niedziela, 14 czerwiec, 2026
pluken
Home / polukr (page 189)

polukr

W pociągu Kijów-Przemyśl zatrzymano pierwszych przemytników

Share Button

Dwie osoby zostały zatrzymane za próbę przemytu w nowo uruchomionym pociągu relacji Kijów-Przemyśl.

Według oświadczenia Służby Celnej w Przemyślu, do zatrzymania doszło 28 grudnia podczas rutynowej kontroli podróżnych w czasie przekraczania granicy na przejściu w Medyce/Szegini. U dwóch kobiet, będących obywatelkami Ukrainy, podróżujących wspomnianym pociągiem ujawniono papierosy bez polskich znaków akcyzowych – łącznie 156 paczek.

Poza wszczęciem postępowania karnego w tej sprawy, obu zatrzymanym zarekwirowano dokumenty uprawniające do korzystania z małego ruchu granicznego.

Pociąg na trasie Kijów-Przemyśl funkcjonuje od 23 grudnia. Linia obsługiwana jest przez ukraińskie składy Interciti+ Hyundai/Rotem (na zdj.). Czas podróży pomiędzy Kijowem a Przemyślem to 7 godzin i 40 minut.

Na podstawie: przemysl.scelna.gov.pl

Share Button

Bojanowicz: Czy groźba kryzysu gazowego w 2017 roku okaże się blefem?

Share Button

Fiasko negocjacji dotyczących warunków zakupu rosyjskiego gazu przez Ukrainę w sezonie zimowym 2016 – 17 zaostrzyło wzajemne relacje między krajami. Obie strony oskarżają się o próbę wywołania kolejnego kryzysu gazowego, łącznie z groźbą zatrzymania strumienia błękitnego paliwa płynącego przez Ukrainę. Cytowany przez rosyjskie media minister Energetyki Aleksander Nowak informował o możliwości kradzieży gazu tłoczonego przez ukraiński rurociąg, a przeznaczonego dla odbiorców w Europie Zachodniej. W odpowiedzi na te zarzuty szef Naftohazu Andriej Kobolew odpowiadał, że Ukraina posiada wystarczające zapasy gazu, aby zabezpieczyć swoje potrzeby podczas bieżącej zimy i w związku z tym wstrzymuje dalsze zakupy tego paliwa z Rosji.

Wszystkie powyższe zabiegi mają charakter czysto polityczny. Rosja stara się w ten sposób zmiękczyć stanowisko Komisji Europejskiej w kwestii decyzji związanych z budową Nord Stream II, czy uzasadnić zwiększenie podaży gazu przez gazociąg OPAL. Władzom w Kijowie zależy na podtrzymaniu wizji rządu dbającego o interes swojego narodów w walce z potężnym przeciwnikiem. Tocząca się obecnie wojna informacyjna ma na celu ustalenie przyszłych długofalowych stosunków gospodarczych między Rosją, a Ukrainą. Stosunków bilateralnych jakie nastąpią po 2019 roku, kiedy to obowiązująca jeszcze umowa w kwestii tranzytu rosyjskiego gazu na Zachód Europy wygaśnie.

Obecna sytuacja przypomina wypadki z przełomu lat 2008 – 2009, kiedy to Gazprom całkowicie zawiesił tłoczenie gazu przez ukraińską infrastrukturę. Wówczas błękitnego paliwa zabrakło między innymi w Austrii, Czechach, na Węgrzech, na Słowacji, we Francji, w Grecji, czy we Włoszech. Chcąc uniknąć kolejnego konfliktu, a co za tym idzie przerw w dostawie surowca Komisja Europejska wystąpiła do rządów obu zaangażowanych państw z propozycją przeprowadzenia negocjacji. Spotkanie jakie odbyło się 09 grudnia w Brukseli zakończyło się fiaskiem. Nie osiągnięto porozumienia w żadnej z trzech palących kwestii: spłaty zadłużenia za dostarczone już paliwo na terytoria Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej, ostatecznej ceny zakupu błękitnego złota oraz sprawy podpisania umowy dodatkowej chroniącej interesy finansowe Ukrainy (min. zawieszenie obowiązywania zapisu „take or pay”). Brak porozumienia w temacie zakupu gazu dał Rosji powód do oskarżenia Ukrainy o możliwy nieuzasadniony pobór i ograniczenie transferu tego surowca do krajów Unii Europejskiej. Czy te obawy są uzasadnione? Moim zdaniem nie.

Ukraińskie gazowe otwarcie na zachód

Sytuacja gospodarczo – polityczna w jakiej znalazł się obecnie Kijów jest bardzo trudna. Rosja stosując różne przekazy medialne stara się podkopać zaufanie Komisji Europejskiej do Ukrainy. Ta aby zachować niezależność polityczną i energetyczną wobec swojego wschodniego sąsiada nie może sobie pozwolić nawet na najmniejszy błąd. Utrata poparcia ze strony europejskich partnerów doprowadziłaby do całkowitego przejęcia kontroli nad krajem przez Moskwę.

W bieżącym roku Gazprom zanotował ponad 30 procentowy wzrost sprzedaży gazu do krajów nie należących do WNP. Część tego paliwa została dostarczona przez infrastrukturę ukraińską. Co za tym idzie do kasy Naftohazu wpłynęły dodatkowe opłaty za tranzyt błękitnego paliwa na zachód. Zysk brutto z tranzytu gazu ziemnego w pierwszej połowie 2016 roku wyniósł 18,8 miliarda hrywien, czyli około 698 890 milionów dolarów. W drugim półroczu kwota ta może być jeszcze wyższa ze względu na zwiększone zapotrzebowanie Europy na tani rosyjski gaz w sezonie zimowym. Kto zarzynałby kurę znoszącą złote jaja? Tym bardziej, że te „złote jaja” mogą w sytuacji dużego kryzysu energetycznego posłużyć do nabycia błękitnego paliwa z takich krajów jak Polska, czy Słowacja.

Zdaniem Ałły Jermenko, Leonida Unigowskiego i Jewgiena Andrianowa autorów analizy „Tranzyt i rewers – skute przez jeden łańcuch”, zawieszenie tłoczenia paliwa przez Rosję utrudniłoby pobranie go z krajów unijnych. „Po zatrzymaniu tranzytu gazu przez ukraiński system transportu gazu możemy mieć poważne problemy z rewersem. Dlatego ważna jest integracja naszego systemu transportu gazu z europejską siecią. Stworzenie warunków dla zwiększenia przepustowości dostaw gazu ziemnego na Ukrainę i do innych krajów. Najważniejsze w tej strukturze będą nowe połączenia systemowe między Polską, a Ukrainą i wzajemnie. Muszą one być gotowe najpóźniej do stycznia 2019 r.” – czytamy w raporcie. Wtedy to wygaśnie umowa bilateralna między Ukrainą i Rosją, zgodnie z którą możliwe jest obecnie przesyłanie gazu do Europy Zachodniej.

Utrzymanie w pełnej sprawności ukraińskiej infrastruktury gazowej wiążę się również z planami eksportu tego paliwa po 2021 roku. Premier Wołodymyr Grojsman zapowiedział, że Ukraina w okresie najbliższych pięciu lat planuje zwiększyć własną produkcję gazu o 7 miliardów m³, co pozwoli zrezygnować z importu gazu i osiągnąć niezależność energetyczną. Słowa te potwierdził w parlamencie minister energetyki i przemysłu węglowego Igor Nasalik:”W 2020 roku dzięki dodatkowej produkcji Ukraina nie będzie uzależniona od importu gazu, a od 2021 roku będzie go eksportować.” Z powyższych informacji wynika, że Kijów ma jasno wytyczoną strategię w kwestii bezpieczeństwa energetycznego. Wszelkie zmiany które mogłyby mieć wpływ na stan infrastruktury przesyłowej są w tej sytuacji bardzo niewskazane.

W co gra Gazprom?

Dominująca pozycja Gazpromu na europejskim sektorze energetycznym spowodowała zaostrzenie konfliktu na linii Moskwa – Kijów. Ukraina chroniąc swój wewnętrzny rynek dąży do podpisania dodatkowej umowy gwarantującej jej bezpośrednie dostawy gazu po dokonaniu przedpłaty. Na taki krok nie chce zgodzić się strona rosyjska, gdyż przed Sądem Arbitrażowym w Sztokholmie trwa sprawa między Gazpromem i Naftohazem o niedotrzymywanie warunków obowiązującej wciąż umowy dwustronnej. Wszelkie nowe dokumenty mogłyby mieć wpływ na orzeczenie w tej toczącej się od września sprawie, a także przyszłych interpretacji wyroku jaki może zostać wydany w ciągu najbliższego miesiąca lub dwóch.

Chcąc wykazać swoją dobrą wolę rosyjski minister Energii Aleksander Nowak 21 grudnia ogłosił, że ”Gazprom proponuje Naftohazowi wzajemną wymianę listów (gwarancyjnych- przyp.red.), które odpowiedziałyby na pytania i obawy Naftohazu w sprawie przedpłat.” Zdaniem Nowaka strona ukraińska naciska na podpisanie aneksu do obowiązującej już umowy ponieważ obawia się wstrzymania lub poważnego ograniczenia dostaw gazu mimo wpłacenia zaliczki. Wpisuje się to w ogólną narrację dotyczącą dostarczania błękitnego paliwa przez Ukrainę.

Rosyjski minister energetyki Aleksander Nowak niejednokrotnie wypominał niski stan zimowych zapasów gazu w ukraińskich magazynach twierdząc, że może to stanowić zagrożenie dla utrzymania odpowiedniego ciśnienia w infrastrukturze tranzytowej, a w konsekwencji utrudnić dostarczenie paliwa finalnemu europejskiemu odbiorcy. Na chwilę obecną nie wiadomo jaki jest minimalny poziom rezerw paliwa pozwalający na bezpieczny tranzyt przez ukraińska ą infrasturkturę. Rosjanie szacują, że jest to wartość od 17 do 21 miliardów m³. Zdaniem Andrieja Kobolewa, szefa Naftohaz Ukraina, aby zapewnić normalne funkcjonowanie gazociągu w podziemnych magazynach powinno znajdować się tylko 6 miliardów m³ gazu.

Walka o „gazową niepodległość”?

Wszelkie problemy czy to finansowe, czy techniczne Ukrainy są skrzętnie wykorzystywane przez Rosjan do uzasadnienia potrzeby powstania gazociągów Nord Stream II i Turkish Stream. Przedstawiana w rosyjskim przekazie jako niepokorna, skorumpowana i biedna Ukraina stanowi doskonały straszak dla unijnych urzędników w Brukseli odpowiedzialnych za bezpieczeństwo energetyczne w Europie.

Wbrew wzajemnym oskarżeniom zarówno Ukraina jak i Rosja są jednak skazane na współdziałanie. Żadna ze stron nie może pozwolić sobie na całkowite zawieszenie stosunków dyplomatycznych oraz gospodarczych, a co za tym idzie zaprzestać tłoczenia rosyjskiego gazu przez ukraińskie terytorium. Wraz ze wstrzymaniem przesyłu błękitnego paliwa z głębi kontynentu, Rosja utraci realny wpływ na gospodarkę i politykę naszego wschodniego sąsiada. Potencjalna samowystarczalność energetyczna Kijowa wsparta jeszcze eksportem gazu do innych krajów na pewno niepokoi Moskwę. Z pewnością dołoży ona wiele starań, aby utrudnić Ukrainie wybicie się na „gazową niepodległość”.

Roma Bojanowicz

Źródło: BiznesAlert.pl

Share Button

Polscy dziennikarze i eksperci napisali list z apelem ws. TV Biełsat

Share Button

W związku z planami ograniczenia finansowania i zmiany formy pracy Telewizji Biełsat, przedstawiciele polskich mediów i środowisk eksperckich przygotowali list otwarty w obronie telewizji.

„Jedną z instytucji powołanych zgodnie ze wskazaną ideą była Telewizja Biełsat. Od jej powstania w 2007 roku, doskonale wpisywała się w jeden z podstawowych celów polskiej polityki wschodniej, czyli wspieranie przemian demokratycznych i rozwoju społeczeństwa obywatelskiego na terenie Europy Wschodniej” – napisano w liście, który został zamieszczony na stronach internetowych i w wydaniach papierowych wielu polskich mediów, portali internetowych i dzienników.

Autorzy zwracają uwagę, że z niepokojem przyjęli plany likwidacji Biełsatu, która nawet przy optymistycznych założeniach MSZ musiałaby spowodować rozpad zespołu tworzącego telewizję od blisko 10 lat.

Wśród mediów, które wsparły tą inicjatywę znalazły się m.in. redakcje „Nowej Europy Wschodniej”, „New Eastern Europe”, „Kuriera Galicyjskiego”, portalu „BiznesAlert.pl”, portalu „Energetyka24.com”.

Sygnatariuszem listu jest także Portal Polsko-Ukraiński polukr.net oraz Fundacja Centrum Badań Polska Ukraina.

Pełna treść listu poniżej.

Na podstawie: obserwatormiedzynarodowy.pl

Łódź-Warszawa-Lublin 29 grudnia 2016 r.

Sz. P. Witold Waszczykowski, Minister Spraw Zagranicznych RP

My, niżej podpisani, badacze, analitycy i dziennikarze związani z tematyką Europy Wschodniej zwracamy się z apelem o zakończenie działań mogących doprowadzić do likwidacji stacji „Biełsat” lub ograniczenia jej działalności.

Jako osoby, które w swojej pracy podejmują kwestie polityki wschodniej codziennie obserwujemy efekty działania „Biełsatu”. Poza byciem stacją telewizyjną pełni ona rolę niezwykle ważnego ośrodka kultury białoruskiej, a także rozwija dialog polsko-białoruski.

Wierzymy, że „Biełsat” wpisuje się w polską koncepcję polityki wschodniej, będącej wynikiem naszej racji stanu, a także promocji współpracy gospodarczej z Białorusią, która jest jednym z priorytetów obecnego rządu.

Ponadto pragniemy zwrócić uwagę na fakt, że nawet tymczasowe obniżenie wsparcia finansowego dla „Biełsatu” może spowodować zatrzymanie niektórych projektów, a także rozpad zespołu współpracowników. Oznacza to utratę zasobów na które pracowano przez ostatnią dekadę, a których odtworzenie będzie trwało lata.

Liczymy na przychylenie się do naszego apelu i wsparcie dla telewizji „Biełsat”.

List podpisali:

Monika Andruszewska – dziennikarka „Tygodnika Powszechnego”, Stowarzyszenie „Pokolenie”
Kamil Basaj – założyciel i redaktor „Disinfo_Digest”
prof. dr hab. Roman Bäcker – politolog, prawnik, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
Andrzej Brzeziecki – redaktor naczelny dwumiesięcznika „Nowa Europa Wschodnia”
Tomasz Grzywaczewski – dziennikarz i pisarz związany z „Wydawnictwem Czarne” i „Wydawnictwem Literackim”
Wojciech Jakóbik – redaktor naczelny portalu „BiznesAlert.pl”
Wojciech Jankowski – dziennikarz dwutygodnika „Kurier Galicyjski” oraz współtwórca Programu Wschodniego w Radiu Wnet
Bartosz Janik – politolog, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie
dr Paweł Kowal – politolog, Polska Akademia Nauk
dr Tomasz Lachowski – prawnik, dziennikarz, redaktor naczelny portalu „Obserwator Międzynarodowy”, Uniwersytet Łódzki
dr Adam Lelonek – ekspert Fundacji Kazimierza Pułaskiego
Piotr Maciążek – redaktor naczelny portalu „Energetyka24.com”
Dariusz Materniak – redaktor naczelny portalu polsko-ukraińskiego „PolUkr.net”
Małgorzata Nocuń – zastępczyni redaktora naczelnego dwumiesięcznika „Nowa Europa Wschodnia”
dr Piotr Oleksy – historyk, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
dr Jakub Olchowski – politolog, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie
dr Janusz Pawlak – historyk
Agnieszka Piasecka – ekspert Fundacji Centrum Badań Polska-Ukraina
Jarosław Podworski – historyk, wolontariusz
Piotr Pogorzelski – dziennikarz
Paweł Purski – Fundacja Wspólna Europa, Eastbook.eu
Adam Reichardt – redaktor naczelny dwumiesięcznika „New Eastern Europe”
dr Iwona Reichardt – zastępca redaktora naczelnego dwumiesięcznika „New Eastern Europe”
dr Magdalena Rekść – politolog, Uniwersytet Łódzki
Witold Repetowicz – dziennikarz związany z portalem „Defence24”
Marcin Rey – redaktor „Rosyjskiej V Kolumny w Polsce”
Mirosław Rowicki – wydawca i redaktor naczelny dwutygodnika „Kurier Galicyjski”
Marta Rybicka – fotoreporter w agencji fotograficznej „Forum” i agencji reportersko-pomocowej „Horizon Agency
dr Michał Słowikowski – politolog, Uniwersytet Łódzki
dr Olga Solarz – antropolog, Państwowa Wyższa Szkoła Wschodnioeuropejska w Przemyślu
dr Wojciech Stanisławski – historyk, redaktor „Plusa Minusa”, „Rzeczpospolita”
prof. dr hab. Andrzej Szeptycki – politolog, Uniwersytet Warszawski
dr Marta Walak – historyk, politolog, Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach, filia w Piotrkowie Trybunalskim
dr Patryk Wawrzyński – politolog, redaktor zarządzający „Polish Political Science Yearbook”, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
Janusz Wdzięczak – ekonomista, redaktor portalu „Obserwator Międzynarodowy”, Uniwersytet Łódzki
Dawid Wildstein – dziennikarz, szef publicystyki w TVP Info

Share Button

John McCain zapewnia o amerykańskim wsparciu dla krajów bałtyckich

Share Button

Republikański senator John McCain, przebywający z wizytą w Estonii zapewnił o dalszym zaangażowaniu USA w bezpieczeństwo regionu bałtyckiego i NATO.

„Myślę, że obecność amerykańskich żołnierzy w Estonii jest sygnałem, że wierzymy w to, w co wierzył Ronald Reagan – że pokój jest możliwy dzięki sile (…) oraz że możemy zapobiec agresywnym działaniom Rosji poprzez silne, wiarygodne NATO” – powiedział John McCain.

Amerykański polityk dodał, że nie oczekuje zniesienia sankcji nałożnych na Rosji w 2014 roku w związku z prezydenturą Donalda Trumpa.

W czasie zaplanowanej na trzy dni wizyty John McCain odwiedzi wszystkie trzy kraje bałtyckie: Litwę, Łotwę i Estonię. Zgodnie z zapowiedziami i ustaleniami szczytu NATO w Warszawie, w krajach bałtyckich ma stacjonować po 150 amerykańskich żołnierzy, którzy mają przybyć na miejsce najpóźniej w kwietniu 2017 roku.

Na podstawie: www.reuters.com

Share Button

Nowy gazociąg na Nowy Rok – „prezent” od prezydenta Rosji dla mieszkańców Krymu

Share Button

Jak podała w swoim komunikacie Agencja Tass, prezydent Władimir Putin ogłosił rozpoczęcie tłoczenia gazu z kontynentalnej Rosji na Krym. Przesunięcie terminu dostaw z 1 lutego 2017 roku na koniec grudnia bieżącego roku może wynikać z obaw Moskwy przed ewentualnymi opóźnieniami w dostawach tego paliwa na Półwysep w bieżącym okresie grzewczym. Transport błękitnego surowca będzie możliwy dzięki połączeniu systemu istniejących na Krymie gazociągów z głównymi rurociągami Federacji Rosyjskiej.

Aby możliwy był transport gazu nad Morze Czarne niezbędne było uruchomienie gazociągu Kraj Krasnodarski-Krym. Dzięki temu połączeniu zapewnione zostaną nieprzerwane dostawy gazu zarówno dla odbiorców indywidualnych jak i dla przemysłu oraz elektrowni.

O zakończeniu prac nad synchronizacją rosyjskiej i krymskiej infrastruktury gazowej poinformował prezydent Rosji na specjalnej konferencji w dniu 23 grudnia. W swoim wystąpieniu Władimir Putin zauważył, że w okresie zimowego szczytu energetycznego na Krymie zużywane jest od 1,2 do 1,3 tys. MW energii elektrycznej. Obecnie na Półwyspie wytwarza się prąd o wartości 1-1,1 tys. megawatów.

Wraz z rozpoczęciem dostaw gazu na Półwysep Krymski rozpocznie się również budowa dwóch elektrowni o mocy 470 megawatów każda. Termin realizacji projektu wyznaczono na lata 2017 – 2018. Zdaniem Władimira Putina, w efekcie tych działań nastąpi całkowity wzrost produkcji prądu na Krymie do poziomu około 2 tys. MW, co umożliwi całkowite zaspokojenie potrzeb energetycznych Krymu. Ponadto, zgodnie z zapowiedziami prezydenta Rosji w ciągu 4 najbliższych lat zostanie wyremontowanych lub zbudowanych 8 przepompowni gazu, 70 km głównych magistral gazowych oraz 2,5 tys. km gazociągów doprowadzających paliwo bezpośrednio do odbiorców.

„Jest to w dłuższej perspektywie kolejna bardzo ważna decyzja dla rozwoju Krymu. Mam na myśli to, że przepływ gazu rosyjskiego na Półwysep Krymski pozwoli nam stworzyć zupełnie nową sytuację z punktu widzenia rozwoju całego kompleksu gospodarczego, rozwoju sfery społecznej Krymu i Sewastopola” – powiedział Putin podczas ceremonii inaugurującej pracę nowego gazociągu. Dzięki wideotransmisji z Krymu w uroczystości wzięli udział przebywający w Moskwie szef Republiki Krymu Siergiej Aksenow, Gubernator Sewastopola Dmitrij Owsiannikow, a z Symferopola – dyrektor generalny państwowego koncernu Czornomornaftohaz, Igor Szabanow.

Całkowita długość gazociągu Kraj Krasnodarski-Krym wynosi 358,7 km. Jego trasa biegnie między innymi nad jeziorem Tuzla i przez Cieśninę Kerczeńską. Dodatkowo wybudowano również boczną nitkę do Symferopola. Jej długość wynosi 27,3 km.

Na podstawie: tass.ru/ekonomika

Roma Bojanowicz

Share Button

MSZ Ukrainy: konflikt izraelsko-palestyński należy uregulować metodami pokojowymi

Share Button

Resort spraw zagranicznych Ukrainy skomentował stanowisko, jakie zajęła Ukraina w czasie głosowania rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ ws. sytuacji na Bliskim Wschodzie, gdzie wezwano Izrael do zaprzestania działań w ramach osadnictwa na terytoriach palestyńskich.

W komenatrzu zwrócono uwagę, że Ukraina niezmiennie stoi na stanowisku przestrzegania prawa międzynarodowego, jako że „na własnym przykładzie odczuła, do jak tragicznych skutków prowadzi jego naruszanie”. I właśnie dążenie do zabezpieczenia przestrzegania norm prawa międzynarodowego legł u podstawy stanowisko Ukrainy na forum RB ONZ.

„Nasz kraj w ciągu wielu lat zajmował zbalansowaną pozycję co do konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Jesteśmy zwolennikami pokojowego uregulowania tego konfliktu i funkcjonowania dwóch niezależnych krajów – Izraela i Palestyny. Rozwiązanie sporów powinno odbywać się drogą pokojową, na bazie dwustronnych rozmów izraelsko-palestyńskich” – napisano w komentarzi MSZ Ukrainy. W ocenie strony ukraińskiej, również tekst rezolucji był wyważonym z punktu widzenia obu stron, także Izraela.

„Ukraina negatywnie oceniła działalność osadniczą Izraela, podobnie jak pozostali członkowie Rady Bezpieczeństwa i Sekretarz Generalny ONZ, dlatego, że przeczy ona zobowiązaniom wynikającym z norm prawa międzynarodowego. Podobnie negatywnie ocenialiśmy analogiczne naruszenia ze strony palestyńskiej” – twierdzi ukraińskie ministerstwo.

MSZ Ukrainy wyraził nadzieję, że „emocjonalna reakcja Izraela” nie będzie stała na przeszkodzie dalszym, tradycyjnie dobrym relacjom pomiędzy Ukrainą a Izraelem, bazującym na wspólnocie interesów. Wcześniej, premier rządu Izraela, Beniamin Netanjahu ogłosił, że planowana wizyta premiera Ukrainy w Izraelu nie odbędzie się. Zgodnie z informacją rzecznika rządu Ukrainy, wizyta została przeniesiona na bliżej nieokreślony termin.

Przyjęta kilka dni temu rezolucja RB ONZ 2334 została przegłosowana dzięki wstrzymaniu się USA od głosu, przy poparciu 14 pozostałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, w tym Ukrainy, będącej w tej kadencji niestałym członkiem Rady.

Na podstawie: mfa.gov.ua, pravda.com.ua

Share Button

Ukraińsko-saudyjski samolot An-132. Pierwszy lot po nowym roku

Share Button

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko i saudyjski książę Turki bin Saud bin Mohammed Al-Saud wzięli udział w pierwszej uroczystej prezentacji samolotu An-132D, która odbyła się w Kijowie. Maszyna powstaje w kooperacji ukraińskiego koncernu Antonow i saudyjskie firmy King Abdulaziz City for Science and Technology (KACST). Pierwszy lot ma odbyć się w przyszłym roku a uruchomienie produkcji planowane jest do roku 2019.

Uroczysty „rollout” nowego samolotu miał miejsce 20 grudnia 2016 roku w zakładach Antonowa w Kijowie. Przecięcia wstęgi dokonali wspólnie ukraiński prezydent Petro Poroszenko i saudyjski książę Turki bin Saud bin Mohammed Al-Saud, wiceminister obrony Arabii Saudyjskiej, którzy następnie symbolicznie zasiedli w kabinie pilotów. Maszyna powstała w ekspresowym tempie. Projekt został zatwierdzony wraz z umową dwustronną w maju 2015 roku. W lutym 2016 był już gotowy kompozytowy kadłub, a pierwszy lot planowano na połowę bieżącego roku, lecz jak to często bywa z nowymi konstrukcjami, pojawiły się problemy techniczne i opóźnienia. Mimo to prototyp został już ukończony i spodziewany pierwszy lot An-132D ma odbyć się tuż po nowym roku.

Samolot An-132D powstał w ekspresowym tempie dzięki połączeniu saudyjskich pieniędzy i technologii koncernu Antonow, który stworzył bezpośredniego następcę maszyn An-32. Jest to popularny, turbośmigłowy górnopłat transportowy opracowany w latach siedemdziesiątych minionego stulecia i eksploatowany na całym świecie. Zbudowano ponad 360 egzemplarzy z których około 300 jest nadal w czynnej służbie. Obecnie ukraińska firm oferuje znacząco zmodernizowane warianty, takie jak np. An-32B-300 napędzany silnikami Rolls-Royce AE 2100.

An-132, ma charakteryzować się dwukrotnie większym zasięgiem, lepszą ładownością oraz krótkim startem i lądowaniem z nieutwardzonych lotnisk. Samolot otrzymał wiele komponentów produkcji zachodniej, co z pewnością wpłynie na jej konkurencyjność. Napęd stanowią dwa silniki Pratt&Whitney Canada PW150 z sześciołopatowymi śmigłami R408 firmy Dowty Propellers Company. W pełni cyfrową awionikę dostarcza koncern Honeywell, a system podtrzymywania życia Liebherr. Szeroko zastosowano w strukturze maszyny nowoczesne stopy i kompozyty. Dzięki temu warunki pracy załogi znacznie się poprawią, podobnie jak osiągi płatowca. Planowana maksymalna prędkość przelotowa to 550km/h a pułap – 9 tys. metrów. Zasięg przy maksymalnym ładunku o masie 9,2 tony ma wynosić 1270 km. Maksymalny dystans lotu ma natomiast przekraczać 4400 km.

Kabina ładunkowa o długości 13,45 m (16,6 wraz z rampą) oraz szerokości 2,4 m pomieści gabaryty o objętości 58m3. Planowany ładunek to np. dwa pojazdy opancerzone Panhard VBL, 75 żołnierzy, 46 spadochroniarzy z pełnym wyposażeniem lub 27 rannych na noszach. Ładownia wyposażona jest w tylną rampę oraz wbudowany podnośnik, który umożliwia załadunek ciężkich obiektów w warunkach polowych. Planowe są również warianty specjalistyczne samolotu An-132, przeznaczone np.  do walki radioelektronicznej, misji patrolowych czy zadań morskich, w tym wykrywania okrętów podwodnych.

Fot. Antonov.com.ua
Fot. Antonov.com.ua

Prototyp powstał w głównych zakładach Antonowa w Kijowie, ale docelowo produkcja seryjna ma być realizowana na licencji Antonowa w zakładach King Abdulaziz City for Science and Technology w Arabii Saudyjskiej. Jest to jeden z projektów związanych z dywersyfikacją dochodów tego kraju i planowanym stopniowym uniezależnieniu się od ropy.

Prototyp An-132D posłuży zarówno do testów technicznych i certyfikacyjnych, jak również w roli maszyny pokazowej dla potencjalnych nabywców. Wstępnie zakładano, że pierwszy lot odbędzie się w 2016 roku, jednak ostatecznie będzie on miał miejsce już w roku 2017. Produkcja seryjna powinna rozpocząć się najpóźniej w roku 2019. Pierwsze 8 egzemplarzy mają otrzymać saudyjskie siły zbrojne i służby państwowe.

Potencjalnie zakupem samolotów An-132 zainteresowani są też inni odbiorcy z Bliskiego Wschodu, ale również z Azji Południowo-Wschodniej i Ameryki Południowej. Wynika to z szerokiego stosowania w tych rejonach samolotów An-32, których An-132 jest bezpośrednim następcą o podobnych walorach użytkowych. Jednym z ważnych potencjalnych klientów są Indie, które obecnie poszukują następcy dla zmodernizowanych na Ukrainie samolotów An-32. Wśród rozważanych opcji jest zarówno An-132 jak też odrzutowy An-178.

Paweł Pieski

 

Share Button

Bilet na pociąg z Kijowa do Przemyśla będzie kosztował ok. 600 hrywien (90 złotych)

Share Button

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, 23 grudnia pojawią się pierwsze pociągi na trasie Kijów-Przemyśl. Według numeracji Koleji Ukraińskich będą one mieć symbol Interciti+ 705/706.

Pociąg ma kursować codziennie, a połączenie będą obsługiwać składy Hyundai Rotem (na zdj.). Podróż z Kijowa do Przemyśla potrwa 7 godzin i 40 minut, z powrotem – 7 godzin i 7 minut. Pociąg ma wyruszać ze stacji Kijów Pasażerski o godzinie 6.45 czasu kijowskiego i przyjeżdżać do Przemyśla o godzinie 13.25 czasu polskiego.

Z powrotem pociąg będzie wyruszał z Przemyśla o godzinie 14.26 czasu polskiego i przybywał do Kijowa o 22.33 czasu kijowskiego. W obu kierunkach pociąg będzie zatrzymywał się również we Lwowie. Podróż pomiędzy Przemyślem a Lwowem ma trwać ok. 2 godzin.

Cena biletu na trasie Kijów-Przemyśl ma wynieść 574 UAH (ok.90 złotych) w I klasie oraz 406 UAH (ok. 67 złotych) w II klasie. Dla trasy Lwów-Przemyśl ceny te mają wynieść odpowiednio 235 UAH (ok. 45 zł) i 172 UAH (ok. 35 zł). Dokładna wartość biletu będzie zależeć od kursu euro do hrywny.

Na podstawie: uz.gov.ua

Share Button

Ukraina żegna się z rosyjskim gazem? Ostatnie pół metra sześciennego na aukcji charytatywnej

Share Button

Maksim Bielawski, szef służb prasowych w Ukrtransgazie, zamieścił na portalu społecznościowym informację o licytacji ostatniego pół metra sześciennego rosyjskiego gazu, jaki pozostaje jeszcze w ukraińskich magazynach. Aukcję charytatywną ma poprowadzić firma Dixi Group. Według portalu Korrespondent.net cały dochód z eventu ma zostać przeznaczony na pomoc dla Domu Dziecka w Siewierodoniecku.

Wydarzenie jest o tyle istotne, że Ukraina od listopada 2015 roku nie kupuje gazu bezpośrednio z Rosji. Potrzebne błękitne paliwo jest dostarczane tzw. rewersem, między innymi z Polski.

Pomocy w zażegnaniu konfliktu na linii Kijów-Moskwa podjęła się Unia Europejska. W dniu 9 grudnia 2016 roku w Brukseli odbyły się trójstronne rozmowy, podczas których Ukraina zadeklarowała gotowość zakupu tej zimy od 1,5 do 4 miliardów metrów sześciennych rosyjskiego gazu, Rosja zaś potwierdziła swoją gotowość do dalszego dostarczania gazu dla krajów unijnych i Ukrainy. Mimo to do porozumienia nie doszło.

Na przeszkodzie stanęła przede wszystkim kwestia podpisania dodatkowej umowy. Kijów oczekuje podpisania porozumienia, które zniesie klauzulę „take or pay” – „bierz lub płać”. W myśl tej zasady, strona kupująca jest zobowiązana do odebrania zamówionego towaru, a jeśli tego nie zrobi w umówionym terminie, będzie musiała ponieść karę finansową zapisaną w umowie.

Kolejnym problemem była kwestia ok. 6,6 miliarda dolarów grzywny jaką na Gazprom nałożył ukraiński sąd gospodarczy w związku z nadużywaniem pozycji monopolisty na rynku gazowym. Moskwa wszelkimi sposobami stara się doprowadzić od anulowania sankcji finansowych wobec Gazpromu.

Na obecną chwilę wszystko wskazuje na to, że do podjęcia kolejnej rundy rozmów nie dojdzie. Strona rosyjska podważa wiarygodność Ukrainy oskarżając ją o utrudnianie tranzytu, czy też nawet potencjalną kradzież gazu, jaki ma być przesyłany do Europy Zachodniej. W odpowiedzi na te zarzuty, Kijów prosi o wysłanie misji obserwacyjnej do miejsc, w których gaz jest wtłaczany do ukraińskiego systemu przesyłowego i miejsc, w których go opuszcza.

Na podstawie: korrespondent.net

Share Button

Sankcje wobec Rosji przedłużone o pół roku

Share Button

19 grudnia Rada Unii Europejskiej przedłużyła o pół roku sankcje gospodarcze wobec Rosji. Będą one obowiązywać do 31 lipca 2017 roku.

„Oceniwszy realizację porozumień z Mińska na posiedzeniu Rady Europejskiej 15 grudnia, szefowie państw UE podjęli decyzję o przedłużeniu sankcji o kolejne 6 miesięcy, do 31 lipca 2017 roku. Rada sformalizowała tą decyzję 19 grudnia 2016 roku” – napisano w komunikacie Rady UE. Decyzję podjęto jednogłośnie.

Sankcje obowiązują od 31 lipca 2014 roku w związku z działaniami Rosji wobec Ukrainy. Obejmują ograniczenia dla firm inwestujących w Rosji w sferach finansowej, energetycznej i obronnej, a także obszar obrotu towarami podwójnego przeznaczenia. Dotyczą także nawiększych rosyjskich przedsiębiorstw z wspomnianych sektorów.

19 marca 2015 roku Rada Europejska powiązała kwestię obowiązywania sankcji z wykonaniem porozumień z Mińska. Wobec braku progresu, są konsekwentnie przedłużane przez UE.

Na podstawie: consilium.europa.eu

Share Button