piątek, 3 lipiec, 2026
pluken
Home / Komentarze i opinie / Dlaczego Zachód nie spieszy się z uznaniem DRL i ŁRL za organizacje terrorystyczne

Dlaczego Zachód nie spieszy się z uznaniem DRL i ŁRL za organizacje terrorystyczne

Share Button

DNRNa Ukrainie, o konieczności uznania DRL i ŁRL za organizacje terrorystyczne, mówi się już od dawna. Jeszcze maju zeszłego roku Prokuratura Generalna Ukrainy „przypisała” tym organizacjom status terrorystycznych. Katastrofa Boeinga 777 stworzyła możliwość po raz pierwszy na szczeblu międzynawowym podjęcia kwestii włączenia samozwańczych republik Donbasu na listę organizacji terrorystycznych. Na Zachodzie zdecydowano się nie robić pochopnych kroków, motywowano swoje działanie tym, jak mówiono, że należy poczekać na wyniki śledztwa. Władzy w Kojowie również zabrakło politycznej woli. Podczas letniej operacji ofensywnej, gdy ukraińska armia każdego dnia napierała na separatystów, nie nadawano tej kwestii szczególnego znaczenia.

Jednak, po tym gdy na koniec sierpnia sytuacja na froncie znacznie pogorszyła się dla strony ukraińskiej, przyszło powrócić na drogę polityczną uregulowanie kryzysu. Jednym z rezultatów mińskiego porozumienia stała się kontrowersyjna Ustawa Ukrainy „ O zakazie prześladowań i karania osób-uczestników wydarzeń na terytorium obwodów donieckiego i ługańskiego”. Między innymi, przewiduje ona zamknięcie postępowań karnych dotyczących zbrodni członków DRL i ŁRL, które były popełnione do momentu przyjęcia Ustawy.

Jednak wyniki rozmów nie odpowiadały żadnej ze stron i próby podjęcia procesu pokojowego utknęły w martwym punkcie. Na Donbasie ponownie nasiliły się aktywne działania wojskowe, które z każdym dniem stają się coraz bardziej zaciekłe. Z nową siłą zaczął działać rosyjski handel wojskowy i pojawiło się niebezpieczeństwo wojny na pełną skalę. Na nowo aktualny stał się problem uznania samozwańczych republik za organizacje terrorystyczne, który do tej pory odkładano na czas nieokreślony.

14 stycznia parlament zwrócił się do państw UE, Parlamentu Europejskiego, PACE, USA, Kanady, Australii i Japonii o uznania DRL i ŁRL za organizacje terrorystyczne. Oficjalny powód, wydarzenia na punkcie kontrolnym w pobliżu miasta Wołnowacha, gdzie w wyniku ostrzału bojowników zginęło 13 cywilów.

Zdaniem eksperta

Odpowiedzią Parlamentu Europejskiego powstała rezolucja, w której ograniczył się do sformułowania o „stosowaniu terrorystycznych metod działania”. Mimo że wojna wywołana przez Kreml przeciwko Ukrainie zaczęła się prawie rok temu, Unia Europejska nadal nie chce pogłębiać konfrontacji z Rosją. Według eksperta Instytutu Stosunków Międzynarodowych (Polska) Andrzeja Szeptyckiego, są tego przynajmniej trzy przyczyny: „Po pierwsze, znaczenie współpracy z Rosją nie tylko na ekonomicznym (na przykład bezpieczeństwo energetyczne UE), ale i na strategicznym poziomie (Państwo Islamskie). Po drugie, rozbieżności pomiędzy państwami członkowskimi UE w kwestii tego jak wielkie zagrożenie stanowi obecnie Rosja dla samej Europy. Po trzecie, odpowiedzialność za pokój i stabilność w regionie, jaka spoczywa na UE, powstrzymuje europejską biurokrację przed zdecydowanymi krokami i aktywnym przeciwstawianiem się Waszyngtonowi i Moskwie”.

Jeśli UE oficjalnie uzna DRL i ŁRL za organizacje terrorystyczne, Rosji zagraża status „państwa-sponsora terroryzmu”. „ Ale Zachód zupełnie nie jest zainteresowany tym, aby takie wielki państwo atomowe jak Rosja postawić w jednym rzędzie z Kubą, Sudanem , Iranem i Syrią” – podsumowuje pan Szeptycki.

Podobny punk widzenia w swoim komentarzu dla Centrum Badań nad Armią i Rozbrojeniem (ukr.: ЦДАКР – przyp. tłum.) przedstawił starszy analityk Centrum Badań Europy Wschodniej, Marius Laurinavicius (Litwa): „Problem polega na tym, że na arenie politycznej bardzo trudno rozwiązać tę kwestię, bo to by oznaczało, że również Rosję należy ogłosić państwem – sponsorem terroryzmu. Jak dopotąd ani Unia Europejska, ani USA nie są na to gotowe”.
Jedyne państwo UE, które wezwało do uznania bojowników na wschodzie Ukrainy za terrorystów to Litwa. „Powstała uchwała Sejmu Litwy jaka akcentowała konieczność uznania ich (DRL i ŁRL – przyp. aut.) za organizacje terrorystyczne. Ale w UE istnieje taki system, że jeden albo dwa państwa, nawet jeśli są duże, nie mogą niczego przeforsować. Wymagana jest zgoda wszystkich członków organizacji.” – zaznacza ekspert.

„Trzeba nazwać rzeczy po imieniu, na Wschodzie Ukrainy trwa wojna pomiędzy Rosją i Ukrainą. A na polu walki, którym stał się cały Donbas, przeprowadzane są ataki terrorystyczne, których ofiarami już są setki cywilów. Działalność DRL i ŁRL posiada wszelkie oznaki organizacji terrorystycznych, dlatego UE powinna uznać je za takie” – podsumowuje Marius Laurinavicius.

Bardzie powściągliwy w ocenie perspektywy nadania przez zjednoczoną Europę quasi-państwom statusu terrorystycznych jest doradca ministra obrony narodowej Polski, Janusz Onyszkiewicz. Komentując przeprowadzony przez bojowników ostrzał autobusu pod Wołnowachą, przypomina, że śmierć cywilów niekiedy może być konsekwencją pomyłki tych, którzy strzelają, a nie celowym aktem terroru. „Podobne tragiczne wypadki z udziałem ludności cywilnej często przydarzają się we współczesnych wojnach. Dlatego międzynarodowe uznanie tego strasznego wydarzenia za akt terrorystyczny może otworzyć puszkę Pandory wzajemnych oskarżeń stron konfliktu w praktykowaniu tego typu standardów” – zaznaczył Janusz Onyszkiewicz.

Doniecki Hamas

Jednak w praktyce jesteśmy świadkami właśnie takiej polityki podwójnych standardów. Na przykład niedawno Rada UE postanowiła odwołać się od decyzji Sądy UE dotyczącej skreślenia z listy organizacji terrorystycznych Hamasu. Nie jest tajemnicą, że wsparcia finansowego i dyplomatycznego palestyńskiemu islamistycznemu ruchowi, który w USA Izraelu, Japonii i jeszcze kilku innych państwach jest uznany za organizację terrorystyczną, aktywnie udziela Katar i Turcja. Jednak nikt na świecie nie oskarża rządu tych państw o wspieranie terroryzmu. Szczególnie teraz, gdy oba państwa są ważnymi członkami międzynarodowej koalicji przeciwko Państwu Islamskiemu.

Ale interesujące w tej historii jest coś inne. Wiadomo, że trzecią stroną wspierającą Hamas jest Rosja, która wykorzystuje islamską kwestię do swoich celów geopolitycznych. Przed aneksją Krymu, Waszyngton i jego sojusznicy na Bliskim Wschodzie patrzyli na aktywność Kremla w tym regionie przez palce. Na Zachodzie woleli nie zauważać nawet tego, o czym mówili eksperci, czyli dostarczanie przez Rosję broni palestyńskim bojownikom. Jednym z ostatnich dowodów dozbrajania Hamasu przez Moskwę, było znalezisko izraelskiej armii podczas sierpniowej operacji antyterrorystycznej, pocisku „Kornet” produkcji zakładu zbrojeniowego w Tule. Dostarczanie broni palestyńskim bojownikom to tylko jeden epizod z szeregu naruszeń przez Rosje norm prawa międzynarodowego, którego nie można porównać ze skalą agresji w Gruzji i na Ukrainie. Jednak pobłażanie Zachodu dało rosyjskiemu prezydentowi pewność, że przenosząc doświadczanie palestynsko-izraelskiego konfliktu na Donbas, osiągnie zamierzone cele na Ukrainie.
Separatyści DRL i ŁRL naśladują wiele praktyk organizacji terrorystycznych w tym i Hamasu. Przede wszystkim wykorzystanie ludności cywilnej jako żywej tarczy, przypadki zastraszania, porwania, katowania ludzi. Inna jest jedynie ideologia. Zamiast islamizmu – radykalne prawosławie. Zamiast „świętej wojny z niewiernymi” – koncepcja rosyjskiego świata.

Zachód nie robi pochopnych kroków

Szeroka kampania informacyjna ukraińskiej władzy mająca na celu zachęcenie UE do uznania DRL i ŁRL za organizacje terrorystyczne, zbiegła się w czasie z przeprowadzeniem kontr-terrorystycznych działań we Francji i Belgii po słynnych tragicznych wydarzeniach w Paryżu i jego okolicach. Ale europejskie rządy nie zaczęły eskalować sytuacji i stawiać znaku równości pomiędzy islamskim zagrożeniem i separatystami na wschodzie Ukrainy. W momencie gdy zachodnioeuropejskie państwa, podwyższają poziom zagrożenia terrorystycznego, tego typu inicjatywy Kijowa nie znajdują zrozumienia w Brukseli. Pomimo przypadku zestrzelenia Boeinga, ŁRL i DRL nie są brane pod uwagę jako realne zagrożenie bezpieczeństwa obywateli UE.

Bardziej zdecydowanego stanowiska trzyma się USA. 6 stycznia 2015 roku w Kongresie został zarejestrowany projekt ustawy, w którym proponuje się przyjęcie „Aktu o uznanie bojowników DRL i ŁRL organizacjami terrorystycznymi”. Z uwagi na to, że większość w obu izbach Kongresu należy do republikanów, głosów dla takiej inicjatywy nie brakowało. Jednak zgodnie z amerykańskim ustawodawstwem, procedura uznania organizację za terrorystyczną jest znaczenie trudniejsza. Na początku biuro do spraw walki z terroryzmem Departamentu Stanu USA zbiera niezbędne informacje, następnie materiały śledztwa przekazuje sekretarzowi stanu, ten ostatni wraz z Prokuratorem Generalnym podejmuje odpowiednią decyzję, a Kongres może się z nią jedynie zapoznać w ciągu tygodnia.

Ale i w Departamencie Stanu USA nie spieszą się z rozpoczęciem tego procesu. Według rzecznika prasowego Departamentu, DRL i ŁRL to tylko „bardzo niebezpieczni, uzbrojeni separatyści.”. Pomimo zdecydowanego stanowiska w stosunku do Moskwy, Waszyngton nie przestaje szukać wspólnego gruntu w kwestiach walki z islamskim terroryzmem. Jednak jest bardzo możliwe, że atak na Mariupol i ataki rosyjsko-terrorystycznych grup w innych dzielnicach frontu, rozwieje konformistyczne nastroje Białego Domu i odpowiednia decyzja dotycząca DRL i ŁRL i tak będzie podjęta w pakiecie nowych sankcji wobec Rosji.

Można również przypomnieć o praktyce uznania za organizacje terrorystyczne w ONZ. Do tego potrzebna jest zgoda wszystkich członków Rady Bezpieczeństwa ONZ. Oczywiście, Rosja zablokuje taką decyzję, dlatego na razie nie jest to możliwe.

Ogólnie rzecz biorąc, w USA i UE doskonale rozumieją, że węzeł gordyjski kryzysu ukraińskiego znajduje się w Moskwie. Właśnie na Rosji, a nie na jej marionetkach Zachód nadal będzie koncentrował nacisk dyplomatyczny i sankcje.

Do czego Ukrainie potrzebne jest uznanie ŁRL i DRL za organizacje terrorystyczne?

Ze względu na powolną reakcję zachodnich sojuszników, można odnieść wrażenie, że takie inicjatywy Kijowa pozbawione są sensu praktycznego. W rzeczywistości wątpliwe jest, czy fakt uznania przez Zachód DRL i ŁRL terrorystami zahamuje rosyjską agresję i przekona NATO do dostarczenia Ukrainie śmiercionośnego uzbrojenia. Jednak podejmując dyskurs walki z terroryzmem w postaci DRL i ŁRL, Ukraina wykonuje szereg ważnych zadań.

Po pierwsze, „związanie” separatystów Donbasu z terroryzmem w zagranicznych mediach to już ważny krok do zwycięstwa w informacyjnej wojnie z Rosją.

Po drugie, stworzy to niezbędna bazę dla przyszłych procesów w Trybunale Międzynarodowym przeciwko liderom separatystów, a może i ich kremlowskich kuratorów.

Po trzecie, taka decyzja będzie kolejnym przypomnieniem sojusznikom na Zachodzie, że w czasach globalizacji świata nie istnieją wojny lokalne i dlatego należy działać zdecydowanie.

Jednak czułość na daną kwestię dla Europejczyków i dla Amerykanów uwarunkowany jest nie tylko strachem przed ostrą reakcją Kremla, czy ogólnym kontekstem na temat walki z terroryzmem. Na inną stronę medalu zwrócił uwagę ambasador Unii Europejskiej na Ukrainie, Jan Tombiński. Zaznaczył, że proces międzynarodowego uznania DRL i ŁRL przez UE za organizacje terrorystyczne musi rozpocząć sama Ukraina: „…ta kwestia powinna być również poruszona w ramach ogólnego systemu prawa międzynarodowego. Właśni dlatego jest konieczne, aby najpierw odpowiednie kroki zostały podjęte przez stronę ukraińską na szczeblu oficjalnym, a dopiero potem może ona być poruszona na arenie międzynarodowej”.

Bez należytej uwagi do tej pory pozostaje i stosowne ustawodawstwo. Ani w Ustawie Ukrainy „O walce z terroryzmem” ani w artykule 258-3 Kodeksu karnego Ukrainy (dotyczącego pociągnięcia do odpowiedzialności za stworzenie grupy terrorystycznej lub organizacji terrorystycznej) nie mam zapisu procedury postępowania w przypadku uznania organizację za terrorystyczną.

27 stycznika parlament przyjął w pierwszym czytaniu projekt Ustawy Ukrainy „O wniesienie zmian do niektórych aktów prawnych dotyczących uznania organizacji za terrorystyczne”. Zgodnie z nim prawo do uznania organizacje za terrorystyczne posiada Najwyższy Sąd Administracyjny Ukrainy. Jednocześnie, projekt ustawy zawiera normę, zgodnie z którą „…jeśli działalność terrorystyczna organizacji doprowadziła do sytuacji kryzysowych, które zagrażają bezpieczeństwu narodowemu Ukrainy, taka organizacja może być uznana za terrorystyczną decyzją Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy (RBNiO)”. W ten sposób, RBNiO może podejmować decyzje, które ten sam projekt ustawy przekazuje w kompetencje sądownictwu. Na świecie istnieje wiele różnych procedur uznania terrorystycznych struktur, ale żadna z nich nie przewiduje zamiany funkcji jednego organu władzy państwowej przez inny. Dlatego celniejsze byłoby zapisać w ustawie tylko poszczególne sytuacje, w których RBNiO mogłaby uznawać organizację za terrorystyczną (na przykład w przypadku wprowadzenia stanu wyjątkowego lub wojennego). Wydaje się, że ustawa zostanie przegłosowana również w drugim czytaniu, ale z istotnymi zmianami. Poprawki maja uwzględniać, że decyzja RBNiO będzie wnoszona do rozpatrzenia przez Radę Najwyższą, a Sąd będzie określał jedynie przynależność danego obywatela do organizacji uznanej za terrorystyczną.

Trzeba pamiętać, że w warunkach wojny hybrydowej sukces mogą zagwarantować jedynie niekonwencjonalne strategie. Nawet takie, które dziś wydają się być mało znaczące w skali wojny, jutro mogą przynieść zwycięstwo. I dlatego właśnie Ukraina nie powinna rezygnować z idei uznania DRL i ŁRL za organizacje terrorystyczne. Jednak najpierw należy to zrobić na poziomie narodowym, a dopiero potem zwracać się do światowej wspólnoty.

Wolodymyr Solowjan
Ekspert Centrum Badań nad Armią i Rozbrojeniem do spraw polityki zagranicznej
http://www.defense-ua.com/rus/hotnews/?id=44045

Share Button

Czytaj również

Fot. obserwatormiedzynarodowy.pl

90. rocznica Hołodomoru – sprawiedliwość to najlepsze uczczenie ofiar

90. rocznica Hołodomoru (ludobójstwa Wielkiego Głodu) przypada na drugi rok pełnoskalowej inwazji wroga, tego samego …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.