wtorek, 3 listopad, 2026
pluken
Home / polukr (page 184)

polukr

Prezydent Bronisław Komorowski wziął udział w uroczystościach 70. rocznicy zbrodni Wołyńskiej na Ukrainie

Share Button

Prezydent RP zabrał głos podczas mszy świętej, która odbyła sie w łuckiej katedrze. „gromadziliśmy się tutaj na modlitwie za dusze ofiar zbrodni wołyńskiej. Jesteśmy tutaj razem, Polacy i Ukraińcy, i myślą wracamy do tamtego dramatu, do tamtej zbrodni, która rozegrała się na tej umęczonej ziemi 70 lat temu” – powiedział prezydent.

Bronisław Komorowski powiedział, że dla zbrodni nie ma usprawidliwienia, a bratobójcza walka zawsze jest złem. Zaapelował także o godne upamiętnienie ofir, zarówno Polaków, jak i Ukraińców, którzy zginęli w tych tragicznych wydarzeniach. „Szczególnym szacunkiem winniśmy razem otoczyć pamięć tych Ukraińców i Polaków, którzy ryzykując życie ratowali od zagłady sąsiadów pomimo szalejącej narodowej nienawiści. To prawdziwi bohaterowie, prawdziwi wielcy ludzie” – powiedział prezydent.

Podkreślił także znaczenie pojednania polsko-ukraińskiego dla współczesnych relacji polsko-ukraińskich, wskazując, że Polacy i Ukraińcy są sobie potrzebni nawzajem, ze względu na wspólnotę celów i interesów. Przestrzegł także przed pogłębianiem konfliktów polsko-ukraińskich, gdyż jak pokazuje historia – zawsze korzystał na nich ktoś trzeci.

Na podstawie: polskieradio.pl, pravda.com.ua,

Share Button

Awantura wołyńska

Share Button

Polski Sejm po raz kolejny stał się areną żenującego spektaklu dotyczącego tym razem sformułowania, jakie powinno znaleźć się w uchwale dotyczącej 70. rocznicy zbrodni na Wołyniu.

Ostatecznie, w przyjętym tekście uchwały niższej izby polskiego parlamentu znalazło się przyjęte wcześniej także przez Senat sformułowanie określające wydarzenia z lat 1943-45 jako „czystkę etniczną noszącą znamiona ludobójstwa”. Wydaje się jednak, że w całej dyskusji, jaka miała miejsce w polskim Sejmie wcale nie chodziło o upamiętnienie ofiar tych wydarzeń, ale o swoistą licytację, kto zaproponuje bardziej radykalne sformułowanie i okaże się tym samym większym i bardziej gorliwym patriotą. Nietrudno było przewidzieć efekt politycznej debaty na ten temat i to, że zostanie ona natychmiast wykorzystany jako kolejna okazja do politycznego awanturnictwa. Właśnie taki obrót sprawy po raz kolejny pokazuje, że tym zagadnieniem nie powinni zajmować się politycy. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby temat ten stał się obiektem szczegółowych badań historycznych, najlepiej realizowanych wspólnie przez badaczy z obu krajów.

Jeśli już jednak parlament zajmuje się już tą kwestią, lepiej byłoby, aby jego uchwały służyły pojednaniu pomiędzy narodami, a nie stawały się zarzewiem kolejnych konfliktów. Takie było dążenie kolejnych polskich prezydentów, wliczając w to przede wszystkim Aleksandra Kwaśniewskiego i śp. Lecha Kaczyńskiego. Szkoda, że ten dorobek próbuje się dzisiaj zmarnować na rzecz doraźnych i mocno wątpliwych korzyści w polityce wewnętrznej.

W kwestii oceny wydarzeń na Wołyniu, do wspólnego stanowiska Polski i Ukrainy jest bardzo daleko, zresztą nie ma go nawet na samej Ukrainie, gdzie oceny działalności OUN-UPA są skrajnie różne. Polska nie powinna w żaden sposób ingerować w dyskusję, jaka ma miejsce na ten temat na Ukrainie – to sami Ukraińcy muszą dojść do własnych wniosków w tej sprawie. Co za tym idzie, nie można nikogo siłą zmusić do uznania swojej winy czy jakichkolwiek przeprosin za tamte wydarzenia. Inicjatywa w tej sprawie wcześniej, czy później powinna wyjść od strony ukraińskiej. Trzeba także pogodzić się z tym, że oceny konkretnych wydarzeń i ich uczestników są i będą różne, często – skrajnie różne. Każdy naród ma bowiem swoją wersję historii i punkt widzenia na te same sprawy. O ile fakty nie mogą budzić wątpliwości (a rolą historyków jest ich ustalenie, w miarę możliwości bezsprzeczne), to ich interpretacja siłą rzeczy musi być odmienna.

Biorąc pod uwagę awanturę jaka rozpętała się w Sejmie, lepiej byłoby, aby w tej sprawie nie została przyjęta żadna uchwała. Ostatecznie jednak, skoro już poddano ją pod głosowanie, lepiej, że Sejm zaakceptował uchwałę w brzmieniu zaproponowanym przez Senat RP. Lepiej byłoby bowiem, aby wewnętrzne spory polskich polityków nie wpływały na relacje polsko-ukraińskie. Temat zbrodni wołyńskiej, tragicznych i przez nikogo nie negowanych czy pochwalanych wydarzeń sprzed 70 lat (powyższe dotyczy także przedstawicieli formacji politycznych na Ukrainie, które można określić mianem radykalnych) nie może bowiem stać się dominująca kwestią w relacjach polsko-ukraińskich. Byłaby to bowiem katastrofa o trudnych do przewidzenia reperkusjach w ciągu najbliższych lat, a może i dziesięcioleci, a także świadectwo skrajnej nieodpowiedzialności i braku dojrzałości po stronie decydentów po obu stronach granicy. Spirala wzajemnej niechęci i wyliczania popełnionych sobie nawzajem krzywd i zbrodni od czasów współczesnych aż do czasów Rusi Kijowskiej nie doprowadziłaby do żadnego konstruktywnego finału. Przeciwnie – byłaby kolejną odsłoną konfliktu pomiędzy Polakami a Ukraińcami, który, od kilkuset lat pozostaje w żywotnym interesie czynników zewnętrznych…

Mitem jest także stwierdzenie, jakoby współczesny ukraiński nacjonalizm stanował jakiekolwiek zagrożenie dla Polski czy mieszkających na Ukrainie Polaków. Jak wynika z rozmów niżej podpisnaego, przeprowadzonych z osobami określającymi się mianem „nacjonalistów”, nie należy interpretować tego pojęcia w sensie negatywnym, tak jak ma to miejsce w Polsce. Na Ukrainie bowiem, znaczenieu pojęciowe tego terminu jest zdecydowanie bardziej pozytywne niż w Polsce i uznaje się je za synonim postawy patriotycznej, troski o niezależność i rozwój niepodległej Ukrainy. Ważne, że osoby określające się mianem nacjonalistów na Ukrainie widzą przyszłość swojego kraju w Zjednoczonej Europie. A należy pamiętać, że niepodległa i niezależna Ukraina, blisko powiązana, a w bliższej lub dalszej przyszłości – będąca członkiem Unii Europejskiej jest także strategicznym interesie Polski, a także całej Europy. Rówież nie wydaje się, aby uzasadnione były obawy w odniesieniu do funkcjonowania mniejszości polskiej na Ukrainie – Polacy zamieszkujący tam na stałe, zwłaszcza liczni w zachodniej części kraju, mają podobnie jak inne mniejszości narodowe dobre warunki do rozwoju i pielęgnowania swoich narodowych tradycji. Warto wspomnieć w tym miejscu choćby uchwałę lwowskiej rady miejskiej o przyznaniu polskiej mniejszości lokalizacji na utworzenie Domu Polskiego we Lwowie, przyjętej głosami również partii nacjonalistycznych (ponoć – antypolskich!).

Trzeba pamiętać, że w roku bieżącym zasadnicze znaczenie dla przyszłości Ukrainy ma podpisanie umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Polska, ze względu na bliskie relacje z Ukrainą, jest krajem, który ma szczególne znaczenie dla sukcesu prowadzonych aktualnie negocjacji. Kwestie historyczne, choćby najważniejsze i najbardziej bolesne, nie mogą przesłaniać aktualnych problemów naszej polityki zagranicznej. Prawda ta, choć niepopularna i trudna do zaakceptowania, zwłaszcza dla części rodzimych elit, powinna przyświecać realizowanej przez władze państwowe polityce, zwłaszcza w wymiarze międzynarodowym. Im więcej będzie w niej pragmatyzmu, a mniej emocji i koniunkturalizmu – tym lepiej.

Dariusz Materniak

Share Button

Bohdan Hud: O trudnych momentach w relacjach polsko-ukraińskich trzeba rozmawiać spokojnie

Share Button

Z profesorem Bohdanem Hudem, dyrektorem Instytutu Integracji Europejskiej na Uniwersytecie Lwowskim o stosunkach polsko-ukraińskich rozmawia Kinga Kalinowska.

K.K.: Jak Pana zdaniem można ocenić aktualne stosunki polsko-ukraińskie?

B.H.: Wydaje się, że są one nie najgorsze, ponieważ wczoraj, podczas obrad Forum Partnerstwa Polsko-Ukraińskiego, odczułem, że powstał inny klimat – inny klimat dyskusji nawet w stosunku do tak bolesnego tematu, jak sprawa Wołynia. Dalszy rozwój sytuacji będzie zależał od tego, czy pewne siły polityczne zechcą wykorzystać ten klimat przed bliskimi już wyborami, zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie. Wszystko zależy od tego, czy obie strony potrafią zrozumieć pewne sprawy: strona ukraińska to, że nie można usprawiedliwiać mordów na niewinnej ludności nawet najbardziej szczytnymi hasłami walki narodowowyzwoleńczej, a strona polska – to, że nie ma narodów do końca rycerskich i że wielu z tych, którzy walczyli w AK, w Batalionach Chłopskich czy w innych formacjach partyzanckich nie byli rycerzami w stosunku do Ukraińców. Jak napisał zresztą Stefan Dąmbski w swojej książce „Egzekutor”, polskie akcje odwetowe były zbliżone do akcji ukraińskich. W stosunku do Ukraińców bardzo często nie znano wówczas litości i zabijano ich z takim samym okrucieństwem jak innych i stosowano akcje odwetowe wobec niewinnej ludności cywilnej na zasadzie zbiorowej odpowiedzialności. Jeżeli potrafimy to zrozumieć i będziemy w stanie po prostu ustalać fakty, jeżeli będą się tym zajmować historycy, a nie społeczeństwo, jeżeli potrafimy zrozumieć, że zawsze będą istnieć dwie prawdy historyczne – polska i ukraińska, to wtedy możemy dojść do porozumienia. Jak powiedział kiedyś Jacek Kuroń podczas obchodów tej rocznicy: „Po stronie polskiej pokażą nam polskie ofiary, cmentarze, zniszczone wsie – i to będzie prawdą, polską prawdą – ale nie pokażą nam zniszczonych wsi i ofiar po stronie ukraińskiej, a to też jest prawda, ukraińska prawda”. I dlatego uważał on, że na cmentarzach upamiętniających to, co się wydarzyło siedemdziesiąt lat temu muszą być dwa krzyże – polski i ukraiński. Jeśli potrafimy stworzyć takie cmentarze, cień Wołynia nie będzie rzutował na stosunki polsko-ukraińskie. Stoimy dopiero na początku drogi, ale powtarzam, że wczorajsze Forum miało moim zdaniem ogromne znaczenie dla tego, w jakim kierunku potoczy się dyskusja na ten temat.

K.K.: Również temat Pana wykładu w Centrum Europejskim był bardzo znamienny: „Stosunki polsko-ukraińskie w cieniu historii”. Co sprawia, że Polacy i Ukraińcy tak często skupiają się na negatywnych momentach w swojej historii i czy nie powinniśmy bardziej patrzeć w przyszłość?

B.H.: Faktycznie młodsze pokolenie nie chce ciągle żyć tylko historią. Zresztą mówili o tym Jerzy Giedroyć i Jan Paweł II – że Polacy i Ukraińcy powinni odnaleźć się w nowych realiach XXI wieku i nie oglądać się ciągle wstecz. Jest to sprawą naprawdę szkodliwą, ponieważ współczesne stosunki ukraińsko-polskie rozwijają się i mogą się nadal rozwijać w dobrym kierunku, więc po co zatruwać te relacje pamięcią tylko o tym, co było złe. Ja zaczynałem od tego, co łączyło Polaków i Ukraińców, a nie dzieliło – dlatego filmy, w realizacji których brałem udział: „Trudne braterstwo” o sojuszu Piłsudski – Petlura oraz „Braterstwo broni w służbie pokoju” są dobrym świadectwem tego, że można znaleźć w naszych relacjach także i dobre strony. Również w 1943 i 1944 roku wielu Ukraińców ratowało Polaków, a wielu Polaków ratowało Ukraińców – i to też jest nasza historia. Dlatego powtarzam jeszcze raz: nie wolno marnować czasu, trzeba patrzeć w przyszłość, a przeszłość zostawić historykom – taki w końcu jest ich zawód i niech oni zajmą się wyjaśnianiem tych kwestii, które budzą wątpliwości.

K.K.: Uważa Pan, że interpretacja faktów historycznych powinna zostać pozostawiona właśnie historykom, a nie politykom?

B.H.: Oczywiście, politycy nie powinni się do tego mieszać. Musimy poznać i przemyśleć naszą historię, a wnioski i oceny nie muszą być identyczne. Nie można dopuścić do tego, aby podobne wydarzenia mogły się powtórzyć, nie wolno natomiast zmuszać do pokuty. I znowu są to słowa Jacka Kuronia – każdy naród musi samodzielnie dojrzeć do tego, aby pochylić głowy i powiedzieć „wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. I to jest moim zdaniem najważniejszym zadaniem polityków polskich i ukraińskich: doprowadzić do tego, aby ludzie zrozumieli, że jesteśmy sąsiadami, jesteśmy do pewnego stopnia na siebie skazani. Taka była nasza historia i nasze kłótnie to nie były do końca konflikty międzypaństwowe, międzyetniczne – wcześniej relacje między Polakami a Ukraińcami były jakby w środku rodziny, przecież wydarzenia na Wołyniu była to wojna pomiędzy obywatelami jednego państwa – Rzeczypospolitej. Tyle że jeden naród pragnął wywalczyć niepodległość, a drugi utrzymać panowanie. Było to zderzenie nacjonalizmu ukraińskiego i szowinizmu polskiego, a jak to zwykle bywa, zapłacili za to niewinni ludzie. Było to zresztą charakterystyczne dla wszystkich konfliktów XX wieku. W wydarzeniach wołyńskich znaczną rolę odegrały także czynniki społeczne. Podobnie jak wojna polsko-bolszewicka była wojną pomiędzy chłopami a panami, tak w znacznym stopniu powtórzyło się to w latach II wojny światowej, ponieważ pomijanie Ukraińców przy parcelacji ziemi miało ogromny wpływ na zaostrzenie konfliktu. Teraz można patrzeć na tę kwestie z przymrużeniem oka, ale w tamtym okresie dla chłopa ziemia była sprawą najważniejszą. UPA wydała dekret, na mocy którego wszystkie ziemie polskich osadników miały przejść na własność chłopów ukraińskich i to właśnie przyciągnęło ich w szeregi UPA, była to tak naprawdę armia chłopska. Wydarzenia wołyńskie porównywane były zresztą z Rabacją Galicyjską z 1846 roku.

K.K.: W jaki sposób Polacy i Ukraińcy powinni rozmawiać o tych trudnych wydarzeniach ze wspólnej historii?

B.H.: Przede wszystkim – spokojnie, bez emocji. Kiedyś, w 1998 roku byłem zaproszony do programu w Telewizji Katowice i rozmawialiśmy tam z dziennikarką, panią Eweliną Puczek, na temat trudnych relacji polsko-ukraińskich, o tym, że powinniśmy dążyć do porozumienia. Pod koniec stwierdziła: „powiedzmy teraz szczerze, bo na pewno będą dzwonić telewidzowie i stwierdzą, że łatwo teraz rozmawiać o tamtych wydarzeniach i mówić o wybaczeniu: mój ojciec został zamordowany w 1942 roku pod Stanisławowem przez UPA. A jaka jest u Pana historia?”. Na co ja odpowiedziałem: „ciotkę i wujka mojego ojca zamordowali w 1945 roku pod Jarosławiem Polacy”. Ale mój ojciec nigdy nie miał o to żalu do Polaków i zawsze powtarzał, że w każdym narodzie są dobrzy i źli ludzie. Tak samo i Polacy muszą patrzeć na Ukraińców. Winowajcami tego, co stało się na Wołyniu, są dziesiątki tysięcy osób, sporo z nich już nie żyje. Jeżeli chodzi więc o oskarżanie, to trzeba oskarżać winowajców zbrodni, a to jest zadanie dla prokuratorów, nie dla polityków. Nie można także budować konstrukcji, w myśl których cały naród jest krwiożerczy – na pewno nie jest to podejście naukowe.

K.K.: Czy tymi sprawami powinno zająć się jakieś gremium, polsko-ukraińska grupa historyków?

B.H.: Podczas Polsko-Ukraińskiego Forum Partnerstwa przedstawiłem propozycję, aby stworzyć przy Forum komisję historyczną. Trzeba jednak pamiętać, aby badania oprzeć na dokumentach potwierdzających dane wydarzenia. Polski historyk Grzegorz Motyka pisze o planach ukraińskich zakładających wymordowanie Polaków, ale tego nie potwierdzają żadne dokumenty. Chodzi o to, aby badania historyczne i wnioski opierać na solidnych dowodach. Zawsze gdy piszę o tych sprawach, staram się oprzeć na dokumentach polskich autorów, którzy podchodzą do tematu w sposób zrównoważony. Tak naprawdę bowiem Wołyń nie znał integralnego nacjonalizmu ukraińskiego Dmytro Doncowa, mieszkańcy tego obszaru byli raczej obojętni na hasła nacjonalistyczne – zdecydowanie większą uwagę przywiązywali do kwestii ziemi, o której mowa była wcześniej. Czynnik socjalny odgrywał o wiele większą rolę. Warto wiedzieć, że przed I wojną światową na Wołyniu bardzo silna była propaganda czarnosecinna, sojuszu narodu ruskiego – czyli w tym wypadku de facto nacjonalizmu wielkoruskiego, który zakładał wyrzucenie z Wołynia innowierców – Polaków i Żydów – i przekazanie całej ziemi chłopom. Z kolei w okresie międzywojennym na Wołyniu największą rolę odgrywali komuniści, a w latach II wojny światowej pojawiła się faktycznie ukraińska propaganda nacjonalistyczna, ale także prowokacje niemieckie i sowieckie. Stwierdzenie, że odpowiedzialność ponosi tylko i wyłącznie OUN i teoria integralnego nacjonalizmu Doncowa, nie jest zgodne z prawdą. Zresztą Doncow był bardzo propolski, ten nacjonalizm był skierowany przeciwko Rosji, a nie przeciwko Polsce. Podobnie teraz nacjonalizm partii „Swoboda” jest raczej antyrosyjski niż antypolski, chociaż jeśli będzie chodziło o UPA, trudno będzie znaleźć wspólny punkt widzenia. Trafnie ocenił to Tadeusz Olszański z Ośrodka Studiów Wschodnich, który napisał, że nacjonalizm „Swobody” mniej będzie wpływał na stosunki z Polską, a o wiele gorzej będzie, kiedy na Ukrainie powstanie nacjonalizm ukraińsko-rosyjski, wielkopaństwowy. Pewne kręgi polskie są bardzo blisko w poglądach do niektórych polityków ukraińskich, np. Kolesniczenko wraz ze środowiska kresowymi organizują wspólne wystawy o zbrodniach nacjonalistów ukraińskich.

K.K.: Jak można rozwiązać problem odmiennej interpretacji faktów historycznych przez Polaków i Ukraińców i czy w ogóle trzeba go rozwiązywać? Aleksander Kwaśniewski stwierdził niedawno, że polityka historyczna powinna być obecna w naszych relacjach, ale prawda powinna służyć budowie gruntu do współpracy, a obu stronom należy pozostawić pole do własnej interpretacji faktów historycznych.

B.H.: Nie jest to do końca możliwe, gdyż zawsze będą siły, które nie będą przyjmować  odmiennego punktu widzenia. Jednak – jak mówił kiedyś Skaradziński – wnioski ani tym bardziej oceny nie muszą być identyczne. Wszystko zależy od uczciwego podejścia do sprawy. Nie może być tak, jak pisała Zofia Kossak-Szczucka, że dobro zawsze było po stronie Polaków, a zło to wszyscy inni. Dla wielu Polaków „Żołnierze Wyklęci” są bohaterami, jednak dla przedstawicieli innych narodów: Litwinów, Białorusinów czy Słowaków – niekoniecznie. Chodzi o to, aby żelaznymi faktami podpierać tolerancyjne podejście do historii i umieć uczciwie przyznać się do winy. Mamy teraz unikalną szansę, aby pozbyć się upiorów przeszłości i tak trzeba pisać historię, aby te upiory nie zatruwały współczesnych stosunków ukraińsko-polskich.

K.K. Jakie Pan widzi szanse na pokonanie tych „upiorów”? Czy sprawa Wołynia może spowodować, że stosunki polsko-ukraińskie mogą się pogorszyć?

B.H.: Polsko-Ukraińskie Forum Partnerstwa pokazało, że coś zmienia się na lepsze, chociaż przyszłość zależy też od tego, jakie siły będą dochodzić do głosu Nie należy podchodzić do tych spraw w sposób radykalny. Większość Ukraińców rozumie, że UPA odegrała dużą rolę w historii Ukrainy i trzeba oddzielić walkę o niepodległość od mordowania kobiet i dzieci. Ta ocena u nas dawno zapadła, chodzi o to, aby z tym podejściem zapoznali się także Polacy. Po raz kolejny przywołując Jacka Kuronia: jeśli Ukraińcy chcą zachować niepodległość, nie mogą pozbyć się pamięci o UPA, gdyż była to organizacja walcząca o niepodległość Ukrainy. Również dla wielu kombatantów polskiego Podziemia UPA była organizacją, która walczyła o niepodległość Ukrainy, a nie była stworzona dla mordowania Polaków. Oczywiście akcja depolonizacyjna Wołynia była faktem i tu trzeba powiedzieć: „potępiamy, pochylamy głowy, prosimy o wybaczenie”. I właśnie to jest droga ku pojednaniu. Na ile społeczeństwa potrafią to zrobić, będzie zależało od tolerancji. Wiele jest bowiem przypadków odmiennej oceny – ten, kto dla jednych jest terrorystą, dla innych będzie bohaterem narodowym.

K.K.: Wydaje się, że jakąś formą przeciwwagi dla tego co było złe, jest poszukiwanie pozytywnych przykładów w stosunkach polsko-ukraińskich. Co więc można wykorzystać jako takie sztandarowe pozytywne przykłady?

B.H.: Jak już mówiłem, w czasach najnowszych może to być chociażby sojusz Piłsudski – Petlura. Jest to doskonały przykład, jak dawni wrogowie potrafili dojść do porozumienia. Kiedy w 1920 roku spotkali się w Winnicy, rzucili się sobie w ramiona – później Marszałek już nigdy więcej nie pozwolił sobie na powtórzenie takiego gestu.

K.K.: Przechodząc do czasów współczesnych: jak Pan ocenia szanse podpisania umowy stowarzyszeniowej pomiędzy Ukrainą a UE w listopadzie tego roku?

B.H.: Po pierwsze Warszawa jest jedyną stolicą otwartą dla naszych polityków. Dopiero ostatnia wizyta naszego prezydenta w Brukseli to zmiana na lepsze w relacjach z Europą po wielu miesiącach zastoju. Natomiast Polska pozostaje pomostem pomiędzy Ukrainą a UE. I jedna, i druga strona, czy chcą, czy nie chcą, muszą podpisać to porozumienie, gdyż jest to w obopólnym interesie  – inaczej rozwój sytuacji w tej części Europy może potoczyć się w nieprzewidywalnym kierunku. Cytując Marcina Bosackiego: „Odgrodzona od Zachodu murem wiz i obojętności Ukraina, chce tego czy nie, znajdzie się w strefie wpływu Rosji. Dobrze byłoby, aby Zachód zrozumiał, że lepiej byłoby dla niego, aby tak się nie stało.” Z kolei elity ukraińskie doskonale rozumieją, że w Europie panują inne standardy. Doskonale rozumieją oni, że rynek europejski jest siedem razy większy od rosyjskiego – jest to więc olbrzymia szansa dla ukraińskiego eksportu. Także większość inwestycji ukraińskich oligarchów jest lokowana w krajach zachodnich, mają większe powiązania z Zachodem, mają także świadomość, że nie są w stanie konkurować z agresywną polityką rosyjską. Dlatego muszą szukać oparcia w UE. Z kolei Polska chce odsunąć jak najdalej na wschód strefę stabilności, dobrobytu i bezpieczeństwa – dlatego jesteśmy skazani jeden na drugiego.

K.K.: Dziękuję za rozmowę.

Share Button

Polscy żołnierze biorą udział w ćwiczeniach "Rapid Trident 2013"

Share Button

Manewry, odbywające się na poligonie „Jaworskij” położonym w okolicach Lwowa potrwają od 6 do 19 lipca. Weźmie w nich udział ponad 1300 żołnierzy z 19 krajów. Są to cykliczne ćwiczenia realizowane w ramach programu Partnerstwo dla Pokoju.

Wojsko Polskie jest reprezntowane przez pluton spadochroniarzy z 6 Brygady Powietrznodesantowej. W wielonarodowej kompanii, w której znaleźli się Polacy, ćwiczą także żołnierze z Bułgarii, Mołdawii, Rumunii oraz Wielkiej Brytanii.

W ramach działań podczas ćwiczeń zostanie zrealizowany m.in. desant spadochronowy polskiego pododdziału z ukraińskich samolotów transportowych.

Na podstawie: mon.gov.pl

Share Button

B.Komorowski wyjaśnił, dlaczego Polacy szukają prawdy o wydarzeniach tragedii wołyńskiej

Share Button

KIJÓW. 11 lipca. UNN. Polski Prezydent Bronisław Komorowski powiedział, że poznanie prawdy o wydarzeniach na Wołyniu to wielka szansa, aby stała się ona podstawą do pojednania polsko-ukraińskiego.

B.Komorovskyy w Warszawie wziął udział w odsłonięciu pomnika ofiar tragedii wołyńskiej. W swoim wystąpieniu powiedział: „Nie chcemy, aby pamiętać kogoś, kto był przeciwny, chcemy pamiętać, by żyć mądrze i budować lepszą przyszłość i współpracę polsko-ukraińską.”

Prezydent stwierdził, że ofiarami tragedii byli nie tylko Polacy. „Ofiarami zbrodni i czystek etnicznych były dziesiątki tysięcy niewinnych ludzi, w tym kobiet, dzieci i osób starszych, a zwłaszcza Polaków, ale także Ukraińców, którzy ratowali sąsiadów i krewnych” – powiedział Bronisław Komorowski.

Źródło: UNN

http://www.unn.com.ua/uk/news/1230407-b-komorovskiy-poyasniv-dlya-chogo-polyaki-shukayut-pravdu-u-podiyakh-volinskoyi-tragediyi

Share Button

Polska wspiera ratownictwo medyczne

Share Button

Polska pomoże stworzyć pogotowie ratunkowe na Przykarpaciu. Ostatnio Warszawę odwiedziła delegacja lekarzy z Iwano-Frankiwska. Wyjazd poprzedził szereg spotkań z polskimi kolegami, w tym z prezesem Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej i przedstawicielami europejskich służb ratownictwa medycznego.

Na zaproszenie Roberta Gałązkowskiego, dyrektora Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, do Warszawy przyjechali ukraińscy lekarze m.in. dyrektor wojewódzkiego wydziału zdrowia Roman Melnyk, naczelny lekarz wojewódzkiego centrum ratownictwa medycznego Wołodymyr Pochmurski i naczelny lekarz szpitala wojewódzkiego Ostap Gryszczuk. Jak powiedział Roman Melnyk, w czasie wizyty lekarze z Przykarpacia oglądali wydział Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, stację pogotowia ratunkowego „Meditrans” w Warszawie, bazę Wodnego Pogotowia Ratunkowego na Zalewie Zegrzyńskim i Szpital Bielański. Delegacja zapoznała się z pracą bazy śmigłowców ratunkowych, centralnym punktem dowodzenia, systemem integracji służb ratunkowych na wszystkich etapach akcji, z leczeniem przedszpitalnym i szpitalnym. Lekarze z Iwano-Frankiwska zapoznali się również ze szkoleniami lekarzy w Polsce, systemem ekonomicznym służb i systemem rozliczeń budżetowych.

Program wizyty był bardzo napięty, wszystkie punkty uzgodniliśmy wcześniej, – mówi naczelny lekarz wojewódzkiego centrum medycyny ratunkowej w Iwano-Frankiwsku Wołodymyr Pochmurski. – Oprócz kierownictwa, w składzie delegacji mieliśmy trzech lekarzy z pogotowia, którzy zapoznali się z dyżurami polskich kolegów. Zapoznali się z działalnością placówek leczniczych pogotowia. Każdy z lekarzy odbył dzienny dyżur w LPR. Latał na akcje. W kolejnym dniu nasi lekarze dyżurowali w pogotowiu. Okazało się, że protokół udzielania pomocy w Unii Europejskiej znacznie różni się od ukraińskiego.

Roman Melnyk zachwyca się systemem ratownictwa medycznego w Polsce: w kraju stworzono pełny system okazywania pomocy w nagłych wypadkach. Składają się nań zwyczajne karetki pogotowia i reanimacyjne, są 23 śmigłowce, które mają bazy w 17 punktach na terenie Polski. Daje to możliwość dotarcia do dowolnego punktu w kraju w ciągu 20 minut. Wrażenie robi też 12 motorówek ratunkowych. Jest świetnie wyposażona centralna dyspozytornia, która ma łączność ze wszystkimi samochodami pogotowia. Wrażenie zrobiła róweż kadra lekarska – 30-40-latkowie, pracujący od lat w służbie zdrowia, również na kierowniczych stanowiskach. Łączą w sobie doskonałą wiedzę specjalistyczną ze sprawnym zarządzaniem, orientacją w sprawach ekonomicznych i najnowszych technologiach.

W czasie wizyty goście z Iwano-Frankiwska podpisali kilka umów, zgodnie z którymi strona polska będzie okazywać pomoc metodyczną i organizacyjną w szkoleniu specjalistów z Ukrainy. Będą odbywali nieodpłatnie staże i szkolenia w Polsce. Staże będą przebiegały w szpitalu na warszawskich Bielanach. Na jesieni br. planowane jest kolejne spotkanie, tym razem w Iwano-Frankiwsku. Odbędzie się konferencja naukowa, podczas której omówione zostaną kolejne etapy współpracy ukraińskich i polskich ratowników.

Sabina Różycka

Tekst ukazał się w nr 12 (184) 28 czerwca – 15 lipca 2013 Niezależnego Pisma Polaków na Ukrainie „Kurier Galicyjski”

Share Button

Bronisław Komorowski o Wołyniu

Share Button

Wystąpienie prezydenta z okazji odsłonięcia pomnika poświęconego Ofiarom Zbrodni Wołyńskiej

Drogie Rodziny Ofiar Zbrodni Wołyńskiej!
Księża Biskupi!
Czcigodni Kombatanci!
Wszyscy Szanowni Państwo!

Jestem wzruszony mogąc spotkać się tutaj dzisiaj z Państwem na wspólnej modlitwie za dusze ofiar Zbrodni Wołyńskiej, która była zbrodnią o znamionach ludobójstwa. Jestem wdzięczny, że razem mogliśmy modlić się po chrześcijańsku, mówiąc i przypominając światu, ale także i samym sobie, modląc się słowami: „ I odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.” Jest co odpuszczać. Jest o co prosić dobrego Pana Boga, aby darował ludziom zbrodnie, bo ta zbrodnia była jednym z najbardziej bolesnych doświadczeń Polaków w czasie II wojny światowej. Mówią o tym te tablice, zawierające nazwy ponad dwóch tysięcy wsi, miejscowości na dawnych kresach Drugiej Rzeczpospolitej, gdzie zginęło co najmniej pięciu Polaków. Mówią o tragedii Polaków, aczkolwiek wiemy, że dramat, tragedia, zbrodnia, tragedia strasznych czynów dotyczyła i innych nacji. Był to straszny czas, był to rejon szczególnie podatny na zbrodnie wzajemne. Dlatego czcząc dzisiaj polskie ofiary, pamiętajmy także o zagładzie Żydów na tych terenach, pamiętajmy także o śmierci Ukraińców, o śmierci wszystkich innych mieszkańców tych dawnych południowo-wschodnich terenów kresowych Rzeczpospolitej.

Spotykamy się 11 lipca, dokładnie w 70. rocznicę tych strasznych wydarzeń, spotykamy się, aby współczującą pamięcią objąć wszystkie ofiary tamtego strasznego czasu.

Spotykamy się tutaj na Skwerze Wołyńskim w stolicy Polski, dzisiaj także centrum polskiej pamięci, gdzie od kilkunastu już lat, krok po kroku, powstaje miejsce upamiętniające i zbrojną walkę, bo tradycje wspaniałej 27. Dywizji Wołyńskiej Armii Krajowej, i upamiętniające cierpienie i męczeńską śmierć polskich mieszkańców tych kresów południowo-wschodnich. Dzisiaj pochylimy głowy przed tablicami z nazwami miejscowości, których mieszkańcy zginęli z rąk ukraińskich nacjonalistów już 70 lat temu.

Oddajemy hołd wszystkim; kobietom, dzieciom, starcom. Łączymy się z ich rodzinami, które przez długi czas w zapomnieniu opłakiwały stratę najbliższych.

Wielką zasługą Rodzin Kresowych jest konsekwentne upominanie się o pamięć i prawdę o śmierci najbliższych. Dzięki tej determinacji ocaliliście Państwo od zapomnienia i przekłamania ważną kartę narodowej historii. Suwerenna i demokratyczna Polska jest Wam za to wdzięczna.

Dzisiaj – jako obywatele wolnej Rzeczypospolitej – jesteśmy wspólnie odpowiedzialni za to, co uczynimy z bolesną prawdą o Zbrodni Wołyńskiej. Prawda nawet wtedy gdy jest bolesna nigdy nie szkodzi. Prawda w pełni zrozumiana i odpowiednio przeżyta może być wielką szansą na to, by rzetelna wiedza o tamtym dramacie stała się fundamentem polsko-ukraińskiego pojednania. Nie chcemy pamiętać przeciwko komukolwiek! Chcemy pamiętać, by żyć mądrzej i lepiej budować sąsiedztwo i współpracę polsko-ukraińską.

Taką właśnie drogę polsko-ukraińskiego pojednania otwierają przed nami Kościoły: rzymskokatolicki i greckokatolicki, w Polsce i na Ukrainie. W tym działaniu kierują się one wskazaniem naszego wielkiego rodaka, błogosławionego Jana Pawła II, który mówił: „Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy będą gotowi stawiać wyżej to, co jednoczy, niż to, co dzieli.” I takie  właśnie działania warte są naszego wsparcia i naszego wspólnego zaangażowania.

Wspólna deklaracja biskupów polskich i ukraińskich ogłoszona 28 czerwca tego roku może być dokumentem przełomowym, jeżeli tę deklarację przeżyjemy i przemyślimy, gdyż wzajemne pojednanie buduje się zawsze i tylko i wyłącznie na prawdzie! Otwarcie więc ta deklaracja mówi „o zbrodniach na Wołyniu, których symbolem stały się wydarzenia z 11 lipca 1943 roku. Ofiarami zbrodni i czystek etnicznych stały się dziesiątki tysięcy niewinnych osób, w tym kobiet, dzieci i starców, przede wszystkim Polaków, ale także Ukraińców oraz tych, którzy ratowali zagrożonych sąsiadów i krewnych”.

Ważne jest, że polscy i ukraińscy biskupi dystansują się od poglądów i osób, zakłamujących i usprawiedliwiających te potworne czyny. „Wiemy – stwierdzają w swojej deklaracji – że chrześcijańska ocena zbrodni wołyńskiej domaga się od nas jednoznacznego potępienia i przeproszenia za nią. Uważamy bowiem, że ani przemoc, ani czystki etniczne nigdy nie mogą być metodą rozwiązywania konfliktów między sąsiadującymi ludami czy narodami, ani usprawiedliwione racją polityczną, ekonomiczną, czy religijną”.

Ważne jest również to, że biskupi potępiają „skrajny nacjonalizm i szowinizm”, który przed siedemdziesięciu laty popchnął do zbrodni Organizację Ukraińskich Nacjonalistów. Na szczęście, zwolennicy tamtych skrajnych poglądów są dzisiaj w zdecydowanej mniejszości. Powinniśmy zatem my, Polacy i Ukraińcy, być gotowi „do odważnego otwarcia umysłów i serc na wzajemne przebaczenie i pojednanie.”

Dlatego działając w takim duchu pragniemy godnego upamiętnienia ofiar w miejscach ich cierpienia i śmierci, chcemy zrealizować prawo do ich chrześcijańskiego pochówku. Wierzę, że dzięki wspólnemu wysiłkowi Polski i Ukrainy, naszych społeczeństw i naszych niepodległych państw, stanie się to możliwe.

Te wszystkie działania musimy podjąć z myślą o wspólnej, polsko-ukraińskiej przyszłości. Partnerstwo i wspólnota zamiast narodowych waśni – to droga, którą od dziesięcioleci podąża cała Europa, podążamy my Polacy i chcą podążać także Ukraińcy.

Jest w tej wspólnocie miejsce dla Polski i dla Ukrainy!

I razem chcemy i razem powinniśmy uczynić wszystko, aby stało się to faktem!

Razem także musimy udźwignąć ciężar ogromny bólu pamięci o strasznych czasach, o podłych czasach, czasach, które jednak minęły. Musimy udźwignąć ten ciężar pamięci i my Polacy. W sposób szczególny i trudny dla nich muszą udźwignąć Ukraińcy, obywatele wolnej, niepodległej Ukrainy dzisiaj.

Źródło: prezydent.pl
Fot.: PAP

Share Button

Polska i Ukraina modlitwą upamiętniły ofiary tragedii wołyńskiej

Share Button

Z okazji 70. rocznicy tragedii wołyńskiej na Ukrainie oraz w Polsce odbyły się msze z udziałem polsko – ukraińskich stron, podał Kyiv Post.

Upamiętniające tragedię modlitwy odbyły się na cmentarzach w miejscowości Pavlivka (obwód wołyński) i Sahryń – byłej ukraińskiej wsi, mieszczącej się teraz na terenie Polski. Mieszkańcy obu mieścin stali się ofiarami konfliktu ukraińsko – polskiego w 1943 oraz 1944 roku.

Obchody zostały zorganizowane z inicjatywy: Lesia Ukrainka East European National University (Łuck) oraz Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego (Lwów), korzystających z pomocy Polsko – Ukraińśkiego Forum, Fundacji Edukacyjnej Jacka Kuronia, Szeptycki Family Foundation (Lwów) i Związku Ukraińców w Polsce.

Na podstawie: en.kyivpost.com

Ilona Dudek

Share Button

Rosja, Kazachstan, Ukraina dyskutowały na temat możliwości współpracy w dziedzinie projektów kosmicznych

Share Button

Czwarta sesja agencji kosmicznych w przestrzeni WNP, rozpoczęła się we wtorek w Jewpatorii informuje raport Rosyjskiej Agencji Kosmicznej – Roskosmos, podał Interfax – Ukraina.

Szefowie rosyjskiej, ukraińskiej i kazachskiej agencji spotkali się za kulisami obrad w celu omówienia możliwości wykorzystania rakiet kosmicznych Zenit do projektu Bajkonur-Baiterek (budowy nowego kompleksu urządzeń startowych na kosmodromie Bajkonur).

Posiedzenie plenarne natomiast skupiło w dużej mierze na ustanowieniu międzypaństwowej komisji technicznej dla standaryzacji sprzętu przemysłu kosmicznego, ujednoliceniu sieci do monitorowania satelitów dla rolniczej przestrzeni WNP i współpracy międzybranżowej i międzysektorowej – podaje raport.

Po posiedzeniu plenarnym szef Roskosmos, Vladimir Popowkin poleciał do Moskwy, aby kontynuować nadzór nad śledztwem w sprawie ostatniej katastrofy z udziałem rakiety Proton – M z 2 lipca br., która rozbiła się tuż po starcie z kosmodromu Bajkonur.

Na podstawie en.interfax.ua

Foto: pl.wikipedia.org

Ilona Dudek

Share Button

Edward Stawicki: Rośnie import gazu z Europy na Ukrainę

Share Button

Ukraina nadal będzie zwiększać dostawy gazu z Europy, który pozwoli na dywersyfikację dostaw, przekazał dziennikarzom podczas briefingu w środę Minister Energetyki i Przemysłu Węglowego Edward Stawicki, podał Interfax – Ukraina.

Na początku roku codzienny import gazu ziemnego z terytorium Polski wynosił dwa miliony metrów sześciennych, teraz wzrósł z trzech do pięciu milionów metrów sześciennych, natomiast dostawy z Węgier wzrosły z trzech do pięciu mionów metrów sześciennych i planuje się aby w sierpniu wzrost osiągnął poziom dwunastu milionów metrów sześciennych, dodał Stawicki.

Minister powiedział również, że rozpoczęcie (planowanych już od jakiegoś czasu) dostaw gazu ziemnego z Rumunii i Słowacji pozwoli faktycznie zdywersyfikować możliwości importu tego surowca.

„Po otwarciu trzeciej i czwartej trasy przez Słowację i Rumunię, będziemy w stanie w pełni zdywersyfikować dostawy gazu na Ukrainę. Jestem przekonany, że projekt zwiększający takie dostawy jest bardzo obiecujący, a my go przeprowadzimy” – powiedział Stawicki. W sumie, gdyby zsumować wszystkie możliwości dostaw z rewersem włącznie, to „konsumpcja” wyniesie ponad 30 miliardów sześciennych gazu rocznie, dodał Minister.

Na podstawie: en.interfax.ua

Ilona Dudek

Share Button