Podczas gdy mieszkańcy Doniecka i Ługańska cieszą się chwilowym pokojem, żołnierze przeprowadzają kolejne rotacje i manewry, a na linię frontu przywożone są nowe pociski. Wiele osób w Kijowie po raz kolejny zadaje sobie pytanie: czy trzeba poświęcać życie najlepszych synów Ukrainy dla obrony ziem i ludzi, których trzeba jeszcze przekonywać do tego, aby stali się Ukraińcami. Może, jeśli Donieck jest taki wyjątkowy, niech sam zdecyduje z kim być? Dlaczego centralnej, kijowskiej władzy, opłaca się „zrezygnować” z Donbasu?
Powód 1. Ludzie. Nie jest tajemnicą, że kraj zamieszkują niemal całkowicie rosyjskojęzyczni Ukraińcy, albo etniczni Rosjanie. Ten sam najaktywniejszy, były elektorat Janukowycza i Partii Regionów, jest bardzo liczny (5 mln wyborców w dwóch obwodach), ale i bardzo biedny. Ludzie ci obejmują kiedyś szanowane profesje – górników, hutników, chemików, a przy tym zarabiają grosze. Większość z nich to radzieccy adepci, którzy nauczyli się myśleć wyłącznie stereotypami i propagandą oraz z entuzjazmem przyjęli pojawienie się nowych republik i perspektywę wejścia w skład Rosji.
Powód 2. Kopalnie. Na Donbasie węgiel można wydobywać jeszcze przez dziesięciolecia, ale technologiczny proces z każdym rokiem staje się coraz bardziej skomplikowany. Większość kopalń na Donbasie wyczerpało swoje zasoby. Wydobywanie węgla dla elektrowni cieplnych (antracyt), albo dla przemysłu hutniczego (koks) staje się coraz bardziej kosztowne, ponieważ pokłady węgla znajdują się coraz głębiej. Tak więc w najnowocześniej kopalni imienia Zasiadki, która mieści się w kijowskim regionie Doniecka (na terenie kontrolowanym prze DRL, w pobliżu lotniska) i jest stale w zasięgu ostrzałów, wydobywa się węgiel na głębokości 1 km. Kopalnie rosyjskiego Donbasu (Obwód rostowski) zostały zamknięte w latach 1990 – 2000 jako nierentowne. Pewnie to samo czekałoby kopalnie Donbasu w ciągu najbliższych 10 lat. Towarzyszyłyby temu społeczne zamieszki (jak w Wielkiej Brytanii za rządów Thatcher) kiedy istniało zagrożenie, że 500 000 górników i ich rodzin pozostanie bez pracy, konieczne będzie porzucenie osiedli górniczych oraz brak niemożliwości przekwalifikowania górników. Możliwe byłby również katastrofy przemysłowe (w wyniku powodzi w zamkniętych kopalniach) itd. Dużo problemów i dużo pieniędzy potrzebnych na ich rozwiązanie.
Powód 3. Fabryki. To samo dotyczy gigantów przemysłowych, takich jak kombinaty metalurgiczne, koksochemiczne, produkcja maszynowa i chemiczna. Głównym problemem tych zakładów jest przestarzały sprzęt i intensywna eksploatacja w ciągu ostatnich lat (w rzeczywistości do zupełnego zużycia i bez perspektyw modernizacji). Ze względu na to, że główne przedsiębiorstwa w regionie został sprywatyzowane, biznes na Donbasie przynosił oligarchom znaczne dochody, cześć w postaci podatków przepadało i skarbowi państwa. W wyniku wojny, część produkcji została wstrzymana. Pełnowartościowe wznowienie poszczególnych gałęzi (metalurgia) jest prawie niemożliwe. Awaryjne zakłady stoją bezczynnie, pracownicy pozostają bezrobotni. Jednak na pewno poprawiła się sytuacja ekologiczna.
Powód 4. Budżet. Pomimo formę własności, problemy społeczne ludności zawsze w pierwszej kolejności obciążały budżet centralny. W przeszłości dotacje i subwencje z budżetu państwa dla kopalni i produkcji przepływały przez system korupcyjny do kieszeni skompromitowanych oligarchów reżimu Janukowycza. Na razie Kijów nie spłaca ani grosza dotacji, jednocześnie kontynuuje kupno surowca (głównie węgla) z DRL/ŁRL po niskich subsydiowanych cenach (w tym celu powstały fikcyjne, odrębne mechanizmy dotyczące wywozu surowców do Rosji z późniejszym reeksportem). Bez pensji i emerytury jest milion obywateli Ukrainy, pozostawionych na terytorium okupowanym przez terrorystów. Oficjalna liczba przesiedleńców wenętrzych (wśród nich emeryci) wynosi 514 000, którzy nie otrzymują wynagrodzenia od państwa, na które pracowali miesiącami. Tak więc 3 mln osób (biorąc pod uwagę współczesne „granice” pseudorepublik) pozostaje bez środków do życia, a tym samym są zachęcani do kolaboracji (jeśli do tej pory jeszcze ktoś się nią nie zajmował) z Rosjanami i terrorystami. Natomiast Ci ostatni nie liczą się ani z ludźmi, proponują im jedynie jednorazową, okolicznościową jałmużnę 1000-2000 hrywien ani z ich miejscami pracy, już teraz zamykają kopalnie (preferując nielegalne „kopanki”) wywożą z fabryk sprzęt wysokiej technologii, a resztę oddają na złom. Bezrobocie i społeczna zapaść ludności to od tej chwili problem nowych republik, a nie Ukrainy.
Powód 5. Polityka. W dużej mierze fenomenalny sukces prezydenta Poroszenki w wyborach 2014 roku (zwycięstwo w pierwszej turze) było spowodowany tym, że nie głosowano na Donbasie i Krymie. Wraz z utratą Donbasu reszta Ukrainy przekształca się w niemal jednolity naród, pozbywając się prorosyjskiego balansu z problemowym elektoratom. Nie ma racji wybitny Amerykanin, Zbigniew Brzeziński, mówiąc, że ukraińskie społeczeństwo jest głęboko spolaryzowane w kwestii członkostwa Ukrainy w NATO. Bez Donbasu i Krymu, przekonując się na własne oczu o efemeryczności agresji zbrojnej ze strony wschodniego sąsiada, Ukraina bez problemów przeprowadzi udane referendum w sprawie wstąpienia do NATO, UE albo nawet w sprawie przyłączenia się do Wielkiej Brytanii, jeśli zajdzie taka potrzeba. Przed Ukrainą bez Donbasu rozciąga się jedynie europejska droga bez żadnej alternatywy i dlatego Ukraińcy są gotowi przecierpieć znaczny wzrost komunalnych stawek a nawet bankructwo.
Więc bez Donbasu będzie lepiej? Może tak to wygląda na pierwszy rzut oka, ale warto zaznaczyć, że „rezygnując” z Donbasu, Ukraina „rezygnuje” z setki tysięcy Ukraińców, tych samych godnych i przyzwoitych, jak niektórzy mówią „świadomych”, którzy zawsze popierali Ukrainę, i uważali ją za swoją „ojczyznę”, rodząc się i mieszkając wśród obojętnej, niewykształconej, prorosyjskiej masy. Donbas to mentalnie jednolita ziemia, która inspiruje patriotyzmem i charakterem. Ci, którzy wyjechali nie znajdą lepszego losu, niż ten, który mieli w domu, ci, którzy zostali są skazani na bezproduktywną walkę i zniszczenie albo na zapomnienie i milczenie. Musimy zrozumieć, że zdradzając swoich obywateli i kawałek po kawałku oddawać swoją ziemię będzie można aż do Kijowa, a może i nawet i dalej. To jest ukraińska wojna i społeczeństwo nie powinno posuwać się do wzajemnych oskarżeń „dlaczego do tego doszło”, „a co wyście zrobiliście”, na kłótniach skorzysta tylko wróg. Swoje pięć powodów zawsze się znajdzie, aby uzasadnić porażkę. Zamiast tego jedność i odwaga, a także nieodparte pragnienie walki w obronie własnej ziemi (bo jutro taki los może spotkać twoją wieś lub miasto) z okupantem do końca, to jest nasz los. Niepodległość to nie jest biznes, nie można jej wyrównać w pieniężnym ekwiwalencie, albo w kategorii wygody. Wybór jest więc prosty – zachowujemy spokój i walczymy za swoją ziemię i wolność do końca!
Walerij Krawczenko
Portal polsko-ukraiński Portal Polsko-Ukraiński jest portalem internetowym o charakterze analityczno-informacyjnym

