sobota, 13 czerwiec, 2026
pluken
Home / polukr (page 276)

polukr

Tydzień w polityce Ukrainy 20 – 26 sierpnia

Share Button

polityka_uaUkraina obchodziła Dzień Niepodległości w warunkach ciężkiego kryzysu politycznego i gospodarczego, pogorszonego przez agresję Rosji. Znamienne jest, że Dzień Flagi Państwowej i Dzień Niepodległości stały się dla Ukrainy świętami ogólnopaństwowymi, a nie wyłącznie formalnymi. Ich kulminacją stały się Marsz Niepodległości ukraińskich wojskowych i wystąpienie Petra Poroszenki, który nazwał „Noworosję Mordorem”.

24 sierpnia Poroszenko odbył rozmowy z Angelą Merkel i Francois Hollande w Berlinie. Chociaż nie były one dyplomatycznym przełomem, na pewno warto zwrócić uwagę na możliwość ukraińskiego prezydenta donosić do zachodnich partnerów swoją wizję sytuacji na Donbasie. Negocjacje te, nie były także strategicznym przełomem, ale okazały się taktycznym elementem w poszukiwaniu dróg rozwiązania konfliktu na Donbasie. Chociaż Poroszenko oświadczył, że nowy format negocjacji nie jest potrzebny, zastępca szefa administracji prezydenckiej Konstantin Jelisiejew nie wykluczył zaangażowania Polski do grona negocjatorów.

Staje się coraz bardziej oczywiste dążenie prezydenta Polski Andrzeja Dudy do odgrywania bardziej aktywnej roli w uregulowaniu sytuacji. Jednak istnieje niebezpieczeństwo falstartu, ponieważ Duda zaczął wykazywać aktywność przed wyborami do Sejmu i natknął się na polityczne szpilki ministra spraw zagranicznych Grzegorza Schetyny. Zapewne, polskiej stronie zależy nie tylko na konsolidacji pozycji, ale i wystąpieniu w jedności frontu wobec Rosji. Ważne jest zrozumieć, że pomysł Andrzeja Dudy o Bałtycko-Czarnomorskiej unii nie ma możliwości realizacji bez udziału Ukrainy.

Pełny tekst artykułu dostępny na portalu Wschodnik.pl

 

Share Button

Ukraińcy nie są zadowoleni z tempa reform

Share Button

ukr_eu_flag_NWiększość Ukraińców popiera integrację z Unią Europejską i przeprowadzenie potrzebnych reform takich jak: decentralizacja oraz reformy na poziomie lokalnym. Nie są zadowoleni jednak z powolnego tempa obiecanych przez władzę reform.

72% respondentów pomimo wsparcia dla koniecznych reform uważa, że państwo zmierza w niewiadomym kierunku. Jako główne problemy kraju wskazują konflikt na Donbasie i korupcję.

Co ciekawe 31 % Ukraińców zadeklarowało gotowość pogodzenia się z trudnościami ekonomicznymi, jeśli w perspektywie spowoduje to polepszenie warunków życia.

Także 55% Ukraińców opowiedziało się za członkostwem z UE, 41% za wstąpieniem do NATO a 30% przeciw przystąpieniem do Paktu.

Na podstawie: pravda.com.ua

Share Button

Ukraina zawiesza import energii elektrycznej z Rosji

Share Button

energia_elZ dniem 24 sierpnia 2015 roku Ukraina zupełnie zaprzestała importu energii elektrycznej z Federacji Rosyjskiej.

Według informacji ukraińskiego operatora Ukrenergo, napływ energii elektrycznej z Rosji na dzień 24 sierpnia wynosi 0W. Koncern nie posiada jednak żadnych informacji dotyczących dalszych planów dotyczących dostaw energii z Rosji.

Ukraina 7 sierpnia zrezygnowała z importu energii elektrycznej z Rosji na podstawie umowy pomiędzy Ukrinterenergo i rosyjskim przedsiębiorstwem Inter RAO.

Na podstawie: epravda.com.ua

Share Button

Ukraina przekaże ONZ protest ws. skazania O. Sencowa i O. Kolczenka

Share Button

SencowKijów, 25 sierpnia, UNN. Przedstawiciel Ukrainy przy ONZ przekaże kierownictwu ONZ oraz organizacjom humanitarnym notę protestacyjną w sprawie skazania przez rosyjski sąd obywateli Ukrainy: Olega Sencowa i Ołeksandra Kolczenka.

Wyrok zapadł dzisiaj w Rosji. Oleg Sencow, ukraiński reżyser został skazany na 20 lat więzienia, Ołeksandr Kolczenko – na 10 lat.

Obaj skazani zostali oskarżeni o terroryzm, a Sencow dodatkowo o tworzenie w Rosji struktur „Prawego Sektora”.

Na podstawie: unn.com.ua

Fot. pravda.com.ua

Share Button

AP Ukrainy: możliwe zmiany w formacie rozmów ws. Donbasu

Share Button

por.merk.Według zastępcy szefa Administracji Prezydenta Konstantyna Jelisejewa, strona ukraińska nie wyklucza możliwości rozszerzenia grupy państw prowadzących negocjacje w ramach tzw. formatu normandzkiego.

„Mało ważne, jaki to będzie format – genewski, normandzki czy inny. Ważne, aby wykonywać zapisy porozumienia pokojowego” – powiedział Jelisejew. „Ustaliliśmy, że będziemy pracować na bazie formatu normandzkiego. Podkreślam: na bazie. Jakie będą modyfikacje i czy będzie to format normandzki plus – to inna sprawa” – dodał.

Przedstawiciel Administracji Prezydenta skomentował także wypowiedź prezydenta RP Andrzeja Dudy w sprawie udziału Polski w rozmowach. „Koordynujemy nasze działania z administracją Dudy. Na początku września w Kijowie pojawi się specjalny wysłannik prezydenta Polski i będziemy omawiać możliwości współpracy, a także ewentualnego włączenia Polski do rozmów” – powiedział Konstantyn Jelisejew.

Na podstawie: eurointegration.com.ua

Share Button

Donbas: zmiana formatu?

Share Button

duda_reutersPropozycję prezydenta RP Andrzeja Dudy w sprawie włączenia Polski i innych krajów regionu do rozmów w sprawie sytuacji na wschodzie Ukrainy należy traktować raczej jak sygnał zapowiadający zwiększenie aktywności Polski na forum regionalnym, także w kwestiach polityki wschodniej UE, niż realne dążenie do zmian w istniejących formatach negocjacji.

Co prawda Kijów nie znalazł się jak na razie wśród stolic, które w ciągu pierwszych stu dni swojej prezydentury ma odwiedzić Andrzej Duda, jednak według oświadczeń przedstawicieli Kancelarii Prezydenta rozmowy w tej sprawie trwają i jest prawdopodobne, że prezydent w nieodległej przyszłości spotka się z ukraińskimi liderami. Jeśli nie w Kijowie, to wysoce prawdopodobnym jest udział przedstawicieli Ukrainy w tzw. mini-szczycie NATO, które ma odbyć się na początku listopada w Bukareszcie.

Nie ma podstaw dla udowodnienia twierdzeń o zagrożeniu pogorszeniem relacji polsko-ukraińskich po zmianie na stanowisku prezydenta RP. Wersja o rzekomym odrzuceniu przez Andrzeja Dudę propozycji spotkania z ukraińskim prezydentem tuż po jego wyborze w końcu maja br., stworzona najprawdodpobniej przez jeden z prorosyjskich portali internetowych w Polsce mija się z prawdą – bo choć istotnie miało dojść do takiego spotkania (przy okazji wizyty Poroszenki w Polsce i planowanego spotkania z urzędującym wówczas prezydentem RP Bronisławem Komorowskim), to wobec mającego wówczas miejsce zaostrzenia sytuacji w Donbasie (którego kulminacyjnym momentem były walki pod Marijnką 3 czerwca br.) ukraiński prezydent odwołał swój przylot do Warszawy – wobec czego także planowane spotkanie z prezydentem-elektem nie mogło mieć miejsca z przyczyn obiektywnych.

Istotną kwestią w relacjach obu krajów w ostatnim czasie jest podniesiona przez Andrzeja Dudę sprawa rozszerzenia grona państw, które biorą udział w rozmowach na temat uregulowania sytuacji w Donbasie. Jak wiadomo, aktualnie rozmowy toczą się w tzw. formacie normandzkim – z udziałem Ukrainy, Rosji, Niemiec i Francji. Taki stan rzeczy jest niekorzystnym, przede wszystkim dla Ukrainy i pozostałych krajów regionu – i to z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze ze względu na brak skuteczności tego rozwiązania: rozmowy prowadzone od końca sierpnia 2014 roku doprowadziły zaledwie do kruchego rozejmu, który jest notorycznie łamany przez tzw. separatystów i samą Rosję. Po drugie Berlin i Paryż nie posiadają żadnej legitymizacji do prowadzenia takich rozmów w imieniu Unii Europejskiej. Celowym i w pełni uzasadnionym byłby udział w negocjacjach przynajmniej przedstawicieli unijnych instytucji (szefa Rady Europejskiej i/lub wysokiego przedstawiciela ds. relacji zewnętrznych) lub powrót od tzw. formatu genewskiego – a więc włączenie do rozmów nie tylko przedstawicieli UE, ale także Stanów Zjednoczonych.

Najpewniej jednak doprowadzenie do takiej zmiany będzie trudne, jeśli nie niemożliwe, jako że nie leży ona w interesie istotnego gracza jakim jest Rosja, która jak dotąd skutecznie rozgrywa swoje interesy poprzez wbijanie kolejnych „klinów” pomiędzy kraje Unii Europejskiej i która nie oczekuje trwałego rozwiązania pokojowego w Donbasie, ale raczej utrzymania stanu permanentnego konfliktu zbrojnego, przez kolejne lata ciążącego Ukrainie zarówno w wymiarze wewnętrznym jak i zewnętrznym. Nie są tym zainteresowane także Francja i Niemcy, które nie mają chęci ograniczać sobie pola manewru w rozmowach przez włączanie do nich kolejnych instytucji czy krajów. – jednocześnie jednak biorąc pełną odpowiedzialność za (dotąd bardzo mierne) rezultaty rozmów. Najprawdopodobniej świadomość tego, że jak na razie trudno liczyć na zmiany formatu rozmów ma także sam prezydent Poroszenko, który po ostatnich rozmowach w Berlinie stwierdził, że format normandzki i rozmowy w Mińsku są wystarczającymi. Traktowanie tej wypowiedzi jako „afrontu” wobec polskiego prezydenta jest nieporozumieniem. Świadczy raczej o realistycznym podejściu strony ukraińskiej do aktualnej sytuacji i próby osiągnięcia maksimum korzyści w aktualnych ramach negocjacji – co nie wyklucza rzecz jasna poszukiwania możliwości wsparcia w innych stolicach europejskich także w Warszawie (o czym mowa była m.in. podczas rozmowy telefonicznej prezydentów Polski i Ukrainy w dniu 14 sierpnia br.). „Jak deklarował prezydent Andrzej Duda, Polska jest aktywnie zainteresowana poszukiwaniem trwałych, pokojowych rozwiązań konfliktu na Wschodzie, zgodnych z prawem międzynarodowym. W tej kwestii myślimy, tak jak nasi partnerzy, o rozwiązaniach długofalowych, wykraczających poza czas obecnych uzgodnień” – powiedział minister Krzysztof Szczerski.

Zupełnie jednak nieuzasadnionymi są zarzuty części komentatorów, które mówią o tym, że propozycja polskiego prezydenta jest „niezręczną” lub „zaskakującą”. O tzw. formacie genewskim mowa jest od dawna: na celowość powrotu do tego rozwiązania wskazywał wielokrotnie prezydent Petro Poroszenko, a także jeszcze w marcu tego roku szef polskiego MSZ, Grzegorz Schetyna, który powiedział w wywiadzie dla dziennika „Rzeczpospolita”: „Bez zaangażowania Amerykanów, bez zaangażowania Unii Europejskiej jako całości, czyli bez powrotu do formatu genewskiego, szansa na kompleksowe rozwiązanie jest niewielka”. Również włączenie do rozmów Polski czy innych państw regionu zapewne przyczyniłoby się do rozwiązania konfliktu, jednak – jak zostało już powiedziane – dopóki nie będzie to w interesie Rosji (albo nie będzie możliwe skłonienie Moskwy do zmiany jej polityki) nie ma co liczyć na jakiekolwiek zmiany, także w ramach obecnego formatu rozmów.

Dariusz Materniak

Share Button

Wojna informacyjna o umysły Donbasu: dlaczego Ukraina przegrywa?

Share Button

mip.gov.uaOd samego początku wojny w Donbasie służby specjalne Federacji Rosyjskiej oraz wojska rosyjsko-terrorystyczne przykładały szczególną wagę do neutralizacji ukraińskich środków masowego przekazu, zajęcia wież telewizyjnych i regeneratorów sygnału. Rezultat jest oczywisty: po szesnastu miesiącach operacji antyterrorystycznej nawet wyzwolone przez Ukrainę terytoria Obwodów Donieckiego i Ługańskiego pozostają pod kontrolą informacyjną Rosji.

Klienci SEPAR TV

„SEPAR TV” – tak żołnierze Sił Zbrojnych Ukrainy nazywają różne kanały telewizyjne „DNR” i „LNR”, które są zmuszeni oglądać będąc na linii frontu. „Całe te brednie propagandowe puszczaliśmy mimo uszu, ale czasami na tych kanałach transmitują bardzo ciekawe filmy, nawet bym powiedział takie hollywoodzkie” – mówi Jewhen, zdemobilizowany dowódca plutonu pierwszej samodzielnej brygady czołgowej, jednostki bazującej na terenie Wołnowachy.

Dostarczenie na front kompaktowego telewizora plazmowego nie stanowi problemu, swoje generatory energii elektrycznej mają nawet bojownicy. Transmisja na linii frontu jest jednak prawie całkowicie wypełniona takimi kanałami jak „Noworosja”, „Opłot TV”, „Pierwszy republikański”, a także kanałami Federacji Rosyjskiej. Poza tym, w polu pod Wołnowachą czasami uda się jeszcze złapać słaby sygnał jednego lub dwóch ukraińskich kanałów telewizyjnych.

„Sami zaczęliśmy się bać Prawego sektora” – żartobliwie mówią bojownicy PS, komentując rezultat regularnego oglądania programów telewizyjnych z zajętego przez separatystów Doniecka.

Jest to również problem, który wpływa na moralny i psychiczny nastrój w armii. Pracują nad nim zarówno wolontariusze, sponsorzy jak i filantropi, którzy dostarczają wielu jednostkom anteny satelitarne (zakupiono już ponad 200 zestawów takiego sprzętu). Od nadawania propagandy cierpią nie tylko ukraińscy wojskowi. Pod wpływem SEPAR TV znajdują się wszyscy mieszkańcy Donbasu, którzy oglądają „pudło”.

Bardzo często taki rozdzaj broni jest bardziej skuteczny niż kule i pociski.  Gorące linie na antenach SEPAR TV regularnie oferują ludziom nagrodę za dostarczenie informacji na temat ruchów wojsk ukraińskich, z kolei mieszkańcy wsi bardzo często podejmują się właśnie takiej współpracy z separatystami. Czasami robią to z pobudek materialnych, a czasami po prostu z przyzwyczajenia ufają „swojemu” telewizorowi. Pod koniec ubiegłego roku dwa takie przypadki miały miejsce na wsi Preczystiwka, rejon Marjinka, Obwód Doniecki. Czasami podobne działania mogą kosztować życie dziesiątek wojskowych Sił Zbrojnych Ukrainy.

SEPAR TV to nie żadne amatorskie, regionalne studia telewizyjne. Separatystom w tworzeniu przekonującego produktu telewizyjnego pomagają fachowcy i szkoleniowcy z Rosji. To właśnie telewizja z Doniecka i Ługańska wbija mieszkańcom do głowy opinie, że ich miasta ostrzeliwują nie terroryści z „DNR/ LNR”, ale „za karę” Siły Zbrojne Ukrainy i Prawy Sektor. Nieważne, że ukraińscy wojskowi często stacjonują w sąsiednim domu i także są celem „separatystycznych Gradów”.

Należy wziąć pod uwagę, że ludność tych obwodów od dawna posiada szczególną tożsamość regionalną, silną nieufność do kijowskiego centrum, z odchyleniem w kierunku bieguna rosyjskiego. Aby przeciągnąć na stronę ukraińską przynajmniej mieszkańców z terenów wyzwolonych (nie wspominając o terenach pod kontrolą terrorystów!), moc ukraińskiego pola informacyjnego w Donbasie powinna być kilka razy większa niż siła prorosyjskiej propagandy.

Doniecka wieża telewizyjna zagłusza wieżę zaporoską

Niestety sytuacja w rzeczywistości wygląda inaczej. Największa w regionie, stosunkowo nowoczesna wieża telewizyjna w Doniecku od wiosny 2014r. transmituje nie ukraińskie, ale antyukraińskie kanały. O jej „mocy” świadczy następujący fakt: w zeszłym miesiącu zastępca kierownika administracji Służby Bezpieczeństwa Ukrainy w Obwodzie Zaporoskim, Dmytro Iwanow, powiedział na konferencji prasowej, że doniecka wieża telewizyjna przeważa nad tą zaporoską (!), dlatego też na terytoriach graniczących z Donbasem, na terytoriach rejonu roziwskiego w Obwodzie Zaporoskim, ukraińskie kanały telewizyjne są nieobecne już przez rok, natomiast transmitowanych jest 12 kanałów rosyjskich i „separatystycznych”. „Staramy się rozwiązać tą sytuację na poziomie technicznym, ale na dzień dzisiejszy się to nam nie udaje.  Chodzi nie tylko o rejon roziwski, ale również o kierunek Mariupol-Wołnowacha-Granitne.  Potrzebny jest potężny regenerator sygnału” – przyznał Iwanow.

Podobny problem istnieje również w innych obszarach przygranicznych, zwłaszcza w Obwodach Sumskim i Chersońskim.

Telewizor to nie wszystko, pomyślicie sobie. Prawdę mówiąc to właśnie telewizja jest głównym środkiem propagandy i agitacji w Donbasie. W warunkach zniszczeń dostęp do Internetu jest dla mieszkańców terytoriów kontrolowanych przez Kijów jeszcze bardziej utrudniony niż na „wielkiej Ukrainie”. Pro-ukraińskie drukowane środki masowego przekazu po gorącym lecie 2014r. nie ukazują się tutaj w ogóle. Plany Donieckiej Wojskowo-Cywilnej Administracji, aby wskrzesić obwodową gazetę „Życie” pozostały tylko planami. Czasami zdarza się, że do wybranych punktów Donbasu przywozi się nakład specjalnych wydań, przygotowany przez wolontariuszy i organizacje społeczne. Tak naprawdę pro-kijowską prasę trzeba by tutaj rozpowszechniać do każdego domu, co tygodnia, i za pieniądze z państwowego budżetu jeśli chce się myśleć o zwycięstwie w wojnie informacyjnej z Rosją o dusze Ukraińców na Donbasie.

Porażka w wojnie informacyjnej jako powód odroczenia wyborów

Negatywna sytuacja w przestrzeni informacyjnej jest jedną z przyczyn, dla których szef Donieckiej Wojskowo-Cywilnej Administracji apeluje, aby przenieść wybory lokalne w Donbasie z jesieni 2015r. na rok 2017.

„Jeśli chcemy, żeby na tych terytoriach zmieniły się nastroje społeczeństwa, styl życia, uległość wobec oligarchów, to trzeba przeprowadzić zasadnicze reformy – stworzyć nowe wspólnoty, stymulować samorząd lokalny, przywrócić tereny do życia pokojowego, rozpocząć odbudowę. Ludzie zrozumieją co się dzieje, gdy we znaki da się im pro-ukraińska propaganda. Gdy w końcu podłączymy ukraińskie kanały telewizyjne dla całego odwodu (a nie tak szczątkowo, jak jest to teraz), gdy zacznie się wydawanie pro-ukraińskich gazet, gdy naprawdę będziemy zarządzać środowiskiem informacyjnym, dopiero wtedy będzie można przeprowadzić wybory w Donbasie i spodziewać się, że władzy na tych terenach nie obejmą separatyści” – mówi w komentarzu dla polukr.net Olha Leń, doradca szefa Donieckiej Obwodowej Wojskowo-Cywilnej Administracji do spraw polityki informacyjnej.

Na razie, jak przyznaje Leń, „środowisko informacyjne w Donbasie pozostaje rosyjskie”. „Rok temu separatyści zajęli po swojej stronie prawie wszystkie strumienie, które zapewniają transmisję telewizyjną. Oni korzystają z nich, a my musimy budować nowe” – podkreśla.

Polskie nadajniki dla ukraińskiego Donbasu

W tym zakresie działa obecnie komisja do spraw zapewnienia stabilnego funkcjonowania krajowego systemu telewizji i radia. Niedawno o jej pracy raportowała zastępca Ministra Polityki Informacyjnej, Tetiana Popowa, która poinformowała, że brakuje środków na zapewnienie transmisji ukraińskiej telewizji na obszarze Donbasu. Co więcej, brakuje też odpowiednio wysokich terenów dla nadajników, dostępnych częstotliwości, a w niektórych miejscowościach na przeszkodzie stoją ciągłe ostrzały.

Praca jednak trwa. Jeszcze pod koniec kwietnia tego roku terroryści wysadzili wieżę telewizyjną na górze Karaczun, w pobliżu Słowiańska, którą zamienili na tymczasową. Uruchomiono częściową transmisję ukraińskich kanałów telewizyjnych. Realizacją tego projektu zarządzał doradca Ministra Polityki Informacyjnej do spraw zapewnienia funkcjonowania radiofonii i telewizji, Ołeksandr Brygynec, który sam pomagał przedstawicielom ukraińskiego koncernu radiofonii, łączności radiowej i telewizji instalować nadajniki.

„Chłopcy z Karaczuna zadzwonili do swoich krewnych ze wsi, a tamci podtwiedzili, że po uruchomieniu odnowionej wieży telewizyjnej w niektórych przypadkach jakość sygnału uległa znacznej poprawie, a w niektórych przypadkach sygnał pojawił się tam, gdzie nigdy wcześniej go nie było” – przyznał Brygynec. Według jego słów tymczasowa wieża telewizyjna zwiększyła zasięg ukraińskich kanałów prawie trzykrotnie.

Przywódcy „DNR” natychmiast oświadczyli, że nie pozwolą władzom zorganizować transmisji ukraińskiej telewizji na terytoriach kontrolowanych przez separatystów i zorganizują „wojnę sygnałów”, aby zagłuszać sygnał ze strony ukraińskiej. Jak można wnioskować z informacji uzyskanych od telewidzów, w owej „wojnie sygnałów” trudno nazwać Ukrainę zwycięzcą, chociaż Brygynec w wywiadzie dla „Głównego Dowódcy” raportuje: „Do Marjinki sygnał ukraińskich kanałów zarówno na terenach ukraińskich, jak i okupowanych, wystarczająco silny. Według naszych danych ukraińskie wieże pokrywają zasięgiem co najmniej 30% Doniecka [gdzie znajomi Brygynca ustanowili transmisję pięciu ukraińskich kanałów, wśród nich „1+1”, „5 Kanał”, „Espreso TV” – przyp. Autora]. Istnieje niewielka luka w transmisji, zaczynając od Marjinki do Popasnej na linii frontu, ponieważ nie działa nadajnik w samej Popasnej, ale sięgają nadajniki z Doniecka”.

Jeśli chodzi o urządzenia, które powinny zapewnić nadawanie ukraińskiej telewizji w regionie, Kijowi pomagają partnerzy zachodni. Od początku 2014r. Polska bezpłatnie przekazała Ukrainie osiem potężnych nadajników, kolejne 15 mniejszych przekazała Litwa. Jak poinformowała zastępca Ministra Polityki Informacyjnej Tetiana Popowa, prawie wszystkie z nich, z wyjątkiem dwóch polskich i jednego litewskiego, są już rozmieszczone w Donbasie. Oczywiście nie wystarcza to, aby zakłócić separatystyczne kanały, ale jest to wielki postęp.

Aby uruchomić przekazane nadajniki uruchomić, potrzebne jest dodatkowe wyposażenie – przekaźniki i anteny o koszcie od 10 do 15 tysięcy dolarów na każdy nadajnik. Gabinet Ministrów obiecał przeznaczyć odpowiednie fundusze, aczkolwiek nie da się nazwać tego procesu szybkim. Ogólnie rzecz biorąc Popowa skarży się na „skomplikowaną procedurę biurokratyczną”, którą „trzeba przejść w tej sprawie”.

W obliczu przeszkód biurokratycznych, finansowych i jeszcze innych, komisja do spraw zapewnienia stabilnego funkcjonowania systemu krajowego radia i telewizji opracowała szereg wniosków i zmian do obowiązującego ustawodawstwa Ukrainy, które powinny pomóc przyspieszyć odbudowę transmisji telewizyjnej i radiowej. W każdym bądź razie te zmiany powinna uchwalić Rada Najwyższa.

Jednak jak na razie mieszkańcy terytoriów okupowanych, którzy chcą otrzymywać ukraiński produkt informacyjny, ale jeszcze nie mają możliwości „złapania” go zwykłą anteną, zaczynają kupować zestawy telewizji satelitarnej – przyznał zastępca szefa Departamentu Technologii Informacyjnych Ministerstwa Obrony, Siergiej Gałuszka. Jego zdaniem „świadczy to o tym, że istnieje duże zapotrzebowanie na alternatywę”.

Wojna przeszkadza

Aby całkowicie pokryć sygnałem linię frontu, należy pamiętać, że idealna transmisja sygnału z dobrej wieży telewizyjnej rozciąga się w promieniu 30 kilometrów – na całej linii frontu potrzeba więc siedmiu wież. „Póki co mamy dwie – w Mariupolu i Wołnowasze, resztę trzeba zbudować” –  mówi Brygynec. Niestety, jego zdaniem „jeżeli wojna będzie trwała nadal, te wieże zostaną zniszczone w przeciągu 5 minut, a tym samym ich budowa jest niedorzeczna”.

Tymczasem więc, gdy zamiast pokoju w Donbasie mamy zaostrzenie walk, zmuszeni jesteśmy odkładać w czasie decyzję w sprawie budowy nowych nadajników telewizyjnych. I liczyć, że nie zostaną zniszczone te, które postawiono dopiero niedawno.

Fot. mip.gov.ua

Dmytro Lychowij
Tłumaczenie: Nataliia Sokolova

 

Share Button

Poroszenko w Berlinie: mamy nadzieję na deeskalację w formacie normandzkim

Share Button

poroszenko_berlinPodczas wizyty w Berlinie, która rozpoczęła się w godzinach popołudniowych 24 sierpnia prezydent Petro Poroszenko powiedział, że Rosja i bojownicy przez nią wspierani stanowią główne zagrożenie dla procesu pokojowego w Donbasie. W podobnym tonie wypowiedziała się też kancelrz Niemiec.

Ukraiński prezydent spotkał się z prezydentem Niemiec Joachimem Gauckiem, a także z prezydentem Francji Francois Hollande’m.

Роroszenko potwierdził, że Ukraina wykonuje swoje zobowiązania wynikające z porozumień z Mińska. Zwrócił uwagę, że porozumienie nadal jest naruszane, a władze separatystycznych republik utrudniają wymianę jeńców.

Na podstawie: pravda.com.ua
Fot. pravda.com.ua

Share Button

Andrzej Duda podczas wizyty w Berlinie będzie rozmawiał o formacie rozmów nt. Donbasu

Share Button

duda_reutersPodczas planowanej na 28 sierpnia wizyty w Berlinie, prezydent RP ma zamiar podjąć m.in. temat nowego formatu rozmów ws. uregulowania sytuacji na Ukrainie.

Według Andrzeja Dudy w rozmowy powinny zostać włączone kolejne kraje, w tym m.in. sąsiedzi Ukrainy oraz USA. Wcześniej, jeszcze jako eurodeputowany Duda zwracał uwagę, że w rozmowach powinni uczestniczyć przedstawiciele UE, np. szefowa unijnej dyplomacji, Federica Mogherini.

Na podstawie: unian.net

Fot. Reuters.com

Share Button

Poroszenko: nie ma alternatywy dla porozumień z Mińska

Share Button

marsz_niezależnościKijów, 24 sierpnia, UNN. Prezydent Ukrainy podczas wystąpienia z okazji Dnia Niepodległości Ukrainy na kijowskim Majdanie Niezależności powiedział, że nie ma alternatywy dla porozumień z Mińska ani procesu pokojowego w Donbasie. Przypomniał, że przyjęte tam rozwiązania poparły zarówno Rada Bezpieczeństwa ONZ jak i kraje UE i inni sojusznicy Ukrainy.

Poroszenko stwierdził również, że w pobliżu granicy z Ukrainą nadal stacjonują rosyjscy żołnierze. „Rosyjskie ugrupowanie wojskowe w pobliżu naszych granic liczy 50 tysięcy żołnierzy. Z kolei wśród 40 tysięcy bojowników na terytorium Ukrainy w Donbasie jest około 9 tysięcy Rosjan, którzy sprawują funkcje kierownicze” – powiedział prezydent.

W centrum Kijowa z okazji Dnia Niezależności odbyła się parada wojskowa z udziałem żołnierzy różnych formacji wojska, Gwardii Narodowej Ukrainy i innych formacji.

Na podstawie: unn.com.ua

Fot. twitter.com

 

Share Button