O tym jak udaje się przetrwać Donieczanom w strefie konfliktu zbrojnego rozmawialiśmy z Oleną (imię zmienione), która już od miesiąca mieszka w Zaporożu. Tam dostała pracę, wynajmuje mieszkanie. Jednak w strefie ATO pozostali jej rodzice, kontaktuje się z nimi za pomocą telefonu, jeździ ich odwiedzać.
Rodzice zostali, dlatego że trudno opuścić mieszkanie. Sytuacja wygląda tak: zostawisz mieszkanie, przyjedziesz, a tam mieszka już ktoś inny. I niczego nie można udowodnić nawet jeśli masz dokumenty własnościowe. Sytuacja finansowa też jest trudna. Żeby gdzieś żyć, czy mieć co jeść, potrzebne są pieniądze. Na przykład mojemu ojcu nie wypłacono pensji od czerwca.
Dużo ludzi zostało?
Ludzi dużo, przy czym nie mogę powiedzieć, że wszyscy popierają DRL. Zostali też ludzie, którzy są proukraińscy, którzy po prostu nie mają dokąd pójść. Nie mają pieniędzy na podróż, nie mają jakichś znajomych, czy kontaktów, które mogłyby pomóc. Wielu wyjeżdżało latem, gdy było ciepło. Przesiedzieli gdzieś na Ukrainie dwa, trzy miesiące, a gdy pieniądze się skończyły, nie mieli się gdzie podziać więc wrócili. Przy czym w Doniecku pozostali ludzie w różnym wieku, i studenci, którzy nie mają dokąd pojechać, i starsze pokolenie, babcie i dziadkowie, oni są mniej mobilni. Wśród nich jest wielu ideologów – wierzą we wszystko co usłyszą, bez żadnej analizy. Ale nawet ich też można zrozumieć. Rosyjska telewizja, propaganda DRL na lokalnych kanałach telewizyjnych – a innych nie ma. Ukraińskie kanały nie nadają od sierpnia, a niektórych nawet od czerwca.
A czy lokalna ludność cywilna ma jakiś bezpośredni kontakt z bojownikami DRL?
Jedyne co wiem to to, że od kilku tygodni temu ludzie gromadzą się na protestach. Nie wypłacano pieniędzy lub były bardzo duże opóźnienia, zamrożone pensje. Jak opowiadali świadkowie podjechał samochód i zaczęto wydawać ludziom produkty żywnościowe, żeby, mówiąc kolokwialnie, zamknąć im usta i żeby rozeszli się do domów. I to był jedyny kontakt z nowymi „władzami”.
Dobrze jeśli ludzie mieli jakieś oszczędności, a jeśli nie w jaki sposób żyją?
Niektóre większe kawiarnie i restauracje, które jeszcze funkcjonują organizowały jeden ciepły posiłek w ciągu dnia. Oczywiście to tylko jakaś zupa lub kasza. Ludzie mówili, że idą o 5 rano, żeby zająć kolejkę po talon na obiad o 13.
A kto je wydaje?
Same restauracje. Nie wiem do kogo należą. Wiem, że karmią ludzi, czasami udzielają pomocy humanitarnej w postaci produktów żywnościowych. Oczywiście głównie są tam starsi ludzie i właśnie szalone kolejki.
Kto udziela pomocy humanitarnej ukraińska czy rosyjska strona?
Część pochodzi ze strony ukraińskiej, jeśli ją przepuszczą. Pojawia się też z rosyjskiej, ale niezbyt dobrej jakości. Przywożą jakieś zboża, oczywiście w małych ilościach i je rozdają. Jeśli nie, to dochodzi do konfliktu z mieszkańcami – przecież obiecaliście! gdzie? – wtedy bardzo szybko wywieszają ogłoszenia, żeby przynieść dokumenty i będą wydawać po 500 hrywien. Chociaż… znajomi wzięli dokumenty, poszli pod wskazany w ogłoszeniu adres, a tam nic nie wydają. Iść trzeba tam, przychodzą tutaj, też patrzą na nich wielkimi oczami… Mówi się, że niektórzy dostali, ale ja na przykład takich nie znam. Tym, którzy są blisko DRLowców, którzy bezpośrednio walczą, udzielana jest regularna pomoc w postaci pieniędzy, produktów. Ale zwykłym ludziom, którzy zostali zmuszeni do pozostania, nie pomagają jakoś szczególnie. Pracują tam wolontariusze – oni robią bardzo dużo. Jakimiś okrężnymi drogami przywożą produkty nie na sprzedaż, ale jako pomoc dla ludzi. Wielu osobom udaje się przetrwać także dzięki organizacjom religijnym. Pomagają kościoły różnych wyznań. Choć ich sytuacja tam też jest równie trudna. Niektóre kościoły, szczególnie protestanckie, zostały przejęte i zamknięte, bo uznano je za agentów USA. Oskarżane były o wszystko – o ukrywanie Gwardii Narodowej i snajperów, przechowywanie broni – krótko mówiąc o wszystko co tylko można.
Jeżeli ma się środki jest możliwość w Doniecku kupić coś w sklepach, aptekach?
Tak, póki co produkty są, ale mało. Duże supermarkety wyprzedają to co mają na magazynie, ponieważ rozpoczęcie nowych dostaw jest właściwie niemożliwe, więc z czasem i one się zamykają. Nie wiem w jaki sposób przywożą produkty do małych sklepów, ale póki co te jakoś działają. Ale wszystko bardzo podrożało od momentu, gdy zaczęto zamykać granice. Nigdy nie wiesz, dojedziesz czy nie. Zdarza ją się konfiskaty samochodów. Ponosi się duże straty. Dlatego jeśli ktoś dowiezie, to i cena będzie odpowiednio wyższa. Brakuje także leków w aptekach.
A ludność cywilna może otrzymać pomoc medyczną?
Trudno powiedzieć w jakim stopniu i w jakim zakresie, ale lekarze pracują. Prawdą jest, że wielu zwolniono. Prowadzi się reorganizację szpitali, przy czym zupełnie niezrozumiałą. Lekarze też nie są szczególnie zadowoleni z tego powodu. Mam znajomych lekarzy, których na początku wygonili, a potem powiedzieli, że nie można bez nich i żeby wracali. Wypłacono im jakąś sumę pieniędzy, a później pensje też zamrożono. Mówiło się o tym, że leczenie powinno być bezpłatne, ale wtedy na przykład stomatolodzy, poruszyli kwestię: zgoda, leczenie ma być bezpłatne, a skąd mamy brać pieniądze na wyposażenie i potrzebne materiały? To powiedziano im, żeby poszukali w swoich rezerwach. Leczenie ma być bezpłatne i rób co chcesz. I tak jest ze wszystkim.
Jakie wyjście z sytuacji widzą mieszkańcy?
Ludzie żyją tam teraz według zasady: obudziłeś się rano – Bogu dzięki, co potem, nikt już się nie zastanawia. Z tych osób, z którymi rozmawiałam, nikt nie wie jak to wszystko się zakończy. Trwa wojna. Ale bardzo dziwna wojna. O ile wiem od rodziców, bojownicy DRL nieustannie sprowadzają do Doniecka sprzęt wojskowy w dużych ilościach. Wojna trwa nieustannie, codziennie. Trwają ostrzały. I ludzie przyzwyczaili się tak żyć. Jeździliśmy tam odwiedzać rodziców. Kiedy zaczyna dudnić „Grad”, chciałoby się gdzieś schować, niewiadomo w jakim kierunku leci pocisk, może spadnie tuż przed tobą. A w tym czasie spacerują matki z dziećmi, mężczyzna wyprowadza psa… Ludzie już nawet na to nie reagują, przyzwyczaili się.
Rozmawiała Natalia Seliukowa
Portal polsko-ukraiński Portal Polsko-Ukraiński jest portalem internetowym o charakterze analityczno-informacyjnym

