zmiany warunków realizacji projektu”, czyli toczące się w rejonie działania wojenne. Nieoficjalnie zwracano uwagę na problemy z zaopatrzeniem w podstawowy sprzęt i urządzenia, na przykład rury niezbędne do wykonania szczelinowania. Jednak po wycofaniu się z prac na Ukrainie, Shell nawiązał ściślejszą współpracę z Gazpromem, m.in. przy planowaniu budowy wartego 20 miliardów dolarów położonego we wschodnim Sachalinie zakładu produkującego skroplony gaz ziemny.

W tym samym roku drugą koncesję na poszukiwanie i wydobywanie gazu łupkowego otrzymał amerykański Chevron. Zgodnie z porozumieniem o rozdziale produkcji Ukraina miała otrzymać 30% wydobytego ze Złoża Oleskiego gazu. Amerykanie oszacowali koszt tej inwestycji na ok. 350 milionów dolarów. Niestety, w 2015 roku także Chevron wycofał się z dalszych prac poszukiwawczych na Ukrainie. Zdaniem specjalistów, rezygnacja amerykanów podyktowana była między innymi niskimi cenami gazu na europejskim rynku, które nie gwarantowały w dłuższej perspektywie czasowej zwrotu poniesionych nakładów finansowych. Zdaniem specjalistów koszt wykonania jednego odwiertu wynosi między 6 a 8 milionów dolarów.

Po wycofaniu się dwóch dużych międzynarodowych graczy, na łupkowym placu boju pozostał włoski koncern ENI. W czerwcu 2104 roku wykupił on pakiet kontrolny przedsiębiorstwa Zapadgazinwest, które posiada prawo do eksploatacji złóż łupkowych na zachodzie Ukrainy.

Jeden z problemów – technologia wydobycia  

Gaz łupkowy znajduje się zwykle w porowatych skałach poprzecinanych rozległą siecią. Technologia pozwalająca wydobyć ten rodzaj błękitnego paliwa jest raczej skomplikowana i obarczona dużymi kosztami związanymi z poziomym kruszeniem i hydroszczelinowaniem skał. Pojedynczy odwiert, który w złożu rozgałęzia się na kilka otworów ma najczęściej głębokość od 700 do 3000 m. Wtłacza się w nie mieszaninę wody, piasku i szeregu związków chemicznych, w tym np. kwas cytrynowy mający zapobiec wytrącaniu się soli metali.

Roztwór działa na skały chemicznie oraz fizycznie. Ciśnienie wytworzone przez niego kruszy górotwór, co powoduje uwolnienie się gazu, który można pozyskać, co niestety nie jest prostą czynnością. Około połowy wtłoczonej mieszaniny nigdy nie udaje się wydobyć na powierzchnię i zalega on w skałach. Przy tym pozostałości chemiczne po hydroszczelinowaniu mogą przedostać się do wód gruntowych i spowodować ich całkowite skażenie tak, że bez dodatkowego oczyszczenia nie będą się one nadawały do wykorzystania do celów bytowych. Był to koronny argument ukraińskich ekologów, którzy  głośno protestowali przeciwko wydobywaniu gazu tą metodą.

Kto ma władzę, ten rządzi

Wydobywanie gazu łupkowego miało również swój wymiar polityczny. W 2013 roku zgodnie z prawem zezwolenie na hydroszczelinowanie musiały wyrazić Rady Obwodowe właściwe dla miejsca planowanych odwiertów. Prorządowe wówczas Rady Charkowa i Doniecka zaaprobowały przeprowadzenie prac bez jakichkolwiek zastrzeżeń. Natomiast zdominowane przez opozycyjną partię „Swoboda” Rady Obwodowe Lwowa i Iwano-Frankiwska przez długi czas uniemożliwiały rozpoczęcie prac w terenie. Przełamanie impasu w listopadzie 2013 roku doprowadziło do podpisania umowy ze spółką Chevron Ukraine B.V. i państwową spółką Nadra Oleska.

W 2015 roku wycofanie się z poszukiwań błękitnego surowca dwóch poważnych graczy z branży wydobywczej istotnie nadwyrężyła wizerunek Ukrainy na arenie międzynarodowej. Brak realnych wyników w postaci odnalezienia złóż, z których wydobycie miałoby ekonomiczne uzasadnienie poddało w wątpliwość informacje dotyczące realnych zasobów gazu łupkowego znajdującego się na terenie Ukrainy. Sytuacja ta zmusiła rząd w Kijowie do wprowadzenia działań, które z jednej strony ograniczyły zużycia gazu wewnątrz kraju. Z drugiej zaś prowadzą do znalezienia nowych zewnętrznych źródeł błękitnego paliwa. Efektem tych działań jest udzielenie koncernowi paliwowemu Naftohaz Ukrainy przez Bank Światowy gwarancji kredytowych w wysokości 500 milionów dolarów na zakup gazu w sezonie zimowym 2016-2017. Błękitne paliwo popłynie dzięki połączeniom rewersowym z krajami Unii Europejskiej oraz z Norwegii.

 Polski akcent w ukraińskich łupkach

Polscy eksperci od lat współpracują ze specjalistami z Ukrainy podczas badań formacji geologicznych wspólnych dla obu krajów. Potwierdzeniem woli dalszej współpracy jest ramowa umowa jaką 30 marca 2016 roku polski Państwowy Instytut Geologiczny zawarł z Instytutem Geologii i Geochemii Surowców Kopalnych Narodowej Akademii Nauk Ukrainy. Jednym z jej celów jest przeprowadzenie badań dotyczących warunków powstawania i występowania złóż gazu ziemnego oraz gazu łupkowego na terenie naszych krajów. Zakończenie prac planowane jest na maj 2020 roku.

Ukraińskie przedsiębiorstwa intensywnie zabiegają również o wsparcie technologiczne dla swoich działań. Podczas niedawnej wizyty w Warszawie delegacja firmy Ukrgasvydobuvannya prowadziła rozmowy z przedstawicielami PGNiG dotyczące szeroko rozumianej współpracy. Zaangażowanie polskich przedsiębiorstw w wydobycie ukraińskiego gazu może w 2017 roku znacząco wzrosnąć. Spółka-córka PGNiG, Exalo Drilling, startuje w przetargu na wykonanie 15 odwiertów. Dodatkowo ukraińskiej stronie zależy na wprowadzeniu technologii hydroszczelinowania, dzięki której wzrosłoby wydobycie gazu ze źródeł konwencjonalnych.

Drugą polską firmą zaproszoną do współpracy przez prezesa Ukrgasvydobuvannya, Olega Prochorenko, jest Geofizyka Toruń, która mogłaby zdobyć kontrakt na przeprowadzenie badań sejsmicznych nad Dnieprem.

Nie od dziś wiadomo, że technologie dotyczące wydobycia węglowodorów jakimi dysponuje Ukraina są już mocno przestarzałe. Brak odpowiednich procedur, anachroniczny i mało wydajny sprzęt oraz wysokie koszty związane z budową infrastruktury wydobywczej utrudniają rządowi w Kijowie uniezależnienie się od dostaw błękitnego paliwa z Rosji. Wpływa to negatywnie na sytuację zarówno gospodarczą jak i stabilność polityczną naszego wschodniego sąsiada. Z drugiej zaś strony daje polskiej stronie szansę na zacieśnienie obopólnie korzystnej współpracy gospodarczej w tym zakresie. Kwestią otwartą pozostaje jednak to, na ile Polska wykorzysta politycznie i ekonomicznie ten potencjał.

Roma Bojanowicz

Share Button

Kuczma: do formatu mińskiego należy włączyć USA

Share Button

Zdaniem byłego prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy do rozmów formacie mińskim, toczących się w ramach Trójstronnej Grupy Kontaktowej powinny dołączyć inne kraje, w tym m.in. Stany Zjednoczone.

„Strona ukraińska po pierwsze powinna dążyć do utrzymania pokoju na Donbasie, a potem do realzacji innych celów. Jeśli Ukraina pójdzie na ustępstwa w sprawie wyborów, może być tylko gorzej (…) to nie będzie ukraińska władza i to jest granica, jakiej nie powinniśmy przekraczać” – powiedział Kuczma.

Zdaniem byłego prezydenta Ukrainy do rozmów, by były one efektywnymi, powinny zostać włączone inne kraje, w tym USA.

Z kolei minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin sceptycznie ocenił możliwości porozumienia z Rosją w sprawie kwestii tzw. „mapy drogowej” w sprawie uregulowania sytuacji na Donbasie. Zasadność stworzenia takiego dokumentu ustalono podczas rozmów szefów państw w formacie mińskim w październiku br.

„Na razie nie widzę możliwości porozumienia ze stroną rosyjską co do najważniejszych kwestii, jako że nasz punkt widzenia wspólny ze stroną niemiecką i francuską polega na tym, że należałoby wypracować porozumienie w sprawe minimalnego pakietu warunków bezpieczeństwa, aby można było przejść do takich kwestii jak przyszłe wybory” – powiedział Pawło Klimkin. Wśród takich kwestii jest m.in. ustanowienie kontroli OBWE nad granicą Donbasu z Rosją i całym terytorium separatystycznych republik.

Na podstawie: ukrinform.ua

Share Button

Wielkie rosyjskie transporty wojskowe w 2017 roku: 4 tysiące wojskowych wagonów trafi na Białoruś

Share Button

Rosyjskie ministerstwo obrony zaplanowało na rok 2017 transport na Białoruś przeszło 80 razy więcej żołnierzy i sprzętu niż roku bieżącym. Oficjalnie jest to związane z rosyjsko-białoruskimi ćwiczeniami „Zapad-2017”. Białoruska opozycja obawia się ustanowienia ta terytorium kraju rosyjskiej kontroli militarnej lub przygotowań do agresji na Ukrainę, kraje bałtyckie czy Polskę.

Niepokojące informacje pochodzą z całkowicie jawnych dokumentów, dotyczących przetargów na usługi międzynarodowego transportu kolejowego. Jak podały białoruskie media, kontrakt na takie usługi z Rosji na Białoruś i z powrotem w roku 2016 dotyczył 50 wagonów a w 2015 było to 125 wagonów. Przetarg zaplanowany na rok 2017 dotyczy usług transportowych w wymiarze 4 126 wagonów. Jest to pond 83 razy więcej niż w roku mijającym roku.

Białoruski politolog Arsenij Siwicki alarmuje, iż mogą to być przygotowania do przejęcia militarnej kontroli nad terytorium kraju. Inne możliwości to planowana agresja na terytorium Ukrainy, krajów bałtyckich czy nawet Polski. Inni eksperci sugerują, że tematem ćwiczeń „Zapad-2017” będzie przerzut dużych mas wojska „w odpowiedzi na działania NATO” w związku z czym wielkie transporty ludzi i sprzętu zostaną przeprowadzone w tym czasie miedzy innymi droga kolejową.

Niezależnie od przyczyn, zarówno Polska jak i Ukraina oraz kraje bałtyckie nie mogą sobie pozwolić na zignorowanie faktu planowanego transportu na granice z jednym lub wszystkimi trzema wymienionymi kierunkami potencjalnej agresji sił wielkości szacowanej na co najmniej kilka brygad zmechanizowanych lub pancernych. Sytuacja ta w sposób niepokojący łączy się też ze wzmacnianiem w ostatnich miesiącach rosyjskiego arsenału w Kaliningradzie. Dotyczy to zwłaszcza pocisków manewrujących i balistycznych oraz systemów przeciwlotniczych.

Nie wiadomo dokładnie, czy przerzut wojsk będzie obejmował tylko podstawowe wyposażenie, czy także zapasy materiałowe pozwalające na realizację operacji innych niż zaplanowane manewry. Jak na razie trudno ocenić także, czy dostarczony na Białoruś sprzęt wojskowy powróci do Rosji czy pozostanie na miejscu na dłużej.

Paweł Pieski

Share Button

Ukraina zmodernizuje pakistańskie czołgi

Share Button

Podczas targów zbrojeniowych IDEAS-2016 w Karaczi prezes spółki „Ukrspeceksport” Pawło Bukin i szef zarządu pakistańskiej firmy Heavy Industries Taxila (HIT) Vagit Said Hussein podpisali porozumienie dotyczące remontów i modernizacji przez ukraiński przemysł pakistańskich czołgów za sumę 600 mln dolarów.

Będący w tym czasie z wizytą w Pakistanie ukraiński minister obrony Stepan Połtorak nie tylko był obecny przy podpisaniu porozumienia, ale również odbył rozmowy z przedstawicielami pakistańskiego rządu i przemysłu w kwestii kooperacji w zakresie produkcji czołgów i rakietowych kompleksów przeciwpancernych.

Pakistan jest zainteresowany modernizacją uzbrojenia, w znacznym stopniu pochodzenia chińskiego. Na uzbrojeniu armii tego kraju są m. in. czołgi Type 63, Type 69 i Type 85, oraz produkowane w kooperacji chińsko-pakistańskiej „Al-Zarra” (zmodyfikowany Type 59) i „Al-Khalid” (znane również jako MBT-2000). Ukraina w latach 90-tych sprzedała do Pakistanu 320 czołgów T-80UD i posiada znaczne doświadczenie w zakresie ich modernizacji. Współpraca z pakistańsko-ukraińska najprawdopodobniej zacznie się od podniesienia czołgów T-80UD do standardu zbliżonego do ukraińskich maszyn typu T-84 „Opłot”. Oznacza to też pewną standaryzację, gdyż np. czołgi „Al-Khalid” napędzane są silniki 6TD-2, takimi samymi jak w T-84 „Opłot”. Możliwe jest także wprowadzenie innych wspólnych elementów.

Niewykluczone, że ukraińska modernizacja pakistańskich czołgów może stanowić też szansę dla polskiego przemysłu. Polski firmy, nie tylko należące do PGZ, współpracują w ostatnich latach intensywnie z ukraińskim przemysłem. Dotyczy to na przykład optoelektroniki stosowanej w czołgach produkcji PCO czy nowoczesnych kamuflaży Grupy Lubawa.  Porozumienie z Pakistanem pokazuje też, że Kijów chce odzyskać pozycję na światowym rynku broni, utraconą w wyniku przestawienia przemysłu na potrzeby własnych sił walczących na wschodzie kraju.

Paweł Pieski

 

Share Button

Poroszenko: Wielki Głód lat 30. to rezultat utraty państwowości

Share Button

Prezydent Ukrainy podczas przemówienia w Dniu Pamięci Ofiar Wielkiego Głodu powiedział, że ludobójstwo lat 30. XX wieku było efektem utraty państwowości przez Ukrainę.

„Okupacja Ukrainy przez ZSRR stała się możliwą na skutek wewnętrznych podziałów. W innych krajach nie dochodziło do sytuacji niszczenia ludności ukraińskiej. Dlatego jest oczywistym: jeśli Ukraina zachowa niezależność, nie będzie żadnych planowych zbrodni” – powiedział Poroszenko. Mimo tego, kolektywizacja, eliminacja inteligencji, likwidacja Cerkwi nie przyniosły rezultatów, na które liczyła Moskwa.

„Apologeci zaprzeczania Wielkiemu Głodowi są dziś skoncentrowani w jednym miejscu” – dodał Poroszenko.

Prezydent zapowiedział także budowę muzeum poświęconego historii i ofiarom Wielkiego Głodu.

Uroczystości związane z Dniem Pamięci odbyły się w wielu miastach Ukrainy, a także w Polsce (m.in. w Warszawie), na Białorusi, w USA i innych krajach zamieszkałych przez Ukraińców.

Na podstawie: ukrinform.ua

Share Button

Minister Obrony Narodowej złożył wizytę na Ukrainie

Share Button

Szef MON Antoni Macierewicz podczas wizyty na Ukrainie wziął udział w uroczystym pogrzebie 27 polskich żołnierzy, poległych w rejonie Lwowa we wrześniu 1939 roku.

Minister oraz obecni przedstawiciele władz państwowych z Polski i Ukrainy wzięli udział w nabożeństwie w lokalnym kościele, a następnie w uroczystości pogrzebowej na miejscowym cmentarzu.

„Ten pochówek, tak późny, ale tak znaczący, jest dzisiaj dla nas wielkim przesłaniem o współpracy naszych narodów, o współpracy naszych państw, o zdolności wspólnego przeciwstawiania się każdemu najeźdźcy, każdemu wrogowi, który chciałby zniszczyć pokojowe życie Ukrainy, zniszczyć pokojowe życie Polski” – powiedział Antoni Macierewicz podczas wystąpienia na uroczystości, która miała miejsce w Mościskach k. Lwowa.

Zdaniem ministra, także z punktu widzenia współczesnych relacji polsko-ukraińskich istotnym jest pamięć o tym, że w obronie Lwowa i innych miejscowości w czasie pierwszych tygodni II wojny światowej walczyli i ginęli żołnierze różnych narodowości i wiar chrześcijańskich, ale jednej Rzeczypospolitej.

Na podstawie: mon.gov.pl

Share Button

Ukraina wyśle dwa samoloty gaśnicze do Izraela

Share Button

Minister spraw wewnętrznych Ukrainy Arsen Awakow zapowiedział wysłanie dwóch samolotów pożarniczych do Izraela, gdzie trwa walka z masowymi pożarami.

„Zgodnie z postanowieniem prezydenta i decyzją rządu, MSW wyśle do Izraela dwa samoloty An-32, które udzielą pomocy w walce z pożarami, które trwają w Izraelu” – napisał Arsen Awakow na Facebooku.

Pomocy w walce z żywiołem udzielają także Turcja, Grecja, Włochy, Chorwacja, Rosja i Cypr. W pożarach, najintensywniejszych w okolicach Hajfy jak dotąd ucierpiało ponad 130 osób. Według premiera Izraela, Beniamina Netanjachu, część z nich jest efektem podpaleń – szef rządu określił je jako „nową formę terroryzmu”.

Na podstawie: pravda.com.ua, www.facebook.com/arsen.avakov.1

Share Button

Grupa europarlamentarzystów apeluje do szefa RE ws. wsparcia dla Ukrainy

Share Button

Grupa deputowanych do Parlamentu Europejskiego wystosowała list do szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska, w którym wzywa do wsparcia Ukrainy w jej drodze do integracji z UE.

Deputowani zwrócili uwagę na wpływ wyborów w USA na zmiany w światowej polityce, przypominając jednocześnie o znaczeniu demokracji i poszanowania dla praw człowieka dla rozwiązywania problemów światowych.

„Nie możemy uczynić Ukrainy przedmiotem handlu w obecnej sytuacji na świecie, jako że zostały naruszone nie tylko jej interesy ekonomiczne, ale także bezpieczeństwo” – napisano w liście. Autorzy listu zwracają uwagę, że „umowa o stowarzyszeniu Ukrainy z UE jest potężnym i efektywnym instrumentem realizacji kompleksowych reform na Ukrainie w zgodzie ze standardami europejskimi”, a reformy popiera większość obywateli Ukrainy.

W liście znalazło się wezwanie m.in. do przeprowadzenia przez Donalda Tuska rozmów z rządem Holadnii ws. ratyfikacji umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą. Będzie to także sygnał dla Rosji, że Ukraina jest kluczowym partnerem dla UE.

Na podstawie: ukrinform.ua, facebook.com/michal.boni

Share Button

Powstanie kolejne przejście graniczne oraz połączenia kolejowe pomiędzy Polską i Ukrainą

Share Button

Ministrowie infrastruktury Polski i Ukrainy – Andrzej Adamczyk i Wołodymyr Omelian oraz marszałe Sejmu RP Marek Kuchciński omówili perspektywę stworzenia kolejnego przejścia granicznego Niżankowice-Malhowice.

Dyskusja na ten temat była prowadzona podczas wyjazdowego posiedzenia Komisji Infrastruktury Sejmu RP i odpowiedniej Komisji Rady Najwyższej Ukrainy w Krasiczycie k. Przemyśla.

„Liczba punktów granicznych jest zbyt mała. Bez wątpienia, budowa kolejnego „Malhowice-Niżankowice jest realną” – powiedział szef Komisji sejmowej ds. Infrastruktury, Bogdan Rząsa. Dodał, że zgodnie z projektem przedstawiciele służb granicznych Polski i Ukrainy będą pracować w jednym budynku, co pozwoli na przyśpieszenie pracy i skrócenie czasu odpraw.

Zakończenie budowy przejścia jest realnym w 2019 roku.

Podczas obrad podpisano także apel do premiera Polski w sprawie przeprowadzenia analiz ekonomicznych co do zasadności budowy połączenia kolejowego „Kijów-Wrocław-Drezno-Paryż”. Poparcie dla tej idei wyraził m.in. marszałek Sejmu, Marek Kuchciński. Z kolei minister Adamczyk stwierdził, że istnieje potencjalna możliwość wprowadzenia połączenia kolejowego pomiędzy Lwowem a Przemyślem bez konieczności wymiany wózków jezdnych w wagonach.

Podczas rozmów omawiano także możliwości stworzenia połączenia kolejowego pomiędzy Przemyślem a Kijowem. Ma ono się pojawić na początku 2017 roku. Połączenie mają obsługiwać ukraińskie pociągi „Interciti+”.

Na podstawie: ukrinform.ua, zaxid.net

Share Button

Tusk: kraje UE uznały, że Ukraina jest gotowa do reżimu bezwizowego

Share Button

Według Donalda Tuska Ukraina jest gotowa do wdrożenia reżimu bezwizowego. Szef RE zabrał głos podczas konferencji prasowej z prezydentem Ukrainy Petro Poroszenką i szefem KE, Jean-Claude Junckerem.

„Cieszę się, że wszystkie kraje UE stwierdziły, że Ukraina jest gotowa do reżimu bezwizowego. Ta decyzja jest uznaniem osiągnięć Ukrainy w kwestii odpowiadania standardom europejskim” – powiedział Tusk. Dodał, że żaden kraj nie ma zamiaru blokować tej decyzji, a rozmowy w tej sprawie powinny zmierzać do jak najszybszego końca.

Według Tuska, skasowanie wymogów wizowych do końca tego roku jest terminem realistycznym.

„Było jasno powiedziane, że Ukraina wykonała swoją część zobowiązań. Ostatnim potwierdzeniem tego była decyzja z 17 listopada, kiedy Rada UE ostatecznie podjęła decyzję o zniesieniu obowiązku wizowego dla obywateli Ukrainy” – powiedział Petro Poroszenko. „To pierwszy szczyt, gdy pytania o realizacę umów dotyczą nie Ukrainy, ale UE” – dodał Poroszenko.

Podczas szczytu UE podpisano także memorandum o partnerstwie strategicznym w sferze energetyki. Ma ono wzmocnić partnerstwo w sferze energetyki. „21 listopada minął pierwszy rok, gdy Ukraina nie kupiła ani jednego metra sześciennego rosyjskiego gazu. Tym samym próba rzucenia Ukrainy na kolana nie powiodła się” – powiedział prezydent Ukrainy. Zapowiedział także, że mają odbyć się trójstronne konsultace Ukraina-UE-Rosja w sprawie dostaw i tranzytu rosyjskiego gazu, jako że Ukraina ma zamiar utrzymać kluczową rolę jako kraj tranzytowy na trasie przesyłu gazu z Rosji do UE.

UE ma również pomóc w reformowaniu ukraińskich służb granicznych.

Na podstawie: ukrinform.ua, president.gov.ua,

Share Button