Natalia Bulach – jedyna kobieta-dowódca plutonu batalionu „Ajdar”. Przed służbą wojskową pracowała jako szef Biura Ubezpieczeń Zdrowotnych i wychowywała wnuczków. Natalia przeszła przez „iłowajski kocioł”, uratowała wielu ludzi, przychodziło jej nawet operować w warunkach polowych. Z zawodu jest żołnierzem służb wywiadowczych oraz lekarzem. Walczyć zaczęła w maju 2014 roku, poproszono ją o objęcie stanowiska lekarza wojskowego. Od października przeniosła się do z batalionu „Ajdar” na stanowisko psychologa. Po śmierci dowódcy plutonu zajęła jego miejsce. Początkowo podlegało jej 25 osób, z czasem 107.
„Jestem majorem Głównego Zarządu Wywiadowczego w stanie spoczynku. Zakończyłam służbę w Rosji, zaczynałam w ZSRR w 1983 roku, a zakończyłam w 1996 roku już w Rosji – opowiada Natalia – Sama jestem Ukrainką i nie mogę patrzeć bezczynnie na to co się dzieje. Po Iłowajsku, kiedy wyniosłam z pola walki ponad 20 ukraińskich żołnierzy, zabrali mi emeryturę, którą otrzymywałam w Rosji.”
Mówi o tym ze smutkiem i od razu opowiada o najbliższych planach: „Obecnie jestem na urlopie. Zaproponowano mi otworzenie poradni psychologicznej pomagającej chłopcom, którzy przyjeżdżają ze strefy ATO. Może jest to właściwsze, dlatego że kobiecie, która ma czterech wnuków, biegać z automatem wydaje się nieprzyzwoite, a jako lekarz na pewno będę w stanie pomóc. Bardzo bym tego chciała, jest to aktualna potrzeba. Chłopcy przychodzą z zaburzeniami psychiki, nie wiedzą jak się odnaleźć. Po tym co przeżyli, tyle śmierci i nieszczęść jakie zobaczyli, wrócili do świata, w którym wszystko jest, dzięki Bogi, dobrze… Trudno jest się im adoptować. Wielu wraca ze strefy ATO i mówi, że ja 2-3 dni – i już nie mogę wytrzymać, oszaleję i jadę z powrotem. Trzeba im udzielić pomocy, żeby mogli zarabiać pieniądze intelektem, a nie siłą. Powinni żyć normalnym, pełnowartościowym życiem, jakim żyli przed wojną.”
Dla żołnierzy jest ona nie tylko dowódcą plutonu, ale i matka. „Najmłodszy wśród nas ma 18 lat. Gdy trafił na front, ostrzeliwano nas z czołgów – drżącym głosem mówi Natalia – To dziecko płacząc ładuje pociskami armatę. Mówię do niego potem: „Synku idź jeść” – a on bierze łyżkę i nie może, cały drży. Pierwszej nocy wysłaliśmy go spać do piwnicy, rano wyszedł: dlaczego jeden mam spać w piwnicy, kiedy wszyscy są tu i strzelają. Następnego dnia nałożył słuchawki i śpi, a potem nie mogły go obudzić nawet pociski. Ale dziecko już walczy.”
O samej wojnie, Natalia mówi mało, tak jak i większość mężczyzn. Jednak na temat niektórych rzeczy, które ją najbardziej dotknęły, nie może milczeć. „Wydostaliśmy z niewoli 14 wykastrowanych chłopców, jeden z nich nie wytrzymał i powiesił się już na terytorium Ukrainy. Jak można do czegoś takiego dopuścić.”
Bardzo ciepło i z wdzięcznością opowiada o wolontariuszach: „Gdyby nie wolontariusze nie przeżylibyśmy tam. Wolontariusze to jest wszystko! To odzież, żywność, domowe jedzenie, za którym tęsknią chłopcy, broń. Należy się im ogromne podziękowanie. Rozumiem, że mamy ministerstwo obrony, ale tego wszystkiego nie wystarcza. Żyjemy dzięki wolontariuszom. Przekazywali nam rysunki, każdy żołnierz ma swój. Oprócz tego wolontariusze jeżdżą do domów dziecka, do Ługańska i Doniecka, przekazujemy niektóre rysunki dzieciom. One nie powinny cierpieć dlatego, że dorośli bawią się w wojnę.”– oczy Natalii, która widziała tyle śmierci, wypełniają się łzami. Ma czworo rodzonych wnuczków, jednak podjęła decyzję adoptować jeszcze sześcioro dzieci, które pozostały bez opieki rodziców na Donbasie. Czeka aż wszystko się uda. „Te dzieci tam już cztery miesiące głodują.”
Jeśli chodzi o dalszy przebieg wydarzeń na Ukrainie, Natalia jest przekonana, że: „Jeśli ludzie się nie zjednoczą nastąpi zamach stanu, który podzieli Ukrainę na trzy części, jeśli będziemy wszyscy razem, zwyciężymy. Dziennikarze, politycy, wszyscy powinni zjednoczyć się, żeby wywierać nacisk na ludzi, którzy prowadza tę wojnę”.
Natalia Seliukova
Portal polsko-ukraiński Portal Polsko-Ukraiński jest portalem internetowym o charakterze analityczno-informacyjnym

