wtorek, 29 Wrzesień, 2020
pluken
Home / Wywiady / Rozwój wydarzeń na Ukrainie wstrząsnął państwami bałtyckimi
Sandra6

Rozwój wydarzeń na Ukrainie wstrząsnął państwami bałtyckimi

Share Button

Sandra6Rozmowa z dr Sandrą Użule-Fons, historykiem i dziennikarzem na temat konsekwencji kryzysu na Ukrainie dla krajów bałtyckich oraz relacji pomiędzy Litwą, Łotwą i Estonią a Ukrainą i Polską.

Jak Pani ocenia wzajemne postrzeganie się społeczeństw: polskiego i ukraińskiego z punktu widzenia litewskiego/łotewskiego/estońskiego?

Bałtowie odbierają Ukraińców i Polaków jako zbliżone do siebie narody, które mają podobne cechy ze względu na bliskie sąsiedztwo i wspólną historię. Jeśli chodzi o Bałtów i Ukraińców, to mamy wspólną radziecką przeszłość oraz różny temperament i kulturę. Spokojni, zdystansowani Bałtowie, ukształtowani w duchu protestanckiego porządku nie są podobni do otwartych Ukraińców, mających w sobie cechy awanturniczych Kozaków, zamiłowanie do nieograniczonej wolności stepów, itp. To jest oczywiście duże uproszczenie, ale które w jakiś sposób pokazuje różnice mentalne pomiędzy Bałtami a Ukraińcami. Co do wspólnej przeszłości radzieckiej, Ukraińcy od zawsze postrzegali „Pribałtikę” – jak nazywano Łotwę, Litwę i Estonię w czasach radzieckich, jako oazę europejskości i zachodnich wpływów na nieobjętych połaciach ZSRR. Bałtowie podziwiali żyzne ziemie, bogactwo i zasoby wielkiej Ukrainy, Krym oraz cieple Morze Czarne. Obecnie kraje bałtyckie stanowią przykład pozytywnej transformacji oraz służą dla Ukrainy inspiracją do przeprowadzenia zmian w celu polepszenia poziomu życia społeczeństwa. Wydarzenia na Majdanie, aneksja Krymu, konflikt na Donbasie wywołały niesamowitą solidarność mieszkańców krajów bałtyckich z ukraińskim narodem. Aneksja Krymu rdzennym Bałtom przypominała okupację ZSRR z 1940 roku. Chociaż są również tacy, którzy popierają politykę Rosji wobec Ukrainy, przeważnie z powodu bezkrytycznego odbioru dostępnej w krajach bałtyckich propagandy rosyjskiej.

Stosunki polsko-ukraińsko-bałtyckie (Litwa, Łotwa, Estonia) w dobie wydarzeń czy sytuacji zastałej na Ukrainie – jak można by je scharakteryzować?

Państwa bałtyckie, podobnie jak Polska od zawsze popierały suwerenność i nietykalność terytorialną innych państw, w szczególności tych, które przeszły podobną drogę odzyskania niepodległości. Świadczą o tym gesty solidarności prezydenta Polski oraz liderów krajów bałtyckich, którzy udali się do Gruzji podczas konfliktu zbrojnego pomiędzy Rosją a Gruzją w 2008 roku. Podobnie popierają Ukrainę. Jednak rozwój wydarzeń na Ukrainie wstrząsnął państwami bałtyckimi również dlatego, że bezpośrednio dotknął ich bezpieczeństwa. Wcześniejsze sygnały destabilizacji przez Rosjan sytuacji w krajach bałtyckich, jak na przykład ataki w cyberprzestrzeni w Estonii, działalność prorosyjskich organizacji na Łotwie tym samym zaczęły mieć inny wymiar. Wydarzenia na Ukrainie potwierdziły, że scenariusz ataku ze strony Rosji jest naprawdę możliwy. Zarówno Polska, jak i kraje bałtyckie zaalarmowały, że są w stanie militarnego zagrożenia ze strony Rosji. W powstałej sytuacji pojawił się wspólny strategiczny cel – zacieśnienie współpracy z NATO. Litwa zdecydowała się przygotowywać społeczeństwo na stan wojny, przewróciła regularny pobór do wojska.  Estonia zwiększyła budżet na cele obronne do maksymalnie wymaganych 2% PKB, były przeprowadzone wspólnie manewry wojsk NATO na terytorium krajów bałtyckich. Później ćwiczenia wojsk NATO odbywały się na terytorium Ukrainy, brali w nich udział także żołnierze z Litwy i Łotwy. Niedługo swoją pracę zacznie wspólna polsko-litewsko-ukraińska brygada wojskowa, przeznaczona do operacji pokojowych i stabilizacyjnych w ramach misji NATO, UE i ONZ. Polacy na zasadzie rotacji bronią przestrzeni powietrznej krajów bałtyckich w ramach misji NATO Baltic Air Policing. Takie przykłady współpracy między krajami zwiększają poczucie bezpieczeństwa w społeczeństwach krajów bałtyckich.

Jak można określić stosunek władz państw bałtyckich i Ukrainy do mniejszości rosyjskiej zamieszkałej te kraje?

Skala mniejszości rosyjskojęzycznej w krajach bałtyckich i na Ukrainie jest nieporównywalna. W powszechnym mniemaniu przed wydarzeniami na Krymie i Donbasie mieszkający na Ukrainie Rosjanie nie byli postrzegani jako mniejszość narodowa. Ukraińcy i Rosjanie to były dwa bratnie narody. Natomiast w krajach bałtyckich kwestia mniejszości rosyjskiej jest źródłem antagonizmów w społeczeństwie, szczególnie na Łotwie i w Estonii. Od momentu uzyskania niepodległości istnieje podział na „my” i „oni” bez szczególnych chęci do nawiązania dialogu i rozstrzygnięcia konfliktu i to po obu stronach. Teraz, w kontekście wydarzeń na Ukrainie, mniejszość rosyjskojęzyczna – szczególnie zamieszkała w estońskiej Narwie lub łotewskim Daugavpils, zaczęła być postrzegana jako potencjalne zagrożenie oraz asumpt do powtórki scenariusza krymskiego. Dodatkowy niepokój wywoływały zamiary Rosji by bronić praw ludności  rosyjskojęzycznej, gdziekolwiek ona mieszka. A utrzymuje się, że właśnie w krajach bałtyckich ta ludność jest szczególnie poszkodowana,  bo cześć rosyjskojęzycznych mieszkańców jest ograniczona w prawach, gdyż posiada status bezpaństwowca (14% na Łotwie i 10% w Estonii). Ta grupa społeczna ma pełne prawa do nabycia łotewskiego bądź estońskiego obywatelstwa, a procedura naturalizacji nie jest skomplikowana. Niemniej jednak część zdecydowała się nie zmieniać statusu, jak również nie przejmować rosyjskiego obywatelstwa. Jest to bardzo złożony problem, który powoduje, że kwestia mniejszości rosyjskiej jest ciągle rozgrywana przez różne strony.

A jak wygląda stosunek władz państw bałtyckich do mniejszości polskiej zamieszkałej te kraje?

Kwestia mniejszości polskiej stanowi źródło konfliktu w relacjach między Polską a Litwą. Zaszłości historyczne dzielą również Polaków i Ukraińców. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja z mniejszością polską na Łotwie i w Estonii. Ona nie jest liczna, obecnie wynosi po około 2%. Jednak tu nie ma wzajemnego żalu, niewyjaśnionych trudnych kwestii, wręcz odwrotnie – zarówno w okresie międzywojennym, jak i teraz, relacje między mniejszością polską a lokalnymi społecznościami są dobre. Łotysze i Estończycy podkreślają, że mniejszość polska była zawsze lojalna wobec władz tych krajów, jest zintegrowana. Na dodatek stosunki z Polską też układają się dobrze, są one konstruktywne i nastawione na współpracę w każdej dziedzinie: gospodarce, dyplomacji, kulturze, a ostatnio szczególnie w zakresie bezpieczeństwa. Dobrym przykładem tych dobrych relacji jest również fakt, że prezydent Andrzeja Duda w swojej pierwszej wizycie zagranicznej  udał się właśnie do Estonii.

Jak wygląda pomoc z Polski i państw bałtyckich w kontekście budowy systemu legislacyjnego, państwowego i gospodarczego Ukrainy?

Przebieg transformacji w Polsce oraz w krajach bałtyckich są najlepszym przykładem dla Ukrainy. Dlatego na poziomie rządów odbywają się konsultacje, ukraińskie władze lokalne i inne instytucje otrzymują wsparcie merytoryczne. Strony realizują szereg projektów z udziałem sektora pozarządowego przy finansowym wsparciu różnych krajów. W zakresie sytemu gospodarczego należy uwzględniać fakt, że zarówno kraje bałtyckie jak i Ukraina wciąż znajdują się w strefie rosyjskich wpływów. Członkostwo w Unii Europejskiej daje poważne zabezpieczenie i wsparcie Litwie, Łotwie i Estonii, na przykład w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego. Jest to kolejny argument dla aspiracji integracyjnych Ukrainy z UE.

Czy nadal istnieje problem korupcji i o jakim natężeniu, a także w których dziedzinach życia społecznego jest on najbardziej dotkliwy?

Kraje bałtyckie są spadkobiercami problemów, które wynikały z zacofania systemu ZSRR.  Jednym z nich jest problem korupcji. Układy, znajomości, tzw. „błat” w administracji, medycynie czy oświacie są spuścizną minionej epoki. Zjawisko korupcji w krajach postkomunistycznych szeroko zbadała amerykańska politolog łotewskiego pochodzenia Rasma Karklins, dochodząc do wniosku, który brzmi tak, jak tytuł jej książki, poświęconej tej problematyce: „Wszystkiemu jest winien system”. Mogę z pewnością powiedzieć , że przez ostatnie lata młode pokolenie w krajach bałtyckich, w wyniku rozwoju swoich państw, z powodów większych kontaktów z Zachodem i z powodu możliwości obserwacji życia tam, przestają rozumieć korupcję jako normę. Nikt ich nie zmusza do płacenia łapówek za egzaminy, co z opowiadań studentów jest nieodłącznym warunkiem zaliczenia prawie każdego przedmiotu na Ukrainie . O skali takich działań w ukraińskiej administracji i biznesie mogliśmy wnioskować  po ujawnieniu afery wokół  majątku byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. Należy dodać, że kraje bałtyckie wspierają na różny sposób walkę z korupcją na Ukrainie. Np. w zeszłym roku w Wyższej Szkole Prawa w Rydze były organizowane specjalne kursy i seminaria dla ukraińskich ekspertów dotyczące tej problematyki. Najlepiej z krajów postradzieckich ze zjawiskiem korupcji poradziła sobie Estonia, która w 2015 roku w rankingu Transparency International, pokazującym poziom korupcji na świecie zajęła 23 miejsce. Dla porównania – Ukraina plasuje się na 130 miejscu.

Czy możemy dzisiaj wybierać – Polska i państwa bałtyckie pomiędzy imigrantami z Ukrainy a uchodźcami z Syrii?

Nie można wybierać między człowiekiem a człowiekiem. Wszakże polityka migracyjna jest przede wszystkim polityką, która uwzględnia interesy poszczególnych państw. Społeczeństwa bałtyckie są bardziej zróżnicowane pod kątem etnicznym, niż polskie, jednak podobnie wolą mieszkać obok swoich, im znanych i przewidywalnych ludzi, którzy nie będą zaburzać ustalonego porządku. Z tego powodu imigrant z Ukrainy wydaje się bliższy, niż człowiek o podobnym statusie z odległej Syrii. Wszystkie te argumenty są podnoszone w debacie na temat polityki migracyjnej, w której więcej jest obaw niż racjonalności.

Czy Pani zdaniem jest możliwa integracja Ukrainy z UE w najbliższym czasie?

Nie, nie jest to możliwe. Najważniejszym zadaniem w najbliższym czasie powinno być uregulowanie konfliktu zbrojnego na wschodnie Ukrainy, w dalszej kolejności – wyjaśnienie  kwestii aneksji Krymu. Niemniej jednak Ukraina potrzebuje wsparcia ze strony UE oraz innych instytucji międzynarodowych. To wsparcie nie może być bezwarunkowe. Rozumiem, że państwu , które znajduję w stanie wojny, jest trudno dbać o normalny rozwój, jednak teraz jest bardzo dobry moment, żeby korzystać z pomocy zewnętrznej w celu rozstrzygnięcia różnych innych problemów: w sądownictwie, administracji, sektorze prywatnym, w walce z korupcją itp.  To powinno być celem nadrzędnym ukraińskich władz. Spieranie się o członkostwo w obecnej sytuacji wydaje się tematem  zastępczym.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: dr Renata Runiewicz-Jasińska

 

dr Sandra Użule-Fons  – urodzona w Daugavpils (Łotwa), historyk, dziennikarz, absolwentka Uniwersytetu A. Mickiewicza (Poznań), pracuje w Polskim Radiu dla Zagranicy. Prowadzi badania naukowe na temat historii oraz kultury politycznej krajów bałtyckich; zajmuje się projektami z obszaru funkcjonowania mediów oraz pracy dziennikarskiej na terenie byłego ZSRR.

 

Share Button

Czytaj również

Fot. uk.wikipedia.org

Oksana Jurynets: rosyjska agresja nie zakończy się na Gruzji czy Ukrainie

Z Oksaną Jurynets, deputowaną do Rady Najwyższej Ukrainy VIII kadencji, członkiem ukraińskiej Delegacji Parlamentarnej przy …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.