poniedziałek, 15 czerwiec, 2026
pluken
Home / polukr (page 128)

polukr

Litewscy i ukraińscy oficerowie gratulują swoim polskim kolegom z okazji Święta Niepodległości

Share Button

Uroczystość z okazji 100-lecia niepodległości Polski odbyła się w na terenie dowództwa LITPOLUKRBRIG z udziałem personelu litewskiego, polskiego i ukraińskiego.

Uroczystość rozpoczęła się uroczystą zbiórką pod dowództwem pułkownika Dmytro Bratiszko, dowódcy LITPOLUKRBRIG. Pułkownik Bratiszko zwrócił się do zebranych, przypominając o znaczeniu przywrócenia Niepodległości Polski i pogratulował wszystkim Polakom z okazji tego święta. “Marszałek Józef Piłsudski powiedział kiedyś, że niepodległość nie jest dana Polakom raz na zawsze, jest nie tylko wartościowa, ale i droga. To powiedzenie odnosi się do każdego kraju i każdego narodu. Dlatego doceniamy, że litewscy, polscy i ukraińscy żołnierze mają dziś okazję być „Zjednoczeni dla Pokoju” – powiedział pułkownik Bratiszko.

W imieniu najwyższego politycznego i wojskowego kierownictwa Polski pułkownik Michał Małyska odznaczył najlepszych polskich żołnierzy medalami i wyróżnieniami. Po zbiórce wszyscy udali się do sali odpraw, aby zapoznać się z prelekcją na temat historii Polski, autorstwa kapitan Dominiki Skrzypczak.

„To bardzo ważne, że oddaliśmy się całkowicie atmosferze wspaniałej przeszłości i pamiętaliśmy, jak niepodległość została utracona i przywrócona. To lekcja do przerobienia, że nasza jedność – jedność sąsiednich krajów – wzmacnia nas” – podsumował pułkownik Michał Małyska.

Oleksandr Gain, LITPOLUKRBRIG

DSC09894 DSC09933

Share Button

Dowódca LITPOLUKRBRIG organizuje spotkanie robocze z dowódcami polskich jednostek afiliowanych

Share Button

W dniu 6 listopada 2018 r. na terenie siedziby Brygady Litewsko-Polsko-Ukraińskiej odbyło się spotkanie robocze oficerów dowództwa LITPOLUKRBRIG oraz dowódców polskich jednostek afiliowanych.

Przedstawiciele z 5 Batalionu Strzelców Podhalańskich, 14 Dywizjonu Artylerii Samobieżnej, 21 Dywizjonu Artylerii Samobieżnej, 16 Batalionu Saperów, 21 Batalionu Logistycznego, kompanii rozpoznania, plutonu chemicznego, grupy łącznikowej przybyli do wielonarodowej jednostki wojskowej w celu zapoznania się z planami szkoleń na lata 2018 i 2019.

Dowódca LITPOLUKRBRIG pułkownik Dmytro Bratiszko i szef sztabu, pułkownik Michał Małyska przywitali gości oraz podkreślili wagę synchronizacji przedsięwzięć szkoleniowych pomiędzy Dowództwem i jednostkami afiliowanymi.

„Podejmiemy wspólny wysiłek i stworzymy warunki dla utrzymania Pełnej Zdolności Operacyjnej naszej Brygady – Dowództwa i narodowych komponentów. Warto spotykać się i dyskutować o środkach i sposobach jakimi możemy usprawnić komunikację między nami oraz proces szkolenia personelu wojskowego naszych trzech państw. Jestem przekonany, że to sprzyja wzmacnianiu naszej przyjaźni, obopólnemu zaufaniu i interoperacyjności pomiędzy żołnierzami Litwy, Polski i Ukrainy” – dodał pułkownik Michał Małyska.

Szef sekcji szkolenia S-7, major Kostas Petrovas zapoznał uczestników ze szczegółami przedsięwzięć szkoleniowych, proponowanymi warsztatami, kursami, treningami dowódczo-sztabowymi, wymagającymi uczestnictwa narodowych komponentów.

Ponadto, w trakcie spotkania uczestnicy zapoznali oficerów sztabu LITPOLUKRBRIG ze swoimi jednostkami i zadaniami.

Oleksandr Gain, LITPOLUKRBRIG

Share Button

Ukraińska partia Korpus Narodowy wydała oświadczenie ws. posągów lwów na Cmentarzu Orląt

Share Button

Przedstawiciele ukraińskiej partii „Korpus Narodowy” opublikowali oświadczenie, w którym popierają ideę pozostawienia na Cmentarzu Orląt dwóch posągów lwów, które powróciły tam pod koniec 2015 roku.

„W grudniu 2015 r. wróciły one na swoje miejsce. Dzisiaj na tarczach, które trzymają lwy, już nie ma drażliwych historycznie napisów, a posągi lwów są rzeźbami, na których widnieje herb Lwowa i godło Polski. Dziś nie są one symbolami antyukraińskimi” – napisano w oświadczeniu, odnosząc się do powrotu rzeźb na Cmentarz Orląt. „KN” zwraca także uwagę, że miejsce pochówku na Cmentarzu Łyczakowskim nigdy nie było obiektem ataków ze strony ukraińskich sił nacjonalistycznych.

Autorzy krytykują również uchwałę rady obwodowej obwodu lwowskiego, która 25 października br. wezwała do usunięcia rzeźb do czasu rozwiązania kwestii miejsca ich ostatecznej lokalizacji. Oświadczenie zwraca także uwagę, że mimo toczącej się wojny z Rosją i trwającej dekomunizacji, niezmiennie tolerowana jest radziecka symbolika.

Stanowisko „Korpusu Narodowego” w sprawie rzeźb lwów ostro skrytykował szef ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej, Wołodymyr Wiatrowycz stwierdzając, iż „autorzy popierają brutalne naruszenie prawa na terytorium Ukrainy” oraz przypominając o licznych problemach z upamiętnieniami ukraińskimi na terytorium Polski.

Posągi lwów, usunięte z Cmentarza Orląt w latach 70. XX wieku, w czasie gdy cmentarz został zrujnowany przez władze ZSRR, powróciły na swoje miejsce pod koniec 2015 roku. Od tego czasu pozostają zasłonięte drewnianymi płytami, oczekując renowacji i ostatecznego uregulowania kwestii ich lokalizacji.

W marcu 2018 roku „Korpus Narodowy” zorganizował we Lwowie marsz pod hasłem „Lwów nie dla polskich panów”. Była to reakcja na przyjęcie przez polski parlament kontrowersyjnej nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, która została uznana na Ukrainie za „ustawę antybanderowską”.

Na podstawie: facebook.com/Національний-Корпус-Львівщина

Share Button

Modlitwa o pokój w stulecie początku polsko-ukraińskich walk o Lwów

Share Button

1 listopada na Cmentarzu Łyczakowskim odbyły się uroczystości związane z Dniem Wszystkich Świętych. Równolegle, tego dnia we Lwowie świętowano setną rocznicę powstania Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej.

Od 15 lat na znak przyjaźni i pojednania pomiędzy Polakami a Ukraińcami w modlitwie na Cmentarzu Orląt uczestniczyli także przedstawiciele ukraińskich władz – w tym roku jednak nie miało to miejsca. Zamiast tego, w Polsce i na Ukrainie w dniu 1 listopada odbyła się akcja zapalenia zniczy ku pamięci poległych w walkach sto lat temu.

Mer Andrij Sadowyj: „Na fundamencie ZURL powinniśmy budować niezależną Ukrainę”

O 11.00 na Cmentarzu Łyczakowskim mer Lwowa złożył kwiaty pod pomnikiem żołnierzy Ukraińskiej Armii Galicyjskiej i zapalił znicze na grobach. Odbyła się także msza za walczących o wolność Ukrainy. „Trzeba znać historię. Jeśli jej nie znamy, to należy poświęcić jej wiele czasu, gdyż historia może się powtarzać. Osiem miesięcy istniało państwo, które miało swoje wojsko, policję, sądownictwo i inne struktury. Na fundamencie ZURL powinniśmy zbudować niezależną Ukrainę. Trzeba uszanować pamięć poległych i modlić się by niezależność była dana raz na zawsze” – powiedział Andrij Sadowyj.

Konsul Rafał Wolski: „Wspominamy początek bratobójczej wojny o Lwów sprzed 100 lat dlatego, że 21 lat później skorzystał z niej ktoś inny”

Godzinę później na polskim Cmentarzu Orląt odbyła się tradycyjna coroczna msza poświęcona pochowanym tutaj Polakom. Wzięło w niej udział blisko 300 przedstawicieli polskiej społeczności Lwowa i Ukrainy, a także goście z Polski. Równolegle odbyła się kolejna edycja akcji „Światełko dla Łyczakowa” – zapalenia zniczy na grobach na całym Cmentarzu Łyczakowskim.

„100 lat temu odrodziło się polskie państwo” – zaznaczył podczas uroczystości konsul generalny RP we Lwowie Rafał Wolski. „Kraj odradzał się w radości i mękach, w pokoju i wojnie. Tutaj, we Lwowie, nie trzeba o tym przypominać, wystarczy spojrzeć na rzędy białych krzyży. 1 listopada wspominamy początek bratobójczej wojny, z rezultatów której 21 lat później skorzystał ktoś inny. Ale ta wojna nie była też daremną. Ofiary te stały się jednym z fundamentów polskiej tożsamości XX wieku. Stałą się przykładem i nauką dla wielu. W tej wojnie o niezależność jej uczestnicy oddawali to, co mieli najcenniejszego – życie. Niech ta ofiara będzie dla nas przykładem i zachętą do pracy dla naszych rodzin, wspólnot, ojczyzny” – powiedział Rafał Wolski.

Następnie uczestnicy nabożeństwa złożyli kwiaty pod pomnikiem lwowskich „Orląt” i żołnierzy Ukraińskiej Armii Galicyjskiej.

Jarosław Hrycak: „Relacje Polski i Ukrainy to balansowanie pomiędzy chłodnym pokojem i zimną wojną”

Kilka godzin później na Cmentarzu Orląt zebrała się grupa działaczy obywatelskich i aktywistów, na czele z wicerektorem Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego Mirosławem Marynowyczem i hisorykiem Jarosławem Hrycakiem. Obecny był także konsul Rafał Wolski.

„Najważniejszą nekropolią we Lwowie jest Cmentarz Łyczakowski. Jego częścią są dwa cmentarze wojskowe dla tych, którzy zginęli 100 lat temu za wolną Polskę i wolną Ukrainę. Oddajemy też hołd tym, którzy zginęli za niezależność Ukrainy w naszych czasach. Uważam, że ten dzień jest po to, by uszanować pamięć wszystkich, którzy odeszli i pamiętać, że my też pewnego dnia do nich dołączymy. Moja obecność jest też świadectwem tego, że ten cmentarz to miejsce, które nas łączy” – powiedział konsul Wolski.

Mirosław Marynowycz powiedział, że pomysł akcji pojawił się wśród działaczy obywatelskich z obu krajów i miał on zastąpić dotychczasową modlitwę Polaków i Ukraińców, a także rozszerzyć jej zakres o większą liczbę miast w obu krajach. „W tym roku mija ponad 100 lat ukraińskiej i polskiej państwowości. Był to czas, gdy koncepcje naszych państwowości nakładały się na siebie. Na tym cmentarzu leżą obok siebie Polacy i Ukraińcy, którzy walczyli przeciw sobie. Nasze zadanie dzisiaj to zmienić te koncepcje, odsunąć na bok doświadczenia nienawistnej historii i kontynuować to, co trwa od 30 lat – szlak spotkań i porozumienia pomiędzy naszymi narodami i państwami” – powiedział prof. Marynowycz.

Uczestnicy akcji zapalili znicze pod pomnikiem Orląt lwowskich oraz żołnierzy Ukraińskiej Armii Galicyjskiej. Następnie odbyła się modlitwa i zapalenie zniczy na grobach poległych w wojnie na Donbasie oraz obok memoriały „Niebiańskiej sotni”. Podobne akcje pamięci odbyły się w 10 innych miastach Polski i Ukrainy.

„W ciągu ostanich 15 lat zbieraliśmy się razem na Cmentarzu Łyczakowskim aby czcić pamięć polskich i ukraińskich żołnierzy, którzy zginęli w wojnie o Lwów i Galicję. Ten rok jest szczególny. Po pierwsze mija 100 lat od początku tej wojny, po drugie wspólna akcja po raz pierwszy wyszła poza granice Lwowa, do innych miast Polski i Ukrainy. W tym samym momencie nasi przyjaciele zapalają świece pamięci w Warszawie, Przemyślu, Lublinie, Krakowie, Gdańsku, Kijowie, Równem, Łucku, Hadziaczu, Charkowie, Czerniowcach, Mikołajowie i Krzywym Rogu” – powiedział Jarosław Hrycak.

„Jednym z pierwszych, kto poparł w swoim czasie inicjatywę takiej akcji był Jacek Kuroń. Nazwał on wojnę o Lwów pomiędzy Polakami a Ukraińcami bratobójczą. Nie tylko dlatego, że po obu stronach frontu walczyli bracia i siostry, ale także dlatego, że w tej wojnie ginęła także idea braterstwa dwóch narodów. Chcę rozwinąć tą teże – gdy od jesieni 1918 roku do lata 1919 roku trwała polsko-ukraińska wojna, to na wschodzie równolegle toczyła się wojna ukraińsko-bolszewicka o Kijów i Ukrainę, strategicznie o wiele ważniejsza. Zwyciężyli w niej bolszewicy. Wiosną 1920 roku miała miejsce ostatnia próba wyparcia „czerwonych” z Kijowa, siłami Piłsudskiego i Petlury. Ta wyprawa omal nie zakończyła się upadkiem Polski – po utracie Kijowa bolszewicy przeszli do kontrnatarcia i doszli aż do Warszawy. Tam dopiero zatrzymała ich polska armia i walczące u jej boku ukraińskie jednostki. Wracając do wojny o Lwów – odciągnęła ona ukraińskie siły od walk na wschodzie. Ukraińska Armia Galicyjska dorównywała siłą armii URL, a organizacją i dyscypliną znacznie ją przewyższała. Gdy ukraińskie armie były podzielone, zwyciężali bolszewicy. Gdyby w latach 1918-19 armia ta walczyła nie za Lwów ale za Kijów, to wojna bolszewicko-ukraińska mogłaby skończyć się inaczej. Gdyby nie było walk o Lwów, może nie byłby potrzebny „cud nad Wisłą”, bo „czerwonych” udałoby się zatrzymać na Dnieprze. Gdyby bolszewicy przegrali na Ukrainie, XX wiek mógłby nie być tak krwawym” – powiedział Jarosław Hrycak.

Ihor Tymots

Share Button

Polski IPN nie rozumie ukraińskich pretensji ws. ekshumacji w Hruszowicach

Share Button

Przedstawiciele strony ukraińskiej byli uczestnikami prac ekshumacyjnych, które były realizowane w Hruszowicach, na miejscu rozebranego pomnika Ukraińskiej Powstańczej Armii i po zakończeniu prac ocenili je pozytywnie – stwierdził Jarosław Szarek, szef polskiego IPN, komentując wypowiedź Wołodymyra Wiatrowycza o tym, że polscy historycy popełnili wiele błędów podczas prac w Hruszowicach.

„Naprawdę pokazaliśmy naszą dobrą wolę i zaprosiliśmy stronę ukraińską. Oni (ukraińscy historycy – red.) byli świadkami wszystkiego, co odbywało się w Hruszowicach, a po zakończeniu prac dziękowali nam za ich przeprowadzenie. Rozwiązaliśmy pewien problem, ale okazało się, że nie byli tam pochowani członkowie UPA. I była co do tego zgoda, która niestety, trwała tylko kilkadziesiąt godzin” – powiedział Jarosław Szarek w komentarzu dla Polskiego Radia.

Dodał, że przedstawiciele strony ukraińskiej brali udział w tych badaniach, byli tam obecni, a wysuwane obecnie uwagi są „całkowicie niezrozumiałe”. Z kolei sekretarz Komisji ds. upamiętnienia uczestników ATO, ofiar wojny i represji politycznych Światosław Szeremeta, obecny podczas prac w Hruszowicach napisał na portalu społecznościowym, że „zgody ze strony ukraińskich obserwatorów nigdy nie było”.

Według szefa ukraińskiego IPN, Wołodymyra Wiatrowycza, prace były prowadzone na zbyt małym obszarze i dlatego nie dały rezultatów. „Tezę o braku pochówku członków UPA uznajemy za zbyt mało uargumentowaną. Prace należało kontynuować, a także poprzedzić je analizą materiałów archiwalnych” – powiedział Wiatrowycz.

Na początku czerwca br. polski IPN przekazał stronie ukraińskiej wyniki badań, w których zaznaczono, że pod rozebranym pomnikiem ujawniono „cywilne pochówki 16 osób, w tym mężczyzn, kobiet i dzieci”. Zwłoki nie zostały ekshumowane, a wg IPN „prace archeologiczne nie potwierdziły, aby na miejscu zrujnowanego pomnika Ukraińskiej Powstańczej Armii w Hruszowicach były mogiły żołnierzy UPA, wobec czego nie ma podstaw do odbudowania pomnika.

Na podstawie: polradio.pl, facebook.com/Українські меморіали

Share Button

W Kijowie otwarto wystawę poświęconą relacjom polsko-ukraińskim w ciągu ostatnich 100 lat

Share Button

Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej przygotował wystawę poświęconą relacjom polsko-ukraińskim w ciągu ostatnich 100 lat pt. „100 lat sąsiedztwa: Polska i Ukraina”. Wystawa została otwarta 1 listopada na Chreszczatyku w centrum Kijowa.

„Ekspozycja ma pomóc zrozumieć przyczyny i skutki procesów historycznych, które były udziałem obu krajów, co ma pozwolić uniknąć błędów w przyszłości i znaleźć wspólne pole dla rozbudowy dobrosąsiedzkich relacji” – powiedział szef IPN Ukrainy, Wołodymyr Wiatrowycz.

„W tynm roku Ukraina i Polska obchodzą stulecia odbudowy niezależności. Nasze narody przeszły podobny historyczny szlak i to powinno sprzyjać porozumieniu pomiędzy nami dzisiaj. Przeszłość powinna nam zaproponować przejście od konfliktu do owocnej współpracy. Właśnie o tej przeszłości opowiada nasza wystawa. Trzeba pamiętać, że to my, a nie ludzie z przeszłości jesteśmy odpowiedzialni za ten wybór” – dodał Wiatrowycz.

Do przygotowania wystawy wykorzystano materiały Archiwum Centrum Ruchu Wyzwoleńczego, Archiwum Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, Muzeum Ukraińskiej Rewolucji 1912-22 oraz innych placówek muzealnych.

Na podstawie: memory.gov.ua

Share Button

Lwowska rada obwodowa domaga się demontażu lwów z Cmentarza Orląt

Share Button

25 października rada obwodu lwowskiego przyjęła uchwałę ws. nielegalnego ustawienia na Cmentarzu Łyczakowskim rzeźb lwów, które znajdują się na polskim Cmentarzu Orląt. Deputowani w przyjętej uchwale domagają się demontażu rzeźb wobec braku podstaw prawnych do ich pozostawania w tym miejscu oraz dla uniknięcia prowokacji. Na uchwałę zareagował już polski MSZ; wiceszef resortu Bartosz Cichocki stwierdził, że strona ukraińska została poinformowana o możliwych negatywnych skutkach demontażu rzeźb.

„Deputowani rady obwodowej są zainteresowani rozwojem pozytywnych relacji polsko-ukraińskich, zaniepokojeni działaniami, jakie mogą zaszkodzić współpracy pomiędzy naszymi narodami. Chodzi przede wszystkim o nielegalne ustawienie na Cmentarzu Łyczakowskim rzeźb lwów, które wcześniej były częścią polskiego kompleksu militarno-propagandowego i stać się mogą elementem prowokacji we Lwowie” – napisano w uchwale.

Wspomniane rzeźby lwów powróciły na Cmentarz Orląt w grudniu 2015 roku, po ponad 40 latach od ich usunięcia przez władze ZSRR. Decyzja o powrocie rzeźb nie była wcześniej konsultowana przez lokalne władze i jest uznawana za naruszenie uchwały rady miasta o zakazie ustanawiania dodatkowych elementów na polskich obiektach memorialnych, gdzie napisano, iż „uważa się za nie do przyjęcia ustanawianie rzeźb, elementów architektonicznych czy symboli militarnych, które nie są objęte uchwałami lwowskiej rady miejskiej”.

Inicjatorzy uchwały przypominają, że posągi lwów na Cmentarzu Łyczakowskim już stały się powodem działań prowokacyjnych i wyrażają przekonanie, że polskie środowiska radykalne będą je nadal wykorzystywać dla podobncyh działań, mających na celu pogorszenie relacji polsko-ukraińskich. Deputowani domagają się także przeprowadzenia śledztwa ws. ustalenia osób, które są odpowiedzialne za nielegalne przemieszczenie rzeźb na Cmentarz Łyczakowski, jak również ich demontażu i zmagazynowania do czasu rozwiązania sytuacji w sposób zgodny z prawem.

„Wyraziliśmy nasz zdecydowany sprzeciw co do możliwości demontażu lwów z Cmentarza Orląt. Demontaż ten przeczyłby dwustronnym umowom dotyczącym odbudowy i rekonstrukcji Cmentarza Łyczakowskiego. Strona ukraińska została uprzedzona o negatywnych konsekwencjach, które wynikłyby z takich działań dla relacji dwustronnych” – powiedział wiceminister spraw zagranicznych RP, Bartosz Cichocki.

„Polscy politycy po odejściu ze stanowisk mogliby przeprowadzać warsztaty na temat „jak robić problem z niczego i psuć stosunki z sąsiadami” – powiedział komentując powyższe słowa szef ukraińskiego IPN, Wołodymyr Wiatrowycz.

Na podstawie: oblrada.lviv.ua, facebook.com/volodymyr.viatrovych, wp.pl, zaxid.net

Share Button

Ambasador Ukrainy wezwał do wspólnego uszanowania pamięci poległych 100 lat temu Polaków i Ukraińców

Share Button

Andrij Deszczyca zaproponował, by 1 listopada w Polsce i na Ukrainie zapalić o tej samej godzinie znicze na znak szacunku dla pamięci ofiar walk sprzed stu lat.

„My – członkowie polskich i ukraińskich środowisk obywatelskich, wiele lat działający na rzecz budowy dobrosąsiedzkich relacji i dialogu – wzywamy, aby pamięć o konflikcie sprzed 100 lat stała się lekcją, z jakiej możemy robić odpowiednie wnioski, zwłaszcza wobec nowych zagrożeń i sprzeczek wokół „pamięci historycznej” obu naszych narodów” – napisał Andrij Deszczyca na Facebooku. Zaproponował również by zapalić znicze 1 listopada o godzinie 17.00 w Polsce i o 18.00 na Ukrainie.

„Razem zapalimy świecie, pomodlimy się wspólnie za poległych, oddamy im cześć: znajdziemy czas by razem pomilczeć i zachowamy w naszych sercach pamięć o tych wydarzeniach i ich uczestnikach. Pamięć o tym, że walczyli przeciwko sobie, ale o tym, że każdy z naszych narodów – odpowiednio do własnego punktu widzenia – walczył o dobrą rzecz, o wolność swojej ojczyzny, niezależność narodu. I niechaj ta pamięć nas zbliża, nie rozdziela, w imię przyszłości Europy, następnych pokoleń Ukraińców i Polaków” – dodał A. Deszczyca.

1 listopada w Polsce i na Ukrainie znicze pamięci zostaną zapalone m.in. w Warszawie na prawosławnym Cmentarzu na Woli i na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach, w Przemyślu na Cmentarzu Komunalnym (na grobach Orląt Przemyskich) i na Cmentarzu Wojskowym Ukraińskiej Republiki Ludowej, w Lublinie na Cmentarzu Rzymskokatolickim, w Krakowie – na Cmentarzu Rakowickim; a także we Lwowie na Cmentarzu Łyczakowskim, na mogiłach Orląt Lwowskich i na mogiłach żołnierzy Ukraińskiej Armii Galicyjskiej; w Kijowie obok kościoła św. Aleksandra, a także w Równem, Połtawie, Charkowie, Czerniowcach i innych miejscach symbolicznych dla współpracy polsko-ukraińskiej.

Również 1 listopada, w dzień Wszystkich Świętych, na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie obędzie się coroczna (od 2002 roku) polsko-ukraińska modlitwa o pojednanie. Towarzyszyć jej będzie ekumeniczna msza na Cmentarzu Orląt.

1 listopada 1918 roku na terytorium Galicji rozpoczął się konflikt pomiędzy Polską a Zachodnioukraińską Republiką Ludową, znany jako wojna polsko-ukraińska, która trwała do 17 lipca 1919 roku.

Na podstawie: facebook.com/andrii.desh

Share Button

Oleg Sencow otrzymał nagrodę im. Sacharowa

Share Button

Więziony w Rosji ukraiński reżyser Oleg Sencow został laureatem nagrody Europarlamentu im. Andrieja Sacharowa. Decyzja w tej sprawie zapadła w siedzibie PE w Strasburgu.

Ogłaszając nazwisko tegorocznego laureata, przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani stwierdził: „poprzez swoje męstwo i zdecydowanie, narażając na niebezpieczeństwo swoje życie, reżyser Oleg Sencow stał się symbolem walki o uwolnienie więźniów politycznych przetrzymywanych w Rosji i na całym świecie”. Dodał, że przyznając wspomnianą nagrodę, PE wyraża swoją solidarność z Olegiem Sencowem i apeluje o jego szybkie uwolnienie.

Za przyznanie nagrody podziękował PE prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, nazywając je „aktualnym sygnałem wsparcia w tym dramatycznym momencie życia ukraińskiego patrioty”. „To uznanie wielkiej odwagi Olega, wzorca dla całego świata w walce o sprawiedliwość, godność, wartości europejskie i prawa człowieka. Oleg to przykład bezkompromisowej walki, wierności swoim przekonaniom, niezważania na represje i tortury kremlowskiego reżimu. Jestem pewien, że decyzja Parlamentu Europejskiego przyśpieszy moment uwolnienia Olega Sencowa” – dodał Poroszenko.

Ceremonia wręczenia nagrody odbędzie się 12 grudnia w Strasburgu.

Nagroda im. Sacharowa jest wręczana od 1988 osobom, które „wniosły wyjątkowy wkład w walkę o prawa człowieka”.

Oleg Sencow został także laureatem nagrody Pro Dignitate Humana, o czym poinformowali na wspólnej konferencji prasowej ministrowie spraw zagranicznych Polski i Ukrainy.

Oleg Sencow został zatrzymany na aneksowanym Krymie pod zarzutem przygotowywania zamachu terrorystycznego. W 2015 roku sąd skazał go na 20 lat więzienia.

Na podstawie: ukrinform.ua, facebook.com/petroporoshenko, europarl.europa.eu

Share Button

Szefowie MSZ Polski i Ukrainy omówili możliwości dialogu historycznego

Share Button

Minister spraw zagranicznych RP Jacek Czaputowicz wyraził przekonanie, że w kwestiach polityki historycznej konieczna jest dobra wola z obu stron. Z kolei Pawło Klimikin zwrócił uwagę na konieczność odejścia od manipulowania historią przez polityków. Konferencja prasowa obu ministrów odbyła się 23 października w Warszawie.

Podczas rozmów, będących częścią wizyty szefa ukraińskiego MSZ w Warszawie omówiono m.in. kwestie związane z perspektywą odblokowania przez władze w Kijowie prac ekshumacyjnych na terytorium Ukrainy, jak również związane z ochroną miejsc pamięci historycznej po obu stronach granicy.

Szef polskiego MSZ zwrócił uwagę, że trudno jest wyjaśnić zakaz kontynuowania prac poszukiwawczych. „To prawo, które należy się polskiemu społeczeństwu, trudno mu zaprzeczać” – powiedział Jacek Czaputowicz. Dodał, że strona polska bierze pod uwagę zastrzeżenia władz ukraińskich co do miejsc pamięci, ustanowionych zgodnie z polskim prawem na terytorium Polski. „Gdyby nam udało się podjąć jakieś działania w tej sprawie, myślę, że również strona ukraińska może poczynić pewne kroki i dopuścić polskich badaczy do dalszych ekshumacji. Potrzebna jest dobra wola z obu stron, my tą dobrą wolę okazaliśmy” – powiedział polski minister, odnosząc się do zamiaru odnowienia ukraińskich miejsc pamięci na terytorium Polski. W tej sprawie mają zostać jeszcze podjęte decyzje przez polski IPN.

Z kolei Pawło Klimkin stwierdził, że pójść dalej w dialogu historycznym nie pozwala „kontekst emocjonalny”. Mimo tego uważa, że po rozmowach w Warszawie udało się określić koncepcję dalszego działania w tym obszarze. „Mam wielką nadzieję, że ta logika pozwoli nam dobrze rozumieć się nawzajem w kwestiach historycznych. Pracujemy nad praktycznym wymiarem tych działań i mam nadzieję, że wkrótce będziemy mogli o tym powiadomić” – powiedział Klimkin.

Na podstawie: mfa.gov.ua, polradio.pl, msz.gov.pl

Share Button