poniedziałek, 10 Sierpień, 2020
pluken
Home / Wywiady / Wojna i pokój. Jak Ukraińcy radzą sobie ze stresem?
psycholog

Wojna i pokój. Jak Ukraińcy radzą sobie ze stresem?

Share Button

psychologW marcu ubiegłego roku, po kilku ciężkich miesiącach na Majdanie, na Ukrainie rozpoczęła się wojna. Zarówno pojedyncze osoby, jak i całe ukraińskie społeczeństwo musiało poradzić sobie ze stanem ciągłego stresu.

Rozmowa z Oksaną Nakoneczną, koordynatorką Psychologicznej Służby Kryzysowej we Lwowie, o psychologicznych traumach żołnierzy oraz stanie ukraińskiego społeczeństwa.

-Półtora roku temu ukraińscy psychologowie nie mieli doświadczenia w pracy z pacjentami, którzy uczestniczyli w działaniach wojskowych. Czy byli gotowi do takiej pracy?

-Nie można powiedzieć, że w tej dziedzinie była jakaś katastrofa. Psychoterapia na Ukrainie była dobrze rozwinięta. Przez ostatnie 20 lat zawód psychologa i psychoterapeuty był w modzie. Wielu psychoterapeutów zostało też przeszkolonych do radzenia sobie z traumami psychicznymi. Taka trauma może być przecież spowodowana czymkolwiek: wypadkiem samochodowym, tsunami, trzęsieniem ziemi itd. A jeśli jest się przygotowanym do radzenia sobie z traumami, to jest się też przygotowanym do radzenia sobie z traumami wojskowymi. Osobną kwestią jest to, że taka praca ma swoją specyfikę. Dlatego na początku szczególny nacisk kładziono na szkolenia: zapraszano kolegów ze Słowacji, Gruzji, Polski i USA. To pomogło naszym specjalistom lepiej zrozumieć charakter tej pracy. Zagraniczne doświadczenie jest dla nas bardzo wartościowe. Koledzy z Izraela mają dużą wiedzę w zakresie profilaktyki psychologicznej. Z kolei Amerykanie w zakresie leczenia stresu pourazowego.

W rzeczywistości nasza praca rozpoczęła się jeszcze podczas wydarzeń na Majdanie, gdy do lwowskiego szpitala wojskowego przywieziono pierwszych rannych. Jednym z największych wyzwań, z jakimi zetknęliśmy się już w czasie wojny, były ograniczone zasoby ludzkie. W pewnym momencie przywieziono do nas bardzo dużo poszkodowanych. Trzeba było zaangażować ogromną liczbę osób. Na szczęście we Lwowie było wielu specjalistów, którzy zgodzili się pomóc na zasadzie wolontariatu. Jestem im za to bardzo wdzięczna.

-Jeszcze niedawno wizyta u psychologa była postrzegana na Ukrainie jako coś dziwnego, wiele osób nie chciało się na to odważyć. Czy zaszły tutaj jakieś zmiany?

 -Istota pracy z ludzką traumą polega na odpowiednim podejściu i długotrwałej pracy. Właściwy stosunek do pacjenta bardzo pomaga. Człowiek widzi wówczas i rozumie, że są wokół osoby do których można zwrócić się po pomoc. To ważne, bo pomaga wyeliminować obawy. Dlatego właśnie jesteśmy stale obecni w szpitalu, do którego przywożą rannych, rozpowszechniamy ulotki, informujemy gdzie można nas znaleźć. To ciekawe, że naszej pomocy potrzebują częściej krewni zmobilizowanych żołnierzy, niż sami żołnierze. Wśród członków ich rodzin wzrasta niepokój, nie wiedzą, co mają w tej sytuacji zrobić. Dodatkowo dochodziło do tego poczucie bezradności.

Najtrudniej bywa na początku, ze względu na niepewność. Teraz pracuje się o wiele łatwiej. Minęło trochę czasu, pojawiło się dużo informacji, wiele osób zrozumiało, że stres bojowy jest naturalną reakcją organizmu. W zasadzie bardzo ważne było aby wyjaśnić, że stres pourazowy nie jest chorobą psychiczną. Można to porównać z urazem fizycznym, np. złamaną nogą. Złamaną nogę trzeba opatrzyć, a nie powtarzać, że sama się jakoś zagoi. Podobnie jest ze złamaną duszą. Nie należy się obawiać, a zwrócić po pomoc do specjalisty.

Długo już pracujemy w szpitalu wojskowym. To dość wygodne, gdyż wszyscy ranni są zgromadzeni w jednym miejscu. Można podejść wiele razy do każdego z nich, zaoferować swoją pomoc. Nie wszyscy od razu zgadzają się, żeby tą pomoc przyjąć.

Wielu kolegów, którzy pracują w przychodniach i centrach medycznych, ma osobne i bezpłatne miejsca dla uczestników ATO. Wszyscy pracują dobrowolnie. W strukturach wojskowych psychologów jest jednak bardzo mało. Mam nadzieję, że ta sytuacja zmieni się pod wpływem wydarzeń w kraju. Nasza działalność pomogła Ukrainie w sytuacji dużego zapotrzebowania na specjalistów.

-Czy psychologowie pracują z żołnierzami tylko po powrocie ze strefy ATO?

– Nie tylko. W maju i czerwcu tego roku pracowaliśmy w Akademii Wojsk Lądowych z oficerami, którzy zostali później wysłani do strefy ATO. Przeprowadziliśmy sześć jednodniowych seminariów. Wyjaśnialiśmy co może przytrafić się żołnierzom, jak przejawia się ostry stres. Podkreślaliśmy na ile ważne jest aby żołnierze posiadali stałe zajęcie w strefie działań wojskowych. Jeżeli żołnierz jest pasywny wzrasta prawdopodobieństwo wystąpienia problemów. Stała komunikacja, zajęcia fizyczne, pomoc kolegom. To wszystko pomaga zwalczać stres i inne negatywne objawy pojawiające się w warunkach wojennych. Wzajemny kontakt umożliwia obserwację kolegów. Bardzo trudno jest powiedzieć co dzieje się z osobą, która jest zamknięta w sobie. Może po prostu gromadzić w sobie emocje.

Psycholodzy pracują także na linii frontu. Najczęściej jeżdżą tam nasi koledzy z Kijowa i Dniepropietrowska, ponieważ mają znacznie bliżej. No i oczywiście pracujemy z tymi, którzy już wrócili do domów.

-Gdy na Ukrainie rozpoczęła się wojna, straszono nas, że 80-90% osób, które wrócą z frontu, będzie mieć poważny uraz psychiczny na całe życie. Czy możemy obecnie stwierdzić, na ile te wyliczenia się potwierdziły?

 Problem polega na tym, że takimi danymi operują nie specjaliści, a osoby, które nie rozumieją czym jest stan ostrego stresu i czym zespół stresu pourazowego. A są to zupełnie różne od siebie objawy. 90% osób po przejściu traumatycznych wydarzeń znajduje się do tygodnia czasu w stanie ostrego stresu i jest to normalna reakcja ludzka na nienormalną sytuacje. Najczęstsze objawy to zaburzenia snu, przerażające sny o wydarzeniach, które miały miejsce, częste zmiany nastroju, przygnębienie, drażliwość, wybuchy agresji, strach, przemęczenie fizyczne, często również poczucie winy gdy zginęli koledzy, spożywanie w dużych ilościach alkoholu lub środków uspokajających.

Średnio u 60% osób objawy utrzymują się do miesiąca czasu, po upływie miesiąca objawy może miewać 25-30% osób. Te dane w dużej mierze pochodzą z wyników amerykańskich badań. Z kolei izraelscy koledzy mówią tylko o 3-6% osób, u których kształtuje się zespół stresu pourazowego. Zależy to od szybkości interwencji, jaką podejmujemy. Dlatego też mamy nadzieję, że nie będziemy mieli aż tak dużego odsetka osób z zespołem stresu pourazowego. To możliwe dzięki pracy psychologów-wolontariuszy.

Musimy też pamiętać, że kluczem do zdrowej psychiki jest wsparcie ze strony najbliższych, pomoc odpowiednich organów państwowych oraz – w razie potrzeby – pomoc psychologa. Ukraińskie społeczeństwo dopiero teraz będzie musiało się nauczyć korzystać z pomocy specjalistów i  zrozumieć, że to zupełnie normalne.

-Nie chodzi tylko o żołnierzy. Od ponad roku całe społeczeństwo żyje w ciągłym stresie. Jak Ukraińcy sobie z tym radzą?

 -Są pewne fazy wyjścia z kryzysu po sytuacji stresującej. Nie możemy jednak mówić o tych fazach, gdyż jeszcze nie wyszliśmy z kryzysu. Część działań została zakończona, inne są nadal kontynuowane, dlatego też jest to bardzo skomplikowana sprawa. Jednakże można postarać się prześledzić reakcję społeczeństwa.

Gdy traumatyczne wydarzenia się kończą, następuje „faza bohaterska”. Wielki entuzjazm, wysoki poziom aktywności, optymizm, altruizm, obmyślanie sposobu wyjścia z chaosu i emocjonalnej traumy, realne nadzieje i oczekiwania. Tak było po Majdanie. Później następuje tzw. „miesiąc miodowy”: optymizm i zawyżone oczekiwania. Ale ponieważ zbyt wysokie oczekiwania się nie spełniają, nadchodzi etap trzeci – „faza rozczarowania” – pełen agresji i niezadowolenia, powstają konflikty. Możemy założyć, że jako społeczeństwo znajdujemy się właśnie w trzeciej fazie. Ludzie są już zmęczeni, rozczarowani – ale to naturalne. Musimy przejść przez ten etap, aby znaleźć się w fazie „powrotu do stabilizacji”, kiedy to osoby, które przeżyły katastrofę, zaczynają w końcu zmierzać do przodu.

Mówiliśmy już o znaczeniu aktywności w przypadku żołnierzy. W rzeczywistości aktywność jest ważna dla wszystkich. Podajmy prosty przykład – lepiej czerpać informacje z Internetu, nie z telewizji, gdyż w pierwszym przypadku oznacza to aktywne szukanie wiadomości, a w drugim pasywny odbiór informacji, co znacznie gorzej wpływa na człowieka i sprawia, że ​​łatwiej nim manipulować.

Ważne, aby przejawiać swoje emocje, nie popadać w panikę. Pójść na koncert, do teatru, szukać towarzystwa przyjaciół lub odwiedzić cerkiew. Istotne jest aby w tym okresie zadbać o dobry sen oraz prawidłowe odżywianie. Stres narasta gdy organizm jest wyczerpany. U pewnej liczby ofiar może rozwinąć się zespół stresu pourazowego. Ale generalnie po fazie rozczarowania stan emocjonalny stabilizuje się.

-Wiele osób uważa, że powracający z wojny będą zajmować aktywne pozycje społeczne. Czy rzeczywiście należy się tego spodziewać?

 -Nie sądzę, że warto oczekiwać szczególnej aktywności tych, którzy powrócili z wojny. Tak naprawdę to są oni zmęczeni. Chcą wrócić do domu, gdzie wszystko jest stabilne. Będą oczywiście zainteresowani zmianami na dobre, ale raczej nie będą niczego zmieniać samodzielnie.

Rozmawiała Myrosława Iwanyk

Tłumaczenie: Nataliia Sokolova

Share Button

Czytaj również

Fot. uk.wikipedia.org

Oksana Jurynets: rosyjska agresja nie zakończy się na Gruzji czy Ukrainie

Z Oksaną Jurynets, deputowaną do Rady Najwyższej Ukrainy VIII kadencji, członkiem ukraińskiej Delegacji Parlamentarnej przy …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.